czwartek, 19 czerwca 2014

„Bracia” Amerykanie! Nie chcemy od Was tych wiz


W latach 80-tych i na początku 90-tych, czyli w czasach przełomu, Stany Zjednoczone zwane popularnie Ameryką, były prawie dla każdego młodego Polaka „drugą ojczyzną”, a my na swój zabawny sposób byliśmy „patriotami amerykańskimi”.

12 lutego Jędrzej Bielecki w artykule: „Europa grozi USA sankcjami za wizy dla Polaków” w „Rzeczypospolitej” napisał: Bruksela może wprowadzić wizy dla amerykańskich dyplomatów, jeśli Stany Zjednoczone w ciągu sześciu miesięcy nie zniosą ograniczeń dla Polaków
 w podróżowaniu do USA.

W latach 80-tych i na początku 90-tych, czyli w czasach przełomu, Stany Zjednoczone zwane popularnie Ameryką, były prawie dla każdego młodego Polaka „drugą ojczyzną”, a my na swój zabawny sposób byliśmy „patriotami amerykańskimi”.

I nie tylko my. Ileż to filmów fabularnych oglądaliśmy w których bohaterowie ze wszystkich stron świata, pociesznie kaleczący „język amerykański”, wypowiadali się rzewnie o Ameryce. Wszystko to, co na Zachodzie było dobre, lepsze i najlepsze. Ameryka kojarzyła się z wolnością, tolerancją, bogactwem, wartościami, obroną słabszych państw, „amerykańskim snem”, sprawiedliwymi sądami, itp.

Po ataku na World Trade Center w 2001 roku, czyli zniszczeniu dwóch wieżowców przez sam już nie wiem kogo, po nieuzasadnionym (tzn. to uzasadnienie dostarczone przez CIA było mistyfikacją) ataku na Irak i Afganistan (wielkim skrzywdzeniu tych ludzi, którzy tak się nadają do demokracji jak Eskimosi do zamieszkania na Saharze), okres fascynacji Ameryką mija. Fascynacja i niemal boski podziw, szczególnie po wejściu Polski do Unii Europejskiej, przeszły w stan zrównoważenia, by następnie przejść w stan wielkiej niechęci.

Amerykanie, ojcowie europejskich totalitaryzmów

Ponad wszelka wątpliwość wiemy dziś jedno: Amerykanie (bankowcy, politycy) wspierali rozwój bolszewizmu i nazizmu. Można wręcz powiedzieć, że bez nich nie byłoby komunistycznej rewolucji i II wojny światowej: holocaustu, palonych wsi na Kielecczyźnie czy w konsekwencji zrównania z ziemią Warszawy.

Jeśli ktoś nie wierzy w amerykańskie finansowanie totalitaryzmów, niech zainteresuje się ostatnimi filmami Grzegorza Brauna „Transformacja”, gdzie te mafijne konszachty są wprost nagrane i zaprezentowane, albo zapyta prezydentów Bushów, co robił ich ojciec i dziadek Prescott Bush przed i w czasie II wojny światowej – komu, kiedy i na co jako bankier udzielał kredytów. Źródeł jest wiele. Jak ktoś chce, niech sobie poszuka.

Książki Antonego C. Suttona: „Wall Street and the Rise of Hitler”, „Wall Street and the Bolshevik Revolution”- podobno jeszcze nie przetłumaczono na język polski, ale przetłumaczono „Źródła finansowe nazimu i komuznizmu” – autor: Pierre de Villemarest.

Amerykanie, banderowcy i nazistowscy mordercy

Ochrona i wykorzystywanie banderowców w operacji „Aerodynamic” – morderców Polaków, Żydów, ale i wielu prawych Ukraińców, zdrada Polski w Teheranie, Jałcie i Poczdamie, a później zdrada ekonomiczna w 1989 roku, (o której mówili prof. Witold Kieżun czy Stanisław Tymiński (i nie tylko oni, ale świetnie to pokazali „od środka”) poprzez „nasłanie” na Polskę międzynarodowych spekulantów – wszystko jest dziełem Stanów Zjednoczonych.

Wraz z ujawnianiem wielu faktów uświadamiam sobie, jak byłem naiwny wierząc w uczciwość polityczną, czyli w to, że państwa i różne siły polityczne chcą postępować moralnie, zgodnie z wartościami, itd. Pewnie nie tylko ja… Rafał Ziemkiewicz dopiero kilka lat temu się obudził, ale miał odwagę się do tego przyznać, za co zresztą należy się mu „wielki szacun”.

Amerykanie wykorzystywali nazistów i ich badania (na Żydach, Polakach i Rosjanach) przeprowadzane w Auschwitz przez doktora (tfu na takich doktorów!) Mengele. Zbrodniarz Werner Von Braun, członek SS, twórca rakiet atakujących Londyn i współtwórca amerykańskiego programu kosmicznego do dziś jest bohaterem Ameryki, choć własnymi rękami zabił ponad 200 osób!

Podobno oficerowi SS wystarczyło kilka kg złotych zębów zrabowanych w obozach, by wykupić się z rąk anglików lub amerykanów. Tymczasem sowieci od razu dawali takiemu kulę w łeb, choć złoto i tak zabierali. Jednakże Moskwa również korzystała z badań nazistowskich zbrodniarzy. Obóz Auschwitz pod nadzorem NKWD działał do 1948 roku!

Diabeł stworzył telewizję, a Bóg Internet

Bez zbytniego rozwodzenia się: gdyby nie Internet, o wielu ciemnych sprawach nie mielibyśmy dziś pojęcia, gdyż nie byłoby wielu portali internetowych – świetnych platform wymiany bezpłatnej informacji.

Tymczasem zainteresowany potęgą Ameryki, narastającą amerykańską religijnością, eksportowanym na cały świat „pustym” dolarem czy mordowaniem ludności semickiej (arabskiej), chciałem się dowiedzieć ileż to państwo „braci” Amerykanów ma ludności. Pomyślałem, że skoro nie chcą dać nam wiz, to usilnie pilnują, aby do USA nie wjechał nikt z zewnątrz, a samo państwo ma stosunkowo stałą liczbę ludności. Nieprawda.

Przeglądając dane dostępne w Internecie, napotkała mnie nieprzyjemna niespodzianka. Jak to jest, że ludność USA bardzo szybko wzrasta, choć przyrost naturalny USA w 2012 roku wyniósł jedynie 0.7 %? Jakim cudem, skoro tak pilnują, żeby Europejczycy, Azjaci i Afrykanie mieli na teren USA tak bardzo utrudniony wjazd?

Od 2000 roku do chwili obecnej, a więc około czternastu lat, ludność USA zwiększyła się dokładnie o 36.071.306 osób! Mniej więcej tyle, ile wynosi aktualna liczba mieszkańców Polski. Szczegóły w tabeli poniżej:

Tymczasem można się spotkać z opiniami, że:

1. Amerykanie nie chcą dać nam wiz, bo boją się braku lustracji w Polsce i najazdu agentów-współpracowników tajnych służb.
2. Bo najedzie tam za dużo Polaków i nie będzie dla nich pracy ani chleba.
3. Bo jak dadzą wizy, a najedzie tam zbyt wielu, poza dopuszczony limit, Polaków, to jak twierdzi Mariusz Max Kolonko, będzie wstyd na cały świat, że ten bezwizowy wjazd zechcą nam odebrać.

Ad 1. Właśnie w związku z transformacją, podczas której uwłaszczyła się postkomunistyczna nomenklatura, do USA łatwo wjeżdżają dzieci przede wszystkim tejże nomenklatury.

Ad 3. Już widzę te miliony Polaków, którym „marzy się” praca 7 dolarów za godzinę na jakiejś amerykańskiej plantacji bawełny. Wychodzi 3600 zł za 8 godzin pracy przez 5 dni w tygodniu, albo nieco ponad 6 tys. zł za 12 godzin dziennie przez 6 dni w tyg.

Może te 7 dol., to niewiele, a ja zaniżam stawkę, ale powinno się zakładać raczej czarny, a wiec najbardziej możliwy ze scenariuszy. To już naprawdę lepiej wyjeżdżać do krajów UE. Bliżej, a i bilet tańszy.

Ameryka interesuje Polaków bardziej w sensie przygody, różnic kulturowych, Indian, miejsca narodzin jazzu, bluesa i rock and rolla oraz Hollywood i „Amerykańskiego snu”. Nikt z wyjeżdżających nie chce się tam lenić.

Ad 2. Na koniec.

Naprawdę nie wiem, dlaczego Amerykanom nie przeszkadzają miliony Meksykanów czy mieszkańców innych krajów Ameryki Środkowej i Południowej, którzy wjeżdżają tam milionami rocznie, a tak bardzo przeszkadzają: Polacy, Rumuni, Bułgarzy, Chorwaci czy Cypryjczycy.

Amerykanie to nie nasi bracia

Amerykanie pogardzają Polakami. Pisał już o tym Władysław Łysiak w jakiejś swojej podróżniczej książce z lat 70-tych. Nie pamiętam tytułu. Gdy przeczytałem o tym (jakieś 15-20 lat temu), był to dla mnie wielki szok. Mniej więcej brzmiało to tak, że dla Amerykanów jesteśmy „najgorszym ścierwem jakie chodzi po ziemi”.

Jak to, my Polacy, którzy jako mesjasz narodów daliśmy taką daninę krwi, nie poruszyliśmy serc i dusz świata? Czyżby wysyłanie kwiatu polskiej młodzieży przeciwko Niemcom podczas powstania w 1944 roku w Warszawie, z kijami i siekierami zamiast broni, poszło na marne?

*                   *                 *

Cośmy im takiego zrobili, że tak nas nienawidzą?! Kto miał na to wpływ? Czyżby występował tu podobny mechanizm, jak u pisarza Jerzego Kosinskiego, autora „Malowanego ptaka” (za którego podobno pisali tę książkę w hotelu wynajęci dziennikarze), który uratowany z holocaustu dzięki ofiarności Polaków, napisał książkę, zarzucając w niej nam m.in. masowe uprawianie sodomii ze zwierzętami i gwałty zbiorowe?

Nie wiem, może chodzi tu o te 60 miliardów dolarów, które amerykanie chcą od nas wydobyć (za to, że Polska wg nich wywołała II wojnę światową), albo, że nie będzie miał kto pracować na ich lichwiarski system finansowy, a może chodzi o to, co pisałem w kontekście J. Kosińskiego, a może o coś jeszcze innego?

Nie interesuje mnie to.

Drodzy Polacy! Trzeba mieć wysokie poczucie własnej wartości. Jeśli chcemy być poważani, to nie powinniśmy przejmować i podniecać się formułkami, że „sąsiad znanego gwiazdora jest Polakiem”, albo „prababka znanej hollywoodzkiej aktorki pochodziła z Napierstkowa”.

Przestańmy być żałośni i powiedzmy Amerykanom: nic od Was nie chcemy. Dajcie nam spokój (Europie również). Nie chcemy takich fałszywych przyjaciół, którzy wielokrotnie udowodnili, że w dramatycznych sytuacjach nie można na nich liczyć.

„Bracia Amerykanie”! Przeproście najpierw za finansowany przez Was bolszewizm i nazizm, oraz za niesprawiedliwy atak na Irak, Afganistan i Wietnam. Za Teheran i Jałtę również, oraz za to, jak Polskę rękami międzynarodowych finansistów, współokradliście z nimi po 1989 roku.

Tymczasem pewnym wstydem jest udział Polaków w, mówimy szczerze, zniewalaniu narodów pod komendą Amerykanów, w imię rzekomej walki z terroryzmem. Polacy giną za darmo dla ludzi, którzy nam na kilka tygodni łaskawie przesyłają nieuzbrojone rakiety Patriot. Hańba.

A te wizy, pozwolenia na wjazd i pracę, wsadźcie sobie głęboko w tyłek.

Gwarancje bezpieczeństwa NATO również. Obecnie świetnie widać, ile są warte. Przekonują się o tym Ukraińcy [a co ma Ukraina do NATO? - admin].

Jedyne, co chcemy, to odrobiny spokoju.

Romuald Kałwa
http://konserwatyzm.pl

Autor zapomniał nadmienić, iż zapewne niechęć Amerykanów do Polski, wymagania wizowe itd. można, przynajmniej częściowo, wytłumaczyć wpływami pewnej diaspory na administrację amerykańską i tamtejsze media.
Admin

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz