piątek, 24 kwietnia 2015

Zbigniew Brzeziński - zabójstwo Niemcowa zorganizowało SBU pod kierownictwem USA

foto: Wikimedia Commons/CC

Taką opinię wyraził amerykański politolog, były doradca prezydenta USA, Jimmy Cartera, Zbigniew Brzezinski. Właśnie na taki rozwój wydarzeń mają nadzieję w Waszyngtonie, informują go jego informatorzy z National Security Agency USA.

„W zabójstwie Niemcowa brali udział specjaliści realizujący zadanie wystrzelania „niebiańskiej sotni” na Majdanie. A organizatorami byli, w tej liczbie, pracownicy służby bezpieczeństwa Ukrainy, która obecnie jest źródłem przeprowadzania prowokacji w celu stworzenia powodów do oskarżeń Rosji” – powiedział Brzezinski w wywiadzie udzielonym kanadyjskiemu dziennikarzowi, A. Turnerowi.

To morderstwo jest bardzo podobne do śmierci kijowskiego dziennikarza Georgija Gongadze, które posłużyło za powód do rozpętania kampanii antyprezydenckiej w stosunku do ukraińskiego prezydenta Leonida Kuczmy w 2000 roku, zauważa politolog.

Brzezinski twierdzi, że właśnie USA zorganizowały kryzys ukraiński, nie bez podstaw licząc, że Rosja wcześniej czy później , zaangażuje się w działania bojowe i tym samym będzie przyczyniała się do formowania jednolitej koalicji zachodniej.

„Staje się zupełnie oczywiste, że w drugiej dekadzie XXI wieku, zasady ojców-założycieli USA zostały zupełnie zapomniane, nasza Konstytucja służy jedynie za figowy listek dla jawnego pragnienia rządzących elit aby raz na zawsze zdobyć władzę nad światem” – autor artykułu cytuje słowa Brzezinskiego.

Za: http://politikus.ru/events/44565-bzhezinskiy-ubiystvo-nemcova-organizovano-sbu-pod-rukovodstvom-ssha.html

Przekład: RX

Źródło: Wolna Polska
Za: http://alexjones.pl/pl/aj/aj-swiat/aj-wiadomosci/item/49526-zabojstwo-niemcowa-zorganizowalo-sbu-pod-kierownictwem-usa

czwartek, 23 kwietnia 2015

Polak, który wyprzedził Billa Gatesa, skończył jako pasterz świń

Stworzył minikomputer szybszy niż wprowadzony dziesięć lat później IBM PC. Skończył jako pasterz świń pod Olsztynem. Dlaczego? W Polsce wciąż słyszał: „gdyby było to możliwe, to Amerykanie by już to dawno zrobili”. A co do świń, to, jak to określił, „woli prawdziwe świnie, od tych ludzkich”. Jemu się nie udało. Inni musieli wyjechać z Polski, żeby odnieść sukces.
block end



Od wy­my­śle­nia że­la­zne­go pługu do jego za­sto­so­wa­nia w Eu­ro­pie mi­nę­ło praw­do­po­dob­nie 500 lat. Teraz tempo wpro­wa­dza­nia in­no­wa­cji na rynek liczy się w ty­go­dniach, góra mie­sią­cach. Otwie­ra to drogę wi­zjo­ne­rom, takim jak zmar­ły nie­daw­no Steve Jobs. Jed­nak czy gdyby twór­ca kon­cer­nu Apple uro­dził się w Pol­sce, byłby znany? Dla­cze­go ktoś, kto wy­prze­dził Billa Ga­te­sa, skoń­czył jako pa­sterz świń? Bio­gra­fie Po­la­ków, któ­rzy mogą po­szczy­cić się osią­gnię­cia­mi na polu no­wych tech­no­lo­gii, mają jeden wspól­ny mia­now­nik – jeśli od­nie­śli suk­ces, to za gra­ni­cą. Jacek Kar­piń­ski stwo­rzył w 1970 r. mi­ni­kom­pu­ter szyb­szy niż wpro­wa­dzo­ny dzie­sięć lat póź­niej IBM PC. Wy­na­lazł także m.​in. ska­ner fo­to­gra­fii, robot ste­ro­wa­ny gło­sem i ręcz­ny ska­ner Pen-Re­ader. Co się stało z jego wy­na­laz­ka­mi? Dla­cze­go ktoś, kto wy­prze­dził Billa Ga­te­sa, skoń­czył jako pa­sterz świń pod Olsz­ty­nem? Kar­piń­ski w Pol­sce wciąż sły­szał: „gdyby było to moż­li­we, to Ame­ry­ka­nie by już to dawno zro­bi­li”. A co do świń, to, jak to okre­ślił, „woli praw­dzi­we świ­nie, od tych ludz­kich”. Pol­ska pod wzglę­dem in­no­wa­cyj­no­ści i wpro­wa­dza­nia no­wych tech­no­lo­gii od lat była i jest za­ścian­kiem. PRL się skoń­czył, ale Pol­ska nie stała się bar­dziej in­no­wa­cyj­na. Jak grzy­by po desz­czu po­wsta­ją ko­lej­ne parki prze­my­sło­wo–tech­no­lo­gicz­ne, które mogą po­chwa­lić się wdra­ża­niem ja­kichś idei w życie, ale czę­sto, jak opo­wia­da­ją ich pra­cow­ni­cy, dzia­łal­ność ta­kich par­ków opie­ra się na prze­ja­da­niu fun­du­szy unij­nych. Czę­sto pro­blem ten spro­wa­dza­ny jest do całej Eu­ro­py, która spo­wi­ta gąsz­czem prze­pi­sów, po­ma­łu prze­sta­je być kon­ku­ren­cyj­na dla resz­ty świa­ta. Dla­te­go nasi ro­da­cy – po­ten­cjal­ni lu­dzie suk­ce­su - naj­czę­ściej emi­gru­ją do USA. Od zera do mi­lio­ne­ra W la­tach 80. wy­je­cha­ło z Pol­ski 50 tys. in­ży­nie­rów i tech­ni­ków, 3,5 tys. le­ka­rzy i 4 tys. pra­cow­ni­ków na­uko­wych, bo tylko w USA można zre­ali­zo­wać za­sa­dę, którą tak sfor­mu­ło­wał An­drew Louis z Wall Stre­et (spec od łą­cze­nia ka­pi­ta­łu z know-how): „pie­nią­dze po­mna­ża­ją in­wen­cję, a in­wen­cja po­mna­ża pie­nią­dze". Hi­sto­ria Wło­dzi­mie­rza Gaw­roń­skie­go (prof. Po­li­tech­ni­ki Gdań­skiej) brzmi jak uwspół­cze­śnio­na wer­sja ame­ry­kań­skie­go mitu od pu­cy­bu­ta do mi­lio­ne­ra. Polak za­czy­nał bo­wiem w USA jako to­karz i pie­lę­gniarz, a skoń­czył na naj­wyż­szym sta­no­wi­sku tech­nicz­nym w NASA (głów­ny in­ży­nier ds. anten na­ziem­nych). Po wy­jeź­dzie do USA mu­siał pra­co­wać sie­dem dni w ty­go­dniu, teraz zaj­mu­je się dy­na­mi­ką po­jaz­dów ko­smicz­nych. Inny Polak za Oce­anem - prof. An­drzej Tar­gow­ski - za ko­mu­ny był ob­ję­ty za­ka­zem dru­ko­wa­nia. Wy­je­chał więc do USA, gdzie objął ka­te­drę in­for­ma­ty­ki w We­stern Mi­chi­gan Uni­ver­si­ty. Wy­my­ślił ideę in­fo­stra­dy w go­spo­dar­ce lan­so­wa­ną póź­niej przez Ala Gora i Billa Clin­to­na. Wi­ce­pre­zy­dent Al Gore chciał, żeby in­for­ma­tion su­per­hi­gway wzmoc­ni­ła edu­ka­cję w USA i uła­twi­ła do­stęp do in­ter­ne­tu każ­de­mu Ame­ry­ka­ni­no­wi. W 1992 r., kiedy duet Clin­ton-Go­re objął rządy, in­ter­net nie był spo­pu­la­ry­zo­wa­ny (tylko 313 tys. kom­pu­te­rów w sieci). Do­pie­ro za ich spra­wą do­stęp do niego, jako ro­dzaj in­no­wa­cji, stał się spra­wą po­li­tycz­ną. In­ter­net był tylko jedną z czę­ści pro­jek­tu Tar­gow­skie­go. Miał on też po­bu­dzić go­spo­dar­kę po­przez takie in­no­wa­cje jak: ro­bo­ty, „smart roads” (drogi wy­ko­rzy­sty­wa­ne do te­sto­wa­nia naj­now­szych tech­no­lo­gii ko­mu­ni­ka­cyj­nych, obec­nie ist­nie­je w sta­nie Vir­gi­nia), bio­tech­no­lo­gia, kolej ma­gne­tycz­na (tra­dy­cyj­ne to­ro­wi­sko za­stą­pio­ne przez sys­tem elek­tro­ma­gne­sów) czy świa­tło­wo­dy.Wy­ni­ki swo­ich prac na­uko­wych sko­mer­cja­li­zo­wał prof. Marek Ho­łyń­ski, wy­kła­dow­ca na naj­lep­szej tech­nicz­nej uczel­ni świa­ta - Mas­sa­chu­setts In­sti­tu­te of Tech­no­lo­gy w Cam­brid­ge. Swego czasu stwo­rzył pro­to­typ no­we­go kom­pu­te­ra. Póź­niej kon­stru­ował nowe kom­pu­te­ry dla Si­li­con Gra­phics w Do­li­nie Krze­mo­wej. Po la­tach pracy w cen­trum no­wych tech­no­lo­gii, za pie­nią­dze z pa­ten­tu, kupił część wyspy na Ka­ra­ibach i wró­cił do Pol­ski. Po­la­cy nie gęsi Jak łą­czyć biz­nes z tech­no­lo­gią, Po­la­cy wie­dzą od setek lat. Zna­mien­ne, że swoje po­my­sły ze spek­ta­ku­lar­nym suk­ce­sem ko­mer­cyj­nym re­ali­zu­ją zwy­kle za gra­ni­cą. W 1839 r. w Ge­ne­wie biz­nes­men An­to­ni Patek po­łą­czył siły z ze­gar­mi­strzem Fran­cisz­kiem Czap­kiem, za­kła­da­jąc ist­nie­ją­cą do dziś firmę „Patek, Cza­pek & Cie” (obec­nie nosi nazwę „Patek Phi­lip­pe SA” – drugi człon zo­stał do­da­ny, kiedy do spół­ki do­łą­czył Fran­cuz). Do dziś ze­gar­ki pro­du­ko­wa­ne przez tę firmę uwa­ża­ne są za naj­lep­sze na świe­cie. Jeden z nich w 1999 r. na au­kcji w Nowym Jorku zo­stał wy­li­cy­to­wa­ny za ba­ga­te­la 11 mln do­la­rów. Z oka­zji 150-le­cia ist­nie­nia firmy wy­pro­du­ko­wa­no naj­bar­dziej skom­pli­ko­wa­ny ze­ga­rek na świe­cie. Po­sia­da 33 me­cha­ni­zmy i 1728 ele­men­tów. Nie wszy­scy zdają sobie spra­wę, że nazwa słyn­nej firmy Max Fac­tor ma pol­ski ro­do­wód. Za­ło­ży­ciel tej firmy na­zy­wał się Mak­sy­mi­lian Fak­to­ro­wicz. Uro­dził się w Łodzi, w ro­dzi­nie ży­dow­skiej. W Pol­sce za­czy­nał jako po­moc­nik ap­te­ka­rza, ale jego ka­rie­ra na­bra­ła roz­pę­du do­pie­ro w Mo­skwie, gdzie otwo­rzył wła­sny sklep dro­ge­ryj­no-pe­ru­kar­ski. Tam awan­so­wał na do­rad­cę dworu w spra­wach ko­sme­tycz­nych. Znany na całym świe­cie stał się po emi­gra­cji do USA. W 1914 r. opra­co­wał zmy­wal­ny pod­kład dla ak­to­rów fil­mo­wych. Za cha­rak­te­ry­za­cję otrzy­mał w 1929 r. Osca­ra. Ma­so­wa pro­duk­cja jego ko­sme­ty­ków trwa do dziś. Pol­ski Edi­son Pi­sa­ła o nim prasa w całej Eu­ro­pie, a w USA jego osią­gnię­cia po­pu­la­ry­zo­wał Mark Twain. Okre­śla­ny był mia­nem „ga­li­cyj­skie­go ge­niu­sza” lub wła­śnie „pol­skie­go Edi­so­na”. Jan Szcze­pa­nik, bo o nim mowa, całe życie zwią­za­ny był z Tar­no­wem, ale swoją pra­cow­nię miał w Wied­niu. To wła­śnie tam od­wie­dził go sam ce­sarz, ale nic dziw­ne­go, skoro wy­na­la­zek Szcze­pa­ni­ka – ka­mi­zel­ka ku­lo­od­por­na, ura­to­wał życie kró­lo­wi Hisz­pa­nii Al­fon­so­wi XIII. Co cie­ka­we, pa­tent na ka­mi­zel­kę po­sia­dał inny Polak (Ka­zi­mierz Że­gleń), który zle­cił Szcze­pa­ni­ko­wi stwo­rze­nie ma­te­ria­łu od­bi­ja­ją­ce­go kule. Szcze­pa­nik zre­wo­lu­cjo­ni­zo­wał też dzia­ła­nie ma­szy­ny tkac­kiej, skra­ca­jąc czas pro­duk­cji z paru dni do pół go­dzi­ny. Mało kto wie, że firma Kodak w 1928 r. za­czę­ła sprze­da­wać film „Ko­da­co­lor” stwo­rzo­ny wła­śnie na pod­sta­wie me­to­dy Szcze­pa­ni­ka. Polak za­pro­jek­to­wał też pro­to­typ apa­ra­tu, ka­me­rę z trze­ma obiek­ty­wa­mi, te­le­tro­skop - apa­rat do re­pro­du­ko­wa­nia ob­ra­zów na od­le­głość. Na ten ostat­ni pro­jekt nie zna­la­zły się fun­du­sze, ale z cza­sem pa­ten­ty Szcze­pa­ni­ka zo­sta­ły wy­ko­rzy­sta­ne w stwo­rze­niu te­le­wi­zo­ra. Polak jed­nym z naj­bo­gat­szych Finów Przy­go­da Ste­fa­na Wi­dom­skie­go z Fin­lan­dią za­czę­ła się w la­tach 70., kiedy po­znał swoją przy­szłą żonę, prze­by­wa­ją­cą wtedy na sty­pen­dium w Pol­sce. Wy­je­chał za nią do kraju św. Mi­ko­ła­ja. Imał się tam róż­nych zajęć: na­pra­wiał te­le­wi­zo­ry, stu­dio­wał po­li­to­lo­gię, aż zo­stał tłu­ma­czem ję­zy­ka pol­skie­go w kan­ce­la­rii ów­cze­sne­go pre­mie­ra. Kiedy do­wie­dział się, że kon­cern Nokia po­szu­ku­je sprze­daw­ców, wy­dzwa­niał tyle razy, aż go przy­ję­li. W tam­tej de­ka­dzie, kiedy cała go­spo­dar­ka Fin­lan­dii żyła z han­dlu z ZSRR, Nokia miała mi­ni­mal­ne ob­ro­ty z ogrom­nym są­sia­dem. Dzię­ki swo­je­mu ta­len­to­wi do ję­zy­ków i smy­kał­ki do biz­ne­su w ciągu roku zwięk­szył sprze­daż do ZSRR o 30 proc. Po dwóch la­tach ją po­dwo­ił.

Źródło: http://biznes.pl/kraj/polak-ktory-wyprzedzil-billa-gatesa-skonczyl-jako-pasterz-swin/3j76d

środa, 22 kwietnia 2015

Agencja Ochrony Środowiska (EPA) chce by hotele monitorowały, ile goście hotelowi spędzają czasu pod prysznicem.


Agencja wyda 15000 dolarów, aby stworzyć bezprzewodowy system, który będzie śledzić ile gość hotelowy zużywa wody by "zmieniać zachowania obywateli."

"W Stanach Zjednoczonych i na całym świecie hotele zużywają znaczne ilości wody," czytamy w opisie dotacji EPA dla Uniwersytetu Tulsa. "Większość hoteli nie monitoruje indywidualnego zużycia wody gości. W rezultacie każdego roku miliony litrów wody pitnej są marnowane przez gości hotelowych."

"Proponowana praca badawcza ma na celu opracowanie nowego, taniego, bezprzewodowego urządzenia monitorującego zużycie wody w prysznica gości hotelowych". "To urządzenie będzie zaprojektowane dla większości nowych i istniejących pryszniców hotelowych i będzie bezprzewodowo przesyłać dane dotyczące użycia wody gości hotelowych do centralnego systemu księgowego hotelu."


Link do oryginalnego artykułu: LINK

wtorek, 21 kwietnia 2015

Mapa Polski z 1969 r. Ziemie Odzyskane jako "pod tymczasową polską administracją" - Niezwykle.com



Mapa wydana w roku 1969 r. w RFN – przedstawia Niemcy w granicach z 1938 r. NRD opisano jako Sowiecka strefa okupacyjna, a Ziemie Odzyskane jako pod tymczasową polską administracją – analogicznie podpisano Obwód Kaliningradzki. Takie mapy często wydawane były w RFN do roku 1970 i normalizacji stosunków która wtedy między Zachodnimi Niemcami, a PRL i ZSRR.

Pod tym linkiem również inne mapy.

poniedziałek, 20 kwietnia 2015

Lista kłamstw mediów w sprawie Ukrainy według Waldemara Łysiaka

Krótka (z braku miejsca) lista propagandowych oszustw:

• Rosnąca liczba zachodnich służb specjalnych (także zaoceanicznych, m.in. służby kanadyjskie), i co za tym idzie tamtejszych mediów, potwierdza — wbrew mitologii lansowanej przez dzisiejszy Kijów — że majdańska ,,noc snajperów” (prawie 100 zastrzelonych) nie była robotą ludzi Janukowycza, tylko „banderowców”.

• Nie jest prawdą, że „rewolucyjny Majdan „był spontanicznym buntem ludu. Nakręcili go agenci USA, bo Obama, którego Putin ograł w Syrii jak przedszkolaka, chciał się zemścić. Szefowa amerykańskiej grupy operacyjnej, Victoria Nuland (Nudelman), wydała 5 mld doi. na stworzenie w Kijowie „pieklą, które ugodzi Putina”, i złożyła na ten temat raport (dane Departamentu Stanu), podkreślając m. in. udział batalionu przebierańców z IDF (siły zbrojne Izraela)jako „demonstrantów” walczących przeciw siłom porządkowym Janukowycza.

• Nie jest prawdą, że zastąpienie Janukowycza „rewolucjonistami” (Jaceniukiem i Poroszenką) było zastąpieniem układu oligarchicznego systemem demokratycznym. Andrzej Talaga: „Rewolucja obaliła stary reżim, lecz zastąpiła go równie kleptokratycznym układem (…) Bez zniwelowania tej destrukcyjnej siły Ukraina nie będzie demokratycznym państwem prawa, ale nadal dzikimi polami” (2014).

• Gloryfikowani przez Salon „bohaterowie” donieckich walk z „separatystami” to ochotnicze formacje „Azow”, „Ajdar” i podobne, których członkowie noszą na hełmach swastyki (jak pokazała niemiecka telewizja ZDF), a na mundurach naszywki będące kopiami klamer hitlerowskich pasów, i o Putinie mówią: ,,Ten parszywy Żyd udający Ruskiego!”.

• W styczniu ulicami Kijowa maszerowały rzesze Ukraińców, wzywając do przywrócenia skasowanego przez Janukowycza tytułu „bohatera narodowego Ukrainy” Stepanowi Banderze, zbirowi, co wydał swej UPA ludobójczy rozkaz: „Zabijcie każdego Polaka między szesnastym a sześćdziesiątym rokiem życia!”. Marek A. Koprowski: „Dzisiejsza państwowa doktryna Ukrainy i nowe podręczniki ukraińskie przedstawiają Banderę jako ojca narodu, a UPA jako główny czynnik państwowotwórczy” (2015).

• Zupełną hucpą (mówi się o takich: „wystrugana z banana”) jest teza większości naszych mediów, że Putin zaatakuje Polskę jak tylko połknie całą Ukrainę. Społeczeństwo jest w ów głupi sposób straszone, by oklaskiwało prokijowskie prysiudy władz. Tymczasem marzenie Putina (i to trudne do realizacji, przynoszące mu duże kłopoty gospodarcze i polityczne) stanowi jedynie wasalizacja rosyjskojęzycznego Doniecka, plus korytarz do Krymu. Moskwa nie wysuwa wobec Polski żadnych roszczeń terytorialnych, zaś Ukraińcy nawet w swych periodykach tłoczonych na terenie Polski żądają od nas „zwrotu” Przemyśla i 13 powiatów!

• Z międzynarodowych rozmów tyczących Ukrainy Polskę bezwzględnie wyciepa – no nie tylko dlatego, że lokaja nie zaprasza się do stołu, ale i dlatego, że sami Ukraińcy mają nas gdzieś (trudno szanować poplecznika, który usłużnie wycisza wołyńskie ludobójstwo). Kijów wręcz plunął nam w twarz, publikując niedawno listę sprzyjających mu państw, gdzie mieniąca siebie „głównym adwokatem Ukrainy ” Polska nie znalazła się nawet w pierwszej dziesiątce!

• Salon przemilcza też okrucieństwo armii ukraińskiej walczącej z „separatystami”. Antoni Mak: „Oddziały ukraińskie z premedytacją ostrzeliwują rakietami dzielnice mieszkalne, powodując ciężkie straty ludności cywilnej, i używają cywilnych mieszkańców jako żywych tarcz” (2015).

Waldemar Łysiak, „Do Rzeczy”, nr 12/2015, „Liberum veto!”

za „Myśl Polska”

Źródło: http://niezlomni.com/?p=23304