wtorek, 19 sierpnia 2014

Ukraina. Psy szczekają, karawana idzie dalej. Z cyklu - Listy do Wnuczka. #1



Szczęśliwy jest ten, kto przeniknie ukryte przyczyny rzeczy.

Kochany Wnuczku!

Jak już pisałem Tobie w poprzednich listach, historia XXI wieku jest kontynuacją historii XVII - XX wieku. Cała różnica polega na tym, że kolejne władze systematycznie „prostują” ścieżki historii, w zależności od własnych aktualnych potrzeb.



Przeciętna rodzina na przełomie XX / XXI wieku, ze względów materialno - duchowych, potrafiła snuć plany na dzień, tydzień do przodu. Doskonale pokazywał to film pt.: „Głodowe Igrzyska”. Musisz pamiętać, że pod koniec XX wieku dokonano znacznego obniżenia poziomu edukacji. Za rzekome pożyczki gensek E.Gierek, jak się potem okazało, agent Kominternu [IPN], dokonał już w 1974 roku „reformy” oświaty, likwidując dla ponad 80% ludzi przedmioty takie jak np. historia. Nie zrobili niczego nowego. Już w 1930 roku osoba NWO podpisująca się CF Potter twierdziła: „Edukacja jest więc najpotężniejszym sojusznikiem humanizmu, i każda amerykańska szkoła publiczna, jest szkołą humanizmu. Co może religijna szkółka niedzielna, na spotkaniach godzinnych raz w tygodniu, w dodatku ucząc tylko niektóre dzieci, zrobić aby powstrzymać naszą falę pięciodniowej wielogodzinnej nauki humanizmu” [pod pojęciem humanizmu rozumiano walkę z religią katolicką]. Ten program popierali tzw. wielcy myśliciele owych czasów, szeroko nagłaśniani w prasie.

Po 1990 było już tylko gorzej. Wykształcenie kończyło się na poziomie szkoły podstawowej. Tak jak to zakładali Niemcy w latach 40-tych ubiegłego wieku. Poziom tych szkół obniżono do poziomu 4 klas z lat 60 - tych. I odbyło się to bez żadnego sprzeciwu tzw. intelektualistów - wydmuszek. Takie były skutki tzw. MORDÓW KATYŃSKICH. Wbrew temu, co głosiła rządowa propaganda, w KATYNIU wymordowano nie tylko żołnierzy, ale przede wszystkim ponad 75% polskich profesorów, 56% polskich lekarzy, 27 % polskich nauczycieli i 28% polskich inżynierów. Czyli większość polskiej inteligencji. Dlatego ci, którzy przyszli po nich, nuworysze po 3 klasach, robili wszystko, co kazano. W Gdańsku na przykład, taki sędzia po 3-miesięcznych kursach prawniczych, pracował „w zawodzie” jeszcze w latach 80-tych. A na studia uniwersyteckie w latach 90-tych przyjmowano dzieci tych wydmuszek, zmieniając, czyli obniżając, kryteria przyjęć. Sztucznie podwyższano statystyki, przemieniając dawniejsze kursy pomaturalne na licencjaty i zaliczając to do wyższego wykształcenia. W ten sposób sprowadzono wiedzę społeczeństwa do umiejętności planowania tego, co do garnka włożyć i jak przeżyć następny tydzień, czy miesiąc. Starsi i mądrzejsi natomiast planują na 50 - 100 lat do przodu. Typowym przykładem niech będzie przemysł drzewny. Taki właściciel tartaków musiał zapewnić surowiec na co najmniej 50 lat do przodu, ponieważ tyle czasu rośnie drzewo, aby można było robić z niego deski.

Człowiek ma dwie natury: tą fizyczną, która wymaga pokarmu i wody, i naturę duchową, która także wymaga pokarmu. Starsi i mądrzejsi wypracowali system, który minimalnym kosztem pozwala zaspokoić obie te natury. Praca po 12 - 16 godzin dziennie powoduje takie zmęczenie, że większości odechciewa się robienia czegokolwiek innego. Teoretyczne nazywało się, że obowiązuje 8 godzinny dzień pracy, ale dojazdy, nadgodziny przedłużały go do 16 godzin. Dla tych nielicznych, których trzeba zatrudnić w celu pilnowania stada, w tym samym celu - zagospodarowania ich wolnego czasu, organizuje się zawody sportowe, wszelkiego rodzaju mundiale, olimpiady i oczywiście masową rozrywkę poprzez telewizję i kino. W ten sposób łatwo ujarzmiano społeczeństwo.

Piramida Rothshilda:

A w przypadku „wypaczeń” ma się przecież pod ręką wojsko. Widoczne jest to w historii Polski. Wszelkie zmiany tzw. oddolne były robione przez wojsko, czy to referendum i wybory w latach 40-tych, czy „przemiany” w latach 1956, czy 1970, czy 1980 itd. ubiegłego wieku. Oczywiście, odpowiednio wyedukowani politrucy, zwani historykami, potrafili napisać dziesiątki prac na temat słusznego gniewu ludu pracującego. Oczywistym jest także, że mieli zawsze pod ręką odpowiednie dokumenty. Ciemny ludek czytający te prace potakiwał: no tak, są dokumenty potwierdzające przytoczone ”fakty”. Zupełnie nie kojarzył faktu, kiedy te rzekome dokumenty powstawały. Po słynnych przemianach lat 90-tych, wszyscy ci etatowi historycy pozostali na swoich stanowiskach i nadal dezinformowali młodzież, taki np. prof.Roszkiewicz, piszący 3 tomową historię Polski współczesnej, nawet nie zająknął się o roli Informacji Wojskowej w powstawaniu tej przybudówki komunistycznej, jaką była od 1944 roku Polska. Nie wspomina się młodzieży, że zniewolenie przyszło do Polski na bagnetach tzw. Dywizji Kościuszkowskiej i I Armii, obsadzonej przez oficerów sowieckich. A słynna Informacja Wojskowa, to nic innego, jak córka niemniej słynnej GRU. Co to jest GRU?  Musisz sięgnąć do książek Suworowa.

Do pierwszej dekady XXI wieku wysokie emerytury pobierali kaci, a ich ofiary nawet grobów własnych nie mają, ponieważ na tych masowych grobach pomniki stawiali sobie zasłużeniu dla budowy socjalizmu. A „władza” przez następne ćwierć wieku nie umiała problemu rozwiązać. To się nazywa ciągłość władzy.



Odpowiednio edukowany ludek zapominał, że wszelkiego rodzaju sprawozdania z konferencji, czy narad, powstawały po fakcie i miały potwierdzić oficjalny bieg wydarzeń, a właściwie, stworzyć go dla potomnych. Podobnie tworzono opisy wydarzeń ulicznych. Taki „rasowy historyk”, opierając się na oficjalnych gazetach z lat np. 1981/83, nigdy nie potwierdzi strajków, czy też walk ulicznych. Przecież prasa, ani telewizja, nie pokazywały tego.

Do początków XXI wieku ŻADEN historyk nie pokusił się o opisanie faktów o przemianie niemieckich obozów koncentracyjnych na obozy dla Polaków prowadzone przez NKWD. Tak było np. ze słynnym Majdankiem do lat 50-tych, czy Zamkiem Lubelskim aż do 1956 roku, które to miejsca po wojnie pełniły rolę więzień dla Polaków. I nawet „katolicki” Uniwersytet w Lublinie nie splamił się pisaniem prawdy o tych ośrodkach ludobójstwa dla Polaków.

A miałem pacjentów przetrzymywanych na Zamku. Pamiętam szczególnie jednego. Żołnierza NSZ. Palce obu rąk miał zmiażdżone futryną tak, że miał je zawsze rozstawione.  Opuszki zmieniły się w rodzaj płetw. Lewe udo złamane po tym jak pijany oprawca skoczył na leżącego, człowieka. Po wrzuceniu do kazamat, przeleżał ok. tygodnia. Po tygodniu inny oprawca sprawdzający, czy jeszcze żyje, zaklął: Przenieśli go do szpitala więziennego. Po pół roku złamanie się wygoiło. Na skutek gangreny stracił mięśnie uda. Pierwszy i jedyny raz w życiu widziałem kość udową obciągniętą skórą i kilka włókien mięśniowych pod skórą, które pozwoliły na poruszanie kończyny. Ok. 1953 roku w nagrodę, że wyzdrowiał przeniesiono go do kopalni uranu w Kowarach. „Tam nie musisz chodzić, chodnik są niskie, będziesz się czołgał.”o ku...a on żyje”."

I tak interesujące tematy nie mogą znaleźć miejsca w podręcznikach szkolnych  czy naukowych opracowaniach. Te podstawowe fakty były nadal tabu jeszcze w XXI wieku w masowych nakładach tzw. podręczników, przygotowywanych przez żółtych preparatorów historii. Każdy, kto chociaż trochę pomyśli, wie, że wydanie jakiejkolwiek książki, to dziesiątki tysięcy złotych, których autor zarabiający przysłowiowe 2000 miesięcznie nigdy nie jest w stanie uzbierać. A więc ŻADEN autor nie może wydać swojej pracy. Zawsze musi się zgłosić do wydawnictwa. Wydawnictwo jest legalne i musi płacić podatki. A więc nigdy w życiu nie zaryzykuje wydania czegoś, co urząd skarbowy, kontrolowany przez tajne służby, może zniszczyć w kilka miesięcy. Typowym przykładem jest sprawa p. Kluski, zniszczonego przez Informację Wojskową, czyli kontrwywiad.

Wiem coś niecoś z własnej praktyki wydania kilkunastu książek. Żadna nie mogła trafić do oficjalnego obiegu, ponieważ co jakiś czas zjawiali się smutni panowie i rekwirowali książki. Nawet z bibliotek. Możesz to sam sprawdzić np. szukając „Raportu po Czarnobylu”. Otrzymały go wszystkie biblioteki wojewódzkie i uczelniane. BYŁA TO JEDYNA NAUKOWA PUBLIKACJA O TEJ KATASTROFIE, nie rządowa, WYDANA W POLSCE.

Ale musimy się cofnąć parę wieków.

Polska sięgała „od morza do morza”. Nie kto inny, tylko Albreht Hohenzollern, wpadł na pomysł zagarnięcia majątków kościelnych w celu podniesienia własnej pozycji. Ten skok na kasę, zrobiony pod pretekstem „nowej” religii, zaowocował jeszcze jednym, być może przypadkowym efektem. Hohenzollren tworząc państwowy kościół, 1517 roku czyli religię na usługach aktualnie politycznych przywódców, doszedł do wniosku, że trzeba sobie wyhodować stada baranów. Jak skuteczny jest ten państwowy kościół, najlepiej pokazuje film przedstawiający wizytę papieża Benedykta w Berlinie. Praktycznie większość ichniejszych purpuratów nawet nie uścisnęła wyciągniętej ręki Papieża, nie wspominając o ucałowaniu pierścienia. A przecież to było ich podstawowym obowiązkiem, witali się przecież z namiestnikiem Pana Boga na ziemi. Więc albo mają religię w d...e i jest to dla nich tylko i wyłącznie dobre miejsce pracy. Albo za nic mają zasady wiary. Ma to swoje podstawy w dawnym NRD. Praktycznie każdy pastor donosił służbom specjalnym. Jak wykazują akta IPN w Polsce wielu purpuratów robiło to samo. I dziwnym trafem, polskie media tzw. katolickie szybko zamknęły sprawę dekomunizacji kleru.



Do początków XVI wieku nauczanie było w rękach Kościoła Katolickiego. Tylko Kościół Katolicki, na całym świecie, jako jedyny, wypracował system powszechnej edukacji. Są konstytucje kościelne z XIV wieku, w których papież przykazuje proboszczom i biskupom prowadzenie szkół, dbanie o godziwe wynagrodzenie nauczycieli i zapewnienie odpowiedniej ilości ksiąg, ponieważ, cytuję: „są tak tanie [!!!], że żaden proboszcz nie może się tłumaczyć brakiem finansów”. Kościół zachował sobie monopol tylko w przedmiocie etyki i filozofii, natomiast wszelkie inne przedmioty zostawił własnemu losowi i wynalazczości człowieka. Miało to swoją bezwzględnie dobrą stronę, ponieważ wszyscy w Europie wiedzieli co jest złem, a co jest dobrem. Oddanie nauki w ręce poprawnie politycznych nieuków zaowocowało katastrofą moralną. Możemy to obserwować śledząc losy jeńców wojennych w toczących się WOJNACH RELIGIJNYCH. Takie wojny religijne na terenie obecnego państwa niemieckiego zdziesiątkowały ludność. Podobnie w Anglii, taki Henryk VIII wymordował ok. 70 000 swoich przeciwników pod pretekstem religijnym, jego córeczka Elżbieta była niewiele gorsza. W okresie 10 lat wymordowała ponad 25 000 ludzi. Cała tak szeroko nagłaśniana przez pisarzy protestanckich [głównie anglosaskich] inkwizycja, w okresie 1000 lat, na całym świecie, spowodowała wyroki na ok. 28000 ludzi. Zresztą wyroki te wykonywano rękami świeckich wojewodów. W razie wątpliwości, mogli oni odmawiać. A bardzo często kończyło się to na paleniu ubrania oskarżonego, czy jego prac. Skazany nawet w ostatniej chwili, po wyrzeczeniu się przekonań, ratował życie. W dodatku jeden wyrok inkwizycji pozwalał zachować spokój na danym terenie przez kilkadziesiąt lat.

W następnych wiekach było znacznie gorzej. Komuniści, czyli ludzie reprezentujący cywilizacje azjatyckie, w okresie ok. 50 lat wymordowali na całym świecie ponad 100 000 000 ludzi. I nikt nigdy ich nie osądził. Żaden nie został skazany! Żadnego procesu norymberskiego do dnia dzisiejszego nie przeprowadzono. To się nazywa ciągłość władzy! A mas media cały czas pieją o złej inkwizycji. Dlaczego?

Musisz sobie sam odpowiedzieć, Drogi Wnuczku, dlaczego tak się działo.

Najlepszym przykładem takich mordów jest sytuacja w Iraku, czy Syrii, gdzie pod pretekstem uczenia demokracji miesięcznie morduje się ponad 2000 ludzi. Poprzedni satrapa Iraku Husain, był odpowiedzialny za zamordowanie kilkuset ludzi na przestrzeni ok. 20 lat i to najczęściej agentów opłacanych przez obce służby. W Iraku przez cały okres rządów Huseina nie było żadnych walk religijnych. Dopiero pod opieką amerykańskiej armii zaczęło dochodzić do tzw. mordów religijnych.

Te obecne mordy są dokonywane przez opłacanych najemników z krajów tzw. wysokiej cywilizacji. Oficjalnie, w myśl prawa międzynarodowego, za spokój i ochronę ludności cywilnej w Iraku odpowiada USA, jako kraj, który dokonał inwazji. Czyli wszystkie te mordy ludności cywilnej obciążają rządy USA, co najmniej od 1990 roku. Jakimi metodami się to robi, dobrze pokazuje film amerykański Fair Game z 2010 roku [główną rolę w napaści na Iran - negatywna odegrał Dick Cheney -wiceprezydent USA]



O tym, że najlepsze efekty w ogłupianiu daje system wczesnej indoktrynacji szkolnej i uniwersyteckiej, wiedzieli już XVIII-wieczni „rewolucjoniści”, czyli agenci innych rządów. Przykładem jest tutaj postać DuPonta, który organizował Komisję Edukacji Narodowej w Polsce, niszcząc oświatę prowadzoną przez Kościół Katolicki. Efektem tego był upadek Polski. DuPoint był specjalnie przygotowanym agentem, zasłużonym w reformie oświaty we Francji. Ta „francuska” reforma doprowadziła do rewolucji 1789 roku i gilotyny, a więc upadku katolickiej Francji. Już 30 lat wcześniej powstawały tam całe tabuny rozmaitej maści lóż.

W Polsce taka edukacja doprowadziła do Powstania Konstytucji 3 Maja. Ustawa ta zalegalizowała zniknięcie Polski z mapy Świata. Najciekawsze, że tą konstytucję przygotował były renegat katolicki, niedoszły morderca papieża i oczywiście mason włoski. A obecni purpuraci nadal czczą święto konstytucji majowej!? No ale Purpuraci, to grupa, która nigdy nie podlegała dekomunizacji. O tym, że wychowanie młodzieży jest istotnym czynnikiem dezinformacji społeczeństwa świadczą listy owego DuPonta do gen. Washingtona. Można się z owymi pismami zapoznać w bibliotece elektronicznej Kongresu USA. Został sowicie wynagrodzony przez Washingtona- monopolem na produkcję prochu dla armii.

O tym, że starsi i mądrzejsi, nie tej nacji, o której myślisz, już od dawna posługują się żółtymi flagami, świadczy m.in. historia Polski. Obecnie różnej maści autorzy zapisują całe kilogramy papieru opowiadaniami o masonerii, Klubie Bilderberga, Komisji Trójstronnej, Instytucie Spraw Królewskich, CFR i innych podobnych tworach. Przypomina to zupełnie opowiadania o jakiś nazistach, których kraju nikt nie umie pokazać na mapie. Sprawa masonerii jest podobnego rodzaju. Nasz Dziennik, Telewizja Trwam, opowiada ustami swoich „ekspertów”, co to za zło, ta masoneria. A z jakiego kraju ona pochodzi? A tutaj już głupi ludek nad Wisłą nie ma prawa przekraczania cienkiej czerwonej linii. Jeszcze by się zaczął czegoś domyślać. A prawda jak zwykle jest prosta. Pierwsze tzw. loże masońskie wprowadzili do nas Sasi ok.1692 roku, chcąc zawładnąć tronem Polski. Proszę pamiętać, że zarówno Wazowie, jaki i Sasi, byli lennikami Habsburgów i podanymi cesarza Cesarstwa Rzymskiego Narodu Niemieckiego. Innymi słowy polityka wewnętrzna i zagraniczna została podporządkowana polityce Habsburgów. Konsekwencją były wojny z Turcją i utrata niepodległości. Czyli zastosowano prymitywny chwyt propagandowy, zamiast mówić o tajnych służbach, mówiono o lożach, rzekomo zajmujących się kabałą, wróżeniem, satanizmem i innymi dyrdymałami. Pod tym pretekstem robiono skok na kasę podatnika, czyli społeczeństwa polskiego. Nikt już nie podaje, że po objęciu rządów przez Augusta Sasa, nagłą i niespodziewaną śmiercią znikli z tego łez padołu Hetman Wielki, Polny, Kanclerz i 8 innych najwyższych urzędników państwa. Stąd mamy właśnie loże francuskie, angielskie, zwane szkockimi itd.Przecież to o wiele lepiej brzmi, aniżeli szpiegostwo. A jest to samo.

Przecież tę blaszkę zwaną Orderem Orła Białego nie wymyślili Polacy, ale właśnie szef loży saskiej ok. 1692 roku i sprzedawał polskim zdrajcom za 10000 złotych, jako zaliczkę przyszłych dochodów w służbie saskiej. A ponownie ją przywrócił inny mason, Piłsudzki alias Ginet alias Selman.

Podobnie Klub Bilderberga nie jest jakąś wydmuszką. Założył go w 1954 roku książę Bernard Holenderski, uprzednio jeden z dyrektorów CIA, znany zresztą z późniejszej afery łapówkarskiej Lockheeda. Była to i jest szkoła wyższa dla wybranych przedstawicieli różnych państw, w której uświadamia się ich, co i gdzie mają  mówić. Czyli, innymi słowy, jak oszukiwać swoich rodaków, aby polecenia odgórne były realizowane w odpowiednim czasie i miejscu.

Przecież jeżeli się troszkę zastanowić, Drogi Wnuczku, to wiadomo, że taka konferencja Klubu Bilderberga, trwająca niekiedy ok. tygodnia, musi sporo kosztować, hotele, wyżywienie, dojazdy, ktoś musi to opłacać.

A kto ma takie pieniądze?


Źródło: http://www.prisonplanet.pl/polityka/ukraina_psy_szczekaja,p1799716878

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz