czwartek, 16 kwietnia 2015

Credo Apostolskie czy sondażowe?

By Esteban March (1610 - 1668) (Spanish)
(Painter, Details of artist on Google Art Project)
[Public domain or Public domain], via Wikimedia Commons

Bóg ofiarując Izraelitom Dekalog nie poddał go pod głosowanie, stawiając na równi z kultem złotego cielca. Tego zaś oczekują dziś liderzy „ośrodków anty-ewangelizacji”, skutecznie – jak wskazuje najnowszy sondaż CBOS – manipulujący oczekiwaniami Polaków co do zmian w nauczaniu Kościoła.

Wyniki badań przeprowadzonych przez CBOS, przedstawione w raporcie pt. „Oczekiwane zmiany w nauczaniu Kościoła”, szokują. Zdecydowana większość Polaków rzekomo oczekuje modyfikacji niezmiennej doktryny Kościoła. Zakładając, że obraz sondażowy odpowiada rzeczywistości, pokazuje on konsekwencję gigantycznej fali sekularyzacji, dotykającej nie tylko społeczeństwa zachodnie, ale i polskie. Nie jest to jednak skutek zachodzących oddolnie, koniecznych zmian mentalności. Są to głównie następstwa stopniowego przyjmowania narracji o wierze i życiu, podsuwanej Polakom w sposób zupełnie przemyślany – to owoce anty-ewangelizacji.

Jan Paweł II wielokrotnie mówił o siłach anty-ewangelizacji, dysponujących potężnymi środkami. „Wciąż na nowo Kościół podejmuje zmaganie się z duchem tego świata, co jest niczym innym jak zmaganiem się o duszę tego świata. Jeśli bowiem z jednej strony jest w nim obecna Ewangelia i ewangelizacja, to z drugiej strony jest w nim także obecna potężna anty-ewangelizacja, która ma też swoje środki i swoje programy i z całą determinacją przeciwstawia się Ewangelii” („Przekroczyć próg nadziei”, Lublin 1994). Po siermiężnej propagandzie „naukowego” ateizmu epoki PRL, narzędzia służące operowaniu świadomości religijnej Polaków zostały udoskonalone.

Sfera ludzkiej seksualności – a to właśnie jej dotyczą kluczowe wątki synodalnej dyskusji, która zainspirowała badaczy CBOS – została wypchnięta poza granice oceny moralnej. Zgodnie z duchem rewolucji seksualnej lat 60-tych, nieczystość i rozwiązłość przedstawiane są jako „miłość”, na dodatek „udoskonalona”: „nieskrępowana”, „wolna”. Seksualność staje się sferą swobodnej ekspresji i samorealizacji, którą należy „odkryć” przełamując religijne normy i kulturowe tabu. Mniej bądź bardziej subtelnie podsuwana jest wyrozumiałość wobec grzechu, aż po usunięcie jego świadomości. Chór piewców uśpionego sumienia słyszymy codziennie, ponad podziałami tworzą go dziennikarze, artyści, celebryci i politycy a nawet niektórzy duchowni. Choć przypadają im różne partie, to takie lekcje udzielane Polakom (a coraz częściej także tym najmłodszym) finansowane są często z kieszeni podatnika. Za jeden ze świeższych przykładów służyć może publiczne dofinansowanie bluźnierstw uzasadnianych artystyczną „wolnością”.

Według badań CBOS, Polacy oczekiwać mają zmian w nauczaniu Kościoła w sprawie nierozerwalności małżeństwa i czystości seksualnej, celibatu, stwierdzania nieważności zawartego sakramentu, choć równocześnie – według badań tego samego ośrodka – szokuje także niski poziom świadomość religijnej znacznej grupy Polaków, deklarujących przynależność do Kościoła. Tych samych, którzy swoimi oczekiwaniami podzielili się z ankieterami. Potwierdzają to codzienne obserwacje, a w ostatnich dniach dyskusja sprowokowana akcją Krajowego Ośrodka Duszpasterstwa Rodzin.

Wynik sondażu dotyczącego oczekiwanych zmian w nauczania Kościoła – bez względu na jego motywy – prowadzi do… rachunku sumienia. Odpowiedź płynąca z wiary sprowadza się do postanowienia ciągłego nawracania się i życia zgodnie z chrześcijańską wiarą i moralnością. Wiara rodzi się ze słuchania, trzeba więc mówić o niej w sposób jasny, przystępny i bezkompromisowy. Nie możemy bać się nazywania grzechu grzechem, a cnoty cnotą – a ten strach czy niechęć do takiego rozgraniczenia, to jeden spośród mechanizmów anty-ewangelizacji. Nie bez przyczyny wśród treści objawień fatimskich znajduje się także przestroga przed konsekwencjami kryzysu wiary i moralnego upadku.

Idol odpowiadający potrzebom chwili, ofiarowany przez Aarona Izraelowi, to obraz ciągle żywy. Stoimy przed podobnym wyborem: Ewangelia, bądź idol złotego cielca wiary dopasowanej do sondażowych oczekiwań, ducha tego świata.

Arkadiusz Stelmach

Źródło: http://www.pch24.pl/credo-apostolskie-czy-sondazowe-,34579,i.html

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz