piątek, 28 lutego 2014

Wielka Histeria Świątecznej Pomocy. Bezinteresowność firm uczestniczących w „Orkiestrze” ma bardzo podejrzany charakter

Co roku zimową porą w dziwny amok na kilka dni wpadają bez mała wszystkie polskie media. Szlachetność i bezinteresowność potokami leją się z ekranów, zapełniają łamy gazet, głośniki wypełnia wrzask, a całością dyryguje podstarzały młodzieżowiec, który każe się tytułować Jurek i skutecznie narzuca wszystkim innym knajpiano-dyskotekowy styl bycia. Infantylizm tego zjawiska bije aż w oczy, ale potulnie, ba, ochoczo i z przekonaniem o uczestnictwie w Misji, poddają się temu miliony ludzi. Mowa, rzecz jasna, o Wielkiej Orkiestrze Świątecznej Pomocy.

Oczywiście, zaraz usłyszę, że cel jest słuszny, że pieniądze służą chorym dzieciom, które bez tego nie uzyskałyby pomocy, że nieważna forma, że uczy się ludzi aktywności itd.

Tak, cel jest słuszny, ale skoro za olbrzymie pieniądze, w formie podatków, wykupujemy od państwa właśnie usługę ochrony zdrowia, to państwo zobowiązane jest tę ochronę zapewnić. Tak dzieje się na całym świecie (Dlaczego nie u nas? Czy zdarzył się jakiś kataklizm, jakaś wojna?). Zamiast tego obserwujemy licznych polityków, którzy wklejają sobie w klapy czerwone serduszka, utwierdzając się w przekonaniu, że jeszcze nie zatracili ludzkich uczuć.

Czy jest jakiś logiczny powód, żeby 25 lat po zerwaniu z komunizmem (przynajmniej deklarowanym zerwaniu) służba zdrowia jednego z większych państw europejskich wciąż musiała wyszarpywać z kieszeni obywateli kolejne pieniądze i wciąż działała w sposób coraz bardziej nieudolny dla zwykłych obywateli?

Skuteczniej byłoby bez „Orkiestry”

A jeśli już sytuację miałyby naprawić dodatkowe pieniądze, to może, zamiast wydawać olbrzymie kwoty na obsługę akcji Owsiaka, „publiczna” (a więc finansowana właśnie z naszych pieniędzy) telewizja powinna przelać je wprost na konto resortu zdrowia, bez tej całej szopki. Na transmisję wrzasku, pardon, szlachetnej akcji „Jurka” Owsiaka idą przecież naprawdę gigantyczne sumy.

Według cennika Telewizji Polskiej, koszt reklamy, promocji i transmisji „Orkiestry”, wynosi więcej, niż przynosi każdego roku zbiórka pieniędzy w całej Polsce, będąca efektem akcji Owsiaka.

I jeszcze jeden fałszywy ton. Bezinteresowność firm uczestniczących w „Orkiestrze” ma bardzo podejrzany charakter. To przecież uzyskana niewielkim kosztem reklama w najlepszym czasie antenowym! Nic dziwnego, że tak wielu sponsorów garnie się do tej akurat, szczególnej filantropii.

Czego uczą się dzieci

Tysiące wypuszczonych na ulice dzieci, wspierane walcem państwowej (sic!) propagandy, niczego nie tworzą, niczego nie wypracowują, niczego od siebie nie dają. Nie zajmują się ludźmi – zajmują się pieniędzmi. Różnymi metodami skłaniają ogłuszonych, ogłupiałych ludzi do przekazania im grosza. Przynoszą potem do swoich central te ciężkie bilonem puszki – łup dnia. Ot i cała solidarność: wyjdź, pozbieraj pieniądze i... Sie ma!

Te dzieci nie znają na ogół trudu zarabiania pieniędzy pracą. Uważają proceder „Orkiestry” za naturalny, pożądany, a siebie za szczególnie zasłużonych – zdobyły taką masę pieniędzy na szlachetny cel!

Czego dowiadują się w ten sposób o funkcjonowaniu państwa, o wartościach wyższych, o pojęciu solidarności, współczuciu?

Robią swoje bez rozgłosu

Czy zatem zła jest każda zbiórka pieniędzy? Oczywiście nie. Caritas w swojej spokojnie, systematycznie prowadzonej akcji zbiera znacznie większe niż „Orkiestra” pieniądze dla potrzebujących. Tyle że nie wciąga do tego dzieci i nie podkłada pod swą działalność żadnych podejrzanych ideologii ani nie uprawia błazenady. Nie kreuje też nowych świętych. I zawsze jest pewność, że ani grosz z zebranych pieniędzy nie trafi na konto kolejnego „Przystanku Woodstock”.

A zbiórka funduszy nie zamyka przecież działalności Caritasu. To niewielki, choć znaczący obszar jej działalności. W całym kraju organizacja prowadzi olbrzymią liczbę placówek, świetlic, przytulisk. Systematycznie, dzień w dzień pomaga biednym, bezdomnym, chorym, samotnym matkom, niepełnosprawnym. Bez hałasu, wrzasku, zamieszania, histerii. Codzienną pracą tysięcy ludzi niesie pomoc i ratuje życie olbrzymiej rzeszy nieszczęśników. A są przecież i inne organizacje prowadzące stałą działalność charytatywną – kościelne i świeckie. W czym Owsiak jest lepszy, że robi się wokół niego tyle hałasu?

Rafał Łapiński


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz