piątek, 21 marca 2014

Belgia jako pierwszy kraj na świecie zezwoli na eutanazję dzieci


Parlamentarzyści przyjęli kontrowersyjną ustawę, przygotowaną przez socjalistów. Chcą oni nowelizacji przepisów z 2002 roku, kiedy w Belgii zalegalizowano wspomaganą śmierć osób pełnoletnich. Legalizację eutanazji najmłodszych poparło 86 deputowanych, 44 było przeciw, 12 wstrzymało się od głosu.



Projekt ustawy dopuszcza eutanazję dzieci, uznanych przez lekarzy za nieuleczalnie chore, a ich cierpienie za niemożliwe do uśmierzenia. - Sprawa, którą się zajmujemy, jest wyjątkowo bolesna, trudna, nie pozostawia nikogo obojętnym - mówiła podczas debaty w parlamencie jedna z belgijskich posłanek.

Nieuleczalnie chore dzieci, które odczuwają nieznośny ból fizyczny i są w ostatnim stadium choroby, będą mogły poprosić o eutanazję, pod warunkiem że opiekunowie wyrażą na to pisemną zgodę. Wymagana będzie również opinia psychologa, że dziecko jest świadome konsekwencji takiej decyzji.


"To jak zdrada chorych dzieci"


Deputowani nie posłuchali apeli płynących z różnych stron o odrzucenie kontrowersyjnej ustawy. Jej przeciwnicy demonstrowali w ostatnich dnia na ulicach Brukseli z transparentami „Trzeba leczyć, nie zabijać”.
- Dla mnie to barbarzyństwo - mówił przeciwnik eutanazji, który protestował przed parlamentem. - To znieczulica. Kto będzie następny? Noworodki, wcześniaki, i będziemy to tłumaczyć praktycznym podejściem? Rola rodziców polega na opiece, a nie uśmiercaniu własnego dziecka. Nasz syn przed śmiercią ciężko chorował, ale nie wyobrażam sobie, że mógłbym się zgodzić na jego eutanazję - mówił jeden z protestujących.


Przeciwnicy kontrowersyjnej ustawy podkreślali, że dzieci, podatne na wpływy z zewnątrz i niedojrzałe, nie są w stanie świadomie zgodzić się na śmierć.


Przeciwnicy eutanazji do ostatniej chwili próbowali odwieść zwolenników od decydowania o śmierci osób niepełnoletnich. Apel wystosowało między innymi 39 pediatrów-naukowców. - Nie widzę powodu, by tak pospieszenie zajmować się tym tematem. To jak zdrada chorych dzieci, które nie są zdolne do wyrażenia świadomej zgody na eutanazję - argumentował profesor Stefaan Van Gool z Uniwersytetu w Leuven.

Do wspólnej modlitwy i obrony życia najmłodszych wzywał prymas Belgii, apelując do sumień posłów. Arcybiskup Andre-Joseph Leonard liczy na to, że wspólna modlitwa poruszy sumienia ustawodawców i zwykłych Belgów, by sprzeciwili się planowanym zmianom. Zwolennicy nowej ustawy uznają to z kolei za zbyt dużą ingerencję hierarchy w debatę polityczną.




Z podobnym apelem zwracał się też wielki rabin Brukseli. Przeciwko eutanazji zaprotestowali również przedstawiciele społeczności prawosławnej, protestanckiej i muzułmańskiej.


czwartek, 20 marca 2014

Poza Kościołem nie ma zbawienia

 Wobec rozsiadłych się po całej Polsce przeróżnych sekt i sekciarzy, jakimi są mariawici, hodurowcy, Badacze Pisma św., spirytyści, metodyści i inni, co bałamucą i odrywają nasz lud od Kościoła katolickiego – chcielibyśmy przypomnąć wszystkim katolikom tę starą i nieomylną prawdę chrześcijańską, że poza Kościołem katolickim nie masz zbawienia – że jedynie zbawczym Kościołem jest tylko Kościół katolicki. I dlatego obowiązkiem sumienia i to obowiązkiem najświętszym każdego katolika jest, aby wiary katolickiej się trzymał, w Kościele katolickim żyć i umierać pragnął i Kościoła katolickiego pod grozą utraty zbawienia i potępienia się wiecznego, nie porzucał.

Każdy katolik powinien o tym pamiętać, że wszystkie niekatolickie Kościoły nie są takimi Kościołami co by nas zbawić i do nieba doprowadzić mogły. Kościół zbawczy, to tylko Kościół Chrystusa, a tym Kościołem Chrystusowym jest jedynie Kościół katolicki. I dlatego słusznie powiedział św. Augustyn, że “nie może być zbawionym ten, co się odrywa od Kościoła katolickiego. Kto bowiem odrywa się od łączności z Kościołem, odrywa się tym samym od samego Chrystusa, bez którego nie masz zbawienia”. Obyśmy te słowa Augustyna św. zawsze w pamięci mieli.



I. Tylko Kościół katolicki jest zbawiającym Kościołem

1. Głosy najstarszych Ojców i pisarzy Kościoła.

Takie było przeświadczenie od pierwszych czasów zaistnienia chrześcijaństwa i Kościoła Chrystusowego.

Św. Ignacy, biskup antiocheński, jeden z najstarszych, bo apostolskich biskupów, przy tym święty męczennik, takie o Kościołach heretyckich i odszczepieńczych wypowiada zdanie: “Nie mylcie się, bracia moi, aby ktoś, trzymający się schizmy, mógł być zbawiony. Odszczepieńcy nie odziedziczą Królestwa Bożego”. A św. Ireneusz, w walce z heretykami i schizmatykami, tak otwarcie powiada: “Kto jest poza Kościołem katolickim, jest poza prawdą i żyjący w fałszu, zbawić się nie może“.

A stary Orygenes tak pisze: “Niech się nikt nie łudzi: poza tym domem, to jest poza Kościołem katolickim, nie ma zbawienia“.

Te jasne słowa Orygenesa warto kilka razy przeczytać: “Poza tym domem, czyli Kościołem katolickim, nie ma dla nikogo zbawienia“. Usuwają one bowiem wszelkie wątpliwości, czy w Kościołach sekciarskich i heretyckich można się zbawić.

Św. Cyprian, sławny obrońca jedności Kościoła, nie raz jeden w pismach swych porusza tę sprawę.

“Jak w czasie potopu, słowa świętego Cypriana, zginęły wszystkie stworzenia nie mieszczące się w Arce, tak nie znajdą ratunku ci, którzy żyją poza Kościołem katolickim”. A gdzie indziej tak mówi: “Nie może mieć Boga za Ojca, kto nie ma Kościoła za matkę“. Kto zatem nie żyje w Kościele katolickim, kto tego Kościoła nie ma za matkę, co go zrodziła, na łonie swym wykarmiła i wypielęgnowała, ten Boga nie może mieć za Ojca, z którym by się mógł cieszyć i radować na wieki.

Słowa św. Augustyna już słyszeliśmy, powtarzamy je jeszcze raz: “Kto do Kościoła katolickiego nie należy, nie może być zbawionym”. Chyba jaśniej i prościej roli zbawczej Kościoła katolickiego określić nie można. Indziej zaś ten święty i uczony Doktór tak rozumuje: “Zbawić się i żywot wieczny osiągnąć nikt nie może, kto Chrystusa nie ma za głowę. Aby zaś mieć Chrystusa za głowę, trzeba być Jego Ciała, tj. Kościoła katolickiego, członkiem”. Rozbierając Psalm 88, tak się wyraża o Kościele: “Co ci to pomoże, że Boga Ojca wyznajesz i Syna Jego się nie zapierasz, jeśli bluźnisz Jego Kościół… Dlatego, Najmilsi, wszyscy bez wyjątku, Boga Ojca na niebie się trzymajcie i Matki Kościoła na ziemi“.

Przytoczyliśmy zdania niektórych tylko Ojców i pisarzy i to z najdalszych czasów i wieków chrześcijaństwa. Zdania nie jakiekolwiek, ale zdania mężów świętych, uczonych, miłością Boga i Chrystusa owianych, co nas okłamywać i oszukiwać chyba nie chcieli. Znali oni swój Kościół, ale znali dobrze i heretyckie Kościoły, których naukę bezwzględnie potępiali. Nauka głoszona przez wybitnych synów Kościoła od pierwszych czasów, że Kościół katolicki jest “jedynie Kościołem zbawiającym”, na Soborze Lateraneńskim w roku 1215 przechodzi w dogmat i staje się obowiązującym wszystkich artykułem wiary świętej.

Jeden jest, brzmią słowa soboru, Kościół powszechny wiernych, poza którym nikt zgoła zbawionym być nie może“. A więc Kościół powszechny, czyli katolicki, jeden jest, co bramy nieba otworzyć i na niebieskie gody wprowadzić nas może. Cóż to za radość dla nas katolików, co mamy szczęście żyć w Kościele katolickim, a co za nieszczęście dla tych, co żyją poza Kościołem katolickim!

2. Głosy Namiestników Chrystusowych, czyli papieży.

Głosy papieży nie różnią się od głosów poprzednio przytoczonych. Papież Pelagiusz II w VI wieku po Chrystusie tak pisze do wiernych: “Pamiętajcie, i dobrze sobie to zapamiętajcie, że kto w zgodzie i łączności z Kościołem nie żyje, nie może mieć Boga za Pana swego“.

W wieku XIII papież Bonifacjusz VIII tak mówi: “Poza katolickim Kościołem nie ma ani zbawienia, ani odpuszczenia grzechów“.

Czym była Arka Noego w czasie potopu, tym jest dziś Kościół katolicki, którego Arka Noego była figurą.

Dogmat ten świętej wiary naszej, że Kościół katolicki jest jedynie zbawczym Kościołem, w ostatnich czasach przypomniał w liście wydanym do wszystkich biskupów włoskich w r. 1863 papież Pius IX. Jako artykuł wiary – słowa papieża – trzymać należy, że poza Kościołem apostolskim rzymskim nikt się zbawić nie może, gdyż ten Kościół jest jedynie arką zbawienia, do której kto nie wszedł, zginie w nurtach potopu…

Głos Namiestników Chrystusowych zakończmy słowami papieża mędrca, Leona XIII, który w jednym ze swych listów, skierowanych do wszystkich wiernych, tak się wyraża: “Wiara i religia, jakiej wszyscy ludzie trzymać się mają zamknięta jest w całości tylko w Kościele katolickim, w tym też tylko Kościele znajdują się środki, którymi ludzie – nie wchodząc w jakieś wyjątkowe działania Boże – zbawić się mogą”.

Przekonanie przeto, że poza Kościołem katolickim nie masz zbawienia, nie masz odpuszczenia grzechów, nie ma Arki, od potopu nas chroniącej, jest przekonaniem wszystkich wieków i czasów. Podzielają je i najświętsi Ojcowie Kościoła, męczennicy Pańscy, co przelewają krew własną, nieskończone dzięki Bogu składali, że w Kościele katolickim umierali – i najwyżsi nauczyciele Kościoła, jakimi są biskupi z biskupem rzymskim, czyli papieżem na czele. I nie mogło być inaczej. Chrystus bowiem sam, mówiąc o zbawieniu, o dojściu do Królestwa Bożego, trzy stawia do tego, jako niezbędne, warunki: a) chrzest; b) wiarę; c) posłuszeństwo dla Kościoła. “Kto uwierzy i ochrzci się, zbawion będzie, kto nie uwierzy, potępion będzie”, “Kto się nie odrodzi z wody i Ducha Świętego, nie wnijdzie do Królestwa Bożego”, “Kto nie słucha Kościoła, niechaj będzie jako poganin i celnik”. Ponieważ zaś przez wiarę, chrzest i posłuszeństwo dla rządców Kościoła stajemy się żywymi członkami Kościoła, należenie zatem do Kościoła jest nam, w myśl Chrystusa, bezwarunkowo potrzebne, jeśli zbawić się chcemy.

I dlatego mili i kochani katolicy, trzymajcie się rękami, nogami Kościoła katolickiego, niech was nikt i nic nie odciągnie od owczarni Chrystusowej, jaką jest Kościół katolicki, gdyż tylko w Kościele katolickim znajdziecie i spokój sumienia, drogę pewną do zbawienia i szczęścia wiecznego wiodącą.


II. Dlaczego tylko Kościół katolicki jest jedynie zbawczym Kościołem?

Bo po pierwsze jest jedynie tym Kościołem, który Chrystus dla zbawienia ustanowił. Po wtóre dlatego, że on jeden tylko posiada w całej pełni środki do zbawienia wiodące.

1. Kościół katolicki jest jedynie tym Kościołem, który Chrystus dla zbawienia ludzkiego ustanowił.

Jakiż był cel tej przedziwnej wędrówki Syna Bożego z nieba tu na ziemię? Na to pytanie odpowiedział sam Pan Jezus: aby mieli żywot, a żywot obficie. Zbawienie ludzi to jedyny i właściwy cel przyjścia Jezusa na świat.

Czy widzisz tego Jezusa w żłóbeczku narodzonego, czy patrzysz nań w Nazarecie, w pocie czoła pracującego, czy Mu się przyglądniesz jak w podróżach misyjnych przez trzy lata głosi naukę Królestwa Bożego na ziemi, czy spojrzysz nań, jak przy wieczerzy pożegnalnej, pochylony nad bochenkiem chleba i kielichem wina, daje nam na pokarm i napój na żywot wieczny Swe własne Ciało i Krew Swą świętą, czy w końcu obaczysz tego Jezusa skrwawionego, omdlałego, konającego i umierającego w objęciu krzyża kalwaryjskiego, to przyglądniesz się tej całej wędrówce Jezusa, której celem wyłącznym było zbawienie nasze. Chrystus zbawił nas nauką i przykładem, pokazując nam właściwą i prawdziwą drogę do nieba; zbawił nas Krwią Swoją, dając odkupienie za grzechy nie w złocie i srebrze, ale w Krwi własnej; zbawił nas w końcu, stwarzając skarby nieprzeliczonych łask ku zbawieniu naszemu. Jezus umiera, do nieba wstępuje, ale dzieło Jego zbawcze ma trwać aż do skończenia świata. “Ja z wami będę aż do końca świata“.

A jak i przez co? – Przez Kościół Swój. “Ja zbuduję Kościół mój, a bramy piekła nie przemogą go”, powiada Pan Jezus. A tym Kościołem Jezusowym z woli Chrystusa kto jest? – Byli najpierw Apostołowie, których Chrystus wybrał na Swoich następców: “Jako mnie Ojciec posłał, tak Ja was posyłam”. Byli biskupi, wybierani przez Apostołów, jako apostolscy następcy, i dalej są ci, których apostolscy biskupi wybierają. Oni to z laską pasterską, kluczami od bram nieba, z kielichem Krwi najświętszej i księgą Ewangelii sprawują dalej zbawcze dzieło Chrystusowe.

Aby zatem zbawić się i żywot wieczny osiągnąć, trzeba być i żyć w tym Kościele, który Chrystus dla zbawienia naszego ustanowił. Ze wszystkich zaś Kościołów, co się mienią być Kościołem Chrystusowym, jeden tylko Kościół katolicki jest prawdziwie Kościołem Chrystusowym. Dlaczego? – Dlatego, że sam jeden ma wszystkie właściwości, znamiona i cechy Kościoła przez Chrystusa ustanowionego.

Ma jedną i tę samą naukę, którą głosi po całym świecie przez wieki całe, on jeden sięga do ostatnich granic ziemi, on jeden rodzi miliony świętych i męczenników. On jeden stoi na fundamencie, który Chrystus pod Kościół Swój podłożył, a mianowicie na Piotrze w następcach Piotrowych, jakimi są papieże na stolicy Piotrowej zasiadający.

W Kościołach heretyckich nie ma jedności we wierze i nauce. Co heretyk, to inna nauka. Herezja nie wydała i nie wyda żadnego świętego. Nie ma fundamentu i głowy najwyższej, przez Chrystusa ustanowionej, bo odrzuca Stolicę Piotrową!

Przyczepiając wiarę do tej lub owej narodowości, przestaje być Kościołem powszechnym, o którym Chrystus mówił. Kłamią zatem heretyki i wszyscy odszczepieńcy, gdy mówią, że są Chrystusa Kościołem. Chrystus zbudował tylko jeden Kościół, a tym Kościołem, zbudowanym przez Chrystusa jest wyłącznie Kościół katolicki, gdyż on jeden ma wszystkie cechy właściwe Kościołowi Chrystusowemu. Skoro zaś tak jest, każdy zrozumie, że poza Kościołem katolickim, czyli jedynie Kościołem Chrystusowym, dla zbawienia naszego ustanowionym nikt, a nikt zbawić się nie może.

A dlaczego jeszcze Kościół katolicki jest tylko i jedynie Kościołem zbawiającym?

Dlatego, że Kościół katolicki jedynie posiada środki do zbawienia wiodące.

2. Kościół katolicki jedynie posiada środki do zbawienia wiodące.

Te środki do zbawienia wiodące są: a) czysta i nieomylna nauka Chrystusowa; b) wszystkie źródła łaski dla zbawienia przez Chrystusa dane; c) nauczycielstwo i duszpasterstwo przez Chrystusa ustanowione. Wszystkie te środki do zbawienia wiodące znajdują się jedynie w Kościele katolickim, więc też z całą słusznością możemy powiedzieć, że tylko Kościół katolicki jest jedynie zbawczym Kościołem.

1. Tylko Kościół katolicki głosi czystą i nieomylną naukę.

Będąc bowiem Kościołem prawdziwie Chrystusowym, otrzymał obietnicę, że na wieki Chrystus w nim zostanie – Ja jestem z wami po wszystkie dni aż do skończenia świata. – Bezustanna obecność Chrystusa w Kościele, Jego opieka wszechmocna nad Kościołem jako dziełem Swoim, nie może dopuścić, aby Kościół inną niż Chrystus głosił naukę i by czystą naukę Chrystusa miał zbrudzić fałszem, czy błędem. Kościołowi też Swojemu, czyli Kościołowi katolickiemu obiecuje dać Ducha Świętego, Ducha prawdy, który strzegł będzie Kościół od fałszów i błędów w nauczaniu. “Prosić będę Ojca, mówi Pan Jezus przy Ostatniej Wieczerzy, i innego Pocieszyciela da wam, który z wami pozostanie na wieki, Ducha prawdy!”.

Kościół zatem katolicki i tylko Kościół katolicki otrzymał od Chrystusa, założyciela swego, że w opowiadaniu Chrystusa nauki jest nieomylnym, bo kieruje nim Duch Święty, Duch prawdy. Dlatego słusznie święty Paweł, pisząc o Kościele, zowie go “Kolumną i podwaliną prawdy”. W nieomylność Kościoła katolickiego wierzono od samego początku.

Już Orygenes powiada: Jako na niebie są dwa światła, słońce i oświecony przezeń księżyc, tak dwa są światła oświecające ducha naszego: Chrystus Pan i Kościół.

A św. Ireneusz mówi: “Gdzie Kościół katolicki, tam i Duch Boży, tam Prawda, bez domieszki błędu, czy fałszu”.

Mamy zatem to pierwsze zbawcze działanie Kościoła katolickiego, że we wierze i głoszonej nauce broni nas od błędów i strzeże nas, byśmy się w ciemnościach fałszu nie błąkali. Takiego przywileju nie ma żaden kościół heretycki, czy sekciarski, gdyż nie jest Kościołem Chrystusa. Tym się też tłumaczy to całe sfałszowanie nauki Chrystusa przez heretyckich nauczycieli. Ponieważ fałsz, kłamstwo nikogo zbawić nie może, stąd oczywisty wniosek, że tylko Kościół katolicki, a nie heretyckie kościoły, jest Kościołem zbawczym.

Po drugie Kościół katolicki jest jedynie zbawiającym Kościołem bo ma wszystkie środki do zbawienia konieczne, czy też pomocne.

2. Tylko Kościół katolicki ma wszystkie środki do zbawienia konieczne, czy pomocne.

Takimi środkami zbawczymi są przede wszystkim święte Sakramenty. A jest ich siedem i wszystkie przez Chrystusa ustanowione: 1) Chrzest, 2) bierzmowanie, 3) sakrament ołtarza, 4) pokuta, 5) ostatnie namaszczenie, 6) kapłaństwo, 7) małżeństwo. Wszystkie te Sakramenty są źródłem życia naszego nadprzyrodzonego, bożego. Kościół katolicki jest jedynym Kościołem, co w całej pełni utrzymuje u siebie te zbawcze źródła, więc słusznie nazywamy go jedynie zbawiającym Kościołem.

Bierzmy na przykład taką luterską wiarę i luterski kościół. Tam prócz chrztu nie ma żadnego sakramentu. Przed ołtarzem wielkim nie świeci się lampka wieczna, bo Luter z kościołów wyrzucił Najświętszy Sakrament. Lutrzy zatem nie mają ani Komunii św., ani Mszy św., tak ważnych do zbawienia środków. Luter wyrzucił z kościoła także i konfesjonały, które Chrystus dla odpuszczenia grzechów w kościele ustawił. To samo uczynił z innymi sakramentami. A są i tacy sekciarze, co nawet chrztu nie uznają, choć to pierwszy i najważniejszy sakrament. Tak czynią spirytyści których spora paczka kręci się po naszym kraju. Jasną przeto rzeczą, że gdzie nauka Boża sfałszowana, gdzie niezbędne środki dla zbawienia usunięte, tam nie może być mowy o zbawczym działaniu na ludzi. A takimi właśnie są wszystkie niekatolickie Kościoły.

Po trzecie, Kościół katolicki jest jedynie zbawczym Kościołem dlatego, że tylko w Kościele katolickim istnieje po dziś dzień nieprzerwalne nauczycielstwo oraz kierownictwo przez Chrystusa ustanowione.

3. Tylko Kościół katolicki ma nauczycieli i kierowników Kościoła przez Chrystusa ustanowionych.

Bo ma i najwyższą Głowę i rządcę w Kościele, jakim jest każdorazowy papież, co ze stolicy Piotra rozkazuje i rządzi Kościołem całym. Ma biskupów i kapłanów, co w łączności ż Ojcem Świętym potrójną władzę: kapłańską, nauczycielską i pasterską sprawują. Całe to nauczycielstwo i kierownictwo w Kościele katolickim wywodzi swój ród i początek od samego Chrystusa, który Apostołów wybrał na swych następców. “Jako Mię posłał Ojciec, Ja was posyłam”. Apostołowie zaś wybierali biskupów na swoich następców. A ci znowu wybierali w dalszym ciągu swych następców. Wszyscy zatem kierownicy i nauczyciele w Kościele katolickim idą w prostej linii od Apostołów i urząd swój prawnie imieniem Chrystusa sprawują. Będąc prawnymi następcami Chrystusowymi cieszą się wszystkimi przywilejami, jakie Chrystus z ich władzą pasterską połączył, a przede wszystkim przywilejem nieomylnego nauczania w Kościele.

W innych Kościołach nauczycielami i kierownikami są albo odszczepieńcy, co zerwawszy łączność z Kościołem Chrystusowym, jakim jest Kościół katolicki, utracili prawowitą władzę rządów w Kościele, albo są samozwańcy, co się na kierowników i duszpasterzy sami narzucili. Rozumie się samo przez się, że tacy nauczyciele i kierownicy, których Chrystus nie wysłał na pracę w Swym Kościele i odpowiednio na pracę nie wyposażył, nie mogą zbawczo oddziaływać na swych poddanych.

Po tym, cośmy dotąd napisali, widzimy nie tylko, że Kościół katolicki jest jedynie zbawczym Kościołem, ale wiemy także dlaczego tak jest. Bo tylko w Kościele katolickim jest głoszona czysta i nieskalana nauka; tylko Kościół katolicki jest w posiadaniu środków zbawczych przez Chrystusa ustanowionych, tylko Kościół katolicki ma zwierzchność i przełożeństwo od samego Chrystusa ustanowione. A to wszystko dlatego, że Kościół katolicki jest jedynie Kościołem Chrystusowym. Słusznie zatem twierdzimy, że poza Kościołem katolickim nie masz zbawienia.


III. Co mają czynić ci, co żyją poza Kościołem katolickim?

Mają święty obowiązek, choćby to było nawet z największymi ofiarami złączone, do Kościoła katolickiego wstąpić i w tym Kościele żyć i wytrwać aż do śmierci. Wbrew bowiem woli Boga i Chrystusa nikt się zbawić nie może. Przykładów przechodzenia na wiarę katolicką czy to ze schizmy, czy luteranizmu, czy innych heretyckich wyznań, mamy pełno w historii Kościoła.

Krystyna, córka Gustawa Adolfa, króla szwedzkiego, protestanta, przyszła do przekonania przez czytanie ksiąg religijnych, że Kościół katolicki jest jedynie prawdziwym. A że jako królowa szwedzka nie mogła być katoliczką, zrzekła się korony w r. 1654 i resztę życia spędziła bogobojnie w Rzymie. Umarła w r. 1689 w 63 roku życia i pochowana jest w kościele świętego Piotra. Wiara katolicka cenniejszą jej była niż korona królewska.

Królowa-matka Maria bawarska, była zrazu także protestantką. Oświecona łaską Bożą, znalazła jednak drogę do jedynie zbawiającego Kościoła. Została wzorową katoliczką i budowała wszystkich swym bogobojnym życiem.

Hrabia Fryderyk Stolberg, późniejszy znakomity pisarz katolicki, przyjął katolicyzm bez względu na to, że utracił przez to wielki urząd, jaki piastował.

W Anglii nawróciło się na katolicką wiarę w ostatnich dziesiątkach lat przeszło 5 tysięcy wybitnych osobistości, między innymi dwaj przyszli kardynałowie: Newman i Manning.

W Niemczech zapisuje wiek dziewiętnasty nawrócenie około 20 osób z domów panujących i około 120 osób ze znakomitej szlachty.

Kiedy do katolickiego króla Alberta saskiego przyszło raz kilku protestanckich panów i poczęli przedkładać mu, że powinien zostać protestantem wobec tego, że prawie cały kraj jest protestanckim, król odrzekł im na to: “Moją koroną możecie rozporządzać, ale moim sumieniem nie”. Odpowiedź prawdziwie katolicka i królewska.

Te nawrócenia na łono Kościoła katolickiego dzieją się ciągle, dzieją się po dziś dzień. Niedawno temu długoletni pop schizmatycki przeszedł na łono Kościoła katolickiego, O. B. Gapanowicz. Kiedy mu zarzucano, że schizmę porzucił, tak odpowiedział: “Przeszło pół wieku pozostawałem w błędach schizmy, bo nie znałem i nie starałem się poznać prawdy zawartej w dogmatach Kościoła Bożego, a jestem tego pewny, że gdyby duchowni schizmatyccy mieli chociażby okruszynę dobrej woli i chcieli zapoznać się z prawdami wiary katolickiej, to nigdy w swych błędach schizmatyckich dłużej by nie pozostawali, ale wyznawaliby tę wiarę, którą wyznawali Święci jak: Jan Złotousty, Bazyli Wielki i Mikołaj cudotwórca. Dzięki niech będą Bogu że ja teraz jestem wyznawcą tej świętej, katolickiej wiary, lecz i wy powinniście iść za moim przykładem na łono Kościoła Bożego”.

Świeżo nawrócony lord angielski, protestant Iddesleigh, na publicznym zebraniu tak opowiadał historię nawrócenia się na wiarę katolicką: W urzędowej misji zostałem wysłany do Goa (Indie portugalskie), gdzie znajduje się grób św. Franciszka Ksawerego, nawiedzany tłumnie przez pielgrzymki katolickie. Tu zrodziło się we mnie nieprzeparte pragnienie, by prosić Świętego o oświecenie i doprowadzenie do poznania prawdy. To był pierwszy krok, który spowodował moje przejście na łono Kościoła katolickiego. Dziś jestem katolikiem, za co Bogu i św. Franciszkowi jestem niezmiernie wdzięczny.

Widzimy zatem, że ludzie najuczeńsi, najszlachetniejsi, poznawszy bliżej Kościół i wiarę katolicką, wyrzekali się błędów heretyckich i sekciarskich i na łono świętego, katolickiego i apostolskiego Kościoła przechodzili.

W tym Kościele czuli się szczęśliwymi, bo znaleźli w nim prawdziwą naukę Chrystusową i nieomylną drogę do nieba wiodącą. Łącząc się z Kościołem katolickim, wołali do błędnowierców, by i oni to samo uczynili, Kościół bowiem katolicki jest jedynie tym Kościołem, który Chrystus na nasze zbawienie ustanowił! Kiedyż nadejdzie w Polsce ten dzień radosny dla nas, że wszyscy nasi sekciarze: hodurowcy, mariawici, Badacze, spirytyści i inni, co odpadli od Kościoła matki, przejdą z powrotem do Kościoła katolickiego i w nim umierać będą?!

Gdzie była kołyska tam niech będzie i grób. O to my, katolicy, musimy gorąco prosić Boga i apostołować między błądzącymi naszymi współbraćmi, by w Polsce całej był jeden, święty, apostolski i katolicki Kościół!


IV. Odpowiedzi na pewne trudności i wątpliwości

Pierwsza trudność.

Jeśli Kościół katolicki jest istotnie jedynie zbawiającym Kościołem, czy zatem wszyscy żyjący poza Kościołem katolickim nie będą zbawieni i zostaną potępieni na wieki? Cóż na to odpowiedzieć?

Kto poznał Kościół katolicki i przekonał się, że on jedynie jest prawdziwym Kościołem przez Chrystusa Pana dla zbawienia ustanowionym, ten pod grzechem ciężkim obowiązany jest stać się jego członkiem, czyli zostać katolikiem. Kto bowiem chce zbawić duszę swoją, ten nie może jawnie sprzeciwiać się woli Bożej i Chrystusowej i nie być jej posłuszny. A jaka to jest wola, tośmy już widzieli. Kto jednak żyje w dobrej wierze, czy to jest schizmatyk, czy heretyk, czy nawet żyd i myśli, że jego wiara jest najlepszą i najświętszą i tej wiary w sumieniu się trzyma i bogobojny żywot prowadzi, o takim żadną miarą powiedzieć nie można, że będzie potępiony i na wieki zgubiony. Mając bowiem tę dobrą wolę pełnienia tego wszystkiego, co Bóg i Chrystus nakazuje, Kościoła katolickiego, a nie heretyckiego, choć nie na zewnątrz, to wewnątrz jest wyznawcą. Duszą, choć nie ciałem, jest w Kościele katolickim. “Kto bez własnej winy, powiada Pius IX, nie należy do Kościoła katolickiego, może być zbawionym, jeśli prowadzi życie bogobojne. Człowiek taki należy wolą do prawdziwego Kościoła i jest jego duchowym członkiem”.

Druga wątpliwość.

Czy każdy katolik przez to, że należy do Kościoła katolickiego, jedynie zbawiającego Kościoła, już tym samym ma patent, że w piekle nie będzie i że wieczność szczęśliwą na wielki posiędzie?

Bynajmniej.

Aby być zbawionym nie wystarczy po katolicku wierzyć, Kościoła katolickiego się trzymać, ale trzeba koniecznie po katolicku, to jest wedle wiary katolickiej żyć i postępować. Kto by katolickiej wiary się trzymał a gorzej od poganina, czy żyda żył, tego po śmierci czekałby tylko cięższy sąd i większe potępienie, że będąc w Kościele katolickim, tego Kościoła nie słuchał i wedle jego nauki życia nie prowadził.

Trzecie niemądre twierdzenie.

Toć to wszystko jedno w jakim ja Kościele żyję i jakiej wiary się trzymam, wszak każda wiara jest dobra.

Kto tak mówi, że każda wiara jest dobra, ten tym samym zdradza się, że nie ma najmniejszego pojęcia o wierze. Wiara bowiem jest nic innego, jak objawienie Boże ludziom dane. To objawienie Boże jako od jednego Boga pochodzące nie może być różne, ale musi być jedno i to samo. Jeden Bóg, jedno niebo, jeden Chrystus, jeden chrzest i jedna wiara – pisze św. Paweł. Różne zatem wiary, Kościoły, religie nawzajem się zwalczające, pełne fałszu i błędów, są wymysłem ludzkim, są niezdrowym posiewem pychy lub głupoty ludzkiej, a nie objawieniem Bożym.

A więc nieprawdą jest, że każda wiara jest dobra. Dobrą wiarą jest tylko katolicka wiara, bo przez Chrystusa, Boga prawdziwego nam dana i dlatego tylko katolickiej wiary mamy się wszyscy trzymać.

Po czwarte.

Mówią niektórzy, że zmieniać wiarę jest nieuczciwością. Człowiek uczciwy nie zmieni religii w której go rodzice wychowali i w której jego pradziadkowie żyli. Jest to także bardzo niemądre gadanie. W takim razie bowiem wszyscy żydzi i poganie, co pod wpływem głoszonej przez Apostołów Ewangelii na wiarę Chrystusową przechodzili i od wiary przodków swych odstępowali, także by nieuczciwie postąpili. A któż to może twierdzić? Taka lub owaka wiara ojców, przodków, nie jest dowodem jeszcze prawdziwości religii. Nieuczciwością byłoby zmieniać religię prawdziwą na fałszywą, ale nigdy i nikt nie może nazwać nieuczciwym tego, co z drogi fałszu na drogę prawdy wstępuje i co fałszywą wiarę porzuca, a prawdziwą przyjmuje. Zresztą wszyscy niekatolicy obecni przyjmując wiarę katolicką, wracają z powrotem do wiary ojców i praojców swoich, którzy w Kościele katolickim żyli i katolickiej wiary się trzymali. Tak było przed Lutrem i Kalwinem, którzy tylu katolików od wiary ojców oderwali. Tak było przed Focjuszem, który Kościół wschodni odszczepił od Kościoła katolickiego.

To niech wystarczy na zbicie pewnych zarzutów i za wyjaśnienie niektórych wątpliwości, jakie co do nieomylnego twierdzenia, “że poza Kościołem katolickim nie masz zbawienia” powstać i nasunąć by się mogły.


Zakończenie.

1. Trzymaj się Kościoła katolickiego.

Skoro Kościół katolicki jest jedynie tym domem, w którym zbawić się można; jest drugą Arką chroniącą ludy od potopu; jest jedynie prawdziwym Kościołem przez Chrystusa dla zbawienia naszego ustanowionym, – to obowiązkiem naszym najświętszym jest Kościoła katolickiego, jako takiego, trzymać się, choćby to może nieraz z największymi ofiarami połączone być miało!

Miejmy na oku zawsze te miliony, miliony męczenników i męczennic, co z miłości dla Boga, Chrystusa i Kościoła nawet swe życie w ofierze składali. Tak święta, tak droga powinna być dla nas wszystkich wiara i Kościół katolicki.

Wiary katolickiej nie zmieniaj nigdy pod żadnym warunkiem, choćby ci i złote góry obiecywano. Bez złotych gór do nieba możesz się dostać, ale nigdy bez wiary katolickiej.

2. Strzeż się niebezpieczeństw wierze grożących.

Dalej strzeż się tego wszystkiego, co by cię na utratę wiary i Kościoła katolickiego narazić mogło.

Nie czytaj, nie kupuj pism i gazet sekciarskich, nie chodź na ich zgromadzenia i pogadanki. Strzeżonego Pan Bóg strzeże. Za to rozczytuj się w pismach, książkach i broszurkach katolickich, one cię i we wierze umocnią i niejedną wątpliwość, jaką może masz co do wiary, rozproszą.

Za mało jednak trzymać się wiary i Kościoła katolickiego, za mało unikać sekciarzy i sekciarstwa wszelkiego, trzeba jeszcze wedle nauki Kościoła katolickiego żyć i postępować.

3. Żyj wedle wiary katolickiej.

Kościół katolicki jako jedynie zbawczy i Chrystusowy Kościół, wytycza nam pewną drogę do nieba, daje wszystkie środki potrzebne do zbawienia. – Tak! Ale zbawić ty musisz się sam przez odpowiednie życie, zgodne z nauką i wiarą katolickiego Kościoła. Nie utracaj nigdy śnieżnej szaty godowej, jaką jest łaska uświęcająca, bądź zawsze sługą wiernym i rzetelnym, prowadź czyste i niewinne życie, a wtedy na pewno wnijdziesz na gody Pana i odziedziczysz Królestwo Boże, sługom dobrym i wiernym przyobiecane.

4. Módl się i apostołuj.

Czwartym koniecznym obowiązkiem nas, katolików, przy Kościele katolickim z łaski Boga wiernie stojących, to gorąca modlitwa za wszystkich błędnowierców i gorliwa apostolska praca celem zyskania ich Kościołowi katolickiemu. Kiedy obecny Ojciec Święty przemawiał do pielgrzymki polskiej w Rzymie, te wypowiedział słowa: Czuwajcie, bo w Polsce macie tysiącznych wrogów Kościoła i katolickiej wiary; – módlcie się i pracujcie… A ta modlitwa i praca w duchu katolickim podjęta, umocni i w was i w narodzie waszym panowanie Chrystusa i Królestwa Jego.

5. Broń Kościoła katolickiego.

To jest ten ostatni i jeden z najważniejszych obowiązków, jaki ciąży na każdym dobrym katoliku i prawym synie Kościoła katolickiego.

Kościół to matka nasza, matka najlepsza i najświętsza, a my dzieci tej matki. A czy dziecko dobre może być obojętne gdy widzi, słyszy, jak źli, przewrotni ludzie jego matkę szkalują, oczerniają i na każdym kroku na nią napadają i przeróżne szkody i krzywdy jej wyrządzają. Nie wziąć matki w obronę w tym razie byłoby po prostu największą nieuczciwością i ohydnym tchórzostwem ze strony dziecka.

U nas dzięki Bogu Kościół katolicki – matka nasza – nie jest jawnie i publicznie prześladowany, jak na przykład w sąsiedniej Rosji, gdzie się zamyka kościoły, pali się obrazy na rynkach, kapłanów i wiernych albo się morduje, lub też do więzień wtrąca.

Takiego prześladowania Kościoła i wiary nie ma w Polsce. Za to cichej, kreciej, skrytej roboty przeciw naszej świętej katolickiej wierze pełno jest w Polsce. I dlatego każdy katolik czy uczony, czy prostaczek, czy robotnik, czy urzędnik musi mieć odwagę stanąć w obronie zaczepianych świętości religijnych. Cała spółka żydowsko-masońska wbrew nauce Chrystusa i Kościoła pragnie ustawowo dopuścić do rozwodów ślubów katolickich. Miejmy odwagę i w pismach i na wiecach, na zgromadzeniach i w stowarzyszeniach podnieść głos i krzyk, że nie wolno ze świętości małżeńskiej robić jarmarcznych, czy też magistrackich targów i układów. Niech ten milionów katolików głos z wiosek, z miast i miasteczek usłyszy Warszawa i dowie się jak szerokie rzesze katolickie na sprawę ślubów cywilnych się zapatrują.

Tak samo co do szkoły. Są w Polsce tacy panowie, co by się za wszelką cenę religii chcieli pozbyć w szkole.

W ostatnich czasach różne nasze inspektory, dyrektory i przemądre nauczyciele na wiecach i zgromadzeniach takie o religii wygłaszali zdania:

Wiara katolicka to wiara niewolników!? Wiara katolicka to stary rupieć ze średniowiecza, którego ze szkoły pozbyć się należy!? Wyrzucić ze szkół i księdza i religię, i tak dalej.

Katolicy, miejmy odwagę wystąpić w obronie religii w naszych katolickich szkołach. – Co to jest? Jakieś tam żydki i przybłędy bolszewickie mają w tak bezczelny sposób napadać na Kościół i wiarę katolicką!

W takich wypadkach nam katolikom milczeć, cicho siedzieć, kiwać głową i po cichu biadać – nie wolno. – Z serc i ust naszych musi wyjść głos oburzenia i sprzeciwu.


Inaczej i w Polsce możemy się doczekać stosunków pod względem religijnym takich samych, jakie obecnie w całej bolszewickiej Rosji panują. Bronić wiary i Kościoła jawnie, publicznie i odważnie, to święty obowiązek każdego katolika. – Pamiętajmy o tym wszyscy!

________________________________________________________________

Ks. Kazimierz Bisztyga T. J., Kościół katolicki. Kraków 1931. WYDAWNICTWO KSIĘŻY JEZUITÓW, ss. 99-133.


środa, 19 marca 2014

Jawne obrady masonów w kościele protestanckim – Masoni z całego świata reaktywowali „Lożę Jana”

Niemieccy protestanci współpracują z masonami – jawnie, otwarcie
Kościół Ewangelicki w Niemczech współpracuje z wolnomularzami. W poczdamskim kościele Pokoju odbyło się posiedzenie masonerii. Część ewangelików uznaje to za „otwartość”

Niemieccy Ewangelicy ugościli 1 lutego w kościele Pokoju w Poczdamie wolnomularzy z całego świata. Poczytują to sobie za otwartość, choć masoneria głosi światopogląd fundamentalnie sprzeczny z Ewangelią. Dostrzegł to niemiecki Kościół katolicki, publikując w 1980 roku oświadczenie, gdzie czytamy m. in.:

„W dokumencie Tesi per l’anno 2000 (Tezy na trzecie tysiąclecie), opublikowanym w roku 1980, po zakończeniu rozmów, masoneria zaprzecza całkowicie wartości prawdy objawionej. W dokumencie od samego początku zostaje odrzucona religia objawiona”.
A także:
„Wolnomularskie pojęcie religii jest relatywistyczne: wszystkie religie są konkretnymi próbami wyrażenia prawdy bożej, która jest niemożliwa do osiągnięcia w ostatniej analizie”.

Na końcu stwierdza się wyraźnie:
„Wspomniane przeciwieństwa naruszają podstawy istnienia chrześcijańskiego. Dogłębne badania rytów i duchowego świata masońskiego wyjaśniły, że równoczesna przynależność do Kościoła katolickiego i wolnomularstwa jest wykluczona”.

Kościół Ewangelicki uznał jednak, że z masonerią można i należy współpracować.

Decyzja spotkała się zresztą z krytyką nawet wśród samych ewangelików. Jednak władze kościelne w Poczdamie oceniły, że „nie ma powodu, by nie dopuszczać wolnomularzy do Kościoła”.

Obrady wolnomularzy w kościele były jawne. Masoni z całego świata reaktywowali „Lożę Jana” (Die Johannisloge), założoną pierwotnie w 1776 roku, ale uznaną za nieaktywną w 1981 roku.

Pac/kath.net/opoka.org.pl (za Fronda)


Źródło: http://wobroniewiaryitradycji.wordpress.com/2014/02/16/jawne-obrady-masonow-w-kosciele-protestanckim-masoni-calego-swiata-reaktywowali-loze-jana/

wtorek, 18 marca 2014

Rodzina podejrzana


- Niektóre rodziny boją się korzystać z pomocy socjalnej, bo zainteresowanie ze strony urzędnika może doprowadzić do tego, że zdecyduje on o odebraniu im dzieci – mówi PCh24.pl Paweł Woliński, prezes Fundacji Mamy i Taty.

W ostatnich miesiącach głośno jest o przypadkach odbierania przez państwo dzieci rodzicom. Fundacja Mamy i Taty proponuje wysyłanie listów do premiera Donalda Tuska, by przypomnieć mu o tym problemie. Czy można zaryzykować tezę, że władzy nie zależy na trwałości rodziny?


- Postawienie takiej tezy wymagałoby posiadania jakichś bardzo mocnych dowodów, że konkretni przedstawiciele administracji podejmują świadome i celowe decyzje ułatwiające likwidację rodzin poprzez odbieranie im dzieci. Takiej wiedzy nie mam. Natomiast na pewno mamy do czynienia z zaniedbaniami i, szerzej, systemowym problemem. Decyzje urzędników nie są wystarczająco weryfikowane a ich błędy wiązane z osobistą odpowiedzialnością i adekwatnie karane.

Obserwując obecnie działania państwowych instytucji wobec rodziny, śmiało można powiedzieć, że idą one często na pewną łatwiznę. Łatwiej jest bowiem odebrać rodzinie dzieci niż pomóc jej zmierzyć się z problemami. Klasycznym przykładem sprzyjania mniejszej odpowiedzialności organów samorządowych za swoje decyzje jest system finansowania pobytu dzieci w domach dziecka. Gmina finansuje taki pobyt w dziesięciu procentach, resztę pokrywa powiat. Odbierając dzieci rodzicom gminni urzędnicy tak naprawdę pozbywają się problemu. Zamiast pomóc rodzinie, przerzucają koszty na powiat.

Jakie są głównie przyczyny odbierania dzieci rodzicom?

- Główne przyczyny to tzw. dysfunkcje i patologie. Jednak pewne dane pokazują, że pojawia się też argument ubóstwa rodzin. I to jest sytuacja wyjątkowo skandaliczna. Rozdzielenie rodziny zawsze jest wielką tragedią, bez realnego zagrożenia zdrowia i życia dzieci nie powinno być niedopuszczalne. Ale tym bardziej bulwersuje fakt, że według niektórych szacunków ponad 1800 dzieci zostało zabranych rodzinom, dlatego że, zdaniem urzędników, nie mogły one wychowywać się w określonej sytuacji materialnej. Słynny w ostatnich dniach przypadek z Suwałk – gdzie nastolatek popełnił samobójstwo, gdy dowiedział się o tym, że ma trafić do rodziny zastępczej – dotyczył, jak wskazują szczegółowe informacje, również rodziny ubogiej – matka wychowywała tam samotnie czwórkę dzieci.

W kontekście odbierania rodzicom dzieci warto też przypatrzeć się statystykom ilości dzieci w domach dziecka. W 1996 roku w takich placówkach wychowywało się ponad 17 tys. na 11 mln dzieci. Z kolei w 2011 roku przebywało tam już 26 tys. dzieci na 8 mln w skali całego kraju. Gdyby spojrzeć na to kategoriami zupełnie suchej statystyki to w 1996 roku na 1000 dzieci w domach dziecka przebywało 1,5 dziecka, a w 2011 liczba ta wzrosła do ponad 3. Jest to więcej niż dwukrotny wzrost.

Teraz proszę sobie wyobrazić, że podobne statystyki ogłoszono by w przypadku zachorowania na jakąś chorobę. Od razu ruszyłyby wielkie kampanie społeczne, mówiono by o lawinowym wzroście zachorowalności. Tymczasem w ciągu kilkunastu lat wzrosła lawinowo liczba dzieci w domach dziecka, przy jednoczesnym spadku liczebności dzieci w ogóle. I przechodzi to niemal bez echa.

Media nagłaśniają informacje o przypadkach odbierania dzieci.

- Oczywiście media raz na jakiś czas opisują, co bardziej drastyczne przypadki odebrania dzieci rodzicom. Ale w kwestii rozwiązań systemowych niewiele się robi. Nie stawia się pytań o to, dlaczego takie sytuacje się zdarzają.

Warto też wspomnieć, że odbieranie dzieci rodzinom uboższym uderza głównie w rodziny wielodzietne, bo to one zwykle zmagają się z problemami materialnymi. Znany jest nam przypadek, gdy jednej z rodzin wielodzietnych urzędnicy przypisywali występowanie przemocy seksualnej w myśl obłędnej logiki, że przy kiepskiej sytuacji finansowej nie jest możliwe by kobieta dobrowolnie decydowała się na kolejne dziecko. Ojcu tej rodziny przypisywano też alkoholizm, kierowano go na leczenie, po czym się okazywało jednak, że tym alkoholikiem nie jest.

To już niemal szaleństwo.

- Pewne odstępstwa od tak zwanej normy mogą się zdarzyć w każdej rodzinie. I po pierwsze, niekoniecznie należy je łączyć z jakąś patologią, a po drugie nawet, jeśli taka patologia zaistnieje, to państwo powinno raczej pełnić funkcję pomocniczą wobec rodziny, czyli pomagać w rozwiązaniu tych problemów. Państwo powinno wspomagać taką rodzinę w rozwiązywaniu jej problemów, a nie ją demontować.

Tymczasem do mnie dochodzą sygnały, że są rodziny, które obawiają się już skorzystać z pomocy socjalnej, bo nie są pewne czy przy tej okazji nie zostaną pozbawione dzieci. To paradoks, ale zwrócenie się o pomoc do urzędnika, może sprawić, że zacznie on przypatrywać się danej rodzinie i uzna, iż dzieciom dzieje się jakaś krzywda a w związku z tym nie powinny wychowywać się w takim domu.

Po głośnej sprawie odebrania dzieci państwu Bajkowskim, ówczesny minister sprawiedliwości, Jarosław Gowin zapowiedział stosowane zmiany w kodeksie rodzinnym, które miały ograniczyć skalę ingerencji państwa w rodzinę. Czy coś się zmienia w tej sprawie?

- Pomysł Gowina miał ustalić kolejność stosowania poszczególnych środków wobec rodzin przez sądy w takich sprawach, tak by odebranie dzieci było środkiem ostatecznym. Na razie jednak nic się w tej sprawie nie zmienia. Obecnie sądy dysponują oczywiście pewnym katalogiem rozwiązań, jakie może zastosować, ale sięgają chyba zbyt często po ten, który powinien być na końcu, czyli odebranie dzieci rodzicom.

Jakby tego było mało, sądy mogą być częściowo niejako „ubezwłasnowolnione” opiniami psychologów. Tak było na przykład we wspomnianej sprawie Bajkowskich. Sąd dostał opinie z Ośrodka Dydaktyczno-Konsultacyjnego i, bazując na opinii specjalisty, podął decyzję najbardziej drastyczną.

Obok opinii biegłych nie bez wpływu na postępowanie sędziów jest też atmosfera, jaka panuje w Polsce wokół rodziny. Media nagłaśniają bowiem przypadki rodzinnych patologii, nawet zabójstw. Są to informacje porażające. Mogą więc prowadzić one do podejmowania decyzji asekuranckich, orzekania na wyrost. Sędzia decydując o odebraniu dziecka rodzicom jest pewien, że nic mu ze strony najbliższych nie grozi. Przechodzi do porządku dziennego nad krzywdą, jaką wyrządza w ten sposób rodzinie.

Akcja Fundacji Mamy i Taty ma też prowadzić do tego, by zdjąć z rodziny odium podejrzeń, że nawet, jeśli dochodzi w niej do pewnych zaburzeń, to nadal właśnie biologiczni rodzice są tymi, którzy stworzą najlepsze warunki rozwoju dla dziecka. Żaden dom dziecka nie zapewni małemu człowiekowi takiego środowiska wychowawczego jak rodzina.

Gdzie w tym wszystkim jest Rzecznik Praw Dziecka? Nadużyciami wobec najmłodszych on powinien być zainteresowany najbardziej.

- Też jestem ciekawy gdzie jest Rzecznik Praw Dziecka. Moim zdaniem on akurat wpisuje się w atmosferę podejrzliwości wobec rodziny. To przecież Marek Michalak opublikował poradnik dla dentystów, który zachęca lekarzy do podejrzliwości wobec sytuacji, gdy dziecko spóźniło się na umówione wizyty lub gdy taka wizyta została odwołana. Może to bowiem świadczyć o jakiejś patologii. Myślę, że to raczej świadczy o jakimś paranoicznym sposobie myślenia Rzecznika.

Sam jestem ojcem rodziny wielodzietnej i wiem, jak trudno czasami coś precyzyjnie zaplanować i takiego planu się trzymać. Można przecież umówić się na wyznaczony dzień z jednym z dzieci do dentysty, po czym okazuje się, że akurat tego dnia inne dziecko zachorowało, i wymaga natychmiastowej opieki, więc trzeba udać się do lekarza z tym chorym a wizytę przełożyć. Według poradnika Rzecznika, taka sytuacja ma już wzbudzić podejrzenia dentysty.

Inny przykład z poradnika dla dentystów dotyczy problemu molestowania seksualnego dzieci. W jaki sposób, według Rzecznika Praw Dziecka, lekarz może wnioskować o tym, że wobec dziecka rodzice mogą używać przemocy seksualnej? Gdy na przykład dziecko boi się usiąść na fotelu dentystycznym, czy otworzyć ust. Dla rodziców nie jest żadną tajemnicą, że większość dzieci się tego boi.

Czy po premierze Tusku spodziewa się Pan jakiejś reakcji na akcję Fundacji?

- Możemy się spodziewać wszystkiego i niczego. Premier pokazał kilkakrotnie, że w sprawach, które jakoś go poruszyły lub uznał je za ważne wizerunkowo potrafił działać bardzo szybko, co jednak nie oznacza, że skutecznie. Wystarczy przypomnieć sprawę kastracji chemicznej pedofilów czy dopalaczy. To były efektowne deklaracje, choć nie zawsze szły za nimi efektywne działania. Być może więc jest jakaś szansa, że jakoś zareaguje też w sprawie odbierania dzieci rodzicom.

Z drugiej strony rządząca koalicja lekceważyła inicjatywy obywatelskie, nawet wtedy, gdy popierały je swoimi podpisami setki tysięcy ludzi. W związku z tym może okazać się, że zdanie rodziców nie wystarcza premierowi by podjąć jakieś działania.

Ale nasz protest ma – obok kwestii apelu do premiera – inny, bardzo ważny cel. To cel społeczny. Chcemy wskazać na pewne niepokojące zjawiska. Jeśli nie będziemy nagłaśniać problemów, z jakimi zmagają się rodziny, to z czasem może to zostać potraktowane jako norma. A nie jest normalne, że państwo odbiera dzieci rodzinom ze względu na ich zły stan materialny.



Rozmawiał: Krzysztof Gędłek

poniedziałek, 17 marca 2014


Zapukał do drzwi. Niemal bezgłośnie. To jedynie formalność, prosty wyraz grzeczności. Wszedł do mieszkania bez pytania. Rozejrzał się. Matka, ojciec, szóstka dzieci. Bieda aż piszczy. „Trzeba zabrać dzieciaki” – pomyślał. I uśmiechnął się niewinnie do przerażonego dziecka, które właśnie podniosło na niego swoje wielkie, ciemne oczy.


Co się dzieje w głowie urzędnika bezceremonialnie wkraczającego w życie rodziny, dla którego zabrać dzieci to jak splunąć? Trudno powiedzieć. Wiadomo jedno: tragedie rodzinne fundowane przez urzędniczą masę przekraczają wszelkie możliwe granice. I napawają przerażeniem. Bo dzisiaj przyszli po dzieci Bajkowskich a jutro zabiorą sobie Twoje i Twoje i jeszcze Twoje…

Powody, dla których dziecko odbierane jest rodzicom są zapewne różne. Sposób, w jaki się to dokonuje też nie jest jednakowy. Jednej z matek porwano dziecko ze szpitala podczas jej chwilowej nieobecności przy łóżku malca. Innej policja brutalnie wydarła pociechy bez odpowiedniego zezwolenia sądowego, czyli bezprawnie! Zezwolenie pojawiło się dopiero później.

Urzędnicy nie liczą się w walce o dobro z żadnymi regułami, gnębią poszukującą sprawiedliwości matkę tak, jak gnębią wszystkich petentów w innych, mniej poważnych sprawach. Jedna z matek słała do sądu zażalenia, a ten, by uniemożliwić ich instancyjną kontrolę, po prostu traktował je jako wnioski. Zapewne gdyby zapytać sędziego, dlaczego tak postąpił, dlaczego pogardzał prawem na straży, którego ma przecież stawać, odpowiedziałby krótko: „chodziło o dobro dziecka”.

Bo „dobra dziecka” chcą wszyscy. Chce go też państwo. I dlatego chętnie się każdym dzieckiem zaopiekuje. Chętnie każdym dzieckiem zaopiekować się chciał też Robespierre. Kojarzony głównie z terrorem i najkrwawszymi epizodami rewolucji francuskiej, był w gruncie rzeczy miłym i ciepłym facetem. Doprowadził do przyjęcia przepisu, że dzieci będą odbierane rodzicom i umieszczane w specjalnych internatach. Chciał po prostu otoczyć opieką malców, nieświadomych być może tego, ku jak wielkiemu postępowi kroczyła Francja. Gra szła o to, by dzieciaki w tej mierze uświadomić. Później z francuskich doświadczeń pełnymi garściami korzystali urzędnicy bolszewiccy i hitlerowscy.

Państwowi urzędnicy, zabierając rodzicom dzieci, nie myślą zapewne o tym, by kogokolwiek indoktrynować, ale by móc stwarzać realny problem (np. wydumana przemoc domowa), który można by nieustannie rozwiązywać (zabierać dzieci, zwracać dzieci a potem znowu zabierać itd.). Rodziny rozbijają jednak w iście barbarzyńskim stylu.

Kręcicie Państwo głowami i myślicie o widmie państwa Orwella? Nic podobnego. O żadnym widmie nie ma mowy. W takim państwie właśnie żyjemy. Czujne oko obserwuje nas nieustannie. I wcale nie dlatego, że życzy sobie tego jakiś bliżej nieokreślony „ktoś”, kto pociąga za sznurki i przestawia wajchę. Ścieżka prowadząca nas do państwa Orwella jest prosta jak drut: cała urzędnicza masa – z rządem na czele – pragnie rozwiązywać problemy najprostszym sposobem, czyli najlepiej chirurgicznym cięciem.

Zdarzają się gwałty? Zalegalizujmy aborcję i problem z głowy. Dzieci nieodpowiedzialnie rozpoczynają życie seksualne? Wyedukujmy ich na temat seksu w szkole i załatwione. Mamy za dużo analfabetów? Wyślijmy wszystkich na studia i odfajkowane. W budżecie brakuje pieniędzy? Połóżmy łapę na oszczędnościach Polaków w OFE i sprawa załatana. Rodziny są ubogie? To zabierzmy im dzieci. Tak, krok po kroku, rozbudowywane są instytucje państwa, które w coraz ostrzejszy i coraz bardziej bezpardonowy sposób ingerują w każdą dziedzinę życia człowieka.

Jeżeli czegokolwiek mamy się teraz obawiać to wizji Huxleya. Jego nowy, wspaniały świat to nie było zwykłe państwo ciemiężące jednostki, podporządkowujące je bezwzględnie dobru kolektywu – oczywiście przy założeniu, że definicję tego dobra wyznaczał dyktator. Antyutopia Huxleya to świat, gdzie ludzie stan zniewolenia traktują jako stan normalny. To prosta konsekwencja taktyki salami – konsekwentnego odkrawania przez władzę kolejnych plasterków „wolności od”. Często dzieje się to w niemal niezauważalny sposób, w dodatku z uzasadnieniem, że tak będzie lepiej dla wszystkich. Przykłady można mnożyć. Weźmy fotoradary – stawiane na każdym korku miały rzekomo pomóc wyłapywać krnąbrnych kierowców. A naprawdę chodziło po prostu o to, by zebrać więcej mandatów i odnotować przypływ gotówki w państwowym budżecie. To opresja w pełni usprawiedliwiona przez premiera i ministra. I to argumentami trudnymi do podważenia.

Przesada? Paranoja? Proszę spojrzeć na socjalistyczną Szwecję, której mieszkańcy uznali, że… nie chcą obniżki podatków, bo obawiają się ograniczenia funkcji opiekuńczych państwa. Zniewolenie człowieka przez wszechobecne instytucje państwowe tak uzależniło Szwedów, że ci nie chcą dostawać wyższego wynagrodzenia za pracę, byle tylko móc liczyć na pomoc urzędasa.

Polskie rodziny ubożeją. Dane GUS są bezlitosne. Pokazują, że najciężej jest rodzinom wielodzietnym. Aż 26,6 proc. rodzin mających czworo i więcej dzieci żyje w skrajnej nędzy. Wydaje się, że instytucje mające w założeniu pomagać rodzinie, znalazły jeden, upiornie prosty sposób by ograniczyć problemy materialne podstawowej komórki społecznej: odbierać dzieci.



Krzysztof Gędłek