piątek, 23 maja 2014

Wirtualne epidemie w gazetach wielonakładowych - odra. #2






Rodzicu pamiętaj:
Lekarz wyjaśni ci za i przeciw,
Diler będzie tylko chwalił lub straszył szczepionkami.


Wracając do tytułowej odry. Wg Oksfordzkiego Podręcznika Chorób Klinicznych z 1992 roku, a więc przed monopolizacją prasy medycznej przez przemysł, znajdujemy informację: „Odra jest to choroba wirusowa - paramykowirus, który rozprzestrzenia się drogą kropelkową, powodując katar, osłabienie, wysypkę. Charakterystyczne są tzw. plamki Koplika na śluzówce policzków, które wyglądają jak duże grudki soli. Wysypka o charakterze plamistym pojawia się za uszami w okresie od 3-5 dnia. Następnie rozprzestrzenia się na całe ciało i staje się zlewna.
LECZENIE: TYLKO IZOLACJA!!!! W krajach uprzemysłowionych choroba na ogół kończy się całkowitym wyzdrowieniem”.



Ta cała choroba mieści się na 10 cm bieżących druku [pół stroniczki] w podręczniku, który liczy sobie 800 stron. Inaczej mówiąc i wprost. Zamiast przebycia choroby nie wymagającej leczenia, możesz zafundować swojemu dziecku, poprzez szczepienie, wg ulotki:
1 - zapalenie tkanki podskórnej,
2 - odrę o nietypowym przebiegu,
3 - gorączkę, omdlenie, zawroty głowy, drażliwość,
4 - zapalenie naczyń krwionośnych, zapalenie trzustki, zapalenie ślinianek,
5 - cukrzycę, trombocytopenię, plamicę, regionalne zapalenie węzłów chłonnych,
6 - wstrząs anafilaktyczny, obrzęk naczynioruchowy,
7 - encefalopatię, czyli uszkodzenie mózgu,
8 - zapalenie stawów,
9 - podostre twardniejące zapalenie mózgu SSPE, rozsiane ostre zapalenie mózgu,
10 - zespół Guilliana - Barre, padaczkę, ataksję, wielonerwową polineuropatię
11 - porażenie mięśni ocznych, parestezje.

Czyli, Wielce Szanowny Rodzicu musisz, sam wybrać: albo wysypka nie wymagająca leczenia albo to, co powyżej wymieniłem. Oczywiście nie daję żadnej gwarancji, że to wystąpi u twojego dziecka i w jakiej kolejności. Może wystąpić u dziecka sąsiada. Ale na pewno wystąpi.

Musisz się sam zastanowić Szanowny Czytelniku, czy warto ryzykować powikłaniami i to w dodatku niekiedy śmiertelnymi, po szczepionce, która w dodatku nie zapobiega chorobie.

Wprowadzenie większej liczby szczepionek wcale nie obniżyło śmiertelności u dzieci w ŻADNYM KRAJU NA ŚWIECIE!

Szczepienia na odrę w Afryce:

A o tym, że nie zapobiega chorobie świadczą dane epidemiologiczne z tego przodującego kraju, jakim niewątpliwie są Stany Zjednoczone. Powinieneś także wiedzieć, że o ile w 1941 roku notowano 894 134 przypadki odry [współczynnik wynosił 141/100 000], to w momencie wprowadzenia szczepionki spadł do 2-3/100 000], a w 1995 roku zachorowało tylko 288 dzieciaków, na ponad 300 000 000 ludzi. Czyli praktycznie spadek następował przed wprowadzeniem szczepionki. Aż 90-procentowy spadek notowano przed wprowadzeniem szczepień. Wprowadzenie szczepień zahamowało ten trend.

Monopolistą w produkcji i sprzedaży szczepionki przeciwko odrze jest firma Merck. Roczne dochody to ponad 20 miliardów dolarów. Merck produkuje 12 z 17 będących w USA szczepionek zalecanych przez CDC. Szczepionki Merck w Europie sprzedaje firma Sanofil Pasteur MSD, pod nazwami MM-RV AXPRO i Pro Quad, uprzednio MMR i MMR II. Firma wymusiła na CDC, że wszyscy uczniowie szkół publicznych muszą być szczepieni przeciwko odrze itd. Wydaje mi się także, że dobrze by było abyś wiedział Szanowny Rodzicu, że już od 1990 roku było wiadome, że dzieci szczepione są bardziej narażone na astmę, egzemy, stany zapalne skóry, infekcje ucha, nadpobudliwość. Zanotowano, że aż 92% dzieci wymagających usunięcia migdałków z powodu stanu zapalnego, otrzymało pełne szczepienia przeciwko odrze.

Niemieckie badania z 2011 roku, przeprowadzone wśród 17.461 dzieci w wieku od 0 do 17 roku życia wykazały, że u dzieci szczepionych, 4.7% cierpi na astmę, 10.7% cierpi na katar sienny, 13.2% choruje na stany zapalne skóry. U dzieci nieszczepionych astma występuje w ok. 2%, katar sienny u 3%. I to powinno wystarczyć myślącym ludziom odnośnie problemu odry i szczepień.

Prace holenderskie [konferencja w Kopenhadze 5-7.09.2012 r.] udowodniły, że dzieci matek szczepionych przeciwko odrze i ewentualnie różyczce, mają niższe stężenie przeciwciał matczynych i tracą ochronę w młodszym wieku, aniżeli dzieci matek sprzeciwiających się szczepieniom. Zwiększa to ryzyko wystąpienia wśród nich epidemii.

Kolejna praca, tym razem z Kalifornii, Uniwersytet Stanford School of Medicine, potwierdza fakt utraty biernych, nabytych przeciwciał matczynych, w wysoko wyszczepialnych populacjach. Musisz także wiedzieć, że np. Odra, która wystąpiła w 1977 roku w kampusie UCLA, miała miejsce w populacji zaszczepionej prawidłowo w 91%.

Nic się nie zmieniło w tym dezinformowaniu społeczeństwa i straszeniu chorobami. Obecnie moda jest na Afrykę. Fakt ten związany jest z akcjami Fundacji  B.Gatesa i ONZ.

Organizacje te reklamują się, że dzięki ich działalności umieralność z powodu odry zmniejszyła się o 90%. Oczywiście wszelkie te prace są drukowane w tzw. prestiżowych, recenzowanych [czytaj: cenzurowanych] czasopismach. Jest to tym bardziej ciekawe, ponieważ w pracy takiej posługują się nie badaniami, a szacunkami. Np. twierdzą, że w Afryce umiera co roku ok. 25 do 60 milionów dzieci. Ale w jakim kraju? Nie wiadomo. Afryka to 18 milionów kilometrów kwadratowych i kilkadziesiąt państw. W Afryce toczą się ciągłe wojny band najeźdźczych o surowce. Morduje się dzieci w kopalniach. A tutaj ci urzędnicy UNICEFU stwierdzają, że stosowanie szczepień obniżyło zgony z powodu tylko samej odry aż o 90%.

Czyli mamy taką sytuację, że wcale nie wiemy ile dzieci umiera w całej Afryce. Rozrzut wynosi 300%. Ale dokładnie wiemy, ile umarło z powodu odry? Przyznasz Szanowny Czytelniku, że trzeba być po dobrych „trawkach”, aby takich manipulacji dokonywać. No, ale przecież urzędnicy muszą uzasadnić wydanie tych 10 miliardów, które otrzymali na depopulację od B.Gatesa.





Najzabawniejsze w sytuacji straszenia rodziców są doniesienia prasy medycznej typu: „Wzrost zachorowań na odrę w Anglii”, „Epidemia odry w Anglii”. A co się okazuje? Na 300 000 mieszkańców Walii zanotowano jeden przypadek odry w marcu. Pozostałe 8 przypadków było źle zdiagnozowanych, jak podał szpital.
Potwierdził to oficjalnie rzecznik Ochrony Zdrowia Ministerstwa Walii. Jeden zanotowany przypadek w Polsce urósł do miana epidemii!! Widzisz więc, jak bardzo kreatywni są żółci dziennikarze.

Czy trzeba czegoś więcej, abyś się przekonał Czytelniku, że traktują Ciebie jak durnia? Nie wspominam o lekarzach. Ale nie zanotowałem żadnego protestu ministerstwa, ani Izb Lekarskich, w związku z taką „epidemią dezinformacji” swoich członków. Ministerstwo, przynajmniej teoretycznie, kontroluje czasopisma wydawane przez przemysł, przyznając tzw. punkty edukacyjne. Po tej wyimaginowanej epidemii odry widzimy, jak wygląda ta kontrola.

Czy to tylko zwykła bezmyślność? Niestety nie, w podtekście jak zwykle wychodzą pieniądze. Ministerstwo Zdrowia [czyjego?] chce więcej pieniędzy na szczepienia w budżecie na 2014. Popierają taki wniosek wszyscy zainteresowani, od specjalnej rady, powołanej oczywiście przez to samo Ministerstwo, do Głównego Inspektora SANITARNEGO. Jeżeli mowa o dodatkowych szczepieniach, to oczywiście preferowane jest szczepienie przeciwko pneumokokom. Proszę zauważyć, jak szybko nauczyli się powołani eksperci nowej nazwy. Poprzednio, tj. przez cały XIX i XX wiek, bakteria ta nazywała się dwoinką zapalenia płuc. Po odkryciu antybiotyków praktycznie nie powoduje problemów medycznych. Ale zarobić można, na głupocie rodziców. Jednocześnie wypada nie tylko przypomnieć, ale wręcz krzyczeć, że żaden z dilerów handlu szczepionkami nie podaje nawet możliwości występowania powikłań po szczepiennych. Poniżej zestawienie występowania powikłań mózgowych z USA.


Proszę zauważyć, że w krajowym piśmiennictwie naukowym ani popularnym w ogóle nie wspomina się o uszkodzeniu mózgu przez szczepienia. Skąd więc student medycyny, indoktrynowany przez, obecnie 5 lat, ma się dowiedzieć, że szczepienia szkodzą? Szczególnie jeżeli jego wykładowcy pracują na dwu etatach w szkole i handlu tymi szczepionkami!

A potem się dziwicie Szanowni Czytelnicy, że lekarze, a szczególnie pediatrzy nic nie wiedzą o powikłaniach i rozkładają bezradnie ręce.


Dr Jerzy Jaśkowski SFMRM    Kontakt do autora: jjaskow@wp.pl


Źródło: http://www.prisonplanet.pl/nauka_i_technologia/wirtualne_epidemie_w,p1753724011

czwartek, 22 maja 2014

W BBC ruszyła masowa propaganda wszczepianych ludziom mikroczipów.

Chcesz mieć mikrochip RFID wszczepiony pod skórę? Jeśli jesteś podobny do mnie, to nigdy nie pozwolisz sobie na zrobienie czegoś takiego. Jednak wielu, zwłaszcza wśród młodego pokolenia, widzi rzeczy w zupełnie innym świetle. Implanty RFID i inne formy "noszonej technologii" są przez młodych ludzi, którzy chcą się "udoskonalić" coraz częściej postrzegane jako "cool", "trendy""na topie". I oczywiście wszystkie media głównego nurtu stają za takim "rozwojem technologicznym". Na przykład, BBC opublikowało ostatnio artykuł zatytułowany "Dlaczego chcę implant z mikroczipem".




Mówi się nam, że takie implanty mogą rozwiązać cały szereg problemów społecznych. Kradzieże tożsamości i oszustwa z kartami kredytowymi będą prawie wyeliminowane, wiele innych form przestępczości zostanie znacznie zredukowanych, dzieci nigdy nie zaginą, a my nie będziemy musieli pamiętać szerokiego wachlarza haseł i numerów PIN, tak jak to ma miejsce obecnie. Powiedziano nam, że jeśli tylko przyjmiemy taką technologię, to nasze życie będzie o wiele lepsze. Ale czy tak będzie w istocie?

Ponieważ nasze społeczeństwo staje się "cyfrowo zintegrowane", technolodzy mówią nam, że jest "nieuniknionym", iż wszczepiana technologia będzie tak powszechna jak obecne inteligentne telefony. Artykuł BBC, jak już wspomniałem pozytywnie patrzy w przyszłość kiedy nadejdzie ten dzień: "Ostatecznie, wszczepione mikroczipy oferują sposób na odczyt twojego ciała przez urządzenia. Obecnie nie ma jednego standardu komunikacji z maszynami, które stanowią podstawę społeczeństwa. Urządzenia takie jak panele dostępu czy bankomaty mają nieskończoną różnorodność systemów identyfikacji: taśmy magnetyczne, hasła, numery PIN, pytania zabezpieczające i klucze elektroniczne. Wszystkie są próbą niwelowania różnic między cyfrową i fizyczną tożsamością, a jeśli je zgubisz lub zapomnisz to jesteś nagle odcięty od konta bankowego, swojej siłowni, powrotu do domu, dowodu osobistego itd. Wszczepiony chip przeciwnie, może działać jako uniwersalny token tożsamości w świecie kontrolowanym przez urządzenia."



Dla niektórych ludzi, ten dzień już nastąpił. W rzeczywistości, na wybranych konferencjach technologicznych ludzie stoją w kolejkach by wszczepić sobie mikroczip: "W tym miesiącu na konferencji Transhuman Visions w San Francisco, firma Graafstra stworzyła stację implantacji "oferującą uczestnikom" szansę wszczepienia sobie mikroczipa za 50 dolarów. Korzystając z dużej igły przeznaczonej do wszczepiania mikroczipu zwierzętom, Graafstra wstrzykuje każdemu klientowi powlekany szkłem tag RFID wielkości ziarenka ryżu. Pod koniec dnia Graafstra stworzyła 15 nowych cyborgów."

Czy nie jest to przerażające?

Ponadto, naukowcy opracowali obecnie baterie, które są napędzane przez ludzki organizm, które mogą być wykorzystywane do zapewnienia stałego źródła zasilania dla wszczepianych systemów. Poniżej znajduje się krótki fragment niedawnego artykułu Kristana Harrisa pt "Naukowcy Opracowali baterie dla wszczepialnych czipów RFID": “Grupa naukowców ze Stanów Zjednoczonych i Chin współpracowała przy stworzeniu małych wszczepialnych baterii, które żywią się ludzką energią. Te cienkie, elastyczne pochłaniacze mechanicznej energii zostały pomyślnie przetestowane na krowach. Proces wykorzystuje tak zwane konforemne, piezoelektryczne zbieranie i kumulowanie energii z ruchów serca, płuc i przepony."W przyszłości, mówią, że może to być używane do zasilania szeregu gadżetów. Czy minie wiele czasu zanim będziemy ładowali i-Phona, podłączając go do własnego ciała?


Oczywiście mikroczipy RFID nie muszą być wszczepiane by były przydatne. W rzeczywistości są już wykorzystywane do śledzenia uczniów w całych Stanach Zjednoczonych: według Associated Press “Po przybyciu rano, każdy uczeń w przedszkolu CCC- George Miller nosi koszulkę z naszytym czipem RFID. Podczas gdy dzieci zajmują się nauką, czujniki w szkole rejestrują ich ruchy, frekwencję dla obu klas oraz posiłki. Urzędnicy szkoły stwierdzili, że zapisują tylko informacje wymagane w związku z odbieraniem funduszy federalnych z programu HeadStart (program rządowy).”

Również w Wielkiej Brytanii, mikroczipy RFID są używane do śledzenia dzieci, gdziekolwiek się znajdują:
“Dla tych, którzy myślą, że NSA to najgorsza agencja naruszająca prywatność, to zapraszam do zapoznania się z dniem Aidena i Fostera, dwóch 11-letnich chłopców, którzy kończą piątkowy dzień w szkole. Aiden zaprasza swojego przyjaciela do domu na odpoczynek i wysyła wiadomość tekstową do jego rodziców, którzy wyrażają zgodę. Kiedy jadą autobusem telefon Fostera i czujnik na opasce powiadamiają szkołę i rodziców o zejściu z normalnej trasy. Szkoła została powiadomiona, że Foster udaje się do domu Aidena więc policja nie zostaje wezwana. Kiedy Aiden wchodzi do domu zintegrowana sieć rozpoznaje go i wysyła informacje na telefony i tablety będących w pracy rodziców.”


Obecnie jesteśmy szybko wprowadzani w dystopijną przyszłości, w której będzie "normalnym” monitorowanie naszych działań 24 godziny na dobę. Większość ludzi prawdopodobnie przywita taki obrót spraw z otwartymi ramionami jednak otwiera to drzwi do szerokiego nadużycia technologii przez rządy.


Link do oryginalnego artykułu: LINK

Źródło: http://www.prisonplanet.pl/nauka_i_technologia/w_bbc_ruszyla_masowa,p1010236434

środa, 21 maja 2014

Wirtualne epidemie w gazetach wielonakładowych - odra. #1

Od kilku ładnych lat, tj. od czasu zmonopolizowania rynku wydawniczego w Polsce przez koncerny zachodnie, coraz częściej słyszymy o wybuchach epidemii. Typowym przykładem jest tutaj Gazeta W., czy Rzeczpospolita. Straszenie w różnych zestawieniach epidemiami jest powszechnie. Przykładem jest chociażby p. Małgorzatka Kossobudzka i jej artykuły. Gazeta W. posunęła się nawet do tego, że tworzy ekspertów, jak np. p. dochtor magister Ewa Krawczyk. [GW 31.01.2014.17.36]

Problem z takimi świeżymi, nie tylko wiekowo, ekspertami jest taki, że nie można np. nazwiska tej pani znaleźć w spisie lekarzy polskich, ani w miejscu jej pracy w USA. Jest co prawda takie nazwisko i imię na wymienionym uniwersytecie, ale osoba ta figuruje jako logopeda. W piśmiennictwie naukowym pojawia się z kolei podobne nazwisko, ale jako biologa, zajmującego się HPV [czyli nieistniejącym medycznie, lub istniejącym ekonomicznie problemem], czyli osoby niewiele mającej wspólnego z leczeniem dzieci, czy z epidemiologią.


Skoro jednak GW poświęciła tej osobie pierwsze strony wydania internetowego, to znaczy, że musi to być ktoś ważny albo opłacony w dziale reklamy przez przemysł szczepionkarski. Przedstawione bowiem wykresy posiadały wszelkie cechy autentyczności, z wyjątkiem prawdziwych faktów. Po prostu wystarczyło odpowiednio manipulować skalą i dodać dodatkowe linie na danych oficjalnych. To czysta robota dla przeciętnego znawcy „fotoszopa”.

Tak więc Szanowny Czytelniku, musisz sam dokonać wyboru, który z podanych przez mnie wariantów, w tym konkretnym przypadku, jest prawdziwy. Najciekawsze, że pani ta prowadzi polskojęzyczną stronę o szczepieniach. Za czyje pieniądze?

Wypada także polskim rodzicom podać dane dotyczące liczby powikłań po szczepieniach, które to dane są skrzętnie ukrywane przez naszych rodzimych „ekspertów”, najczęściej pracujących na dwóch etatach, tj. w państwowych placówkach i prywatnych, związanych z przemysłem szczepionkarskim.

I tutaj także musisz sam, Drogi Czytelniku, wyciągnąć wnioski, dlaczego np. taka pani magister profesor Lidia Brydak, czy prof. K.Simon, nigdy nie podają powikłań po szczepieniach. Przecież dla osoby zajmującej się nauką, a nie handlem, zarówno efekt pozytywny jak i negatywny jest odkryciem. Tak więc samo stwierdzenie faktu, czy szczepionka jest pozytywna, czy też więcej szkodzi, nie jest zadaniem naukowca. To handlarze reklamują, oczywiście same dobre rzeczy. 

System ten przypomina zupełnie program CIA z lat 1940-tych, zwany MK Ultra, masowo stosowany we wszelkiego rodzaju działaniach handlarzy, np. przez firmę Amway. Przypomnę, że proces o dopuszczenie filmu przedstawiającego sposoby manipulacji ludźmi do dystrybucji, dzięki sztuczkom prawnym firmy Amway, ciągnął się kilkanaście lat. W filmie ani razu nie pada nazwa firmy Amway. A mimo to, niezawisły sąd zabraniał premiery.

Masowe pranie mózgów dotyczące szczepień odbywa się na poziomie pielęgniarskim i samorządowym. Te grupy społeczne, a ze względu na ich liczebność, można śmiało mówić, że są to grupy społeczne, żyją na koszt podatnika i dysponują olbrzymim majątkiem w skali kraju. Majątek ten rozdzielany jest po uważaniu, na mniej, lub bardziej przemyślane inwestycje w rodzaju stadionów, czy ścieżek rowerowych. To wszystko realizuje się w sytuacji, gdy ok. 10% społeczeństwa utrzymuje się za 5 złotych dziennie. Zrozumiałym staje się więc, że ta grupa jest bardzo podatna na odpowiednie zabiegi propagandowe. Proszę zauważyć, że przeciętni radni niewiele mają wspólnego ze zdrowiem, najczęściej są to ludzie z wykształceniem średnim. Nawet jak są w śród nich lekarze, to bardziej reprezentują urzędników, aniżeli medyków. Po prostu nie daje się pogodzić leczenia z badaniami medycznymi i śledzeniem literatury medycznej, a dodatkowo ze stratą czasu na zebraniach propagandowych. Doba ma tylko 24 godziny i w żaden sposób nie daje się jej wydłużyć, chociaż byli tacy, którzy mówili o względności czasu.

Film: Śmiertelny zastrzyk: prawdziwa historia szczepień.





Tak więc biorąc pod uwagę monopolizacje czasopism medycznych przez przemysł - w Polsce np. zdecydowana większość czasopism naukowych wydawana jest przez firmę Elsevier, znaną w kraju pod nazwą Urban & Partner, czy np. Medycyna Praktyczna, finansowana przez GSK & Company, czołowych producentów szczepionek na świcie - trudno przeciętnemu czytelnikowi znaleźć potrzebne, wiarygodne materiały.

Wracając do tematu powikłań poszczepiennych. Otóż niedawno, 8 marca 2014 roku, ukazał się chiński raport o powikłaniach, wymagających pobytu dzieci w szpitalu. Okazało się, że aż 42,5% hospitalizowanych z powodu powikłań dzieci, to dzieci po szczepieniach!!!

Dane obejmowały rok 2009 i dotyczyły Szanghaju. Populacja mieszkańców Szanghaju liczy ponad 17 milionów, czyli nieco mniej aniżeli 50% mieszkańców Polski. Jest więc w miarę porównywalna. Innymi słowy, budżet państwa wydaje na leczenie tych powikłań w Polsce dwa razy więcej, aniżeli w Szanghaju. Najciekawsze jest jednak to, że powikłania te zgłaszali aż w 52,03% lekarze. Jest to ewenement, ponieważ w Polsce lekarzy wręcz zmuszono ustawowo w 2012 roku do niezgłaszania powikłań. Historycznie, od 1964 roku lekarze byli ustawowo zobowiązani do zgłaszania powikłań po lekach, a w szczególności po szczepieniach. Jak jednak pamiętamy, nikt tego obowiązku nie egzekwował. Instytut Leków co miesiąc wydawał biuletyny, w których każdy chętny lekarz mógł zapoznać się z informacjami o możliwości wystąpienia powikłań po określonych preparatach i w ten prosty sposób poszerzyć swoją wiedzę. Od początku przemian w 1990 roku Instytut zmuszony został do zaprzestania tej wysoce pożytecznej dla lekarzy i pacjentów, a szkodliwej dla przemysłu farmaceutycznego działalności. Obecnie żaden lekarz nie otrzymuje informacji o powikłaniach po lekach. 

Ustawowo zobligowany do rejestracji takich powikłań PZH, jak można się przekonać na jego stronie internetowej, zupełnie nie przejmuje się tą ustawą. Nawet znamy przypadki karania lekarzy za „nadmierne" zgłaszanie powikłań przez lokalne san-epidy.

Tak więc zgłaszanie powikłań po szczepieniach przez lekarzy chińskich zasługuje na głęboki podziw i uznanie. Szczególnie, że nadal jest to państwo komunistyczne, a nie demokratyczne, tak jak Polska. Sprawę jawności danych medycznych dodatkowo naświetla fakt, że kolejne 24.27% zgłoszeń o powikłaniach wpłynęło od farmaceutów, od innych pracowników służby zdrowia następne 15.46%, a tylko 2.52% od rodziców. Jest to rewelacja w odwadze cywilnej społeczeństwa chińskiego i bardzo dobitnie świadczy o pacyfikacji od 80 lat społeczeństwa polskiego. Lud kraju nad Wisłą przyjął azjatycką zasadę „tisze jediesz dalsze budziesz”. Oznacza to w prostej linii zwycięstwo cywilizacji azjatyckich nad łacińską [F.Koneczny].

Tak wiec, jak podałem, aż 42.5% powikłań było spowodowanych przez szczepionki. Rozbiór danych jest jeszcze ciekawszy. Częściej powikłania występowały u chłopców, aniżeli u dziewczynek. Jest to zrozumiale, ponieważ w chińskiej kulturze syn jest priorytetem i rodzice większą uwagę przywiązują do zdrowia chłopców. Aż 65% powikłań poszczepiennych natomiast wystąpiło u dzieci do 6 roku życia, a ponad 52% zgłosili lekarze. Liczba zgonów stanowiła 0.34%. Znacznie więcej powikłań było u dzieci, które były szczepione kilkoma szczepionkami, aniżeli wśród tych, które otrzymały jedną szczepionkę. Aż 65% powikłań było wśród dzieci do 5 roku życia, a prawie 40% [39,46%] u dzieci pomiędzy 2 miesiącem, a 2 rokiem życia. Najwyższy odsetek powikłań odnosi się do dzieci pomiędzy 0 - 1 miesiącem życia. Jest to okres, w którym nasi rodzimi ”specjaliści” wciskają dziecku aż 3 szczepionki.

W sumie zanotowano 1790 [40.41%] powikłań u dziewczynek i 2640 [59,59%] u chłopców. Jest to ok. 10 razy więcej, w przeliczeniu na liczbę mieszkańców w Polsce, aniżeli oficjalnie podaje PZH. Jak podałem, koszt leczenia tych chorych obciąża budżet państwa, czyli jest pokrywany z naszych podatków, nazywanych ubezpieczeniem zdrowotnym. Czy widzisz Szanowny Czytelniku ten absurd? Najpierw zmuszają ciebie do płacenia podatku zdrowotnego, a potem przeznaczają go na leczenie powikłań, które sami spowodowali, szczepiąc zdrowe dzieci! Oczywiście, pieniądze za szczepionki idą do prywatnej kieszeni, a koszt leczenia musisz ponosić Ty, a nie durny urzędnik, który to szczepienie wprowadził. 

Koszt leczenia tych co najmniej 10 000 poszkodowanych dzieci w Polsce, to kilkanaście, do kilkudziesięciu milionów złotych. A jak twierdzi NFZ, brakuje pieniędzy na podstawowe leczenie dzieci. Musisz się sam zastanowić PT Czytelniku, dlaczego tak się dzieje, i dlaczego polscy pediatrzy tego nie widzą i nie zgłaszają tych powikłań. Podsumowując, raport podaje, że aż tyle powikłań jest spowodowanych liczbą podawanych dzieciom szczepionek, która wynosi 15 w tym okresie życia. Porównywalnie w Indiach i Wietnamie podaje się tylko 7 szczepionek, a w Tajlandii 9. Natomiast bezwzględnym rekordzista spośród 33 najbogatszych państw na świecie są Stany Zjednoczone, które wymuszają podawanie aż 26 szczepionek niemowlętom i dzieciom w omawianym okresie.  



Także USA posiada bezapelacyjne pierwsze miejsce w ilości notowanego autyzmu. W USA notuje się już 1 przypadek autyzmu na 88 porodów [u chłopców 1:50]. Przed stosowaniem przymusu szczepień, jeden przypadek autyzmu występował w USA na 10 000 porodów.



Tylko dlaczego krajowi eksperci cały czas dążą do rekordu USA, mówiąc, że to postęp i nowoczesność? Proszę zauważyć, że polscy konsultanci, czy eksperci rządowi, nigdy nie ocenili wpływu liczby podawanych szczepionek na stan zdrowia dziecka. Żaden nie splamił się pracą, która by analizowała związek liczby szczepień, ze stanem zdrowia dziecka. Nie ma żadnych prac naukowych przeprowadzonych przez tych „ekspertów”, na które mogliby się powołać, wypowiadając uwagi na temat szczepień.

Żadna z osób reklamowanych jako specjalista, nie podaje np. jakie są skutki tzw. polipragmazji, czyli jednoczesnego podawania kilku leków, czy szczepionek - a szczepionka lekiem nie jest, nikogo nie leczy -  jednocześnie.

Tak wiec można powiedzieć z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością, że szczepienia, nie wiadomo z jakiego powodu, są nazywane ochronnymi, ponieważ jest dokładnie odwrotnie. Nie można nazwać ich nawet symboliczną „woda święconą”, ponieważ liczba powikłań, ze śmiercią włącznie, jest zastraszająca.


PS. Niedawno u mnie na blogu pojawił się komentarz lekarza, który chciał uczciwie i zgodnie z praktyką lekarską raportować działania niepożądane szczepionek do sanepidu. Efekt? Zastraszanie i zwolnienie z pracy: za arek Kefir w dniu 17 Styczeń 2013. Cytuję: “Myślisz że tak łatwo lekarzom rzetelnie przedstawiać pacjentom wiedzę o szczepieniach. Jestem lekarzem i z tego między innymi powodu musiałam zmienić miejsce pracy – z powodu szczepień, zaczęłam rozpoznawać powikłania, wysyłać na konsultacje itp. Niestety procedura jest taka, że idzie to przez sanepid. I jak moja szefowa otrzymała pismo zwrotne z sanepidu to jej wody odpłynęły, od następnego dnia zostałam odsunięta od szczepień, a ponieważ nie byłam zatrudniona na stałe to przyszedł czas na mnie i nie przedłużono ze mną umowy, bez tłumaczenia. W ostatnim miejscu mam zapowiedziane, że jak będę zniechęcać (a to dzięki pacjentom niestety którzy od razu poszli skonfrontować informacje ode mnie z szefową) zostanę odsunięta po raz kolejny od szczepień. Łatwo jest krytykować ale nie jest to takie proste. Lekarze są przestraszeni. Pozdrawiam.” koniec cytatu

PS. 2. Jest jeszcze jeden problem z zakresu Zdrowia Publicznego. Dlaczego specjaliści z tego zakresu nie informują kolegów lekarzy oraz społeczeństwa o nowej chorobie, jaka pojawiła się ok. 20 lat temu w związku z eksperymentami związanymi z walką z rzekomymi zmianami klimatu. Od 20 lat w piśmiennictwie medycznym USA, a także Rosji istnieje pojęcie choroby MORGELLONS. Choroba ta związana jest z rozsypywaniem tzw. trwałych smug na niebie. W Polsce rozpoczęto rozsypywanie tlenków baru, aluminium i strontu na niebie w 2003 roku. Dlaczego w Ministerstwie Zdrowia, NFZ, GIS i wśród wszelkiej maści specjalistach od Zdrowia Publicznego panuje cisza? Piśmiennictwo w drugiej części.


c.d.n.





wtorek, 20 maja 2014

Zbigniew Brzeziński: Ku uniwersalnej kulturze politycznej.


Wspólne dla wszystkich wyzwanie zawiera się w toku obecnej transformacji globalnej polityki.

Zacznę od trzech ogólnych twierdzeń, następnie krótko omówię każde z nich i skonkluduję skromną propozycją.

- Po pierwsze, pokój na świecie nie jest zagrożony przez utopijny fanatyzm, jak to miało miejsce w XX wieku, ale przez burzliwą złożoność zawierającą się w nieprzewidywalnym zjawisku globalnego przebudzenia politycznego;


- Po drugie, wszechstronny i trwały postęp społeczny jest bardziej osiągalny przez demokratyczne uczestnictwo niż przez autorytarną mobilizację;

- Po trzecie, w naszych czasach globalna stabilność może być promowana tylko poprzez współpracę na większą skalę, a nie poprzez imperialną dominację.

XX wiek był zdominowany przez fanatyczne ideologiczne próby przebudowy społeczeństwa wykorzystujące brutalne totalitarne metody realizowane na podstawie utopijnych planów. XX wieczna Europa zrozumiała najlepiej jaki jest ludzki koszt takiego uproszczonego i aroganckiego ideologicznego fanatyzmu. Na szczęście, dzisiaj, z wyjątkiem niektórych bardzo rzadkich przypadków, takich jak Korea Północna, jest mało prawdopodobne, aby nowa na dużą skalę próba utopijnej inżynierii społecznej mogła się pojawić.

To w dużej mierze dlatego, że w XXI wieku, po raz pierwszy w historii ludzkości, cały świat jest politycznie przebudzony. Ludzie świata są zniecierpliwieni, są ze sobą połączeni, są rozżaleni o ich względny niedostatek społeczny i coraz częściej odrzucają autorytarną mobilizację polityczną. Wynika stąd, że demokratyczne uczestnictwo jest na dłuższą metę najlepszą gwarancją zarówno postępu społecznego jak i stabilności politycznej.

Jednak na arenie międzynarodowej, połączenie rosnących aspiracji populistycznych i nieodłączne trudności kształtowania wspólnej, globalnej odpowiedzi na kryzys polityczny i gospodarczy grozi międzynarodowymi niepokojami, na które nie tylko Niemcy, ani sama Rosja, ani sama Turcja, ani same Chiny, ani same Stany Zjednoczone nie mogą ustanowić skutecznej reakcji. W rzeczy samej, potencjał globalnego kryzysu - przypadkowo z pojawieniem się nowych zagrożeń dla powszechnego dobrobytu, a nawet przetrwania człowieka - może być skutecznie podjęty jedynie w szerszych ramach współpracy w oparciu o bardziej rozpowszechnione wartości demokratyczne.



Podstawowym faktem jest to, że współzależność nie jest sloganem, ale opisem w coraz większym stopniu naglącej konieczności. Ameryka zdaje sobie sprawę, że potrzebuje Europy jako globalnego sojusznika, że współpraca z Rosją daje wzajemne, rozszerzające się korzyści, że gospodarcze i finansowe współzależności z szybko wzrastającymi Chinami mają specjalną wrażliwość polityczną, że związki z Japonią są ważne nie tylko we wzajemnych relacjach, ale dla dobrobytu regionu Pacyfiku. Niemcy zobowiązały się do bardziej zjednoczonej Europy w ramach UE i do bliskich powiązań przez Atlantyk z Ameryką, w tym kontekście można bezpiecznie rozwijać wzajemnie korzystną współpracę gospodarczą i polityczną z Rosją.

Turcja, która rozpoczęła prawie 100 lat temu swoją społeczną i narodową modernizację, z Europą w dużej mierze będącą dla niej wzorem, nabiera większej regionalnej roli jako państwo dynamiczne gospodarczo i politycznie demokratyczne a także jako członek sojuszu atlantyckiego, jak również dobry sąsiad Rosji. Rosja, uznaje, że jej modernizacja i demokratyzacja wzajemnie się uzupełniają i są niezbędne dla jej ważnej roli na świecie, również w dążeniach do szerszej współpracy z Europą, z Ameryką i całkiem naturalnie z dynamicznym sąsiadem na wschodzie- Chinami.

Nadszedł już czas aby przełożyć wartości i interesy, które nas łączą w bardziej wszechstronne związki. Wymaga to szerzenia prawdziwego pojednania między narodami w przeszłości skłóconymi.

Unia Europejska nie byłaby możliwa, gdyby nie przemyślane wysiłki podjęte przez Francję i Niemcy - nie tylko na szczeblu oficjalnym, ale przede wszystkim między ich obywatelami - w celu wspierania rzeczywistego i głęboko zakorzenionego pojednania narodowego. UE nie mogła by przejąć Europy Środkowej gdyby nie niedawna podobnie wytężona praca prowadzona między Niemcami i Polakami.

Turcja i Rosja, będące wrogami w przeszłości, teraz są dobrymi sąsiadami, podobnie Turcja i UE są zaangażowane w skomplikowane negocjacje na temat wzajemnych korzystnych relacji. Jeszcze szersza Europa nie może powstać bez szerokiego pojednania pomiędzy Polakami i Rosjanami. Podobnie jeszcze większe ramy współpracy mogą powstać gdy Ameryka i Rosja rozszerzą współpracę, wykorzystując fakt, że na poziomie ludzkim nigdy nie było żadnych naprawdę silnych animozji pomiędzy Amerykanami i Rosjanami.

W każdym razie, musimy zmierzyć się z rzeczywistością, w której w nadchodzących dekadach, na większą skalę współpraca między regionami będzie niezbędna do globalnego dobrobytu.

Mapa regionów opracowana przez Klub Rzymski, realizowana przez politykę Z. Brzezińskiego. 



Trwający proces formułowania wraz z głównymi dynamicznymi graczami z zaludnionych państw azjatyckich - głównie Chin, wcześniej Japonii, a wkrótce Indii i Indonezji - jak również coraz bliżej współpracujących Azjatyckich organizacji międzypaństwowych- wszystkie odzwierciedlają korzyści dużej skali współpracy wśród regionów świata. W rzeczywistości, im więcej będzie współpracy regionalnej w Azji, tym mniej prawdopodobne jest powtórzenie bolesnej historii Europy XX wieku - jak również jest bardziej prawdopodobna szersza współpraca między nowym Wschodem i Zachodem.

Formułujący się nowy Wschód:



Potencjał takiej współpracy sugeruje również, że jeśli nowe poważne konflikty będą zażegnane, to w nadchodzących dekadach obecnie politycznie przebudzeni ludzie świata będą w końcu w stanie współdzielić uniwersalną kulturę polityczną, w której globalna współpraca zostanie wzmocniona - choć z pewnymi nieuniknionymi różnicami lokalnymi - poprzez konstytucyjnie demokratyczne zasady. Japonia, Korea Południowa i Indie są przykładami światowego potencjału dla międzykulturowej demokratycznej uniwersalności. Jest istotnym aby wskazać taki bardziej optymistyczny obraz, zwłaszcza w obliczu obecnej skłonność do angażowania się w historyczny pesymizm. Nadszedł również czas aby myśleć konkretnie i praktycznie w kategoriach geopolitycznych, w jaki sposób możemy krok po kroku przejść do instytucjonalizacji takiej bardziej obiecującej przyszłości.


Link do oryginalnego artykułu: LINK


(przypis prisonplanet.pl
To jest typowy test ukazujący dwulicowość elit anglo-amerykańskich. Obecnie są oni zaangażowani w rewolucje obejmujące Bliski Wschód, Afrykę północną, wojnę w Iraku, Pakistanie, Afganistanie, wojnę w Libii, wojnę ekonomiczną z Europą. W tym samym czasie Pan Brzeziński mówi o pojednaniu i budowaniu współpracy oraz uniwersalnej kulturze politycznej....

Z. Brzeziński realizuje swoją politykę głównie przez instytucje globalistyczne. Jedną z nich jest Komisja Trójstronna założona przez Davida Rockefellera. Jej ramieniem w Polsce jest Andrzej Olechowski (Wiceprzewodniczący Komisji Trójstronnej na Europę i założyciel PO), z którym współpracowali lub współpracują Janusz Palikot (członek komisji, między innymi dlatego mógł robić co chciał w PO, a obecnie dostał własną partię pod komendę), Wanda Rapaczyńska (Prezes Zarządu, Agora), Jerzy Baczyński (redaktor naczelny tygodnika Polityka), Marek Belka, Jerzy Koźmiński, Zbigniew Wróbel (prezes PKN Orlen), Tomasz Sielicki, Sławomir Sikora, Jerzy Sito, o. Maciej Zięba.
Lista komisji trójstronnej. Pobierz PDF  

Ci ludzie realizują w Polsce plan powstania rządu światowego czego konsekwencją będzie upadek Polski , wcielenie jej do regionu 5 i zniewolenie wszystkich obywateli. Więcej pod tym linkiem: LINK
przypis prisonplanet.pl)





poniedziałek, 19 maja 2014

Nowy Porządek Świata a sprawa Polska.


Wbrew polskiej opinii publicznej, która jest sceptyczna aby obecnie wchodzić do unii walutowej, Euro jest obecnie wdrażane. W wywiadzie dla BBC z 14 listopada 2012 r. Radosław Sikorski z MSZ powiedział, że obecnie jedynym problemem jest czas i kryteria jakie musimy spełnić oraz określenie kursu wymiany walut. Powiedział, iż podczas tej kadencji spełnimy kryteria a podczas następnej kadencji będziemy gotowi do przyjęcia Euro. Patrząc na doświadczenie wszystkich słabo rozwiniętych krajów europy, które weszły do unii walutowej gwarantuje to na 100% kolejne masywne podniesienie cen, kredytowe eldorado a następnie załamanie się rynku (patrz Grecja, Hiszpania, Irlandia, Włochy itd) 


Mimo, iż Unia Europejska upada a systemowi Euro bliżej do krachu niż świetlanej przyszłości Radosław Sikorski, a tym samym rząd, nadal chce abyśmy jako Polska weszli do unit walutowej i fiskalnej (skutki takiej polityki widzimy dziś w europie). Dodatkowo R. Sikorski chce abyśmy mieli prezydenta europy wybieranego w powszechnych wyborach (nadrzędnego władzą wobec polskiego), jest za tym aby stworzyć europejską armię (co zniesie armię narodową) a nawet znieść narodowe veto. Jeśli by wprowadzić wszystkie te elementy to kraj narodowy, jakim nadal jest Polska, de facto przestanie istnieć. Co bowiem może zrobić kraj bez kontroli swoich finansów, wyboru głowy państwa i własnej armii?

Każdy rozsądny obywatel Polski powinien w tej sytuacji zadać sobie pytanie dlaczego R.Sikorski a wraz z nim PO i cała administracja działają w kierunku realnego zniszczenia kraju? Dlaczego postępują wbrew konstytucji? Dlaczego zabiegają o to aby Europa, a nie Polska była, cytując słowa ministra "super potęgą"



Odpowiedź na to pytanie jest dość prosta. Polska po tzw. "upadku komunizmu i odzyskaniu wolności" weszła w anglo-amerykańską strefę wpływów. Ta strefa wpływów zbudowała w Polsce centra sterujące polską polityką działające poza systemem demokratycznym (patrz tabela poniżej). Tak więc cokolwiek by się nie działo, pewne narzucone z zewnątrz elementy polityki muszą być realizowane i będą realizowane czy to się wyborcom podoba czy nie. Istnieje większa grupa, przed którą rządzący muszą się spowiadać. Grupa ta operuje w sposób niedemokratyczny wdrażając własną politykę, jednocześnie modelując (poprzez media i fundacje) polskie społeczeństwo aby ją akceptowało (w normalnym kraju taka działalność nazywana jest działalnością wywrotową/dywersyjną). Celem tej polityki jest zniszczenie państw narodowych, dominacja świata przez system anglo-amerykański i zbudowanie globalnego systemu Rządu Światowego aka Nowego Porządku Świata (Dla zwykłych ludzi systemu globalnego socjalizmu. Na szczycie, dla rządzących ustroju faszystowskiego.)




Link do wypowiedzi R. Sikorskiego: LINK