piątek, 20 marca 2015

W Ameryce ludzie podpiszą wszystko.


Uzbrojony jedynie w notatnik, długopis i podkoszulkę Obamy, działacz Mark Dice nakłonił Amerykanów do podpisania petycji nie mówiąc im nawet jaka jest jej treść.

Dice, który regularnie prosi obywateli o podpisywanie wymyślnych i zabawnych petycji unaocznia fakt, iż większość Amerykanów ma wyprany mózg. Tym razem otrzymał wiele podpisów nie zadając sobie nawet trudu aby wyjaśnić ludziom co podpisywali.

W wideo poniżej Dice jedynie wyjaśnia, że nie ma czasu by przekazywać jakie są szczegóły petycji i twierdzi, że jest ona na "niektóre programy, których potrzebujemy." Mimo tego, ludzie nadal podpisywali petycję.





"Nie wiem, co to jest, ale w porządku."
stwierdził jeden człowiek, ślepo podpisując papier i odchodząc.

"Jest wiele rzeczy przy których musimy pomóc." Dice powiedział jednej dziewczynie, która pyta co to za petycja. Początkowo wydaje się ciekawa co do jej treści, jednak wpisuje nazwisko nie znając żadnych szczegółów. "To jest po prostu na wspieranie, bla bla bla ..." mówi jej Dice gdy ona podpisuje papiery.
"Nadal nie wiem, co podpisuję” mówi inny człowiek podpisując petycję.

"Naprawdę potrzebuję twojej pomocy." Dice mówi do innego mężczyzny, który natychmiast podpisuje papier. "Ja naprawdę doceniam to wsparcie bez względu na to na co ono jest." mówi mu Dice.

[...] Podczas gdy w odniesieniu do innych petycji M. Dicea można by stwierdzić, że były one podpisane z niezrozumienia lub zagubienia to po prostu w tej sytuacji nie ma takiej możliwości.

Materiał filmowy podkreśla bardzo niepokojące zjawisko. Wielu Amerykanów może dosłownie, bezwiednie i bez przymusu podpisać papiery pozbawiające ich własnych praw.

Tutaj Amerykanie podpisują by znieść prawo do sądu przysięgłych, i prawa do szybkiego i publicznego procesu:


Tu podpisują zniesienie 1 poprawki, czyli wolności słowa, wyznania, pokojowych zgromadzeń czy petycji:


Tutaj podpisują zniesienie Karty Praw Stanów Zjednoczonych, czyli wszystkich swobód obywatelskich. Karta gwarantuje podstawowe swobody i wolności obywatelskie, w tym prawo do własności prywatnej, wolności wyznania i sumienia oraz prasy, ochrony oskarżonego w procesie karnym, prawo do swobodnego pokojowego gromadzenia się oraz kierowania skarg do władz, prawo do posiadania i  noszenia broni.



Link do oryginalnego artykułu: LINK


Więcej nagrań M. Dicea w artykule: Zombi Ameryka.

Źródło: http://www.prisonplanet.pl/kultura/w_ameryce_ludzie_podpisza,p753318690

czwartek, 19 marca 2015

Ukraiński Prawy Sektor: rzeź wołyńska to odpowiedź na polskie morderstwa

Polskimi portalami internetowymi (niestety nie stacjami telewizyjnymi) wstrząsnął w czwartek wywiad rzecznika ukraińskiej organizacji Prawy Sektor Andrija Tarasenki. Jeden z liderów kijowskiego Majdanu negował zbrodnię wołyńską i domagał się „powrotu” Przemyśla do Ukrainy. Organizacja wydała w tej sprawie oświadczenie. Nie mniej skandaliczne.




Szef Prawego Sektora zapytany dlaczego gloryfikuje Stepana Banderę, stwierdził, że Ukraińcy powinni uważać go za bohatera walk o niepodległość kraju. Na uwagę o rzezi wołyńskiej odpowiedział: „To brednia. Dokładnie śledziłem historię OUN i wiem, że to po prostu nieprawda. Owszem, Bandera zalecał stosowanie radykalnych metod, ale przecież z okupantem należy walczyć wszystkimi metodami. Tym bardziej  kiedy ten okupant nie chce opuścić twojej ziemi”. Ani słowem – rozmówca dziennika – nie zająknął się o mordowaniu niewinnych kobiet i dzieci mieszkających na Wołyniu od kilku do kilkunastu pokoleń.

Po oburzeniu polskich portali internetowych Prawy Sektor wydał oświadczenie. Czytamy w nim, że potępianie przez Polaków kultu Bandery jest „szowinistycznym stereotypem”. „Postać Stepana Bandery, a także historyczny obraz OUN i UPA były i będą dla nas obrazem bohaterskim. Rozumiemy, że Bandera nie stanie się bohaterem dla Polaków, tak samo jak dla nas bohaterem nie stanie się na przykład J. Piłsudski. Niemniej jednak my szanujemy prawo Polaków do posiadania własnych bohaterów. Mamy nadzieję na to, że Polacy pozbędą się szowinistycznych stereotypów i będą uznawać nasze prawo do uhonorowania swoich własnych bohaterów” – piszą Ukraińcy.

Władze Prawego Sektora za nic mają również prawdę historyczną dotyczącą rzezi Polaków na Wołyniu. „Jeśli chodzi o wydarzenia na Wołyniu – uważamy, że powinny one być rozpatrywane w szerszym kontekście historycznym (szczególnie w kontekście polskiej okupacji i kolonizacji ukraińskich ziem w okresie międzywojennym). Ukraińcy zabijali Polaków, Polacy zabijali Ukraińców. To wspólna tragedia obu narodów. Teraz nie czas, by robić z tej tragedii mur, jaki nie pozwoli porozumieć się dwóm sąsiedzkim narodom” – czytamy w skandalicznym piśmie neobanderowców.

Prawy Sektor jest w tej chwili najbardziej aktywną i agresywną organizacją uczestniczącą w zamieszkach z ukraińską milicją. Zachodnia prasa, w odróżnieniu od największych polskich mediów dostrzega, że na kijowskim Majdanie „w sercu protestów i napaści na budynki rządowe znajdowali się ultrancjonaliści i faszyści”. Pisał o tym w czwartek m.in. brytyjski „The Guardian”.

Źródło: narodowcy.net, theguardian.com
Za: http://wirtualnapolonia.com/2014/01/31/ukrainski-prawy-sektor-rzez-wolynska-to-odpowiedz-na-polskie-morderstwa/

środa, 18 marca 2015

Kali kupi ziemia w Polska

Mam napisać tekst podnoszący na Duchu. Ku pokrzepieniu serc pisał Henryk Sienkiewicz, lecz tyle z tej pisaniny zostało, ile jest w treści prawa Kalego: „Jak ktoś mnie coś złego (zrobi) to źle, jak ja komuś coś złego (zrobię) to dobrze.”. A kto we współczesnym Świecie a szczególnie w naszej małej Europie trzyma się tego prawa?

„WYPRZEDAŻ POLSKIEJ ZIEMI” – ukazała się w 1997r. (30% terytorium Polski zostało wykupione przez obywateli NRF !!!)


Ci tam z Zachodu powiedzą zaraz i to za Stefanem Żeromskim, że to chłop polski. Tak nam też chłopa przedstawiała komunistyczna propaganda: kłótliwy, zawistny, mściwy, skąpy, podejrzliwy i z granatem w łapie, by przechylić szalę na swoją stronę.

Niestety dziobiący, co się da, jak ślepa kura osobnik, zawsze się znajdzie i pośród chłopstwa i pośród miastowych. Wszędzie tak myślący, a raczej nie myślący, element się znajdzie. Koniec swego dzioba nie tyle za przewodnika, co jako idea naczelna. Zapomniało toto w procesie swego osobniczego rozwoju, albo niedorozwoju, że naczelne, do których zalicza się także człowiek, dzioba nie mają. Tacy ciągle obracają się wokół slangowego: „Chcesz w dziób?”. Ale czego i za co? – powinien zapytać ten i ów.

Prawda jest jednak dość prosta – zawsze, gdy Najjaśniejsza Rzeczypospolita Polska była w opresji, wtedy można było liczyć na pomoc chłopa polskiego. Owszem, nie każdy był bezinteresowny, bo, jak wiemy, w Polsce zawsze to można liczyć na bezinteresowną zawiść, szczególnie wtedy, gdy ktoś liczy właśnie na bezinteresowność. Jednakże w okresie zaborów, okupacji niemieckiej i w czasach nieboszczki komuny to chłop polski pozwolił nam wszystkim przetrwać swoim uporem, pracowitością i miłością bliźniego. Nie żadnym zdrowym egoizmem, czy przemyślanym przez pseudoelity dogmatem, który jest w istocie jaśniejącym nam nad głowami ciemniactwem, albo lepiej jasnością ciemniactwa – odwrotnością sławnej pomroczności jasnej…. nie tym, a prostotą tego, że człowiek zanim zacznie być dla człowieka wilkiem, powinien podzielić się z bliźnim chlebem, bo o chleb się modlimy wszyscy w modlitwie pozostawionej nam przez Naszego Nauczyciela Jezusa Chrystusa. Nie o chleb z omastą czy chleb z szynką, a o chleb, ten chleb powszedni. I to chłop polski robił, wbrew temu, co wyprawiają różni krzykacze walczący wyłącznie o swoje interesy czy synekury… dzielił się tym chlebem w znoju wypracowanym.

Dziś w Polsce żyjemy w ciekawych czasach, tym źródle przekleństw i przekleństwa jako takiego. Wypacza to w Polakach prawdziwy obraz spraw. Zaślepienie błyskotkami i zbytkami przesłania nam prostą prawdę, że chleb nie powstaje w fabrykach, ale rośnie na polu. Co z tego, że trzeba go jeszcze zmielić, wyrobić i upiec – wyrasta na polu, a nie w retorcie chemika czy reaktorze fizyka. Zepchnięto nas tu zatem do roli zjadaczy chleba, którego rodowód jest powszechnie nieznany, bo ci tam z Zachodu przekonują nas, że prawo Kalego to wyłącznie domena chłopa polskiego. [To wszystko nieprawda, chleb bierze się z piekarni – potwierdzi to każdy polski inteligent – admin]

A kto tak twierdzi? Ci wszyscy, którzy wkroczyli do Polski i traktują nasz kraj jak rynek zbytu swego śmiecia, przerzucili całe odium zła na barki chłopa polskiego, gdyż zawsze gdzieś winnego trzeba poszukać, by zachować spokój społeczny i wygodę w handlowaniu swoim towarem. „Winny jest chłop!” – wrzeszczą tacy i każdy, kto kładzie z półki towar do koszyka, w chłopie postrzegać będzie winnego drożyzny, marnej jakości towarów a na koniec nawet impertynencji sprzedawcy. Ale nie, dziś sprzedawca się uśmiecha, gdy sprzedaje nam swoją truciznę, a w istocie truciznę, którą ma sprzedać.

I dalej: po co zwala się winę na chłopa? Ano po 2016 roku w Polsce będzie można handlować polską ziemią bez ograniczeń, a każdy, kto ją będzie chciał kupić, obojętnie czy obywatel Polski czy nie, będzie mógł to zrobić, nikogo nie pytając o pozwolenie. Pełna wolnoamerykanka. „I co w tym złego?” – zawoła zadowolony pachołek sprzedawców dóbr z całego Świata a szczególnie z naszej małej Europy – „Wszak siano rządzi!” – dowrzeszczy. [Przed wojną sprzedaż ziemi cudzoziemcowi była ciężkim przestępstwem – admin]

A odkąd to – pytam – siano rządzi chłopem a nie chłop sianem? Wiadomo, siano trzeba zebrać w stosownej porze, bo „należy się robotnikowi wypłata jego”, ale siano służy chłopu a nie na odwrót. Chyba, że taki chłop jaj nie ma, bo i żadna kura nioska nie chciała i nie chce z takim chłopem mieć nic do czynienia.

Nasi parlamentarzyści, to stado miernot w garniturkach, któremu wydaje się, że rozum w głowie ma się od ubioru, nasi marni delegaci, negocjatorzy, wysłannicy czyli wszelcy posłowie nie tylko sejmowi, ci to sprawili, że ziemię w Polsce nabędzie, kto będzie chciał, gdyż każdy z nich osobno o wszyscy razem jako tłum sejmowy czy dyplomatyczny to kwintesencja nieuctwa i bierności na sprawy ogółu. Każdy węszy swego interesu czy interesiku a torba… jak u dziada na kiju… pustki jeno i wichry wieją, a psy odwłokami swoimi wrzask swój pod niebiosa wznoszą.

I tak jeździli, tak deliberowali, że nie umieli dla Polski wywalczyć stanu, który Polakom da przynajmniej takie prawo jak Francuzom we Francyi. Tam ziemię rolną kupi tylko Francuz i to rolnik. Czemu zatem nie ma tu zasady wzajemności i w Polsce ziemię rolną powinien mieć prawo kupować wyłącznie polski rolnik.

I mamy odpowiedź, kto stosuje prawo Kalego, tak sprytnie, niemal z chłopska, przedstawione przez tamtego Sienkiewicza, nie tej współczesnej wyjątkowo marnej kopii sługi Narodu i to sługi w garniturku. Prawo Kalego stosują ci z Zachodu a szczególnie ci z naszej małej Europy: „Jak Francuz zabroni sprzedać francuskiej ziemi obcemu, to dobrze a jak Polak zabroniłby sprzedać polskiej ziemi tym z Zachodu, to źle.”.

I kto tu wychodzi na czarny – i to bez podtekstu rasowego – charakterek? I co powie mówca kawiarniany i restauracyjny, sławny miłośnik sowich sufletów, gdy zobaczy tę murzyńskość? Prawo Kalego – wszak Kali był czarnym Afrykańczykiem.

Tak oto w swej pokrętności mistrzostwie, potomkowie handlarzy koralików tubylcom z Afryki załatwiają w Polsce swoje sprawy.

Andrzej Marek Hendzel
http://www.hendzel.pl/
https://wiernipolsce1.wordpress.com

wtorek, 17 marca 2015

O umartwianiu chrześcijańskim - Kard. Mercier

Przedmiot umartwienia chrześcijańskiego

Celem umartwienia chrześcijańskiego jest przeciwdziałanie złym wpływom wywieranym przez grzech pierworodny na nasze dusze nawet po odrodzeniu ich przez chrzest.


Pomimo odrodzenia naszego w Chrystusie, przez które zgładzony został w zupełności grzech pierworodny, daleko nam jeszcze bardzo do prawości i spokoju pierwotnego. Sobór Trydencki stwierdza, że nawet po chrzcie odczuwamy pożądliwość, tj. ową potrójną pożądliwość ciała, oczu i pychy, ale odruchy te powinny jedynie pobudzać nas do chwalebnych walk życia chrześcijańskiego (por. Sobór Trydencki, Dekret o grzechu pierworodnym).

Potrójne to pożądanie nazywa Pismo św. raz starym człowiekiem przeciwstawiającym się nowemu człowiekowi, którym jest Jezus żyjący w nas i my żyjący w Chrystusie – to ciałem lub naturą upadłą staczającą walki z duchem lub naturą odrodzoną przez łaskę nadprzyrodzoną. Tego to starego człowieka trzeba – nie mówię unicestwić – bo jest to rzeczą niemożliwą dopóki trwa życie doczesne – ale umartwić tj. doprowadzić praktycznie do bezsilności, bezwładu i bezpłodności; trzeba przeszkodzić i zniweczyć żywotność zła w całym naszym życiu duchowym, by nie mogło wydawać owoców, którymi są grzechy. – A więc umartwienie chrześcijańskie, powinno obejmować całego człowieka, cały zakres działania, w którym natura nasza obracać się może.

Taki jest przedmiot ducha umartwienia; wskażemy sposób zastosowania go w życiu, przechodząc kolejno liczne przejawy naszej żywotności i grupując je jak poniżej:

1) Żywotność organiczna, czyli życie cielesne.

2) Żywotność zmysłowa objawiająca się bądź pod formą poznawania przez zmysły zewnętrzne, bądź przez wyobraźnię, bądź przez pożądania zmysłowe, uczucia lub namiętności.

3) Żywotność racjonalna, wyrozumowana, nie przymuszona, która jest podstawą naszych myśli, sądów i postanowień.

4) Następnie rozważymy zewnętrzne przejawy życia naszej duszy – zewnętrzne nasze czyny.

5) W końcu wzajemny stosunek między bliźnimi.

II.

Ćwiczenia umartwienia chrześcijańskiego

Umartwienia ciała

1) Ograniczaj pożywienie, o ile to możliwe do prostej konieczności. Zastanów się nad słowami św. Augustyna: "Nauczyłeś mię, o mój Boże, by pożywienie uważać jako sposób podtrzymania życia. O Panie, któż z nas nie przekracza tutaj choć czasem granic. Jeśli znajdzie się taki człowiek choć jeden, to oświadczam, że człowiek ten jest wielki i powinien wielce chwalić Imię Twoje" (Wyznania, Księga X, rozdz. 31).

2) Proś Boga często, proś Go codziennie, by łaska Jego dozwoliła ci nie przekroczyć granic konieczności i abyś nie dał się pociągnąć uczuciu przyjemności.

3) Nie jedz między godzinami zwykłego posiłku, chyba z koniecznej potrzeby lub ze względów uprzejmości.

4) Zachowaj wstrzemięźliwość i posty, lecz tylko w zakresie posłuszeństwa i z umiarkowaniem.

5) Nie jest ci wzbronione korzystać z pewnych przyjemności, lecz trzeba by w nich była intencja czysta i należy za nie błogosławić Pana.

6) Sen powinien być unormowany. Unikać należy w tym względzie wszelkiego wygodnictwa, wszelkiej miękkości zwłaszcza rano. – Naznacz sobie jeżeli możesz godzinę i przestrzegaj jej energicznie tak dla wstawania jak i spoczynku.

7) W ogólności odpoczywaj w rozmiarach koniecznej potrzeby, a oddawaj się pracy hojnie, nie szczędząc swego trudu. Strzeż się wyczerpania ciała, lecz przede wszystkim nie schlebiaj mu; jeżeli zauważysz, że chce ono odgrywać rolę pana, natychmiast potraktuj je jak niewolnika.

8) Jeżeli odczuwasz jakie niedomagania, uważaj, by nie stać się ciężarem dla drugich przez zły humor; pozostaw braciom swym starania o litość nad tobą, sam bądź cierpliwy i milczący jak boski Baranek, który naprawdę dźwigał wszystkie słabości nasze.

9) Strzeż się korzystać z drobnych niedomagań jako powodu do dyspensy lub uchylania się od zwykłego porządku dziennego. – "Trzeba nienawidzieć jak zarazy wszelkie odchylenie od reguły", pisał św. Jan Berchmans.

10) Przyjm z poddaniem i znoś pokornie, cierpliwie i wytrwale, przykre umartwienie nazwane chorobą.

Umartwienie zmysłów, wyobraźni i uczuć

1) Przede wszystkim zamykaj stale oczy na wszelki widok niebezpieczny, a nawet miej odwagę zamykać je na wszystko, co zbędne i niepotrzebne. Patrz nie widząc, nie szukaj w nikim piękności lub brzydoty.

2) Miej uszy zamknięte na pochlebstwa, pochwały, pokusy, złe rady, obmowy, drwiny bolesne, krytykę nieprzychylną, podejrzenia udzielone drugim, na każde słowo mogące wywołać najmniejsze nawet oziębienie między dwiema duszami.

3) Jeżeli powonienie twoje cierpi z powodu kalectwa lub dolegliwości bliźniego, daleki od skargi, czerp w tym radość świętą.

4) Co się tyczy rodzaju pożywienia, miej w poszanowaniu radę Pana Naszego: "Jedz co ci dają". "Jedz co dobre bez szukania w tym upodobania, jedz co złe bez okazywania wstrętu, bądź obojętnym tak na jedno jak i na drugie, oto, mówi św. Franciszek Salezy, prawdziwe umartwienie".

5) Ofiaruj Bogu swoje posiłki, nakaż sobie przy stole małe umartwienie np. odmów sobie trochę soli, szklanki wina, słodyczy, współbiesiadnicy twoi nie zauważą tego, a Bóg ci to policzy.

6) Jeżeli to co ci dają dogadza twemu podniebieniu, myśl o żółci i o occie, którymi napojono Pana na krzyżu, nie przeszkodzi ci to jeść lecz będzie przeciwwagą twojej przyjemności.

7) Unikaj wszelkiego zbliżenia zmysłowego, wszelkiej pieszczoty połączonej z pożądliwością, w której szukałbyś i znajdował radość specjalnie zmysłową.

8) Nie wygrzewaj się, chyba żeby to było potrzebne dla uniknięcia zachorowania.

9) Znoś wszystko co umartwia ciało w sposób naturalny, szczególnie znoś chłód zimowy, upał letni, posłanie twarde i wszelkie niedogodności tego rodzaju. Bądź pogodny przy wszystkich zmianach temperatury, witaj uśmiecham każdą w nich zmianę. – Mów z prorokiem: Zimno, gorąco, deszczu, błogosławcie Pana. – Szczęśliwi ci, co ze szczerego serca zdołają powiedzieć słowa powtarzane często przez św. Franciszka Salezego: "Nigdy nie czuję się lepiej jak wówczas, gdy mi nie jest dobrze".

10) Umartwiaj swoją wyobraźnię, gdy kusi cię widokiem znakomitego stanowiska, lub smuci przewidywaniem smutnej przyszłości, gdy cię drażni wspomnieniem słowa lub czynu, które cię obraziły.

11) Jeżeli zapragniesz marzyć, walcz z tą myślą bez litości.

12) Umartwiaj się jak najstaranniej na punkcie zniecierpliwienia, podrażnienia i gniewu.

13) Dotrzyj do głębi swych pragnień, poddaj je kontroli rozumu i wiary: nie dążysz-li raczej do długiego życia niż do świątobliwego? do używania przyjemności i dostatku bez zmartwień i cierpień, do zwycięstw bez walki, do powodzenia bez przeciwności, do poklasków bez krytyki, do życia wygodnego, spokojnego bez krzyży jakiejkolwiek natury, to znaczy do życia odmiennego od życia naszego Boskiego Zbawcy.

14) Strzeż się pewnych przyzwyczajeń, które choć nie zdecydowanie złe, mogą się stać zgubnymi, jak np. czytanie książek swobodnej treści, gry hazardowe, itp.

15) Staraj się wykryć swą główną wadę i gdy ją poznasz, tęp ją w jej najdrobniejszych ułamkach. W tym celu poddaj się szczerym sercem wszystkiemu, co mogłoby być jednostajne i nudne w robieniu szczegółowego rachunku sumienia.

16) Nie wzbronione ci jest mieć serce i okazywać je, lecz strzeż się przed niebezpieczeństwem przekroczenia właściwej miary. Walcz energicznie z przywiązaniami zbyt zmysłowymi, z przyjaźniami zbyt wyłącznymi i wszystkimi czułostkowymi poruszeniami serca.

III.

Umartwienie umysłu i woli

1) Umartwiaj umysł, zabraniając mu wszelkich zbytecznych porywów wyobraźni, wszelkich myśli zbędnych, obcych, które przyprawiają cię o stratę czasu, rozpraszają duszę, obrzydzają pracę i rzeczy poważne.

2) Myśli smutne i niespokojne muszą być wygnane z twojego umysłu. Troska o to, co cię w przyszłości spotkać może, nie powinna cię zajmować. Co zaś do złych myśli, które cię niepokoją wbrew twojej woli, powinieneś odrzucając je uczynić z nich przedmiot cierpliwości. Gdy będą mimowolne, będą źródłem zasług.

3) Strzeż się uporu w myśli, uporu w uczuciach, poddaj się chętnie sądom drugich, chyba, że chodzi o sprawy, w których masz obowiązek zająć wyraźne stanowisko.

4) Umartw naturalny organ twego umysłu – twój język. Ćwicz się w milczeniu, czy to gdy ci je reguła nakazuje, czy gdy je sobie nakażesz z własnej woli.

5) Lepiej słuchać innych niż mówić samemu, skoro jednak mówić trzeba, zachowaj umiarkowanie, unikając zarówno przesady w mówieniu, które przeszkadza innym w wypowiadaniu ich myśli, jak i milczenia, które oznaczałoby pogardę ubliżającą treści przemówienia innych.

6) Nie przerywaj nigdy temu, który mówi i nie uprzedzaj zbyt pochopną odpowiedzią zapytania.

7) Miej głos umiarkowany, nigdy gwałtowny lub rozstrzygający. Unikaj wyrazów takich jak: bardzo, nadzwyczajnie, strasznie... to są przesady.

8) Szukaj upodobania w prostocie i prawości. Symulacja, wykręty, dwuznaczniki wyrachowane, na które pozwalają sobie bez skrupułu niektóre nabożne osoby, dyskredytują pobożność.

9) Powstrzymuj się od wszelkich słów grubiańskich, trywialnych, czy nawet zbędnych. Pan nasz przestrzega, że zażąda z nich rachunku w dzień sądu.

10) Przede wszystkim umartwiaj wolę, to sprawa zasadnicza. Naginaj ją nieustannie do tego co uważasz za miłe Bogu i za rozkaz Opatrzności, nie biorąc w rachubę własnych upodobań i wstrętów, pragnień i odraz. Ulegaj nawet podwładnym w rzeczach nie dotyczących chwały Bożej i obowiązku twego stanowiska.

11) Najdrobniejsze nieposłuszeństwo rozkazom, czy nawet życzeniom Przełożonych uważaj za odnoszące się do Boga.

12) Pamiętaj, że wprowadzisz w czyn największe z umartwień, jeżeli potrafisz cieszyć się, gdy cię upokarzać będą, i jeżeli posłuszeństwo twoje będzie doskonałym w stosunku do tych, którym Bóg chce żebyś był uległy.

13) Z radością przyjmij napomnienie i lekceważenie twojej osoby: oto słowa św. Jana od Krzyża i rada którą czytamy w Naśladowaniu: "nie mów o sobie ani dobrze ani źle, nie mów wcale, milcząc staraj się, aby o tobie zapomniano".

14) Gdy wobec upokorzenia lub nagany masz ochotę szemrać i smucić się, powiedz jak Dawid: "Dobrze mi, żeś mnie upokorzył".

15) Nie podtrzymuj w sobie lekkomyślnych pragnień. Św. Franciszek Salezy mawiał: "Pragnę niewiele, a i tej niewielkiej ilości pragnień, pragnę bardzo mało".

16) Przyjm z poddaniem umartwienia zesłane przez Opatrzność, krzyże i prace przywiązane do stanowiska, na którym ona cię postawiła. "Tam gdzie jest mniej naszego wyboru, mówi św. Franciszek Salezy, jest więcej upodobania Bożego". Chcielibyśmy wybierać sobie krzyże, mieć inny niż nasz; wolelibyśmy nieść krzyż ciężki a mający pewien rozgłos, niż krzyż lekki a męczący swą jednostajnością. To złuda: to nasz krzyż trzeba nieść, a nie inny. Zasługa jego nie jest w jego rodzaju, ale polega na doskonałości z jaką go się znosi.

17) Nie niepokój się pokusami, skrupułami, oschłością duchową: "co się czyni w oschłości, jest większą zasługą przed Bogiem, niż to co się czyni w pocieszeniu", mówi św. Biskup Genewski.

18) Nie trzeba się zbytnio martwić upadkami, ale upokarzać się nimi. Upokarzać się jest rzeczą dobrą, którą niewiele osób rozumie; niepokoić się i być wytrąconym z równowagi jest rzeczą złą, bo w tego rodzaju niepokoju i rozczarowaniu miłość własna odgrywa wielką rolę.

19) Nie dowierzajmy zarówno nieśmiałości, zniechęceniu, które denerwuje jak i zarozumiałym myślom, które są właściwie pychą w działaniu. Pracujmy jak gdyby wszystko zależało od naszych wysiłków, lecz bądźmy pokornymi jakby nasza praca nie miała żadnego znaczenia.

IV.

Umartwienie w czynach naszych zewnętrznych

1) Bądź bardzo dokładnym w wypełnianiu raz postawionego sposobu twego życia, słuchaj bez ociągania, pamiętając na słowa św. Jana Berchmansa: "Moja pokuta, to spełnianie zwykłych uczynków życia". "Przywiązywanie największej wagi do małych rzeczy, oto moja zasada".

2) Spełniając obowiązki swego stanu staraj się być zadowolonym z wszystkiego co mogłoby ci się niepodobać i drażnić, mając znowu w pamięci słowa św. Franciszka: "Nigdy mi nie jest lepiej jak gdy mi jest niedobrze".

3) Nie poświęcaj ani chwili próżniactwu, bądź zajętym od rana do nocy bez wytchnienia.

4) Jeżeli spędzasz życie choć w części nad nauką, stosuj do siebie rady św. Tomasza z Akwinu udzielane uczniom: "Nie zadawalajcie się powierzchownym korzystaniem z tego co czytacie czy słyszycie, lecz starajcie się przeniknąć i zgłębić treść całą; nie pozostawajcie w wątpliwości w rzeczach, co do których możecie mieć pewność. Pracujcie z świętą chciwością nad zbogaceniem waszego umysłu, ułóżcie systematycznie w pamięci wszystkie wiadomości, jakie dane wam jest zdobyć, jednakże nie starajcie się zgłębiać tajemnic, które przekraczają waszą inteligencję".

5) Zajmuj się jedynie czynnością chwili obecnej, nie wracając do tego co ją poprzedziło, ani nie wybiegaj myślą ku temu co nastąpi i mów ze św. Franciszkiem: "Gdy robię to, nie jestem obowiązany robić nic innego", "dość szybko jeśli dość dobrze", "spieszmy się statecznie".

6) Bądź skromnym w sposobie bycia. Nic doskonalszego jak zewnętrzny wygląd św. Franciszka; trzymał głowę zawsze prosto, unikając jednakowo owej lekkości, która nią obraca na wsze strony, niedbalstwa, które ją naprzód pochyla i usposobienia dumnego i wyniosłego, które ją w tył odrzuca. Twarz jego była zawsze spokojna, bez zakłopotania, wesoła, pogodna i szczera, jednakowoż bez żartobliwości niedyskretnej, bez głośnego, niepohamowanego lub zbyt częstego śmiechu.

7) Gdy był sam zachowywał się tak jakby znajdował się w licznym towarzystwie. Nie zakładał nogi na nogę, nie opierał głowy na łokciu. Gdy modlił się był nieruchomy jak kolumna. Gdy natura poddawała mu myśli użycia jakiejś wygody, nie słuchał jej.

8) Uważaj czystość i porządek za cnotę, brud i nieporządek za wadę, precz z ubraniem brudnym, poplamionym lub podartym. Z drugiej strony, uważaj za wadę jeszcze większą zbytek i światowość. Tak postępuj aby patrząc na twoje ubranie nikt nie mógł powiedzieć: to jest brudne lub to jest eleganckie, lecz by każdy mógł rzec: to jest odpowiednie, właściwe.

V.

Umartwienie w stosunkach z bliźnimi

1) Znoś wady bliźniego, wady wychowania, umysłu, charakteru. Znoś wszystko co ci się w nim nie podoba, sposób chodzenia, zachowania, głos, akcent, albo cokolwiek innego.

2) Znoś wszystko od wszystkich, znoś aż do końca i po chrześcijańsku. Unikaj zarozumiałej cierpliwości, która zdaje się mówić: "Cóż mię łączy z tym lub owym?". "W czymże dotyczy mię to, co on mówi?". "Czyż potrzebuję przychylności, sympatii a nawet uprzejmości od kogokolwiek, a zwłaszcza od niego właśnie?". Nic więcej małostkowego przed Bogiem jak te obojętności wyniosłe, pogardliwe, na pewno lepsze byłoby zniecierpliwienie.

3) Masz ochotę rozgniewać się – bądź łagodnym dla miłości Chrystusowej; szukasz zemsty – płać dobrem za złe. Mówią, że wielką tajemnicą trafienia do serca św. Teresy było, zrobić jej przykrość. Chcesz okazać niezadowolenie komu – uśmiechnij się do niego z dobrocią; chcesz uniknąć spotkania kogoś – przez cnotę szukaj go; chcesz źle o nim mówić – mów dobrze; chcesz mówić surowo – mów łagodnie, serdecznie.

4) Miej upodobanie w chwaleniu braci, zwłaszcza tych, do których masz wrodzoną niechęć.

5) Nie bądź rozumnym kosztem miłości.

6) Jeżeli w twojej obecności pozwala sobie ktoś na rozmowę niewłaściwą lub szkodzącą opinii bliźniego, możesz zwrócić uwagę mówiącemu, ale lepiej zręcznie skieruj rozmowę na inny przedmiot lub wyrazem twarzy okaż smutek lub umyślną nieuwagę, dając poznać, że to co mówią, nie podoba ci się.

7) Jeżeli oddanie małej przysługi przychodzi ci z trudem, zaznacz gotowość do spełnienia takowej, a zyskasz podwójną zasługę.

8) Miej wstręt do odgrywania roli ofiary w oczach własnych i cudzych. Nie wyolbrzymiaj swych ciężarów, staraj się uważać je za lekkie. Bo są one takimi w istocie daleko częściej niż się wydaje, a byłyby nimi zawsze gdybyśmy mieli więcej cnoty.

Zakończenie

W ogóle naucz się odmawiać naturze tego, czego żąda od ciebie niepotrzebnie, – a naucz się żądać od niej tego, czego ci odmawia bezzasadnie. Postępy twoje w cnocie, mówi autor Naśladowania Jezusa Chrystusa, wzrastać będą w stosunku do gwałtu, jaki sobie zadasz.

Trzeba umrzeć, mówił św. Biskup Genewski, trzeba umrzeć, by Bóg żył w nas, "bo niepodobieństwem jest dojść do łączności duszy z Bogiem inną drogą jak przez umartwienie". Te słowa trzeba umrzeć są twarde, lecz po nich nastąpi wielka słodycz, bo umiera się sobie dla złączenia się z Bogiem przez tę śmierć.

Oby Bóg pozwolił nam mieć prawo zastosowania do siebie tych pięknych słów św. Pawła do Koryntian:

"We wszystkim znosimy utrapienia... Nosimy w sobie zawsze i wszędzie śmierć Jezusa, by życie Jezusa objawiło się też w nas" (II Kor. 4, 8. 10) (a).

–––––––––––


"Szkoła Chrystusowa". Czasopismo poświęcone zagadnieniom życia wewnętrznego, Rok X. – Tom XVIII. Lwów 1939. DRUKIEM I NAKŁADEM WYDAWNICTWA OO. DOMINIKANÓW, ss. 133-146. (Marzec 1939). (Za pozwoleniem Władzy Duchownej).

poniedziałek, 16 marca 2015

Kwaśny o roli Pileckiego: „Gdybym się nie nawrócił, nie zagrałbym tej roli tak dobrze.”


Marcin Kwaśny, odtwórca roli Witolda Pileckiego przyznał jak ogromny wpływ na jego życie osobiste miała postać bohaterskiego rotmistrza.

Gdybym się nie nawrócił nie zagrałbym tej roli tak dobrze, jak udało mi się to zrobić, jak udało mi się wczuć w tę postać.


Bo wiara w Boga była fundamentalna w postawie Pileckiego. Bóg, honor i ojczyzna były wryte w serce rotmistrza

—podkreślał Marcin Kwaśny.

Film o rotmistrzu Pileckim to 100-minutowy fabularyzowany dokument. 

Aktor mówił, że już we wrześniu odbędzie się jego premiera. Termin nie jest przypadkowy. 

To właśnie w tym miesiącu przypada 75. rocznica deportacji rotmistrza do KL Auschwitz.
Marcin Kwaśny na antenie TV Republika opowiadał o tym, dlaczego zdecydował się zagrać rolę legendarnego rotmistrza.
Spodobał mi się scenariusz, który ukazał Witolda Pileckiego jako bohatera, ale też człowieka. 

Pokazano go bez zbędnego patosu, jako człowieka, który ma dylematy. 

Miałem o nim wyobrażenie jako o bohaterze jednego czynu – choć przyznam, że nie uczono mnie o nim w szkole, co uważam za skandaliczne

—mówił Kwaśny.

Aktor przyznał, że fascynującą przygodą było dla niego poznawanie życiorysu Pileckiego. Jest też szczęśliwy, że udało mu się spotkać z synem rotmistrza.

Ukazał mi się obraz człowieka wszechstronnego. Rotmistrz Pilecki był społecznikiem, za co nawet odznaczono go medalem, był malarzem, poetą, walczył w wojnie polsko-bolszewickiej i Powstaniu Warszawskim, działał po wojnie w konspiracji na rzecz generała Andersa (…).

To postać naprawdę nietuzinkowa

—mówił.

Marcin Kwaśny nie rozumie dlaczego postać rotmistrza nie została przywołana podczas tegorocznych obchodów wyzwolenia obozu Auschwitz.

A już za naprawdę za skandaliczne uważam niezaproszenie jego rodziny
—podkreślił i przyznał, że skandalem jest to, że wolna Polska nie dba o swoich bohaterów:
Ci ludzie byli skazani przez 50 lat na pomówienia, zrobiono z nich bandytów. Trzeba teraz odkłamać ten wizerunek. 

Mamy 25 lat wolności, a do tej pory nie było premiery żadnego filmu o nich. To jest wymowne

—ocenił.



ann/telewizjarepublika.pl