piątek, 14 marca 2014

Skandal: ochroniarze Notre-Dame pod sąd

fot. Florian Siebeck [, CC-BY-SA-3.0 
(http://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/)],
via Wikimedia Commons


Trzech pracowników ochrony katedry Notre-Dame, którzy siłą wyrzucili profanatorki z FEMEN, stanie przed sądem oskarżonych o przemoc. Nieprawdopodobne, ale możliwe we Francji.


12 lutego 2013 r. trzy aktywistki Femenu, w tym ich szefowa, Inna Szewczenko, wtargnęły do paryskiej katedry Notre-Dame. Na wpół nagie, zaczęły uderzać kijami w ustawione prowizorycznie w nawie dzwony, by w ten sposób wyrazić swoje zadowolenie z abdykacji papieża Benedykta XVI.

Oskarżone o zniszczenie mienia kobiety miały być sądzone 13 września 2013 r., ale ich proces został odroczony do czasu zakończenia dochodzenie dotyczącego wyrzucenia profanatorek ze świątyni. Na podstawie policyjnego raportu prokuratura zdecydowała o postawieniu przed sądem… trzech ochroniarzy.

Mężczyznom broniącym kościoła przed profanatorkami grozi grzywna w wysokości od 750 do 1500 euro. Jedna z aktywistek FEMENU miała być, według prokuratury, ciągnięta za włosy, druga złamała ząb.



FLC


czwartek, 13 marca 2014

Polski Holding ma szansę zdobyć nagrodę "Financial Timesa"

Pojazdy Szynowe Pesa SA zostały nominowane do dorocznej nagrody ekonomicznej "Financial Timesa" w kategorii przedsiębiorczość. Holding z Bydgoszczy jest pierwszą nominowaną firmą z Europy Środkowo- Wschodniej w tym konkursie.


foto: katalogkolejowy.pl





Wśród konkurentów bydgoskiej Pesy jest m.in. tak znana marka jak Twitter. O nagrodę FT ubiegają się również system rezerwacji noclegów Airbnb, amerykański koncern naftowy Continental Resources, operator aplikacji mobilnej służącej do rezerwacji pojazdów Uber, globalnie działający amerykański koncern informatyczny Splunk. Laureatów w siedmiu kategoriach, w jakich zostaną przyznane w tym roku nagrody, poznamy 20 marca podczas gali w Londynie.

Niezależnie od tego, kto z nominowanych zdobędzie nagrodę, sam fakt obecności w tak prestiżowym gronie jest już dla nas ogromnym sukcesem. Dzięki temu zostaliśmy już dostrzeżeni i docenieni na globalnym rynku, startując jako firma z lokalnym rodowodem - powiedział prezes Pesa SA Tomasz Zaboklicki.

Bydgoska Pesa zatrudniająca około 3,7 tys. specjalizuje się w budowie i modernizacji pojazdów szynowych. Oferta polskiego producenta obejmuje spalinowe i elektryczne zespoły trakcyjne oraz lokomotywy i tramwaje. Tradycje firmy sięgają 1851 r., kiedy to w Bydgoszczy powstały Warsztaty Parowozowe Pierwszej Klasy, działające w okresie PRL jako ZNTK Bydgoszcz.

Jednym z największych dotychczasowych osiągnięć Pesy było zawarcie w 2012 roku ramowej umowy z niemieckim przewoźnikiem kolejowym DB Regio - spółką córką niemieckich kolei Deutsche Bahn. Przewidywane zakupy taboru przez stronę niemiecką do 2018 roku mogą sięgnąć nawet 1,2 mld euro. Pierwszą umowę na dostawy pociągów dla komunikacji regionalnej w sieci Sauerland, wartą 120 mln euro, podpisano w listopadzie.



Źródło: http://narodowcy.net/europa-i-swiat/9069-polski-holding-ma-szanse-zdobyc-nagrode-financial-timesa


Aż trudno się powstrzymać i nie napisać w związku z ostatnim nabytkiem PKP  za poetą:

"Cudze chwalicie,
Swego nie znacie,
Sami nie wiecie,
Co posiadacie."


Stanisław Jachowicz

- Szukam więcej informacji na temat życia i twórczości tego poety w komentarzach takie informacje mile widziane. 

- Ciasteczkowuy

Na podsumowanie pod jednym z artykułów na WP znalazłem taki komentarz:


~3d 1 godzinę i 15 minut temu

dzień z życia Polaka : Wstaje rano, włącza japońskie radyjko, zakłada amerykańskie spodnie, wietnamski podkoszulek i chińskie tenisówki, po czym z holenderskiej lodówki wyciąga niemieckie piwo. Siada przed koreańskim komputerem i w amerykańskim banku i zleca przelewy za internetowe zakupy w Anglii, po czym wsiada do czeskiego samochodu i jedzie do francuskiego hipermarketu na zakupy. Po uzupełnieniu żarcia w hiszpańskie owoce, belgijski ser i greckie wino wraca do domu. Gotuje obiad na rosyjskim gazie . Na koniec siada na włoskiej kanapie pijąc kolumbijską kawe słodzoną ukraińskim cukem i... szuka pracy w niemieckiej gazecie - znowu nie ma! Zastanawia się, dlaczego w Polsce nie ma pracy i jeżdżę starym trupem???



środa, 12 marca 2014

Chcą narzucić homomałżeństwa i aborcję. Zaprotestuj!


W Parlamencie Europejskim rozstrzygną się losy dwóch projektów rezolucji o bardzo ideologicznym charakterze. Pierwsza z nich postuluje „prawo do aborcji” oraz wdrażanie polityki gender w szkołach publicznych, druga ma na celu prawne zobowiązanie krajów chroniących naturalne małżeństwo do uznania związków partnerskich i tzw. „małżeństw” homoseksualnych.




W poniedziałek na forum Parlamentu Europejskiego odbywa się debata nad raportem autorstwa posłanki Inês Zuber, będącym rocznym sprawozdaniem na temat równości pomiędzy kobietami i mężczyznami w Unii Europejskiej. Raport Zuber postuluje „prawo do aborcji”, co pozwoli osobom dążącym do zniesienia prawnej ochrony życia ludzkiego na prenatalnym etapie rozwoju, stygmatyzować kraje, takie jak Polska, które chronią życie najsłabszych. Rezolucja ta promuje również wdrażanie polityki genderowej od wczesnego dzieciństwa w szkołach publicznych. Sprawozdanie postuluje ponadto zrównanie homoseksualnych związków partnerskich z małżeństwem.



Dokument ten jest sprzeczny z politycznym stanowiskiem Parlamentu, które zajął w sprawie raportu Estrelii, nade wszystko jednak jest sprzeczny z prawem traktatowym UE, z Kartą Praw Podstawowych oraz z orzecznictwem Wielkiej Izby Trybunału Sprawiedliwości UE.



Europejska Partia Ludowa zgłosiła projekt alternatywnego raportu (którego autorem jest Mariya Gabriel). Niestety, nie różni się on istotnie od raportu Zuber przez co nie stanowi dla niego prawdziwej alternatywy. Oba projekty zostaną poddane pod głosowanie we wtorek 11 marca.



Z kolei w środę 12 marca br. Parlament Europejski zagłosuje nad rezolucją w sprawie ułatwienia swobody przepływu pracowników. Efektem jej przyjęcia będzie powstanie wiążącej dla Polski dyrektywy UE.



Swoboda przepływu pracowników jest jednym z filarów UE. Jednak lobby LGBT w Parlamencie Europejskim chce ją wykorzystać, by zmusić kraje chroniące naturalne małżeństwo do uznania związków partnerskich i małżeństw homoseksualnych poprzez nakazanie uznawania, i tym samym uznania skuteczności, dokumentów stanu cywilnego wydanych w innym kraju UE, czyli m.in. dokumentów stwierdzających małżeństwo, adopcję dziecka lub zmianę płci. Każde państwo, w tym Polska, niezależnie od treści prawa wewnętrznego zmuszona będzie uznać za małżeństwo parę homoseksualistów, którzy dokument taki uzyskają n.p. w Hiszpanii lub Anglii, zaś odmowa adopcji takiemu „małżeństwu” będzie aktem dyskryminacji.



Jest to sprzeczne z porządkiem prawnym UE, który wyraźnie stwierdza, że polityka swobodnego przepływu pracowników nie ma wpływu na sposób rozumienia małżeństwa lub dopuszczalność instytucjonalizowania związków pozamałżeńskich.



Co więcej, w raporcie Edit Bauer, mówiąc o unikaniu dyskryminacji ze względu na „osobiste wybory” pracowników, dąży się do legalizacji tzw. „dobrowolnej prostytucji” (w wielu krajach prostytutki są uznawane za „pracowników seksualnych”).



Komitet ds. Zatrudnienia i Spraw Socjalnych złożył projekt alternatywnej rezolucji legislacyjnej. Jest to poprawka nr 64, która kompleksowo podchodzi do zagadnienia swobodnego przepływu pracowników bez przemycania ideologii LGBT. Ponadto poprawka nr 64 wzywa do przestrzegania dorobku prawnego UE i stania na straży już przyjętych zasad.



Przeciwko obu tym projektom protestują już obywatele. Ponad 21 tysięcy osób poprosiło o odrzucenie raportu Cristiny Zuber, aktywna jest także internetowa petycja w sprawie raportu Edit Bauer.



Nie dopuść do tego, aby tak skandaliczne rezolucje stały się rzeczywistością. Zadzwoń do biura polskiego europosła i poproś go, aby głosował za ich odrzuceniem. Podczas rozmowy zaznacz również, że będziesz  publicznie informował swoich przyjaciół i znajomych  o wyniku głosowania.



Publikujemy także wzór listu jaki można przesyłać do europosłów:



We wtorek 11 marca i w środę 12 marca Parlament Europejski będzie głosował nad dwoma projektami rezolucji, które zawierają skandaliczne treści o charakterze ideologicznym.

Raport autorstwa Cristiny Zuber forsuje nieznaną prawu międzynarodowemu konstrukcję „prawa do aborcji”, przez co stygmatyzuje państwa (w tym Polskę), które chronią życie ludzkie w prenatalnej fazie jego rozwoju. Promuje on również wdrażanie polityki gender mainstreaming od wczesnego dzieciństwa w szkołach publicznych, co spotkało się już z gwałtownym sprzeciwem społeczeństwa polskiego. Europejska Partia Ludowa, jako poprawkę nr 1, zgłosiła projekt alternatywnego raportu (którego autorem jest Mariya Gabriel). Jednak nie różni się on istotnie od raportu Cristiny Zuber przez co nie stanowi dla niego prawdziwej alternatywy.

Raport Edit Bauer zmusza kraje chroniące naturalne małżeństwo do uznania m.in. małżeństw homoseksualnych poprzez nakazanie „uznawania dokumentów stanu cywilnego” wydanych w innym kraju UE i stwierdzających małżeństwo, adopcję dziecka lub zmianę płci. Każde państwo członkowskie będzie więc musiało uznać za małżeństwo parę homoseksualistów, którzy dokument taki uzyskają n.p. w Hiszpanii lub Anglii, zaś odmowa adopcji takiemu „małżeństwu” będzie aktem dyskryminacji. Komitet ds. Zatrudnienia i Spraw Społecznych PE złożył projekt alternatywnej rezolucji legislacyjnej. Jest to poprawka nr 64, która kompleksowo podchodzi do zagadnienia swobodnego przepływu pracowników bez dodatków ideologii LGBT.

Stanowczo proszę więc o głosowanie:

- przeciwko raportowi pos. Zuber,
- przeciwko poprawce nr 1 do raportu pos. Zuber,
- przeciwko raportowi pos. Bauer,
- za przyjęciem poprawki nr 64 do raportu pos. Bauer



KONTAKT DO EURODEPUTOWANYCH:



Arkadiusz Tomasz BRATKOWSKI

Zamość

Tel./Fax +48 84 639 32 06

e-mail: ab.biuroposelskie@wp.pl

Lublin

Tel./Fax +48 81 750 38



Piotr BORYS

Lubin

Tel. 0048 76 723 15 15

lubin.biuro@wp.pl

Nowa Ruda

tel: 74 872 16 03

Złotoryja

zlotoryja.biuro@wp.pl

tel.: 661465530

Wrocław

biuro.poselskie.wroclaw@wp.pl



Andrzej GRZYB

Ostrzeszów

tel./fax +48 62 732 07 57

e-mail: biuropoznan@andrzejgrzyb.eu

e-mail: office@andrzejgrzyb.eu

Poznań

tel. +48 61 865 72 16

tel. +48 61 865 72 19

Maksymilian

kom. +48 605 492 867

e-mail: wbp@psl.org.pl

e-mail: poznan@andrzejgrzyb.eu A

e-mail: poznanoffice@andrzejgrzyb.eu

Leszno

kom. +48 724 922 314

e-mail: biuroleszno@andrzejgrzyb.eu

Piła

tel./fax.(0-67) 350 93 91
kom. 669-962-502

e-mail: biuropila@andrzejgrzyb.eu

Kalisz

e-mail: biurokalisz@andrzejgrzyb.eu
kom. 697 739 051

Konin

kom. 695 580 351

e-mail: biurokonin@andrzejgrzyb.eu

Gniezno

kom. 695 580 351

e-mail: biurokonin@andrzejgrzyb.eu

Opole

tel. 510 207 437

email: biuroopole@andrzejgrzyb.eu

Zielona Góra

kom. 790 621 584

e-mail: biurozielonagora@andrzejgrzyb.eu

Wrocław

kom. 660 748 540

e-mail: biurowroclaw@andrzejgrzyb.eu



Małgorzata HANDZLIK

Katowice

katowice@malgorzatahandzlik.com

tel./fax: +48 32 200 00 11

Sosnowiec
Sebastian Mołek
sosnowiec@malgorzatahandzlik.com

tel./fax +48 32 290 55 47

Częstochowa
Ewelina Salwierak
czestochowa@malgorzatahandzlik.com

tel./fax: +48 34 361 30 66

Bielsko-Biała

tel./fax: +48 33 814 22 22

Anna Grygierzec Dyrektor Biur Poselskich
biuro@malgorzatahandzlik.com

Katarzyna Szeliga-Juchnik
koordynator@malgorzatahandzlik.com
bielsko@malgorzatahandzlik.com



Jolanta Emilia HIBNER

Warszawa

Tel. (0-22) 412 10 05

biuro@hibner.pl

Radom

tel. (0-48) 384 60 80

696 055 212 asystent Grażyna Wilk

Siedlce

tel./fax (0-25) 644 38 30

tel. 604 900 741 asystent Paweł Trojanowski

Ciechanów

tel./fax (0-23) 673 92 57 asystent Sylwia Bieńkowska

Płock

tel. 696 055 601 asystent Hubert Girszewski



Danuta Maria HÜBNER

Biuro poselskie w Warszawie
tel. 228261552
tel. kom. 601911135


Asystenci
Dana Andreicut
dana.andreicut@europarl.europa.eu

Ewa Haczyk-Plumley
e.haczyk@danuta-huebner.pl

Małgorzata Kucińska
malgorzata.kucinska@europarl.europa.eu

dr Joanna Matuszewska
j.matuszewska@danuta-huebner.pl

Paweł Rygalski
pawel.rygalski@europarl.europa.eu

Michał Skrzek
m.skrzek@danuta-huebner.pl
tel. 0048601911135



Danuta JAZŁOWIECKA

Opole
tel./fax: +48 77 453 10 38
e-mail:biuro.opole@jazlowiecka.pl



Sidonia Elżbieta JĘDRZEJEWSKA

Poznań
tel./fax.:(061) 853 22 62

Asystentka Małgorzata Kopyra
kom.: 512 005 103 biuro.poznan@sidonia.pl

Asystent Adam Olejnik
kom.: 692 485 956  olejnik.adam@gmail.com

Asystent Maciej Popiołek
kom.: 512 005 104


Asystentka Justyna Pełszyk
Tel.: 512 301 277



Filip KACZMAREK

Poznań
tel. +48 61 847 99 09
fax.+48 61 847 99 08
e-mail biuro@filipkaczmarek.pl

Dyrektor BiuraMarek Sternalski
marek.sternalski@filipkaczmarek.pl
tel. 501 602 591


Doradca Marek Pawłowski
e-mail marek.pawlowski@filipkaczmarek.pl
tel. 609 533 447

Asystentka Justyna Czyżak
tel. 510125924



Kalisz
Tel 62 501 50 66

Ostrów Wielkopolski
Tel 62 735 10 49

Konin
tel. 63 243 75 80



Jarosław KALINOWSKI

WARSZAWA
Piotr Grządkowski – Tel. kom. 784 095 461
Natalia Pisarek- Tel. kom. – 784 095 472
Tel/fax. 22 620 67 55
eurobiuro.warszawa@kalinowski.pl

OSTROŁĘKA
Jarosław Janyszko – Tel. kom. 784 095 463
Tel/fax. 29 764 27 46
eurobiuro.ostroleka@kalinowski.pl

SIEDLCE
Justyna Poboży – Tel. kom. 784 095 464
Tel. 25 644 34 13
eurobiuro.siedlce@kalinowski.pl

CIECHANÓW
Adam Jóźwik – Tel. kom. 784 095 465
Tel/fax. 23 674 36 67
eurobiuro.ciechanow@kalinowski.pl

PŁOCK
Aleksandra Chachuła – Tel. kom. 784 095 466
Tel/fax. 24 262 62 63
eurobiuro.plock@kalinowski.pl


KATOWICE
Mateusz Pindel – Tel. kom. 784 095 468
Tel/fax. 32 251 51 88
eurobiuro.katowice@kalinowski.pl

OLSZTYN
Marek Rudnicki – Tel. kom. 784 095 469
Tel/fax. 89 522 28 46 89 Tel. 89 527 32 17
eurobiuro.olsztyn@kalinowski.pl



RADOM
Katarzyna Kalbarczyk - Tel. kom. 784 095 470
Tel./fax 48 363 15 93
e-mail: eurobiuro.radom@kalinowski.pl



BIAŁYSTOK
Joanna Czajkowska - Tel. kom. 784 095 471
Tel./fax 85 743 53 42
e-mail: eurobiuro.bialystok@kalinowski.pl



Michał Tomasz KAMIŃSKI

Asystenci

Kontakt:

Andrii Vitrenko

email: andrii.vitrenko@europarl.europa.eu

Maciej Olchawa

e-mail: maciej.olchawa@europarl.europa.eu

Rafał Godlewski
email: rafal.godlewski@europarl.europa.eu





Jan KOZŁOWSKI

Sopot
Tel. +48/ 58 550 37 53

biuro@jankozlowski.pl

Dyrektor biura:
Alicja Langowska alicja.langowska@jankozlowski.pl

Asystentka Posła:
Magdalena Ledwoń magdalena.ledwon@jankozlowski.pl





Krzysztof LISEK

Krzysztof Lisek:
krzysztof.lisek@europarl.europa.eu

Asystent Norbert Gacki (Bruksela, Strasburg):
norbert.gacki@europarl.europa.eu

Asystent Łukasz Łukaszewski (Polska, Olsztyn):
lukasz.lukaszewski@platforma.org



Olsztyn
tel. +48 89 722 80 90
Białystok
tel. 797 122 198



Elżbieta Katarzyna ŁUKACIJEWSKA

Rzeszów
tel./fax: (17) 852 32 04
e-mail: karolina@lukacijewska.pl

artur@lukacijewska.pl

Sanok
tel./fax: (13) 464 68 50
e-mail: kasia@lukacijewska.pl

ewa@lukacijewska.pl

Krosno
e-mail: kasia@lukacijewska.pl



Bogdan Kazimierz MARCINKIEWICZ

Rybnik
tel./fax.: + 48 32 433 16 76
tel.: 508 319 293 / 508 319 264
biuro@bogdanmarcinkiewicz.pl

Racibórz
tel.: 32 721 84 90,



Sławomir NITRAS

SZCZECIN
Tel.: +48 91 488 65 67



Jan OLBRYCHT

Katowice

tel.: +48 (32) 354 12 07
e-mail: biuro@janolbrycht.pl



Jacek PROTASIEWICZ

Wrocław
tel. (071) 341 81 82
biuro@protasiewicz.pl



Jacek SARYUSZ-WOLSKI

Łódź

tel. +48 (0) 42 630 22 07
e-mail: biuro@jaceksaryusz-wolski.pl

ZESPÓŁ:
Dyrektor Biura: Witold Gerlicz, e-mail: biuro@jaceksaryusz-wolski.pl
Monika Bilińska, e-mail: biuro@jaceksaryusz-wolski.pl
Magdalena Netzel, e-mail: magda.netzel@jaceksaryusz-wolski.pl
Agata Roksela, e-mail: agata.roksela@jaceksaryusz-wolski.pl



Czesław Adam SIEKIERSKI

Kielce

(041) 344 99 96

eurobiurokielce@op.pl

Kraków

tel/fax (+48) 12 633 04 84

eurobiuro.siekierski@op.pl

Warszawa

tel/fax: (+48) 22 620 81 53

siekierski.waw@interia.pl

Paweł Staniurski tel. kom. (+48) 519 316 995

media.siekierski@gmail.com



Joanna Katarzyna SKRZYDLEWSKA

Łódź

tel. 042 633 80 60
dyrek­tor biura:  Bro­ni­sław Sagan, tel. 0 512 352 206

biuroposelskie@skrzydlewska.eu
Joanna.Skrzydlewska@europarl.europa.eu



Bogusław SONIK

Kraków

telefon+48 12 423 27 27

Kielce

Karol Wilczyński tel +48 791 888 139

Tarnów

Telefon +48 506 107 826

Nowy Sącz

Bożena Borkowska tel +48 500 136 084

Zakopane

Gabriel Szuster tel +48 669 407 725



Róża Gräfin von THUN UND HOHENSTEIN

Kraków

tel./fax: +48 12 428 29 29

e-mail: biuro@rozathun.pl

Kielce

Marek Materek

tel.:+48 797 122 691
e-mail: kielce@rozathun.pl



Jarosław Leszek WAŁĘSA

Gdańsk
tel./fax 58 710 80 56

e-mail: jaroslaw.walesa@europarl.europa.eu



Zbigniew ZALESKI

Lublin
tel. +48 81 533 61 57



Paweł ZALEWSKI

Warszawa tel. +48 22 435 83 56

pawel.zalewski@europarl.europa.eu

Dyrektor biura Dominik Zaremba

+48 501 679 763 dyrektor@pawelzalewski.eu

Asystenci:

Karolina Komotajtys 48 501 679 755

k.komotajtys@pawelzalewski.eu

Natalia German +48 508 560 998

n.german@pawelzalewski.eu

Michał Sobczyk +48 508 561 010
m.sobczyk@pawelzalewski.eu
Kontakt dla mediów

Paulina Walczak+48 508 561 008

p.walczak@pawelzalewski.eu



Janusz Władysław ZEMKE

Bydgoszcz
Telefon: 52 552-96-85



Tadeusz ZWIEFKA

Włocławek

tel. (54) 232 78 18



Joanna SENYSZYN

Gdynia: tel. (58) 620-27-00.

Kraków: tel. (12) 634-57-14.

Kielce: tel. 696-600-611.



Marek SIWIEC

Bruksela
szefowa biura: Katarzyna Skrzypczak
e-mail: katarzyna.skrzypczak@europarl.europa.eu

asystentka: Magdalena Gościniak
e-mail: marek.siwiec-office@europarl.europa.eu

Kalisz
tel: +48 784 350 610

dariusz.kaczmarek@mareksiwiec.pl
Poznań
Jacek Krawczykowski tel. + 48 61 85 10 425, 502 749 432
e-mail: jacek.krawczykowski@mareksiwiec.pl

Warszawa

Joanna Chojnackab tel. +48 537 977 119

e-mail: joanna.chojnacka@mareksiwiec.pl



Wojciech Michał OLEJNICZAK

wojciech.olejniczak@europarl.europa.eu

Warszawa

Dyrektor Biura:

Filip Puchalski Tel. 696 492 795

fpuchalski@wojciecholejniczak.pl



Adam GIEREK

Asystentka: Malina Stompel

mail- malina.stompel@europarl.europa.eu



Dąbrowa Górnicza
tel. 32 266 00 52, 660 514 025
mail- gierek@interia.eu

Źródło: ordoiuris.pl/PCh24.pl

luk


Za: http://www.pch24.pl/chca-narzucic-homomalzenstwa-i-aborcje--zaprotestuj-,21595,i.html

wtorek, 11 marca 2014

Po raz kolejny sąd odebrał dzieci z powodu biedy – We Wrocławiu pani Magdzie odebrano trzech synów, bo… nie dostali kanapek do szkoły, a w domu był bałagan


Powodem może być domniemany alkoholizm albo domniemana przemoc seksualna, bo „skoro mają ośmioro dzieci to pewnie ciąże są wynikiem przemocy seksualnej”. Albo nadwaga czy dłuższa nieobecność w szkole.




za: http://www.pch24.pl
za: http://www.pch24.pl

Fronda.pl: Po raz kolejny sąd podjął decyzję o odebraniu dzieci z powodu domniemanej biedy. We Wrocławiu pani Magdzie odebrano trzech synów, bo… nie dostali kanapek do szkoły, a w domu był bałagan. To nie pierwsza w ostatnim czasie sytuacja, kiedy sąd rozbija rodziny, powołując się przy tym na niezwykle błahe powody. Czy Pana szokuje wspomniany przypadek z Wrocławia?

Paweł Woliński, prezes Fundacji Mama i Tata: Mimo wszystko, takie informacje są nadal szokujące. To skandal, że takie przypadki w ogóle mają miejsce. Jako Fundacja wystosowaliśmy list do pana premiera w sprawie odbierania dzieci nie z powodów jakichkolwiek patologii, ale wyłącznie z powodu ubóstwa. Dziś w Polsce jest około 8 milionów dzieci, z czego blisko 27 tysięcy przebywa w domach dziecka czy placówkach opiekuńczo-wychowawczych. Dla porównania, w 1996 roku w Polsce było 11 milionów dzieci, a tylko 17 tysięcy w placówkach opiekuńczych. Można powiedzieć, że w 1996 roku na tysiąc dzieci przypadało 1,5 dziecka w placówce opiekuńczej, a już w 2011 na tysiąc dzieci mamy ponad 3,5 dziecka w placówce opiekuńczej. Porównajmy taką praktykę na przykład do epidemii raka. W okresie 15 lat w Polsce dwukrotnie wzrosła zachorowalność na raka piersi. W związku z tym, mamy dziesiątki kampanii społecznych, akcje prozdrowotne, inicjatywy zachęcające kobiety do badania piersi, artykuły prasowe. Wszystko po to, by budować świadomość społeczną. Tu jest dokładnie tak samo. Dwukrotnie wzrósł odsetek dzieci, przebywających w domach dziecka, ale ten problem nikogo nie bulwersuje. Nikt o nim nie mówi. Zostało to przyjęte za normę.

Skąd się biorą te autorytarne zapędy państwa, przekładające się na rosnącą liczbę dzieci odbieranych rodzicom?
To konsekwencja ideologii, w ramach której rodzina nie jest najlepszym miejscem wychowawczym dla dziecka, nie budzi zaufania. Od kilku lat w Polsce budowana jest atmosfera podejrzliwości wobec rodziny. Należy monitorować, sprawdzać, zakładać niebieskie karty… Podam przykład tworzenia podejrzliwości – Rzecznik Praw Dziecka i jego specjalny dokument do dentystów. RPD zachęcał w nim stomatologów do bacznego obserwowania dziecka podczas każdej wizyty, informowania o nagłym odwołaniu wizyty. To właśnie było budowanie atmosfery podejrzliwości. Nawet jeżeli z obserwacji nic się nie wyłania, trzeba zapisywać wszystko, bo z czasem może się to ułożyć w pełny obraz, na przykład przemocy seksualnej czy fizycznej. Państwo w każdej rodzinie widzi potencjalnych sprawców przemocy. Jeżeli weźmiemy pod uwagę inne kryteria, na przykład ubóstwo, to okaże się, że rodzina, która z jakichś powodów, zawinionych czy nie, nie radzi sobie, jest patologiczna. Ubóstwo jest określane jako ciężka niewydolność wychowawcza.

Skoro rodzina nie jest dobrym miejscem do wychowania dzieci, to co nim jest? Jaka jest alternatywa?
Nie ma żadnej alternatywy, to oczywiste. Systemy, które próbowały wyeliminować rodzinę i wychowywać dzieci przez instytucje opiekuńcze, poniosły klęskę. Wszystkie takie projekty, a znamy ich z historii kilka, skończyły się fiaskiem. Nie ma możliwości wychowania normalnego człowieka przez jakiejkolwiek instytucję. Funkcjonariusz państwa za pieniądze nie przekaże wartości, miłości, emocji. Placówka dzienna opiekuńczo-wychowawcza zatrudnia funkcjonariuszy, którzy odpłatnie zajmują się wychowaniem dzieci. Oczywiście, urzędnicy mogą być wspaniałymi opiekunami, z powołania etc., ale to nie jest taka sama relacja emocjonalna jak więź rodzic-dziecko. O tym trzeba pamiętać. Co więcej, proszę zauważyć, że miesięczny koszt pobytu dziecka w placówce wychowawczej to średnio ponad 3,700 złotych. Dlaczego rodzina, która boryka się z problemami finansowymi, jest chętnie rozbijana? Dlaczego tych pieniędzy na przeznacza się na wsparcie dla rodziny? Zamiast pracować z taką rodziną, państwo ją likwiduje, bo to jest znacznie prostsze. Gminy pozbywają się kłopotu, doprowadzając do umieszczenia dzieci w placówce wychowawczej, bo to dla nich jedynie 10 proc. kosztów pobytu dziecka w takim ośrodku, resztę pokrywa powiat. Zlikwidowana rodzina nie wymaga już żadnej pomocy, jej po prostu nie ma.

Dlaczego na celowniku znalazły się przede wszystkim rodziny wielodzietne?
Najbardziej zagrożoną ubóstwem grupą w Polsce, i to jest wielki wstyd dla naszego kraju po ponad 20. latach od transformacji, jest rodzina wielodzietna. Czwarte i kolejne dziecko powoduje, że w niemal w 40 proc. przypadków rodzina znajduje się na granicy ubóstwa. Dlaczego tak się dzieje? Spójrzmy na to z innej strony. Statystycznie rodziny wielodzietne nie są ubogie dlatego, że są niezaradne. Porównując dochód rodziny wielodzietnej z dochodem rodziny z dwójką dzieci, jest on średnio o blisko 30 proc. wyższy. A przecież w rodzinie wielodzietnej zwykle pracuje tylko mężczyzna, bo kobieta zajmuje się dziećmi. Z tego wynika, że tutaj mąż jest o wiele bardziej zaradny, niż ta dwójka małżonków, którzy w gruncie rzeczy osiągają niższy dochód niż głowa rodziny wielodzietnej. Ubóstwo bierze się tylko z tego powodu, że dochód ten dzieli się na więcej głów, więc rodziny wielodzietne łatwiej zakwalifikować jako ubogie.

We Wrocławiu dzieci odebrano matce, bo nie miały kanapek w szkole. Zna Pan jakieś inne, równie absurdalne powody rozbijania rodzin?
Znam mnóstwo takich przypadków! Takie rodziny same się do nas zgłaszają. Powodem może być domniemany alkoholizm albo domniemana przemoc seksualna, bo „skoro mają ośmioro dzieci i jest im tak ciężko z powodu trudności materialnych, to najprawdopodobniej kolejne ciąże są wynikiem przemocy seksualnej”. Bo przecież nikt normalny, kto nie jest poddany przemocy seksualnej – takie jest myślenie – nie zachodzi w ciążę, wiedząc, jakie ma warunki. Odpowiedzialne rodzicielstwo zakłada przecież, że skoro nie mam pieniędzy, to nie mam dzieci. To jedyny obowiązujący paradygmat, przez którzy „przepuszcza się” wszystkie rodziny, także wielodzietne. Jeżeli okazuje się, że ktoś ma dzieci mimo trudnej sytuacji materialnej, to najpewniej mamy do czynienia z przemocą seksualną. Rodzina jest podejrzana, ma niebieską kartę i rozkręca się machina, która prędzej czy później, doprowadzi do odebrania dzieci. Znamy takie przypadki. Były już próby odebrania dziecka z powodu nadwagi. Innym przyczyną może być nieobecność dziecka w szkole. Znam przypadek, kiedy dziecko z powodu choroby nie chodziło do szkoły przez 1,5 miesiąca. Rodzice oczywiście kontaktowali się ze szkołą, dyrekcja podobno wiedziała, że malec choruje. Ale zostało zgłoszone naruszenie obowiązku szkolnego i machina ruszyła…

Mówił Pan, że nikt w Polsce nie mówi o problemie, nie przejmuje się zabieraniem dzieci z powodu biedy. Ostatnio Beata Kempa często zabiera głos w tej sprawie, zaś jej ugrupowanie złożyło projekt ustawy o zmianie ustawy „Kodeks rodzinny…”, który miałby ograniczyć ten proceder. Pańskim zdaniem, taki projekt ma szansę, by wejść w życie?
Mam pewną trudność w ocenianiu tego typu projektów i intencji osób je zgłaszających patrząc na późniejsze losy takich inicjatyw i małą wytrwałość w skutecznym dążeniu do celu ich autorów. Taki pomysł rodzi się kręgach różnych polityków nie pierwszy raz. Za czasów ministra Gowina próbowano wymusić na sądach, by odbieranie dzieci było ostatecznością. Dziś też przepisy wyliczają katalog środków, które mogą zastosować sądy, tyle że sędziowie często ich nie uwzględniają, sięgając od razu po ostateczność. Takie projekty już składano, ale nie wiadomo, jakie były ich dalsze losy. Teraz pojawia się następny. Rodzi się więc pytanie, czy nasz system jest dobry i wystarczy go tylko jeszcze trochę pousprawniać czy może jednak w całości obarczony jest jakimś błędem fundamentalnym. Pojawiają się też głosy, że ustawa o przemocy w rodzinie jest niekonstytucyjna. Znalezienie jednej prostej odpowiedzi na pytanie, w którą stronę powinny pójść zmiany nie jest łatwe, ale jednocześnie nie jest dobrze, że w Polsce o tym się niemal nie rozmawia, że po tylu latach obowiązywania ustawy i drastycznych przypadkach nadużyć (jak w sprawie Bajkowskich), dopiero zaczynamy się zastanawiać, co z tym można zrobić.

Rozmawiała Marta Brzezińska-Waleszczyk

za: fronda.pl / http://wobroniewiaryitradycji.wordpress.com/2014/02/08/po-raz-kolejny-sad-odebral-dzieci-z-powodu-biedy-we-wroclawiu-pani-magdzie-odebrano-trzech-synow-bo-nie-dostali-kanapek-do-szkoly-a-w-domu-byl-balagan/


poniedziałek, 10 marca 2014

Multi-kulti i Feliks Koneczny

Ideologia multikulturalizmu bierze górę nad rozumem, wytaczając przeciwko spuściźnie zachodniego chrześcijaństwa działa relatywizmu kulturowego, który każe dbać o "równe" traktowanie wszystkich kultur i zabrania je wartościować. W starciu z pseudofilozofią multi-kulti przywoływane są zeszłowieczne idee Feliksa Konecznego - historyka i twórcy historiozofii na gruncie polskim. Dzisiaj, gdy polityczna poprawność stawia kulturę afrykańskich plemion czy azjatyckich koczowników na jednym poziomie z dorobkiem średniowiecznej Europy, powraca głoszony przez niego pogląd o wyższości cywilizacji łacińskiej nad innymi.

"Kto ocali u nas cywilizację łacińską? Jedną tylko znam siłę, do tego zdatną i powołaną: Kościół. Tu, w Europie, jest to jego cywilizacja, jego córa, bronić mu przeto wypadnie swej własności. Ale powodzenie zależy od tego, czy miłośnicy tej cywilizacji zrozumieją, że nie obronią jej, jeśli nie staną razem w szeregach Kościoła. W tej walce trzeba być koniecznie katolikiem, inaczej walka będzie próżną" - pisał Koneczny w 1937 r. w niewielkiej broszurze "Napór Orientu na Zachód". Wyrażone tak kategorycznie przekonanie nie wypływało z jego wiary, choć w istocie był katolikiem, lecz z głębokiej i szczegółowej analizy dziejów.

Geniusz rodzaju ludzkiego

Praca Konecznego nad stworzeniem wielkiej syntezy historii budziła przed wojną nieufność większej części akademickich uczonych, którzy uważali historiozofię za rozważania "nienaukowe" - w odróżnieniu od szczegółowych badań źródłowych. Krytyka rządów sanacyjnych i zbliżenie do obozu narodowego nie ułatwiały mu kariery akademickiej w II Rzeczypospolitej. W PRL skazano jego dzieło na niebyt z powodu bezkompromisowego antybolszewizmu autora.

Myśl Konecznego, chociaż napiętnowana jako "klerykalna" oraz "antysemicka", obroniła się sama i po 1989 r. zaczęła zajmować - dzięki analizom m.in. krakowskich uczonych Jana Skoczyńskiego i Piotra Bilińskiego - należne jej miejsce w polskim obiegu naukowym. W polskim - należy podkreślić, bo fundamentalna analiza Konecznego "O wielości cywilizacji" z 1935 r. ukazała się po raz pierwszy drukiem w Wielkiej Brytanii na początku lat 60. w angielskim tłumaczeniu z przedmową słynnego teoretyka cywilizacji Arnolda Toynbee. "Koneczny podjął rozważania nad pytaniami postawionymi przez naukę o cywilizacjach i doszedł do ściśle sprecyzowanych i cennych wniosków" - napisał. I dodał: "Polska ma wiele do przekazania współczesnemu Zachodowi".

Jego dorobek nadzwyczajnie cenił i upowszechniał zmarły w 1970 r. niemiecki uczony Anton Hilckman, założyciel i szef instytutu badań porównawczych nad cywilizacjami w Moguncji. "Koneczny to jeden z wielkich geniuszów rodu ludzkiego, jeden z tych, którzy wspólnemu dorobkowi duchowemu Europy zapewnili trwałe zdobycze - twierdził. - Nie waham się uznać Konecznego, którego imię jest mało znane, za najwybitniejszego przedstawiciela historiozofii".

Cena wolności

Urodzony równo 150 lat temu, 1listopada 1862 r. w Krakowie, uczył się w gimnazjum św. Anny (dzisiejsze liceum im. Nowodworskiego), osiągając początkowo znakomite rezultaty. Z czasem jednak szkolny rygor okazał się nie do zniesienia dla niezależnego z natury młodego człowieka, co skończyło się brakiem promocji przyszłego profesora uniwersyteckiego do klasy piątej. Przeniósł się zatem do innego gimnazjum, zdał maturę i skończył studia na Wydziale Filozoficznym UJ obroną doktoratu w 1888 roku. Przez jedenaście lat walczył o byt materialny i możliwość prowadzenia niezależnych badań - rok spędził na stypendium w archiwach watykańskich, później pracował w archiwum oraz bibliotece Akademii Umiejętności. Wiele w tym czasie publikował: wydał m.in. trzy monografie dotyczące spraw pruskich i pracę "Jagiełło i Witold podczas unii krewskiej", nagrodzoną przez Towarzystwo Historyczno-Literackie w Paryżu, a także pierwsze w języku polskim "Dzieje Śląska". Mimo znaczącego dorobku naukowego nie udało mu się wówczas zdobyć posady na uczelni - swoje niepowodzenie przypisywał stosunkom panującym na Uniwersytecie Jagiellońskim.

Przyjazną dłoń wyciągnął do niego dyrektor Biblioteki Jagiellońskiej Karol Estreicher, dając mu etat, a tym samym zapewniając względną stabilizację życiową na kolejnych dwadzieścia lat. Estreicher szanował ludzi twardego charakteru: "Cenił indywidualność cudzą i wolał ludzi mających swe własne zdanie niż bezbarwnie ugrzecznionych - tak oceniał go Koneczny. - Nie bał się ruchu feministycznego ani powszechnego głosowania".

W odrodzonej Rzeczypospolitej doczekał się wreszcie posady na Uniwersytecie Stefana Batorego w Wilnie, gdzie wykładał, uzyskawszy habilitację, do przejścia na emeryturę w 1929 roku. "Był profesorem uniwersyteckim, który izolował się od swojego akademickiego otoczenia, by móc pisać dzieło życia - naukę o cywilizacji - opisuje ten okres życia Konecznego jego biograf Piotr Biliński. - Siłę dawało mu poczucie tworzenia wielkich i nowych systemów. Jego tryb życia był harmonijnie uregulowany, całe dnie spędzał przy "zawalonym" książkami i rękopisami biurku, w gabinecie przypominającym bibliotekę. Stałym elementem tej codzienności była jeszcze zawsze obecna przy nim żona Marcela".

Powróciwszy do Krakowa, zamieszkał w swojej willi na Salwatorze i nadal intensywnie pisał. Kiedy zdawać się mogło, że wreszcie jego sprawy życiowe potoczą się spokojnym nurtem, spadł na niego cios. Cztery lata przed wojną zmarła jego żona -nieodłączny towarzysz życia. Pod niemiecką okupacją stracił w odstępie miesiąca prawie całą rodzinę: w Powstaniu Warszawskim zginął starszy syn z żoną, a w październiku 1944 r. zgładzono w Brandenburgu nad Hawelą młodszego syna, aresztowanego w 1943 r. za działalność w Polskim Państwie Podziemnym. Feliks Koneczny pozostał sam z córką oraz dwoma osieroconymi wnukami.

Kiedy po wojnie kraj znalazł się pod panowaniem Sowietów, cały wysiłek włożył w zdobywanie środków na wychowanie sierot po synu. Swój pogląd na marksizm wyłożył dobitnie przed wojną: "Jakimżeż cudem może Europejczyk uznać tak potworną głupotę i głupią potworność za dobro? Przecież to się sprzeciwia wszelkim składnikom cywilizacji łacińskiej, chrześcijańsko-klasycznej!".

Pisywał do katolickich pism "Niedziela" i "Tygodnik Warszawski". Ostatnie lata jego życia naznaczyła ciężka choroba. Cierpiąc, wprowadzał ostatnie poprawki i uzupełnienia do swoich prac. W 1949 r. odszedł na zawsze, odprowadzony na miejsce spoczynku przez wiernego przyjaciela, księdza infułata Ferdynanda Machaya. Na pogrzebie nie pojawił się nikt z Biblioteki Jagiellońskiej ani z Uniwersytetu.

Cywilizacje lepsze i gorsze

Jeszcze w okresie krakowskim, kiedy po ukończeniu studiów chciał prowadzić badania nad cywilizacją, spotkał się z oporem środowiska uczonych. "Za mojej młodości ostrzegano mnie przed historiozofią jako przed zarazą, która może wyjałowić mózg frazesami i zmarnować zmysł historyczny w badaczu przeszłości - wspominał Koneczny w 1921 roku. - Zwracano też uwagę, że historiozofią nie trudnią się nigdy historycy, lecz rozmaici ochotnicy, historii nie znający. (...) Dla historyka stanowiło to coś, co znajduje się poniżej jego godności naukowej. (...) Uczony historyk ma się ograniczyć do przyczynowego związku faktów".

Tymczasem Koneczny chciał poświęcić się właśnie tej "zarazie" - historiozofii, nazywanej też filozofią historii. Historiozof dokonuje refleksji nad sensem historii i usiłuje z tysiąca zdarzeń oraz zależności między nimi odczytać jej najbardziej ogólne prawa. Polski uczony sformułował po wielu latach badań teorię, według której w dziejach ludzkości pojawiły się dwadzieścia dwie cywilizacje mające na te dzieje wpływ - pomijając wielość innych, które przeminęły zbyt szybko, by odegrać jakąkolwiek rolę. Spośród tych najważniejszych miało przetrwać siedem - i one właśnie stały się przedmiotem szczegółowej analizy Konecznego.

Dwie z nich: bramińską i żydowską, sklasyfikował jako "sakralne", co oznacza, że życie zbiorowe zorganizowane jest w ich obrębie przez nakaz religijny.

Ani dwie wspomniane, ani pięć pozostałych: bizantyńska, chińska, turańska, łacińska i arabska, nie ograniczają swojego zasięgu do konkretnego i ograniczonego terytorium geograficznego. Koneczny wyodrębnia cechy charakterystyczne każdej z nich, po czym wskazuje ich obecność na całym świecie.

I tak despotyczny system rządów oraz nadrzędność władzy państwa wobec Kościoła, wykształcone historycznie przez "bizantynizm", znajdują swój wyraz w protestantyzmie niemieckim. "Reformacja wnosiła wprawdzie wszędzie coś z bizantynizmu, upoważniając władzę świecką do ingerencji w stosunki religijne, lecz tylko w Niemczech trafiła na grunt przysposobiony, gdyż na istniejącą już kulturę bizantyńsko-niemiecką" - pisał. Ta ostatnia wytworzyć się miała w czasie walk papiestwa z cesarstwem, jej późniejszym przejawem było istnienie zakonu krzyżackiego, a wreszcie państwa pruskiego.

Interesujące dla badaczy Rosji jest zdefiniowanie przez Konecznego cywilizacji turańskiej - cywilizacji "wielkiego stepu" cechującej się "ustrojem obozowym". "W turańskiej nie ma wcale organizacji społecznej, tylko wojskowa; całe ludy - to pułki, w wiecznym pogotowiu wojennym, w oczekiwaniu wypraw i łupów, a kiedy to zawiedzie, popadające w bezład na całe wieki. W takich warunkach rozkwita kult wodza, któremu wszyscy poddani podlegają bezpośrednio - wywodził. - Gdzie wojowanie stanowi więź społeczną, nie da się osiągnąć wyższego szczebla kultury duchowej; wszelkie opryszkostwo stawało się żywiołem takich społeczeństw i państw, a nawet ich ideałem". Ekspansja cywilizacji turańskiej na obszar wschodniej Słowiańszczyzny, gdzie "w zupełnej zgodzie z bizantyńskim chrześcijaństwem wytworzyła (...) dwie kultury turańsko-słowiańskie: moskiewską i kozacką", zaowocowała "najstarszym w Europie etatyzmem i początkami państwa totalnego".

Łaciński spadek

Najwyższą, wedle przyjętych przez Konecznego kryteriów, takich jak stosunek władzy do jednostki, religii i prawa oraz człowieka do Boga i bliźnich, jest cywilizacja łacińska. Dowodził, że jest ona jedyną prawowitą spadkobierczynią Rzymu - bizantyńska nawiązuje do dziedzictwa rzymskiego jedynie pozornie. Łacińska jest nierozerwalnie związana z instytucją Kościoła, który był "politycznym wychowawcą społeczeństw podwójnie: obdarzał ludy sądownictwem publicznym i zarazem zwiększał bezpieczeństwo życia i mienia. Oddając obie te dziedziny w ręce zwierzchności świeckiej, wytwarzał tym samym, a następnie rozszerzał i wzmacniał władzę państwową". Koneczny uważał więc, że cywilizacja łacińska jest religijna, lecz nie sakralna. "Wyjaśniał, że w przeciwieństwie do etyk sakralnych, opartych na szczegółowych przepisach Talmudu czy Koranu, etyka katolicka, która ma swoje źródło w Ewangelii, podaje tylko ogólne zasady, pozostawiając ich stosowanie człowiekowi i jego odpowiedzialności. "Dla nas religijność jest tłem życia, a wypełnić to tło musimy sobie sami"" - tak ujmuje myśl Konecznego Sonia Bukowska, autorka monografii "Filozofia polska wobec problemu cywilizacji. Teoria Feliksa Konecznego". Dlatego właśnie "najpomyślniejszych warunków dla rozwoju moralności może dostarczyć katolicyzm" - twierdził myśliciel.

W czasach, gdy działalność misjonarska Kościoła postrzegana jest jako agresja wobec innej kultury, słowa Konecznego brzmią jak herezja.

Wśród zasadniczych postulatów katolickiego życia zbiorowego znajduje się "kwestia monogamii dożywotniej". "Wiadomo powszechnie - twierdził Koneczny - że wyłoniło się z tego poszanowanie kobiety, przyznanie jej praw, w końcu równouprawnienie moralne i majątkowe. Monogamia czyni z kobiety czynnik twórczy w życiu zbiorowym".

Czym zatem jest, zdaniem Konecznego, Polska? Polem nieustannej walki czterech cywilizacji: łacińskiej, żydowskiej, turańskiej i bizantyńskiej. "Należy przyjąć za Mickiewiczem i Krasińskim, że misja dziejowa Polski polega na tym, by wprowadzić chrześcijańskiego ducha do polityki" - tym zdaniem zakończył pracę z 1938 r. "Kościół jako polityczny wychowawca narodów".

Zator cywilizacyjny

Wiele się dziś mówi o kulturze europejskiej i zagrożeniu jej wartości. Tymczasem Koneczny twierdził, że cywilizacja europejska jako taka nie istnieje: "W Europie wytworzył się istny zator cywilizacyjny dzięki panowaniu mieszanek cywilizacyjnych" - pisał. Walka między cywilizacjami trwa i nigdy się nie kończy. "Im wyższa cywilizacja, tym większe stawia wymagania swym uczestnikom, a dla obrony swej cywilizacji trzeba nieraz ponieść ofiary. Tylko silne charaktery utrzymują się na odpowiednim poziomie. Jeżeli gotowości do poświęceń będzie zbyt mało w cywilizacji wyższej, zwycięstwo niższej tym bardziej będzie ułatwione" - konstatował w dziełku "O ład w historii". Starcie to trwa bardzo długo i polega na powolnym przenikaniu elementów tej silniej napierającej do osłabionej. "Jest to wprowadzanie ciała obcego we własny organizm, z czego muszą nastąpić schorzenia" - przedstawiał obrazowo. Synteza jest zatem niemożliwa: "Nie można być cywilizowanym na dwa sposoby, a cóż dopiero na kilka sposobów" - twierdził.

Obecnie wmawia się nam, że można, a nawet należy... Tymczasem myśliciel z Krakowa mówił: "Rozpowszechniony jest pogląd o wielkich rzekomo wartościach tzw. krzyżowania się cywilizacji. W takim razie na czele rodzaju ludzkiego kroczyłaby Rosja, gdyż w tym państwie krzyżuje się siedem cywilizacji: turańska, bizantyńska, łacińska, arabska, żydowska, bramińska i chińska". Dziś pobrzmiewa w tych słowach nuta gorzkiej ironii.

Jak Koneczny oceniłby obecną kondycję Europy? Jak zdiagnozowałby powszechne przyzwolenie na aborcję, eutanazję oraz inne praktyki eugeniczne? Na agresywny i ostentacyjny homoseksualizm? Na histerię rozpętaną w imię praw do adopcji dzieci przez tak zwane związki partnerskie? On - "łaciński" obrońca rodziny i godności kobiety?

W chwili, gdy stoimy słabi wobec lewicowości triumfującej w każdej dziedzinie życia oraz na całym obszarze, na którym toczy się walka o cywilizację łacińską, większą jeszcze niż przed laty wagę mają jego słowa z 1930 r.: "Żadne bolszewizmy do cywilizacji łacińskiej stanowczo przystępu nie mają i mieć nie mogą. Byłoby to niewykonalne, ale wtedy tylko, gdyby Europa naprawdę była tą cywilizacją należycie opancerzona. Ale ona jest podziurawiona jak rzeszoto! Nie z walki bynajmniej, lecz z niedbałości naszej! (...) Wielka rewolucja francuska odrzuciła to i owo z naszej starej, wypróbowanej zbroi cywilizacyjnej, obnażyła nieco nasz korpus, a potem przez wiek XIX obnażało się coraz więcej i coraz jaśniej występowała tendencja, by zbroję łacińską zawiesić na kołku, a w XX stuleciu coraz głośniejsze są wołania, że hańbi się, kto ją przyodziewa! Do lamusa wyganiana, rdzewieje i dziurawi się coraz gorzej".

Być może Feliks Koneczny uznałby dzisiaj, że cywilizacja łacińska, której jesteśmy spadkobiercami, chociaż ciężko zraniona i odarta ze zbroi, musi zebrać siły do ostatniej walki o przetrwanie.


Anna Zechenter Oddział IPN w Krakowie