środa, 26 marca 2014

Gód


"Na grodzie wyręcza króla, rozkazuje i gospodaruje kasztelan, który jest zarazem przywódcą osiadłej na grodzie drużyny zbrojnej. O jej utrzymanie musi się starać opole, względnie opola, którym gród służy w razie potrzeby za ochronę i przytułek. Wobec tego opola pograniczne byłyby obciążone ponad siły, bo tam grodów więcej, w niektórych stronach więcej niż opoli; natomiast w głębi kraju ledwie na kilka opoli przypadał jeden gród. Toteż każdy gród graniczny ma przydzieloną sobie pewną część ludności z głębi kraju, która ma powinności nie względem grodu sąsiedniego, lecz względem któregoś z grodów pogranicznych. To urządzenie, będące wynikiem prostej słuszności, zwało się: narok, a ludność wydzieloną niejako od swego poblizkiego grodu, a przydzieloną grodowi pogranicznemu, zwano narocznikami.



Każdy gród miał swoje osady służebne, składające się z ludności obcej, która w następnych dopiero pokoleniach miała się spolszczyć. Geneza tej ludności wojenna. Wielkie wojny z ościennymi, jakie prowadzili Bolesław Wielki i Mieszko II, wprowadziły do Polski jeńca wojennego. W Europie zachodniej jeniec stawał się prywatną własnością tego, kto go pojmał - lecz w Polsce stawał się własnością państwa, czyli używając wyrażenia dawnych wieków: własnością króla. Stawali się niewolnikami państwowymi (królewskimi). Osadzał ich król koło grodów, na służbę grodową i stąd nazwa osad służebnych. Nakładano na nich zajęcia przymusowe, jakich gród potrzebował. Śladem osadnictwa obcokrajowego są nazwy osad takie, jak np. Prusy, Niemcze, Czechy i t. p.; śladami przymusowych służebności nazwy tego rodzaju, jak Rybaki, Skotniki, Koniuchy, Piekary, Korabniki, Grotniki, Łagiewniki i t. p.

Piastowie rozszerzali coraz dalej swe panowanie, a nieraz siłą orężną; i mieli coraz rozleglejsze granice państwa do obrony przed ościennymi nieprzyjaciółmi; potrzebowali tedy coraz liczniejszej siły zbrojnej. Drużyny wojenne wzrosły za Bolesława W. do 16.000 głów; liczba na owe czasy olbrzymia, budząca podziw cudzoziemców.

Wzrost siły zbrojnej wymagał przede wszystkim zapewnienia jej środków na utrzymanie. Drużynnicy, mając stanowić nieustanne pogotowie wojenne, nie posiadali własnych domów ni gospodarstw, lecz żyli gromadnie na koszcie królewskim, t. j. z daniny grodowej. Obowiązaną była do niej cała ludność. Był to najstarszy podatek. Opłacano go nie pieniądzmi, bo wówczas nie było jeszcze zgoła gospodarstwa pieniężnego, lecz panowało gospodarstwo naturalne, t. j. że wymieniano pomiędzy sobą wzajemnie płody i wyroby, płacąc rzeczą za rzecz, świadczeniem za świadczenie; toteż i daninę grodową uiszczano "w naturze". Danina grodowa obejmowała dostawę ziemiopłodów, zwierzyny, futer, miodu i t. p., tudzież robociznę około naprawy grodu, a wiec podatek na odrobek. Do daniny dodać jeszcze trzeba powinności naroczników dla pogranicza, tudzież osad służebnych, które znajdowały się około wszystkich grodów.

Kasztelan miał nadzór nad osadami służebnymi, musiał dopilnować porządku w narokach,. gromadzić zapasy z danin - i rozdawać, co trzeba, pomiędzy drużynników; on był odpowiedzialny za to, żeby drużyna grodowa była syta, odziana i żeby jej nie brakowało środków wojennych: koni, strzał, grotów, tarcz i t. d. On musiał tedy za całą drużynę gospodarować. Kasztelanie byli przeto zarazem urzędem nad majętnością państwową (królewską) w okręgu danego grodu; było to zawiadywanie wszystkiem, co się w tym okręgu należało państwu (królowi). Kasztelan był administratorem wszelkiego majątku państwowego, który obracano na utrzymanie ustroju grodowego." (na zdj. rekonstrukcja Gniezna z ok. 1000 r.)
"Dzieje administracji w Polsce"

Źródło: facebook / Polecam poczytać Feliksa Konecznego

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz