środa, 18 czerwca 2014

W Lublinie komunista będzie miał swój plac

fot.Maciej Jarzebinski / FORUM


Rada Miasta Lublina przegłosowała nazwanie jednego z miejskich placów imieniem Grzegorza Leopolda Seidlera, wieloletniego rektora UMCS w czasach PRL i zdeklarowanego komunisty. Uchwała przeszła głosami PO, SLD oraz radnych, którzy w tamtym roku wystąpili z klubu PiS.


Było to już trzecie podejście do uczczenia prof. Seidlera, członka PZPR w latach 1949-1989. Były rektor UMSC „zasłynął” też oficjalnym poparciem dla junty Wojciecha Jaruzelskiego i wprowadzenia stanu wojennego, za co w nagrodę został w 1985 r. posłem na Sejm. Po rozwiązaniu macierzystej partii Grzegorz Seidler przedzierzgnął się w rotarianina.

Na pomysł uhonorowania Seidlera lubelski SLD wpadł kilka lat temu. Wysunięto wówczas pomysł nazwania imieniem tego komunistycznego aktywisty części ulicy ks. Idziego Radziszewskiego, założyciela i pierwszego rektora KUL. Postkomuniści nie mieli wtedy najmniejszych szans na zrealizowanie tego planu, a chodziło głównie o prowokację i zaistnienie w mediach. Po zdecydowanym proteście KUL pomysł upadł, by po latach powrócić już w formie „inicjatywy obywatelskiej” poświęcenia Seidlerowi placu na terenie kampusu UMCS. Jako argument są podawane jego zasługi dla uczelni, szczególnie w budowie właśnie miasteczka akademickiego.

Zdaniem prof. Mieczysława Ryby z KUL, radnego miejskiego, nie można tracić z pola widzenia faktu, że Grzegorz Seidler jest dla środowiska postkomunistycznego niezwykle symboliczną postacią, która od końca lat czterdziestych przez cały okres PRL aż do jego końca była wysokim funkcjonariuszem aparatu władzy i partii. Napisał wiele prac inspirowanych marksizmem, był rektorem UMCS w latach 1959-1969, a więc także w tak przełomowym momencie jak 1968 rok. W 1981 r., gdy wprowadzono stan wojenny, poparł go w wystąpieniu telewizyjnym.

Zdaniem prof. Mieczysława Ryby, głosowanie w sprawie placu Seidlera to przymiarka do przyszłych partyjnych sojuszy. – Wydaje się, że jest to przymierzanie się i na niwie samorządowej, i parlamentarnej do koalicji PO – SLD i na ołtarzu tego sojuszu Platforma poświęca tak znaczące kwestie symboliczne – dodaje profesor.

Źródło: „Nasz Dziennik”

KRaj

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz