czwartek, 27 listopada 2014

Szatan boi się Benedykta XVI

fot.wikimedia.commons/GNUlicence

„Nienawidzę go, mam go dość: każde jego słowo, każdy jego gest i każde jego błogosławieństwo stanowią egzorcyzm”. Nie ma co mówić, Szatan nie może się z tym pogodzić: Papież krzyżuje mu plany, dręczy go i demaskuje, nieustannie upominając ludzkość, aby była ostrożna ze względu na jego działania i pokusy. A on, Zły, upadły anioł, potępiony na wieczność, wódz duchów piekielnych czuje się zapędzony w kozi róg, łamany i chłostany przez Josepha Ratzingera.




Jako że współpracuję z pewnym egzorcystą, jestem bezpośrednim świadkiem dotkliwego cierpienia, które trawi Diabła na sam dźwięk imienia Benedykt XVI; krzyczy, wije się, płacze z bólu. Kilka dni temu na przykład, kiedy pewna kobieta była poddana modlitwie o uwolnienie w małym kościółku w prowincji Salerno, Szatan po raz kolejny poniósł klęskę. Tak jak czytaliście na początku tego artykułu – jest załamany, nie znosi Papieża i jego nieustającej katechezy wygłaszanej przeciwko Piekłu i zamieszkującym je duchom. Ale nie tylko to – Zło uważa każde jego słowo, każdy jego gest, każde jego błogosławieństwo za egzorcyzm.

Z punktu widzenia ściśle teologicznego można powiedzieć, że Szatan nienawidzi Ojca Świętego dlatego, że Papież posiada władzę Namiestnika Chrystusa na Ziemi oraz powszechnego Pasterza Kościoła. Jest to logiczne, ale w przypadku Benedykta XVI niewystarczające, bowiem, najpierw jako profesor, potem jako arcybiskup, a w końcu jako kardynał i prefekt Kongregacji Nauki Wiary, Joseph Ratzinger nieustannie podkreślał realne istnienie Zła i Piekła, tak aby ludzie byli świadomi, że poprzez grzech ryzykują skazanie na wieczny ogień.

Kardynał Ratzinger niezliczoną ilość razy wzywał także do tego, aby odrzucić wszelkie formy okultyzmu. Praktykowanie magii obraża Boga, a także otwiera wrota duszy i świata na tego, który będąc ojcem kłamstwa wmawia ludziom, że stanowi lekarstwo na wszelkie zło, tymczasem to on sam jest Złem w czystej postaci.

Niekiedy wystarcza zwykłe czytanie kart tarota (nie mówiąc już o praktykach takich jak seanse spirytystyczne, czarne msze, przekleństwa, czary, czarnoksięstwo, konsekracja na rzecz Diabła), aby Szatan mógł posiąść duszę i ciało człowieka. W takim przypadku, jeśli człowiek prawdziwie chce się wyzwolić od nieproszonego gościa, konieczna jest pomoc egzorcysty.

Egzorcyści w ostatnich czasach sporo się nasłuchali. Zło nieustannie narzeka. Benedykt XVI stał się jednym z jego najgorszych koszmarów. I choć Zły jest kłamcą, tym razem możemy mu wierzyć – wszelkie działania Papieża skupiają się na walce z Szatanem. Jak mówił nam kilka tygodni temu bp Andrea Gemma, Diabeł, od dnia wyboru Josepha Ratzingera na papieża, zaczął drżeć. Było to kilka dni po przybyciu Benedykta XVI do Bazyliki św. Piotra, kiedy podczas jednego z egzorcyzmów (oby było więcej takich biskupów jak bp Andrea Gemma, którzy sprawują tę posługę!) Przeklęty powiedział: „Nowy Papież jest jeszcze potężniejszy niż poprzedni i wiele przez niego wycierpimy”. Wydaje się, że tak właśnie jest.

Ostatni ze swoich gestów wymierzonych przeciwko Lucyferowi Benedykt XVI wykonał zaledwie kilka dni temu, w poprzednią niedzielę wypowiadając następujące słowa: „Przeżywać Wielki Post znaczy stawić czoła i zwalczać przyczynę wszelkiego zła czyli samego Szatana, niosąc krzyż Chrystusa”. Esencja wojny duchowej wypowiedzianej Diabłu przez Kościół Ratzingera zawiera się jednak w słowach skierowanych w zeszłym roku przez samego Benedykta XVI do wiernych w pewnej parafii rzymskiej: „Dopóki grzeszymy nie wykazując żadnego żalu, jedyną perspektywą jest wieczne potępienie, Piekło. Przywiązanie do grzechu może bowiem doprowadzić do upadku naszej egzystencji. Jest to tragiczny los człowieka, który żyje w grzechu i nie zwraca się ku Bogu. Tylko Boże przebaczenie daje nam siłę do tego, aby oprzeć się złu i więcej nie grzeszyć. Jezus przyszedł na ziemię, aby nam powiedzieć, że pragnie, abyśmy wszyscy znaleźli się w Raju i że Piekło, o którym mało się mówi w naszych czasach, istnieje i jest wieczne dla tych, którzy zamykają serce na Jego miłość”. Nie ma na to rady: wobec siły Benedykta XVI, Szatan jest pokonany w przedbiegach. A znając jego pychę, łatwo sobie wyobrazić, że płacze gorzkimi łzami.

Gianluca Barile

Źródło: http://www.papanews.it/
Za: http://www.pch24.pl/szatan-boi-sie-benedykta-xvi,1058,i.html

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz