piątek, 13 czerwca 2014

10 ciekawostek wskazujących na okultystyczny wydźwięk Eurowizji 2014

Festiwal piosenki Eurowizji na pewno nie jest, przynajmniej dla mnie, wydarzeniem specjalnie rajcującym. Jego poziom muzyczny to w większości żenada przeznaczona dla mas. W roku 2014 postanowiłem jednak przyjrzeć się im bliżej, zwłaszcza gdy  dowiedziałem się o udziale zdecydowanie najbardziej kontrowersyjnego uczestnika Eurowizji od lat. Tolerancja dla osobliwości zawsze była tam na wysokim poziomie, wygrywał(a) już tam transwestyta z Izraela, zespół pop-metalowy z Finlandii którego chyba nawet metalowcy nie znosili, a Ich Troje zdobyło tam wysokie miejsce w 2003. Dziś jednak media w Europie interesują się głównie jednym uczestnikiem: żywą reklamą gender i androgynii, brodatą nibykobietą i reprezentantem Austrii Thomasem Neuwirthem aka Conchita Wurst.

Podczas półfinału 8 maja 2014 roku komentator telewizji polskiej Artur Orzech stwierdził że to właśnie Conchita wygra tegoroczną edycję. Ktoś powie – precedens już był (Diana International). Chyba każdy kto oglądał drugi półfinał zauważył bezczelną faworyzacje reprezentanta Austrii, rekordy hałasu generowane przez publiczność w Kopenhadze, sztuczne zachowanie duńskiej prowadzącej, uściski, przytulania, wyrazy zachwytu dla odmieńca oraz inne symptomy upadku cywilizacji łacińskiej. Pewnie dlatego stary eurowizyjny wyga, redaktor Orzech, nie miał zamiaru gryźć się w język stwierdzając podczas transmisji na żywo: „Nie no… ona wygra.”
Eurowizja słynie z wałków. Kupowanie głosów, azerska mafia, błędy systemu i jury, przesadna poprawność polityczna, solidarność etniczna i sąsiedzka poszczególnych krajów, głosujących na siebie nawzajem niezależnie od poziomu nagradzanej punktami piosenki. Wszystko to jest oczywiste, powszechnie znane i już przerabiane w przeszłości. Można by więc zakończyć tą wyliczankę, dodać do tego opinie dziennikarzy muzycznych dobrze znających Eurowizje od kuchni, by wskazać głównego faworyta do wygranej: Conchita „Kiełbasa” Wurst. Symbol tolerancji, akceptacji samego siebie, symbol postępowej Europy i Złotej Ery.
Jednak tam gdzie lista powodów politycznych się kończy, tam wchodzą wariaci od teorii spiskowych dopisujący w tabelkach nowe pozycje. Za 2 godziny zaczyna się finał Eurowizji 2014, a ja muszę wskazać na kilka rzeczy rzucających na tą imprezę nowe światło. Miejcie oczy otwarte i patrzcie:
1.
„Austrian public broadcaster ORF today held a press conference to present the Austrian entry for the 2014 Eurovision Song Contest. You can watch the official video clip of Rise Like A Phoenix, which was written by Charly Mason, Joey Patulka, Ali Zuckowski and Julian Maas. Conchita Wurst was internally chosen to represent Austria already back in September.”
Thomas Neuwirth (Conchita Wurst) jest austriackim artystą i transwestytą, znanym ze swojej  wystylizowanej brody. Na konkursie Eurowizji zaprezentuje piosenkę pod tytułem „Rise Like a Phoenix” (Powstań niczym Feniks). Tekst piosenki:
Waking in the rubble
Walking over glass
Neighbours say we’re trouble
Well their time has passed
Peering from the mirror
No, that is me
A stranger getting nearer
Who can this person be?
You wouldn’t know me at all
Today
From the fading light I’ll fly
Rise like a phoenix
Out of the ashes
Seeking rather than vengeance
Retribution
You were warned
Once I’m transformed
Once I’m reborn
You know I will rise like a phoenix
But you’re my flame
Go about your business
Act as if you’re free
No one could have witnessed
What you did to me
Cause you wouldn’t know me today
And you have got to see
To believe
From the fading light I fly
Rise like a phoenix
Out of the ashes
Seeking rather than vengeance
Retribution
You were warned
Once I’m transformed
Once I’m reborn
I rise up to the sky
You threw me down but
I’m gonna fly
And rise like a phoenix
Out of the ashes
Seeking rather than vengeance
Retribution
You were warned
Once I’m transformed
Once I’m reborn
You know I will rise like a phoenix
But you’re my flame
W skrócie: odrodzenie, odkupienie, walka o akceptację swojej inności (w tym wypadku dwupłciowość) , odrodzę się jak feniks, bla bla… poetycko, lirycznie… niby nic konkretnego. Jednak, symbole należy odczytywać w kontekście sytuacji w której są prezentowane. Feniks jest ważnym symbolem dla spiskowców zmieniających nasz świat. Jest tak ważny że wręcz się z nim identyfikują. To oni widzą siebie jako elementy odradzającego się Feniksa, dawno zapomnianego świata który niedługo wzniesie się znad płonących ruin współczesnego świata, w ich opinii zniewolonego i ogłupionego przez naukę przypisywaną Jezusowi Chrystusowi.
Jeden z bardziej znanych okultystów ostatniego stulecia Manly Hall pisał:
“Feniks jest najbardziej szanowanym ze wszystkich symbolicznych stworzeń stworzonych przez Szkoły Tajemnic dla celów ukrycia wielkich prawd ezoterycznej filozofii (…) Średniowieczni hermetycy postrzegali feniksa jako symbol ukończenia alchemicznej transmutacji, procesu równoważnemu ludzkiej regeneracji. Feniksem nazywano też jedną z sekretnych, alchemicznych formuł (…) W Szkołach powszechnym było nazywanie zainicjowanych Feniksami lub nowo narodzonymi, ponieważ tak jak fizyczne narodziny dają człowiekowi świadomość w świecie materialnym, tak też neofici po dziewięciu stopniach w łonie Tajemnic, rodzą się ze świadomością świata duchowego. To jest tajemnica inicjacji o której mówił Chrystus: „jeśli się ktoś nie narodzi powtórnie, nie może ujrzeć królestwa Bożego”. (Jana iii. 3). Feniks jest dobrym symbolem tej duchowej prawdy.”
– Manly P. Hall, Secret Teachings of All Ages
Oczywiście Manly P. Hall odnosi się tu do gnostycznej, a nie chrześcijańskiej, interpretacji Nowego Testamentu. Ja jednak nie o tym.
Feniks jest symbolem Nowej Atlantydy, Nowej Ery, Złotej Ery, NWO, „Państwa” Platona (koncept Strażników), fałszywego Królestwa Tysiąclecia… nazwij to jak chcesz.
Zgodnie z wierzeniami kabalistów i gnostyków, nasz świat materialny jest więzieniem dla dusz które utraciły swoją pierwotną boskość. Jest to stan niepożądany który chcą odwrócić. Wg kabały pierwszym człowiekiem był Adam Kadmon, człowiek androgyniczny, obojnak. Jednym z głównych celów Nowego Świata jest przekonanie ludzi do powrotu do tego obojnaczego stanu. Stąd promocja gender…. ręka do góry, kto dwa lata temu słyszał o czymś takim jak gender? Dlaczego nagle z tym wyskakują jak Filip z konopii? Homoseksualizm jest dopiero wstępem do znacznie gorszych dewiacji, które mają być zaakceptowane przez społeczeństwo jako coś normalnego i pożądanego.
W jaki sposób wpływa się na społeczeństwo? Mądrymi książkami? Konferencjami naukowymi? Debatami ekspertów i naukowców?
Booooooring……
Muzyka. Film. Obrazki. Dźwieki. Dobra zabawa. Tutaj szukaj kabalistycznej goryczy, niczym pigułki gwałtu w drinku.
Symbolika Feniksa była już obecna podczas Igrzysk Olimpijskich w 2012:
2.
Austriacy swoje barwy oraz herb zawdzięczają potomkom Merowingów którzy rządzili ich ziemią przez stulecia – Habsburgom. Podobnie jest w przypadku Polski, która białego orła i barwy zawdzięcza spokrewnionemu z nimi „Dagome”, znanemu powszechnie jako Mieszko I, najsłynniejszemu przedstawicielowi dynastii Piastów. To samo było w Rosji (państwie dwugłowego orła) z pierwszą rodziną carską – Rurykowiczami, założoną przez wikinga Ruryka (według mnie też był spokrewniony z Merowingami).
220px-Imperial_Coat_of_Arms_of_the_Empire_of_Austria_(1815).svg
0
Orzeł sekretnej linii krwi rządzącej dzisiaj światem odwołuje się do symbolicznego Feniksa. Ich wierzenia, ich światopogląd, ich cel…. mają stać się Twoim celem i wszystkich ludzi żyjących wokół Ciebie. Aby niszczenie praw Bożych, czy też praw natury jeśli wolisz, odbywało się sprawnie, trzeba je maskować pod hasłami: postęp, tolerancja, bezwarunkowa miłość.
3.
Kabaliści zwracają uwagę na numerologię. Dzisiaj, 10 maja 2014 mamy numerologiczną 13-tkę:
1+5+2+1+4 = 13
4.
Kabaliści zwracają też uwagę na układ planet. Idealnie by było gdyby i inni ludzi zaczęli się tym interesować, stąd powszechna promocja astrologii i horoskopów. Tak się składa że dzisiaj dojdzie, właściwie za chwilę, do opozycji Słońca do Saturna. Ziemia zatrzyma się w jednej linii z oboma tymi ciałami niebieskimi:
„Nieco ponad miesiąc po opozycji Marsa, dojdzie do opozycji Saturna.  Jest to układ w przestrzeni, w którym Słońce, Ziemia i trzeci obiekt znajdują się w jednej linii w podanej kolejności. W opozycji mogą znaleźć się wszystkie planety okrążające Słońce dalej, niż Ziemia. Tym razem będzie to Saturn. Zjawisko nastąpi o godzinie 18:27 10 maja, lecz wtedy planeta nie będzie jeszcze widoczna. Saturn wzejdzie nad horyzont i stanie się widoczny po zmierzchu, czyli około godziny 20:45. Będzie go można obserwować do świtu, około godziny 4:30. Obiekt w okresie opozycji osiąga największą jasność. Saturn będzie świecił tej nocy z jasnością 0.27 mag. Posiadając lornetkę o powiększeniu co najmniej 20x lub silniejszy przyrząd optyczny, wykorzystajmy okazję dobrych warunków obserwacyjnych i pokuśmy się o dostrzeżenie pierścieni tej pięknej planety.
Poniższa mapka ukazuje Saturna około północy i pozwala go zlokalizować w odniesieniu do innych jasnych obiektów na niebie.
saturn-10.05.2014
Saturn_opposition
getimage
Zaczyna się o 20.45. Konkurs rusza o 21.00.
5.
Symbolika heksa zawiera jasne i ciemne strony czarnoksięstwa. Bóg jest przedstawiany tu jako dobry i zły, jako światło i ciemnośc. Symbol solarny, wąż, Lucyfer jest tu symbolem wiedzy (gnoza) objawienia wiecznego życia. Macroprosopus ma być zawarty w microprosopus (makro i mikro-uniwersum). Ich Bóg nosi potrójną koronę a na piersi nosi Krzyż Maltański. Wg nich Bóg jest tym czym jest człowiek, zawiera w sobie pierwiastek męski i żeński (biseksualny), to co na górze i to co na dole, duchowośc i materialnośc. Cała podstawa mistycyzmu Kabały ukryta jest w sześcioboku (heksie).
Mr. Sholem powiedział: „Heksagram nie jest żydowskim symbolem. Nie daje żadnej nadziei. Nie ma nic wspólnego z pobożnym Żydem, przedstawia lęk który może być pokonany przez magię. (strona 259).”
Analizując wszystkie mistyczne gesty Baphometa otrzymujemy poniższy wniosek:
6.
Sobota kojarzona jest przez pogan z saturnem (saturday). 6-ty dzień tygodnia i 6-ta planeta od Słońca, kojarzona z heksagramem (gwiazdą sześcioramienną).
Nazwano go tak niepózniej niż w drugim wieku naszej ery od nazwy planety (Saturn), która miała kontrolować pierwszą godzinę tego dnia wg. Vettiusa Valensa. Planeta została nazwana tak od rzymskiego boga Saturna (który przybył zresztą do Rzymu ze wschodu). Nazwano go dies Saturni („Dzień Saturna”),następnie wszedł do staro-angielskiego jako Sæternesdæg aż stopniowo zmienił się w Saturday.
Co uderzyło mnie w tych porównaniach to że ma on sześcioboczną chmurę na biegunie, jest szóstą planetą w naszym Układzie i została użyta do nazwania szóstego dnia w naszym tygodniu. Więc jeśli połączymy to wszystko wyjdzie nam interesująca kombinacja 6-6-6.
7.
W dzisiejszym finale Conchita występuje z miejsca 11-tego. Liczba 11 jest czymś, co ja nazywam pieczęcią zwycięstwa illuminatów (Daat):
8.
W starożytnej Grecji czczono pewną androgyniczną wersję bogini Afrodyty – Afroditusa. Była to androgyniczna wersja Afrodyty, z męskimi genitaliami oraz… z brodą. Początkowo czczono ją (go) na Cyprze, później w innych częściach świata greckiego, w tym w Atenach.
Główne święta poświecone Afrodycie nazywano afrodyzjami.
w starożytnej Grecji: święto ku czci Afrodyty (bogini miłości i piękna), obchodzone zwykle w wiosenną noc.
Wiadomo że zaczynały się 4-tego Hekatombajona. Jest to pierwszy miesiąc starożytnego, greckiego kalendarza księżycowego. Problem w tym że niewiele wiadomo na temat tego kalendarza, więc teraz na szybkości nie powiem na jaki dzień w naszym kalendarzu przypada 4 hekatombajon. Musi nam wystarczyć podpowiedź: „wiosenna noc”.
9.
Dania, miejsce dzisiejszego finału, przez niektórych pisarzy kojarzone jest z plemieniem Dana i Merowingami. Nie znajde tego teraz, bo się spieszę, ale to chyba w jednej książce Fritza Springmeiera była mowa o etymologii nazwy Danmark – jako Dan Mark: Ziemia Dana.
10.
Sobota (saturday), numerologiczna 13, Ziemia ustawi się w jednej linii pomiędzy Słońcem a Saturnem, 6-tą planetą kojarzoną z Szatanem, Kronosem, Baalem, heksagramem. Heksagram zawiera w sobie pierwiastek żeński i męski, łącząc je razem w jedno (androgynia, obojnactwo).
W duńskim finale Eurowizji, w jednej wielkiej, kulturowej operacji psy-op, wystąpi androgyniczny piosenkarz, z kraju Habsburgów, śpiewający o odrodzeniu się jako Feniks. Piosenkę pisał koleś o nazwisku Mason, współpracujący miedzy innymi z nową marionetką Illuminati Miley Cyrus.
Nie wiem jak wy, ale ja zaraz wyciągam butelkę whisky.
*  *  *
Powiem szczerze – bardzo się zdziwię jeśli Conchita tego nie wygra. Bardzo. Choć z drugiej strony nie należy nie doceniać siły słowiańskich cycków, albo azerskiej mafii…  Nie wszystko musi kabalistom wychodzić.
Kto by nie wygrał, Conchita wryje się w pamięć Europejczyków.

czwartek, 12 czerwca 2014

Arabia Saudyjska przenosi bojowników Takfiri z Syrii do Ukrainy.


"Duża liczba terrorystycznych bojowników Takfiri walczących w Syrii, pochodzenia saudyjskiego i czeczeńskiego, otrzymująca wsparcie finansowe i militarne od agencji wywiadowczej Arabii Saudyjskiej, została przeniesiona samolotami do stolicy Ukrainy, Kijowa, aby pomóc armii ukraińskiej w walce przeciwko prorosyjskiej ludności," powiedział w niedzielę FNA przedstawiciel bezpieczeństwa Emiratów Arabskich zachowując anonimowość ze względu na utajnienie sprawy.


"Siły zostały natychmiast wysłane do Kramatoska, miasta we wschodniej Ukrainie, i teraz walczą obok ukraińskich sił wojskowych pod nazwą prorządowej milicji, przeciwko prorosyjskim jednostkom" dodaje źródło.


Informator wyjaśnił, że Arabia Saudyjska zamierza zemścić się na Rosji i prorosyjskich obywatelach na Ukrainie ze względu na poparcie Moskwy dla syryjskiego prezydenta Baszara al -Assada w walce z grupami rebeliantów.

Ostatniego lata, były szef wywiadu Arabii Saudyjskiej, książę Bandar zaoferował rosyjskiemu prezydentowi, Putinowi umowę, mówiąc, że jeśli Rosja porzuci Syrię, Arabia Saudyjska będzie chronić olimpiadę w Soczi przed islamskimi terrorystami. Putin ze złością odrzucił ofertę. W styczniu, 400 mil od miejsca zimowych igrzysk olimpijskich w Soczi w Rosji, miały miejsce dwa zamachy terrorystyczne, za które obwiniono Saudyjczyków.


Link do oryginalnego artykułu: LINK




środa, 11 czerwca 2014

Szkolenie dla rodziców niepełnosprawnych dzieci, czyli jak uczyć masturbacji


W podwarszawskim Zespole Szkół Specjalnych odbyły się zajęcia z edukacji seksualnej dla rodziców i wychowawców niepełnosprawnych dzieci. Edukatorka przekazywała m.in. wiedzę o tym, jak uczyć niepełnosprawnych masturbacji.

Zespół Szkół Specjalnych w Łbiskach koło Warszawy (powiat Piaseczno) jest placówką publiczną, zajmującą się edukacją dzieci i młodzieży ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi, posiadającymi orzeczenia z poradni psychologiczno-pedagogicznej o upośledzeniu umysłowym w stopniu lekkim, umiarkowanym, znacznym lub głębokim, oraz z niepełnosprawnościami sprzężonymi, niepełnosprawnością ruchową, a także z autyzmem.

9 kwietnia w szkole odbyło się spotkania dla rodziców i wychowawców dotyczące edukacji seksualnej dzieci niepełnosprawnych. Na spotkaniu tym edukatorka, dr Izabella Fornalik miała przekazywać im wiedzę o tym, jak uczyć dzieci masturbacji. Portal PCh24.pl dowiedział się, że na zajęciach dr Fornalik mówiła m.in. o tym w jaki sposób przygotować łazienkę, by dziecko mogło się masturbować.

Tematyka zajęć oburzyła rodziców. Troje z nich wysłało skargę w tej sprawie do naczelnik Wydziału Edukacji Starostwa Powiatu w Piasecznie, Magdaleny Bonieckiej, starosty Starostwa Powiatu Piaseczyńskiego, Stefana Dunina oraz przewodniczącego Rady Powiatu Piaseczyńskiego.

Co napisali rodzice w skardze? „Podstawowym elementem wykładu były sposoby zaspokajania popędu seksualnego u naszych dzieci poprzez masturbację, oraz technik z tym związanych” – czytamy w piśmie do którego dotarliśmy. „Protestujemy przeciwko takiemu sposobowi traktowania powyższej tematyki [wychowania seksualnego – przyp. red.] (…) Takie podejście do seksualności powodowałoby oddzielenie od sfery uczuć wyższych np. miłości i uprzedmiotowiłoby osobę ludzką niezależnie od jej sprawności umysłowej” – napisali rodzice niepełnosprawnych dzieci. Nie mają oni wątpliwości, że wyrządziłoby to krzywdę ich dzieciom.

Rodzice domagają się w piśmie wyjaśnienia tej sprawy, zajęcia stanowiska i otoczenia ochroną ich dzieci. Przypomnieli przy tym, że Rada Powiatu Piaseczyńskiego przyjęła rezolucję w sprawie obrony dzieci przed ideologią gender.

Dyrektor placówki, Janina Opoczyńska-Jarecka nie widzi jednak problemu. W piśmie do oburzonych rodziców przypomina, że w specjalnej ankiecie rodzice zaznaczyli iż oczekują przeprowadzenia zajęć dotyczących seksualności osób z niepełnosprawnością intelektualną. Dyrektor zachwala też umiejętności dr Fornalik bagatelizując fakt, że opowiadała ona o tym jak uczyć dzieci masturbacji. „Temat masturbacji był tylko elementem całego spotkania” – stwierdza Opoczyńska-Jarecka.

Zdaniem dyrektor szkoły, „Dyrekcja jak i nauczyciele nie wprowadzają do programu wychowawczego i profilaktyki treści związanych z ideologią gender”. Na koniec Opoczyńska-Jarecka stwierdza, że „(…) dzieci są pod troskliwą opieką wychowawczą i nie grożą im żadne działania, które mogłyby podważyć Państwa [rodziców – przyp. red.] światopogląd”. Dyrektor nie omieszkała zaznaczyć również, że jej światopogląd wiąże się z poszanowaniem rodziny i wiary. Opoczyńska-Jarecka twierdzi także, że wszystkie treści jakie szkoła podejmuje (także w zakresie zajęć dla rodziców) są zgodne z programem nauczania zatwierdzonym własnoręcznym podpisem rodziców. Czy jednak program ten zakłada poruszanie tematyki wychowania seksualnego w kontekście nauki masturbacji? Tego już dyrektor szkoły nie wyjaśniła.

Ciekawie też wygląda biogram, zachwalanej przez Opoczyńską-Jarecką, edukatorki, dr Izabella Fornalik? To pracownik naukowy Karkonoskiej Państwowej Szkoły Wyższej w Jeleniej Górze. Zajęcia dydaktyczne prowadzi też na warszawskich uczelniach: w Akademii Pedagogiki Specjalnej oraz na Uniwersytecie Warszawskim.

Fornalik, jak sam twierdzi, zajmuje się problematyką „rozwoju psychoseksualnego, dojrzewania, dorosłości oraz wykorzystywania seksualnego osób z niepełnosprawnością intelektualną, a także zagadnienia śmierci w życiu osób niepełnosprawnych i ich rodzin”.

Szkolenia dla osób niepełnosprawnych, ich wychowawców i nauczycieli na temat seksualności prowadzi od lat. Ma też na koncie kilka publikacji na ten temat jak np. „Jak edukować seksualnie osoby z niepełnosprawnością intelektualną? Poradnik dla specjalistów” czy „Dojrzewanie. Miłość. Seks. Poradnik dla rodziców osób z niepełnosprawnością intelektualną”.

ged




wtorek, 10 czerwca 2014

Tajemnica Graala, Całun Turyński, nauka a „racjonaliści”

Nauka potwierdza tradycję Kościoła



Rozmowa PCh24.pl  2014-04-07 pch24

Kiedyś drogi nauki i wiary się rozeszły, a punktem spornym był właśnie stosunek do relikwii i zjawisk nadprzyrodzonych, które naukowcy uważali za ciemnotę i zabobon. Teraz, gdy dostali do ręki niedostępne wcześniej narzędzia badawcze, odkryli wiele faktów potwierdzających tradycję religijną – mówi w rozmowie z PCh24.pl Grzegorz Górny, współautor książki Tajemnica Graala. Śledztwo w sprawie Świętego Kielicha.




W trakcie pracy nad ostatnimi książkami rozmawiał Pan z wieloma naukowcami zajmującymi się zjawiskami nadnaturalnymi. To byli przeważnie wierzący czy sceptycy?

- Przede wszystkim spotykaliśmy się z naukowcami, których do badania, czy to relikwii, czy to zjawisk nadprzyrodzonych, popychała nie tyle motywacja religijna, co pasja poznawcza. Byli to ludzie nauki, traktujący docieranie do prawdy jako swoją misję. Zazwyczaj nie wychodzili sami z inicjatywą tych prac, tylko albo byli proszeni o ich przeprowadzenie przez władze kościelne, albo zostali dołączeni do zespołów badawczych przez swoich przełożonych. Miały to być dla nich po prostu jedne z wielu projektów, jakie wykonywali w swoim życiu.

W wielu jednak przypadkach te przedsięwzięcia doprowadziły ich do sytuacji, w których musieli uznać, że mają do czynienia ze zjawiskami wymykającymi się prawom natury, że istnieją granice poznania przez rozum i w związku z tym ludzie ci zderzyli się z pewną tajemnicą. Dla części z nich, tej wierzącej, takie sytuacje stały się okazją do pogłębienia wiary. Z kolei niewierzący stanęli przed wyzwaniem, by zacząć zastanawiać się nad kwestiami metafizycznymi. Niektórzy z nich rewidowali swoje dotychczasowe stanowisko, i to w sposób radykalny – z niewierzących stali się wierzącymi.

Czy zetknął Pan się z wieloma takimi przypadkami?

- Spotkałem kilku takich ludzi. Najlepiej spośród nich poznałem Barriego Schwortza, amerykańskiego naukowca żydowskiego pochodzenia, który od 36 lat bada Całun Turyński. Napisałem wraz z nim książkę, wywiad-rzekę pt. Oblicze prawdy. Barrie Schwortz zgromadził największą z istniejących na świecie baz naukowych danych dotyczących tego tematu.

Nowe odkrycia coraz dobitniej kwestionują rzekomą sprzeczność pomiędzy wiarą i rozumem.

- Istotnie, kiedyś drogi nauki i wiary się rozeszły, a punktem spornym był właśnie stosunek do relikwii i zjawisk nadprzyrodzonych, które naukowcy uważali za ciemnotę i zabobon. Uważali, że religia powinna się zupełnie wyrzec swoich „urojeń o cudownościach” i dopiero wtedy będzie możliwe ponowne spotkanie tych obu rzeczywistości. Teraz, gdy naukowcy dostali do ręki niedostępne dotychczas, nowe narzędzia badawcze w postaci coraz doskonalszych wynalazków technologicznych, odkryli nagle wiele faktów potwierdzających tradycję religijną.

Właśnie dzięki temu, że stały się możliwe badania, jakich nie można było przeprowadzić kilka stuleci temu, zderzyli się z licznymi zjawiskami, których nie są w stanie wytłumaczyć. Chodzi na przykład o badania na poziomie cząstek elementarnych, czy też analizy pyłków roślin. W tej chwili, jak obserwuję, zwłaszcza wśród przedstawicieli nauk ścisłych, w tym biologii, panuje większa pokora wobec możliwości istnienia zjawisk niemożliwych do wytłumaczenia w sposób naturalny. Można powiedzieć, że ten przełom zaczął się chyba od wielkich odkryć fizyków na początku XX wieku, które to odkrycia doprowadziły wielu ludzi do Boga poprzez to, że zanikła niezłomna dotąd wiara w swego rodzaju prosty, mechanicystyczny schemat budowy wszechświata. Tacy fizycy jak Niels Bohr czy Werner Heisenberg wytyczyli zupełnie nowe podejście ludzi nauki do wiary.

Odkrycia te można podzielić na dwie kategorie. Pierwsza z nich dotyczy przedmiotów od dawna obecnych w tradycji religijnej, ale nie zbadanych do tej pory dokładnie na sposób naukowy. Tutaj pierwsze miejsce zajmuje Całun Turyński, Na mnie osobiście większe wrażenie wywarły analizy przeprowadzone przez powstały w 2004 roku paryski Instytut Genetyki Molekularnej. Zajął się on Tuniką z Argenteuil, uważaną za „szatę bez szwów”, jaką Chrystus miał mieć na sobie w drodze na Golgotę. Wszechstronne badania profesorów, członków Akademii Francuskiej wykazały, że istotnie, jest to właśnie ta tunika, o której mówi Ewangelia.

Inna grupa przykładów dotyczy zjawisk dziejących się dzisiaj, wręcz na naszych oczach. Fundamentalnym przypadkiem jest tu cud eucharystyczny w Sokółce. Był on analizowany przez patomorfologów, którzy wykazali, że zachodzą tam zjawiska zaprzeczające prawom natury. Po pierwsze, fragment konsekrowanej Hostii przemienił się częściowo w kawałek mięśnia sercowego znajdującego się w stanie permanentnej agonii. Agonia, umieranie organizmu, fragmentacja tkanek trwa normalnie zaledwie parę minut. Naukowcy prowadzili zaś swoje badania na przestrzeni wielu miesięcy i zawsze osiągali ten sam efekt - obserwowali agonię ciała. Nie ma drugiego takiego przypadku.

Kolejnym, niewytłumaczalnym w świetle nauki zjawiskiem zanotowanym przez badaczy był fakt strukturalnego połączenia na poziomie komórkowym fragmentu eucharystycznego chleba z tkanką sercową. Stanowiły one jeden organizm! Również jest to jedyne tego typu zjawisko w przyrodzie. Powstała na ten temat niemal pięćsetstronicowa dokumentacja z fotografiami, wykresami. Została ona przez Nuncjaturę Apostolską przesłana do Watykanu i stała się podstawą do wyniesienia kościoła św. Antoniego w Sokółce do rangi sanktuarium.

Większość przypadków opisywanych przez Pana w książkach: Świadkowie Tajemnicy, Dowody Tajemnicy czy Tajemnica Graala, ma miejsce w silnie zsekularyzowanych krajach Europy zachodniej. Czy te cudowne przedmioty i wydarzenia przebijają się, choćby w wymiarze lokalnym, do społecznej świadomości i wpływają w jakimś stopniu na burzenie owego laickiego sceptycyzmu, jaki dotknął nasz kontynent?

- Szczególnie wyrazistym przykładem takiego wpływu jest Całun Turyński, przebadany bodaj najdokładniej, najbardziej wszechstronnie spośród wszystkich przedmiotów materialnych na świecie. Jednak chociaż powstały 24 prace naukowe potwierdzające jego autentyczność, to nie zyskały one takiego rozgłosu jak jedna jedyna praca, która tej autentyczności zaprzeczała. Chodzi oczywiście o przeprowadzone w 1988 roku słynne datowanie tkaniny za pomocą radiowęgla C14.

Było ono nagłośnione na cały świat, gdy zaś zostało podważone, bo okazało się, że próbki wzięte do analizy pochodziły nie z oryginalnej, lnianej tkaniny Całunu, lecz z łat naszytych w okresie średniowiecza, zapadła głucha cisza. To pokazuje, jak trudno jest katolikom przebić się ze swoim przekazem w przestrzeni medialnej. Promowane są zaś informacje przeczące naszej wierze. Mówił o tym zresztą wspomniany wcześniej przeze mnie Barrie Schwortz. Gdy jeszcze jako niewierzący słyszał, że katolicy są dyskryminowani, a ich przekaz tłumiony, myślał, że przesadzamy, wykoślawiamy obraz faktyczny. W momencie jednak, gdy sam zaangażował się w promowanie wiedzy o Całunie, osobiście zetknął się z tym zjawiskiem i musiał przyznać, iż w świecie mediów faktycznie funkcjonują antykatolickie uprzedzenia, powodujące marginalizację naszego przekazu.

Najnowsza książka, której jest Pan współautorem, Tajemnica Graala, mówi o historii kielicha użytego podczas Ostatniej Wieczerzy. Czy wiemy na pewno, gdzie on się znajduje, czy istnieje pewność co do jego autentyczności?

- Gdy pada słowo „Graal”, przychodzi na myśl od razu Kod Leonarda da Vinci oraz różne baśnie i legendy, w których pojawia się motyw tego Kielicha. Trzeba oddzielić jednak legendę, mit narosły wokół niego jeszcze w średniowieczu, od tego, co jest prawdą. Kielich użyty przez Jezusa podczas Wieczerzy musiał przecież istnieć, przewidywał to żydowski zwyczaj paschalny, piszą o tym czterej Ewangeliści. Celem, jaki sobie postawiliśmy było właśnie oddzielenie legendy od prawdy i dotarcie do autentycznego przedmiotu. Na podstawie naszego, trwającego rok śledztwa jesteśmy w stanie postawić tezę, że ten kielich znajduje się dzisiaj w katedrze w Walencji. Jak tam trafił? Najpierw wędrował, wraz ze świętym Piotrem z Ziemi Świętej do Rzymu, gdzie był własnością kolejnych papieży. Podczas prześladowań w 258 roku, kiedy cesarz zażądał wydania wszystkich skarbów Kościoła, ówczesny ich depozytariusz, św. Wawrzyniec odmówił. Został za to zamęczony, ale przed śmiercią zdążył jeszcze odesłać Kielich do swojej rodzinnej miejscowości w Aragonii. Tam relikwia była ukrywana przed muzułmanami w Pirenejach, zaś w obecnym miejscu znajduje się od początku XV wieku.

Za autentycznością Kielicha przemawia z jednej strony nieprzerwana, trwająca 2 tysiące lat tradycja historyczna, pozwalająca dokładnie zrekonstruować losy tego przedmiotu. Po drugie, badania naukowe archeologów z XX i XXI wieku potwierdziły, że Graal pochodzi z tego okresu i miejsca, gdzie żył Chrystus.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał Roman Motoła


Źródło: http://dakowski.pl//index.php?option=com_content&task=view&id=12296&Itemid=46

poniedziałek, 9 czerwca 2014

Od pół miliona do 170 tys. – coraz mniej osób czyta „Gazetę Wyborczą”

fot. Krzysztof Skłodowski / Fotorzepa / FORUM

8 maja przypada 25-lecie wydania pierwszego numeru „Gazety Wyborczej”. Na przełomie wieku XX i XXI pismo to kupowało każdego dnia niemal pół miliona ludzi. Dziś dziennik Michnika kupuje 177 tys. mieszkańców Polski.


Sprzedaż gazet codziennych wydaje się coraz mniej opłacalna. Jak podaje serwis „Wirtualne Media” tracą niemal wszystkie największe tytuły. „Gazeta Wyborcza” wciąż jest na drugim miejscu wśród kupowanych w III RP dzienników (za bulwarowym „Faktem”), ale w pierwszym kwartale 2014 r. każde jej wydanie sprzedawało się średnio w liczbie 177 834 egz., - to spadek o 17,75 proc. w porównaniu do analogicznego okresu rok wcześniej.

Lider wśród dzienników – „Fakt” – również sprzedaje się gorzej niż rok temu. Średnia sprzedaż ogółem dziennika „Fakt” w I kwartale 2014 roku wyniosła 344 642 egz., ale to spadek zaledwie o 4,01 proc. Inny tabloid – „Super Express” – zanotował spadek sprzedaży o mniej niż 2 proc. – do 156 398 egz.

Najbardziej wśród dzienników traci „Gazeta Polska Codziennie” - jej średni sprzedażowy wynik w badanym miesiącu wyniósł 21 180 egz. To spadek aż o 27 proc. w stosunku do roku ubiegłego.



Źródło: wirtualnemedia.pl

kra