piątek, 27 lutego 2015

Zdrada! Litwa wbija Polakom rosyjski nóż w plecy!

Koniec polskich szkół na Litwie. Koniec sojuszu energetycznego. Koniec nadziei na dwujęzyczne tablice z nazwami. Koniec złudzeń. Tchórzliwa polska polityka pobłażliwości zbiera ponure żniwo.

Jeśli ktoś miał wątpliwości, że litewskie władze, deklarując swoją „antyrosyjskość”, faktycznie realizują politykę Moskwy, teraz pozbędzie się złudzeń. Mamy „ostateczne rozwiązanie kwestii polskiej” na Litwie. Tamtejszy parlament – głosami większości rządowej i wbrew stanowisku AWPL – uchwalił poprawkę do ustawy o mniejszościach, która zakłada likwidację polskich szkół w tym kraju. Ustawa czeka na uchwalenie.

Od tej pory język polski będzie nauczany jedynie jako przedmiot, nie może zaś być językiem wykładowym. To cios w 200 tys. naszych rodaków mówiących po polsku. „To dzień czarnej wstęgi dla mniejszości narodowych” – ocenia wiceprzewodniczący litewskiego parlamentu Jarosław Narkiewicz.



Jednocześnie litewski Sejmas wykreślił z projektu ustawy zapis o dwujęzycznych tablicach z nazwami ulic i miejscowości w skupiskach mniejszości narodowych. W świetle przyjętych obecnie rozwiązań bledną wcześniejsze represje wobec Polaków na Litwie – antypolska uchwała edukacyjna, komornicy zajmujący mieszkania za polskie napisy czy mandaty za używanie języka polskiego.

„Głosowanie pokazało prawdziwą twarz polityków – i tych rządzących i nierządzących – do mniejszości narodowych. Są oni zdecydowani nie tylko nie poprawiać sytuacji mniejszości, ale wręcz ją pogarszać” – mówi Narkiewicz.

Nadchodzi także ostateczne rozwiązanie w kwestii należącej do PKN Orlen rafinerii w litewskich Możejkach, czyli Orlen Lietuva. Strona polska włożyła w jej zakup niemałą gotówkę, a ciężkie pieniądze w jej modernizację.

Władze Litwy – ręka w rękę z Rosjanami – zrobiły jednak wszystko, aby doprowadzić firmę do trudnej sytuacji. Jeszcze w 2006 r. rosyjska Transnieft zawiesiła dostawy surowca dla rafinerii tłumacząc to „awarią” rurociągu „Przyjaźń-Północ”. Pozostał więc transport kolejowy i tankowcami.

Jednak strona litewska narzuciła firmie o 30% wyższe stawki za przewozy kolejowe niż płacą konkurenci Orlenu, chociażby z Białorusi. Polacy płaca najdrożej. Niedawno Orlen poinformował, że w tej sytuacji przerób w rafinerii został ograniczony do minimum, czyli do 60 proc. mocy produkcyjnych. Jak podaje Puls Biznesu, członek zarządu PKN Orlen Marek Podstawa, firma rozważa jako jeden ze scenariuszy likwidację spółki na Litwie.

I o to właśnie chodzi: litewski deputowany Kestutis Glaveckas sugeruje obecnie odkupienie rafinerii od Polaków przez litewski rząd „za symbolicznego lita”. Po tym jak wpakowaliśmy w tę inwestycję gigantyczne pieniądze! To właśnie jest litewskie złodziejstwo i gangsterka.

A co będzie dalej? Wyłączenie rafinerii, największego płatnika podatków na Litwie? „Racjonalne byłoby zastanowienie się nad zaproszeniem pewnej firmy do zainwestowania w ten region, w zamian za pewne korzyści” – mówi litewski deputowany. Czy aby nie chodzi o jakąś firmę rosyjską?

Tymczasem antypolska ustawa edukacyjna już niszczy polskie szkoły na Wileńszczyźnie, wysysa z nich uczniów do szkół litewskich, eliminuje język polski. Kuriozalna była propozycja zapisu, że w każdym rejonie musi pozostać co najmniej jedna szkoła litewska. Za mało kandydatów do szkoły? To jedną trzeba zlikwidować. Którą? No jasne, że polską bo litewska musi pozostać. Nieważne, że do polskiej chce uczęszczać 200 uczniów, a do litewskiej 2.

Drugi sposób na wygnanie uczniów z polskich szkół to rozwiązania w zakresie matury litewskiej. Kończyłeś polską szkołę? Miałeś inny program? I tak masz na maturze litewskie wymagania językowe. Więc albo godzinami nadrabiaj litewski program, albo najlepiej od razu idź do szkoły litewskiej.

Jakby tego było mało, nawet w polskich szkołach zaczęto wprowadzać nauczanie poszczególnych przedmiotów po litewsku. Takich i podobnych działań jest znacznie więcej, ale to wszystko nic w porównaniu z tym, co nastąpi teraz.

AWPL od dawna walczyła o ustawę o mniejszościach narodowych, która broniłaby polskich praw. W koalicyjnym rządzie miała obietnicę poparcia ze strony premiera Algiradasa Butkeviciusa. I nagle ukazuje się, że na skutek wniesionych poprawek ustawa, która miała Polaków chronić, wykończy ich jeszcze szybciej!

Co będzie dalej? Wiadomo, że duża część Polaków nigdy nie podda się litewskiemu dictum i mając tragiczny wybór między lituanizacją lub rusyfikacją, prędzej woli się zrusyfikować. Pozostali zaczną podlegać lituanizacji. W przeszłości Polacy na Litwie nie raz byli już stawiani przed takimi perfidnymi wyborami. Tyle, że kiedyś przez litewskich komunistów, a teraz przez litewskich szowinistów.

Premier Butkevicius, z którym Polacy wiązali nadzieje, okłamał ich i upodlił swoich koalicjantów z AWPL. Podobnie cynicznie zrobił to w sprawie Możejek w stosunku do własności publicznej społeczeństwa w Rzeczypospolitej Polskiej. Czy słowo Litwina – niezależnie od partii politycznej – jest w ogóle cokolwiek warte?

Niestety, Litwini nie rozumieją języka negocjacji. Chcą po prostu zniszczyć Polaków, korzystając z kompletnie biernej postawy władz w Warszawie. W tym celu są gotowi otworzyć Rosji drogę do hegemonii energetycznej w regionie, a postawioną pod murem i wynaradawianą polską mniejszość na siłę przykleić do rosyjskiej.

Pamiętajmy o tym, kiedy po raz kolejny „święte krowy” – Dalia Grybauskaite czy Vytautas Landsbergis – przyjadą do nas by wciskać nam kit o swojej antyrosyjskiej postawie. Prawda jest taka, że swoimi antypolskimi działaniami rozbijają NATO od środka i przygotowują grunt pod rosyjską dominację.

Aleksander Szycht

Źródło: http://kresy24.pl/54384/zdrada-litwa-wbija-polakom-rosyjski-noz-w-plecy/

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz