poniedziałek, 24 listopada 2014

Jeden z niewielu, którym Anglicy zawdzięczają tak wiele. Skazany za „zdradę narodu”. Umierał w domu opieki społecznej… [wideo]

Stanisław Skalski

Zachwycamy się dziś lotami polskich skoczków, podziwiamy ich odwagę. Przenieśmy się w czasie. Na starej wojennej fotografii widzimy twarz młodego Polaka. Widać, że to nie lada śmiałek. Lepiej nie wdawać się z nim w zwadę, wystarczy spojrzeć na trofea na korpusie myśliwca! Skoczek tamtego pokolenia! Wtedy mówiło się po prostu: lotnik. Podziwiało się tych ludzi jak herosów.

Przed 98 laty urodził się polski pilot myśliwski Stanisław Skalski – absolwent dęblińskiej szkoły lotnictwa, dowódca klucza 142. Eskadry Myśliwskiej w wojnie 1939 r., as myśliwski II wojny światowej o największej liczbie zestrzeleń niemieckich samolotów wśród polskich pilotów – oficjalnie uznano mu 18 zestrzelonych maszyn i 2 prawdopodobnie. Jeden z tych niewielu, którym Wielka Brytania zawdzięczała tak wiele. Służył w dywizjonach RAF: 501, 306, 316, 317, 601. Eskadrę, którą dowodził, nazwano „Cyrkiem Skalskiego”!

Miał dylemat, czy wracać po wojnie do Polski. Nie miał złudzeń, że kraj jest zniewolony, ale ta tęsknota! Więc powrócił w 1947 roku. Został oskarżony przez NKWD-UB o zdradę narodu. Skazany przez „sąd” niby-polski na karę śmierci. Wyrok łaskawie zamieniono na dożywocie. Został „zrehabilitowany” w roku 1956. Chcieli go złamać, ale się nie dał.



Był takim samym bohaterem jak wtedy, gdy siadał na ogonie kolejnej niemieckiej maszyny. Czuł się odpowiedzialny za dobre imię kolegów, którzy polegli w walce, więc dawał świadectwo. Czytaliśmy „Czarne krzyże nad Polską”, wydane w czasie „odwilży” (1957), z zapartym tchem.
Po roku 1990 honorowany generał brygady Wojska Polskiego. Ostatni okres życia to czas wielkiego smutku. Schorowany i uzależniony od pomocy innych ludzi, został okradziony z mieszkania i oszczędności. Umierał w domu pomocy społecznej.

„Wierzymy, że mu Sprawiedliwy zapłaci za przelaną krew”…

Piotr Szubarczyk, „Polski Lotnik” („Nasz Dziennik”)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz