piątek, 17 października 2014

150 ludzko zwierzęcych hybryd wyhodowano w Brytyjskich laboratoriach.




Naukowcom w brytyjskich laboratoriach udało się stworzyć ponad 150 ludzko-zwierzęcych hybrydowych zarodków. Hybrydy zostały stworzone w tajemnicy w ciągu ostatnich trzech lat przez naukowców szukających lekarstw na wiele chorób. Ta informacja pojawiła się tylko dzień po tym jak komisja naukowa ostrzegła naukowców przed koszmarem realizacji scenariusza "Planety małp", w którym prace nad krzyżówkami ludzi i zwierząt idą zbyt daleko.



Ostatniej nocy protestujący przeciw ekscesom badań medycznych powiedział, że jest oburzony/zniesmaczony naukowcami, którzy parali się groteskowymi eksperymentami.

Dane przekazane przez The Daily Mail wskazują, że 155 "mieszanych" embrionów, zawierających zarówno ludzki, jak i zwierzęcy materiał genetyczny, zostało stworzonych po wprowadzeniu w 2008 roku ustawy o zapładnianiu embrionów (Human Fertilisation Embryology Act).


Ustawa ta zalegalizowała tworzenie wielu typów hybryd, w tym jaj zwierzęcych zapłodnionych ludzkim nasieniem; "cybridów", w których ludzkie jądro komórkowe jest wszczepiane do komórki zwierzęcej; oraz "chimer", w których ludzkie komórki mieszane są z zarodkami zwierząt.

Naukowcy twierdzą, że techniki te mogą być wykorzystane do tworzenia zarodkowych komórek macierzystych, które mogą być stosowane w leczeniu wielu nieuleczalnych chorób.


Po wejściu ustawy w życie trzy laboratoria w Wielkiej Brytanii - Londyńska Królewska Akademia, Uniwersytet w Newcastle i Uniwersytet Warwick- otrzymały licencje na przeprowadzanie badań.

Obecnie wszystkie zaprzestały tworzyć hybrydowe embriony z powodu braku funduszy, ale naukowcy uważają, że podejmą więcej takich prac w przyszłości.

Dane te zostały przedstawione przedstawicielowi Izby Gmin Lordowi Altonowi w następstwie  parlamentarnych przesłuchań. Ostatniej nocy powiedział: "Argumentowałem w parlamencie przeciwko tworzeniu ludzko-zwierzęcych hybryd jako podstawowej zasadzie. Żaden z naukowców, którzy pojawili się przed nami, nie potrafił przekazać nam żadnego uzasadnienia w zakresie leczenia. Etycznie nie może to być nigdy usprawiedliwione - to dyskredytuje nas jako kraj. Jest, to paranie się groteską. Na każdym etapie uzasadnienie ze strony naukowców brzmiało: jeśli tylko pozwolicie nam na te działania, znajdziemy lekarstwa na każdą chorobę znaną ludzkości. To jest szantaż emocjonalny. Spośród 80 metod leczenia i lekarstw, które powstały z komórek macierzystych, wszystkie pochodziły z dorosłych komórek macierzystych - nie embrionów. Na gruncie moralnym i etycznym to jest porażka; jak również a na gruncie naukowym i medycznym".

Przedsmak koszmaru:


Josephine Quintavalle, z organizacji pro-life Comment on Reproductive Ethics, powiedziała: "Jestem przerażona, że to się dzieje i nie wiemy nic na ten temat. Dlaczego oni zachowali to w tajemnicy? Jeśli są dumni z tego, co robią, dlaczego musimy zadawać pytania parlamentarne, aby to wyszło na jaw? Problem z wieloma naukowcami jest taki, że chcą robić rzeczy, bo chcą eksperymentować. To nie jest wystarczająco dobre uzasadnienie."

Wcześniej w tym tygodniu, grupa wybitnych naukowców ostrzegła przed eksperymentami typu "Planeta małp". Wezwali do ustanowienia nowych zasad, aby zapobiec przydzielaniu zwierzętom laboratoryjnym cech ludzkich, na przykład przez wstrzykiwanie komórek macierzystych do mózgów naczelnych.

Autor raportu, profesor Robin Lovell-Badge, z Medical Research Council Narodowy Instytut Badań Medycznych, powiedziała, że naukowcy nie byli zaniepokojeni ludzko-zwierzęcymi hybrydowymi zarodkami, ponieważ według prawa muszą one być zniszczone w ciągu 14 dni.

Powiedział: "Celem tych eksperymentów jest, lepsze zrozumienie wczesnego rozwoju człowieka i stworzenie sposobów leczenia poważnych chorób, i jako naukowiec uważam, że za kontynuowaniem tych badań stoi moralny imperatyw. Dopóki mamy wystarczającą kontrolę - taką jaką mamy w tym kraju - powinniśmy być dumni z tych badań."

Wezwał jednak do ściślejszej kontroli nad innymi rodzajami badań embrionalnych, w których do zarodków zwierząt wprowadza się niewielką ilość materiału genetycznego człowieka.
Ludzko-zwierzęce hybrydy są tworzone również w innych krajach, które po większości nie posiadają jakichkolwiek regulacji a większość nie ma ich wcale.


Link do oryginalnego artykułu: LINK

Źródło: http://www.prisonplanet.pl/nauka_i_technologia/150_ludzko_zwierzecych,p1192681576

czwartek, 16 października 2014

Do 2017 roku "Zmodyfikowani genetycznie mikro ludzie" będą "hodowani" do testowania leków.


Twórcy sztucznych mikro-ludzi, lub "mini ludzi GMO" mają nadzieję, wypuścić swoją technologię na rynek do 2017 roku. Nie jest to żart science-fiction. Naukowcy opracowują sztucznych ludzi w tym samym duchu, co modyfikowane genetycznie rośliny z nadzieją, że ten twór zastąpi potrzebę wykorzystywania zwierząt w badaniach laboratoryjnych.



Sztuczni ludzie będą "hodowani" z funkcjonującymi narządami i będą stosowani do badań leków, przyspieszając proces dopuszczenia do sprzedaży FDA i innych organizacji rządowych, bez potrzeby wykorzystywania szczurów lub innych zwierząt stosowanych obecnie w laboratoriach. Ludzie GMO będą zawierać mikroprocesory ze smartfonów, które będą zaprogramowane do replikacji do 10 najważniejszych narządów człowieka.

Każdy człowiek GMO będzie miał mniej więcej wielkość samego mikroprocesora, i będzie symulował ludzkie reakcje na substancje wziewne, absorbowanie we krwi, lub narażenie na działanie w przewodzie pokarmowym.

Wczesne wersje zawierające sztuczne nerki, serce, płuca, jelita są już wykorzystywane w przemyśle kosmetycznym by obserwować stosowanie chemicznych leków na zwykłych ludziach.

Times of India poinformował, że może to zastąpić do 90 milionów zwierząt laboratoryjnych wykorzystywanych każdego roku. Uwe Marks, inżynier tkanki z Technische Universität Berlin i założyciel TissUse, firmy która opracowała tą technologię, powiedział: "Jeśli nasz system będzie zatwierdzony przez organy regulacyjne, to na całym świecie większość laboratoriów testujących na zwierzętach będzie zamkniętych.".

Obecnie tego typu technologia jest już używana jako sztuczne narządy, takie jak serce i wątroba, ale wyniki muszą być weryfikowane na “żywych organizmach" - na przykład zwierzętach w laboratorium, aby udowodnić, że substancje są bezpieczne podczas interakcji z żywą istotą z prawdziwymi organami.



Problemem z aktualnym badaniem i oczywiście proponowanym rozwiązaniem, są sztuczne narządy, które podobnie jak zwierzęta nie będą reagować w taki sam sposób jak ludzkie ciało. Wielokrotnie już widzieliśmy nieprzewidziane, uboczne skutki podczas badań na ludziach po wstępnych badaniach na zwierzętach, które są dalekie od "bezpiecznych"-  uprawy GMO są doskonałym przykładem tego zjawiska.



Narządy nie mogą być podzielone na "fałszywe" komputerowe komponenty. One współdziałają ze sobą, układ hormonalny, mózg, układ nerwowy, bodźce środowiskowe, emocje, i zgodnie z zaawansowanymi badaniami, nawet z energetycznością ciała.

To mi przypomina informacje o zmodyfikowanych genetycznie ludziach, którzy są kolejnym przedsięwzięciem firm biotechnologicznych pracujących z armią Stanów Zjednoczonych, nad oficjalnie potwierdzonym celem stworzenia "super żołnierzy", którzy nie będą potrzebowali pożywienia lub spania i będą w stanie wykonać wyczyny na poziomie olimpijskim. Zmodyfikowanym genetycznie ludziom, lub "super żołnierzom", będą nawet odrastały kończyny, które zostały zniszczone przez ogień wroga i będą żyli ze swoich zapasów tłuszczu przez ekstremalną długość czasu. Możesz przeczytać więcej na ten temat w artykule "US Army: ‘Super Soldier’ Genetically Modified Humans Won’t Need Food, Sleep"

Podczas gdy na papierze nowe farmy ludzi GMO wydają się być świetnym pomysłem, gdyż wyeliminowanie badań na zwierzętach jest rzeczywiście szlachetnym celem, to nie uwzględnia on ewentualnych, daleko idących, negatywnych konsekwencji rekonstrukcji złożonych form matki natury. Wygląda na to, że przemysł farmaceutyczny i biotechnologiczny w ogóle nie uczy się na własnych błędach.


Link do oryginalnego artykułu: LINK

Źródło: http://www.prisonplanet.pl/nauka_i_technologia/do_2017_roku,p192871919

środa, 15 października 2014

James Caviezel – aktor, który broni życia dzieci nienarodzonych

fot. Ewen Roberts / Wikimedia Commons, licencja CC
O tym, że aborcja jest wielkim grzechem Ameryki mówi głośno James Caviezel, hollywoodzki aktor znany z takich filmów jak: „Pasja” i “Cienka czerwona linia”. Aktor podkreśla, że bycie pro-life jest dla niego ważniejsze niż kariera. Zaznacza, iż nie może się zgodzić na mówienie, że powszechny dostęp do aborcji jest tym, co służy wolności i dobru kobiet.


James Caviezel nie po raz pierwszy krytykuje liberalne amerykańskie prawo aborcyjne. Mówi wprost, że zabijanie dzieci nienarodzonych to „wielki grzech” Ameryki. Odtwórca roli Jezusa w „Pasji” przypomina, że gdy mężczyzna zabije innego mężczyznę na wojnie, to odbieramy to jako zło. Z kolei zabicie dziecka to podniesienie poprzeczki o stopień wyżej. – Ludzie mówią o „wyborze”, jednak kiedy kobieta niszczy życie swojego nienarodzonego dziecka to przekracza pewną granicę. Nie ma wyższego poziomu zła – stwierdza aktor. Caviezel przypomina też, że następnym krokiem w wykańczaniu populacji jest “tzw. prawo do śmierci”, czyli „eutanazja”.

Caviezel mówi, że Bóg jest miłosierny i pełny łaski dla wszystkich, a szczególnie dla kobiet, które przeszły aborcję, tylko na tę łaskę trzeba się otworzyć. – Bóg wybacza, ale potrzebuje tego, by ludzie byli otwarci i to przebaczenie przyjęli – zauważył na spotkaniu z chrześcijanami w San Diego. – Niektórzy z Was dopuścili się aborcji. Niektórzy z was ją opłacili i przyczynili się do tego zła. Niektórzy dopuścili się zdrady. Ale wszyscy jesteśmy dziećmi Boga i On zaprasza nas do swojego domu – dodał.

Źródło: wpolityce.pl

pam

wtorek, 14 października 2014

Niewygodna prawda o Białorusinach w Wojsku Polskim we wrześniu 1939 roku


Udział Białorusinów w walce z hitlerowcami w szeregach Wojska Polskiego podczas kampanii wrześniowej 1939 roku dyskredytuje rolę ZSRR w zwycięstwie nad faszyzmem – uważa główny ideolog obwodu mińskiego.


Wystawa pt. „Zachodniobiałoruska Atlantyda. Historia Zachodniej Białorusi w okresie międzywojennym w dokumentach fotografiach i artefaktach” została otwarta 12 września w Zasławiu (obw. miński). Na ekspozycję wystawy, opowiadającej miedzy innymi o walce ludności białoruskiej w szeregach Wojska Polskiego podczas kampanii wrześniowej 1939 roku, złożyły się eksponaty ze zbiorów prywatnych znanego białoruskiego historyka, redaktora portalu Istpravda.ru Ihara Mielnikaua.

Otwarcie wystawy „Zachodniobiałoruska Atlantyda” odbyło się wbrew opinii o jej szkodliwości, wydanej przez kierownika wydziału ds. ideologii, kultury i młodzieży w Mińskim Obwodowym Komitecie Wykonawczym Rusłana Truchana. Jak donosi portal Novychas.info Rusłan Truchan nie zalecał kierownikowi zasławskiego muzeum, w którym umieszczono ekspozycję, aby do otwarcia wystawy doszło, gdyż opowiada ona o historii, która „zaniża rolę ZSRR (w zwycięstwie w drugiej wojnie światowej – red.), którego spadkobiercą jest Republika Białoruś, a więc poniża także samą Białoruś”.

Inicjator i autor wystawy Ihar Mielnikau nie zgadza się z opinią stołecznego urzędnika i zaznacza, że we wrześniu 1939 roku w szeregach Wojska Polskiego służyło około 70 tysięcy żołnierzy narodowości białoruskiej. „To oni ramię w ramię z Polakami odważnie walczyli z hitlerowską armią i dokonali pierwszego kroku na długiej drodze do zwycięstwa nad hitlerowskimi Niemcami w maju 1945 roku. Pamięć o nich jest godna szacunku” – twierdzi Mielnikau, który wystawił w zasławskim muzeum około 300 eksponatów, opowiadających o tych, którzy, «jako pierwsi w Europie, wraz z Polakami powiedzieli Hitlerowi „nie”».

„Najwidoczniej ideologom współczesnej państwowości białoruskiej ta strona historii Białorusi nie wydaje się zbyt atrakcyjna – czytamy na portalu Novychas.info. – Uważają, że Białorusini walczyli z nazizmem tylko w szeregach armii radzieckiej”.

Wystawa „Zachodniobiałoruska Atlantyda” potrwa w Zasławiu do 12 listopada tego roku, jeśli wcześniej władze państwowe jej nie zamkną. Zdaniem niezależnych obserwatorów mogą to zrobić już w najbliższych dniach, żeby nie psuć 75. rocznicy agresji ZSRR przeciwko Polsce, zwanej przez białoruskich ideologów państwowych „Wyzwoleńczym Pochodem Armii Czerwonej na Zachodnią Białoruś” oraz „Dniem Zjednoczenia Wschodniej i Zachodniej Białorusi”.

Znadniemna.pl na podstawie Novychas.info/fot.: istpravda.ru

poniedziałek, 13 października 2014

Niemcy: flaga Państwa Islamskiego zakazana!

Thomas de Maiziere fot. Tobias Krecht/wikimedia.commons


Niemiecki minister spraw wewnętrznych, Thomas de Maiziere wydał rozporządzenie zakazujące na całym terytorium kraju rekrutacji dżihadystów i publicznego prezentowania flagi Państwa Islamskiego.


Zakazana jest też działalność mająca na celu finansowanie tej islamskiej organizacji. Zdaniem ministra, powinno się uczynić wszystko, by nie dopuścić do przeniknięcia dżihadu na teren niemieckich miast.

Według raportu wywiadu niemieckiego opublikowanego w czerwcu tego roku, około 5,5 tys. Niemców jest zaangażowanych w działalność salafitów. To o 20 proc. więcej niż wskazywały badania z roku ubiegłego.

Niemcy są drugim krajem – po Holandii – w którym zakazano flagi Państwa Islamskiego. Postulaty wprowadzenia podobnego zakazu pojawiają się jednak także w innych państwach Starego Kontynentu. We Francji już 6 tys. osób podpisało się pod petycją domagającą się od władz takiej decyzji.



FLC