czwartek, 27 lutego 2014

Oswajanie czyli kampania neutralności


Oswoiliśmy się już z wątkami homoseksualnymi w kinie, telewizji, edukacji, polityce, na ulicy. Co więcej, przyzwyczailiśmy się już nawet do tego, że jesteśmy homofobami oraz z tym, że stowarzyszenie walczące z rzekomą homofobią ponoć przyczynia się na rzecz pożytku publicznego – czyli nas wszystkich. Propagatorzy homoseksualnego stylu życia stosowali i stosują nowoczesne metody marketingu, by w profesjonalny sposób zmieniać obraz homoseksualizmu i promować go według strategii promującej towary. Jak przekonać społeczeństwo, że dzieci wychowane przez pary jednopłciowe świetnie sobie radzą w życiu, a sodomici to wzorowi obywatele?


Gdy w latach 60. i 70. pojawiały się filmy o tematyce homoseksualnej, były to niszowe produkcje skierowane do zamkniętego, małego kręgu odbiorców. Z biegiem lat reżyserzy coraz chętniej zaczęli sięgać do tego wątku. Zastanawia tu nie tyle pojawianie się takiego tematu w kinematografii, ile raczej liczne nagrody i niezwykłe uznanie, jakimi takie filmy są obdarzane. Tak jak w przypadku filmu Tajemnica Brokeback Mountain (2005), który uzyskał trzy Oskary i cztery Złote Globy – najbardziej prestiżowe nagrody filmowe. Według krytyków filmowych jest to doskonale nakręcony obraz, jednak ich zdaniem największym plusem jest pokazanie dwóch rozkochanych w sobie mężczyzn, jako normalnych ludzi, którzy muszą zmierzyć się z przeciwnościami losu.

Siła obrazu
Działacze homoseksualni zdają sobie sprawę z tego, że na wczesnym etapie kampanii nie powinno się szokować i odpychać społeczeństwa zbyt szybkim pokazywaniem autentycznego obrazu grupy. Starają się unikać wyraźnych opisów, mogących zdemaskować jej rzeczywiste cele. Dla sukcesywnego rozwoju idei neutralności najistotniejsze jest to, by tematyka emancypacyjna pojawiała się w mediach głównego nurtu. Dlatego tak ważne jest użycie wszystkich rodzajów mediów, nie tylko gazet, radia, telewizji czy internetu. Ogromną pomoc w przełamywaniu społecznych uprzedzeń stanowi kinematografia. To właśnie produkcje kinowe, przez swoją fabularność i pozorną fikcję, o wiele częściej promują i utrwalają pewne zachowania i postawy. Polski aktor Michał Sieczkowski, w wywiadzie udzielonym dla czasopisma Replika, zapytany o to, czy kino pomogło mu zaakceptować swój homoseksualizm odpowiedział: „Dwa pierwsze filmy z wątkiem gejowskim, które zrobiły na mnie wrażenie to Moje własne IdahoMaurycy. A trzeci to Filadelfia. Widziałem je jako nastolatek, między innymi dzięki nim bycie gejem było dla mnie od zawsze czymś naturalnym. Nie miałem takich uczuć, że to jest straszne albo że całowanie się z chłopakiem jest czymś złym.”

Pro-homo-seriale
Bardzo ważna, ze względu na powszechną dostępność, jest także rola filmów fabularnych prezentowanych w telewizji publicznej. Przełamywaniem obyczajowego tabu od pewnego czasu zajęli się również twórcy rodzimych seriali. Coraz częściej i z coraz większym rozmachem pojawiają się tematy mające za zadanie zmienić postrzeganie homoseksualistów. Wątek homoseksualny obecny jest już w niemal każdym polskim serialu. Warto wymienić tu choćby: „Na dobre i na złe”, „Klan”, „M jak miłość”, „Magda M”. „Szpilki na Giewoncie”, „Hotel 52”, „Pierwsza miłość”. Choć części z nich telewizja już nie emituje, można powiedzieć, że spełniły swoje zadanie.

Scenariusz takiego wątku zdaje się być wręcz szablonowy. Za przykład może służyć emitowany w 2 programie Telewizji Polskiej popularny serial „Barwy Szczęścia”. W filmie pojawia się para homoseksualistów. Początkowo nieakceptowani przez rodziców, prześladowani przez sąsiadów, stają się po pewnym czasie szanowanymi mieszkańcami osiedla. Ludzie zauważają, że łączy ich „prawdziwe uczucie”. Po pewnym czasie pojawia się motyw „adopcji” dziecka. W „Barwach Szczęścia” bohaterowie opiekują się niedawno osieroconą małą dziewczynką. Relacje między nimi układają się o wiele lepiej niż w każdej innej serialowej rodzinie, a dziewczynka dopiero przy nich otrząsa się z traumy po śmierci mamy. Ilona Łepkowska, autorka scenariuszy najpopularniejszych polskich seriali, mówi wprost: „Po wątek homoseksualny sięgam nie po to, by – broń Boże – kogokolwiek szokować. Po prostu wychodzę z prostego skądinąd założenia, że łamanie tabu uczy tolerancji. Takie właśnie mam ambicje, by oswoić widzów z tą tematyką.”

Pożytek publiczny
Innym sposobem zyskiwania aprobaty jest przekaz na rzecz dobra publicznego, powiązany z daną grupą. Często wykorzystywane są do tego serie bilbordów, przygotowywanych na zasadzie kampanii społecznej. Początkowo każde z haseł w takiej kampanii odwołuje się do uniwersalnych wartości. Są to kampanie dotyczące np.: bezpieczeństwa, zdrowia, edukacji. Ważnym elementem jest w nich umieszczenie logo danej grupy po to, by budować pozytywne skojarzenia i oswajać odbiorców z tego rodzaju donatorem. Wytwarza się w ten sposób przekonanie, że organizacja promująca hasła na rzecz dobra publicznego kieruje się szlachetnymi zamiarami  i dąży do prawych celów.

Niezwykle skutecznym narzędziem do przekonania młodych ludzi, że działając na przykład na rzecz równości orientacji seksualnych, działają w dobrej sprawie jest stawianie na jednym poziomie wszystkich mniejszości. Nie ma znaczenia element wyróżniający mniejszość, czy jest to cecha rzeczywiście niezależna od człowieka, jak wiek, rasa, płeć, przypadłości psychiczne czy fizyczne, czy są to mniejszości narodowe i religijne, styl życia czy upodobania. Wrzucenie do jednego worka niepełnosprawnych, obcokrajowców, ludzi w podeszłym wieku, queer, homo- czy biseksualistów sprawia wrażenie, że walka o „godne życie” to skuteczny zabieg erystyczny.

No i oczywiście literatura… Jak grzyby po deszczu powstają pozycje książkowe, takie jak choćby Homobiografie. Pisarki i pisarze polscy XIX i XX wieku (wydana nakładem wydawnictwa „Krytyki Politycznej”), po lekturze której trudno pozbyć się wrażenia, że wszystko co piękne w polskiej literaturze ostatnich czasów zostało stworzone przez homo- lub biseksualistów. Autorzy pochlebnych ruchowi LGBTQ artykułów nieustannie odkrywają nowe postacie wybitnych twórców kultury. Lista jest długa, począwszy od Sokratesa, Platona, Safony, Aleksandra Wielkiego, a nawet Pana Jezusa i św. Jana, przez Szekspira, Michała Anioła, Ryszarda Lwie Serce, Władysława Warneńczyka, papieża Sykstusa IV, Leonardo da Vinci, aż po Hansa Christiana Andersena, Piotra Czajkowskiego, Oscara Wilde, Marcela Prousta, Johna Keynesa.

Na koniec krótki cytat z aktywisty ruchu homoseksualnego, Marshalla Kirka, który przekonuje: „W krótkim czasie zręczna i bystra kampania medialna może przemienić wspólnotę gejowską w matkę chrzestną cywilizacji zachodniej.”
Monika Kacprzak
Przeczytaj również:
Prawo jazdy dla niewidomych, czyli precz z dyskryminacją!

Źródło: http://www.pch24.pl/oswajanie-czyli-kampania-neutralnosci,20790,i.html#ixzz2rmK2Pvj3


Przy okazji zadam Wam jedno nurtujące mnie od jakiegoś czasu pytanie:
Nie wiem czy zauważyliście, ja kiedy oglądam w TV serwis informacyjny to zawsze po informacji o osobach niepełnosprawnych jako następny temat jest wiadomość o biednych zwierzątkach.  Mam nieodparte wrażenie, że jestem poddawany jakiejś stopniowej indoktrynacji, której celem są nieświadomi ludzie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz