wtorek, 17 lutego 2015

RUCH MAITRI w świetle jego dokumentów

I. Ideologiczne tło antykościelnych ruchów w Indiach

    Ukazanie złożoności ruchu Maitri, wywodzącego swą nazwę z sanskrytu, wymaga zarysowania ideologicznego tła jego powstania. Konieczne jest zwrócenie uwagi, że w Indiach na skutek działań wyzwoleńczych, wzrostu uczuć nacjonalistycznych oraz wpływu zachodniej antykościelnej propagandy powstała w ostatnim czasie idea zastąpienia pracy misjonarzy chrześcijańskich przez rodzimych działaczy społecznych i "wprowadzenia do publicznej czci nowego Zbawcy Świata, który by zastąpił (...) Chrystusa" 

1.
Naprzeciw tej idei wyszli teozofowie, masoni, okultyści i zwolennicy New Age z różnych krajów, którzy podjęli próbę opracowania nowego, alternatywnego w stosunku do chrześcijaństwa modelu organizacji społecznej. Proponują oni wspieranie antykościelnych ruchów i sekt, które rozpowszechniając negatywne opinie o Kościele, zniechęcałyby do współpracy z nim. Włączają jednakże do swojej koncepcji bardzo odpowiadającą im chrześcijańską ideę religijnego uniwersalizmu i jednej rodziny ludzkiej, głosząc przy tym, że jedność rodziny ludzkiej domaga się wspólnej kultury, w tym również wspólnej religii i norm postępowania pod nadzorem jednej władzy. Tę jedyną władzę (tak świecką, jak i religijną) chcieliby związać nie z Kościołem, a z ONZ.
    Opracowany przez nich system filozoficzno-religijny składa się z elementów różnych wyznań. Połączono w nim m.in. powszechną na Wschodzie wiarę w wielokrotne boskie wcielenia, praktyki okultystyczne, wedyjskie prawo dharmy, karmy i reinkarnacji z chrześcijańskim ideałem miłości bliźniego.
Tak przygotowaną doktrynę nazwano "religią uniwersalną". Później powstała idea założenia ośrodka nauczania tejże "religii", by na jej fundamentach wychować "uniwersalną grupę społeczną", która mogłaby stać się "zalążkiem nowej ludzkości" 2.
W myśl tej idei założono na południu Indii aśram Auroville, przekształcony później w miasto uniwersyteckie. Z czasem już nie tylko w Indiach zaczęto tworzyć coraz to nowe ośrodki propagowania poglądów wedyjskich, różnych form jogi i psychicznych ćwiczeń, których wspólną cechą jest zacieranie poczucia tożsamości zarówno narodowościowej, jak i religijnej czy kulturowej 3.
    Poza programem propagandy ideologicznej wiele z tych ośrodków nagłaśnia problem nędzy na świecie w celu organizowania akcji charytatywnej. Akcją pomocy zainteresowała się także Organizacja Narodów Zjednoczonych, która w 1955 r. skierowała do krajów bogatych apel o przeznaczenie na potrzeby krajów Trzeciego Świata 1% swoich dochodów.
W związku z tym apelem powstał tzw. Ruch 1 % dla Trzeciego Świata, z którym solidaryzuje się ruch Maitri 4.
II. Ideologia ruchu Maitri

    W świetle dokumentacji ruchu Maitri niesłuszna wydaje się spotykana dziś opinia, że ruch ten dopiero po jakimś czasie uległ infiltracji czynników niekatolickich. Od początku bowiem podawał on swoje dwa cele: dawanie - pomoc materialna i branie - czerpanie z różnych kultur (łącznie z religią!).
    W zbiorze dokumentów ruchu Maitri z 1977 r., zatytułowanym: Indie - Matka Teresa - Maitri - Polska, Akcja Pomocy 5, znajduje się: List otwarty do chrześcijan diecezji warszawskiej, w którym te dwa cele są wyraźnie zarysowane.
Po obszernym przedstawieniu problemu nędzy w Indiach wystosowano tam apel o włączenie się w akcję pomocy: o stałe zbieranie leków, odzieży i pieniędzy.
W zakończeniu tego Listu oświadczono:

"Od naszego wyjazdu do któregoś z krajów afrykańskich czy azjatyckich (...) zależy wiele".

Oczywiście, od tego, w jakim celu i do jakich ośrodków młodzież wyjeżdża i pod czyim znajdzie się wpływem,wiele zależy. Jednak we wspomnianym zbiorze nic na ten temat nie podano. Znalazły się tam natomiast listy z różnych ośrodków, zawierające podziękowania za paczki wraz ze spisem potrzebnych tym ośrodkom rzeczy i leków oraz jeden list od braci Matki Teresy, wyrażający podziękowanie za "kilkuminutowe spotkanie" w Kidderpore (Indie).
    Ważnym dokumentem w tym zbiorze jest list JE ks.bpa Władysława Miziołka (nr 6980/D/76 z dn.15 X 76 r.) do o.Chałupki, ówczesnego przeora oo. paulinów w Warszawie.

Ksiądz Biskup pisał w nim:

"W odpowiedzi na pismo z dn. 15 września br., w sprawie pomocy dla dzieła Matki Teresy w Kalkucie organizowanej przez Studenckie Konwersatorium Trzeciego Świata, pozostające pod opieką O.Przeora, Kuria Metropolitalna zezwala na wspieranie tej akcji przez parafie i rektoraty Archidiecezji pod następującymi warunkami:
1) O.Przeor roztoczy opiekę nad tą akcją;
2) akcja będzie uzgodniona z działalnością Biura Misyjnego i Ks.Kuracińskiego SAC".

    Z przytoczonego listu wynika, że Ksiądz Biskup nie dał zezwolenia na jakąkolwiek "wymianę", bo nic o tym nie wspomina - mówi jedynie o pomocy.
    Na uwagę zasługuje również fakt, że w powyższym zbiorze dokumentów z 1977 r. jest informacja o związku ruchu Maitri z ruchem 1% dla Trzeciego Świata, zainicjowanym przez ONZ, a nie, jak niektórzy twierdzą, przez Matkę Teresę.
    Sama Matka Teresa kilkakrotnie pisała do JE Księdza Prymasa, że nikomu nie zezwala na zbiórkę pieniędzy, w związku z czym ci, którzy w jej imieniu to robią, okłamują ludzi. Jeden z jej listów poświęconych tej sprawie został opublikowany w Biuletynie Informacyjnym Episkopatu Polski (11-17 marca 1991 r., s.8).
    Nie w duchu Matki Teresy jest też treść podpisywanych przez członków ruchu Maitri zobowiązań do przekazywania 1% swoich dochodów na potrzeby Trzeciego Świata. Podpisywali oni bowiem przy tym zgodę na to, że zebrane fundusze przekazywane będą nie tylko na cele charytatywne, ale także "na dowolną inicjatywę związaną z Trzecim Światem, a więc zarówno inicjatywy świeckie, jak i religijne".
Od tych, którzy do ruchu przystępowali, żądano, by "zobowiązania przekazywać na adresy: bytomski lub gdański ruchu Maitri, bez względu na jaki cel przekazujemy swój 1% i bez względu, komu go przekazujemy". Pod tym zaś widniały dane dotyczące rzekomego wydawcy publikowanych materiałów ruchu: Printed in Italy, Gregorianum, Roma 6.
    "Autorytet Gregorianum budzi zaufanie - powiedział ktoś -więc nikt nie dochodzi, jaką część funduszy na jakie cele się przeznacza". Charakterystyczne jest też, że rozpowszechniana przez Maitri broszurka Dzieci Indii, {Gregorianum, Roma), wołająca o pomoc dla dzieci z Prakashpalayam (stan Karnataka), będących w tragicznej sytuacji, wykorzystywana była do pobudzania ofiarności wiernych na budowane rzekomo przez dr Halinę Koperską w Puri (stan Orissa) Centrum Zdrowia Dziecka. I mimo że dr Koperska żadnego tego typu ośrodka nie założyła, zbiórki na taki ośrodek były wciąż prowadzone 7.
    Tymczasem, jak wskazują dokumenty, pewna grupa osób z Maitri pozostawała w kontakcie z innym ośrodkiem w rejonie Puri, realizującym opracowany w duchu hindiustycznym religijno-społeczny program Vinoby Bhave, do którego przesyłano paczki i przyjeżdżano "z wizytą" 8.
    Jakąż ironią jest nasza "współpraca" z Trzecim Światem, gdy w Kościele zbiera się ofiary na cele nie zawsze ujawnione albo na instytucje nastawione do chrześcijaństwa negatywnie, jak te oparte na programie Vinoby Bhave. Wciąż jednak nikt nie pyta, w jakim celu grupa z ruchu Maitri tam wyjeżdżała.
    W późniejszym zbiorze dokumentów z 1979 r., zatytułowanym: IV Krajowe Spotkanie Ruchu Wymiany z Krajami Trzeciego Świata (wyd. Gregorianum, Roma), oprócz danych dotyczących realizacji "dawania" (wyszczególniono wielką liczbę paczek wysłanych przez ruch na różne adresy), podano też, jak realizowany jest drugi nurt - "branie".

Czytamy tam:

"W grupie warszawskiej odbywają się cykle wykładów: Czytanie Bhagavadgity - mgr A. Ługowski oraz Islam współczesny - Imam. Jest to piąty i szósty cykl w tej grupie. Grupa wrocławska rozpoczęła w tym roku pierwszy cykl spotkań na temat hinduizmu z księdzem Rogowskim 9.

Dalej podano, że zorganizowany został także cykl wykładów prof. Krzysztofa Byrskiego na temat: Indyjska koncepcja cywilizacyjna. Na podstawie tychże wykładów wydana została później broszurka pod tym samym tytułem, gdzie znalazło się wiele zafałszowań zarówno w odniesieniu do hinduizmu, jak i chrześcijaństwa. Autor miesza poglądy i praktyki obydwu religii.
Mówiąc np. o mądrości i wolności stwierdza, że chcenie (pożądanie) jest przyczyną karmy, która wciąga człowieka w łańcuch reinkarnacji. Wolność zaś od chcenia gwarantuje system kastowy, w którym człowiek "zostaje tym, kim się urodził", a spełniając swoją dharmę, osiąga coraz wyższe wcielenia. Nie znający natomiast dharmy chrześcijanin jest zniewolony przez swoje ambicje i aspiracje do "bycia tym, kim chce być".
Wydaje się nawet, że autor sugeruje słuszność tzw. niedotykalności siudrów (pariasów), dostrzega w niej bowiem "poszanowanie ich wolności i odmiennego sposobu życia (...) oraz osobnej drogi rozwoju". Rzekomo "pierwotni mieszkańcy Indii mogli dzięki niedotykalności zachować wolność bycia tym, czym byli". A co znaczy "wolność bycia tym, czym byli"?...
Może warto tu podać, że niedotykalnymi nazywani są ludzie uważani za duchowo "nieczystych" z powodu urodzenia się w rodzie siudrów.
Ludzie z wyższych kast mieli rytualny zakaz dotykania padliny i siudrów, by się duchowo nie "skalać".
    Czy takie traktowanie człowieka nie jest największym poniżeniem jego godności? Przeciwko prawu niedotykalności protestował w 1956 r. słynny indyjski prof. Ambedkar, który pisząc o tym, stwierdził:

"Religia, która dopuszcza, aby jej wyznawców dotknąć mogło zwierzę, a nie pozwala, aby ich dotknęła ludzka istota, nie jest religią, lecz szyderstwem. Religia, która zmusza ludzi ciemnych do pozostania ciemnymi, a biednych do pozostania biednymi, nie jest religią, lecz przestępstwem" 10.

Ironią są więc słowa prof. Byrskiego o "wolności" niedotykalnych.
    Dalej autor rozwija temat: Kryszna a Chrystus i podaje, że monizm to "coś wspaniałego - to wyeliminowanie dualizmu (...): Bóg - człowiek (...); ciało - seks". Wyraża też uznanie dla kultu fallicznego, a przecież wiąże się z nim praktyka świątynnego nierządu. Nadto autor krytykuje przekonania chrześcijan uznających pewne zachowania seksualne za grzeszne.
Na zakończenie swoich monistycznych rozważań prof. Byrski stwierdza:

"Świadomość, że Bóg daje nam siebie w każdym pokarmie (nie tylko w opłatku, jak sądzą chrześcijanie), jest powszechna w Indiach. Być może, istniała kiedyś i u nasi dlatego nasi przodkowie kreślili krzyż na każdym bochenku chleba.(...) Jedyną dobrą nowinę, jaką chrześcijanin może zawieźć do Indii, jest stwierdzenie, że w sposób ostateczny, zupełny i całkowity Wisznu, Sziwa, Pan Stworzeń wcielił się w Chrystusie" 11.

W kontekście tego ostatniego stwierdzenia konieczne wydaje się przypomnienie, że Wisznu jest pojęciem analogicznym do Baala, a Sziwa do Molocha. - Czym zatem jest utożsamianie tych bóstw z Chrystusem?

III. Stosunek do Kościoła w pismach ruchu Maitri

    We wspomnianych wyżej dokumentach ruchu Maitri z IV Krajowego Spotkania w 1979 r. charakterystyczna jest wypowiedź "Jacka z Warszawy", który mówi m.in. o stosunku Europejczyków do ludności podbitej:

    "Brak uznania podmiotowości prowadził w historii ostatnich paruset lat do tych zjawisk, które nazwaliśmy handlem niewolnikami, kolonizacją, cywilizowaniem, nawracaniem. Oznaczało to nic innego jak jaskrawy wyzysk ludzi "mniej ważnych" przez "ważniejszych" i "lepszych". Oznaczało to w najlepszym wypadku przemienianie ich na obraz i podobieństwo białego człowieka. Nie była to sprawa jakiegoś marginesu. (...) Na terenie religijnym ta część Kościoła, która zależy od czynnika ludzkiego, a zatem ułomnego, zastąpiła określenie "nawracanie" nowym słowem "ewangelizowanie". Mam przed oczyma plakacik misyjny z napisem: <<Jeszcze 3,5 miliarda ludzi do ewangelizowania>>.
Istnieją i ciągle istnieć będą na terenie Kościoła duże siły, które będą traktować drugiego człowieka instrumentalnie. Opierać będą to podejście na apriorycznym poczuciu własnej <<wyższości>>".

    Po tych słowach pan Jacek chwali tych misjonarzy, którzy nie "uczą", lecz "służą", podobnie jak czyni to Matka Teresa. Wydaje się on przy tym być nieświadomym, ile nauk z duchowości chrześcijańskiej Matka Teresa wysłuchała, zanim podjęła tę właśnie "służbę" i ile sama ich wygłosiła zarówno do swoich sióstr, jak i do innych osób, zanim włączyły się one w tę "służbę". Autor nie bierze również pod uwagę, że dzieła Matki Teresy nie są wynikiem "ubogacenia" się obcymi religiami, lecz konsekwencją czystej, żywej chrześcijańskiej wiary. Niezgodnie więc z duchem Matki Teresy kontynuuje on swoją myśl:

"Dzielenie się to nie filantropia (...) i nie pomoc nawet. To (...) dialog (...). Dialog religijny natomiast wymaga uznania podmiotowości rozmawiających stron. Wymaga uznania, że obie strony są w posiadaniu prawd objawionych". 
    Zachęcając zaś do studiowania innych religii i ich "świętych" ksiąg, autor pisze:

"Bo jeżeli Bóg przemówił do tych ludzi, to może i do mnie adresowana jest przynajmniej część tego Objawienia" 12.

    Zadziwiające, że w publikacjach ruchu podającego się za katolicki nie ma ani jednego zdania, że Kościół katolicki otrzymał całe Boże Objawienie i nie z powodu pychy, lecz z nakazu Chrystusa naucza wszystkie narody.
Św. Paweł, apostoł narodów, pisze: "Biada mi, gdybym nie głosił Ewangelii!" (1 Kor 9:16). Mówiąc zaś o jej prawdziwości, stwierdza:
"Nadziwić się nie mogę, że od Tego, który was łaską Chrystusa powołał, tak szybko chcecie przejść do innej Ewangelii. Innej jednak Ewangelii nie ma" (Ga l:6n.).

Warto tu też przypomnieć, co podczas sporu o rozdawanie jałmużny stwierdzili wszyscy Apostołowie: "nie jest rzeczą słuszną, abyśmy zaniedbywali Słowo Boże, a obsługiwali stoły" (Dz 6:2).

    Wbrew temu autor podpisany J.W. w referacie pt. Misja człowieka stwierdza:

"Kościół niemal od zarania swego istnienia nabył cech czysto świeckiej instytucji, uwikłanej w sprawy gospodarcze i polityczne. Towarzysząc podbojom kolonialnym niejako sankcjonował ekspansywną politykę białej rasy. W zetknięciu z doskonałą organizacją Kościoła, popartą potęgą ekonomiczną i militarną, religie społeczeństw plemiennych okazywały się niezdolne do przetrwania.(...) Do dziś nie brakuje <intelektualistów religijnych>, którzy chrześcijaństwo sprowadzają do zespołu poglądów, a nawracanie rozumieją jako zmianę poglądów <nieprawdziwych> na <prawdziwe>(prawdziwe są oczywiście ich własne). Ludzie tego pokroju lansują koncepcję nawracania podstępem. <Wejść ich drzwiami, a wyjść naszymi> - oznacza to początkowo utożsamić się z nawracanymi, zaakceptować część ich kultury, by później, po pewnym zmiękczeniu oporu, niepostrzeżenie narzucić swoje poglądy. W teorii tej widzę kontynuację dawnych metod nawracania przemocą, tyle że przemoc z <fizycznej> zamieniła się w <ideologiczną>" 13.

IV. Wprowadzanie religijnego indyferentyzmu

    Na trasie pieszych pielgrzymek do Częstochowy przez szereg lat prelegenci reklamujący ruch Maitri (szczególnie w tych grupach, gdzie szli pielgrzymi z zagranicy) rozdawali ulotki w różnych językach, na których widniało hasło: WEŹ UDZIAŁ W SPOTKANIU NARODÓW I RELIGII! OTWÓRZ SWOJE SERCE I RĘCE! W krótkiej informacji o tymże ruchu podano, że powstał on w Polsce w 1976 r. i że najprostsze uczestniczenie w nim polega na "ograniczeniu swych potrzeb na rzecz najbiedniejszych", a pełniejsze na "przebudowie własnej świadomości (....) i umiejętności docenienia kultur i religii tych, którym się pomaga".
Dalej podano, że idea tego ruchu wyrasta z nauki Chrystusa i jest wypełnieniem Jego przykazania miłości, czego "ludzkimi wzorami są: święci Cyryl i Metody, św.Franciszek z Asyżu, Ojciec de Nobili, Albert Schweitzer, pastor Martin Luter King; na gruncie indyjskim zaś Ramakrishna, Vinoba Bhave i Mahatma Gandhi, który pierwszy sformułował zasadę wymiany, mówiąc: "Indie potrzebują pomocy, ale ileż mają do dania" 14.
    W ulotkach tych nie było żadnego komentarza. A przecież narzuca się tu pytanie: co wspólnego z miłością, jakiej uczył Jezus, mają takie postacie, jak Vinoba Bhave czy Ramakrishna? Nie było też żadnej wzmianki o tym, ile my ze skarbca naszej wiary mamy do dania. Ponadto zadziwia fakt, że w ulotkach dawanych obcokrajowcom - by "otworzyć ich ręce" -podane były polskie adresy ośrodków ruchu Maitri, podczas gdy ofiarodawcy mogli kierować dewizy wprost do potrzebujących.
    Poza wyżej wymienionymi dokumentami i ulotkami ukazywały się też inne publikacje ruchu Maitri, np.: "INFORMATOR MAYTRI" (tylko do użytku wewnętrznego), "CHARIS", "WSPÓLNA RADOSC". Najwięcej teologicznych błędów znajdowało się w pismach sygnowanych: Biblioteka Maitri, Gregorianum-Roma.
Reklamowano tam hinduizm, szczególnie literaturę krysznaitów, którą nazwano Ewangelią hinduizmu. Jest wyraźna sugestia o wielokrotnych wcieleniach Boga, spośród których najdoskonalszym jest Kryszna (a więc już nie Jezus Chrystus). Powołując się na Gregorianum, propagowano Koran jako Ewangelię islamu.
"Jego wersety - pisano - były zsyłane przez Boga prorokowi Muhammadowi w latach 610-632 i do tej pory zachowane są w nietkniętej oryginalnej formie w języku arabskim. W niebie znajduje się pierwowzór Koranu, zwany "Matką Księgi (...). Koran jest cudem sam w sobie (...). W swej ekspresji literackiej jest czymś unikalnym, a ze względu na swoją kompozycję i różnorodność stylu odmiennym od wszystkiego, co dotychczas zostało napisane. Koran został objawiony w stylu, który nie ma równego sobie. Ma on kompozycję, która musi się podobać" 15.
Młodzież mogła z takich stwierdzeń wyciągnąć wniosek, że Koran jest "czystszym" Objawieniem niż Biblia. Niektórzy nawet sądzili, że skoro: Papieski Uniwersytet Gregorianum naucza "ewangelii" islamu i hinduizmu, to widocznie Sobór Watykański II religie te dowartościował.

    W celu sprawdzenia autentyczności tych pism przesłane zostały do Rektora tejże uczelni niektóre egzemplarze sygnowane: Biblioteka Maitri, Gregorianum-Roma. Ksiądz Rektor odpisał:

"Dziękuję za przesłane mi fotokopie pism "Maitri" o dosyć wątpliwych intencjach co do prawowierności ich nauki i powołujących się na autorytet naszego uniwersytetu gregoriańskiego. Otóż wyraźnie pragnę zaznaczyć, że nasz Papieski Uniwersytet Gregoriański nic nie ma wspólnego z tą organizacją".

Dalej Ksiądz Rektor pisze, że wiadomo mu tylko, iż Kardynał Prymas dystansuje się od tej organizacji 16.
V. Źle pojęty ekumenizm

    Wydawnictwo "Charis", uważane za ekumeniczne, opublikowało broszurkę pt.: Rozmowy o hinduizmie, sprzedawaną w wielu duszpasterstwach i kioskach przykościelnych.
W jej wstępie czytamy m.in.:

"Wszystkie religie mają w planach Bożych posłannictwo i moc zbawczą. Zarówno Islam, jak i Hindu są religiami objawionymi od Boga. (...) Tradycja i Pismo Święte obu Testamentów są jakby zwierciadłem, w którym Kościół pielgrzymujący na ziemi ogląda Boga. (...) Takimi "zwierciadłami" są też wszelkie Pisma święte Islamu czy Hindu przez Boga natchnione. (...) Nic nie wskazuje na to, aby Bóg był ograniczony do zwracania się tylko do narodu wybranego (Izraela) czy ludu chrześcijańskiego, lecz w każdym narodzie miły jest Mu ten, kto się Go boi i postępuje sprawiedliwie (Dz 10,35); albowiem duch Pański wypełnia ziemię (Mdr 1:7). Przykładem tego niech będą trzej Mędrcy ze Wschodu" 17.

    Autor, cytując tekst z Dziejów Apostolskich (10:35), wyrwał go z kontekstu następnego zdania, które brzmi: "Przeto posłał Słowo swoje synom Izraela" (Dz 10:36).
Najbardziej podstępne w tej broszurce było stwierdzenie:

"Hinduista odkrywanie Boga we własnym sercu uznaje za najwyższą wspaniałość na ziemi, najwspanialsze doznanie, najcenniejsze doświadczenie. A tradycja tysięcy lat daje mu do ręki metodę - yogę, drogę, która go do tego fascynującego doświadczenia prowadzi. I w tej dziedzinie wiele, wiele może nas nauczyć".

Jest to wielkie nieporozumienie. Prawdziwy jogin nie szuka bowiem ani nie odkrywa Boga, gdyż jest przeświadczony, że sam jest Bogiem! Przeświadczenie to osiąga właśnie drogą ćwiczenia yogi, prowadzącej do kontemplowania siebie, a nie Boga i manipulowania własnym ciałem, by wejść w trans.
    Wśród wielorakich sposobów wprowadzania religijnego indyferentyzmu i zaszczepiania sceptycyzmu wobec chrześcijaństwa znalazły się też zafałszowania w wezwaniach modlitewnych. Przykładem są wezwania z modlitwy wiernych podczas Mszy św. na tzw. Obozach wdzięczności.
Oto niektóre z nich:

"Dziękujemy Ci, Boże, za to, że muzułmanie wierzą w niepokalane poczęcie Marii i w to, że Jezus Chrystus począł się z Ducha Świętego" 18.

    Modlący się z pewnością nie wiedzieli, że prawdziwi muzułmanie nie uznają prawdy o Trójcy Świętej ani o Niepokalanym Poczęciu NMP.
Inne wezwanie:

"Módlmy się, byśmy Hindusów kochali jak siebie samych, a ich religię szanowali jak naszą własną religię".

    A przecież wiele odłamów hinduizmu ma bardzo błędną naukę i przewrotną praktykę, której nie wolno nam szanować; np. kultu demonów, orgii, świątynnego nierządu, kastowej dyskryminacji, krwawych ofiar itp.
Dalej: "Módlmy się, dziękując Bogu za to, że zawarł w hinduizmie miłość nie tylko do człowieka, ale do całego świata żywego" 19.

Skąd wzięło się podziękowanie sugerujące istnienie w hinduizmie miłości bardziej uniwersalnej niż w chrześcijaństwie, uczącym miłości "tylko do człowieka"?
    Z pism ruchu Maitri można by jeszcze cytować wiele błędów, warto tu jednak zwrócić szczególną uwagę właśnie na rozumienie miłości w hinduizmie.

VI. Pojęcie i model miłości w hinduizmie

    Najpopularniejszym modelem i obiektem miłości w hinduizmie jest fikcyjna postać Kryszny, przedstawianego jako avatara (zstąpienie) Wisznu. U nas najbardziej znaną formą kultu Kryszny stał się ruch Hare Kryszna (Hare = boski; Kryszna = Czarny), który zapoczątkował w USA hinduski guru Prabhupada.
Prabhupadę tytułowano różnie, m.in.: Charis, His Divine Grace (Jego Boska Łaska) 20; His Divine Love (Jego Boska Miłość - Maitri) 21; Bhagavan (Błogosławiony). Jego uczniowie rozpowszechnili kult Kryszny w całym świecie.
    Postać Kryszny jest wygodna do wprowadzania się w erotyczny trans przez "kontemplację" jego cielesnego piękna i pożądliwej miłości pasterek do niego. Kryszna ukazywany jest jako namiętny kochanek i niezmiernie płodny mąż haremu. Literatura podaje, że miał ponad 16000 żon i 180000 synów 22.
Komentatorzy słynnego utworu pt. Gita-Gowinda {Pieśń Pasterza), odgrywającego ważną rolę w krysznaickich misteriach w Bengalu, zwracają uwagę, że "Kryszna występujący pod imieniem Gowindy (pasterza) jest bogiem, ale zarazem namiętnym kochankiem, a Radha, uosobienie duszy ludzkiej, szukającej boskiej miłości, jest przede wszystkim pięknością omdlewającą od zmysłowej miłości. (...) Pokazano tu również rolę kobiety jako narzędzia rozkoszy. Taka jest rola Radhy w stosunku do Kryszny-Gowindy" 23.
    Klasycznym hinduistycznym traktatem o miłości jest Kama-Sutra, spotykana już w polskim tłumaczeniu, gdzie we wstępie, zatytułowanym Staroindyjska sztuka miłości, tłumacz wyjaśnia, jak w indyjskiej kulturze rozumiana jest miłość:

    "Erotyzm w postaci realistycznej wiązał się ściśle w starożytnych Indiach z kulturą, literaturą i religią. Stanowił integralną część ksiąg świętych i pouczeń religijnych, takich jak Purany czy Tantry.{...) Współżycie płciowe stało się poniekąd powinnością religijną (...). Niektóre sekty wprowadziły do głoszonego kultu współżycie płciowe jako obowiązujący obrzęd rytualny, nie pozostający bez wpływu na przyszłe zbawienie. Kama - miłość stała się jedną z trzech norm życiowych. Zajmowała się nią nawet specjalna dyscyplina Kama-Siastra, będąca teorią rozkoszy, kochania i uwodzenia" 24.

    Czy miłość rozumianą w hiduizmie tak, jak uczy Kama Sutra, można utożsamiać z miłością, której uczy Ewangelia Jezusa Chrystusa?
    Wielkimi zwolennikami rozpowszechniania kultu Kryszny w Polsce byli teozofowie Wanda Dynowska i Maurycy Frydman, który przy PRL-owskim Konsulacie w Bombaju prowadził polsko-indyjską bibliotekę. Pośredniczył on w rozpowszechnianiu w Polsce religii Wschodu.
Mówił, że "aby Polacy nie byli skazani na chrześcijaństwo, trzeba im dać możliwość wyboru religii". Książki z tej polsko-indyjskiej biblioteki trafiały do środowisk katolickich poprzez Towarzystwo Przyjaźni Polsko-Indyjskiej i działające przy nim Koło Przyjaciół Auroville.
    Przykładem, jak pewne prawdy wiary katolickiej były sugestywnie podważane, może być wywiad zatytułowany Rozmowa z Maurice Frydmanem, Bombaj 1976, opublikowany w skrypcie pt. Maytri, do użytku wewnętrznego, 1977 r 25.
    W innym skrypcie pod tym samym tytułem podano wyjątki z pism Wandy Dynowskiej, która pisze: "Bhagawad Gita (Pieśń Pana) - Ewangelia hinduizmu (....). Bóg w ludzkiej postaci przekazuje nauki Bhagawad Gity swojemu uczniowi Ardżunie, a przez niego całej ludzkości. (...) Słusznie więc możemy rzec, iż nie ma człowieka, któremu by rady Szri Kriszny nie były potrzebne (...), obojętne czy człowiek ten będzie buddystą, muzułmaninem czy wyznawcą Chrystusa."
    Natomiast w komentarzu do Bhagavad Gity czytamy:
"Szri Kriszna - Hinduski Chrystus - w historii rozwoju ludzkości pojawiają się co pewien czas specjalne objawienia Boga, tzw. Awatary, w których On Sam przyobleka ludzki kształt (...). Najpełniej i najdoskonalej Bóg objawił się w postaci Szri Kriszny, hinduskiego bohatera narodowego, wielkiego wodza i nauczyciela, rycerza bez strachu ni zmazy - a zarazem najpokorniejszego sługi i przyjaciela rodzaju ludzkiego, pełnego Miłości, Mądrości, Przebaczenia" 26.

    Przypisywanie Krysznie przez panią Dynowską pokory, przebaczenia czy służebności to szczególne nieporozumienie. Stwierdzenie to jest też zupełnie niezgodne z indyjską tradycją.

VII. Popularyzacja kultu Kryszny

    Oprócz wspomnianych wyżej pism popularyzujących Krysznę ruch Maitri umieścił nadto w 1980 r. ilustrację Kryszny na 54 tytułowej stronie swego pisma pt. "Wspólna Radość". W jego pierwszym numerze Redakcja informuje, że optymizm chrześcijański wypływa z wiary w zmartwychwstanie Jezusa, stąd też radość jest rysem jak najbardziej chrześcijańskim.
Dalej czytamy:
"Postać Kryszny grającego na fujarce została włączona do części tytułowej z tej przyczyny, że wprowadza radość" 27.

Gazetka z Kryszną wychodziła prawie dziesięć lat. Tak stopniowo był on "przemycany" do środowisk rdzennie katolickich, by wierni mogli się z nim oswoić i polubić go, zwłaszcza gdy został skojarzony z działalnością Matki Teresy i wspaniałym ideałem chrześcijańskiej miłości bliźniego.
    Od 1980 r. obok pism ruchu Maitri zaczęły ukazywać się polskie tłumaczenia dzieł guru Prabhupady, założyciela ruchu Hare Kryszna, który jako człowiek wykształcony w kolonii angielskiej znał światopogląd chrześcijański i mentalność Europejczyków. Chcąc wejść w środowisko amerykańskie, "podciągnął" on panteistycznego Wisznu-Krysznę pod biblijne wyobrażenie wszechobecności Boga, uzupełniając je zmysłowym, hinduistycznym folklorem. Początkowo wierni, "oswojeni" z Kryszną przez publikacje "Maitri", nie podejrzewali podstępu.
Przykładem, jak wielka była naiwność niektórych polskich "współpracowników Matki Teresy", mogą być studenci sprzedający w latach osiemdziesiątych przy kościele akademickim we Wrocławiu pisma Prabhupady. Jeden z nich, zachęcając do kupna książki o Krysznie pt.: Nektar oddania, twierdził, że "to dobra rzecz", choć o jej treści niewiele wiedział. Tłumaczył też, że zarobione na tej sprzedaży pieniądze zostaną przeznaczone na dzieło Matki Teresy...
Wielu młodych i naiwnych pod wpływem tej literatury dało się oszukać i weszło w kult Kryszny. I tak niektórzy katolicy uwielbiają dziś nie Świętego Boga, a cielesną atrakcyjność czarnego bożka!

VIII. Stosunek indyjskich autorytetów do dialogu z Kościołem

    Powszechnie wiadomo, że władze indyjskie nie chcą katolickich misjonarzy. Antykatolickich uczuć nie ukrywano nawet podczas wizyty Papieża w tym kraju, pomimo ich głęboko zakorzenionej gościnności. Hindusi nie widzą związku hinduizmu z chrześcijaństwem. Już w drugim dniu wizyty Ojca Świętego w Indiach w piśmie "Indian Express" ukazał się artykuł pt.: Czego Indie żądają od papieża Jana Pawła II, w którym wymieniono stawiane Ojcu Świętemu wymagania:

"Papież odwoła z Indii wszystkich obcych księży, misjonarzy i katechetów (...), niedwuznacznie nakaże współwyznawcom, by powstrzymali się od wszelkich działań w celu nawracania kogokolwiek (...), nie będzie mianował żadnego biskupa, misjonarza czy księdza bez uprzedniej zgody rządu" 28.

    Niektóre stany, jak Madhya-Pradesh czy Orissa wprowadziły specjalne prawo przeciw nawracaniu. Karalne jest nawracanie "siłą, przekupstwem czy oszustwem". Komentując to zarządzenie, które wydaje się słuszne, należy wyjaśnić, co uznaje się tu za "przekupstwo".
Jeden z indyjskich publicystów pisze:

"Każdą działalność Kościoła, nawet pracę Matki Teresy, która przecież daje dach nad głową, posiłek i ubranie, można uznać za próbę przekupstwa" 29.

    O skutkach "dialogu" z krysznaitami już w 1986 r. Juliusz Jan Braun pisał:

"Hinduizm w odróżnieniu od chrześcijaństwa nie ma ściśle sprecyzowanej teologii i może być punktem wyjścia dla różnych koncepcji.(...) Metody oddziaływania, które stosowane są m.in. w grupach "Hari-Kriszna", wprowadzają głębokie zmiany w podświadomości, tym groźniejsze, im młodsi są ludzie poddawani tym zabiegom. Członkowie grupy tracą swą podmiotowość, są uzależnieni tak dalece, że nie mogą już żyć samodzielnie" 30.

    Problem międzyreligijnego dialogu obszerniej przedstawił ks. dr Antoni Kmiecik, obecny dyrektor krajowy Papieskich Dzieł Misyjnych. Autor, pisząc o roli świeckich w misyjnym dziele Kościoła, przestrzega ich przed niebezpieczeństwami, na jakie mogą być narażeni w zetknięciu z filozofią i religiami Wschodu. Porusza też złożoną problematykę założeń i działania ruchu Maitri.

"W ostatnich latach - pisze - w Polsce wkradł się do środowisk katolickich relatywizm religijny wynikający bądź z nieznajomości teologii Soboru Watykańskiego II, bądź ze świadomego jej wypaczenia. Przeglądając np. publikacje ruchu Maitri, można często spotkać wypowiedzi całkowicie sprzeczne z nauką Kościoła (...). W tej sytuacji przed Kościołem i duszpasterstwem w Polsce stoi bardzo pilne zadanie systematycznego zaszczepiania ducha prawdziwie kościelnego i misyjnego, zwłaszcza tam, gdzie w sposób niekontrolowany i niejako niepostrzeżenie wcisnął się religijny relatywizm oraz koncepcja zbratania ludzi na gruncie <<religii uniwersalnej>> i miłości "maitrycznej" w miejsce chrześcijańskiej miłości charyzmatycznej" 31.

    Rozważania o dialogu chrześcijan z hinduistami warto zakończyć urywkiem wypowiedzi Jana Pawła II nagranej na pokładzie samolotu w czasie powrotu z Indii. W odpowiedzi na pytanie dziennikarza dotyczące dialogu z Hindusami Papież wyznał:
"Dialog jest trudny. Może on mieć miejsce z poszczególnymi Hindusami, ale nie z hinduizmem jako takim, ponieważ religia ta nie posiada żadnej struktury". Natomiast na pytanie: dlaczego tak mało mówił o problemie kast w Indiach, odpowiedział: "Pojechałem do Indii, żeby odwiedzić Kościół katolicki, a nie po to, żeby wytykać mieszkańcom i hinduskiej tradycji ich społeczne wady" 32.

I tak jest wszędzie, gdziekolwiek Papież przyjeżdża. Wszystkim okazuje należny szacunek, co nie znaczy, że podziela ich światopogląd czy wierzenia.
    W ostatnim czasie ruch Maitri zwrócił swoją uwagę na Afrykę. W pisemku "My a Trzeci Świat", nr 6, wrzesień 1998, dostępnym podczas zjazdu w Niepokalanowie, zainteresowano czytelnika "bogiem" Imanem z Rwandy i kultem Ryangombe. Opowiadanie o różnych wróżbach, kulcie przodków i praktykach związanych z wiarą w Imana autor kończy stwierdzeniem:

"Do tego ludu, który od zamierzchłych czasów żył pod opieką Imany, przyszli niedawno biali misjonarze. Przynieśli Ewangelię. Daleki, milczący Imana objawił swoje oblicze". - Czy katolicy mogą utożsamiać Imana z Chrystusem i czy takiemu stwierdzeniu nie zaprzeczają wystarczająco prześladowania pracujących w Afryce misjonarzy i męczeńska śmierć wielu z nich?

IX. Preludium apostazji

    We wszystkich publikacjach ruchu Maitri jego działalność motywowana jest poczuciem sprawiedliwości społecznej i miłością bliźniego. Pomijane są natomiast najwyższe wartości chrześcijaństwa. Nigdzie nie mówi się o trosce, by tym najuboższym braciom dać oprócz chleba czy odzieży Prawdę i Drogę do pełni życia, jaką jest Jezus Chrystus.
    Należy też podkreślić, że wysyłanie pomocy do Afryki przez Maitri jest dobrą reklamą dla Maitreyi, który tam (np.w Kenii) od 1988 r. odbiera boską cześć 33.
    Czy mieszkańcy Afryki otrzymujący pomoc od Maitri nie uznają, że otrzymują ją od Maitreyi, traktowanego jako uosobienie miłości? I tak "zasługi" ruchu Maitri mogą przysparzać czcicieli Maitreyi. Dlaczego polscy katolicy mają ukrywać przed odbiorcami ich paczek, że to miłość Chrystusa przynagla ich do niesienia pomocy potrzebującym? Dlaczego wprowadzać tych, którym pragniemy pomagać w błąd? Przecież to w imię Jezusa, a nie Maitreyi katolicy spieszą im z pomocą. Niechrześcijański ideał miłości nie daje motywacji do braterskiej służby bliźniemu.
Na gruncie religii niechrześcijańskich można znaleźć motywację jedynie do uniżonej służby stanowej, do której zobowiązany był parias i niewolnik (w kulturze greckiej czy rzymskiej); siudra (w kulturze indyjskiej); goim (według prawa talmudycznego). Tylko według prawa chrześcijańskiego sługa to brat.
    Wymagane w ruchu Maitri "dokształcanie" wraz z "szacunkiem" dla religii niechrześcijańskich z pewnością nie prowadzi do poznania tych religii, lecz do ich zafałszowania i do obrazy Boga przez przypisywanie Mu imion bożków pogańskich.
    Jakże przygnębiająca jest zrodzona w wyniku analizy publikacji ruchu Maitri świadomość, że tyle szlachetnej młodzieży, jaka się w nim zrzeszyła, zatruwana jest religijnym indyferentyzmem i sama ten indyferentyzm szerzy. Publikacje tego ruchu wydają się wręcz przygotowywać społeczeństwo do przyjęcia nauki Mairreyi.
    Dla informacji pragnę wyjaśnić, że postać Mairreyi związana jest z buddyjską tradycją tybetańską, która głosi, że Budda co pewien czas pojawia się na ziemi, a po raz ostatni przyjdzie jako personifikacja miłości (maitri). Stąd jego tytuł: Budda-Maitreya. Do tybetańskiej ideologii i mistyki sięgnęli współcześni teozofowie i okultyści, którzy tytuł "Maitreya" przypisali głowie hierarchii okultystycznej 34.
Dziś, gdy mistrz Maitreya, pretendując do rangi boskiego nauczyciela, wyruszył z Tybetu na podbój świata, a jego kult, "już się w świecie szerzy", musimy być czujni na podstępne identyfikowanie go z Mesjaszem.
    . Propagatorzy tej postaci piszą: "Zawsze, gdy ludzkość zbliża się do wielkich przełomów, Hierarchia Duchowa wysyła Nauczyciela, aby wskazał jej drogę. Kryszna, Budda i Chrystus to tylko jedni z wielu wielkich duchowych wysłanników. Obecnie, w tych ciężkich czasach, po raz pierwszy od niezliczonych tysiącleci Mistrzowie powracają na ziemię wraz z "Mistrzem wszystkich Mistrzów", głową Hierarchii Duchowej Maitreya. Odpowiedzią ludzkości na tę niezwykłej miary pomoc będzie stworzenie nowej cywilizacji".
Dalej, identyfikując Maitreę z Chrystusem, który w obecnych czasach powrócił na ziemię, informują: "Nigdy dotąd w historii świata nie pojawił się Nauczyciel lepiej przygotowany do tego zadania. Maitreya wrócił, aby walczyć z niewiedzą i strachem, z niezgodą i nędzą. Jego bronią jest duchowe zrozumienie, wiedza i miłość; Jego błyszcząca zbroja - Prawda ". 35.
    O Chrystusie zaś wyznawcy Mairreyi piszą:

"W minionych stuleciach kościoły przedstawiały Chrystusa w tak mistyczny sposób, że wielu boi się Jego sądu i wszechmocy; oczekują Go jako Boga, który przyjdzie karać złych i nagradzać wiernych. Smutne to i godne pożałowania, że ów zniekształcony obraz Chrystusa tak mocno utrwalił się w ludzkiej świadomości. Ktoś taki nie istnieje. Aby zrozumieć prawdziwą naturę Chrystusa, należy Go postrzegać jako jednego spośród równych sobie Synów Bożych, z których każdy obdarzony jest pełnią boskiego potencjału, różniących się tylko stopniem przejawienia tej bo-skości. Że On tę pełnię boskości osiągnął, jest Jego chwałą, a my możemy tylko pochylić się z czcią wobec tego dokonania" 36.

    Podróżujący dziś po świecie Maitreya dąży do połączenia wyznawców wszystkich religii i kierowania nimi. Zachowując ich odrębność na poziomie folkloru, chce upowszechnić wiarę w reinkarnację duszy i wielokrotność boskich wcieleń. Taka wiara może mu być potrzebna do powszechnego wprowadzenia kultu jednostki i dziedzicznej segregacji społecznej, dzielącej ludzkość na wcielenia dusz "czystych" i "nieczystych". Oparty na tej wierze rasizm może być tragiczny dla narodów, które "mistrz" Maitreya i jego następcy uznają za pokolenia "dusz nieczystych".



s. Michala Pawlik OP


Przypisy:
P.Fallon, Ramakrishna, Vivekananda and Radhakrishnan, w: Religious Hinduism (praca zbiorowa), Allahabad (India), wyd.3, 1968, s.289 nn.
Stanisław Tokarski, Dzieje Auroville, w: Orient i kontrkultury, Warszawa 1984, s.225 nn.
Universal Peace Conference, Mount Abu (India), 10-14 February 1983, s.3 (broszurka).
Por. Dokumenty I Ogólnopolskiego Zjazdu Maitri, Warszawa 1977 oraz Dokumenty IV Krajowego Spotkania Ruchu Wymiany z Krajami Trzeciego Świata, Warszawa -Anin 1979, s. 15-16.
Dokumenty I Ogólnopolskiego Zjazdu Maitri, dz.cyt.
Dokumenty IV Krajowego Spotkania Ruchu Wymiany z Krajami Trzeciego Świata, dz.cyt.
Tamże, s.l5n.
Tamże, s.20n.
Tamże, s.5 oraz: Sławomir Siwek, Maitri, w: "Królowa Apostołów- kalendarz 1986", s. 110.
Ija Lazari Pawłowska, "Etyka", nr 12, 1973, s.42.
Krzysztof Byrski, Indyjska koncepcja cywilizacyjna, Warszawa-Rzym 1979 - Biblioteka Maitri, Gregorianum-Roma, s.99.
Dokumenty IV Krajowego Spotkania, dz.cyt., s.11 nn.
Maytri - Informator Studenckiego Konwersatorium Trzeciego Świata - tylko do użytku wewnętrznego, październik 1977, s.l nn.
Obóz Wdzięczności - Materiały przygotowawcze, Anin 18-28 VII 1979 r.
I.M. Żuk,Wprowadzenie do Islamu, Biblioteka Maitri, Gregorianum-Roma, brak roku wyd., s.l.
List podpisany przez Rektora Gregorianum ks. Gilles Pelland SJ, Rzym, 17. X 1986 r.
Rozmowy o hinduizmie. Wstęp, Charis, Warszawa 1983, s.3 n.
Obóz Wdzięczności, Anin 1979; Dzień łączności z islamem, Maitri, Warszawa, Gregorianum-Roma, s.l2 n.
Obóz Wdzięczności ruchu Maitri, Anin 18-28.07.1979 r. Materiały przygotowawcze - Dzień łączności z hinduizmem.
S. Tokarski, Guru Prabhupada, dz. cyt., s.l93.
Jego Boska Miłość A.C. Bhaktivedanta Swami Prabhupada, Źródło wiecznej przyjemności, wydanie polskie, Indie 1982 (Lichtenstein), s.l.
A.L. Basham, Indie, Warszawa 1973, s.362.
B.H. Jezierski, Miłość Kryszny, w: Kama-Sutra, Warszawa 1990, s.258-9.
"Argumenty", nr 4 styczeń 1980, s.l 1.
Maytri-Informator, październik 1977, dz.cyt., s.23-27.
Maytri-Informator, 1979, s.21 nn.
"Wspólna Radość", nr 1, 23 listopad 1980, s.l (brak miejsca wyd.).
Ojciec Święty Jan Paweł II w Indiach, "Tygodnik Powszechny", nr 7/86, s.l.
Tamże.
J.J. Braun, Zagubieni, "Niedziela", 9.3.1986, s.5.
Ks. A. Kmiecik, "Światło Narodów", nr 64, 1989, s.l3-17.
"Przegląd Katolicki", nr 8, 23.11.1986, s.4.
Por. Maitreya-Nauczyciel Świata żyje wśród nas, "Czas Zmian", wypisy z "Share International Magazine", maj 1988.
Por. A.Bancroft, Krishnamurthi-Samotny Wyzwoliciel, w: Współcześni Mistycy i Mędrcy, Warszawa 1987, s.54.
Filozofia ezoteryczna: krótki przegląd, "Czas Zmian", Wypisy z "Share International Magazine", maj 1998.
Misja Maitreyi, tamże.


Uwaga:
    Artykuł zamieszczony pierwotnie w Nr III/ 1999 pisma Papieskiej Uni Misyjnej <ŚWIATŁO NARODÓW>. Udostępniony za uprzejmą zgodą autora artykułu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz