czwartek, 23 kwietnia 2015

Polak, który wyprzedził Billa Gatesa, skończył jako pasterz świń

Stworzył minikomputer szybszy niż wprowadzony dziesięć lat później IBM PC. Skończył jako pasterz świń pod Olsztynem. Dlaczego? W Polsce wciąż słyszał: „gdyby było to możliwe, to Amerykanie by już to dawno zrobili”. A co do świń, to, jak to określił, „woli prawdziwe świnie, od tych ludzkich”. Jemu się nie udało. Inni musieli wyjechać z Polski, żeby odnieść sukces.
block end



Od wy­my­śle­nia że­la­zne­go pługu do jego za­sto­so­wa­nia w Eu­ro­pie mi­nę­ło praw­do­po­dob­nie 500 lat. Teraz tempo wpro­wa­dza­nia in­no­wa­cji na rynek liczy się w ty­go­dniach, góra mie­sią­cach. Otwie­ra to drogę wi­zjo­ne­rom, takim jak zmar­ły nie­daw­no Steve Jobs. Jed­nak czy gdyby twór­ca kon­cer­nu Apple uro­dził się w Pol­sce, byłby znany? Dla­cze­go ktoś, kto wy­prze­dził Billa Ga­te­sa, skoń­czył jako pa­sterz świń? Bio­gra­fie Po­la­ków, któ­rzy mogą po­szczy­cić się osią­gnię­cia­mi na polu no­wych tech­no­lo­gii, mają jeden wspól­ny mia­now­nik – jeśli od­nie­śli suk­ces, to za gra­ni­cą. Jacek Kar­piń­ski stwo­rzył w 1970 r. mi­ni­kom­pu­ter szyb­szy niż wpro­wa­dzo­ny dzie­sięć lat póź­niej IBM PC. Wy­na­lazł także m.​in. ska­ner fo­to­gra­fii, robot ste­ro­wa­ny gło­sem i ręcz­ny ska­ner Pen-Re­ader. Co się stało z jego wy­na­laz­ka­mi? Dla­cze­go ktoś, kto wy­prze­dził Billa Ga­te­sa, skoń­czył jako pa­sterz świń pod Olsz­ty­nem? Kar­piń­ski w Pol­sce wciąż sły­szał: „gdyby było to moż­li­we, to Ame­ry­ka­nie by już to dawno zro­bi­li”. A co do świń, to, jak to okre­ślił, „woli praw­dzi­we świ­nie, od tych ludz­kich”. Pol­ska pod wzglę­dem in­no­wa­cyj­no­ści i wpro­wa­dza­nia no­wych tech­no­lo­gii od lat była i jest za­ścian­kiem. PRL się skoń­czył, ale Pol­ska nie stała się bar­dziej in­no­wa­cyj­na. Jak grzy­by po desz­czu po­wsta­ją ko­lej­ne parki prze­my­sło­wo–tech­no­lo­gicz­ne, które mogą po­chwa­lić się wdra­ża­niem ja­kichś idei w życie, ale czę­sto, jak opo­wia­da­ją ich pra­cow­ni­cy, dzia­łal­ność ta­kich par­ków opie­ra się na prze­ja­da­niu fun­du­szy unij­nych. Czę­sto pro­blem ten spro­wa­dza­ny jest do całej Eu­ro­py, która spo­wi­ta gąsz­czem prze­pi­sów, po­ma­łu prze­sta­je być kon­ku­ren­cyj­na dla resz­ty świa­ta. Dla­te­go nasi ro­da­cy – po­ten­cjal­ni lu­dzie suk­ce­su - naj­czę­ściej emi­gru­ją do USA. Od zera do mi­lio­ne­ra W la­tach 80. wy­je­cha­ło z Pol­ski 50 tys. in­ży­nie­rów i tech­ni­ków, 3,5 tys. le­ka­rzy i 4 tys. pra­cow­ni­ków na­uko­wych, bo tylko w USA można zre­ali­zo­wać za­sa­dę, którą tak sfor­mu­ło­wał An­drew Louis z Wall Stre­et (spec od łą­cze­nia ka­pi­ta­łu z know-how): „pie­nią­dze po­mna­ża­ją in­wen­cję, a in­wen­cja po­mna­ża pie­nią­dze". Hi­sto­ria Wło­dzi­mie­rza Gaw­roń­skie­go (prof. Po­li­tech­ni­ki Gdań­skiej) brzmi jak uwspół­cze­śnio­na wer­sja ame­ry­kań­skie­go mitu od pu­cy­bu­ta do mi­lio­ne­ra. Polak za­czy­nał bo­wiem w USA jako to­karz i pie­lę­gniarz, a skoń­czył na naj­wyż­szym sta­no­wi­sku tech­nicz­nym w NASA (głów­ny in­ży­nier ds. anten na­ziem­nych). Po wy­jeź­dzie do USA mu­siał pra­co­wać sie­dem dni w ty­go­dniu, teraz zaj­mu­je się dy­na­mi­ką po­jaz­dów ko­smicz­nych. Inny Polak za Oce­anem - prof. An­drzej Tar­gow­ski - za ko­mu­ny był ob­ję­ty za­ka­zem dru­ko­wa­nia. Wy­je­chał więc do USA, gdzie objął ka­te­drę in­for­ma­ty­ki w We­stern Mi­chi­gan Uni­ver­si­ty. Wy­my­ślił ideę in­fo­stra­dy w go­spo­dar­ce lan­so­wa­ną póź­niej przez Ala Gora i Billa Clin­to­na. Wi­ce­pre­zy­dent Al Gore chciał, żeby in­for­ma­tion su­per­hi­gway wzmoc­ni­ła edu­ka­cję w USA i uła­twi­ła do­stęp do in­ter­ne­tu każ­de­mu Ame­ry­ka­ni­no­wi. W 1992 r., kiedy duet Clin­ton-Go­re objął rządy, in­ter­net nie był spo­pu­la­ry­zo­wa­ny (tylko 313 tys. kom­pu­te­rów w sieci). Do­pie­ro za ich spra­wą do­stęp do niego, jako ro­dzaj in­no­wa­cji, stał się spra­wą po­li­tycz­ną. In­ter­net był tylko jedną z czę­ści pro­jek­tu Tar­gow­skie­go. Miał on też po­bu­dzić go­spo­dar­kę po­przez takie in­no­wa­cje jak: ro­bo­ty, „smart roads” (drogi wy­ko­rzy­sty­wa­ne do te­sto­wa­nia naj­now­szych tech­no­lo­gii ko­mu­ni­ka­cyj­nych, obec­nie ist­nie­je w sta­nie Vir­gi­nia), bio­tech­no­lo­gia, kolej ma­gne­tycz­na (tra­dy­cyj­ne to­ro­wi­sko za­stą­pio­ne przez sys­tem elek­tro­ma­gne­sów) czy świa­tło­wo­dy.Wy­ni­ki swo­ich prac na­uko­wych sko­mer­cja­li­zo­wał prof. Marek Ho­łyń­ski, wy­kła­dow­ca na naj­lep­szej tech­nicz­nej uczel­ni świa­ta - Mas­sa­chu­setts In­sti­tu­te of Tech­no­lo­gy w Cam­brid­ge. Swego czasu stwo­rzył pro­to­typ no­we­go kom­pu­te­ra. Póź­niej kon­stru­ował nowe kom­pu­te­ry dla Si­li­con Gra­phics w Do­li­nie Krze­mo­wej. Po la­tach pracy w cen­trum no­wych tech­no­lo­gii, za pie­nią­dze z pa­ten­tu, kupił część wyspy na Ka­ra­ibach i wró­cił do Pol­ski. Po­la­cy nie gęsi Jak łą­czyć biz­nes z tech­no­lo­gią, Po­la­cy wie­dzą od setek lat. Zna­mien­ne, że swoje po­my­sły ze spek­ta­ku­lar­nym suk­ce­sem ko­mer­cyj­nym re­ali­zu­ją zwy­kle za gra­ni­cą. W 1839 r. w Ge­ne­wie biz­nes­men An­to­ni Patek po­łą­czył siły z ze­gar­mi­strzem Fran­cisz­kiem Czap­kiem, za­kła­da­jąc ist­nie­ją­cą do dziś firmę „Patek, Cza­pek & Cie” (obec­nie nosi nazwę „Patek Phi­lip­pe SA” – drugi człon zo­stał do­da­ny, kiedy do spół­ki do­łą­czył Fran­cuz). Do dziś ze­gar­ki pro­du­ko­wa­ne przez tę firmę uwa­ża­ne są za naj­lep­sze na świe­cie. Jeden z nich w 1999 r. na au­kcji w Nowym Jorku zo­stał wy­li­cy­to­wa­ny za ba­ga­te­la 11 mln do­la­rów. Z oka­zji 150-le­cia ist­nie­nia firmy wy­pro­du­ko­wa­no naj­bar­dziej skom­pli­ko­wa­ny ze­ga­rek na świe­cie. Po­sia­da 33 me­cha­ni­zmy i 1728 ele­men­tów. Nie wszy­scy zdają sobie spra­wę, że nazwa słyn­nej firmy Max Fac­tor ma pol­ski ro­do­wód. Za­ło­ży­ciel tej firmy na­zy­wał się Mak­sy­mi­lian Fak­to­ro­wicz. Uro­dził się w Łodzi, w ro­dzi­nie ży­dow­skiej. W Pol­sce za­czy­nał jako po­moc­nik ap­te­ka­rza, ale jego ka­rie­ra na­bra­ła roz­pę­du do­pie­ro w Mo­skwie, gdzie otwo­rzył wła­sny sklep dro­ge­ryj­no-pe­ru­kar­ski. Tam awan­so­wał na do­rad­cę dworu w spra­wach ko­sme­tycz­nych. Znany na całym świe­cie stał się po emi­gra­cji do USA. W 1914 r. opra­co­wał zmy­wal­ny pod­kład dla ak­to­rów fil­mo­wych. Za cha­rak­te­ry­za­cję otrzy­mał w 1929 r. Osca­ra. Ma­so­wa pro­duk­cja jego ko­sme­ty­ków trwa do dziś. Pol­ski Edi­son Pi­sa­ła o nim prasa w całej Eu­ro­pie, a w USA jego osią­gnię­cia po­pu­la­ry­zo­wał Mark Twain. Okre­śla­ny był mia­nem „ga­li­cyj­skie­go ge­niu­sza” lub wła­śnie „pol­skie­go Edi­so­na”. Jan Szcze­pa­nik, bo o nim mowa, całe życie zwią­za­ny był z Tar­no­wem, ale swoją pra­cow­nię miał w Wied­niu. To wła­śnie tam od­wie­dził go sam ce­sarz, ale nic dziw­ne­go, skoro wy­na­la­zek Szcze­pa­ni­ka – ka­mi­zel­ka ku­lo­od­por­na, ura­to­wał życie kró­lo­wi Hisz­pa­nii Al­fon­so­wi XIII. Co cie­ka­we, pa­tent na ka­mi­zel­kę po­sia­dał inny Polak (Ka­zi­mierz Że­gleń), który zle­cił Szcze­pa­ni­ko­wi stwo­rze­nie ma­te­ria­łu od­bi­ja­ją­ce­go kule. Szcze­pa­nik zre­wo­lu­cjo­ni­zo­wał też dzia­ła­nie ma­szy­ny tkac­kiej, skra­ca­jąc czas pro­duk­cji z paru dni do pół go­dzi­ny. Mało kto wie, że firma Kodak w 1928 r. za­czę­ła sprze­da­wać film „Ko­da­co­lor” stwo­rzo­ny wła­śnie na pod­sta­wie me­to­dy Szcze­pa­ni­ka. Polak za­pro­jek­to­wał też pro­to­typ apa­ra­tu, ka­me­rę z trze­ma obiek­ty­wa­mi, te­le­tro­skop - apa­rat do re­pro­du­ko­wa­nia ob­ra­zów na od­le­głość. Na ten ostat­ni pro­jekt nie zna­la­zły się fun­du­sze, ale z cza­sem pa­ten­ty Szcze­pa­ni­ka zo­sta­ły wy­ko­rzy­sta­ne w stwo­rze­niu te­le­wi­zo­ra. Polak jed­nym z naj­bo­gat­szych Finów Przy­go­da Ste­fa­na Wi­dom­skie­go z Fin­lan­dią za­czę­ła się w la­tach 70., kiedy po­znał swoją przy­szłą żonę, prze­by­wa­ją­cą wtedy na sty­pen­dium w Pol­sce. Wy­je­chał za nią do kraju św. Mi­ko­ła­ja. Imał się tam róż­nych zajęć: na­pra­wiał te­le­wi­zo­ry, stu­dio­wał po­li­to­lo­gię, aż zo­stał tłu­ma­czem ję­zy­ka pol­skie­go w kan­ce­la­rii ów­cze­sne­go pre­mie­ra. Kiedy do­wie­dział się, że kon­cern Nokia po­szu­ku­je sprze­daw­ców, wy­dzwa­niał tyle razy, aż go przy­ję­li. W tam­tej de­ka­dzie, kiedy cała go­spo­dar­ka Fin­lan­dii żyła z han­dlu z ZSRR, Nokia miała mi­ni­mal­ne ob­ro­ty z ogrom­nym są­sia­dem. Dzię­ki swo­je­mu ta­len­to­wi do ję­zy­ków i smy­kał­ki do biz­ne­su w ciągu roku zwięk­szył sprze­daż do ZSRR o 30 proc. Po dwóch la­tach ją po­dwo­ił.

Źródło: http://biznes.pl/kraj/polak-ktory-wyprzedzil-billa-gatesa-skonczyl-jako-pasterz-swin/3j76d

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz