wtorek, 15 lipca 2014

Medyku - wskaż rzeźnika!

Krzysztof Kuczyk/FORUM

Wściekły atak na Dyrektora Szpitala im. Świętej Rodziny prof. Bogdana Chazana pokazuje, że czas już powołać osobną profesję – abortera. Wtedy każdy, kto chce się leczyć, pójdzie do lekarza, a kto będzie chciał „pozbyć się” ciąży, uda się gdzie indziej. I minister będzie miał spokojną głowę – komu zechce sfinansować zabicie dziecka, temu bez przeszkód sfinansuje.


Podpisana przez kilka procent lekarzy tzw. Deklaracja Wiary wywołała medialną burzę. Jej efektem jest nagonka na szefa jednego z warszawskich szpitali prof. Bogdana Chazana. Profesor ma kłopoty, ponieważ odmówił zabicia dziecka w siódmym miesiącu jego życia płodowego! A można je było potraktować skalpelem i usunąć z matczynego łona, ponieważ jest bardzo chore. Lekarze rzeczywiście stwierdzili, że dziecko najpewniej umrze niedługo po porodzie, a rodzice mieli zgadzać się na aborcję.

Profesor Chazan zrobił to, co powinien. Wyraził ogromne współczucie rodzicom biednego dziecka, obiecał objęcie opieką matki i dziecka podczas ciąży, zaproponował też przyszłą opiekę hospicjum i pomoc w kontakcie z taką placówką. Co jest więc zarzutem wobec profesora? Otóż – odmawiając pozbawienia dziecka życia – nie wskazał on rzeźnika, który za pomocą skalpela i szczypców rozerwie je na strzępy już w łonie matki, tak by „rodzice i dziecko nie męczyli się już po porodzie”. Ewentualnie wstrzyknie mu w główkę truciznę, by mogło umrzeć czym prędzej. Wskazania takiego „medyka” wymaga od lekarza to, co w dzisiejszych czasach nazywane jest „prawem”.

Na reakcję ministra zdrowia nie trzeba było długo czekać. Natychmiast zapowiedział skierowanie sprawy do prokuratora. W XXI wieku dojdzie więc w Polsce do sytuacji bezprecedensowej – rząd domagać się będzie od „niezależnego” wymiaru sprawiedliwości, by ukarał lekarza za to, że nie zabił chorego dziecka w łonie matki. Lekarzowi grozi nawet utrata prawa do wykonywania zawodu!

Tak oto wyważa się kolejne drzwi – drzwi do legalizacji skrajnego barbarzyństwa, jakim jest aborcja na żądanie. Sprawa prof. Chazana nie jest bowiem pierwszym krokiem ministerstwa w tę stronę – ministerstwo Arłukowicza wysyłało już przecież do kierowników szpitali ginekologiczno-położniczych pisma, których celem było zbieranie informacji o odmowie dokonania aborcji. Wszystko po to, by w przyszłości móc nakazać wykonywanie „zabiegu” każdemu ginekologowi.

Warto przypomnieć, że jeszcze w ubiegłym tygodniu minister Arłukowicz zdawał się uspokajać nastroje mediów rozwścieczonych Deklaracją Wiary podpisywaną przez lekarzy. Twierdził, że deklaracja nikomu w niczym nie przeszkadza. Co stało się przez weekend, że minister tak bardzo zmienił zdanie – nie wiadomo.
Nagonka na lekarzy odmawiających wskazania rodzicom miejsca, w którym można pozbawić życia ich dzieci to wyraz absolutnego obłędu, jaki zagościł we współczesnych umysłach. Można odnieść wrażenie, że całkowicie zapomniano o tym, czym jest zawód lekarza – bez względu na to, czy lekarz jest katolikiem, żydem czy poganinem, lekarz to przecież człowiek, który LECZY ludzi. Trzeba to chyba napisać wyraźnie i dużymi literami, bo wielu wydaje się, że lekarz ma zabijać, ewentualnie wskazywać tych, którzy życia pozbawią. A takich ludzi nazywa się przecież zupełnie inaczej.

W sprawie burzy wokół Deklaracji Wiary – która była sprytnie wyreżyserowanym przygotowaniem przedpola przed atakiem na lekarzy nieabortujących dzieci – należy przypominać, że ciąża nie jest chorobą! Lekarz ma leczyć choroby, a nie przerywać ciążę! Również pragnienie odbycia „niezobowiązującego stosunku seksualnego” nie może być uznane za sytuację, w której lekarz musi interweniować wypisując receptę na tabletki antykoncepcyjne.

Może zamiast zawodu lekarza warto powołać osobną profesję – abortera-antykoncepcjonisty? Wtedy każdy, kto chce się leczyć, pójdzie do lekarza, a ten, kto chce dziecko zabić czy „zabezpieczyć się” pójdzie w inne miejsce? A i młodzi ludzie decydując się na studia medyczne będą mieć odrobinę więcej pewności, że idą w ślady Hipokratesa, a nie doktora Mengele.



Krystian Kratiuk

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz