piątek, 11 lipca 2014

Kaczyński znów nie uczcił ofiar UPA

Z nadzieją czekałem na wizytę pana Jarosława Kaczyńskiego w Przemyślu, Zamościu i Lwowie. Jako krewny zgładzonych Kresowian miałem bowiem nadzieję, że w 70. rocznicę ludobójstwa dokonanego przez nacjonalistów ukraińskich z UPA i SS Galizien na terenach Małopolski Wschodniej (dawne województwa: lwowskie, stanisławowskie i tarnopolskie) oraz Podkarpacia i Lubelszczyzny prezes PiS przełamie się i złoży wreszcie kwiaty i zapali znicze na mogiłach pomordowanych okrutnie Polaków, Żydów i Ormian, którzy wszyscy przecież byli obywatelami Drugiej Rzeczypospolitej.

Miałem też nadzieję, że szef partii, która idzie po władze, potępi oficjalnie antypolską i antysemicką ideologię Stepana Bandery, oraz odetnie się od kontynuatorów tej ideologii, w tym zwłaszcza Ołeha Tiahnyboka, szefa partii “Swoboda”. W ten sposób naprawi swój błąd, który polegał na tym, że 1 grudnia ubr. na Majdanie w Kijowie, ku przerażeniu rodzin pomordowanych, stał ramię w ramię z owym skompromitowanym ukraińskim politykiem.

Niestety Jarosław Kaczyński nic takiego nie uczynił. Udał się wprawdzie na Cmentarz Obrońców Lwowa i Cmentarz Łyczakowski, gdzie oddał cześć powstańcom i lwowskim “Orlętom”, ale na mogiły pomordowanych przez UPA już nie. A przecież one są tuż za rogatkami tak Zamościa, jak i Lwowa. Nie odciął się też od Ołeha Tiahnyboka i ideologii nacjonalistycznej. Zmarnowana została więc ogromna szansa, aby jednoznacznie opowiedzieć się po stronie prawdy.

Dlaczego tak się stało? Czy wynika to z niewiedzy pana prezesa i jego najbliższego otoczenia? Moim zdaniem nie. Kto jak kto, ale ugrupowanie prawicowe, na które do tej pory głosowało tak wielu Kresowian i ich potomków oraz mieszkańców Polski południowo-wschodniej, świetnie  w tych sprawach się orientuje. Przyczyną jest świadoma polityka, polegająca na ugłaskiwaniu współczesnych nacjonalistów na Ukrainie, którzy dla PiS jawią się jako przyszli polityczni sojusznicy. Jest to też kontynuacja polityki śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego, który bezkrytycznie i konsekwentnie wspierał prezydenta ukraińskiego Wiktora Juszczenkę, gloryfikatora UPA i Stepana Bandery. 

Reasumując, prezes PiS nie chce uczcić ofiar ludobójstwa, bo wciąż puszcza “perskie oko” do “Swobody” i Prawego Sektora. Po wizycie we Lwowie jego wyborcy nie powinni mieć już w tej kwestii żadnych złudzeń. 

Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski


czwartek, 10 lipca 2014

Kończy się terror dolara. Do Chin, Iranu i Rosji dołącza Japonia

/ Fot. screen

Chiny i Japonia porozumiały się: nie będą korzystać z dolara amerykańskiego w bilateralnych rozliczeniach. Ważą się też losy petrodolara na Bliskim Wschodzie. Arabia Saudów myśli o dywersyfikacji walut, które otrzymuje za ropę.


- Tworzy się antydolarowy sojusz Rosji, Chin i Iranu – biją na alarm Michael Snyder z The Economic Collapse oraz David Stocman z Contra Wall St. Corner. Tendencja dla dolara jest nieubłagana. Chcą się od niego uwolnić nie tylko Azja (w tym Indie i Iran) czy Rosja. Eksporterzy ropy naftowej i gazu obawiając się spekulanckiej manipulacji coraz silniej stawiają na rozproszenie materii rezerw. Amerykańska waluta stanowi zbyt duże ryzyko dla gospodarek, które choć potężne podlegały szantażowi, bo USA w każdej chwili mogą dodrukować banknoty z napisem "In God we trust" i tą drogą pasożytować na innych.


Azja zbyt wielka na dolara

Rozliczenia będą odbywać się bezpośrednio. Chiny i Japonia zamierzają na rynkach walutowych Tokio i Szanghaju wymieniać japońskie jeny na chińskie juany, i w drugą stronę juany na jeny. Wcześniej robiono to z uwzględnieniem kursów walut wobec dolara. 

Ekonomiści z obu krajów uważają, że zabezpieczą tę część Azji przed stratami z powodu wahania się wartości zielonego pieniądza. 

Podobny ruch ma miejsce w stosunkach chińsko-rosyjskich. Podczas wizyty Putina w Pekinie rosyjski bank WTB i chiński Bank Centralny oświadczyły, że nie chcą posługiwać się walutą USA w transakcjach handlowych. 


Chiny już od dawna zaczęły przygotowywać się do przestawienia gospodarki na rozliczenia z partnerami z pominięciem protektoratu wuja Sama. Obroty w juanach potroiły się od 2010 r., licząc w dolarach, z 34 mld do 120 mld. dziennie. Łączna wartość obrotów swapowych - zabezpieczonych przed zmianami kursów - Chin wynosi 190 mld. dol. W rezultacie juan jest dziewiątą walutą na świecie (w 2013 r. był 17.). W obrotach handlowych przewyższył już euro.

Od czasu kryzysu Chiny zawarły też 24 porozumienia typu swap z bankami centralnymi różnych krajów na miliardy juanów.

W specjalnej strefie pięć banków komercyjnych (Commercial Bank of China, Bank of China, China Construction Bank, China Merchants Bank oraz China Minsheng Banking) otrzymało pod koniec lutego zgodę na obsługę płatności transgranicznych denominowanych w juanach. W Chinach wydarzenie to znalazło się na czołówkach doniesień gospodarczych i nazwane zostało "kamieniem milowym w międzynarodowej ekspansji waluty ludowej".

O nadchodzących konsekwencjach wynikających z przemodelowania ekonomii w państwie środka pisał Stephen Roach:

"Skoro Chiny przestawią swoje oszczędności na wspieranie własnych obywateli, mniej im pozostanie na wspieranie cierpiących zawsze na ich niedostatek Amerykanów. Całkiem możliwe, że wpłynie to na warunki, za pomocą których Stany Zjednoczone przyciągają zagraniczne finansowanie, co może prowadzić do osłabienia dolara, wyższych stóp procentowych oraz wzrostu inflacji albo do jakiejś kombinacji tych trzech elementów. W efekcie gospodarczy wiatr w oczy jeszcze się w USA nasili".

Zmierzch petrodolara

Petrodolar istnieje od 35 lat. Był pomysłem Henry Kisingera. Narodził się w trakcie kryzysu naftowego w roku 1973. Amerykanie zmusili Arabię Saudyjską do sprzedaży i kwotowania ropy wyłącznie w dolarach. USA mogły utrzymywać dowolny deficyt budżetowy i handlowy płacąc za importowane towary swoim pieniądzem. 


Petrodolarem zachwiał najpierw osaczony sankcjami Iran, który wybrał euro a po nałożeniu sankcji złoto, żywność i inne towary. Złotem płacą mu Turcja i Indie. Turecki wywóz złota do Iranu wzrósł z 1 tony metrycznego złota w 2011 r. do 125 ton w 2012 r. Wiadomo też o rozliczeniach złotem z Indiami.

Po uruchomieniu nowej technologii wydobycia USA nie są głównym odbiorcą ropy z Arabii Saudyjskiej. Obecnie kraje Azji i Pacyfiku konsumują 2/3 światowego eksportu ropy, a USA tylko 20 proc. Największym odbiorcą eksportu ropy są Chiny. Jeśli te kraje wymuszą rozliczenia w swoich walutach lub swapowe, to po co Arabia Saudyjska i inne kraje naftowe miałyby gromadzić dolary?

Na rozliczenia w rublach lub innej niż dolar walucie w handlu z Chinami oraz Indiami przechodzi systematycznie Rosja, która zajmuje drugie miejsce na świecie pod względem eksportu ropy.

Cios łaski zada dolarowi złoto

Choć pierwszym etapem uwalniania się od zielonego banknotu jest wielowalutowy system z udziałem juana, to Chiny obawiając się utraty realnej wartości depozytów walutowych, wymieniają je na sztabki złota.

Pekin gromadzi zapasy złota w niespotykanym tempie i sytuuje się coraz wyżej na szczeblach złotej drabiny. Jeszcze w 2009 r. raportował do World Gold Council (WGC) 1054 tony. Obecnie chińskie rezerwy złota są wg. World Gold Council szóstymi na świecie. Zdaniem specjalistów Chińczycy mogą ujawnić ile mają złota w momencie gdy uznają, że zakupiły go wystarczająco dużo. A ile to dużo? Nikt nie jest w stanie zgadnąć - jedna z teorii zakłada, że Chińczycy zwiększają swoje rezerwy w tempie 10-20 ton miesięcznie. Od ostatniej aktualizacji mogły więc wzrosnąć nawet o 720 ton. Są jednak i tacy, którzy sugerują jednak, że ilość ta mogła zwiększyć się do 4000 ton.

Mając coraz większe zapasy złota, władze tego kraju są świadome, że po nadchodzącym resecie Juan powiązany ze złotem będzie odgrywał znaczącą rolę w realizacji polityki gospodarczej. Odzwierciedlenie ekspansywnej polityki zagranicznej Chin widzimy w licznych umowach handlowych denominowanych w Juanach jak i w inicjatywach gospodarczych zarówno w Azji jak i Afryce.

Złoto gromadzą również Indie, które do niedawna przodowały w zakupie tego kruszca.

Ostatnio Rosja poważnie zwiększyła zakupy złota, a Bank Rosji zmienił swoje logo na złotego rubla. 

Powrót do parytetu złota - zgodnie z negocjowalnym systemem monetarnym z Bretton Woods – utrąca "aparat fiskalny", którym amerykańscy bankierzy skutecznie uciskali świat. Posiadając rezerwy walutowe w dolarze i obierając go sobie za walutę wymiany handlowej Ameryka konsumowała pracę miliardów ludzi i surowce dziesiątek państw. - Złoto nie może być wyczarowywane z powietrza ("on the thin air") według zachcianek banków ani manipulowane dla zysku beneficjentów lub emitentów - protestowali zwolennicy czytelnych zasad w grze rynkowej.



środa, 9 lipca 2014

Ks. Stagraczyński: co czyni Duch Święty w duszy człowieka?


Duch święty nas uświęca, oświeca, umacnia i pociesza. „I ty skoro się udasz z prośbą do Ducha Świętego, możesz się stać bohaterem, możesz nie tylko najcięższym pokusom oprzeć się, lecz możesz poskromić w sobie i najbardziej zastarzałe złe nałogi, chociażby one już drugą niejako stały się w tobie naturą” – podkreślał ks. Józef Stagraczyński.





Istota Ducha Świętego, czym on jest, pozostanie dla nas zawsze tajemnicą, chyba, że go w świetle wieczności, tam w niebie, oglądać będziemy. Lecz natomiast działanie jego na ziemi jest widoczne dla każdego, co chce patrzeć i widzieć. Na czymże polega ta działalność Ducha Świętego? Na tym, że nas uświęca. A czyż to Chrystus Pan nie uświęcił nas? Zapewne, lecz o tyle tylko, iż nam wysłużył środki i sposoby uświęcenia naszego. (…)



Przez śmierć Jezusową otwarty jest dla nas skarb niewyczerpany; na krzyżu dojrzały dla nas najdroższe owoce, a u stóp krzyża wytrysło źródło wystarczające dla całego świata i dla tysięcy światów; lecz przecież potrzeba, by ten skarb był wpierw przez kogoś dla nas otworzonym, by te owoce były zerwane, by to źródło było do nas sprowadzone. To czyni Duch Święty. Było więc potrzeba, by Duch Święty przyszedł na świat, by nam zasług Chrystusowych przyczyniał. Tych owoców i zasług przyczynia nam w Kościele katolickim, a przyczynia przez siedem Sakramentów, jakoby przez siedem kanałów. Przez nie Duch Święty uświęca najpierw Kościół wszystek, nie dopuszczając, by ten Kościół zboczył z drogi prawdy i świętości. Jeżeli Kościół katolicki od 19 wieków nie tylko wolnym pozostał od wszelkiego błędu, lecz każdą błędną naukę natychmiast spostrzegł i od siebie odtrącił; jeżeli ten Kościół ustawicznie świętą naukę opowiada i wciąż walczy naprzeciw grzechowi; jeżeli ten Kościół wydał z swego łona ludzi najcnotliwszych: to to zawdzięcza Duchowi Świętemu, który go we wszystkich niebezpieczeństwach broni i przez wszystkie nawałności i boje szczęśliwie nieuszkodzonym przeprowadza. Duch Święty jest niejako sercem Kościoła. Jak przez ciśnienie serca krew dostaje się do wszystkich żył ciała ludzkiego, do wszystkich członków aż do ostatnich końców od głowy aż do stopy: tak Duch Święty przez Sakramenty św., przez te wielkie i tajemnicze arterie ciała Kościoła, łaskę Bożą wszędzie przeprowadza i wszystkim udziela, którzy ją chcą przyjąć. (…)



Cztery rzeczy są dla duszy ludzkiej nieodzownie potrzebne: życie, światło, moc i pociecha; a te cztery rzeczy udziela Duch Święty, uświęca dusze, oświeca, wzmacnia i pociesza je. Pierwszą rzeczą potrzebną dla duszy jest życie. (…) Życie duszy jest bowiem dwojakie: przyrodzone i nadprzyrodzone. Życie naturalne, przyrodzone wzięła dusza od Boga przy stworzeniu, i tego życia nigdy, na wieki utracić nie może. Lecz życie przyrodzone bez tego drugiego życia niepożyteczne. To życie nadprzyrodzone – to łaska Boża uświęcająca, mieszkająca tam, gdzie dusza wolna od wszelkiego grzechu śmiertelnego. Jeżeli tego życia łaski dusza nie posiada, jeżeli ją utraciła: któż ją da, przywróci duszy? Sam tylko Duch Święty może to uczynić. My wszyscy na świat przychodzimy bez tej łaski Bożej, bo rodzimy się w grzechu, i jesteśmy synami gniewu i zatracenia; łaskę uświęcającą, czyniącą nas w oczach Bożych dziećmi Bożymi i dziedzicami nieba, daje nam Duch Święty w Sakramencie Chrztu.



Po Chrzcie człowiek niejednokrotnie upada w grzechy ciężkie. Duch Święty przywraca nam na nowo życie łaski w Sakramencie Pokuty. Kto wie, niejeden z was może właśnie teraz, dziś jest umarły, uśmiercony na duszy. Może sto, tysiąc grzechów ciąży na twej duszy, lecz Duch Święty w jednej chwili może ci przywrócić łaskę uświęcającą, może cię wskrzesić do życia, jeżeli należycie przygotowany otrzymasz rozgrzeszenie kapłańskie.  (…)



Co więcej, Duch Święty stara się to życie duszy podnosić coraz wyżej a wyżej przez pomnażanie łaski uświęcającej. Nie dosyć, że na Chrzcie i w Sakramencie Pokuty oczyszcza ją i czyni dziedziczką Nieba – przez inne Sakramenty udziela coraz więcej łask, coraz więcej uświęca, by dusza rosła w miłości u Boga i dzień w dzień coraz godniejszą stawała się żywota wiekuistego. Jak przy stworzeniu świata Duch Święty unosząc się nad przepaściami, rozdzielał wody, układał w ład i porządek żywioły, ziemi dając kształt i ozdobę; podobnież czyni i w duszy, by ją z niekształtnego głazu zamienić w świetny diament, w którym by się obraz i podobieństwo Boże coraz mocniej i coraz świetniej odbijało. Jeśli chcecie wiedzieć, do czego ta robota Ducha Świętego około duszy doprowadza, – to przypatrzcie się Świętym Pańskim – rozważcie, co to za dusze były, jakim blaskiem cnót jaśnieli, jakiej zażywali chwały w Bogu już za życia i jakiej teraz przed tronem Bożym zażywają. To wszystko jest sprawą Ducha Świętego, od którego wszystko życie duszy pochodzi.



Jak ciało tak i dusza potrzebuje światła. Światła potrzebuje wszelkie stworzenie.(…) I dusza musi mieć swe światło. A co jest światłem duszy? Prawda. A gdzie znajdziemy prawdę? Jedynie w Duchu Świętym, którego samże Chrystus Pan nazwał Duchem prawdy. Duch Święty nie tylko rozprasza ciemności, zalegające duszę skutkiem grzechu pierworodnego, lecz nadto daje nam wiedzieć, co dobre, co prawdziwe, co zbawienne. Gdzie Duch Święty, tam wszystko jasne i dobre. Przed 19 wiekami Duch Święty oświecił Apostołów tak, że ich światło świeci po dziś dzień, tak, że kilka wyrazów z tego, co oni Apostołowie napisali, lepiej nas objaśniło około spraw boskich i około najważniejszych zagadnień życia naszego, niżeli wszystkie księgi wszystkich mędrców całego świata.



Duch Święty oświecał Świętych każdego wieku tak, iż pewną drogą szli do celu wiekuistego, że rozumieli wartość rzeczy ziemskich, że stworzyli takie dzieła, które po wsze czasy błogosławieństwem są dla rodzaju ludzkiego. Skąd Ojcowie i nauczyciele Kościoła mieli taką zadziwiającą mądrość? Jak założyciele zakonów: Benedykt, Bernard, św. Wincenty a Paulo dokonali szczytnie tak wielkich fundacji, stojących mocno do dziś dnia? Zdziałali to jedynie przy pomocy światła Ducha Świętego. Dlatego i my prośmy o to światło osobliwie w chwilach ważnych życia naszego, np. przy wyborze stanu, lub gdy wielkie wątpliwości zaciemniają duszę; a gdy ono świecić będzie, nigdy nie chybimy.



Dusza potrzebuje mocy ponieważ duch wprawdzie ochoczy, ale ciało słabe. Niejednokrotnie my wiemy co dobre, a jednak czynimy złe, albowiem w nas górą zła pożądliwość, i czynimy nie to dobre, które chcemy, lecz to złe, którego nie chcemy. Człowiek pozostaje bezsilny wobec nieprzyjaciół zabawienia. Byli tacy, o których zdawało się, że na nich, jako na mocnych słupach, może się opierać sklepienie niebios, a jednak zachwiali się jako trzciny i upadli; byli rycerze, co przed sobą gnali królów i narody, – a jednak nawałowi pokus własnych nie zdołali się oprzeć: ich krokami kierowały gniew, lubieżność, pycha. Owóż nikt nie może żyć według przykazań Bożych, jeżeli mu Duch Święty łaską swoją mocy nie da. Spojrzyjcie na Apostołów! Jak tylko zstąpiła na nich moc Ducha Świętego, a ci, co niedawno ze strachu Mistrza swego opuścili, występują jawnie i bez bojaźni przed całym światem, przed Żydami i poganami, królami i narodami, śmiało wyznawali i głosili Imię Jezusowe. Ta sama moc Ducha Świętego wzmacniała tylu Świętych, iż stawiali mężny opór i najstraszniejszym pokusom, tak że zwycięsko przetrwali wszelkie walki i boje z czartem, światem i własnym ciałem. (…)



I ty skoro się udasz z prośbą do Ducha Świętego, możesz się stać bohaterem, możesz nie tylko najcięższym pokusom oprzeć się, lecz możesz poskromić w sobie i najbardziej zastarzałe złe nałogi, chociażby one już drugą niejako stały się w tobie naturą. W Duchu Świętym możesz wszystko.



Obok pokus i walk żywota snuje się długie pasmo rozlicznych cierpień i dolegliwości, – a przeto duszy potrzeba pociechy. O, kropelka pociechy nieraz potrzebniejsza, niżeli kęs chleba. A gdzież ją znajdziesz, jeżeli ludzie nie chcą lub nie mogą pocieszyć, gdy niebo naokół czarnymi chmury pokryte? Gdy ci najbardziej będzie potrzeba pociechy, wtedy doświadczysz, jak mało u ludzi miłości – zbędą cię obojętnym słowem, radzi, że sobie wnet pójdziesz precz. Nie spuszczaj się więc na ludzi, zwróć się do Ducha Świętego, a gdy jego mieć będziesz w sercu, pociechy ci nie zabraknie. Oto Apostołowie wracają od wysokiej Rady, która kazała ich ubić a oni „cieszyli się, że stali się godni cierpieć dla imienia [Jezusa]" (Dz. Ap. 5, 41). A skądże to, że oni się radują, gdy insi by się na śmierć smucili? To sprawił Duch Święty, który pocieszał Męczenników w więzieniu, w drodze na śmierć tak, że śpiewali hymny, jak gdyby szli na gody. (…) A ileż pociech dawał Duch Święty Świętym wpośród znojów i gorzkich prześladowań? Wśród ciężkich nawałności stali pełni pokoju – niewzruszeni.



Niejeden, gdy przyjdzie nań trochę utrapienia, trochę upokorzenia, trochę przeciwności, taki smutny, taki zafrasowany, taki niespokojny, taki zrozpaczony! Całemu światu chciałby opowiedzieć, co go to boli, co mu dolega. Jak żebrak ostatni żebrze dla siebie odrobiny współczucia. Smutna to rzecz, – bo Ducha Świętego nie ma w tobie, a nieszczęśliwość twoja bez końca. A czemuż to zamykasz drzwi serca temu Duchowi Świętemu? „Oto stoję u drzwi i kołaczę: jeśli kto posłyszy mój głos i drzwi otworzy, wejdę do niego i będę z nim wieczerzał, a on ze Mną” (Ap. 3, 20). Przed tym wielkim gościem z nieba zamykasz drzwi, a otwierasz je i najpodlejszemu grzechowi: co za głupota, co za złość! Wyrzuć grzech, a Duch Święty zaraz wstąpi, a z nim nowe zajaśnieje życie dla duszy. Dotąd dusza twoja umarłą, próżna i pusta jako pustynia, i nie ma w niej nic, co by się Bogu podobało. Gdy Duch Święty wstąpi, dusza stanie się płodną i rodzajną – dziś grzesznik i potępieniec – z pomocą Ducha Świętego możesz zostać świętym.





Ks. Józef Stagraczyński, Wybór kazań niedzielnych i świątecznych, Tom I, Poznań 1908, s. 398-404. Pisownię nieznacznie uwspółcześniono.

Źródło: http://www.pch24.pl/ks--stagraczynski--co-czyni-duch-swiety-w-duszy-czlowieka-,23401,i.html

wtorek, 8 lipca 2014

Dzieci w służbie ideologów gender

Promotorzy gender nie wahają się skrzywdzić dziecka, byle upowszechniać swoją ideologię.

W sieci krąży "wzruszający" filmik o transgenderowym dziecku.

Jest to historia Ryland Whittington, biologicznej dziewczynki, która we wczesnym dzieciństwie zaczęła wykazywać upodobania kojarzone raczej z chłopcami. Widzimy więc, jak Ryland sięga po chłopięce zabawki, zakłada do pływania męskie szorty, przymierza wojskowe buty.

W filmie rodzice tłumaczą, że ponieważ zainteresowania ich córki nie miały charaktery przejściowego, a raczej nasilały się, zaczęli szukać pomocy u osób, które określają mianem specjalistów. Zostali poinstruowani, że Ryland jest dzieckiem transseksualnym. Podano im także statystyki mówiące, że 41% transseksualistów w USA próbowało popełnić samobójstwo z powodu nieakceptacji ich zachowań przez otoczenie. Nie bardzo wiadomo, skąd wniosek, że przyczyną prób samobójczych była właśnie nieakceptacja otoczenia, a nie zaburzenia tożsamości jako takie, w każdym razie przejęci rodzice zdecydowali, że nie będą ryzykować i uznają, że ich dziecko jest innej płci niż wynikałoby to z jego biologii.

Wymienili mu garderobę, zaczęli używać w stosunku do córki zaimków męskich, poinformowali rodzinę i przyjaciół, że od tej pory mają traktować Ryland jak chłopca.

Filmik kończy się sceną wręczenia dziecku wyróżnienia im. Harveya Milka (nieżyjącego działacza LGBTQ), gdy sama Ryland ubrana w chłopięcy garnitur i króciutko ostrzyżona mówi do mikrofonu: Jestem transseksualnym dzieckiem.

Eksperyment na Ryland nie jest pierwszym w historii ideologów gender. Amerykański psycholog i seksuolog John Money (1921 – 2006), który jako pierwszy użył terminu „gender" w odniesieniu do subiektywnych odczuć dotyczących doświadczania płci, przeprowadził i opisał podobne doświadczenie.

Chodzi o przypadek Davida Reimera, znany jako przypadek John/Joan. W 1966r. chłopcu o imieniu Bruce, który w wyniku nieudanego obrzezania stracił penis, postanowiono zmienić płeć na żeńską, nadano imię Brenda i zaaplikowano silną kurację hormonalną. Zatrudniono też zespół psychiatrów mający pomóc rodzinie oraz głównemu zainteresowanemu odnaleźć się w nowej sytuacji. Money przekonywał, że na tak wczesnym etapie życia możliwe jest jeszcze zmienienie płci bez konsekwencji dla psychiki człowieka. Jednak Brenda dorastając nigdy nie poczuła się kobietą. Mając 15 lat, biorąc kolejny raz hormony i słysząc, że wkrótce powinna poddać się zabiegowi wykształcenia żeńskich narządów rozrodczych, wykazywała intensywny niepokój i dyskomfort psychiczny. Wreszcie, gdy dowiedziała się, że urodziła się jako chłopiec, podjęła próbę chirurgicznego powrotu do swojej płci biologicznej. W dorosłym życiu David Reimer ożenił się i poprzez adopcję stał się ojcem trójki dzieci swojej żony. Jednak stale doświadczał rozbicia psychicznego i problemów z własną tożsamością, aż w końcu w wieku 38 lat popełnił samobójstwo.

Ryland, bohaterka internetowego filmiku, ma obecnie 6 lat. Rodzice przerobili ją na chłopca i zostali za to nagrodzeni przez środowisko LGBTQ. Ktoś mógłby rzec, że nie ma analogii między Ryland a historią John/Joan, bo Ryland sama wyraziła życzenie zostania chłopcem, a David był poddany zmianie płci bez swojej zgody. Czy jednak deklaracje i preferencje kilkuletniego dziecka można traktować poważnie? Czy w sytuacji, gdy ma ono kłopot z identyfikacją z własną płcią, rodzice nie powinni raczej ochronić go przed pogłębieniem problemu niż wydać w ręce homo-propagandystów? Wydaje się, że w przypadku Ryland cynicznie wykorzystano zwykły dziecięcy kaprys lub chwilowe rozchwianie emocjonalne dziewczynki do promowania chorej ideologii. Bez względu na koszty, które może ponieść dziecko.

Przed córką państwa Whittington jeszcze wiele lat życia i być może ciężkie przejścia z własną tożsamością płciową. Oby krzywda, której doznała w dzieciństwie nie miała skutków równie tragicznych, jak dla Davida Reimera.

Bóg wybacza zawsze, człowiek czasem, natura nigdy...

źródło: Wpolityce.pl, LSN, zdjęcie: YouTube


poniedziałek, 7 lipca 2014

Więzienie za krytykę homoseksualizmu? PO chce dalszej pracy nad projektem SLD

fot.sejm/ Krzysztof Białoskórski

Posłowie debatowali nad projektem SLS rozszerzającym karalność za tzw. przestępstwa z nienawiści wobec m.in. homoseksualistów. PO opowiedziała się za skierowaniem go do dalszych prac w komisji sejmowej.



Projekt Wysokiej Izbie przedstawiała poseł SLD Małgorzata Sekuła-Szmajdzińska. Kluby PiS i SP wnioskowały o odrzucenie lewackiej propozycji w pierwszym czytaniu. Za dalszym procedowaniem opowiedział się Twój Ruch, PO i SLD. Ludowcy „nie mają nic przeciwko dalszej dyskusji, co nie oznacza, że jak będzie projekt to zaakceptujemy go” – zadeklarował wymijająco Józef Zych.

Kolejny punkt porządku obrad Sejmu obejmujący pierwsze czytanie projektu ustawy o zmianie ustawy Kodeks karny autorstwa Twojego Ruchu został skreślony. Dotyczył on „penalizacji negatywnych zachowań polegających na zmuszaniu do brania udziału w czynnościach lub obrzędach religijnych oraz rozszerzenia prawno-karnej ochrony obrzędów religijnych na obrzędy wszystkich kościołów i związków wyznaniowych i zrównania prawno-karnej ochrony uczuć religijnych i przekonań światopoglądowych”.

W stosunku do obowiązujących przepisów proponowana zmiana polega na pojawieniu się w procedowanych zapisach KK takich pojęć jak: tożsamość płciowa oraz orientacja seksualna. Nawoływanie do nienawiści oraz publiczne znieważanie ze względu na te przesłanki, zgodnie z propozycją SLD byłoby karane pozbawieniem wolności. Jak szeroko potrafią interpretować  „nawoływanie do nienawiści” środowiska homoseksualne niejednokrotnie mogliśmy się przekonać. Czy nazywanie zachowań homoseksualnych grzechem także „załapie” się na przestępstwo z nienawiści?

Projekt SLD łagodzi także maksymalny wymiar kary za obrazę uczuć religijnych. Postkomuniści chcą także, by obraza uczuć religijnych była ścigana z oskarżenia prywatnego, a nie – jak obecnie – publicznego. Złagodzony miałby być też maksymalny wymiar kary grożący za ten czyn – z dwóch lat do pół roku. SLD chce także by znieważanie „przedmiotów czci religijnego”, było karalne tylko wtedy gdy przedmiot ten znajdowałby się w miejscu przeznaczonym do wykonywania obrzędów religijnych.



W świetle proponowanych zmian każda profanacja dokonana np. podczas koncertu zespołów satanistycznych nie będzie mogła być ukarana. Także bluźnierstwa dokonujące się w galeriach „sztuki” pozostaną bezkarne. Przy jednoczesnym ograniczaniu ochrony prawnej dla przekonań religijnych, proponuje się jej zwiększenie dla środowisk homoseksualnych. Można się spodziewać, że pierwszymi którzy zostaną ukarani na mocy ewentualnie wprowadzonych zmian prawnych zostaną niepokorni duchowni oraz obrońcy małżeństwa jako związku kobiety i mężczyzny.



Lewica – pamiętając jak silny sprzeciw społeczny wywołał huczny pogrzeb Wojciecha Jaruzelskiego – chce się zabezpieczyć na przyszłość. SLD chce, by zakłócanie porządku podczas pogrzebów i uroczystości żałobnych było karane: grzywną lub wwiezieniem.

Źródło: sejm.gov.pl

luk


Za: http://www.pch24.pl/wiezienie-za-krytyke-homoseksualizmu--po-chce-dalszej-pracy-nad-projektem-sld,23418,i.html