piątek, 4 lipca 2014

Reforma „duszpasterska”? Świadectwo wczesnego Kościoła

domena publiczna via wikimedia commons

W ciągu ostatnich dekad katoliccy progresiści wiele uwagi poświęcali – fałszywemu – powrotowi do praktyk z pierwszych wieków Kościoła. Warto pójść tym tropem oceniając projekty „liberalizacji” duszpasterskiej praktyki Kościoła w związku ze zbliżającym się nadzwyczajnym synodem biskupów ds. rodziny.


Co chrześcijanie pierwszych wieków sądzili o „rozwodach” i kolejnych związkach osób ochrzczonych, których małżonkowie żyli? Jak wyglądało życie chrześcijańskie w tym zakresie? Pierwsze świadectwa literatury chrześcijańskiej wskazywały, że małżeństwo rozumiane było na sposób religijny, nie – jak to było w tradycji prawa rzymskiego – jako kontrakt, który mógłby być rozwiązany.

Pisarze chrześcijańscy wskazywali tu na nauczanie ewangeliczne dotyczące nierozerwalności małżeństwa (Mt 19,3-12), (Mk 10,6-9) i nauczanie św. Pawła: Tym zaś, którzy trwają w związkach małżeńskich, nakazuję nie ja, lecz Pan: Żona niech nie odchodzi od swego męża! Gdyby zaś odeszła, niech pozostanie samotną albo niech się pojedna ze swym mężem. Mąż również niech nie oddala żony (1 Kor 7, 10); Podobnie też i kobieta zamężna, na mocy Prawa, związana jest ze swoim mężem, jak długo on żyje. Gdy jednak mąż umrze, traci nad nią moc prawo męża. Dlatego to uchodzić będzie za cudzołożną, jeśli za życia swego męża współżyje z innym mężczyzną. Jeśli jednak umrze jej mąż, wolna jest od tego prawa, tak iż nie jest cudzołożną, współżyjąc z innym mężczyzną (Rz 7,2-3). Św. Paweł wskazywał na nierozerwalność sakramentalnego małżeństwa jako na naukę objawioną, wolę samego Chrystusa. Samo małżeństwo przedstawione zostało w Objawieniu Bożym jako znak przymierza Chrystusa i Kościoła (Ef 5, 25-32).

Justyn Męczennik (100 –ok. 167 r. po Chr.) opisując życie chrześcijan w „Apologii pierwszej” podkreśla, że ktokolwiek bierze za żonę kobietę zamężną - popełnia grzech cudzołóstwa. Taką samą ocenę odnajdujemy w poleceniach zaprezentowanych na kartach „Pasterza” Hermasa, dokumentu powstałego w środowisku rzymskim między 140 a 150 rokiem po Chrystusie. Nierozerwalność małżeństwa potwierdza także Atenagoras z Aten (133-190 po Chr.) w „Prośbie za chrześcijanami”.

Żyjący między 150 a 240 rokiem po Chrystusie Tertulian wyraża to samo rozumienie sakramentalnego małżeństwa: Chrystus zakazuje rozwodu mówiąc: „Każdy, kto oddala swoją żonę, a bierze inną, popełnia cudzołóstwo. I kto oddaloną przez męża bierze za żonę, popełnia cudzołóstwo” (Ł k 16,18). I tak zarówno zakazuje rozwodu jak i oświadcza, że niedozwolone jest małżeństwo z rozwiedzioną (Tertulian, „Przeciw Marcjonowi”). Naukę tę wyrażał też w innych pismach. Na nierozerwalność małżeństwa wskazywał także m.in. Klemens Aleksandryjski (150-212) i św. Ambroży (339-397).

Stanowisko to znajdowało wyraz w kształtującej się dyscyplinie kościelnej. Jak nakazywał Synod w Elwirze (około 305 roku), chrześcijanin, który odpokutowałby za grzech cudzołóstwa, po czym ponownie by ten grzech popełnił, nie może otrzymać Komunii świętej nawet w godzinie śmierci (kanon 7). Podobnie praktyka miała się w przypadku kobiet, które porzuciły swoich mężów (kanon 8). Na przystąpienie do Stołu Pańskiego nie mogła liczyć także kobieta, która związała się z innym opuszczając zdradzającego ją męża-chrześcijanina, o ile ten jeszcze żył (kanon 9). Strona małżeństwa, która dopuściłaby się cudzołóstwa musiała tak naprawić swoje obyczaje, jak i przejść pięcioletnią pokutę. Osoba taka była dopuszczana do Komunii świętej w przypadku zagrożenia życia (kanon 69).

Z kolei Synod w Neocezarei (między rokiem 314 a 325) nauczał, że mężczyźni, którzy pochwycili żonę na cudzołóstwie, nie mogą zawrzeć kolejnego małżeństwa (kanon 10). Natomiast w przypadku chrześcijańskiego małżonka, który dopuścił się cudzołóstwa, synod nakazywał siedmioletnią pokutę, po której wierny był dopuszczany do wspólnoty Kościoła (kanon 20).

Stanowisko wczesnego Kościoła w kwestii nierozerwalności małżeństwa i interpretacji cudzołóstwa było jasne. Zdrada była traktowana jako powód separacji, w takiej sytuacji - aż do pogodzenia się lub śmierci współmałżonka - obowiązywał celibat. Naruszenie tej zasady wiązało się z grzechem śmiertelnym, wykluczającym przystępowanie do Najświętszego Sakramentu.



Michał Bieleński


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz