środa, 20 sierpnia 2014

Ukraina. Psy szczekają, karawana idzie dalej. Z cyklu - Listy do Wnuczka. #2


„Aby pokochać - trzeba poznać,
Dlatego wymazano historię Polski” -jj

Kochany Wnuczku!

Wróćmy do tematu Ukrainy.
Wielkie zdziwienie budzi to, prowadzone od dawna, antagonizowanie Polaków przeciw sąsiadom. Obecnie, jak wiemy ze środków masowej dezinformacji, wszelkiej maści, media mówią o złym Putinie i dobrym zachodzie. Putin to to samo zło, co Goldman alias Lenin czy Dałgaszwili, ksywa Stalin. No to prześledźmy losy tych satrapów.



Przecież rewolucję październikową nie przeprowadził żaden Goldman ksywa Lenin. Był za biedny i za głupi, aby logistycznie taką operację przeprowadzić. Podobnie jak niejaki „cieńki Bolek”. Pod koniec XX wieku wszyscy już wiedzieli, że ta rewolucja z Goldmanem alias Leninem, była przeprowadzona za pieniądze i siłami Niemiec. Goldman - Lenin miał ok. 500 awanturników ze sobą, plus dwa bataliony rzezimieszków: fiński i chiński. Wystarczyło to do zorganizowania tajnej policji zwanej Czeką - NKWD - KGB itd. W krótkim czasie potrafili spacyfikować dwa najważniejsze miasta: Piotrogród i Moskwę.

Całą operacją, ze strony niemieckiej, dowodził szef policji zwyczajnej i tajnej, M. Warburg. Koszt ok. 10 000 000 marek. Takie skupienie całej policji w jednym ręku nie jest specjalnym wyjątkiem. W 1980 roku w Polsce także był jeden władca obu policji - gen. Czesław Kiszczak. Miał dodatkowo władzę nad Informacją Wojskową - wywiadem i kontrwywiadem wojskowym. Czyli był „lepszy” od Maxa Warburga [1867-1946]. Wywiad wojskowy bowiem Warburgowi nie podlegał.

Jak Goldman - Lenin zaczął podskakiwać, to go zlikwidował ten sam osobnik, który zamordował cara Rosji wraz z rodziną, niejaki Striełow. Zbrodnia na Morzu Białym  www.frech.org.pl 

W tym samym czasie, kosztem ponad 20 000 000 dolarów wydanych przez banki Kuhna, Oppenheimera i Warburga, Bronstejn ksywa Trocki, z 10 000 pomocników, organizował Armię Czerwoną oraz jej tajną policję, zwaną GRU. Zalążkiem tej armii byli także żołnierze niemieccy. Po podpisaniu pokoju Brzeskiego, jednym z pierwszych dekretów Goldmana alias Lenina, był dekret o przyznaniu pensji dożywotniej i awansie o jeden stopień wszystkim żołnierzom niemieckim, którzy wstąpią do armii czerwonej.

Mała dygresja. Tak jak podałem to w części pierwszej, nie przeprowadzono, żadnej dekomunizacji na uczelniach wyższych. tak więc ci sami osobnicy, którzy „pisali” historię poprawną politycznie za „komuny” piszą ją i teraz. Taka Telewizja dla Polski nadal jako eksperta lansuje prof. W. Roszkowski tego od ukrywania roli GRU i Informacji Wojskowej. Nadal opowiada te same „fakty” co wcześniej vide.

O tym co działo się na Kresach i dlaczego cywilizacja łacińska była dobrodziejstwem dla zamieszkujących te tereny ludzi w ogóle w Polsce po II Wojnie Światowej się nie wspomina. Przypomnę więc co tam się działo poczynając od rebelii chmielnickiego w w 1648 roku. Tereny te znalazły się w rejonach objętych działaniami po 1654 roku przez 200 000 armię moskiewską. Moskwa także finansowała rebelię chmielnickiego, pospolitego bandyty, którego tzw. ”szkoła galicyjska” chce przerobić na bohatera. Nazwisko „chmielnickiego” jako zdrajcy Narodu Polskiego powinno się pisać z małej litery jak wszystkich zdrajców.

Chcąc poznać prawdę o tej rebelii przenieśmy się do dnia 16 maja 1657 roku do Janowa na ziemi Pińskiej. Ksiądz Andrzej Bobola [szlachcic z sandomierskiej ziemi, urodzony 1591 roku] prowadził działalność misyjną w Janowie. 16 maja udał się do wioski Pierediel aby przygotować mieszkańców do obchodów Święta Wniebowstąpienia. Odprawiał właśnie Mszę Świętą kiedy chłopi donieśli mu, że we wsi pojawili się kozacy. Chłopi uprosili księdza aby ratował się ucieczką. We wsi Mogilno kozacy dopadli Księdza. Pospolici bandyci, zupełnie zdegenerowani, najpierw ścisnęli mu głowę wieńcem z pogiętych prętów, wybili zęby i powyrywali paznokcie, a potem zdarli skórę z rąk aż po łokcie. Cały czas szydzili, że Twój Bóg cię nie uratuje. Potem przywiązano biedną ofiarę pomiędzy dwa konie i pognano do Janowa. Po drodze kłując spisami. W Janowie Ks. Andrzej Bobola, nawoływał prześladowców aby porzucili schizmę i powrócili na łono Kościoła Katolickiego. Wówczas ich dowódca esaul ciął go szablą w rękę i nogę a inny kozak wybił mu oko. Tak pobitego i poranionego zaprowadzono na plac. Na placu oprawcy zaczęli mu ściągać skórę z całego ciała i głowy. Po tych trwających ponad 2 godziny katuszach ścięto mu głowę. Następnie rezuni cisnęli ciało na pole. Przybyła z odsieczą spóźniona pomoc zabrała ciało męczennika i przewiozła do kościoła w Janowie. Ciało obmyto i ubrano w szaty kapłańskie. Tak leżało na katafalku przez 2 tygodnie nie ulegając rozkładowi.

W okresie tej rebelii zamordowano ponad 100 księży i około 100 000 mieszkańców.

A twórcy tego obecnego tworu zwanego Ukrainą, chmielnickiego stawiają na cokołach jako bohatera. A  całą tą legendę stworzyła na papierze tzw. szkołą galicyjskich historyków pracujących dla austryjaków. Dla porównania bolszewicy w okresie 1939 -1945 zamordowali ponad 1000 księży. Podobnie torturowali Polaków rezuni Bandery począwszy od 1942 roku. A w podręcznikach szkolnych o tym mówić nie wolno.
[za „Maria Rodziewiczówna Strażniczka Kresowych Stanic”- Jana Głuszenie]

Te 10 000 żołnierzy Bronsteina vel Trockiego, było rekrutowanych z jeńców wojennych wojny 1905 roku z Japonią. Po kapitulacji Rosji 40 000 jeńców przewieziono najpierw do Japonii, a potem do USA. Z nich wybrano 10-tysięczny korpus Bronsteinowi - Trockemu. Zauważ proszę ile czasu wcześniej rozpoczęto planowanie operacji zwanej Rewolucją Październikową.

Potem to już było z górki. Goldman - Lenin wzorowo się początkowo wywiązywał z zadania i całe złoto carów odesłał na zachód. Oczywiście przy okazji sobie coś skubnął i przesłał do Szwajcarii. Dokładnie opisuje to historyk Bunnin. Podobnie zresztą zrobił to nowy Prezydent tego tworu zabiurkowego, zwanego Ukrainą. Już po 24 godzinach wysłał całe złoto tego kraju, ok 49 000 kg do USA. Jak wiemy, transport złota jest stosunkowo trudnym przedsięwzięciem. Jak niektóre kraje chciały odebrać swoje złoto z USA, to okazało się to wręcz niemożliwe. Niemcy na przykład zgodziły się na zwrot swojego złota w okresie najbliższych 60 lat. A to przecież sojusznik USA.

Jak natomiast ‪Chávez‬, prezydent Wenezueli zwrócił się do USA o zwrot tych głupich 100 ton złota, to nagłe zachorował na raka i zmarł biedaczysko. Oczywiście jest to zbieżność całkowicie przypadkowa i tylko wyjątkowo cyniczny człowiek może się tutaj doszukiwać jakiś teorii spiskowych.

Rząd Polski jest o wiele lepiej wyedukowany w tej materii i nie zawraca sobie głowy zwrotem jakiegoś złota. Cały tzw. rozwój Sowietów, od 1918 roku, był oparty o koncerny amerykańskie. Elektryfikację kraju przeprowadzał General Electric. Samochody, łącznie ze słynnymi T-34, budował Ford, a nie żaden lud pracujący miast i wsi. Oczywiście Amerykanie nie robili tego za darmo.



OGLĄDAJ DALEJ>>>

Sowiety były przygotowywane do II wojny światowej od 1930 roku, tj. od słynnego dekretu przeniesienia przemysłu za Ural. To ogołocenie z mężczyzn Podola i Wołynia, zwanych dzisiaj Ukrainą, doprowadziło do Wielkiego Głodu i ludożerstwa. Sowieci wyprodukowali ponad 20 000 czołgów, tyle samo samolotów i przeszkolili, wg Suworowa, ponad 100 000 spadochroniarzy, czyli 10 dywizji. W tym czasie USA miało 450 czołgów i ani jednego oddziału spadochroniarzy.

Całe zaopatrzenie w sprzęt armii sowieckiej w czasie II WŚ przejęło na siebie USA, słynną ustawą Leas and Lend. Jeżeli chcesz dokładnie poznać listę sprzętu dostarczanego Sowietom przez USA przeczytaj książkę  Antoniego C.Suttona "Western Technology and Soviet Economic Development 1917 to 1930" Antony C. Sutton (Instytut Hoovera) 1968. Naoczni świadkowie tamtych zdarzeń, jak np. prof. Kieżun, opowiadają, że w szpitalach nawet bandaże i strzykawki były made in USA.

Gdyby USA wstrzymało na jeden miesiąc dostawy do Sowietów, to Hitler rozbiłby w puch sowiecką armię. Ale, jak wiadomo, nie zrobił tego. Nawet dyrektorzy Forda, pracujący we Francji na potrzeby przemysłu niemieckiego, dostawali w 1943, czy 1944 roku, wysokie nagrody za wzrost produkcji.

Ewidentnym dowodem siły sprawczej USA jest upadek i wymordowanie Warszawy w 1944 roku. Polskiemu małowartościowemu ludkowi tłumaczy się, że to Stalin nie zezwalał na lądowanie samolotów za Wisłą. Jest to nieprawda. Samoloty made in USA w okresie Powstania Warszawskiego lądowały za Wisłą na lotniskach sowieckich. Tylko samoloty z pomocą dla Powstańców nie mogły lądować. Znowu celem było tylko i wyłącznie wymordowanie tworzących się, najbardziej patriotycznych elit polskich. Podobną strategię zastosowano w Wietnamie, w czasie ofensywy Tet. Kiedy Amerykanie wygrywali, Północ kazała wszelkiej maści partyzantom - Vietkongowi - zaatakować. Skończyło się rzezią Wietnamczyków. W ten sposób „ręcami” Amerykanów oczyścili sobie komuniści przedpole do zjednoczenia. Wojna ustała natychmiast, po podpisaniu oddania szelfu wietnamskiego [ropy i gazu] na 99 lat koncernom amerykańskim.

Zresztą sam wrzesień 1939 roku także służył wymordowaniu elit polskich. Najlepszym dowodem tego stanu rzeczy jest masowa dezercja generałów polskich już w pierwszych dniach września. Taki gen. Bortnowski, dowódca Armii Pomorze, już 2 września zostawił swoją armię i spi….ł do swego majtku pod Toruniem. Dopiero 7 września odnalazła go żandarmeria. Do lat 80-tych mieszkał spokojnie w Warszawie, zajmując się podobno malarstwem. Dowódca Armii Karpaty, gen Wacław Scewola - Wieczorkiewicz, już 2 września meldował się na Węgrzech z całą rodziną, zostawiając swoich podwładnych bez informacji o ucieczce. Dziwić się potem nie można, że Armia bez koordynacji została rozbita w kilka dni. Generał Kazimierz Fabrycy porzucił armię i uciekł z kraju. Gen. Stefan Dąb- Biernacki dowódca armii Prusy praktycznie bez walki poddał armię za co go jeszcze w 1940 roku zdegradowano. A przecież oni byli wynagradzani z podatków obywateli.Wynagrodzenie to było 10 - 15 razy wyższe od pensji nauczyciela. Dowódca Armii Poznań, Kutrzeba, przez pierwszy tydzień wojny zygzakiem błądził po Wielkopolsce nie podejmując walki. Potem, oczywiście w nawale pracy, zapomniał uzupełnić amunicję oddziałom i oddał największe magazyny broni i amunicji, bez jednego wystrzału, Niemcom. Starczyło im to podobno na pół roku walki z sowietami. Dowódca Armii Prusy był jedynym oficjalnie oskarżonym o zdradę. [Zbrodnia na Morzu Białym].

Nieprawdą są także ciągle powtarzane legendy, jakoby armia polska nie miała uzbrojenia, czołgów, samolotów. Oprócz tych oficjalnie podawanych danych o ok. 500 czołgach i 440 samolotach, walczących  po stronie polskiej, jeszcze raz tyle było po drugiej stornie Bugu. Pomimo faktu zajmowania Zaolzia w 1938 roku, czyli posiadania wiedzy, że „wojna się zbliża” soldateska polska ci obecnie wychwalani legioniści, nawet nie przygotowała kadry do obsługi tego sprzętu. A wyszkolenie czołgistów, czy pilotów, to co najmniej rok ciężkiej pracy. Sprzęt ten zagarnęli Niemcy i Sowieci bez jednego wystrzału. I obecnie, po prawie 100 latach, kiedy nie ma to żadnego znaczenia, tzw. oficjalni historycy w dalszym ciągu nie podają tych faktów. Jedyną osobą, która przed śmiercią o tym wspomniała, był prof. Wieczorkiewicz. Na ponad 1500 starć zbrojnych z Armią Niemiecką, tylko ok. 50 było przeprowadzonych siłami dywizji. Reszta to drobne potyczki pojedynczych oddziałów. Okazało się, że do stopnia kapitana to jeszcze byli patrioci. Potem to już legionowi kombatanci. A swoją drogą, to ciekawe, że nikt jeszcze nie opracował dziejów tych „legionistów” w kampanii wrześniowej 1939 r. Czyżby dalsze trzymanie „władzy”?

A o generale Thomee, dowódcy Armii Łódź, jedynym, który przez 3 dni zatrzymał Niemców na granicy, podręczniki, rzekomo polskie, nawet nie wspominają. A przecież jego oddziały już w pierwszym dniu zniszczyły ponad 100 czołgów i wozów bojowych. Czyli gdyby generalicja stanęła na wysokości zadania, a nie spieprzała aż buty gubiła, to zupełnie inaczej wyglądała by historia września i nie zamordowano by ok. 70 000 Polaków przy stratach niemieckich ok 14 000. A to oni atakowali.

Specjalnie przypomniałem tych kilka podstawowych faktów, by unaocznić Tobie, Drogi Wnuczku, w jaki sposób manipuluje się, poprzez szkoły wyższe, świadomością obywateli. Od 1944 roku było jeszcze gorzej. Wprowadzono pojęcie zimnej wojny dla motłochu, ażeby łatwiej było go trzymać za pysk, a na wysokim szczeblu nadał trwała ścisła współpraca. Najlepszym tego dowodem jest wspólnie ustalana cena ropy, złota i diamentów, dwa razy do roku, na Cejlonie. Możesz zdziwić się, dlaczego w ogóle musiało powstać to pojęcie „zimna wojna”. To bardzo proste. Przemysł zużywa bardzo dużo wody i zatruwa środowisko. W krajach zachodnich, odpowiednie przepisy regulowały te sprawy, a więc utrudniały łatwe wzbogacanie się. W przypadku wojny, można było trzymać ludzików na pasku, pod pretekstem produkcji dla obronności, lub oskarżyć takiego ekologa o szpiegostwo. Stąd właśnie przez całe 50 lat po 1945 roku, z krajów ‚socjalistycznych” pobierano głównie surowce, nie pozwalając rozwijać czystych produkcji.

To samo zrobiono z Chinami. Od 1968 roku, kiedy to prezydent USA - Nixon, zaczął dogadywać się z Chinami, przeniesiono najbardziej zanieczyszczające produkcje do Chin. Po 50 latach okazało się, że rzeki w Chinach są tak zanieczyszczone, że brakuje czystej wody. Można przewozić do produkcji surowiec i ludzi, ale wody nie. Co robią Stany Zjednoczone? Od 2008 roku przenoszą produkcje do Namibii, RPA, Wenezueli, czy Argentyny i uciekają z Chin, zostawiając im w spadku kałuże i strumienie zanieczyszczeń. Koszt instalowania oczyszczalni byłby za drogi.

Cały tak zwany rozpad komunizmu wcale nie nastąpił po 1990 roku. Ustalenia były poczynione dużo wcześniej. Na Malcie w 1989 roku prezydent Raegan, jako przedstawiciel dobrego zachodu, podpisał długo przygotowywany akt podziału imperium sowieckiego z szefem KGB, pełniącym funkcję genseka Sowietów. W NAGRODĘ GENSEK GORBACZOW, szef wszystkich szpiegów sowieckich, wylądował w bazie Amerykańskiej Marynarki w Kalifornii, gdzie na 1000- arowym folwarku prowadzi dwa razy do roku zajęcia dla rektorów wyższych uczelni i redaktorów naczelnych mass mediów, o sposobie dezinformacji pospólstwa w najbliższym półroczu. Przecież taka dezinformacja, aby była skuteczna, musi być zsynchronizowana. A odpowiednie filmy, czy spektakle teatralne, trzeba przygotować z wyprzedzeniem. Potem taki aktor musi się nauczyć roli. To wszystko musi trwać. Nie da się tego z dnia nadzień zrobić. A jak się zrobi, to wyraźnie widoczne są wpadki, uwidaczniające konfabulacje, jak to było w przypadku 9/11, czy Smoleńska. I jak widać, nikomu nie przeszkadza obecność Gorbaczowa u ideologicznych wrogów - kapitalistów. Dzięki temu, że światem rządzi tylko 6 agencji prasowych, jest możliwe trzymane tego w ścisłej tajemnicy. Przecież 6 szefów tych agencji zawsze się łatwo dogada, co można puszczać, a co należy utajnić. A przecież to, co zrobił Gorbaczow, powinno być zaliczone przez Rosję, spadkobierczynię Sowietów, do casusu Litwinienki i podobnie potraktowane.

Po Gorbaczowie, prezydentem Rosji został Borys Jelcyn. Tak naprawę nie wiadomo skąd go wyciągnięto. Jak wiadomo, w imperium sowieckim nikt drzewa genealogicznego nie tworzy, wręcz przeciwnie, daje się dzieciom inne nazwiska, aniżeli te jakie mieli ich rodzice, vide liczne przykłady np. dzieci; płk NKWD Bieruta, oddelegowanego na prezydenta Kraju nad Wisła, czy innego agenta Kominternu [od 1933 roku] zwanego w Polsce Gomułką.

Kochany Wnuczku,
Musisz także pamiętać, że już od 1944 roku wciska się ludowi nad Wisłą slogan, że dzieci nie odpowiadają za czyny swoich rodziców. A ja pytam, a korzyści z ich łajdactwa to mogą czerpać?!?

Zresztą zmiany nazwisk w tym rejonie były i są niezwykle częste. Odróżnia to Polaków od ludności napływowej. Polacy na ogól znają swoich dziadków i pradziadków. Nowi osadnicy nie umieją wykazać pochodzenia. Widać to wyraźnie we wszelkiego rodzaju encyklopediach, łącznie z Wikipedią. Spróbuj się czegoś dowiedzieć o dziadkach, czy pradziadkach jakiegokolwiek polityka, czy tzw. celebryty! Są to ulęgałki, które spadły nie wiadomo skąd i kiedy.

Niezwykle ciekawą byłaby więc informacja, co takiego miał zrobić pan B. Jelcyn, że go wyciągnięto z jakiegoś kołchozu, na szefa „imperium sowieckiego”. Otóż p. Jelcyn, w okresie kilkunastu miesięcy sprawowania tzw. władzy, dokonał dwóch znamiennych rzeczy: oddał na 99 lat prawie połowę Jakucji z kopalniami diamentów, jako prawie eksterytorialne państwo, podległe firmie Beer, czyli Oppenheimerowi. W ten sposób ten PT Pan O. dysponuje obecnie monopolem 98% światowych zasobów diamentów.

Drugim, niezwykle ważnym czynem pana Jelcyna było wydanie tajnych akt GRU - czyli wywiadu wojskowego do Nowego Jorku. Wydano wszelkie akta tajnych szpiegów i akcji, łącznie z wojną w Afganistanie. To pozwoliło Amerykanom przejąć całą bazę szpiegów. Zaraz potem wycofano pana Jelcyna z obrotu. Nie muszę wyjaśniać, że posiadanie takiej bazy praktycznie pozwala na przejęcie kontroli nad państwem nie tylko Afganistanem, ale i Rosją. W tym świetle należy patrzeć na rolę pana Putina.


c.d.n.


Źródło: http://www.prisonplanet.pl/polityka/ukraina_psy_szczekaja,p208815432

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz