piątek, 13 marca 2015

Jesteśmy w czasach wielkiego kryzysu w Kościele. - Bp - Atanazy Schneider

Autor: Rzymski Katolik

Żyjemy w czasach ataku diabła na Kościół święty. Mnożą się herezje i błędy, zewsząd wyszydzana jest rodzina i życie w czystości. Bp Schneider radzi nam, co robić, by z Bożą pomocą zniszczyć zło.


„To smutna prawda: jesteśmy w czasach wielkiego kryzysu w Kościele. Jednak Bóg jest z nami” – pisze bp Athanasius Schneider dla portalu OnePeterFive. Hierarcha z Kazachstanu został zapytany, co mają robić katolicy, by zwalczyć szerzące się w Kościele świętym błędy.

Musimy stworzyć grupę prawdziwych katolików, uczonych, rodzin, duchownych, którzy będą odważnie rozpowszechniać pełną katolicką prawdę, zwłaszcza nauczanie Kościoła dotyczące rodziny, natury i przykazań Bożych” – pisze bp Schneider.

Dodaje, że by osiągnąć ten cel, trzeba sięgnąć po środki, jakie oferuje nam współczesny świat. „Musimy wykorzystać nowe formy medialne, które pozwalają nam głosić Ewangelię i nauczanie naszej świętej Matki Kościoła. Musimy przedstawiać nasze przesłanie w internecie, publikować je na stronach, blogach i w mediach społecznościowych” – dodaje hierarcha.

Duchowny wyjaśnia, że nie można zapominać też o angażowaniu się w bardziej tradycyjne formy przekazu. „Powinniśmy organizować konferencje, sympozja na poziomie naukowym. Powinniśmy wykorzystywać je, by publikować materiały, książki, do których będzie się można odnieść i poszerzyć naszą dyskusję” – pisze biskup.

Jego zdaniem należy także zorganizować ruch katolickich rodzin z „kościołów domowych”. Rodziny te winny być świadkami, obrońcami i głosicielami pełnej prawdy katolickiej, nauczania na temat rodziny, małżeństwa i naturalnego porządku.

W tym groźnym czasie musimy być odważni w naświetlaniu prawdziwie gnostyckiej i rewolucyjnej ‘agendy Kaspera’, przedstawiając kontynuację boskiej doktryny na temat małżeństwa oraz jej praktycznego zastosowania w ciągu dwóch tysięcy lat historii Kościoła” – czytamy na onepeterfive.com. „Powinniśmy inspirować wiernych przykładami pobożnych małżonków, rodzin, dzieci i nastolatków. Powinniśmy pokazywać, z jednej strony, prawdziwe piękno małżeństwa, rodziny albo życia w pojedynkę w czystości i wierze. Z drugiej strony musimy wskazywać na ewidentną brzydotę, nieszczęście i schizofrenię życia wbrew porządkowi ustanowionemu przez Boga” – pisze dalej biskup Schneider.

Konieczne jest też, byśmy przedstawiali przykłady pokutujących katolików z przeszłości i czasów obecnych wszystkim tym, którzy zmagają się z problemami i wahają się niejako na progu Kościoła świętego. Ważne są przykłady „tych, którzy nawrócili się ze swojego grzesznego życia w cudzołóstwie, rozwodzie czy w sodomii” – pisze biskup.

Według następcy Apostołów katolicy muszą też pisać do Ojca Świętego, do swoich biskupów oraz do kompetentnych dykasterii Kurii Rzymskiej. Mają zwracać im wszystkim uwagę na heretyckie, częściowo heretyckie lub gnostyckie wydarzenia czy też wypowiedzi osób obecnych w życiu kościelnych.

„Walka, którą prowadzimy, to więcej niż walka z ignorancją. To walka przeciwko mocodawcom i siłom. Nie może odnieść sukcesu, jeżeli nie zorganizujemy się w wielką narodową i międzynarodową siatkę modlitwy, poprzez adorację Najświętszego Sakramentu, pielgrzymki, pobożne Msze, procesje wstawiennicze i pokutne. Powinny mieć takie tematy jak ‘Świętość rodziny i małżeństwa; Wezwanie do czystości; Piękno i szczęście czystego życia; Naśladowanie Chrystusa w życiu rodzinnym; Zadośćuczynienie za grzechy przeciwko rodzinie i małżeństwu” – radzi nam biskup.

Na koniec zaznacza, że być może najważniejszą rzeczą jest żarliwa modlitwa do naszego Pana, by dał Kościołowi świętych biskupów i świętych papieży. Zdaniem bp. Schneidera taka modlitwa powinna być odmawiana zwłaszcza przez dzieci, bo „modlitwa niewinnych przenika do nieba jak żadna inna”.


czwartek, 12 marca 2015

Okultystyczna symbolika Sherlocka Holmesa Feb 8th, 2010 | By Vigilant | Category: Vigilant Reports

Image


Ostatni Hollywoodzki hit Sherlock Holmes obraca się wokół okultystycznych morderstw i światowych konspiracji. Film jest usiany okultystycznymi symbolami i aluzjami do “Nowego Porządku”. Przyjrzyjmy się historii Sherlocka Holmesa, pochodzeniu symboli znalezionych w filmie i ich znaczenia w dzisiejszym kontekście.


Image

Zainspirowany przez opowieści Sir Arthur Conan Doyla film Sherlock Holmes przywraca do życia słynnego detektywa dziewiętnastego stulecia. Intryga obraca się wokół morderstw które najwyraźniej mają związek z rytuałami okultystycznymi. To prowadzi Sherlocka do tajemniczego świata tajnych stowarzyszeń i politycznych konspiracji. Prace Doyla zawierają pewne niejasne odniesienia do okultyzmu i Wolnej Masonerii; jednakże film skupia się wyłącznie wokół tych tematów i włącza elementy które są bardzo znaczące w dzisiejszym kontekście: Nowy Porządek Świata sprowadzany przez tajne stowarzyszenia.

Chociaż żadne prawdziwe tajne stowarzyszenie nie jest wspomniane w całym filmie jest wiele bezpośrednich odniesień do Wolnej Masonerii, Różokrzyżowców bądź Illuminati. Sprytnie wmontowane w sceny i nigdy nie wytłumaczone można je niemal uważać za podpowiedzi dla ludzi z wnętrza tych struktur. Przyjrzyjmy się masońskiemu tłu Doyle'a i jak to wpłynęło na następny poziom filmu.

Arthur Conan Doyle “Spirytualista i Wolny Mason"

Image

Doyle urodził się w irlandzkiej katolickiej rodzinie w Edynburgu w Szkocji w 1859. W wieku 11 lat wysłano go do szkoły Jezuitów Stonyhurst College w której jak mówił spędził “5 nieszczęśliwych i samotnych lat”. Po otrzymaniu tytułu Bakałarza Medycyny i Mistrza Chirurgii na Uniwersytecie Edynburskim Doyle rozwinął wielkie zainteresowanie spirytualizmem. W magazynie MQ (the official Journal of the United Grand Lodge of England) mason Yasha Beresiner tłumaczy zainteresowanie Doyle'a masonerią i spirytualizmem:
“Założył praktykę z kolega ze studiów Dr Buddem ale wkrótce odszedl oskarżony o niedopełnianie swoich obowiązków i wyprowadził się ze swoją nowo poślubioną żoną Louise Hawkins do Southsea niedaleko Portsmouth w Hampshire gdzie został specjalistą od oczu. To tam pomiędzy 1885 i 1888 brał udział w wielu seansach z obracaniem stołu w domu gen. Draysona, nauczyciela w Greenwich Naval College który był jednym z jego pacjentów. Te sesje były eksperymentalne i Doyle zarówno procedury jak i rytuał i nazywał je farsą. Kwestionował również intelekt uczestników ale go to wciągnęło. W 1887, roku gdy został masonem dołączył do Stowarzyszenia Badań Fizycznych, to była jego pierwsza deklaracja tego w co wierzy w okultyzmie.

To w tym stanie umysłu, zaciekawiony i pogrążony w spirytyzmie 26th Stycznia 1887 Arthur Conan Doyle został wtajemniczony do Wolnej Masonerii Loży Phoenix Nr. 257 w Southsea, Hampshire. Miał 27 lat.”
-Yasha Beresiner, Arthur Conan Doyle Spiritualist and Freemason, MQ, July 2007


Symbole w filmie

Ta analiza nie skupi się na historii tylko na symbolach w filmie. Uwaga na spoilery.

Sherlock Holmes jest pełen symboli dzisiejszych tajnych stowarzyszeń. W filmie są subtelne i rzadko tłumaczone więc przeciętny widz ich nie rozpozna. Jednakże "wyedukowany" widz to co innego. Chociaż niektóre z nich nie są historycznie dokładne i wystylizowano je na fikcyjnie wyglądające są one na fali dzisiejszego zalewu okultyzmu w mediach. Przyjrzyjmy się więc niektórym z nich.

Rytuały Czarnej Magii:

Image

Na początku Sherlock przerywa rytuał Czarnej Magii. Zakapturzony Lord Blackwood recytuje inkantacje przed kobietą leżącą na ołtarzu ofiarnym, okultyzm filmu jest widoczny od samego początku.

Porządek z Chaosu:

Image

W pozornie trywialnej scenie nieco “odmieniony morfiną” Sherlock gra na skrzypcach muchom w tubie. Tłumaczy swe odkrycie Watsonowi: gdy gra muchom atonalne grupy, zaczynają synchronizować się i latać w kołach. Tak używając teorii muzycznej stworzył porządek z chaosu.

“Ordo ab Chao” To chyba najsłynniejsza masońska maksyma. Encyklopedia Mackeya dokumentuje jej używanie od 1935 jako oficjalnego motta Starożytnego Rzemiosła Masonerii. “Ordo ab Chao” obecnie oficjalne motto najwyższego i honorowego Stopnia Szkockiego Rytu.

Image
Insygnia 33 Stopnia z “Ordo Ab Chao” na górze.

Niektórzy badacze twierdzą, że elity używają tej metody dla własnych celów. Znamy tą metodę jako Problem - Reakcja - Rozwiązanie. "Element oporu" miałby według nich być stworzony przez NWO prowadzony przez okultystyczne elity po okresie ogólnego chaosu który stworzyły. Czy w tym kontekście insekty Sherlocka latające w kołach mogą przedstawiać masy zahipnotyzowane przez atonalne nuty NWO?

Cela Blackwooda.

Gdy Sherlock odwiedza Lorda Blackwooda w celi zauważa dziwne ryty na ścianach. Jeden z nich się wyróżnia:

Image

Ten symbol ukrzyżowanej róży jest uważany za pierwszy symbol Zakonu Różokrzyżowców, hermetycznego bractwa istniejącego od czasów Średniowiecza.

Image
“Oryginalnym symbolem Bractwa Różokrzyżowców była hieroglificzna róża na krzyżu. Krzyż często był wzniesiony na trzech stopniach podestu.” – Manly P. Hall

Czy Lord Blackwood był Różokrzyżowcem?

Niektórzy badacze twierdzą, że Różokrzyżowcy "przejęli" Wolną Masonerię na początku XVIII wieku. Grał on ważną lecz sekretna rolę w kształtowaniu dzisiejszego świata.

Laboratorium.

Gdy Sherlock i Watson przeglądają laboratorium “Karłów” w poszukiwaniu wskazówek na ścianach są wyryte interesujące symbole.

Image
Wszystkowidzące Oko w trójkącie

Detektywi odkrywają, że laboratorium zdaje się mieszać zaawansowana naukę z okultyzmem.
Kolejny interesujący symbol ze ściany.

Image
Kabalistyczne Drzewo Życia (Sephiroth)

Księga Zaklęć Blackwooda.

Po wezwaniu przez "Zakon" Sherlockowi powiedziano, że kluczem do powstrzymania Blackwooda jest jego Magiczna Księga. Księga Zaklęć zawiera symbole które możecie znać.

Image

Stworzenie w środku jest podobne do Baphometa.

Image
Wizerunek Baphometa Eliphasa Leviego.

Na następnej stronie Księgi Zaklęć Lorda Blackwooda:

Image
Obraz jest mocno zainspirowany przez francuskiego okultystę Stanislasa de Guaita, można go znaleźć w książce z 1897 La Clef de la Magie Noire (Klucz do Czarnej Magii):

Image
De Gaita założył w 1888 Kabalistyczny Zakon Różokrzyżowców co jest spójne z wcześniejszymi odniesieniami do nich w filmie.

Zakon.

W filmie Zakon jest bractwem które można z łatwością porównać do rzeczywistej Wolnej Masonerii. W filmie powiedziano, że ich "sekretny system sterował światem w kierunku większego dobra od stuleci ale można go również użyć do bardziej nikczemnych celów... Mrocznych Sztuk lub magii praktycznej". Zakon ma wielu członków w rządzie i policji.

Blackwood, praktyk Czarnej Magii przejmuje Zakon siłą twierdząc, że ma "wspaniały cel": by stworzyć nową przyszłość, przyszłość rządzoną przez Bractwo. Później w filmie Blackwood mówi “Nowy porządek… rozpoczyna się teraz”, co jest odniesieniem do NWO które wprowadzają Illuminati obecnie.

Image

Blackwood zajmuje miejsce na Tron Zakonu. Piramida w tle ma rozświetlony kamień szczytowy który jest uważany za ostateczny “symbol Illuminatich”. Zobaczcie na Wielką Pieczęć USA:

Image

Przejęcie Zakonu przez Blackwooda odnosi się prawdopodobne do przejęcia Wolnej Masonerii przez Niemiecki Iluminizm i Różokrzyżowców w 18 stuleciu co drastycznie zmieniło niektóre z jej doktryn i doprowadziło do jej światowego rozwoju.

Uwaga spoiler: Wszystkie te magiczne, okultystyczne rzeczy okazują się być sztuczką którą Sherlock tłumaczy logika i nauką. Tak więc po tym jak widza wystawia się na te symbole i Bractwo mówi się mu, że wszystkie te rzeczy są fikcją i to raczej niedorzeczną. Jest to dosyć zaskakujące biorąc pod uwagę, że reżyser filmu Guy Richie był żonaty z adeptką Kabały Madonną. Co więcej okultyzm w filmie jest raczej mroczny, zagrażający i graniczy z satanicznym co może zachęcić widzów by wiązali wszystko co okultystyczne ze złem chociaż wcale tak nie jest. Idzie to ręka w rękę z dezinformacją prowadzoną przez Hollywood opisaną w tym artykule.

W raczej złowieszczej finałowej scenie Sherlock opisuje maszynę która może istnieć w 2010 : “Wyobraź sobie urządzenie zdolne do kontrolowania kogokolwiek po prostu przez mówienie komend przy użyciu fal radiowych..., taka jest przyszłość."

komuś HAARP ? :)

Tłumaczył: Redimix davidicke.pl

środa, 11 marca 2015

Najazd ateistów na Sejm. Imprezie patronuje wicemarszałek


Pod patronatem wicemarszałek Wandy Nowickiej do Sejmu zjadą się ateiści z całej Polski. Gościem „honorowym” spotkania ma być redaktor naczelny wulgarnego, bluźnierczego pisma „Charlie Hebdo”.


Wszystko wskazuje na to, że w ostatnich dniach marca Sejm stanie się areną popisów wściekle nienawidzących Pana Boga ateistów z całej Polski. Pod płaszczykiem rzekomej walki o wolność, po raz kolejny przemycane będą postulaty usunięcia katolicyzmu ze sfery publicznej. To skandal, że wszystko odbywać się będzie pod patronatem Sejmu RP.

Imprezę organizuje m.in. masoneria – Francuska Wolna Myśl oraz Koalicja Ateistyczna. Gościem specjalnym ma być jeden z najsłynniejszych w ostatnich tygodniach bluźnierców – redaktor naczelny tygodnika „Charlie Hebdo”. Jego pracownicy zostali zamordowani przez fanatycznych muzułmanów, obrażali bowiem Mahometa. Czy teraz atak wściekłości wyznawców islamu przeniesie się na polski Sejm? – pyta „Nasz Dziennik”.

Wiceprzewodnicząca parlamentarnego zespołu ds. przeciwdziałania ateizacji Polski, poseł Małgorzata Sadurska zapowiedziała interwencję w sprawie ateistyczno-bluźnierczego zjazdu w Sejmie. – Polska konstytucja opiera się na chrześcijańskich wartościach, odniesienie do Boga deklarowała przeważająca większość posłów podczas ślubowania. Na pewno tej sprawy tak nie zostawimy – stwierdziła posłanka PiS.


Źródło: Nasz Dziennik
kra



wtorek, 10 marca 2015

Piórem i gitarą dla Ojczyzny

fot. GlogowMIX/youtube

Wiem, że moje ballady wykonywane są spontanicznie na patriotycznych przeglądach, festiwalach, akademiach szkolnych. Rynek sam weryfikuje utwory – mówi dla portalu PCh24.pl Lech Makowiecki, poeta, bard, kompozytor.

Początek Pańskiej kariery muzycznej datuje się na rok 1978. Tymczasem dopiero w 2010 roku ukazała się pierwsza spośród trzech patriotycznych płyt z Pana piosenkami, od razu zyskując sympatię słuchaczy. Dlaczego trzeba było czekać na patriotyczny rys w Pana twórczości aż 32 lata?


W ostatnim czasie – oprócz płyty „Katyń 1940”, „Patriotyzm” – pojawił się jeszcze album „Obudź się, Polsko”, zawierający utwory poświęcone m.in. Żołnierzom Wyklętym i sacrosongi. A szuflady mam wciąż pełne gotowych projektów, realizacja których zależy wyłącznie od stanu mojego konta, trudno znaleźć dziś sponsora na tego typu produkcje, a studio, aranżacja czy muzycy sesyjni kosztują... Wydanie trzech płyt w ciągu trzech lat nie byłoby możliwe, gdybym nie korzystał ze zgromadzonych wcześniej „zapasów”. Jako student Politechniki Gdańskiej w latach siedemdziesiątych zaczynałem od poezji śpiewanej, m.in. z Rudim Schuberthem. Sam wpuściłem w obieg kilku popularnych do dziś studencko-harcerskich piosenek, np. „Hej, przyjaciele” czy „Kiedy góral umiera”. Od początku fascynowała mnie jednak twórczość obu Jacków: Kaczmarskiego i Kleiffa. Co jakiś czas pisałem więc „nieprawomyślne” teksty typu „Monolog” o „rozmowie” władzy z ludem czy „W smutnym kraju”, który śpiewaliśmy z „Babsztylem” w pamiętnym Opolu w 1981 r. Z powodów cenzury przemycało się wtedy prześmiewcze dla systemu teksty w obojętnych wydawałoby się tekstach.

Czasami cenzura była górą; i tak zablokowanego na Festiwalu Studenckim w Krakowie „Wolnego Najmitę” nagrałem dopiero po trzydziestu latach... Po stanie wojennym nie było warunków do publikowania tego typu utworów. Zająłem się muzyką komercyjnie, grając country-folk z polskimi korzeniami.  Większość Polaków wiązała nadzieje na odrodzenie polskiej tradycji w związku z Okrągłym Stołem. Ale po 1989 r. ludzie nie chcieli już słuchać utworów typu „Wyrwij murom zęby krat...”. Odzyskana „koncesjonowana” wolność popchnęła wszystkich ku bogaceniu się i nawet wracający z emigracji Jacek Kaczmarski miał problemy z zapełnieniem sali... Mimo to przez cały czas miałem wewnętrzną potrzebę śpiewania o sprawach ważnych dla Polski. Nagraliśmy wtedy z „Zayazdem” kilkanaście wierszy Adama Mickiewicza z moją muzyką, z których polecam choćby wciąż aktualny tekst Wieszcza – „Gęby za lud krzyczące”. Pisane wtedy przeze mnie piosenki patriotyczne lądowały w szufladzie. Nie było ani odbiorcy, ani klimatu. Przynajmniej tak mi się wtedy wydawało.

Kiedy zatem nastąpił przełom, że teksty z szuflady zostały wyjęte?

Po katastrofie smoleńskiej w społeczeństwie coś się przełamało. Gdy zobaczyłem te tłumy na Krakowskim Przedmieściu – pomyślałem, że jeszcze nie wszystko stracone. I tak to się zaczęło... Ta decyzja miała swoją wymierną cenę. Deklaracja twórcy, że ma serce po prawej stronie, powoduje natychmiastowe rugowanie go z mainstreamowego rynku muzycznego. Z dnia na dzień przestały dzwonić telefony... Tygodniami, nawet miesiącami, nie graliśmy koncertów. Na szczęście był już Internet, dzięki któremu miałem możliwość pokazania ludziom prostych, niskobudżetowych teledysków, montowanych na bazie moich ballad – często przez zupełnie nieznanych mi internautów. Spodobało się. Z czasem odezwały się zupełnie inne telefony, powstały prawicowe portale, gazety i czasopisma. Pojawiły się nowe propozycje, wyjazdy zagraniczne, nawet zaproszenia na wykłady o współczesnym patriotyzmie i przebojowej edukacji historycznej. Oprócz płyt wydałem w tym czasie tomik poezji „Pro Publico Bono”, zawierający moje wierszowane felietony. Wkrótce ukaże się druga część.

Swoje piosenki adresuje Pan przede wszystkim do osób młodych. Jak Pan sądzi, tematyka patriotyczna może zyskać jeszcze zainteresowanie wśród współczesnych nastolatków?

Początkowo na moje „historyczne” koncerty przychodzili w większości ludzie w wieku „kombatanckim”. Teraz to się diametralnie zmienia; zapraszany jestem na recitale organizowane przez młodych ludzi. Na widowni często widuję młodzież w mundurach polowych – to członkowie grup rekonstruktorskich i kontynuatorzy tradycji militarnej „Strzelca” i „Sokoła”. Za własne pieniądze organizują szkolenie wojskowe, biegają po torze przeszkód, ćwiczą sporty walki, uczą się strzelać. Rośnie świadomość młodych ludzi, a stan zagrożenia związany z walkami na Ukrainie i rodzący się terroryzm na Zachodzie skłania ich do racjonalnego myślenia o zmienianiu Polski tak, aby dało się tu żyć i pracować. Stąd zainteresowanie historią naszego kraju i szukanie wzorców do naśladowania...

A może jest tak, że dziejowa rola „bardów z gitarami” przeminęła i czas zabrać się za patriotyczny rap czy heavy-metal?

Sam się czasami zastanawiam, czy w obecnych czasach oczytany erudyta, genialny Jacek Kaczmarski zdobyłby aż taką popularność. Ten Mickiewicz XX wieku pisał zupełnie innym, być może zbyt trudnym dla współczesnego małolata językiem. Cieszę się więc, że powstają patriotyczne utwory rockowe, hip-hopowe, w stylu reggae. Przestrzegam tylko, żeby w tych nowych przekazach nie zagubić tekstu. W tego typu twórczości przekaz jest równie ważny, jak motoryka. A nawet ważniejszy. Bezmyślne podrygiwanie w rytm „młota parowego”, jakie obserwuję na niektórych pseudo-patriotycznych koncertach niczym nie różni się od normalnej dyskoteki. Wiem, że moje ballady wykonywane są spontanicznie na patriotycznych przeglądach, festiwalach, akademiach szkolnych itp. Rynek sam weryfikuje utwory, zależnie od stopnia wrażliwości odbiorcy. Mam sygnały z terenu, że wielu tzw. lemingów „nawróciło się” na naszą historię po wysłuchaniu niektórych moich płyt...

Nie ukrywam, że moją ulubioną Pańską piosenką jest „Ostatnia nabój”, poświęcona Mieczysławowi Dziemieszkiewiczowi ps. „Rój”. Jak dokładnie do napisania tego utworu poznał Pan historię „Roja”? Czy zafascynowała Pana ta postać?

„Ostatni nabój” powstał po obejrzeniu przedpremierowego pokazu filmu „Historia Roja” Jerzego Zalewskiego. Byłem tak poruszony, że natychmiast po powrocie z seansu chwyciłem za gitarę i po dwóch, trzech godzinach utwór był gotowy... Mój pomysł spodobał się reżyserowi, który na bazie tej ballady zmontował prosty teledysk. Mam nadzieję, że dzięki umieszczeniu go na You Tube uda się zebrać resztę brakujących pieniędzy na ukończenie filmu...

A na który utwór najżywiej reaguje publiczność podczas koncertów?

Trudno powiedzieć. Mój recital stanowi zamkniętą całość i każda ballada buduje klimat spektaklu. Chociaż po tylu koncertach w kraju i za granicą jest już pewien kanon zachowań publiczności. Największą popularność w sieci i najwięcej coverowych wykonań na YT ma bezapelacyjnie „Katyń 1940 – ostatni list”. Wiele emocji, nawet łez, do czego przyznają się nawet twardziele, wzbudzają też „Wołyń 1943”, „Klasztor” o bitwie o Monte Cassino, „Ballada o rotmistrzu Pileckim”, „Quo vadis Polonia”, „Honor i Gniew”, wreszcie „Patriotyzm”... „Ostatni Zayazd” – dynamiczna opowieść o polskiej konnicy – ekstremalnie podnosi temperaturę na widowni. A „Modlitwę” (Obudź się, Polsko) śpiewamy zwykle na koniec – dla stojącej na baczność widowni...

Zbliżamy się do kolejnego Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych. Jak Pan sądzi, czy w polskim społeczeństwie wzrasta świadomość co do bohaterstwa podziemia antykomunistycznego?

Tak, zdecydowanie tak. Jestem pewien, że kilka dobrych, wrażliwych filmów opowiadających o tamtych bohaterach spowodowałoby gwałtowny powrót młodych Polaków do korzeni polskich wartości, do naszej dumy narodowej. Idą ciężkie czasy, okres spokoju i pokoju kończy się już definitywnie. Przetrwają tylko mocni – duchem i ciałem. A Żołnierze Wyklęci są wzorcami najlepszymi z możliwych – i to w zasięgu ręki. To, że filmy takie nie powstają w „wolnej” Polsce jest tylko powodem głębokiego zastanowienia się nad tą naszą ułomną „wolnością”... Wiem coś o tym, bo sam wygrałem konkurs na scenariusz filmu wojennego o wysiedleniach Polaków przez Niemców w czasie II wojny światowej... Od kilku lat gotowy scenariusz dwugodzinnej fabuły i napisane siedem odcinków serialu zalega na półkach Agencji Filmowej TVP... A ponieważ niemieccy dziennikarze zrobili mi dużą reklamę u siebie, wywiad ze mną na temat planowanego filmu wyemitowano w niemieckim radiu, Niemcy zmobilizowali się i rzutem na taśmę nagrali „Naszych ojców, nasze matki”...


Dziękuję za rozmowę!

Rozmawiał Kajetan Rajski

poniedziałek, 9 marca 2015

Agencje szpiegowskie finansują badania nad klimatem by tworzyć bronie pogodowe.



Starszy amerykański naukowiec wyraził obawę, że służby wywiadowcze finansują badania nad zmianami klimatu by dowiedzieć się czy nowe technologie w tym zakresie mogą być wykorzystane jako potencjalne bronie.

Alan Robock, naukowiec klimatu na Uniwersytecie Rutgers w New Jersey, wezwał agencje rządowe by były otwarte co do zainteresowań w odniesieniu do radykalnych badań zmieniania klimatu na świecie.



Więcej na temat geoinżynierii w zakładce "kontrola i modyfikacja pogody":

[...] W zeszłym tygodniu, Narodowa Akademia Nauk opublikowała dwutomowy raport na temat różnych podejść do walki ze zmianami klimatu. Jeden koncentruje się na środkach usuwania dwutlenku węgla z atmosfery, drugi na sposobach zmieniania chmur lub powierzchni Ziemi, by odbijały więcej światła słonecznego w przestrzeń kosmiczną.

W sprawozdaniu stwierdzono, że podczas gdy na małą skalę projekty badawcze były potrzebne, to technologie były dalekie od wdrożenia. Ograniczenia emisji dwutlenku węgla pozostają bardziej praktycznym podejściem niż ograniczanie ekstremalnych zmian klimatu. Raport Royal Society z 2009 roku przedkładał podobne zalecenia.

Film: Geoinżynieria. Cicha wojna:


OGLĄDAJ DALEJ>>>


Warty 600.000 dolarów raport był częściowo finansowany przez amerykańskie służby wywiadowcze, ale Robock powiedział, że CIA i inne agencje nie wyjaśniły w pełni swojego zainteresowania tą pracą.

"CIA było głównym fundatorem raportu krajowych akademii i to mnie naprawdę martwi, kto będzie to kontrolował,"
powiedział. Innymi sponsorami byli NASA, Departament Energii USA oraz National Oceanic and Atmospheric Administration NOAA.



W 2009 roku CIA stworzyło siedzibę Centrum ds Zmian Klimatu i Bezpieczeństwa Narodowego, za co zostało ostro skrytykowane przez niektórych Republikanów, którzy widzieli w tym odwrócenie uwagi od bardziej palących kwestii terrorystycznych. Ośrodek został zamknięty w 2012 roku, ale agencja powiedziała, że z innego biura będzie monitorować konsekwencje humanitarne zmian klimatycznych i ich wpływ na amerykańskie ekonomiczne bezpieczeństwo.




Link do oryginalnego artykułu: LINK

Za: http://www.prisonplanet.pl/nauka_i_technologia/agencje_szpiegowskie,p1863843267