środa, 17 września 2014

Fronda zirytowana: Braun, Moskwa i Żydzi

Grzegorz Braun


Grzegorz Braun po raz kolejny zirytował portal Fronda. Redakcja postanowiła wziąć w obronę oficjalną wersję wydarzeń ukraińskich, a także… Żydów rzekomo krzywdzonych przez reżysera. Nie omieszkała przy tym zakpić z jego pobytu w areszcie.



„5 sierpnia opinia publiczna zwolniła z Berezy Kartuskiej bezkompromisowego reżysera dokumentalistę, super patriotę a przy tym nadzwyczajnego analityka lokalnej i ponadlokalnej polityki Grzegorza Brauna” – czytamy w głównym poniedziałkowym tekście na portalu Tomasza Terlikowskiego. To kpiny ze skandalicznego zatrzymania reżysera (od sześciu lat ciąganego po sądach w związku z rzekomym pobiciem kilku policjantów), który za sprzeciw wyrażony pod adresem Wysokiego Sądu trafił dwa tygodnie temu do aresztu.



Co tak poirytowało Frondę? „Aktualnie jeździ po kraju [Braun] i ex catedra z logo Pch24 w tle udziela, nieuświadomionemu narodowi, lekcji prawdziwego narodowego patriotyzmu. Opartego oczywiście na politycznym realizmie”. Autorów tekstu – Tadeusza Grzesika i Emilię Drożdż – martwi, iż Grzegorz Braun inaczej niż oni postrzega konflikt na Ukrainie. Nie spodobało im się, że reżyser nawołuje do gospodarczego patriotyzmu, w tym również do zacieśnienia współpracy gospodarczej z Białorusią, co nie mieści się w obecnym kanonie politycznie poprawnych poglądów.



Braunowi dostało się także za określanie III RP pionkiem w rękach USA. Najwidoczniej autorzy nie pamiętają słów Radosława Sikorskiego (prowadzącego naszą politykę zagraniczną przez ostatnie siedem lat) ujawnionych po aferze taśmowej – minister potwierdził wówczas – w mocno wulgarny sposób – przypuszczenia wielu publicystów twierdzących, że Polska nie jest niezależna od Stanów Zjednoczonych, a wręcz przeciwnie. Może dziennikarze Frondy takie informacje przegapili?



„Portal poświęcony” zwrócił też uwagę na słowa odnoszące się do Żydów. Redaktorów oburza, że w kontekście odpowiedzialności za konflikt na Ukrainie Grzegorz Braun zamiast mówić li tylko o Putinie, zwraca uwagę również na inne fronty walki o wpływy, także w Polsce. Najwyraźniej Polacy powinni całym frontem zwrócić się przeciwko Rosji, w żaden sposób nie oglądając się na inne mocarstwa czy arcywpływowe w polityce międzynarodowej środowiska. Nie od dziś wiadomo, że według środowiska Frondy jesteśmy tylko „dziczką” wszczepioną w Izrael i słowa ponad to nie wolno o tej nacji powiedzieć.



Redaktorzy Grzesik i Drożdż porównali publicystyczną działalność Grzegorza Brauna do peerelowskiego „Paxu” i Zjednoczenia Patriotycznego Grunwald. Patriotyzm reżysera nazwali „koncesjonowanym i zorientowanym na Moskwę”. Przedstawiając zaś dokumentalistę pominęli jego najgłośniejsze i najważniejsze filmy („Towarzysz Generał”, „Towarzysz Generał idzie na wojnę”, „Transformacja. Od Lenina do Putina”). Czyżby dlatego, że nie pasowałoby to do grubymi nićmi uszytej tezy? Z punktu widzenia rzetelności dziennikarskiej to spore nadużycie – wystarczy wysłuchać wykładów Brauna. Tych, z których kpią Grzesik i Drożdż. Reżyser od dawna podkreśla bowiem, że oprócz potencjalnego zagrożenia ze strony Moskwy należy również bacznie przyglądać się innym aktorom międzynarodowej sceny politycznej, w bardziej czy mniej jawny sposób sytuujących Polskę we własnych strefach wpływów.



Tego jednak autorzy tekstu Frondy nie rozumieją albo rozumieć nie chcą. To typowe dla wielu patriotycznie zorientowanych środowisk, nie przyjmujących do wiadomości poglądu, że Polska mogłaby być podmiotowym graczem na scenie międzynarodowej, że sama mogłaby decydować o swojej pozycji, a nie tylko w sojuszu, dajmy na to z Amerykanami. Mogłaby, gdyby tylko rządzący nią tego zechcieli.



Taki sposób postrzegania świata nie mieści się jednak w kategoriach, którymi rozumuje zgodnie większość warszawskich salonów i antysalonów. Ich przedstawicieli nie dziwi, że antagonistyczne wobec nich media takie jak „Gazeta Wyborcza”, TVN czy „Newsweek” widzą wojnę na Ukrainie dokładnie tak samo, jak większość „obozu patriotycznego”. Kto się z taką wizją nie zgadza, musi być „koncesjonowanym patriotą” – jak Bolesław Piasecki. Tyle, że Piaseckiego koncesjonowało ówczesne państwo, obecne zaś koncesjonuje własne poglądy na wydarzenia ukraińskie. A są to poglądy bliskie nie Braunowi, ale Frondzie właśnie.





Krystian Kratiuk

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz