piątek, 4 kwietnia 2014

Chiny przejmują Zimbabwe

By U.S. Navy photo by Mass Communication Specialist 2nd 
Class Jesse B. Awalt/Released [Public domain], via 
Wikimedia Commons

Podczas gdy państwa zachodnie skupiają się na sprawie ukraińskiej, Chiny przejmują Zimbabwe – donoszą media południowoafrykańskie. Chiny jako jedyny kraj spośród wszystkich państw współpracujących z Zimbabwe zostały zwolnione z obowiązku oddawania miejscowej ludności 51 proc. udziałów w swoich firmach. Władze zezwoliły Chińczykom na budowę nowoczesnej bazy wojskowej i eksploatację kopalni diamentów.


W ub. miesiącu bank centralny Zimbabwe ogłosił, że będzie akceptować chińskiego juana i trzy inne waluty krajów azjatyckich jako środki płatnicze. Kraj zrezygnował ze swojej bezwartościowej waluty w 2009 r. Rachunki można teraz otwierać w juanach, dolarach australijskich, indyjskich rupiach i japońskich jenach. Przedstawiciele władz zgodzili się także na utworzenie przez Chińczyków nowoczesnej bazy lotnictwa w Marange, gdzie znajdują się kopalnie diamentów. To pierwsza chińska baza wojskowa w Afryce, która według analityków może odegrać istotną rolę w rywalizacji Pekinu ze Stanami Zjednoczonymi. Równocześnie, baza może zostać wykorzystana do ochrony interesów Chin w Afryce.

Wyraźnie zacieśnia się współpraca między Zimbabwe i Chinami w górnictwie, rolnictwie i handlu. Chiny są jedynym krajem zwolnionym z wymogów ustawy z 2008 r., według której to mieszkańcy Zimbabwe mają być właścicielami 51 proc. udziałów w firmach utworzonych przez zagranicznych inwestorów. Według niektórych doniesień chińskie władze wyznaczyły już następcę sędziwego prezydenta Roberta Mugabe. Nowym szefem państwa miałby zostać obecny minister obrony i sekretarz ds. prawnych, Emmerson Mnangagwa.

Chińczycy na mocy porozumienia wojskowego z 2005 r. dostarczają Zimbabwe sprzęt wojskowy, w tym broń palną, myśliwce, czołgi i pojazdy opancerzone. Analitycy przewidują, że to afrykański kraj, który może odegrać istotną role w przypadku kryzysu w RPA.



Źródło: bdlive.com, zerohedge.com, AS.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz