piątek, 20 grudnia 2013

Niemieccy rodzice uciekają przed indoktrynacją dzieci



15 listopada w Niemczech doszło do kolejnego aresztowania rodziców nauczających swoje dzieci w domu. Dlaczego państwu zależy tak bardzo na przymusowej seksualizacji dzieci? – pyta Gabriele Eckermann, adwokat i przewodnicząca niemieckiego związku „Lekcje w domu”.


„Jakim prawem państwo wprowadza obowiązek uczestniczenia w lekcjach z edukacji seksualnej wbrew woli wielu rodziców, a nawet uczniów (…) I jakim prawem karze rodziców, którzy ośmielą się zaprotestować przeciwko seksualizacji swoich dzieci?” – pyta Gabriele Eckermann w rozmowie z „katholisches.info”. Przeforsowanie edukacji seksualnej wskazuje, że państwu wcale nie chodzi o dobro dziecka, ale o reedukację, zmianę hierarchii wartości całego społeczeństwa, o pozbawienie młodego pokolenia poczucia intymności, czystości.

Początków tej „swoistej dyktatury seksu”, jak twierdzi Eckermann, należy szukać już pod koniec lat 60-tych. Wprowadzenie obligatoryjnych zajęć z „edukacji” seksualnej to tylko jedno z narzędzi, które służy do kontynuacji idei zapoczątkowanej przez rewolucję seksualną.

Już w 1969 roku zwolennikami wprowadzenia obowiązkowej „edukacji” seksualnej w Niemczech byli socjaliści i liberalna FDP. W tym samym roku, jak chcieli tego ideolodzy obyczajowej rewolty, „seks przestał być tematem tabu, a korzystanie z uciech cielesnych miało stać się źródłem szczęścia”. Jakakolwiek krytyka tych prądów kulturowych napotykała na wrogość – podkreślają to Christa Meves i Thomas Schirrmacher, autorzy książki „Wyprzedana godność?” („Ausverkaufte Würde?“).

Próba pozbawienia młodego pokolenia wszelkiego poczucia intymności i czystości płciowej przynosi swoje skutki. Jak twierdzi Eckermann, dobitnie pokazują to niemieckie pomysły liberalizacji prawa dot. pedofilii w latach 80-tych. Takie zmiany prawne promowali politycy Zielonych, ale również Niemieccy Młodzi Demokraci (Deutsche Jungdemokraten) – młodzieżówka FDP. W latach 80-tych pod hasłem „przeciwko dyskryminacji seksualnych autsajderów” wielu polityków Zielonych popierało legalizację kontaktów seksualnych z dziećmi.

W następstwie „rewolucji seksualnej” z lat 60-tych wprowadzonych zostało w Niemczech także wiele zmian prawnych. Liberalizacja prawa aborcyjnego (1967), częściowe (1969) a następnie całkowite (1994) zniesienie karalności homoseksualizmu, legalizacja pornografii (1973), promocja ideologii gender (od 1994 r.) a wraz z nią „prawa do aborcji”, seksualizacja dzieci i młodzieży, instytucjonalizacja związków homoseksualnych (2001) – to, jak podkreśla Eckermann, najważniejsze ze skutków, które dziś obserwujemy.

Do roku 1974 zgodnie z niemiecką konstytucją „opieka nad dziećmi i ich wychowanie były naturalnym prawem rodziców i na nich przede wszystkim spoczywającym obowiązkiem”. Po 1974 roku wprowadzono zmiany w konstytucji, uzupełniając  ten zapis stwierdzeniem, iż „nad działaniami rodziców czuwa wspólnota państwowa”. – Społeczeństwo stało się tym samym niejako instytucją wychowawczą, która pozbawia rodziców naturalnego prawa do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami (..) Czego przykładem są kary nakładane na rodziców za uczenie swoich dzieci w domu – tłumaczy Gabriele Eckermann.

Rewolucja seksualna wykształciła sobie odpowiednie zaplecze instytucjonalne. Federalna Centrala Uświadamiana Zdrowotnego (Bundeszentrale für gesundheitliche Aufklärung – BzgA) jest dziś zasadniczym dostawcą materiałów szkolnych w zakresie edukacji seksualnej. BzgA wydaje w milionowych nakładach bezpłatne broszury przeznaczone dla niemieckich dzieci i młodzieży, współpracując oczywiście z aborcyjną organizacją „Pro Familia”. Tą samą, która w latach 80-tych promowała legalizację kontaktów seksualnych z dziećmi.

Jedną z najbardziej znanych broszur wydanych w roku 2009 jest „ABC małego ciała“ („Das kleine Körper ABC“). To kieszonkowe wydanie książki do edukacji seksualnej ma stanowić  „seksualny leksykon dla dziewczynek i chłopców”. „Treść broszury przekracza wszelkie granice przyzwoitości” – zauważają redaktorzy serwisu katholisches.info.

To powody dla których wielu niemieckich rodziców szuka alternatywnych rozwiązań – tłumaczy Eckermann. Chcą najzwyczajniej zadbać o rozwój i edukację dziecka zgodną z wyznawanymi zasadami moralnymi i religijnymi. Nie jest to proste, bowiem niemieckie państwa nakłada obowiązek szkolny, tym samym nauczanie dzieci w domu do dziś pozostaje czynem karalnym. Wszelkie próby podejmowane przez rodziców w celu zwolnienia ich dzieci z obowiązkowych zajęć z „edukacji” seksualnej kończą się fiaskiem. Odrzucane są nawet te pozwy, które uzasadniane są wiarą i przekonaniami moralnymi. Jak widać, poszanowanie praw sumienia obywateli nie jest dla niemieckiego państwa ważne.

Z badań prowadzonych przez socjologa Thomasa Spieglera wynika, że jeszcze w roku 2003 około 500 niemieckich dzieci było uczonych przez swoich rodziców. Obecnie liczba ta sięga od 600 do 1000 osób objętych obowiązkiem szkolnym. Jak zauważa Eckermann, „niedopuszczalnym jest, aby rodzice, którzy nie posyłają dzieci na lekcje edukacji seksualnej – wedle własnego przekonania – byli karani grzywną, a co gorsza, pozbawiani praw do opieki nad dzieckiem, a już w najgorszym przypadku, wolności”. Przed dwoma miesiącami władze w Hesji za podjęcie edukacji domowej pozbawiły już rodziców praw do opieki nad własnymi dziećmi.


Źródło: katholisches.info
klaud

czwartek, 19 grudnia 2013

Duch przychodzi do hospicjum. Kontakty z "przewodnikami"

Jedną z najbardziej zasłużonych osób dla rozwoju hospicjów na świecie jest amerykańska lekarka szwajcarskiego pochodzenia dr Elisabeth Kubler-Ross (1926-2004). Wspierała powstawanie ośrodków, w których zaczęto pomagać osobom śmiertelnie chorym w godnym przechodzeniu na tamten świat. To bez wątpienia piękna karta w jej życiorysie. Niepokój budzą jednak jej związki z okultyzmem i spirytyzmem. 

Po ukończeniu studiów medycznych w Zurychu, Elisabeth Kübler-Ross wyjechała do USA, by robić tam specjalizację. W nowojorskich szpitalach zainteresowała się podejściem do śmierci, jakie mają chorzy w stanie terminalnym. Efektem jej obserwacji stała się, opublikowana w 1969 roku, głośna książka "Rozmowy o śmierci i umieraniu". 

Kontakty z "duchami-przewodnikami" 


Lekarka często chwaliła się swoją wiedzą na temat życia pośmiertnego. Jak sama przyznawała, informacje o zaświatach czerpała na podstawie kontaktów z duchami umarłych. Pierwsze takie przeżycie spotkało ją w 1967 roku w Chicago. Siedząc w swym uniwersyteckim gabinecie, zastanawiała się nad porzuceniem pracy z umierającymi. Była zmęczona i zrezygnowana, gdyż nie widziała efektów swego wysiłku. 

Nagle w pokoju, mimo zamkniętych drzwi, pojawiła się nieznana kobieta. Przedstawiła się jako pacjentka zmarła dziesięć miesięcy wcześniej. Zjawa zaczęła namawiać lekarkę, by nie porzucała swej pracy. Przed zniknięciem napisała na kartce kilka słów. Kübler-Ross odszukała dokumentację medyczną zmarłej i porównała charakter jej pisma z listem pozostawionym przez zjawę. Był identyczny. 

Tak zaczęła się przygoda amerykańskiej doktor z "duchami-przewodnikami". Jak sama opowiadała, od tamtej pory wiele razy wchodziła z nimi w kontakt. Jedna z owych istot, która zmaterializowała się przed nią w Kalifornii, utrzymywała, że Kübler-Ross dwa tysiące lat temu miała na imię Izabela i była współpracownicą Jezusa. 

Co ciekawe, wrażeń z owych doznań lekarka nie zatrzymywała tylko dla siebie, lecz chętnie dzieliła się nimi z szerszym audytorium. Na konferencji medycznej w San Francisco w 1976 roku obecnych było 2300 lekarzy i pielęgniarek. Kübler-Ross opowiedziała im, jak poprzedniej nocy przeżyła "głębokie doświadczenie mistyczne": Ostatniej nocy odwiedził mnie Salem - mój duch przewodnik, i dwaj jego towarzysze - Anka i Willie. Byli z nami do trzeciej godziny nad ranem. Rozmawialiśmy, śmialiśmy się i wspólnie śpiewaliśmy... Był to najważniejszy moment mojego życia. 

W 1978 roku podczas spotkania w Ashland w stanie Oregon podzieliła się swoimi doznaniami z 2200 osobami na sali. Namawiała je, by przywoływali duchy zmarłych, które na pewno przyjdą im z pomocą. 

Misja otrzymana z zaświatów 

Co sądzić o tego typu doświadczeniach? Literatura demonologiczna i egzorcystyczna nie pozostawia wątpliwości, że "duchy-przewodnicy" są w rzeczywistości upadłymi duchami, czyli demonami. Pojawiają się one w określonym celu, jakim jest zwodzenie ludzi i wskazywanie fałszywej drogi, uniemożliwiającej zbawienie. 

W tym kontekście warto więc przeanalizować, jaką wizję życia pozagrobowego roztaczają przed nami "duchy-przewodnicy". Kübler-Ross traktowała bowiem informacje od nich jak niewzruszoną oczywistość. Miała być to wiedza pewna, gdyż pochodząca bezpośrednio z zaświatów. 

Strona 2 z 2
Owa wizja została poddana gruntownej analizie przez amerykańskiego teologa prawosławnego o. Serafina Rose'a (1934-1982). Wyróżnił on pięć podstawowych, składających się na nią elementów. Pierwszy - nie trzeba się bać śmierci, drugi - nie będzie żadnego sądu ani piekła, trzeci - śmierć nie jest wydarzeniem wyjątkowym i ostatecznym, lecz raczej bezbolesnym przejściem do "wyższego stanu świadomości", czwarty - celem duszy nie jest zbawienie wieczne, ale nieograniczony proces "wzrostu" w "miłości", "rozumieniu" i "samorealizacji", piąty - doświadczenia "wyjścia z ciała" są najlepszym przygotowaniem do życia po śmierci. 

Ojciec Rose zauważył, że każdy z owych pięciu punktów jest częścią XIX-wiecznego nauczania spirytystycznego, odsłanianego w tamtym czasie przez same "duchy" za pośrednictwem mediów. Jak mówił jeden z największych mediów XX wieku, Arthur Ford, celem misji współczesnych spirytystów jest usunięcie raz na zawsze z ziemskich umysłów strachu przed przejściem przez śmierć. Ten sam cel stawiała sobie również Elisabeth Kübler-Ross. Pisała zresztą wprost, jakie zadanie otrzymała od "duchów-przewodników": Czas, byś powiedziała światu, że śmierć nie istnieje. 







W swej autobiografii lekarka opisywała, że kiedyś zapytała jednego z owych duchów, dlaczego to właśnie ona została wybrana do tej misji. Wtedy otrzymała odpowiedź, że stało się to dlatego, iż jest osobą ze świata medycyny i nauki, a nie religii i teologii, ponieważ przedstawiciele tych dwóch ostatnich dziedzin nie spełnili pokładanych w nich nadziei, mimo że w ciągu ostatnich dwu tysięcy lat mieli dostatecznie dużo okazji, aby się wykazać. 

Chrześcijańska alternatywa 

W podejściu do śmierci propagowanym przez Kübler-Ross brakuje elementów, na które zawsze zwracała uwagę tradycja chrześcijańska - postawy głębokiej czci i bojaźni Bożej, skruchy i żalu za popełnione grzechy, pokory i niepewności co do własnego zbawienia oraz całkowitego zawierzenia miłosierdziu Jezusa. 

Jak zauważa demonolog ks. Aleksander Posacki, teorie Elisabeth Kübler-Ross na temat życia pozagrobowego są popularne w wielu środowiskach New Age jako element tzw. positive way (pozytywnej drogi), w której wszelkie przejawy sumienia (związanego z teologią sądu Bożego) konsekwentnie likwiduje się jako "negatywne" czy "toksyczne". Tak więc tezy o zaświatach głoszone przez amerykańską lekarkę są nie do pogodzenia z przekazem chrześcijańskim. 

Biblijny nakaz dotyczący rozeznawania duchów pozostaje szczególnie aktualny wobec propozycji obiecujących wgląd w życie po śmierci. W tej sytuacji należy być wyjątkowo wyczulonym na wszelkie oferty o charakterze spirytystycznym i okultystycznym. Istnieje bowiem wówczas realne ryzyko zwiedzenia. 

Warto natomiast naśladować inny rys postawy Elisabeth Kübler-Ross - jej zainteresowanie ludźmi umierającymi i wspieranie ruchu hospicyjnego. Warto więcej uwagi poświęcić osobom zbliżającym się do kresu życia i pomóc im w przechodzeniu na tamten świat. Żeby przed śmiercią zdążyły pojednać się z otoczeniem i z Bogiem. 


Grzegorz Górny

środa, 18 grudnia 2013

Polacy zaleją świat grafenem!

(fot. © bonninturina - Fotolia.com)

Polacy wymyślili tani sposób masowej produkcji rewolucyjnego materiału - grafenu. Pierwsze urządzenia do jego produkcji będą gotowe już w przyszłym roku - informuje "Metro".


Grafen (płaska struktura złożona z atomów węgla) ma niespotykane właściwości. Jego główne zalety to świetne przewodnictwo prądu i ciepła, niewiarygodna trwałość (jest ponad 100 razy mocniejszy niż stal) i elastyczność (można go rozciągnąć o 20 proc. bez żadnych uszczerbków) oraz minimalna rezystancja (opór elektryczny).

Gdyby udało się wytwarzać z niego przedmioty codziennego użytku, zrewolucjonizowałaby nasze życie bardziej niż krzem. Można by stworzyć m.in. rozciągliwe i przezroczyste smartfony i tablety dające się zwinąć w rulonik i włożyć do kieszeni; procesory kilkaset razy szybsze niż krzemowe; sztuczne ścięgna do wszczepienia w stawy czy zbiorniki paliwa, dzięki którym auta będą mogły jeździć na wodór. To tylko kilka przykładów patentów składanych na świecie.
Metody pozyskiwania grafenu
Jest jedno "ale" - wysokie koszty produkcji. Najprostszą metodą pozyskiwania grafenu jest mechaniczne odrywanie go przy pomocy taśmy klejącej z wysokiej jakości grafitu (jest on zbudowany z warstw grafenowych). Sposób ten służy jednak tylko pozyskiwaniu materiału do badań, z powodu niewielkiej efektywności.

Inna metoda to osadzanie grafenu z fazy gazowej na metalach. Tę technikę zapoczątkowali Koreańczycy i jest dziś dość powszechna. Ma ona jednak co najmniej dwie poważne wady: jest tańsza, ale nadal zbyt droga do masowego użytku, a grafen uzyskany w ten sposób jest dużo gorszej jakości, przez co nie nadaje się do produkcji urządzeń elektronicznych (wyjątkiem są ekrany dotykowe, które nie wymagają materiału wysokiej jakości).

Pierwszy grafenowy układ scalony powstał dzięki metodzie wytwarzania grafenu na węgliku krzemu. Pozwala ona na wytwarzanie wysokiej jakości materiału, jednak jego koszty są bardzo wysokie.

Polskim naukowcom z Politechniki Łódzkiej, która razem z warszawskim Instytutem Technologii Materiałów Elektronicznych (zgłosił technologię do opatentowania na całym świecie) i firmą Seco-Warwick ze Świebodzina (buduje piece do obróbki metali), udało się stworzyć technologię opierającą się na osadzaniu chemicznym, pozwalającą na wytworzenie grafenu wysokiej jakości przy niskich kosztach - mniej niż 300 dol./cm kw. To właśnie ze Świebodzina wyjadą maszyny do produkcji taniego grafenu "Made in Poland".

Pierwsze urządzenia mogą trafić do zagranicznych odbiorców w przyszłym roku.
Źródło: PAP / JG, WP.PL

wtorek, 17 grudnia 2013

Propaganda. Jak to działa? #7



W systemach totalitarnych masy były kontrolowane przez jednostki siłowe, w demokracji tą samą rolę spełniają media (główny instrument propagandy). W wyraźny sposób traci na tym demokracja. Jednostka, jako osoba podejmująca wybory, podstawa demokracji, jest redukowana i represjonowana przez propagandę tak samo jak wcześniej przez policyjną pałkę czy czołgi. Intelekt, wiedza, indywidualizm choć poniekąd hołubione, są bez ustanku atakowane, a każdy kto odstaje od normy określany jest mianem wariata. W ten czy inny sposób człowiek w obecnym systemie jest zniewolony i tym samym kraj nie jest wolny. Sytuacja ta jednak od czasów napisania książki przez Ellula zmieniła się w kierunku rozszerzenia zakresu wpływu wielu przenikających się, demokratycznych propagand. Dziś w Polsce mamy własną, wielokierunkową propagandę, bardzo wyraźną globalistyczną propagandę, propagandę europejską, niemiecką czy rosyjską żeby wymienić najważniejsze. Wszystkie te instytucje, czy kierunki polityczne realizujące propagandę przedstawiają się jako demokratyczne, kreując jednak coraz bardziej totalitarny system mentalnej represji. Ellul pokazuje jasno dlaczego tak się dzieje stwierdzając, iż propaganda jest narzędziem wojny. Zauważa też bardzo wyraźnie, iż de facto przez propagandę rozkwita totalitaryzm “Dodatkowym efektem wzajemnie wykluczających się propagand jest ucieczka albo ku bierności lub w całości, bezmyślnej akceptacji obu stron. [...] To jest uderzające, jak ten nurt, który jest punktem wyjścia dla partii totalitarnych, zaczyna  działać w Stanach Zjednoczonych. Te dwie odmienne reakcje- bierności lub całkowitego oddania - są całkowicie niedemokratyczne.” I dalej dodaje ”Z pomocą propagandy można zrobić prawie wszystko, jednak na pewno nie tworzyć zachowań wolnego człowieka lub, w mniejszym stopniu, człowieka demokratycznego. [...] Słowo demokracja, stało się prostym nastawieniem, które nie ma już nic wspólnego z demokratycznym zachowaniem. A obywatel może powtarzać w nieskończoność "święte formuły demokracji", zachowując się jednocześnie jak esesman.”


Potrzeba propagandy w demokracji.
234. "Dowód przez historię, jest obecnie uważany za dowód. Ten, na rzecz którego decyduje historia, ma rację. Ale co to oznacza "mieć rację”, gdy mówi się o historii? To oznacza zwyciężanie,  przetrwanie, czyli bycie najsilniejszym. Oznaczałoby to, że najsilniejszy i najbardziej efektywny, w dzisiejszych czasach jest posiadaczem prawdy. Ta prawda nie ma zatem własnej zawartości, ale istnieje tylko wraz z tym jak wytwarza ją historia, prawda otrzymuje swą realność przez historię."

235. "Ale w naszych czasach, przekonanie o demokracji i jej roszczenia do informowania ludzi zderzają się z tym, że propaganda podąża za zupełnie innym mechanizmem, pełni funkcję zupełnie odmienną od informacyjnej oraz, że obecnie fakty nie zakładają rzeczywistości w oczach ludzi, chyba że są one ustalone przez propagandę. Propaganda, w rzeczywistości tworzy prawdy w tym sensie, że stwarza człowieka podległego propagandzie, ze wszelkimi oznakami i wskazaniami prawdziwie wierzących. Dla obecnego człowieka, propaganda tak naprawdę tworzy prawdę. To oznacza, że prawda jest bezsilna bez propagandy. I w związku z wyzwaniem przed którym stoją demokracje, ma to najwyższe znaczenie, by porzuciły one swoje zaufanie do prawdy jako takiej i zasymilowały się z metodami propagandy. Jeśli to zrobią, biorąc pod uwagę obecne tendencje cywilizacyjne, demokratyczne narody przegrają wojnę prowadzoną na tym obszarze."

Demokratyczna Propaganda.
235-236. "Przekonani o konieczności korzystania ze środków propagandy, badacze tego pytania, natrafili na następujący problem. Państwa totalitarne wykorzystywały propagandę do granic możliwości, na terytorium kraju w celu stworzenia dostosowania/zgodności, manipulowały opinią publiczną, i dostosowały ją do decyzji rządu; zewnętrznie prowadząc zimną wojnę, podważały opinię publiczną narodów uznanych za wrogie, zmieniając ich w chętne ofiary. Ale jeśli te instrumenty były używane głównie przez autorytarne państwa, jeśli demokracje, których struktura wydawała się być dostosowania do ich użycia, nie skorzystały z nich, czy mogą teraz być wykorzystane w demokracjach? To co mam na myśli, to fakt że propaganda autorytarnego państwa ma pewne szczególne cechy, które wydają się być jego integralną częścią. Czy demokratyczna propaganda musi mieć inne cechy? Czy jest możliwe by tworzyć demokratyczną propagandę? Odrzućmy jednak szybko ideę, że prosta różnica zawartości propagandy oznaczałaby różnicę w jej charakterze. "Od chwili, gdy propaganda służy do wygłaszania demokratycznych idei, jest dobra; jest zła tylko z powodu jej autorytarnych treści. Takie stanowisko jest strasznie idealistyczne i zaniedbuje główną kondycję współczesnego świata: prymat środków nad celami."

238. "W XIX wieku, problem powstawania opinii przez wyrażanie myśli był zasadniczo problemem kontaktów między państwem i jednostką, a problemem nabycia wolności. Jednak dziś, dzięki mass mediom, osoba znajduje siebie poza polem bitwy... debata odbywa się między państwem a potężnymi grupami... Wolność wyrażania idei nie jest już zagrożona w tej debacie .... to co mamy jest panowaniem i dominacją państwa lub niektórych wpływowych grup nad całością technicznych mediów formowania opinii. . , Jednostka nie ma do nich dostępu... nie jest już uczestnikiem tej bitwy dla swobodnego wyrażania idei: jest w niej stawką. To co dla niej się liczy to, który głos będzie jej wolno słuchać i które słowa będą miały moc by ją spętać [...] Propaganda skierowana na zewnętrzne terytoria poza własnymi granicami jest narzędziem wojny. Nie zależy to od woli tych, którzy ją używają lub doktryny, ale jest wynikiem samego medium."

239. "Propaganda ma taką zdolność wpływania na psychologiczną przemianę i taki efekt wpływania na sam rdzeń człowieka, że nieuchronnie staje się militarną siłą, gdy jest zastosowana przez rząd i skierowana na zewnątrz. Nie istnieje “proste" zastosowanie propagandy; konflikt propagand jest jedynie niewiele mniej poważny niż konflikt zbrojny."

Efekty międzynarodowej propagandy.
242. "Fakty nie są uznawane. Jedynie w wyjątkowych przypadkach (takich jak okupacja wojskowa i tak dalej), ludzie wierzą bardziej własnemu rządowi niż obcemu. Fakty obcego rządu nie są uznawane. W rzeczywistości, propaganda może przeniknąć do świadomości mas w obcym kraju tylko przez mit. Nie może działać za pomocą prostych argumentów za i przeciw. Nie odnosi siebie do już istniejących uczuć, ale musi stworzyć obraz by działał jako siła napędowa. Ten obraz musi mieć emocjonalny charakter, który prowadzi do bezkrytycznego podporządkowania całej istoty. Oznacza to, że musi to być mit. (Z doświadczenia widzimy, że demokracje używają mitów pokoju, wolności, sprawiedliwości, i tak dalej.)"

244. "Niechaj będzie nam dane wspomnieć, że demokracja nie może być przedmiotem zaufania, wiary: jest ona wyrażaniem opinii. Istnieje zasadnicza różnica między systemami opartymi o podstawę opinii i systemach opartych na wierze. Aby stworzyć mit demokracji wystarczy  przedstawić przeciwieństwa demokracji. Trzeba jasno zdać sobie sprawę, że korzystanie z antycznych mitów i tworzenie nowych jest regresem w kierunku prymitywnej mentalności, niezależnie od postępu materialnego.

Tak więc, na przykład propaganda może być skuteczna jako narzędzie wojny, ale musimy zdać sobie sprawę z tego, że kiedy używamy jej jednocześnie niszczymy możliwość budowania prawdziwej demokracji."

247. "Oto jesteśmy twarzą w twarz z omówionym powyżej faktem: propaganda jest sama w sobie stanem wojny; wymaga wykluczenia przeciwnych trendów i mniejszości; nie totalnie i oficjalnie, ale być może częściowe i pośrednie ich wykluczenie. Jeśli będziemy realizować ten tok myślenia, pojawia się jeszcze jeden czynnik: by mit miał swoją prawdziwą wagę, musi opierać się na popularnych przekonaniach. Inaczej mówiąc: nie można po prostu projektować mitu na zewnątrz nawet przez potężne media środków materialnych; taki obraz nie będzie miał mocy, chyba że już w niego wcześniej uwierzono."

249. "Mniejszość jest jeszcze mniej słyszalna, ponieważ skutki mitu, zawyżone przez propagandę, są zawsze takie same i zawsze antydemokratyczne. Każdy, kto bierze udział w takiej instytucji społeczno-politycznej i jest przeniknięty prawdą mitu, zawsze staje się sekciarzem. Powtarzana tak wiele razy, wprowadzana w tak różnych formach do podświadomości osoby poddanej propagandzie prawda, przekazywana przez propagandę, staje się dla każdego uczestnika prawdą absolutną, która nie może być omawiana bez kłamstw i zniekształceń. Demokratyczne narody nie są zwolnione z tego, co jest nazywane "psychozami". Ale taka propaganda, jeśli jest skuteczna, predysponuje ludzi do lub nawet wywołuje psychozy. [...] Kiedy demokracja staje się przedmiotem propagandy, staje się również totalitarną, autorytarną i wyłączną jak dyktatura. [...] Jest to doprawdy ostateczny problemem: Demokracja nie jest tylko pewną formą organizacji politycznej lub po prostu ideologii, to jest po pierwsze pewna forma spojrzenia na życie i formy zachowań."

Wpływ wewnętrznej propagandy.
250. "Obecnie państwo jest zmuszone do określenia oficjalnej prawdy. Jest to niezwykle poważna zmiana. Nawet wtedy, gdy państwo nie jest zmotywowane by to robić ze względu na działanie lub prestiż, robi to gdy spełnia swoją funkcję rozpowszechniania informacji. Widzimy tym samym jak wzrost informacji nieuchronnie prowadzi do konieczności propagandy. Jest to prawdziwsze w systemie demokratycznym, niż w innych."

251. "[Państwo] nie może dłużej tolerować konkurencji, ponieważ państwo, które przyjmuje tą funkcję nie ma już prawa do błędu, jeśli by go popełniało stało by się pośmiewiskiem obywateli, a informacje od niego płynące straciły by swój wpływ, wraz z jego propagandą. W informacje, które dozuje państwo wierzy się jedynie w takim zakresie, w jakim wierzy się jego  propagandzie. Głoszone przez państwo prawdy muszą być wszechogarniające: fakty, będące przedmiotem informacji, stają się coraz bardziej złożone i pokrywają większe segmenty życia; tak więc system do którego jest dedykowana propaganda musi obejmować całość życia. Ten system musi odpowiadać na wszelkie pytania pojawiające się w świadomości obywateli. Musi być zatem ogólny i zawsze prawdziwy: nie może być filozofią czy też systemem metafizycznym- ponieważ takie systemy odnoszą się do inteligencji mniejszości.

[...] Nie byłoby to konieczne, gdyby obywatele pracowali tylko trzy lub cztery godziny dzinnie i mogli poświęcić cztery godziny dziennie na osobistą refleksję i zajęcia kulturalne, jeśli wszyscy obywatele mieliby podobny poziom kultury, jeśli społeczeństwo było w stanie równowagi, a nie w cieniu jutrzejszego zagrożenia, i jeśli wychowanie obywateli pozwoliło by im opanować swoje pasje i ich egoizm. Ale ponieważ te cztery warunki nie są spełnione, a ilość informacji bardzo szybko rośnie, jesteśmy zmuszeni do poszukiwania wyjaśnień hic et nunc i publicznie paradować z nimi zgodnie z masowym popytem.
Jednak stworzenie mitu etiologicznego prowadzi do obowiązku po stronie demokracji, aby stać się religijną. Taka demokracja nie może być dalej świecka, ale musi stworzyć swoją religię. Poza tym, stworzenie religii jest jednym z niezbędnych elementów skutecznej propagandy. Zawartość tej religii nie ma większego znaczenia, ważne jest to, aby zaspokoić uczucia religijne mas, uczucia te są używane do integracji mas do krajowego kolektywu. Nie możemy się łudzić: kiedy mówi się nam o "masowej demokracji" i "demokratycznej partycypacji," to są to jedynie zawoalowane terminy oznaczające "religię", udział i jednomyślność zawsze cechują społeczeństwa religijne i tylko społeczeństwa religijne. Tak więc wracamy inną drogą do problemu nietolerancji i tłumienia mniejszości"."

Podsumowanie.
Ostatecznie Ellul pisze na temat propagandy podsumowując całość problematyki w ten sposób: “257. Tylko naprawdę poważna postawa - poważna ponieważ niszczenie człowieka przez propagandę jest poważne, poważna- ponieważ żadna inna postawa nie jest naprawdę za to odpowiedzialna, i poważna- poprzez  pokazanie ludziom ekstremalnej skuteczności broni użytej przeciw nim by pobudzić ich do samoobrony przez uświadomienie im ich słabości i ich podatności, zamiast ugładzać ich najgorszymi iluzjami bezpieczeństwa, którymi ani natura człowieka, ani techniki propagandy nie mogą się cieszyć. Jest istotnym by zdać sobie sprawę, że wolność i prawda nie są jeszcze dla człowieka stracone, ale że może je stracić i w tej grze, propaganda jest bez wątpienia najbardziej straszną siłą, działającą tylko w jednym kierunku (w kierunku zniszczenia prawdy i wolności), bez względu na to, jak dobre intencje i dobra wola stoją za tymi, którzy manipulują.”

Jak się bronić przed propagandą?
Podsumowując ten długi artykuł widzimy wyraźnie, że propaganda nie jest prostym zjawiskiem i wykracza daleko poza stereotypową wizję rozpowszechniania kłamstw na masową skalę. Dla współczesnego człowieka, zanurzonego w bezmiarze informacji jest bardzo trudnym by rozróżnić co jest propagandą a co informacją, ale nie jest to niemożliwe. 

Możemy wymienić kilka głównych działań które pomogą jednostce wyrwać się propagandzie i żyć jako wolny człowiek:

Defensywne działania:
1. Wysiłek propagandzisty będzie zawsze dążył do eliminacji czynników dążących ku indywidualizacji. Prawidłowa reakcja jednostki musi być coraz mniej uzależniona od naturalnych elementów (środowisko, edukacja, wiedza, kontakty międzyludzkie i tak dalej) i coraz bardziej zależna od "pre-edukacji", dostarczonej dogłębnie przez propagandę. W chwili, gdy postawy wyuczone przez propagandę zaczynają przeważać nad "naturalnymi" postawami, które są drugą naturą człowieka, stają się zbiorowymi i propagandzista, który ich nauczył może następnie łatwiej kalkulować, jaki efekt będzie miał specyficzny bodziec. W tym wypadku krytyczna analiza własnej edukacji szkolnej, edukacji poprzez media, propagandy socjologicznej jest niezbędna, co prowadzi do oduczania się absurdalnych rzeczy i bzdur (w wielu wypadkach oduczanie trwa tak samo długo jak proces edukacji). Wymaga to poznania krytycznej historii świata, historii zagadnień poprzez odpowiednie lektury, co demitologizuje rzeczywistość. 

2. Każda informacja ma swój kontekst historyczny, definicje i masę punktów odniesienia. Człowiek z psychologicznego punktu widzenia nie lubi mieć wielu otwartych pytań dlatego zamyka je stereotypami, mitami, uproszczonymi definicjami, w czym pomaga mu propaganda. Co więcej, jeśli osoba otwiera zbyt dużą ilość drzwi na raz, to często popada w problemy psychiczne. Tak więc ocena informacji wymaga powolnej pracy, szukania informacji (pomijania cenzury), krytycznej ich analizy i odpowiadania sobie na pytania np. jakie motywy stoją za rozpowszechnianiem danych informacji, kto je rozprowadza, kto na nich zyskuje, jaki będzie efekt rozpowszechniania tych informacji. Jednym słowem należy podchodzić krytycznie do każdej istotnej informacji i zawsze używać tego co zostało przywłaszczone przez propagandę komunistyczną w latach 90-ych to znaczy słowa “NIE”.

3. Jak pisze Ellul propaganda nie będzie skuteczna “gdyby obywatele pracowali tylko trzy lub cztery godziny dziennie i mogli poświęcić cztery godziny dziennie na osobistą refleksję i zajęcia kulturalne, jeśli wszyscy obywatele mieliby podobny poziom kultury, jeśli społeczeństwo było w stanie równowagi [również materialnej], a nie w cieniu jutrzejszego zagrożenia, i jeśli wychowanie obywateli pozwoliło by im opanować swoje pasje i ich egoizm.” Spełnienie tych czterech warunków, znalezienie się na poziomie górnej klasy średniej, pozbycie się radia i telewizji jak również opcja ucieczki na odludne tereny daje jednostkom podstawę do uodpornienia się na propagandę, pod warunkiem, że są one jej świadome. 

Ofensywne działania mogą obejmować:
1.  Nie pomaganie propagandzie, odmawianie brania udziału we wszystkich badaniach opinii publicznej, badaniach marketingowych, zachowywanie anonimowość w sieci i nie używanie systemów typu facebook. Można zmniejszać efektywność propagandy atakując grupowe dynamiki mas, konflikty w tej masie, poziomą i pionową propagandę, kolektywne punkty zainteresowania, substytuty realnych rozwiązań, oraz cały mentalny bufor stworzony przez propagandę. Można atakować propagandę wykorzystując jej komunikaty. (patrz przykłady poniżej).



2. Indywidualne dziennikarstwo: Każdy może być dziennikarzem, reporterem, czy komentatorem bieżących wydarzeń. Dostatecznie rozwinięta siatka niezależnych informatorów tworzy komunikację poza systemami głównego nurtu, co wyraźnie widać w internecie. Im więcej prywatne osoby będą przekazywały istotnych informacji z "własnego podwórka", tym bogatszy będzie obraz otaczających nas wydarzeń i tym łatwiej będzie w społeczeństwie o właściwą ocenę tego co wokół nas się dzieje.

3. Asymetryczna partyzantka informacyjna: Internet pozwolił na to abyśmy byli usłyszani teraz czas na ekspansję. Asortyment do przeprowadzania asymetrycznych ataków na media głównego nurtu własnymi treściami, jest jak na razie niesamowicie tani i wymaga jedynie łącza internetowego, czasu i chęci. Posty/komentarze/linki do artykułów można dziś wrzucać prawie na wszystkich stronach internetowych, blogach, forach, miejscach na komentarze, stronach społecznościowych itp. Zwykłe pozostawienie linka w internecie procentuje kilkudziesięcioma nowymi osobami, które będą mogły poszerzyć swój światopogląd. Podkładanie takich bomb informacyjnych w miejscach często odwiedzanych przez czytelników jest jeszcze bardziej skuteczne. W wojnie informacyjnej liczy się ilość, szybkość i jakość informacji, to wszystko jest dostępne poprzez internet. Wspólnie mamy więcej komputerów, kamer i czasu na działanie niż wszystkie redakcje mediów głównego nurtu razem wzięte. Dopóki internet jest wolny wykorzystajmy go w dobrym celu wypełniając go prawdziwymi informacjami!

Przyszłość.
W niedalekiej przyszłości postęp w dziedzinie propagandy stworzy świat operujący na bazie tego co Orwell opisał jako "dwójmyślenie" skąd nie będzie już powrotu a państwo przejmie niemalże pełną, psychologiczną kontrolę nad masami. W takiej rzeczywistości mentalne odcięcie się od systemu masowej manipulacji przez świadome jednostki będzie, wydaje się, jedyną metodą na pozostanie przy zdrowych zmysłach. Ostateczną rewolucją ma być pełne przejęcie mas za pomocą technik propagandowych i technotroniki co będzie finalną formą ubezwłasnowolnienia jednostek. 




KONIEC

poniedziałek, 16 grudnia 2013

Propaganda. Jak to działa? #6



Efekty społeczno-polityczne.
Propaganda i ideologia.
193. "Nie podam tutaj oryginalnej lub specyficznej definicji ideologii, ale po prostu powiem, że społeczeństwo opiera się na pewnych przekonaniach i żadna grupa społeczna, nie może istnieć bez takich przekonań. Można, mówić o ideologii gdy członkowie grupy przypisują atrybuty ważności intelektualnej tym przekonaniom. Można by również rozważyć inny proces, w którym tworzona jest ideologia: ideologie wyłaniają się tam gdzie doktryny są zdegradowane i zwulgaryzowane i kiedy wnika w nie element wiary."


196. "Hitler zmodyfikował ideologię narodowego socjalizmu kilka razy pod wymogi propagandy. W ten sposób Hitler i Lenin ustanowili zupełnie nową relację między propagandą a ideologią. Ale nie należy myśleć, że pokonanie Hitlera położyło temu kres; w rzeczywistości, stało się to bardziej rozpowszechnione."

196. "Propaganda nie służy już ideologii. Propagandzista nie jest i nie może być "wierzącym". Co więcej, nie może uwierzyć w ideologię, musi żyć w swojej propagandzie. Jest tylko człowiekiem w służbie partii, państwa lub jakiejś innej organizacji, i jego zadaniem jest zapewnienie efektywność tej organizacji."

198 “Jedna ideologia nie może służyć jako broń przeciwko drugiej ideologii. Propaganda nigdy nie głosiła wyższości swojej ideologii nad ideologią wroga, ponieważ robiąc to od razu by przegrała. Przeciwko przeciwnej ideologii można tylko przeciwdziałać postawą oczekiwania, postawą nadziei i pytań co do tego, co przyniesie przyszłość. Zatem stawiając ideologiczne pytania ideologicznemu przeciwnikowi odnoszące się do przyszłości, propagandzista kroczy za metodą Marxa "przechodzenia od języka do życia"."

201. "To samo odnosi się do ideologii chrześcijańskiej, która już nie inspiruje do działania: chrześcijanie są złowieni w psycho-socjologiczny mechanizm który warunkuje ich by realizowali pewne praktyki, mimo przywiązania do innych idei. Te idee pozostają czystą ideologią, ponieważ nie zostały przejęte przez propagandę, a nie zostały przejęte, ponieważ nie są użyteczne. W ten sposób, taka ideologia traci swoją rzeczywistość i staje się abstrakcją. Traci skuteczność w stosunku do innych ideologii używanych przez propagandę. Ponadto, w tych relacjach między ideologią a działaniem, podkreślamy, że obecnie działania stwarzają ideologię, a nie odwrotnie, w co idealiści, którzy odnoszą się do przeszłych sytuacji nadal pragną wierzyć."

Modyfikacja elementów składowych opinii publicznej.
203. "Po pierwsze, niektóre czynniki zmiany są łatwe do zrozumienia. Często mówi się, że opinia publiczna tworzy się przez wymianę opinii w sprawie kontrowersyjnej kwestii, i kształtuje się w wyniku interakcji tych różnych punktów widzenia. Jednak badanie wpływu propagandy musi radykalnie zniszczyć taki obraz kształtowania opinii publicznej. Z jednej strony, jak już pokazano, pytania, które podejmuje propaganda przestają być kontrowersyjne: "prawdy" są wymawiane, i nie są poddawane dyskusji; wierzy się w nie i to wszystko. W tym samym czasie, zatrzymuje się interpersonalna komunikacja. W środowisku poddanym propagandzie, komunikacja nie odbywa się już na płaszczyźnie interpersonalnej, ale według wzorów tworzonych przez organizację propagandy. Jest akcja, ale bez interakcji! Jak wykazano, osoba poddana propagandzie i nie poddana, nie mogą dyskutować: żadna psychologicznie dopuszczalna komunikacja lub wymiana nie jest możliwa między nimi. W końcu, w dużych społecznościach, w których działa propaganda, opinia tworzy się tylko za pomocą scentralizowanych nośników informacji."

204. "Opinia publiczna nie wynika z indywidualnych opinii: tutaj mamy do czynienia z dwoma różnymi problemami. Nie można mówić o krystalizacji opinii jednostek, raczej o niejasnych, niespójnych, niesformułowanych, utajonych opiniach, które można by nazwać "surową opinią," która jest przekształcona przez propagandę poprzez prawdziwy proces krystalizacji w wyraźną opinię. Co to oznacza? Od tego momentu będziemy w obecności zorganizowanej opinii o określonej strukturze lub zarysie/szkielecie. Nie istnieje żadne przejście ze stanu prywatnej opinii do stanu publicznej opinii, ale tylko z jednego stanu opinii publicznej do innego stanu tej samej opinii publicznej. Zmienna i wszechstronna opinia zostaje zafiksowana, i otrzymuje ścisły kierunek; propaganda określa precyzyjnie cele tej opinii i wyznacza dokładne jej kontury. W ten sposób propaganda ma również wpływ na jednostkę, zmniejszając jej pole myślenia i kąt widzenia poprzez tworzenie stereotypów. To co było do momentu interwencji propagandy tylko niejasnymi skłonnościami, teraz przybiera formę idei. Jest to tym bardziej godne uwagi ponieważ propaganda, jak widzieliśmy, działa bardziej poprzez emocjonalny szok niż poprzez przemyślane oceny. Niemniej jednak propaganda wytwarza przez szok ideologiczne szczegółowe opracowanie, które daje wielką precyzję i stabilność wynikającej opinii. Jednak to usztywnienie opinii nie jest ani totalne ani spójne, dlatego mówię o "zarysie". (To ma nawet więcej sensu, jeśli ktoś pamięta, że proces propagandy polega na stworzeniu mikro grup, wysoce zorganizowanych i obdarzonych wielką siłą i przekonaniem. Są one właśnie przeznaczone do skrystalizowania opinii, pomagają w jej formułowaniu, a tym samym, by odgrywać rolę zarysu. Jest to teoria Lenina.)"

205. "Szczegóły i niuanse znikają. Im bardziej aktywna jest propaganda, tym bardzie monolityczna i mniej zindywidualizowana jest opinia publiczna. Dobrym przykładem tego procesu jest tworzenie świadomości klasowej przez marksistowską propagandę. Po stworzeniu świadomości klasowej przez rozpowszechnianie informacji (o czym mówiłem powyżej) nastąpiła transformacja świadomości klasowej, przez propagandę, do systemu, kryterium oceny, wiary, stereotypu. Propaganda doprowadziła do likwidacji wszystkich odmiennych pomysłów i ostatecznie sprawiła, że opinie nt pracy są nieprzeniknione dla wszystkich, którzy nie podzielają tych podstawowych założeń. Dzisiejsza świadomość klasowa jest typowym produktem propagandy. Ten unifikujący charakter prowadzi nas do drugiego efektu wpływu propagandy na opinię publiczną: w procesie uproszczenia, propaganda powoduje szybsze formułowanie opinii. W każdym razie bez uproszczenia żadna opinia publiczna nie może istnieć, im bardziej złożone są problemy, osądy i kryteria tym bardziej rozproszona będzie opinia. Niuanse i gradacje zapobiegają formowaniu się opinii publicznej, im bardziej skomplikowane jest zagadnienie, tym dłużej zajmuje by osiągnęło stałą formę. Ale w przypadku takiego rozproszenia, propaganda interweniuje używając uproszczenia. Postawy są zredukowane do dwóch: pozytywnych i negatywnych."

206. "Problemy są podawane w uproszczony sposób. Goebbels napisał: "Poprzez uproszczenie myśli mas i ograniczenie ich do prymitywnych wzorców, propaganda była w stanie przedstawić złożony proces życia politycznego i gospodarczego w najprostszych słowach... Podjęliśmy ważne wcześniej dostępne tylko dla ekspertów i małej liczbie specjalistów tematy i wbiliśmy je w głowy małego człowieka"."

207. "Od tego momentu, prywatna opinia nie może wchłonąć różnych elementów opinii publicznej w celu ponownego ich rozważenia i ich integracji. Propaganda prowadzi do tego, iż opinia publiczna nie może być przyswojona przez jednostki; mogą one tylko śledzić bezosobowo kierunek do którego zostały wepchnięte. Im bardziej opinia publiczna staje się masywna i wyraża się w "normalnej" krzywej, tym bardziej indywidualne opinie stają się fragmentaryczne. Na wspólnej płaszczyźnie, wyrażają się w sposób tak rozproszony, że zaczyna być zauważalna ich rzeczywista niepewność. W ten sposób proces psychologiczny człowieka rozdzielony jest na dwa niepowiązane elementy."



Od opinii do działania
207. "Jak powiedziałem przy wielu okazjach, propaganda mniej skupia się na modyfikowaniu osobistych opinii a bardziej na popychaniu ludzi do działania. Jest to wyraźnie jej najbardziej uderzający efekt: gdy propaganda interweniuje w opinię publiczną, przekształca społeczeństwo w działający tłum lub, bardziej precyzyjnie, we współuczestniczący tłum. Często propaganda przekłada się tylko na "działania werbalne", ale co jest istotne to, że tłum przechodzi ze stanu biernego widza wypełnionego opiniami do stanu współuczestniczenia. Nawet jeśli osoba chodząca do kina jest poruszona przez film, pozostaje bierna. Ma prywatną opinię nt filmu który obejrzała. Wkrótce będzie uczestniczyła w opinii publicznej, ale to pozostaje częścią otaczającego środowiska. Widz na walce byków jest w nieco innej sytuacji, a jego udział w rytuale zabijania bywa bierny, ale czasami, aktywny gdy wchodzi na arenę. Propaganda idzie znacznie dalej i domaga się akceptacji, która nie jest akceptacją obserwatora; wymaga poparcia jako minimum, a aktywnego udziału jako maksimum."

209. "Osoba, która chce działać, ale nie wie co zrobić, jest typowym typem w naszym społeczeństwie. Chce działać na rzecz sprawiedliwości, pokoju, postępu, ale nie wie jak. Jeśli propaganda może pokazać mu "jak tego dokonać", to wygrała, zmotywuje ludzi do działania. Osoba również musi być przekonana o sukcesie jej działania, lub ewentualnym związku lub satysfakcji jaka będzie jej udziałem. Będzie działać, gdy czuje, że należy uzyskać pewne wyniki i że potrzeba jest pilna. Reklama pokazuje mu to w handlowej kategorii, propaganda w polityce. Ostatecznie człowiek będzie wspomożony w jego procesie działania przez przykład podobnego działania ludzi wokół niego. Ale tego typu, podobne działania nie pojawią się w jego świadomości inaczej jak za pośrednictwem propagandy. Jest to niewątpliwie prawda, wzór w wielu aspektach. Jednak jeden element jest tutaj pomijany i jest istotny moim zdaniem: element masy, tłumu, lub grupy. Człowiek poddany propagandzie nie będzie działał będąc samotnym."

210. "Propaganda tworzy ścisłą integrację z grupą, a jednocześnie aktywuje troskę o tą grupę. Mass media wywołują intensywne uczestnictwo w życiu grupy i kolektywnych działaniach; dają silne poczucie wspólnoty. W naszym społeczeństwie, osoba komunikuje się z grupą tylko w środkach masowego przekazu informacji. Niezbędny psychologiczny kontakt między członkami grupy jest generowany przez te media. W społeczeństwie masowym, ludzie mają tendencję do wycofania się coraz bardziej. Ich związek jest sztuczny, jest to jedynie produkt mediów informacyjnych."

211. "Grupa nie może ocenić swojej własnej pozycji, może jedynie działać."
211. "Można to powiedzieć bez przesady, że propaganda zastępuje przywódcę grupy. Nie jest tylko banalnym stwierdzeniem, że propaganda jest instrumentem lidera grupy lub pomaga stworzyć lidera."

212. "Jedynym prawdziwym przywódcą jest ten, kto nie należy do grupy - co jest, socjologicznie rzecz biorąc, całkowicie anormalne- ale który jest substytutem prawdziwego lidera przez propagandę, przez którą istnieje. Skąd pochodzi możliwość posiadania prezydenta gdy jest on nieobecny. Tylko wizerunek, zintegrowany obwód propagandę, wystarczy. Portrety Hitlera, Stalina, Mao, Roosevelta, grają abstrakcyjną ale wystarczającą rolę podobną do obecności lidera uzyskaną przez propagandę. Liderem jest ten, kto prowadzi swoją grupę do działania. Jest to drugi element progresji od opinii do bezpośredniego działania."

W kolejnym rozdziale autor porusza temat manipulacji grupami. Tam gdzie nie są możliwe realne rozwiązania problemów, lub instytucje nie chcą takich rozwiązań, poprzez propagandę tworzy się substytuty, wytłumaczenia, usprawiedliwienia. Mamy więc do czynienia z tym co jest w Polsce coraz powszechniej stosowane przez rządowe ministerstwa, tj kampaniami propagandowymi/reklamowymi przekonującymi ludzi do podporządkowania się instytucjom. Niemalże każde ministerstwo ma swoje kampanie reklamowe, modyfikujące zachowania ludzi i usprawiedliwiające własne istnienie. Ministerstwa nie rozwiązują żadnych problemów ale tworzą substytuty rozwiązań.

Dzielenie grup.
212. "Każda propaganda musi wyekstrahować swoją grupę z wszystkich pozostałych grup. Znajdziemy tu ponownie złudny charakter intelektualnych środków komunikacji (prasa, radio), które nie tylko nie jednoczą ludzi i nie zbliżają ich razem, ale dzielą ich jeszcze bardziej."

214. "Widzimy więc, przed naszymi oczami, jak stwarza się świat ludzi o zamkniętych umysłach, w którym każdy mówi do siebie samego, wszyscy ciągle sprawdzają swoją pewność na temat siebie i krzywd wyrządzonych mu przez innych; świat, w którym nikt nie słucha nikogo innego, wszyscy mówią, a nikt nie słucha. A im więcej ktoś mówi tym bardziej izoluje siebie, bo więcej oskarża innych i uzasadnia siebie."

225. "Ten długi wywód prowadzi nas do stwierdzenia, że problem pracy wynika w pewnym stopniu ze stanu faktycznego i w pewnym stopniu z czynników psychologicznych. Jeśli chcemy być szczerzy, to musimy przyznać, że względem faktycznej sytuacji, żadne rozwiązanie nie jest dostępne w żadnej z teorii społecznych, politycznych i ekonomicznych. Oczywiście, można sprawić by pracownik stał się szczęśliwy i by dano mu bezpieczeństwo; mieszankę półśrodków, już znanych, a częściowo wykorzystanych, które mogą modyfikować konsekwencje jego sytuacji, ale naprawdę nie samą sytuację. Trzeba uznać, nie próbując budować tajemnicy wokół klasy robotniczej, że żadne rozwiązanie nie istnieje dla tych konkretnych problemów.

Istnieje jednak rozwiązanie psychologiczne. Modyfikacja, która została osiągnięta przez Socjalistyczną psychologie może być osiągnięta za pomocą innych środków, innych form integracji, innych przekonań i nadziei. Od chwili gdy osoba wie, że, niestety, Socjalizm ma tylko psychologiczne rozwiązania jest zmuszona stwierdzić, że to co ma miejsce jest prostą sprawą propagandy. Klasa robotnicza, oszukana przez burżuazję, jest oszukiwana przez komunizm na inne sposoby. I tak jak Komunizm nauczył burżuazyjne rządy stosowania propagandy na płaszczyźnie politycznej, tak teraz uczy jej używania na płaszczyźnie społecznej i problemach pracy. Obecnie widzimy, kompletny brak poszanowania dla problemu pracy a obrazek przykrywający problemy nie może ich rozwiązać. 

Tak jak w całej propagandzie, chodzi o to, aby znieść człowieka z pomocą psychologicznych narkotyków, czego nie mógł znieść naturalnie lub dać mu sztucznie, powody, aby kontynuował swoją pracę i robił to dobrze. To jest zadanie propagandy, i nie ma wątpliwości, że jeśli jest to zrobione dobrze, to umożliwi integrację klasy robotniczej i szczęśliwą akceptację swojego stanu. W ten czy inny sposób, propaganda jest powołana do "rozwiązania" problemu pracy, do tego stopnia, że problem staje się czynnikiem politycznym i może być traktowany jako taki w mechanizmie współczesnego świata."

Propaganda realizowana na dowolnym polu ma zawsze taki sam wpływ. To samo tyczy się religii, która poprzez propagandę przechodzi przez wszystkie wyżej wymienione procesy co redukuje ją do stereotypów, sloganów a tym samym kompletnego braku zrozumienia, które objawia się w rozdźwięku pomiędzy działaniem a słowem. Przez to religia staje się zbiorem niezrozumiałych dla jednostek rytuałów i dogmatów, które są wciąż dostosowywane do nowych realiów.

Wpływ na Kościoły
228. "Oczywiście, członkowie kościoła są pochwyceni w sieć propagandy i reagują właściwie tak samo jak wszyscy. W rezultacie, następuje prawie całkowite oddzielenie pomiędzy ich chrześcijaństwem a ich zachowaniem/działaniami. Ich chrześcijaństwo pozostaje duchową i czysto wewnętrzną sprawą, ale ich zachowanie jest podyktowane przez różne przynależności, a szczególnie przez propagandę. Oczywiście, zawsze istniały pewne luki między "ideałami" a "działaniem", ale dziś ta luka jest całkowita, ogólna i celowa. To poszerzenie luki, szczególnie jej systematyczne poszerzanie jest owocem propagandy w dziedzinie politycznej lub ekonomicznej, i reklamy w domenie prywatnej."

230. "Jeśli Kościół przyjmuje ją [propagandę], następują dwie ważne konsekwencje. Po pierwsze chrześcijaństwo rozpowszechniane w taki sposób nie jest chrześcijaństwem. Widzieliśmy już efekt propagandy na ideologię. W rzeczywistości to co ma miejsce gdy Kościół korzysta z propagandy to redukcja chrześcijaństwa do poziomu wszystkich innych ideologii lub świeckiej religii. To może być obserwowane na kartach całej historii. Za każdym razem gdy Kościół starał się działać za pośrednictwem narzędzi propagandowych przyjętych przez epokę, prawda i autentyczność chrześcijaństwa podupadały. To zdarzyło się w czwartym, dziewiątym i XVII wieku (oczywiście nie oznacza to, że nie pozyskano w związku z tym więcej chrześcijan). W takich chwilach (działając poprzez propagandę), chrześcijaństwo traci swoją przytłaczającą moc i duchową przygodę i staje się zinstytucjonalizowane we wszystkich jego przejawach i toczone przez kompromis we wszystkich swoich działaniach. Służy wszystkim z największą łatwością za ideologię i wydaje się być mistyfikacją. W takich momentach, pojawiają się niezliczone upiększenia i adaptacje, które denaturalizują Chrześcijaństwo poprzez dostosowanie go do środowiska.

W ten sposób zredukowane do poziomu ideologii, chrześcijaństwo będzie traktowane jako takie przez propagandzistę i w obecnym świecie możemy powtórzyć to co już powiedzieliśmy w odniesieniu do ideologii w ogóle. To co się dzieje, to sytuacja gdzie Kościół będzie w stanie poruszać masy i konwertować tysiące ludzi na swoją ideologię, jednak ideologia ta nie będzie już chrześcijaństwem. To będzie po prostu inna doktryna, choć nadal będzie ona zawierać (czasami, ale nie zawsze) niektóre z pierwotnych zasad i chrześcijańskie słownictwo.

Drugą konsekwencją która dotyka samego Kościoła gdy używa propagandy, jest to że kościół odnosi sukcesy, tak jak wszystkie inne organizacje. Dociera do mas, wpływa na zbiorową opinię, prowadzi ruchy socjologiczne, a nawet sprawia, że wielu ludzi akceptuje to, co wydaje się być chrześcijaństwem. Ale w ten sposób Kościół staje się fałszywym kościołem. Przejmuje władzę i wpływy, które są z tego świata, i poprzez nie integruje się z tym światem."

231. "Media, które posiadają w sobie całą swą efektywność i zawierają w sobie własne założenia i cele, nie mogą być wprowadzone w służbie Jezusa Chrystusa. One podlegają własnym zasadom, i nie mogą być zmienione w najmniejszym stopniu, albo poprzez treść transmisji lub teologiczne uzasadnienia, mimo tego proste rozumowanie może niektórych przekonać do wiary. W rzeczywistości stwierdzenie przez Kościół, że używa media w służbie Chrystusa nie jest logicznym czy też etycznym wyjaśnieniem, ale pobożną formułą bez zawartości. [...] Na koniec tej krótkiej analizy można stwierdzić, że propaganda jest jednym z najsilniejszych czynników de-chrystianizacji świata przez psychologiczne zmiany jakie wywołuje, poprzez ideologiczne grzęzawiska jakimi jest wypełniona."

232. "I ta dechrystianizacja przez efekty jednego instrumentu- propagandy- jest znacznie większa niż poprzez wszystkie antychrześcijańskie doktryny."