piątek, 29 listopada 2013

WHO promuje rozwiązłość u dzieci i młodzieży

sxc.hu

Europejski oddział Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) zamiast propagowaniem zdrowia zajmuje się promowaniem specyficznie rozumianej edukacji. Mowa oczywiście o edukacji seksualnej. Wydawane przez organizację podręczniki dla dzieci i młodzieży promują masturbację, antykoncepcję, aborcję i homoseksualizm. Jednocześnie pedofilia nie została uznana za coś nagannego moralnie.


WHO reklamuje swój podręcznik twierdząc, że "opiera się on na całościowym podejściu i rozumieniu seksualności jako obszaru, w którym należy pomóc dzieciom i młodzieży w samookreśleniu ich seksualności". Podręcznik “Standards for Sexuality Education in Europe" został napisany w 2010 r. a kilka miesięcy temu rozesłano go do europejskich ministrów zdrowia.

Spotkał się on już z krytyką duchowieństwa. Zdaniem hiszpańskich biskupów standardy promowane przez WHO są "godne pożałowania". Według sekretarza Konferencji Episkopatu Hiszpanii José Antonio Martineza zdumiewający jest fakt, że podręcznik WHO nie opiera się na żadnych kryteriach o charakterze moralnym. - Według jego autorów nic nie jest złe i nic nie jest dobre dla dziecka - powiedział JE Martinez. Duchowny zwraca uwagę na to, że nawet utrzymywanie relacji seksualnychz osobą poniżej 15 lat nie jest przez podręcznik WHO uznawane za coś moralnie nagannego.

Jak podaje lifesitenews.com, treść podręcznika oburzyła też wielu hiszpańskich obywateli. Niemal 43 tysiące z nich podpisało petycję skierowaną do dyrektora regionalnego WHO na Europę. "Wasz podręcznik o edukacji seksualnej europejskich dzieci opiera się na zasadach i wartościach inspirowanych przez ideologię gender, która nie jest kompatybilna z edukacją w miłości, odpowiedzialnością, troską o siebie, szacunkiem dla innych, które chcemy przekazać naszym dzieciom".

Wydany przez WHO podręcznik promuje by dzieci przed ukończeniem przez nie 4 lat informować o przyjemności związanej z dotykaniem ciała, o prawie do dowiadywania się o "tożsamości genderowej".

Dziecko powinno być także pouczone o "różnych sposobach zostania dzieckiem w rodzinie". Z kolei w wieku 4 do 6 lat dzieci powinni umacniać swoją tożsamość genderową, być informowane o różnych rodzajach rodzin i skłaniane do akceptowania "różnorodności". Między 6 a 9 rokiem dzieci powinny być informowane o wyborach dotyczących rodzicielstwa, ciąży, walki z niepłodnością, adopcji i podstawach antykoncepcji. WHO uznała ten wiek za odpowiedni do informowania dzieci o masturbacji i "seksualnych prawach dzieci". W wieku 9-12 powinny m.in. nauczyć się używania prezerwatyw i akceptowania "odmienności seksualnych"; a w wieku 12-15 m.in. lat zdobyć szczegółowe informacje odnośnie antykoncepcji i praw seksualnych. Młodzież powyżej lat 15 powinna zostać m.in. pouczona, że przysługuje jej prawo do aborcji i wyposażona intelektualnie do obrony swoich "praw seksualnych".

Zdaniem europejskiego WHO celem dokumentu jest reakcja na powszechne w Europie zagrożenia, takie jak choroby weneryczne i "polepszyć jakość życia, zdrowia i dobrobyt". Autorzy dokumentu promującego de facto większą rozwiązłość jako metodę walki ze spowodowanymi rozwiązłością problemami skrytykowali jednocześnie abstynencję seksualną. Ich zdaniem programy, które promują samą wstrzemięźliwość seksualną są niewystarczające i nie osiągają oczekiwanego skutku.


Źródło: lifesitenews.com

Mjend

czwartek, 28 listopada 2013

Fatima i Boże Miłosierdzie

fot. REUTERS / FORUM

Jakby na przekór „nowym trendom i modom”, w których brakło miejsca na religię, Pan Bóg w sposób wyraźny zamanifestował Swą wolę właśnie w dwudziestym stuleciu, posyłając Maryję, by w małej portugalskiej Fatimie ostrzegła świat przed karą za grzechy, a także wezwała ludzkość do pokuty i nawrócenia. Drugą demonstracją Jego woli były objawienia Bożego Miłosierdzia, które w okresie międzywojennym stały się udziałem św. Siostry Faustyny Kowalskiej. Oba te cudowne wydarzenia – jak się okazuje – są ze sobą mocno związane.

Przede wszystkim trzeba zwrócić uwagę na fakt, iż zarówno Fatima, jak i duchowe przeżycia św. Faustyny nawiązują do wielkiej tradycji Kościoła, wiążącej Matkę Bożą z tajemnicą Miłosierdzia Bożego. Nie przez przypadek nazywamy bowiem Maryję Matką Miłosierdzia, a św. Maksymilian Maria Kolbe utożsamiał w ogóle misję Niepokalanej Dziewicy z Bożym Miłosierdziem. – Mamusia jest narzędziem Miłosierdzia Bożego, a nie sprawiedliwości. Dobry Bóg dał nam Mamusię, by nas nie karać. Bądź spokojny: oddaj się cały w ręce miłosiernej Opatrzności Bożej, to jest Niepokalanej – uczył wielki Apostoł Matki Bożej.

Maryja objawiła się w Fatimie, by powiedzieć nam, że odejście od Boga jest przyczyną ogromnego kryzysu ludzkości i tylko pokuta oraz szczere nawrócenie są w stanie wyprowadzić dusze z tego błędnego kursu ku katastrofie ogólnoświatowej, a w szerszej perspektywie – uratować nas od wiecznego potępienia.


Ofiaruję Ci Ciało i Krew, Duszę i Bóstwo…
Zatem – podkreślmy raz jeszcze – Matka Boża została posłana w 1917 roku z Orędziem Fatimskim, by – za pośrednictwem trojga fatimskich dzieci – 10-letniej Łucji dos Santos oraz jej kuzynów, 7-letniej Hiacynty i 9-letniego Franciszka Marto – nakłonić ludzkość do nawrócenia, uchronić świat przed katastrofą, a dusze grzeszników przed potępieniem wiecznym. Trudno nie zauważyć, że jest to sama istota Miłosierdzia Bożego.

Zanim jednak małym pastuszkom objawiła się Maryja, rok wcześniej byli świadkami trzech objawień Anioła Portugalii (tak im się sam przedstawił). Anioł przygotował ich na spotkanie z Matką Bożą.

Już w treści tych objawień dostrzegamy wątek Bożego Miłosierdzia. Podczas drugiego objawienia, w lecie 1916 roku, powiedział bowiem: Módlcie się, módlcie się wiele! Najświętsze Serca Jezusa i Maryi chcą okazać przez was Miłosierdzie. Ofiarowujcie nieustannie modlitwy i umartwienia Najwyższemu (wszystkie zawarte w tym rozdziale cytaty związane z wydarzeniami w Fatimie za: Antonio A. Borelli, Fatima. Orędzie tragedii czy nadziei?, Instytut im. Ks. Piotra Skargi, Kraków 2010 – przyp. BB).

Na pytanie Łucji, jak się mają umartwiać, Anioł odparł: Z wszystkiego, co możecie, zróbcie ofiarę Bogu jako akt zadośćuczynienia za grzechy, którymi jest obrażany, i jako uproszenie nawrócenia grzeszników. W ten sposób sprowadźcie pokój na waszą Ojczyznę. (…) Przede wszystkim przyjmijcie i znoście z pokorą i poddaniem cierpienia, które Bóg wam ześle.

Łucja opowiadała później, że słowa te mocno wryły się w ich pamięć i pozwoliły im zrozumieć, kim jest Bóg, jak bardzo nas kocha, jak jest miłosierny i jak chciałby być kochany. Pozwoliły ponadto poznać wartość umartwienia, że – jako narzędzie nawrócenia grzeszników – jest ono miłe Bogu.

Podczas trzeciego objawienia jesienią 1916 roku Anioł Portugalii, udzielając Komunii Świętej małym wizjonerom, nauczył ich następującej modlitwy: Przenajświętsza Trójco, Ojcze, Synu, Duchu Święty, wielbię Cię z najgłębszą czcią i ofiaruję Ci najdroższe Ciało, Krew, Duszę i Bóstwo Jezusa Chrystusa, obecnego we wszystkich tabernakulach świata, jako przebłaganie za zniewagi, świętokradztwa, którymi jest On obrażany! Przez nieskończone zasługi Jego Najświętszego Serca i Niepokalanego Serca Maryi błagam Cię o nawrócenie biednych grzeszników.

W tym miejscu każdy czciciel Bożego Miłosierdzia odkryje zadziwiającą zbieżność tej modlitwy ze słowami Koronki do Miłosierdzia Bożego, którymi natchnął Pan Jezus św. Siostrę Faustynę: Ojcze Przedwieczny, ofiaruję Ci Ciało i Krew, Duszę i Bóstwo najmilszego Syna Twojego, a Pana naszego Jezusa Chrystusa, za grzechy nasze i świata całego; dla Jego bolesnej Męki miej miłosierdzie dla nas (Dz. 475).

Piekło istnieje!
Kolejnym wspólnym punktem obu tych nadzwyczajnych wydarzeń było doświadczenie wizji piekła, które ujrzeli zarówno św. Siostra Faustyna, jak i Łucja, Hiacynta oraz Franciszek. Wydarzenie to tym istotniejsze, że dziś coraz mniej osób wierzy w istnienie „średniowiecznych wymysłów” – szatana i piekła.

Oto jak Siostra Faustyna w 1936 roku opisywała tę wizję: Dziś byłam w przepaściach piekła, wprowadzona przez anioła. Jest to miejsce wielkiej kaźni, jakiż jest obszar jego strasznie wielki. Rodzaje mąk, które widziałam: pierwszą męką, która stanowi piekło, jest utrata Boga; drugie – ustawiczny wyrzut sumienia; trzecie – nigdy się już ten los nie zmieni; czwarta męka – jest ogień, który będzie przenikał duszę, ale nie zniszczy jej, jest to straszna męka, jest to ogień czysto duchowy, zapalony gniewem Bożym; piąta męka – jest ustawiczna ciemność, straszny zapach duszący, a chociaż jest ciemność, widzą się wzajemnie szatani i potępione dusze, i widzą wszystko zło innych i swoje; szósta męka – jest ustawiczne towarzystwo szatana; siódma męka – jest straszna rozpacz, nienawiść Boga, złorzeczenia, przekleństwa, bluźnierstwa. Są to męki, które wszyscy potępieni cierpią razem, ale to jest nie koniec mąk. Są męki dla dusz poszczególne, które są mękami zmysłów: każda dusza czym grzeszyła, tym jest dręczona w straszny i nie do opisania sposób. Są straszne lochy, otchłanie kaźni, gdzie jedna męka odróżnia się od drugiej; umarłabym na ten widok tych strasznych mąk, gdyby mnie nie utrzymywała wszechmoc Boża. Niech grzesznik wie: jakim zmysłem grzeszy, takim dręczony będzie przez wieczność całą. Piszę o tym z rozkazu Bożego, aby żadna dusza nie wymawiała się, że nie ma piekła, albo tym, że nikt tam nie był i nie wie, jak tam jest.

Ja, siostra Faustyna, z rozkazu Bożego byłam w przepaściach piekła na to, aby mówić duszom i świadczyć, że piekło jest. O tym teraz mówić nie mogę, mam rozkaz od Boga, abym to zostawiła na piśmie. Szatani mieli do mnie wielką nienawiść, ale z rozkazu Bożego, musieli mi być posłuszni. To, com napisała, jest słabym cieniem rzeczy, które widziałam. Jedno zauważyłam: że tam jest najwięcej dusz, które nie dowierzały, że jest piekło. Kiedy przyszłam do siebie, nie mogłam ochłonąć z przerażenia, jak strasznie tam cierpią dusze, toteż jeszcze się goręcej modlę o nawrócenie grzeszników, ustawicznie wzywam Miłosierdzia Bożego dla nich. O mój Jezu, wolę do końca świata konać w największych katuszach, aniżeli bym miała Cię obrazić najmniejszym grzechem. (Dz. 741)

Wcześniej, bo 13 lipca 1917 roku, Matka Boża ukazała wizję piekła fatimskim pastuszkom. Przeczytajmy relację Łucji dos Santos: (…) Blask zdawał się przenikać ziemię i zobaczyliśmy jakby morze ognia. W tym ogniu były zanurzone demony i dusze, jak przezroczyste rozżarzone do czerwoności węgle, czarne lub brązowe, o kształtach ludzkich, unoszące się w pożodze, wznoszone płomieniami, które wypełzały z nich samych wraz z kłębami dymu buchającymi na wszystkie strony, podobne do rozpryskujących się w wielkich pożarach iskier, chwiejne i lekkie. Wszystko to pośród jęków i wycia z bólu i rozpaczy, które przerażały i wywoływały dreszcz grozy. Demony wyróżniały się przerażającymi i ohydnymi kształtami zwierząt, strasznymi, nieznanymi, lecz przezroczystymi jak czarne rozżarzone węgle.

Wizja trwała tylko chwilę, ale zgodnie z relacją Łucji, gdyby nie obietnica Maryi wzięcia małych wizjonerów do Nieba, umarliby z przerażenia – podobnie jak cytowana wcześniej św. Faustyna. Tak straszne było to, co ujrzeli.

Matka Boża powiedziała im wtedy: Widzieliście piekło, dokąd idą dusze biednych grzeszników. Aby je zbawić, Bóg chce ustanowić w świecie nabożeństwo do mego Niepokalanego Serca. Jeżeli zostanie zrobione to, co wam powiem, wiele dusz będzie zbawionych i nastanie pokój. Wojna zmierza ku końcowi. Lecz jeżeli ludzie nie przestaną obrażać Boga, wybuchnie druga, jeszcze gorsza (…). Gdy zobaczycie noc rozświetloną nieznanym światłem, wiedzcie, że jest to wielki znak, który da wam Bóg, iż nadchodzi kara dla świata za jego zbrodnie w postaci wojny, głodu i prześladowania Kościoła oraz Ojca Świętego.

Aby temu zapobiec, przyjdę prosić o poświęcenie Rosji mojemu Niepokalanemu Sercu oraz o Komunię Świętą wynagradzającą w pierwsze soboty miesiąca. Jeżeli moje prośby zostaną wysłuchane, Rosja nawróci się i nastanie pokój. Jeżeli nie, [kraj ten] rozpowszechni swe błędy po świecie, wywołując wojny i prześladowania Kościoła Świętego. Dobrzy będą umęczeni, Ojciec Święty będzie musiał wiele wycierpieć, różne narody będą unicestwione. Na koniec moje Niepokalane Serce zatriumfuje. Ojciec Święty poświęci mi Rosję, która się nawróci i będzie dany światu na pewien czas pokój.

Nawrócenie Rosji aktem Miłosierdzia Bożego
Nawet największego sceptyka musi zastanawiać zbieżność treści zamieszczonych przez św. Siostrę Faustynę w jej Dzienniczku z Orędziem Fatimskim, choć przecież ta święta nie miała o Fatimie właściwie żadnej wiedzy. A jednak w pewnym, bardzo ważnym momencie swojego życia dobitnie wypowiedziała to, co szczególnie leżało jej na sercu – nawrócenie Rosji, Boża opieka nad Ojcem Świętym i ocalenie zatwardziałych grzeszników. Zaiste, to brzmi jak streszczenie Orędzia Fatimskiego!

Co było tym ważnym momentem? 1 maja 1933 roku – dzień jej ślubów wieczystych. Apostołka Bożego Miłosierdzia skierowała wtedy do Jezusa cztery prośby, wierząc, że w takim dniu Pan nie odmówi jej niczego: Jezu, Oblubieńcze mój najukochańszy, proszę Cię o triumf Kościoła, szczególnie w Rosji i Hiszpanii, o błogosławieństwo dla Ojca Świętego Piusa XI i całego duchowieństwa, o łaskę nawrócenia dla grzeszników zatwardziałych; o szczególne błogosławieństwo i światło, proszę Cię, Jezu, dla kapłanów, u których będę się spowiadać w życiu (Dz. 240).

„Wątek rosyjski” jest obecny także w innym miejscu Dzienniczka: 16 XII [1936]. Dzisiejszy dzień ofiarowałam za Rosję, wszystkie cierpienia swoje i modlitwy ofiarowałam za ten biedny kraj. – Po Komunii Świętej powiedział mi Jezus, że: „Dłużej tego kraju znosić nie mogę, nie krępuj Mi rąk, córko Moja”. Zrozumiałam: gdyby nie modlitwa dusz miłych Bogu, to by już ten cały naród obrócił w nicość. O, jak cierpię nad tym narodem, który wygnał z granic swoich Boga. (Dz. 818) Jak wielką świadomość zła popełnianego w bezbożnej, sowieckiej Rosji miała pokorna zakonnica, która potrafiła wszystkie swoje cierpienia i modlitwy ofiarować za ten kraj!

Ta tematyka jest obecna także podczas objawień w Fatimie. Matka Boża mówiła w lipcu 1917 roku o „błędach Rosji”, konieczności poświęcenia tego kraju Jej Niepokalanemu Sercu i o jej nawróceniu, jako warunku zapanowania na świecie pokoju. Warto podkreślić, że Maryja wzywała do tego tuż przed rewolucją komunistyczną, która w sposób radykalny odmieniła Rosję, niszcząc wszystko, co miało choćby pozór religijności, chrześcijańskiej moralności czy tradycyjnej struktury społecznej.

Dwanaście lat później, 13 czerwca 1929 roku, objawiając się po raz kolejny siostrze Łucji – już wtedy karmelitance – w hiszpańskim klasztorze w Tuy, Matka Boża powiedziała, że nadszedł moment, aby Kościół Święty został powiadomiony o pragnieniu poświęcenia przez papieża Rosji Jej Niepokalanemu Sercu i o obietnicy nawrócenia tego kraju.

Maryja podkreśliła, że ocalenie Rosji i świata niszczonego przez jej „błędy”, czyli wszelkie aberracje i zbrodnie komunizmu i jego pochodnych, które zainfekowały cały glob, jest jednym z największych aktów Bożego Miłosierdzia.

25 marca 1984 roku na placu św. Piotra przed figurą Matki Najświętszej przywiezioną specjalnie z Fatimy, Ojciec Święty Jan Paweł II poświęcił Maryi świat i ludzkość, aczkolwiek bez wyraźnego wymieniania Rosji. Po wcześniejszych wątpliwościach, ostatecznie w 1989 roku siostra Łucja uznała, że poświęcenie to jest ważne i spełniło warunki przekazane jej przez Matkę Bożą.

Przez Niepokalaną do Bożego Miłosierdzia
Wracając jeszcze do objawienia z czerwca 1929 roku… Siostra Łucja otrzymała wtedy łaskę oglądania tajemnicy Trójcy Przenajświętszej. Miała widzenie, podczas którego pod prawym ramieniem krzyża stała Matka Boża (była to Fatimska Pani trzymająca w lewej ręce swe Niepokalane Serce, bez miecza i róż, lecz z koroną cierni i płomieniami)… Pod lewym ramieniem zaś widniały litery jakby z kryształowo czystej wody spływającej na ołtarz, tworzące słowa: „Łaska i Miłosierdzie”. Siostra Łucja tak skomentowała to wydarzenie: Kto lepiej, aniżeli to Niepokalane Serce, mógłby nam odkryć tajemnicę Bożego Miłosierdzia? Kilka dekad później potwierdził to „papież Miłosierdzia” bł. Jan Paweł II, który powiedział: Maryja jest Tą, która najpełniej zna tajemnicę Bożego Miłosierdzia.


Idealnie współgra to z Prawdą wyrażoną w hasłach: „Przez Maryję do Jezusa” i „Przez Niepokalaną do Miłosierdzia Bożego”. Doskonale ukazuje też paralele między objawieniami Matki Bożej w Fatimie i objawieniem Bożego Miłosierdzia, zawartym w Dzienniczku św. Siostry Faustyny. Orędzie o Bożym Miłosierdziu współbrzmi i uzupełnia się z Orędziem Fatimskim. Prawda zawarta w Dzienniczku mówi nam, czym jest Boże Miłosierdzie i zachęca nas do bezgranicznego zaufania. Z Fatimy płynie przekaz mówiący, że Boże Miłosierdzie to dar, który możemy otrzymać także za pośrednictwem Maryi – najwierniejszej uczennicy Chrystusa Pana, a miłosierna miłość ma objawić się światu przez poświęcenie się Jej Niepokalanemu Sercu. Ten maryjny akcent jest obecny także u św. Siostry Faustyny, która głęboko wierzyła, że Matka Boża jest Przewodniczką pewną do Nieba. Świadczą o tym choćby te słowa: Ona mnie nauczyła wewnętrznie kochać Boga i jak we wszystkim pełnić Jego świętą wolę. Radością jesteś, Maryjo, bo przez Ciebie Bóg zszedł na ziemię [i] do serca mego. (Dz. 40)

środa, 27 listopada 2013

Psychuszki wciąż żywe? Nowy pomysł rządu

Sejmowa komisja pracująca nad projektem ustawy o postępowaniu wobec osób z zaburzeniami psychicznymi zdecydowała, że każdy może być bezterminowo umieszczony w ośrodku psychiatrycznym, jeśli okaże się, że ma zaburzoną osobowość. Pomysł wywołuje znaczne kontrowersje, przypomina bowiem prawo ustroju totalitarnego.

Projektowana ustawa zawiera immanentne ryzyko nadużyć, polegających w szczególności na wymuszaniu zeznań, zmuszaniu do współpracy z policją i innymi służbami po odbyciu kary, a zatem stwarza zagrożenie dla funkcjonowania demokratycznego państwa prawnego – napisał w opinii przekazanej sejmowej komisji dr Ryszard Piotrowski z Uniwersytetu Warszawskiego.

– Głupota, nonsens– komentuje prof. Janusz Heitzman, wiceprezes Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego – Więzień przed wyrokiem nie był upośledzony i stwierdzono to dopiero w zakładzie karnym? Absurd, przecież upośledzenie rozwija się w zdecydowanej większości przypadków w dzieciństwie –mówi prof. Heitzman.

Projekt ustawy dotyczy osób, które zostały skazane na wyrok więzienia bez zawieszenia i „w trakcie postępowania wykonawczego stwierdzono u nich zaburzenia psychiczne w postaci upośledzenia umysłowego, zaburzenia osobowości lub zaburzenia preferencji seksualnych” – można przeczytać w przygotowywanej ustawie.

Zgodnie z art. 9 projektu ustawy o tym, czy ktoś powinien trafić do zakładu psychiatrycznego, zdecyduje dyrektor więzienia.


Źródło: niezalezna.pl

KRaj

wtorek, 26 listopada 2013

Kanon lektur (i okolice)



Redakcja portalu PCh24.pl wystąpiła z inicjatywą opracowania kanonu lektur, które znać wypada. Trzeba przyklasnąć temu pomysłowi. Warto posiadać w domowym zaciszu taki zestaw tytułów, wówczas naszym dzieciom niestraszny będzie nawet najgłupszy minister edukacji.


Podobno na statystycznego Polaka przypada w ciągu roku ledwie połowa przeczytanej książki. Nie wiem, czy jest to oszacowanie precyzyjne, ale każdy się zgodzi – z czytelnictwem jest u nas fatalnie. Problem nie leży tylko w pieniądzach, w zubożeniu społeczeństwa. Chyba każdy z nas potrafi wskazać znajomych, o których wie, że lokują całkiem pokaźne kwoty w szeroko rozumianej rozrywce, wszakże książki (bądź wartościowa prasa) na liście ich wydatków zajmują smętną ostatnią pozycję, a jeszcze częściej całkowicie brakuje dla nich miejsca. Cóż, czytelnictwo, a zwłaszcza czytelnictwo porządnej literatury było zawsze nieco elitarne. Jeżeli ktoś twierdzi inaczej, niechaj porówna sobie, jaki jest nakład „Polonii Christiana”, a jaki kolorowych szmatławców, prasy plotkarskiej, porad wróżbitów i tym podobnego śmiecia.

Poprawiacze

Nawet „mejnstrim” zauważył, że źle się dzieje, i zareagował na to z typową dla siebie finezją. Pani Kazimiera Szczuka i jej podobne „gwiazdy” jęły szantażować brzydszą połowę ludzkości kwestią: „Nie  czytałeś? Nie idę z tobą do łóżka!” Nie mam pojęcia, czy znalazł się w końcu jakiś desperat skłonny „iść do łóżka” z Kazimierą Szczuką i pozostałymi celebrytkami, w każdym razie przełom w sprawie czytelnictwa nie nastąpił.

Z kolei reżimowa przybudówka mafii podręcznikowej (wymuszająca na rodzicach coroczny haracz pod pretekstem „zmian podstawy programowej”, zwana dumnie Ministerstwem Edukacji postanowiła rozwiązać problem metodą równania w dół. Dowiedziałem się właśnie, że licealistów obarczono obowiązkiem przeczytania w ciągu trzech lat aż... 13 (trzynastu!) lektur. Chciałbym więc poinformować panią ministerkę Szumilas, że moja 9-letnia córka Ania tylko podczas minionych wakacji zdołała pochłonąć osiem książek, wśród nich parę dość pokaźnych tomiszczów, jak „Dzieci kapitana Granta” oraz „20 000 mil podmorskiej żeglugi”. Może by więc ministerialni mędrcy zaprzestali kreowania licealistów na osoby upośledzone umysłowo?
***
Niestety, nie czuję się kompetentny, aby doradzać w sprawie kanonu lektur, a przy tym wiem, że konieczność selekcji zawsze pozostawia ogromny niedosyt. Dlatego proszę potraktować mą pisaninę jako kilka luźnych uwag i propozycji, sporządzonych ze świadomością, że lista autorów oraz tytułów jest daleka od wyczerpania.

1. Sienkiewicz (i inni)

Jak przedstawia się lista najwybitniejszych polskich pisarzy i poetów - każdy mniej więcej wie. Wszelako wywołałem tu Mistrza Henryka z dwóch powodów.

Po pierwsze – chyba żaden polski pisarz nie miał tak potężnego wpływu na rzeczywistość. Żaden nie zawładnął tak duszami swych czytelników. Tyś nas uczynił Polakami! – wołali do niego z wdzięcznością. Można zaryzykować twierdzenie, że gdyby nie powstały Trylogia i Krzyżacy, to zastęp XX-wiecznych polskich bohaterów wojennych mógłby okazać się znacznie szczuplejszy.

Po wtóre – żaden nasz twórca nie spotkał się z tak zaciekłymi atakami. Napaści przychodziły nie tylko ze strony literatów zawistnych o sławę (co jeszcze najłatwiej zrozumieć) oraz nadętych krytyków okazujących wyniosłe lekceważenie dla „literatury dla lekarzy i robotników”.

Nie, Sienkiewicza kopano przede wszystkim za „niesłuszne” poglądy. Piętnowano jego wstecznictwo, nacjonalizm, militaryzm, germanofobię, brak zrozumienia dla rebelii Chmielnickiego, klerykalizm, fanatyzm religijny i tysiące innych rzekomych przywar.
Faktycznie patriotyzm i religijność Pana Henryka były takie... nieuczesane, chropawe, zadziorne. Miały w sobie dzikość bachmata cwałującego nocą przez step; gwałtowność husarskiej szarży łamiącej szyki wroga; zimny spokój modlitwy różańcowej odmawianej wśród wrzasku zabijanych heretyków. Krótko mówiąc poglądy Sienkiewicza niosły ze sobą to wszystko, co przerażało i wciąż przeraża tak zwane Siły Postępu. Sienkiewicz zbudował przepiękny narodowy mit i (ku zgrozie postępaków) miliony uznały go za własny. A jeśli ktoś chce zniszczyć naród (czy też przemodelować go pod upatrzony wzór), to zaczyna zawsze od niszczenia jego mitów. Ot, cała tajemnica antysienkiewiczowskiego szału decydentów różnych epok.

2. Romantyczność

Wpływ romantyzmu na naszą historię był przeogromny. Daleko wykraczał poza ramy literatury i sztuki. Można oceniać to rozmaicie – romantycy budzili ducha narodowego, nawoływali do niepogodzenia się z niewolą, a z drugiej strony ich hasło: „Mierz siły na zamiary!”, postulujące nieliczenie się z realiami, przeniesione na grunt polityki i strategii wojskowej dało efekty straszliwe.

Temat to fascynujący i jeszcze długo będzie wzbudzał namiętne dyskusje. Tyle że dzisiejszej młodzieży władza odebrała szansę podyskutowania o tych problemach (oraz wyciągnięcia z nich wniosków na przyszłość). Młody człowiek nie zachwyci się pięknem „Litwy, ojczyzny mojej”, nie będzie roztrząsał dylematów moralnych Konrada Wallenroda. Zadbali o to funkcjonariusze resortu Krystyny Szumilas. Znów cała nadzieja w rodzicach...

3. Podróż na Wschód

Zofia Kossak zadebiutowała Pożogą, która przenosi nas na ogarnięty rewolucyjnym pożarem Wołyń. Ja jednak z obszernej spuścizny pisarki chciałbym zaproponować podróż o wiele dalszą - zbrojną pielgrzymkę w towarzystwie bohaterów jej Krzyżowców .
Owo dzieło, poza walorami literackimi, to ważny głos w dyskusji o roli chrześcijaństwa w historii. Można je potraktować jako uzupełnienie Quo vadis Sienkiewicza, gdy mowa o dawaniu świadectwa wiary w różnych epokach, na różny sposób - czy to w pokornym akcie ofiary na rzymskiej arenie, czy z mieczem w ręku na pustyniach Lewantu.

4. Zapiski oficera Armii Czerwonej
Już pierwsze zdanie tej książki powala na kolana: „Noc była czarna jak sumienie faszysty, jak zamiary polskiego pana, jak polityka angielskiego ministra...”

Sergiusz Piasecki napisał wiele innych dzieł, często o wiele bardziej cenionych. Ja wszakże wybrałem Zapiski..., bo użyto w nich śmiechu jako broni. Zjadliwa satyra odgrywa tu rolę oręża pokonanych. Śmiech, przeważnie szyderczy, a często też gorzki stanowi ostatnią linię obrony przed pogrążeniem się w otchłani rozpaczy. To dobra lektura na dzisiejsze czasy.

5. Rosyjska literatura łagrowa

Przyznawać się dziś do obcowania z wytworami kultury rosyjskiej niekiedy bywa nieco ryzykowne. Sam niedawno oberwałem na pewnym forum dyskusyjnym, gdy nieopatrznie zdradziłem się ze znajomością dzieł Bierdiajewa i Sołżenicyna (co pewien roztrzęsiony dyskutant uznał za dowód mego zaprzaństwa). Ano, miałem to szczęście, że w szkole trafiałem zawsze na porządnych rusycystów, którzy mimo „trudnych czasów” nie mieszali nauki języka z ideologią (innymi słowy podsuwali nam Puszkina, Lermontowa i Dostojewskiego, a nie krzepiące opowiastki o tym, jak Wołodia Iljicz radziecką wieś elektryfikował).

Gdy mowa o Gułagu, to natychmiast wyświetla nam się przed oczami nazwisko Aleksandra Sołżenicyna. Oczywiście jak najsłuszniej, ja jednak czuję się w obowiązku zarekomendować tutaj Opowiadania kołymskie Warłama Szałamowa. Znajdziemy w nich okrucieństwo, strach, cierpienie, zmęczenie i wszechogarniający smutek. Szałamow nie epatuje przesadnym naturalizmem, unika moralizatorstwa, ale zadaje trudne pytania o istotę człowieczeństwa. Rozdziera włókna duszy i wbija w serce bolesne zadry. Zdaje się, że dzisiaj ma wszelkie szanse znów zostać pisarzem „niesłusznym” – przecież w Opowiadaniach kołymskich zaświadczył, że prawie wszyscy kryminalni urkowie będący postrachem łagrów byli pederastami…

Mam również ogromny sentyment do Wiernego Rusłana Gieorgija Władimowa (czytałem go bowiem w młodym wieku, wydanego jeszcze „drobnym druczkiem” – to jest w samizdacie). Mamy tutaj obraz łagru, czy szerzej – zniewolenia, oglądany z nietypowej perspektywy, bo ślepiami psa wartowniczego. Jest przejmujący tragizm, otchłań beznadziei, iskry dobra nieubłaganie pochłaniane przez mrok. Jest wspaniała scena buntu psów obozowych, kąsających zajadle wąż strażacki używany do polewania więźniów na 40-stopniowym mrozie – z oczywistą konstatacją, że niekiedy zwierzę potrafi być bardziej ludzkie od człowieka. Tak potrafią pisać chyba tylko Rosjanie.

6. Ocet i łzy

Pani Monika Milewska w obszernym eseju historycznym Ocet i łzy. Terror Wielkiej Rewolucji Francuskiej jako doświadczenie traumatyczne dokonała drobiazgowej analizy zjawiska rewolucyjnej przemocy. Stworzyła wielkie dzieło, piękne w formie i straszne w treści, a dzisiaj niezwykle potrzebne. Dzieło o którym powinno się mówić jak najwięcej, podsuwać je maturzystom i studentom. U Milewskiej ofiary Terroru nie są anonimowymi liczbami – mają twarze i imiona; ich krew obryzguje nas, ich krzyk dźwięczy nam w uszach.
Dopóki nadsekwańska rzeź, zwana Wielką Rewolucją Francuską będzie wychwalana czy choćby usprawiedliwiana okolicznościami, dotąd jej ofiary nie zaznają ukojenia; dotąd ciszę cmentarzy rozdzierał będzie radosny rechot tłuszczy, a na grobach zamordowanych wciąż będzie trwała upiorna karmaniola.

7. J.R.R. Tolkien

Pojawienie się Tolkiena na listach lektur szkolnych to jedno z nielicznych pozytywnych wydarzeń w kręgu oświaty. Część starszego pokolenia wciąż nieufnie zerka na tę nowinkę, doszukując się w opowieściach o hobbitach pokrewieństwa z niecną potterowszczyzną.
Bez obaw! Pisarstwo Tolkiena (katolickiego tradycjonalisty, jednego z nielicznych brytyjskich intelektualistów, którzy mieli odwagę poprzeć Wielką Krucjatę Iberyjską generała Franco, a potem wyrażać się ze współczuciem o Polsce wydanej na łup „tego starego mordercy” Stalina) to zupełnie inna bajka.

Kto na serio pokochał „Trylogię” Sienkiewicza, tego z pewnością zauroczy również świat Władcy Pierścieni; przy czym w obu dziełach odkryje on z radosnym zdziwieniem niemal bliźniaczą apoteozę rycerskości, męstwa, przyjaźni i poświęcenia. A kiedy jeszcze sięgnie po Silmarilion, wówczas do reszty zachwyci go piękno i głębia (również teologiczna) tej prozy, i w pełni zrozumie opinię S. Lawheada: Jakie to dziwne... Ani razu, w żadnym akapicie „Władcy Pierścieni” nie wspomniano o Jezusie Chrystusie. A przecież z każdej niemal strony utworu spogląda na nas Jego twarz.

8. Coś dla młodych

Właściwie od tego powinienem zacząć, zgodnie z ludową mądrością: „Czym skorupka za młodu nasiąknie...” Często lekceważymy problem literatury dziecięcej i młodzieżowej, a przecież to szalenie ważne, jakimi treściami nasiąkną nasze dzieci.

Młody człowiek, jeśli już posiądzie szlachetną sztukę czytania, na ogół ucieka przed „poważnymi” tematami, szuka raczej akcji i przygody. Tych niby dostarczają w obfitości również dzieła klasyków, ale... Ale przecież nie podsuniemy przed oczy 8- czy 10-latkowi sceny zarzynania pana Nowowiejskiego, ani palowania Azji Tuhajbejowicza!

Moje pociechy spróbowałem zaintrygować cyklem powieściowym Alfreda Szklarskiego o przygodach Tomka Wilmowskiego. Dalibóg, udało się. Wiem, że obecnie wiele bibliotek i innych ośrodków kultury w ramach popularyzacji czytelnictwa organizuje ferie i wakacje z Tomkiem Wilmowskim, często osiągając budujące rezultaty. Miło mieć świadomość, że w dobie potteromanii, komputerów, robotów, laserowych strzelanek i całego tego technologicznego  szaleństwa, wielu młodych ludzi wciąż fascynują opowieści o tradycyjnej włóczędze po wertepach, o przedzieraniu się przez dżungle, o polowaniach na lwy i tygrysy (którym obowiązkowo strzela się „między ślepia”)...

Szklarski ma przy tym tę przewagę nad innymi autorami powieści przygodowych, że subtelnie acz konsekwentnie uczy polskiego patriotyzmu. U niego prawie wszyscy ważniejsi bohaterowie są Polakami (wzorem dla pana Alfreda, co usłyszałem z jego własnych ust, był sienkiewiczowski Staś Tarkowski). Kiedy podróżnicy przemierzają dżunglę, na czele wyprawy niesiona jest biało-czerwona flaga – sztandar państwa oficjalnie wówczas nieistniejącego. Stale też napotykamy na informacje o polskich śladach na dalekich lądach. A na Syberii z ust rosyjskiego ex-katorżnika popłynie pieśń:
Boże, czto Polszu, rodimuju naszu
 Cholił, lelejał stol dołgije gody...

9. Ojcowie i synowie

Parę lat temu zasłużone triumfy święciła Droga Cormaca McCarthy’ego - historia mężczyzny, który przemierza świat zniszczony apokaliptyczną katastrofą, cały czas walcząc, zdobywając się na nadludzki wysiłek tylko w jednym celu – aby ocalić życie i przyszłość swego syna. Przywołuję tu Drogę, bo to jeden z najwspanialszych we współczesnej literaturze hymnów pochwalnych na cześć ojcostwa.

W dzisiejszym świecie ojcostwo to cnota mocno deficytowa. Ojcowie znajdują się pod ciągłym ostrzałem. A podobno właśnie dzięki Drodze wielu ojców inaczej spojrzało na swych synów, a i niejeden syn dostrzegł wreszcie coś więcej w swoim rodzicielu. Zaprawdę tli się jeszcze płomyk nadziei dla naszej cywilizacji, skoro powstają takie książki.

Wszystko w naszych rękach!

Rozpisałem się zbytnio, a zamiast satysfakcji odczuwam teraz potężne wyrzuty sumienia (bo gdzie Prus? gdzie Reymont? Mackiewicze? Ossendowski? Wańkowicz? Herbert? I legion innych znakomitości?).

Może więc już tylko drobna uwaga na koniec. Powiedzmy sobie szczerze, jeżeli w domu nie ma nawyków czytelniczych, jeśli dziecko nie widzi, od najmłodszych lat, książki w dłoniach mamy i taty - to szanse, że szkoła zamieni dzieciaka w pożeracza lektur przedstawiają się marnie. Sprawy nie załatwi żadne ministerstwo, nawet obsadzone przez właściwych ludzi, ani też nauczyciele, choćby najbłyskotliwsi. Tak naprawdę wszystko spoczywa w rękach rodziców.


Andrzej Solak


poniedziałek, 25 listopada 2013

Obama sam sfinansuje muzułmańskie muzeum

Wojciech Barczynski/FORUM


Prezydent USA Barack Obama ogłosił, że będzie finansował ze swoich oszczędności bieżącą działalność Międzynarodowego Muzeum Kultury Muzułmańskiej w Jackson, w stanie Mississippi. Placówka utrzymuje się z dotacji federalnego budżetu, ale z powodu impasu politycznego do tej pory nie przyjęto ustawy, pozwalającej rządowi zaciągać kredyty na bieżącą działalność administracyjną.


- Podczas zawieszenia budżetowego zamykane są ulubione parki i muzea obywateli (…). Międzynarodowe Muzeum Kultury Muzułmańskiej jest święte. Dlatego zdecydowałem się sięgnąć po własne środki i ponownie otworzyć ten historyczny kawałek amerykańskiej kultury – tłumaczył dziennikarzom swój gest prezydent Obama.

Muzeum – podobnie jak inne placówki kulturalne – zostało zamknięte w ubiegły wtorek, gdy okazało się, że nie znajdą się środki na finansowanie bieżącej działalności administracji rządowej. W poniedziałek Senat odrzucił ostatnią propozycję budżetową z Izby Reprezentantów. Impas fiskalny, w jakim znalazły się Stany Zjednoczone, wynika w dużej mierze z republikańskiej próby blokowania kosztownej i niemoralnej reformy zdrowotnej.

Prezydent USA uzasadniając swoją gorliwość w bezpośrednim finansowaniu działalności muzeum kultury muzułmańskiej podkreślił, że „społeczność muzułmańska zasługuje na pełną akceptację i szacunek, bo Amerykanie zabili miliony muzułmanów za granicą od czasu ataków z 11 września”.

Obama dodał, iż muzułmanie w zdecydowanej większości są ludźmi dobrymi, a teraz nadszedł odpowiedni czas, by dowiedzieć się czegoś więcej na temat ich wiary. – Zachęcam wszystkich do celebracji muzułmańskiej, do odkrywania magii „Sunny”  (zbiór opowieści z życia Mahometa) i magii Koranu. Wszystko to można znaleźć w ponownie otwartym Międzynarodowym Muzeum Kultury Muzułmańskiej.

Khaled Matei, członek Bractwa Muzułmańskiego pochwalił amerykańskiego prezydenta. Za pośrednictwem stacji CNN mówił, że rozmawiał z Barackiem Obamą telefonicznie i podziękował mu za to, co robi dla społeczności muzułmańskiej. Stwierdził, że „z pewnością jest to krok w dobrym kierunku”.
Prezydent USA kończąc konferencję prasową chwalił swój czyn, jednocześnie obciążył Tea Party odpowiedzialnością za impas budżetowy i doprowadzenie kraju do „strasznego stanu”.



Źródło: national.report.net., AS.