piątek, 6 lutego 2015

Islam idzie do nas ze wschodu

fotomontaż: PN
Kiedy uwaga opinii publicznej w Polsce, odnośnie zagrożenia ze strony wojującego islamu, skupiona jest na tym co się dzieje na zachodzie Europy, jeszcze bardziej niepokojące sygnały, nie nagłaśniane medialnie, docierają do nas z Rosji w której stolicy ma być zorganizowana 25 stycznia 100-tysięczna demonstracja muzułmanów.

Jak pisze dziennik.pl muzułmanie mieszkający w Moskwie chcą zorganizować stutysięczną demonstrację. Według jednego z islamskich działaczy Alego Czarinskiego, ma to być marsz przeciwko publikowaniu karykatur obrażających uczucia religijne. Skąd oni wezmą tylu demonstrantów, może zapytać ktoś kto czyta ostatnio jedynie komunikaty na temat wojny na Ukrainie i kojarzy zagrożenia płynące ze wschodu jako zagrożenie ze strony odwiecznych mocarstwowych dążeń Rosji, których kolejnym wcieleniem na dzień dzisiejszy jest obecny prezydent Federacji Rosyjskiej Władimir Putin. Tymczasem w Rosji społeczność muzułmańska jest liczniejsza niż liczba ludności takich krajów jak Białoruś, Litwa, Łotwa, Estonia razem wziętych.

Muzułmanie stanowią 21-23 milionów ze 144 milionów mieszkańców Rosji, czyli około 15 procent, a ich liczba szybko wzrasta. W Rosji liczba urodzeń jest na poziomie europejskim, lecz liczba zgonów odpowiada już bardziej statystykom afrykańskim. Na kobietę przypada 1.4 dziecka a długość życia mężczyzn oscyluje w granicach 60 lat. W Moskwie na chrześcijańskie kobiety przypada 1.1 dziecka. – możemy przeczytać w artykule Daniela Pipesa dla „Washington Times” z października 2013 roku [tutaj polska wersja całego artykułu: http://pl.danielpipes.org/13598/muzulmanska-rosja]

Tak jak dominacja ludności muzułmańskiej w Rosji to perspektywa bardziej odległa, która spełni się w przeciągu kilkudziesięciu lat, tak Pipes pisze o bardziej niepokojącym zjawisku jakim jest udział muzułmanów w rosyjskiej armii, w której w przeciągu kilku lat muzułmanie będą stanowili połowę poborowych. I nie jest to bynajmniej jakaś oderwana od rzeczywistości prognoza. 
- W armii rosyjskiej blisko 40 proc. żołnierzy to muzułmanie. Nie dlatego, że się ich celowo rekrutuje, tylko wynika to z liczebności roczników – mówił w wywiadzie dla „Naszego Dziennika”, w lipcu 2012 roku, dr hab. Joachimem Diecem z Instytutu Rosji i Europy Wschodniej Uniwersytetu Jagiellońskiego. To już jest więc teraz prawdziwa armia przeszkolonych, przygotowanych do walki muzułmanów, a nie, póki co, garstka islamskich terrorystów z krajów Europy Zachodniej, która, aby odbyć takie wojskowe szkolenia jeździ gdzieś potajemnie poza Europę. Zagrożenie jest tym większe, że jak zauważa dr Joachim Diecem radykalne tendencje w islamie rozlewają się na terenie północnego Kaukazu i w metropoliach Federacji Rosyjskiej, ale proces ten nie został ze zrozumiałych względów nagłośniony w mediach. Na Kaukazie Północnym zresztą od dawna obecna była idea swoistego "kalifatu" czy innej formy państwa wyznaniowego. (…) Na ulicach miast Czeczenii - rządzonej przez uchodzącego za oddanego Putinowi Ramzana Kadyrowa - nie jest dziś w dobrym tonie pokazać się kobiecie bez chusty na głowie. Tego nie obserwowano ani w czasach sowieckich, ani na początku Federacji Rosyjskiej. Czeczeni nie byli muzułmanami radykalnymi. Radykalizacja jeszcze ostrzej przejawia się obecnie w Dagestanie i Inguszetii.

W kontekście zapowiadanej muzułmańskiej manifestacji w Moskwie, warto przytoczyć jeszcze jeden ciekawy fragment z artykułu Daniela Pipesa w którym jest również wzmianka na temat stolicy Rosji: kobiety muzułmańskie przypada 2.3 dziecka i dokonują one mniejszej liczby aborcji niż Rosjanki. W Moskwie Tatarki mają 6 dzieci a kobiety z Czeczenii i Inguszetii 10. Dodatkowo około 3-4 milionów muzułmanów przeniosło się do Rosji z byłych republik ZSRR, głównie z Azerbejdżanu i Kazachstanu; niektórzy Rosjanie także przechodzą na islam. Dr Joachim Diecem: Przeciętna rodzina czeczeńska posiada średnio 7-9 dzieci, zaś rosyjska jedno.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz