środa, 9 lipca 2014

Ks. Stagraczyński: co czyni Duch Święty w duszy człowieka?


Duch święty nas uświęca, oświeca, umacnia i pociesza. „I ty skoro się udasz z prośbą do Ducha Świętego, możesz się stać bohaterem, możesz nie tylko najcięższym pokusom oprzeć się, lecz możesz poskromić w sobie i najbardziej zastarzałe złe nałogi, chociażby one już drugą niejako stały się w tobie naturą” – podkreślał ks. Józef Stagraczyński.





Istota Ducha Świętego, czym on jest, pozostanie dla nas zawsze tajemnicą, chyba, że go w świetle wieczności, tam w niebie, oglądać będziemy. Lecz natomiast działanie jego na ziemi jest widoczne dla każdego, co chce patrzeć i widzieć. Na czymże polega ta działalność Ducha Świętego? Na tym, że nas uświęca. A czyż to Chrystus Pan nie uświęcił nas? Zapewne, lecz o tyle tylko, iż nam wysłużył środki i sposoby uświęcenia naszego. (…)



Przez śmierć Jezusową otwarty jest dla nas skarb niewyczerpany; na krzyżu dojrzały dla nas najdroższe owoce, a u stóp krzyża wytrysło źródło wystarczające dla całego świata i dla tysięcy światów; lecz przecież potrzeba, by ten skarb był wpierw przez kogoś dla nas otworzonym, by te owoce były zerwane, by to źródło było do nas sprowadzone. To czyni Duch Święty. Było więc potrzeba, by Duch Święty przyszedł na świat, by nam zasług Chrystusowych przyczyniał. Tych owoców i zasług przyczynia nam w Kościele katolickim, a przyczynia przez siedem Sakramentów, jakoby przez siedem kanałów. Przez nie Duch Święty uświęca najpierw Kościół wszystek, nie dopuszczając, by ten Kościół zboczył z drogi prawdy i świętości. Jeżeli Kościół katolicki od 19 wieków nie tylko wolnym pozostał od wszelkiego błędu, lecz każdą błędną naukę natychmiast spostrzegł i od siebie odtrącił; jeżeli ten Kościół ustawicznie świętą naukę opowiada i wciąż walczy naprzeciw grzechowi; jeżeli ten Kościół wydał z swego łona ludzi najcnotliwszych: to to zawdzięcza Duchowi Świętemu, który go we wszystkich niebezpieczeństwach broni i przez wszystkie nawałności i boje szczęśliwie nieuszkodzonym przeprowadza. Duch Święty jest niejako sercem Kościoła. Jak przez ciśnienie serca krew dostaje się do wszystkich żył ciała ludzkiego, do wszystkich członków aż do ostatnich końców od głowy aż do stopy: tak Duch Święty przez Sakramenty św., przez te wielkie i tajemnicze arterie ciała Kościoła, łaskę Bożą wszędzie przeprowadza i wszystkim udziela, którzy ją chcą przyjąć. (…)



Cztery rzeczy są dla duszy ludzkiej nieodzownie potrzebne: życie, światło, moc i pociecha; a te cztery rzeczy udziela Duch Święty, uświęca dusze, oświeca, wzmacnia i pociesza je. Pierwszą rzeczą potrzebną dla duszy jest życie. (…) Życie duszy jest bowiem dwojakie: przyrodzone i nadprzyrodzone. Życie naturalne, przyrodzone wzięła dusza od Boga przy stworzeniu, i tego życia nigdy, na wieki utracić nie może. Lecz życie przyrodzone bez tego drugiego życia niepożyteczne. To życie nadprzyrodzone – to łaska Boża uświęcająca, mieszkająca tam, gdzie dusza wolna od wszelkiego grzechu śmiertelnego. Jeżeli tego życia łaski dusza nie posiada, jeżeli ją utraciła: któż ją da, przywróci duszy? Sam tylko Duch Święty może to uczynić. My wszyscy na świat przychodzimy bez tej łaski Bożej, bo rodzimy się w grzechu, i jesteśmy synami gniewu i zatracenia; łaskę uświęcającą, czyniącą nas w oczach Bożych dziećmi Bożymi i dziedzicami nieba, daje nam Duch Święty w Sakramencie Chrztu.



Po Chrzcie człowiek niejednokrotnie upada w grzechy ciężkie. Duch Święty przywraca nam na nowo życie łaski w Sakramencie Pokuty. Kto wie, niejeden z was może właśnie teraz, dziś jest umarły, uśmiercony na duszy. Może sto, tysiąc grzechów ciąży na twej duszy, lecz Duch Święty w jednej chwili może ci przywrócić łaskę uświęcającą, może cię wskrzesić do życia, jeżeli należycie przygotowany otrzymasz rozgrzeszenie kapłańskie.  (…)



Co więcej, Duch Święty stara się to życie duszy podnosić coraz wyżej a wyżej przez pomnażanie łaski uświęcającej. Nie dosyć, że na Chrzcie i w Sakramencie Pokuty oczyszcza ją i czyni dziedziczką Nieba – przez inne Sakramenty udziela coraz więcej łask, coraz więcej uświęca, by dusza rosła w miłości u Boga i dzień w dzień coraz godniejszą stawała się żywota wiekuistego. Jak przy stworzeniu świata Duch Święty unosząc się nad przepaściami, rozdzielał wody, układał w ład i porządek żywioły, ziemi dając kształt i ozdobę; podobnież czyni i w duszy, by ją z niekształtnego głazu zamienić w świetny diament, w którym by się obraz i podobieństwo Boże coraz mocniej i coraz świetniej odbijało. Jeśli chcecie wiedzieć, do czego ta robota Ducha Świętego około duszy doprowadza, – to przypatrzcie się Świętym Pańskim – rozważcie, co to za dusze były, jakim blaskiem cnót jaśnieli, jakiej zażywali chwały w Bogu już za życia i jakiej teraz przed tronem Bożym zażywają. To wszystko jest sprawą Ducha Świętego, od którego wszystko życie duszy pochodzi.



Jak ciało tak i dusza potrzebuje światła. Światła potrzebuje wszelkie stworzenie.(…) I dusza musi mieć swe światło. A co jest światłem duszy? Prawda. A gdzie znajdziemy prawdę? Jedynie w Duchu Świętym, którego samże Chrystus Pan nazwał Duchem prawdy. Duch Święty nie tylko rozprasza ciemności, zalegające duszę skutkiem grzechu pierworodnego, lecz nadto daje nam wiedzieć, co dobre, co prawdziwe, co zbawienne. Gdzie Duch Święty, tam wszystko jasne i dobre. Przed 19 wiekami Duch Święty oświecił Apostołów tak, że ich światło świeci po dziś dzień, tak, że kilka wyrazów z tego, co oni Apostołowie napisali, lepiej nas objaśniło około spraw boskich i około najważniejszych zagadnień życia naszego, niżeli wszystkie księgi wszystkich mędrców całego świata.



Duch Święty oświecał Świętych każdego wieku tak, iż pewną drogą szli do celu wiekuistego, że rozumieli wartość rzeczy ziemskich, że stworzyli takie dzieła, które po wsze czasy błogosławieństwem są dla rodzaju ludzkiego. Skąd Ojcowie i nauczyciele Kościoła mieli taką zadziwiającą mądrość? Jak założyciele zakonów: Benedykt, Bernard, św. Wincenty a Paulo dokonali szczytnie tak wielkich fundacji, stojących mocno do dziś dnia? Zdziałali to jedynie przy pomocy światła Ducha Świętego. Dlatego i my prośmy o to światło osobliwie w chwilach ważnych życia naszego, np. przy wyborze stanu, lub gdy wielkie wątpliwości zaciemniają duszę; a gdy ono świecić będzie, nigdy nie chybimy.



Dusza potrzebuje mocy ponieważ duch wprawdzie ochoczy, ale ciało słabe. Niejednokrotnie my wiemy co dobre, a jednak czynimy złe, albowiem w nas górą zła pożądliwość, i czynimy nie to dobre, które chcemy, lecz to złe, którego nie chcemy. Człowiek pozostaje bezsilny wobec nieprzyjaciół zabawienia. Byli tacy, o których zdawało się, że na nich, jako na mocnych słupach, może się opierać sklepienie niebios, a jednak zachwiali się jako trzciny i upadli; byli rycerze, co przed sobą gnali królów i narody, – a jednak nawałowi pokus własnych nie zdołali się oprzeć: ich krokami kierowały gniew, lubieżność, pycha. Owóż nikt nie może żyć według przykazań Bożych, jeżeli mu Duch Święty łaską swoją mocy nie da. Spojrzyjcie na Apostołów! Jak tylko zstąpiła na nich moc Ducha Świętego, a ci, co niedawno ze strachu Mistrza swego opuścili, występują jawnie i bez bojaźni przed całym światem, przed Żydami i poganami, królami i narodami, śmiało wyznawali i głosili Imię Jezusowe. Ta sama moc Ducha Świętego wzmacniała tylu Świętych, iż stawiali mężny opór i najstraszniejszym pokusom, tak że zwycięsko przetrwali wszelkie walki i boje z czartem, światem i własnym ciałem. (…)



I ty skoro się udasz z prośbą do Ducha Świętego, możesz się stać bohaterem, możesz nie tylko najcięższym pokusom oprzeć się, lecz możesz poskromić w sobie i najbardziej zastarzałe złe nałogi, chociażby one już drugą niejako stały się w tobie naturą. W Duchu Świętym możesz wszystko.



Obok pokus i walk żywota snuje się długie pasmo rozlicznych cierpień i dolegliwości, – a przeto duszy potrzeba pociechy. O, kropelka pociechy nieraz potrzebniejsza, niżeli kęs chleba. A gdzież ją znajdziesz, jeżeli ludzie nie chcą lub nie mogą pocieszyć, gdy niebo naokół czarnymi chmury pokryte? Gdy ci najbardziej będzie potrzeba pociechy, wtedy doświadczysz, jak mało u ludzi miłości – zbędą cię obojętnym słowem, radzi, że sobie wnet pójdziesz precz. Nie spuszczaj się więc na ludzi, zwróć się do Ducha Świętego, a gdy jego mieć będziesz w sercu, pociechy ci nie zabraknie. Oto Apostołowie wracają od wysokiej Rady, która kazała ich ubić a oni „cieszyli się, że stali się godni cierpieć dla imienia [Jezusa]" (Dz. Ap. 5, 41). A skądże to, że oni się radują, gdy insi by się na śmierć smucili? To sprawił Duch Święty, który pocieszał Męczenników w więzieniu, w drodze na śmierć tak, że śpiewali hymny, jak gdyby szli na gody. (…) A ileż pociech dawał Duch Święty Świętym wpośród znojów i gorzkich prześladowań? Wśród ciężkich nawałności stali pełni pokoju – niewzruszeni.



Niejeden, gdy przyjdzie nań trochę utrapienia, trochę upokorzenia, trochę przeciwności, taki smutny, taki zafrasowany, taki niespokojny, taki zrozpaczony! Całemu światu chciałby opowiedzieć, co go to boli, co mu dolega. Jak żebrak ostatni żebrze dla siebie odrobiny współczucia. Smutna to rzecz, – bo Ducha Świętego nie ma w tobie, a nieszczęśliwość twoja bez końca. A czemuż to zamykasz drzwi serca temu Duchowi Świętemu? „Oto stoję u drzwi i kołaczę: jeśli kto posłyszy mój głos i drzwi otworzy, wejdę do niego i będę z nim wieczerzał, a on ze Mną” (Ap. 3, 20). Przed tym wielkim gościem z nieba zamykasz drzwi, a otwierasz je i najpodlejszemu grzechowi: co za głupota, co za złość! Wyrzuć grzech, a Duch Święty zaraz wstąpi, a z nim nowe zajaśnieje życie dla duszy. Dotąd dusza twoja umarłą, próżna i pusta jako pustynia, i nie ma w niej nic, co by się Bogu podobało. Gdy Duch Święty wstąpi, dusza stanie się płodną i rodzajną – dziś grzesznik i potępieniec – z pomocą Ducha Świętego możesz zostać świętym.





Ks. Józef Stagraczyński, Wybór kazań niedzielnych i świątecznych, Tom I, Poznań 1908, s. 398-404. Pisownię nieznacznie uwspółcześniono.

Źródło: http://www.pch24.pl/ks--stagraczynski--co-czyni-duch-swiety-w-duszy-czlowieka-,23401,i.html

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz