poniedziałek, 5 stycznia 2015

Śmiertelne igraszki


Roman Polański zatrudnił do swojego filmu przywódcę Kościoła Szatana, za co prawdopodobnie zapłacił śmiercią pierwszej żony. Do satanizmu przyznają się muzycy Adam Darski „Nergal” i Maciej Maleńczuk. Zachodni trend do promocji satanizmu nie ominął, niestety, Polski.



Kilka tygodni temu na czołówki mediów powrócił temat Romana Polańskiego. Reżyser został wezwany do krakowskiej prokuratury, która przesłuchała go i zwolniła. Miało to związek z amerykańskim wnioskiem o jego ekstradycję do Stanów Zjednoczonych. Prokuratura w Los Angeles chce postawić Polańskiego przed sądem za gwałt na 13-latce. Do przestępstwa doszło w 1977 roku w willi Jacka Nicholsona. Adwokaci Polańskiego zawarli ugodę z pokrzywdzoną, zgwałcona ofiara otrzymała zadośćuczynienie, jednak prokuratorzy chcieli, aby reżyser odpowiedział za swój czyn przed sądem. Groziłoby mu wówczas nawet 50 lat więzienia. Nie dopięli swego, bo Polański wyjechał z USA i od wielu lat skutecznie ucieka przed amerykańskim wymiarem sprawiedliwości.

Zanim Polański wykorzystał seksualnie trzynastoletnią, Samanthę, wywołał skandal, reżyserując film „Dziecko Rosemary” (ekranizacja powieści Iry Levina z 1967 roku o tym samym tytule) opowiadający o kobiecie, która została zapłodniona przez szatana i miała urodzić antychrysta, który później miał zapanować nad światem. W filmie pojawiają się liczne wątki satanistyczne. Niektórzy krytycy zarzucali nawet reżyserowi promocję satanizmu. Trudno uznać te zarzuty za wyssane z palca, jeśli się przypomni, że doradcą Polańskiego i jego konsultantem od wątków okultystycznych w tym filmie został Anton LaVey – przywódca Kościoła Szatana, nazywający się „czarnym papieżem”. La Vey (ur. 1930) – był wykładowcą okultyzmu i organizował popularne prelekcje na temat magii i możliwości poznawania świata pozaziemskiego. W 1969 roku, gdy film Polańskiego święcił tryumfy, La Vey wydał swoje najgłośniejsze „dzieło” zatytułowane „Biblia Szatana”, w której wyłożył podstawy satanizmu.

W filmie Polańskiego odbywa się scena gwałtu na tytułowej bohaterce otoczonej przez wiedźmy i czarownice. Grający w filmie aktorzy scenę tą zagrali pod wpływem narkotyków. LaVey pochwalił się prasie swoim udziałem w tej scenie i zdjęcie zawierające scenę gwałtu na Rosemary przekazał prasie. Film wywołał burzę, a na fali jego popularności, LaVey przysporzył swojej sekcie członków. Każdy wyznawca, aby zapisać się do sekty LaVeya musiał wpłacić 100 dolarów. W ten sposób, LaVey zdobył pieniądze na 25 lat dostatniego życia. Poza tym, zaczął jeździć po Stanach Zjednoczonych i przed publicznością odgrywał sceny gwałtu z filmu Polańskiego. To sprawiło, że część satanistów uznała, że Polański ujawnił ich sekrety i zapragnęła zemsty. Nocą 8/9 sierpnia 1969 sekta satanistyczna dowodzona przez Charlesa Mansona napadła na dom Polańskiego. Jego żonę Sharon Tate i wszystkich gości w okrutny sposób zadźgali nożami. Sam Polański przeżył, bo tego dnia był w Europie. Policja schwytała zbrodniarzy, a sąd skazał ich na dożywocie (nadal żyją). Manson, odsiadując później dożywocie, chętnie spotykał się z dziennikarzami i opowiadał o szczegółach tej zbrodni (i wcześniejszych) przechwalając się, że nie odczuwa żadnych wyrzutów sumienia. Jednak trudno nie widzieć związku między tą zbrodnią a wcześniejszym filmem Polańskiego.



Import satanizmu

 Do dokonań Charlesa Mansona odwołuje się niejaki Brian Hugh Warner używający pseudonimu Marilyn Manson. Pierwsza część tego pseudonimu pochodzi od nazwiska Marilyn Monroe – legendarnej amerykańskiej aktorki, druga – właśnie od nazwiska Charlesa Mansona. Warner w swoim ubiorze, wyglądzie i zachowaniu, oraz w treściach piosenek wielokrotnie odwoływał się do satanizmu. Jego drugi album (zatytułowany „smells like children” czyli „pachnie dziećmi) opowiada o molestowaniu seksualnym dzieci. Trzeci, który rozsławił go na cały świat nosi tytuł „Antichrist Superstar” czyli „Antychryst supergwiazdą”. W Polsce jego pierwszy koncert odbył się w atmosferze skandalu w 2001 roku. W efekcie wytworzył się trend mówiący o szacunku dla artystów muzycznych niezależnie od wyznawanej przez nich religii.



Bluźniercy znad Wisły

Promocja satanizmu stała się przepustką do kariery nie tylko Romana Polańskiego. W najważniejszych polskich mediach od lat bryluje niejaki Adam Darski znany pod pseudonimem „Nergal” - lider zespołu deathmetalowego Behemoth. Nazwa pochodzi od imienia diabła wymienionego w Starym Testamencie. Nergal (ur. 1977) zasłynął tym, że podczas jednego z koncertów nazwał Kościół „zbrodniczą sektą”, oraz podarł biblię. Za ten ostatni czyn został oskarżony o znieważenie uczuć religijnych, jednak sąd go uniewinnił. A Nergal został później jurorem w programie emitowanym na antenie Telewizji Publicznej funkcjonującej za pieniądze podatników. Tym samym głównego propagatora satanizmu finansowano z pieniędzy podatników. W 2009 roku grupa Behemoth wydała album pt. „Evangelion”, z który rok później otrzymała nagrodę muzyczną Fryderyka przyznawaną przez polski przemysł muzyczny. Nazwa „Evangelion” to bluźniercza parada słowa „Ewangelia”. W albumie znajduje się m.in. piosenka „Lucifer”, której tekst brzmi: Jam ciemny jest wśród wichrów płomień boży/lecący z jękiem w dal/ jak głuchy dzwon północy/ ja w mrokach gór zapalam czerwień zorzy/ iskrą mych bólów, gwiazdą mej bezmocy/ Ja komet król a duch się we mnie wichrzy/ jak pył pustyni w zwiewną piramidę/ ja piorun burz a od grobowca cichszy/ mogił swych kryję trupiość i ohydę. Podobne apologie do szatana zawierają inne utwory Behemotha. O zespole mówią też wiele nazwy wydawanych przez niego albumów m.in. „Satanista” czy „Apostazja”.

Co warte podkreślenia: przez długi czas plotkarskie media mówiły o tym, że partnerką Nergala była Dorota Rabczewska ps. „Doda”, która również zasłynęła ze skandalicznych wypowiedzi obrażających Kościół i katolików (m.in. określając autorów Biblii jako „naprutych winem”), oraz z propagowania aborcji i prawa do związków homoseksualnych.

Wizytówką polskiego satanizmu w muzyce jest KAT, którego wokalistą jest Roman Kostrzewski. Kostrzewski otwarcie przyznaje się do satanizmu. Mój satanizm wynikł trochę z przekory. Skoro kler tak na niego wrzeszczy, to ja chętnie podyskutuję i udowodnię, że najwięcej diabła drzemie właśnie w Kościele – mówił w jednym z wywiadów. Piosenki KAT-a pełne są antychrześcijańskich treści i bluźnierstw, a często wprost zachęcają do satanizmu. Początek tej „twórczości” datuje się na rok 1979, a początek jej większej popularności na rok 1986 i występ podczas festiwalu w Jarocinie. Wówczas miała się odbyć pierwsza w Polsce „czarna msza”. Rok 1986 uznawany jest za początek polskiego ruchu satanistycznego. W Polsce zaczęło wtedy dochodzić do profanacji grobów i krzyży oraz do kradzieży hostii. Władze miały na to przymykać oko, bo sataniści pomagali im walczyć z Kościołem.

Ostatnio do satanizmu przyznał się inny, polski twórca muzyczny – Maciej Maleńczuk. W rozmowie z „Gazetą Wyborczą”, Maleńczuk dał upust swojej filozofii. Stwierdził, „mój satanizm ma wymiar intelektualny i jednoosobowy”. A dalej mówił: Nienawidzę Bożego Ciała, bo zawsze wypada w czwartek, a mnie zawsze psuje się wtedy samochód. Idę do mechanika, a tu zamknięte. Gubię się w tym święcie, próbowałem dociekać, co ono upamiętnia, ale uwierz mi, że nie znalazłem nikogo, kto by wiedział. Jeden heretyk powiedział mi tylko, że jakiemuś księdzu we Włoszech coś się ukazało w kieliszku. Jak dla mnie to raczej znak, że należy kieliszek odstawić, a nie powód do święta. Nagłośnienie tej deklaracji spowodowało organizowanie (poprzez facebooka) modlitwy za Maleńczuka.

Wydaje się, że coraz więcej osób uważających się za artystów widzi, że jedyną drogą do „sukcesu” jest przymierze z szatanem. Problem tkwi w tym, że tych pseudoartystów, oddających cześć diabłu, lansują potem najbardziej wpływowe media, a za ich pośrednictwem muzycy – sataniści zdobywają miliony fanów. Fani z reguły nie znają mrocznych tajemnic swoich idoli. Zaś diabeł robi wszystko, by muzyków, których skusił wizją wspaniałej kariery, nie wypuścić z rąk i zaprowadzić do piekła.

Leszek Szymowski

 Źródło: http://www.pch24.pl/smiertelne-igraszki,32285,i.html#ixzz3JmROqZow

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz