poniedziałek, 23 marca 2015

W Ameryce działają tajne miejsca przesłuchań w których giną ludzie i łamane są konstytucjyjne prawa obywateli.


Historie w których obywatela porywa tajna policja i słuch po nim zaginął, tortury i nie respektowanie praw konstytucyjnych wydają się być elementem świata totalitarnego, bezwzględnych dyktatur czy bananowych republik. Ten jednak obraz zarysowuje się w sercu Stanów Zjednoczonych, gdzie oddziały policji organizują tajne miejsca przesłuchań o których nikt nie wie.



Jak podał 24 lutego Guardian "Policja w Chicago prowadzi nieoficjalny ośrodek przesłuchań, uniemożliwiając by zaaresztowani Amerykanie byli znalezieni przez rodziny lub adwokatów. Prawnicy stwierdzają, iż jest to krajowy odpowiednik tajnych ośrodków CIA."



"Placówka, znajdująca się w nieopisanych zabudowaniach po zachodniej stronie Chicago znana jako Plac Homan, od dawna jest miejscem tajnego działania specjalnych jednostek policji. Wywiady z miejscowymi adwokatami i jednym z protestujących, który spędził tam większą część dnia opisują działania w ramach których odmawia się dostępu do podstawowych praw konstytucyjnych. Domniemane praktyki policji na Placu Homan, według osób znających obiekt, które rozmawiały z Guardianem w ramach śledztwa dotyczącego nadużyć policji Chicago, obejmują:

• Utrzymywanie aresztowanych poza oficjalnymi bazami danych.
• Pobicia przez policję, które doprowadziły do ran na głowie.
• Pętanie przez dłuższy czas.
• Odmawianie prawnikom wstępu na teren "zabezpieczonego" obiektu.
Trzymanie ludzi bez możliwości kontaktu z radcą prawnym przez okres od 12 do 24 godzin, w tym osób w wieku 15 lat."
Jak możemy dalej wyczytać w artykule w tajnym ośrodku oprócz nielegalnych aresztowań dochodzi do bicia a nawet zabijania ludzi. Co ciekawe, policja w Chicago znana jest ze swej brutalności, co podkreśla sprawa Richarda Zuleya, najbardziej krwawego kata ośrodka Guantanamo, w którym oficjalnie przetrzymuje się ludzi podejrzanych o terroryzm. Stwierdzono otwarcie, iż brutalne praktyki policyjne zostały wyeksportowane z Chicago do Guantanamo.





W odniesieniu do tajnego ośrodka w Chicago wydaje się, iż jest on przedłużeniem krajowego programu walki z terroryzmem. Jak podaje dalej Guardian "Plac Homan zorientowany jest niemalże wyłącznie na terroryzm. Kilka jednostek specjalnych działa poza nim, w tym siły zajmujące się gangami i narkotykami. Jeśli policja "chce pieniędzy, broni, narkotyków", czy informacji na temat przepływu jakichkolwiek z tych rzeczy na ulicach Chicago ", przywożą tam podejrzanych wykorzystując Plac jako nieodnotowywane miejsce przesłuchań,"

Wraz z rozwijaniem definicji terroryzmu oraz infrastruktury związanej z jego obsługą stereotyp "arabskiego terrorysty" został rozszerzony na całą populację Stanów Zjednoczonych. W ostatnich latach aparat siłowy i rządowa administracja coraz wyraźniej kierują swoje największe zainteresowanie w kierunku krajowego ekstremizmu, gdzie biali obywatele czy Chrześcijanie, są wymieniani jednym tchem z takimi organizacjami jak Ku Klux Klanu czy Al-Kaida jako największe zagrożenie dla kraju. Na ostatnim zjeździe dotyczącym terroryzmu prezydent Obama nawet nie wymienił islamskiego ekstremizmu jako źródła terroryzmu, natomiast przedstawicielka Departamentu Stanu wskazała na ekstremistów Chrześcijańskich jako poważne zagrożenie.

Ten kierunek rozwoju polityki ochrony państwa jest niezwykle niebezpieczny i przywołuje na myśl demonizację pewnych grup społecznych w krajach totalitarnych zaraz przed tajnymi aresztowaniami, obozami i cichą eksterminacją. Widzimy tutaj klasyczny mechanizm wdrażania właśnie takiego scenariusza, a fakt istnienia już tajnych miejsc przesłuchań i szerszej infrastruktury karze poważnie zastanowić się nad przyszłością Ameryki i jej mieszkańców.


Źródło: http://www.prisonplanet.pl/polityka/w_ameryce_dzialaja_tajne,p1957114847

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz