piątek, 25 października 2013

Nie mówcie, że “jedno koło od traktoru się zepsuło”. Mówcie, że “trzy są dobre!”

Św. Faustyna

Pod koniec drogi krzyżowej, którą odprawiałam, zaczął się skarżyć Pan Jezus na dusze zakonne i kapłańskie, na brak miłości u dusz wybranych. – Dopuszczę, aby były zniszczone klasztory i kościoły. – Odpowiedziałam: Jezu, przecież tyle dusz Cię wychwala w klasztorach. – Odpowiedział Pan: Ta chwała rani serce Moje, bo miłość jest wygnana z klasztorów. Dusze bez miłości i poświęcenia, dusze pełne egoizmu i samolubstwa, dusze pyszne i zarozumiałe, dusze pełne przewrotności i obłudy, dusze letnie, które mają zaledwie tyle ciepła, aby się same przy życiu utrzymać. Serce Moje znieść tego nie może. Wszystkie łaski Moje, które codziennie na nich zlewam, spływają jak po skale. Znieść ich nie mogę, bo są ani dobrzy, ani źli. Na to powołałem klasztory, aby przez nie uświęcać świat; z nich ma wybuchać silny płomień miłości i ofiary. A jeżeli się nie nawrócą i nie zapalą pierwotną miłością, podam ich w zagładę świata tego… Jakżeż zasiędą na przyobiecanej stolicy sądzenia świata, gdy winy ich cięższe są niżeli świata – ani pokuty, ani zadośćuczynienia… Ach, serce, któreś Mnie przyjęło rankiem, w południe pałasz nienawiścią przeciw Mnie pod najrozmaitszymi postaciami. Ach, serce przeze Mnie szczególnie wybrane, czy na to, abyś Mi więcej zadawało cierpień? Wielkie grzechy świata są zranieniem serca Mego jakby z wierzchu, ale grzechy duszy wybranej przeszywają serce Moje na wskroś…
(św. Faustyna, Dzienniczek, N. 1702)


Paweł VI
Przez jakąś szczelinę do świątyni Boga przedostał się dym szatana: to wątpliwość, niepewność, niepokój, konfrontacja. (…) Wątpliwość wślizgnęła się do naszych sumień; wślizgnęła się oknami, które powinny być otwarte na światło. (…) Również w Kościele zapanował ten klimat niepewności. Sądzono, że po soborze nad historią Kościoła zajaśnieje słoneczny dzień. Tymczasem nastał dzień pochmurny, burzowy; dzień ciemności, poszukiwania, niepewności. (…) Jak do tego doszło? Podzielimy się z wami naszą refleksją: nastąpiła interwencja nieprzyjacielskiej mocy. A imię jej: diabeł.
(Paweł VI, Insegnamenti, t. X, 1972, s. 707)

Józef kard. Ratzinger
Panie, Twój Kościół często wydaje się być tonącą łodzią, łodzią, która z każdej strony nabiera wody. Na Twoim polu widzimy więcej chwastów niż pszenicy. Ubrudzone odzienie i twarz Twojego Kościoła wprawiają nas w zakłopotanie. A jednak to my sami je ubrudziliśmy! To my zdradzamy Cię raz za razem, po wszystkich naszych górnolotnych słowach i szerokich gestach. Miej miłosierdzie dla swojego Kościoła
(Józef kard. Ratzinger (późniejszy Benedylt XVI), rozważania wielkopiątkowe, 2005)

Franciszek

Ośmielam się powiedzieć, że nigdy Kościół nie miał się tak dobrze, jak dzisiaj. Kościół nie upada: jestem pewien, jestem pewien!
(Franciszek, spotkanie z kapłanami diecezji rzymskiej, AD 2013)

Napisał Dextimus dnia 17.9.13



czwartek, 24 października 2013

Przeproście Sarmatów, oświeceniowe nieuki!


Dzięki najnowszym odkryciom nauki Sarmata tryumfuje zza grobu. Barokowy Polak okazuje się w swej pijanej finezji zdecydowanie bliższy prawdy niż kilkadziesiąt pokoleń przemądrzałych bękartów Oświecenia. Pokrewieństwo Polaków i Sarmatów, kimkolwiek by oni nie byli, jest pewne, jeśli tylko mieszkali tam, gdzie się sądzi, że mieszkali lub mówili językiem, którym się sądzi, że mówili - pisze dr Marek Bańczyk*.


Wszystkie epoki są ważne, ale niektóre epoki są równiejsze od innych. Pamiętacie to ze szkoły?  Jak ładowano wam do głowy, że średniowiecze było takie ciemne, biedne, nadaremne? Barok nadmierny, rozlazły i nadęty? Za to renesans, czy oświecenie to dopiero wniosły światło, tolerancję i pootwierały umysły? Tak to od wczesnych lat nawożono nam mózgi. Popularność stereotypu mohera czy kibola zakiełkowała i rozkwitła na tak właśnie przygotowanych połaciach płatów czołowych inteligenta polskiego. Ecce homunculus: ciemny głupi fanatyczny i bitny, proto-Polak reprezentujący najgorszą zapalczywość i zapalczywą najgorszość. Po przeciwnej stronie, przechadza się po salonie Polak-niePolak, pod rękę z Kartezjuszem i Wolterem wyniośle stąpa. Ironiczne puszcza oko. Pobłażliwie łaja, paluszkiem grozi i za głowę się chwyta. Na taką wizję nas skazali, taką przebodli nas Ojczyzną.

Temu barokowemu Polakowi kompletnie już odbiło. Odurzony megalomanią z domieszką ksenofobii, protomesjanizmu i zwykłego absurdu wymyślił sobie pochodzenie "sarmackie". Dla pań od polskiego z zacięciem Kazimiery Szczuki i peerelowskich historyków z brodami w kolorze musztardy i wytartych swetrach to była dopiero beka nad beki. Dowód na ostateczną aberrację tępola polskiego. Pijany, szablą wywija i szuka nadprzyrodzonego rodowodu wśród jakichś plemion z centralnej Azji. Na pewno pomylił nazwy. Jacy "Sarmaci", o co c’mon? Przez kilkanaście dobrych dekad serwowano nam oficjalną szyderę z polskich barokowych tradycji.

Od zawsze irytowała mnie potajemnie proklamowana wyższość ‘oświeconych’ formacji dziejowych, szczególnie - nachalne ośmieszanie szczególnie wątku sarmackiego. Nawet wtedy – w podstawówce czy w liceum – nie potrafiłem zrozumieć dlaczego wszyscy poddają się takiemu pochopnemu brechaniu bez mocnych dowodów. Wiele jest zaskakujacych rodowodów narodowych, np. kto by pomyślał, że Burgundowie przyleźli ze Skandynawii? A jednak. Zresztą, nawet jeśli teoria sarmacka była mylna, to co? Wiele było mylnych teorii, z których brechania nie uczono w szkole, na które tak otwarcie nie szczuto. Życzyłem brechaczom jak najgorzej. Jakże proroczo i jakże słusznie.
                      
Nie mogę poskromić w sobie swoistej satysfakcji (no dobra - wcale nie chcę jej poskramiać:), gdy prawdziwa nauka niepokalana oświeceniowa tendencyjnością, z wszystkich nadgorliwych wysmiewaczy sarmatyzmu robi właśnie debili. Powtórzmy: DE-BI-LI.

Kim byli Sarmaci, nie wiemy do końca. Wiemy, że był to lud spokrewniony blisko ze Scytami, a właściwie – że Scytowie i Sarmaci mieli wspólnych indoirańskich przodków. W sferze sakralnej, polszczyzna ma pewne, nie wyjasnione dotad związki z językiem staroperskim i już to powinno było zwrócić uwagę naukowców. Gdzie tam.  Beka z sarmacji była tak atrakcyjna, że któż chciałby psuć tę radosną jednomyślność. Aż sama się zepsuła. Na amen.
Wydane w ostatnich latach najwazniejsze prace z zakresu genealogii DNA z chromosomu Y  (Klosow 2009, Różanski 2009, Underhill 2009, Pamjav 2012) nie pozostawiają najmniejszych wątpliwości, że istnieje bliskie genealogiczne pokrewieństwo pomiędzy ludami zamieszkujacymi Azję zachodnią i centralną a nawet – Indie oraz – mieszkańcami Europy Wchodniej. To pokrewieństwo nie jest wytłumaczalne li tylko przynależnością do indoeuropejskiej rodziny językowej (np. w bardzo niewielkim stopniu dotyczy Niemców zwłaszcza na zachód od Łaby, ludów romańskich, nie dotyczy również południowych Słowian). Podstawą tego pokrewieństwa jest haplogrupa R1A i jej najważniejsze podgrupy: M458, L260, M417 i Z93.
Sarmatów nie można już zbadać, bo wymarli. Ale zarówno to, gdzie żyli, jak i to jakim językiem mówili wskazuje bezpsprzecznie na ich przynależność do centralnoazjatyckiej gałęzi R1A (podgrupy Z93 i M417)
Można natomiast zbadać Polskę, póki my żyjemy. I zbadano. I co? i okazało się, że Polska jest zdecydowanym epicentrum R1A w Europie (ok, 56%, potwierdzone w różnych badaniach, główne podgrupy M458 i L260). Nawet pozostałe kraje słowiańskie notują wyniki istotnie niższe (ok.30%). Pochodzenie całej tej linii genealogicznej jest przedmiotem debaty (Indie lub stepy Środkowej Azji), ale samo pokrewieństwo przez nią znaczone – jest pewne. Nikt poważny go nie podważa. Tym samym jest pewne, że wg stanu wiedzy AD 2013, z obecnych ludów europejskich to właśnie Polacy najblizsi są starożytnym Sarmatom (a także Scytom, ludom centralnej Azji oraz Ariom, których migracja na subkontytnent Indyjski również została potwierdzona).
I tak oto współczesna nauka pokazała zadufanym w sobie brechaczom środkowy palec. A dworkowy  barokowy Polak okazuje się w swej pijanej finezji zdecydowanie bliższy prawdy niż kilkadziesiąt pokoleń przemądrzałych bękartów Oświecenia. Pokrewieństwo Polaków i Sarmatów, kimkolwiek by oni nie byli, jest pewne, jeśli tylko mieszkali tam, gdzie się sądzi, że mieszkali lub mówili językiem, którym się sądzi, że mówili. Teoria sarmacka nie była przyciężka, jak wydawało się rozmaitym miernotom. Była ona po prostu uskrzydlona myślą zbyt hardą, buńczuczną a przy tym – zbyt lotną, by mogły ja objąć bez przerażenia te ptasie móźdżki i duchy skarlałe od Oświecenia aż po dziś dzień. Teraz nie mają wyjścia.

Sarmata tryumfuje zza grobu.
Przeproście go grzecznie, nieuki.
Ale już!
Marek Bańczyk

*Ekonomista, zajmuje sie badaniem sieci miast,  współpracownik sieci Globalization and World Cities, jedyny polski współautor Global Urban Analysis 2010. A Survey Of Cities In Globalization (Earthscan, London – Washington 2011), ekspert d/s gospodarki kreatywnej ONZ (pre-UNCTAD XII, Genewa 2008; UNCTAD XIII, Doha, 2012).

Ilustracja: Portret trumienny Stanisława Woyszy (1677), autor nieznany. Jeden z typowych przykładów sztuki polskiego baroku, a przy okazji typowy wizerunek szlachcia polskiego tamtego okresu

środa, 23 października 2013

„Antychryst. Największa tajemnica piekła” – św. Hildegarda z Bingen o czasach ostatecznych i o Antychryście


Część druga


O poczęciu i narodzinach Antychrysta, i że od początku wypełniony duchem diabelskim, i ukrywany i wychowany w tajnych miejscach aż do wieku męskiego, zostanie wtajemniczony we wszelkie sztuki magiczne, i jaka w dniach owych będzie przyszła niepewność rzeczy lub czasów na świecie, lub zamieszanie w Kościele.


28. Nieczysta także kobieta pocznie w tym samym czasie nieczystego syna (jak Hildegarda rozumiała owo „poczęcie” świadczy następujący fragment z Księgi Scivias: Gdy bowiem nadejdzie ów czas, w którym pojawi się strasznie ten najniegodziwszy oszust, matka owa, która porodzi tego zwodziciela na świat, od młodości swojej w dziewczęcym wieku pełna sztukami wad, zostanie wychowana na pustyni wyrzutków pomiędzy najbezbożniejszymi ludźmi, jej rodzice nie będą wiedzieli gdzie jest, ani ci, z którymi będzie przebywała nie będą jej znali, ponieważ diabeł nakłoni ją iść tam, i tam ją zwodniczo przysposobi wedle swojej woli, jakby był „świętym aniołem”. I dlatego oddzieli się ona od ludzi, aby tym łatwiej mogła być ukrytą; stąd także z jakimiś, lecz jednak niewieloma mężczyznami najniegodziwszego bandytyzmu, będzie obcowała potajemnym nierządem, i w takim zamiłowaniu bezwstydu zhańbi się z nimi najgwałtowniejszymi przeciw naturze przeciwnościami, jak to jej rozkaże popełnić „święty” anioł. I tak w najgwałtowniejszym płomieniu nierządu pocznie owego syna zatracenia, nie wiedząc z nasienia którego z owych mężczyzn go poczęła. Lecz Lucyfer, to znaczy wąż starodawny, zadowolony owym bezwstydem, skrzepnięcie to – sprawiedliwym Moim sądem – natchnie swoimi sztukami, i całe je opanuje wszelkimi swoimi mocami w brzuchu swojej matki pełen diabelskiego ducha. Następnie będzie ona unikała zwykłego nierządu i chętnie powie nierozumnemu ludowi, że nie miała mężczyzny, ani nie zna ojca swego dziecka, zaś którego dokonała nierządem, nazwie świętym. Stąd i lud będzie uważał go i nazywał świętym. Tyle Księga Scivias.

Powracając zatem do wywodu z Księgi Liber Divinorum Operum: Nieczysta także kobieta pocznie w tym samym czasie nieczystego syna, ponieważ starożytny wąż, który połknął Adama, jego (Antychrysta) rozedmie w ten sposób wraz z całym swoim zamieszaniem, aby ani jakieś dobro nie weszło w niego, ani w nim być nie mogło. Będzie bowiem wychowywany w ukrytych i różnych miejscach, aby nie został poznany przez ludzi i zostanie wtajemniczony we wszelkie diabelskie sztuczki, i będzie trzymany w ukryciu aż do pełnych dni swego wieku, aby tak długo nie ujawnił perwersji, które będą w nim, aż się nie rozpozna pełnym i obfitującym we wszelkie niegodziwości. Od początku zaś jego narodzin zakipią liczne walki, najliczniejsze sprzeczności rządzących przywódców, i w swojej słuszności zostanie zaciemniona płomienna sprawiedliwość, a miłość wygaśnie w ludziach. Zrodzi się także w nich gorycz (złośliwość) i szorstkość, i będą tak wielkie herezje, aby także heretycy głosili jawnie i bez wahania swoje błędy; taka wątpliwość i niepewność będzie w katolickiej wierze chrześcijan, aby ludzie mieli w wątpliwości kogo nazywają Bogiem; i liczne znaki pojawią się na słońcu, księżycu, i na gwiazdach, i na wodach, i na pozostałych elementach i stworzeniach, tak, aby również w anomaliach (potwornościach) swoich, jakby na (namalowanym) obrazie, zapowiadały przyszłe zła. Stąd także taki smutek opanuje w owym czasie ludzi, aby śmierć mieli jakby za nic. Którzy zaś w wierze katolickiej będą wówczas doskonali, będą oczekiwali w wielkim skruszeniu, co zechce zarządzić Bóg. I te uciski w ten sposób będą postępowały tak długo, aż syn zatracenia otworzy swe usta ku przeciwnej doktrynie. Lecz gdy ów wzniesie słowa fałszywości i swego zwodzenia, zadrżą niebo i ziemia; łańcuch obroży sprawiedliwości, który uczynił Paweł, schodzący aż do mocy stóp tejże, jak wyżej zostało powiedziane, tknięty jakby wielkim podmuchem wiatru wówczas zostanie poruszony pierwszy (raz), ponieważ aż do tego czasu pozostawał mocny i niewzruszony. Paweł oczywiście naukę swoją licznymi cudami umocnił tak stanowczo, i ją najgłębszymi słowami ozdobił tak okazale, aby także tak przetrwała aż do końca świata, w jaki to sposób przedstawia i ten sam łańcuch zstępujący do stóp tejże sprawiedliwości jakby do końca świata. Sam także poprzez prawdę w uniesieniu swego ducha powiedział wierzącym o drugim nadejściu Syna Bożego i o zabójczym ataku syna zatracenia, mówiąc:

Świadectwa listu Pawła do Tesaloniczan zapowiadające koniec świata, i nadejście dzieła i sąd Antychrysta, i w jaki sposób powinny być zrozumiane.

29. Niech nikt was nie przestraszy, ani przez ducha, ani przez mowę, ani przez list niby przez nas przysłany, jakoby nastawał dzień Pański. Niech nikt was nie zwiedzie w żaden sposób, ponieważ jeżeli nie nadejdzie odstępstwo, i nie będzie objawiony człowiek grzechu, syn zatracenia, który się sprzeciwia i wynosi ponad wszystko co nazywa się Bogiem,  albo co odbiera cześć, tak, że zasiądzie w świątyni Bożej, ukazując się jakby był Bogiem (2 Tes 2, 3-4). Której to sentencji zrozumienie jest przyjmowane w ten sposób: Wy, którzy jesteście Boży, i którzy wierzycie Jego słowom, bądźcie uważni, abyście w sercach waszych nie zostali wstrząśnięci żadnym terrorem, to znaczy ani duchowym oszukaństwem, ani słownym zwiedzeniem, ani przez pisma jakby do was prawdziwie były skierowane, jakoby nadszedł ów dzień, który Stwórca ujawni wszystkim sercom ukrytym. Strzeżcie się także, aby ktoś was nie nakłonił zwodniczo do żadnej okazji poprzez iluzoryczne i fantastyczne dzieła, ponieważ o ile nie nadejdzie ów czas, w którym zostanie rozproszona (spustoszona) kościelna godność, i w którym zostanie zdeptana prawdziwa wiara, co jest rozumiane jako odstępstwo, które stanie się w czasie syna zbrodni, którego matka jest oceniana nieczystą, nie znająca przez kogo będzie brzemienną, i zostanie objawiony ten, który będzie człowiekiem grzechu, gdyż poprzez swój początek cały zostanie napełniony grzechami. Stąd i tak zostanie grzesznikiem, powtarzając i gromadząc wszelkie grzechy, i synem najokrutniejszego zatracenia ponieważ cały będzie trwał w zatraceniu; dlatego też tych (wad), które są przeciwne Bogu, będzie nauczał ludzi, którymi tak rozpali ów zwodziciel rodzaj ludzki, w jaki to sposób sam zaczął szaleć po raz pierwszy, gdy chciał być podobny Bogu; i dlatego także będzie sprzeciwiał się wszystkim czczącym Boga, i wyniesie się ponad wszelkie stworzenie, nazywając się Bogiem, i rozkaże być czczony tak jak Bóg. Nie wierzcie (więc), że niby nadszedł dzień Pański, to znaczy, w którym osądzi okrąg ziemski, ponieważ świat (miałby niby właśnie) otrzymać (swój) koniec (a w rzeczy samej będzie to zwodzenie Antychrysta, udającego „karzącego boga”). Ponownie ten sam Paweł napełniony Duchem Świętym mówi: Bowiem już działa tajemnica nieprawości, tak, aby ten, kto teraz trzyma, trzymał, dopóki ze środka nie zostanie (usunięty) (2 Tes 2,7). Której to sentencji zrozumienie jest przyjmowane w ten sposób: Ukryta pokusa objawia się już w dziełach heretyków, w których posłał przodem pociski nakłaniacz nieprawości, pragnący zdusić prawdę prawdziwej wiary; dlatego też właściwym zamiarem, i dobrym usiłowaniem była do tego chęć w takim wiernym człowieku, aby ten, kto trzyma wiarę apostolską i prawdziwie katolicką, teraz trzymał ją mocną i niewzruszoną stabilnością, i stał (w niej), dopóki jest w środku tym, który (jest) pomiędzy jego narodzinami a zgonem, ponieważ w pobliżu czasu syna zatracenia wiara odchylająca się od mocy swojej, już zgięta, zostanie złamana. Bowiem ten, kto ma kościelną wzniosłość w Bogu i słuszną wiarę, trzyma coś wielkiego, gdyż przez nią wejdzie do niebiańskiego królestwa; kto zaś nie ma wiary, nic nie trzyma, ponieważ idzie na zatracenie; i tak również człowiek trwa w środku Mocy Bożej, gdyż zanim został uformowany człowiek, był Bóg, i po tym jak człowiek będzie cieleśnie zakończony, Bóg będzie trwał w Swojej Mocy.

Że starożytny wróg, który zwiódłszy pokonał pierwszego człowieka i został odparty przez Chrystusa-Człowieka, ponownie mniemając sobie, że może zwyciężyć przez innego człowieka, w Antychrysta wleje całą swoją złość sprawiedliwym przyzwoleniem Bożym, aby został wsparty ku zwalczeniu wiary katolickiej i zniszczeniu nauki Chrystusa.

30. Starożytny bowiem wróg, którego Moc Boża wyrzuciła w jezioro otchłani, w jaki sposób spadł gwałtownie w wody ołowiu, ponieważ chciał ustanowić nieprawość, gdy Bóg jest sprawiedliwy i Prawdziwy, i żadnego nie ma podobnego Sobie, gdyż przez Siebie Samego wiecznie Istniejący uczynił wszystko z niczego. A ponieważ (diabeł) zwyciężył pierwszego człowieka, mniema (jednak), że przez innego człowieka, to znaczy Antychrysta, będzie mógł dokonać tego, co niegdyś przedsięwziął, gdy spróbował walczyć przeciw Bogu. Przez diabła (zatem) otworzy oczywiście usta Antychryst i wyleje nimi przewrotne doktryny, jak zostało zapowiedziane, zniszczy wszystko, co Bóg ustanowił w Starym i w Nowym Prawie, i zatwierdzi nieczystości i inne (temu) podobne (jako) nie będące grzechami. Powie bowiem, że nie jest grzechem, jeżeli rozpala się ciało ciałem, twierdząc także, że wszelka czynność została zrządzona przez niewiedzę, ponieważ gdy człowiek z jednej strony jest namiętny, a z drugiej chłodny, ciepło i zimno powinny działać w nim nawzajem dla zachowania umiarkowania. A z innej strony do wiernych powie: „Treść waszego prawa została ustanowiona przeciwko prawu natury, to znaczy, że człowiek nie powinien być ciepłym (namiętnym), a w którego to (przecież) tchnieniu jest ogień, który rozpala (pobudza) całe ciało ludzkie. I w jaki sposób ów może być przeciw naturze swojej zimnym? Lecz czy człowiek porzucił rozum, żeby nie rozpalać ciałem innego (ciała)? Człowiek bowiem ten (tj. Chrystus), którego nazywacie waszym nauczycielem, dał wam prawo, które jest ponad miarę, gdyż tak to wiedzieć wam przykazał. Ja zaś mówię: Trzymajcie się tych dwóch sposobów, to znaczy ciepła i chłodu, i pokrzepiajcie się nawzajem, a rozważcie, aby się oduczyć niesprawiedliwych nakazów rzeczonego człowieka (tj. Chrystusa), ponieważ chociaż rozkazał, aby ludzie nie rozgrzewali się wzajemnie, sami jednak (następnie) uprawiali cieleśnie swoją naturę. Spójrzcie zatem, nie zwiedzeni odtąd niesprawiedliwą doktryną, ponieważ we mnie jest to, co możecie czynić lub nie, i ani wasz nauczyciel nie przedstawił wam słusznych twierdzeń, który chciał, żebyście byli jak duch, który nie jest przyodziany (okryty) ciałem, i który (to duch) nie byłby czynny, jak stworzone ciało ludzkie tak nie było zrodzone, które jest formowane przez ogień, gdyż jeżeli nie byliby stwarzani synowie, nie mieliby możliwości działania. Stąd i wy poznajcie czym byliście. Bowiem ten, który nauczał was pierwszy, zwiódł was, a nie pomógł wam w niczym, ja zaś wpoję wam, abyście poznali samych siebie, i poznacie czym byliście, ponieważ stworzyłem was, i cały jestem we wszystkich, tamten zaś (tj. Chrystus) przypisujący wszelkie swe dzieła innemu (tj. Bogu Ojcu), od siebie samego nie był mówiący niczego, ponieważ z siebie nic nie mógł; lecz ja mówię ode mnie samego, i poprzez mnie samego mogę wszystko”. Tymi słowami i innymi podobnymi ów nieszczęsny syn zatracenia zwiedzie ludzi, nauczając ich, aby żyli wedle smaku ognia cielesnego, i dokonywali wszelkiej woli swego ciała – przeciwnie do nauczań Starego i Nowego Prawa, które wzywają ludzi do czystości, to znaczy tak, aby (dzięki) czystości nie przekraczać swego stanu (tj. duchownego, małżeńskiego lub wolnego). I w ten sposób Lucyfer zaneguje przez to sprawiedliwość Bożą, i wszystko, co rozpocznie czynić, będzie mniemał, że może dokonać przez siebie samego. Jordan odważy się wlewać w swe usta tak, jak ciągle nie nazwany chrzest, lecz ów (właściwy) odwrotnie odrzuci, w jaki to sposób i sam został odrzucony przez chrzest (tzn. że Antychryst będzie miał jakiś pseudo-sakrament na przyjmowanie odstępców od Jezusa, i na przeciwieństwo, czy też parodię chrześcijańskiego chrztu, w którym to przecież następuje wyrzeczenie się diabła). Stąd w ten sposób będzie zamyślał sobie podporządkować i zapanować nad taką liczbą ludzi, aby w porównaniu do jego liczby Syn Boży miał (wówczas na świecie) mniejszą liczbę wiernych.

Dlaczego Antychryst został nazwany przez Apostoła człowiekiem grzechu i synem zatracenia, i przynależne do tego świadectwo z Apokalipsy Jana, i w jaki sposób byłoby rozumiane, i że diabeł miał zwolenników i w Starym i w Nowym Testamencie, jednych zwodząc poprzez bożki, drugich przez heretyków.

31. Wspomniany także człowiek jest nazwany człowiekiem grzechu, ponieważ dokona wszelkich (rodzajów) zła, i że one wszystkie zostaną zrzucone na niego, nazwany synem zatracenia, ponieważ będą go opanowywać śmierć i zatracenie, i jak zostało powiedziane, zwodząc przewrotnymi i najbezbożniejszymi sposobami, pociągnie do siebie mnóstwo ludzi, następnie uczyni się adorowanym jak Bóg, zapewne także, jak Jan opisujący jego dzikość pod wyobrażeniem bestii poprzez ukazanie prawdy, mówi: I uwielbili ją wszyscy, którzy zamieszkują ziemię, i których imiona nie są zapisane w Księdze Życia Baranka (Ap 13,8). Której to sentencji zrozumienie także w ten sposób jest przyjmowane o przyszłości: Skłonni ciałem i umysłem uwielbią bestię nieprawości, którzy to mieszkania serc swoich zanurzą w rzeczach ziemskich, i których imiona nie są zapisane znakami świętości w tym wiecznym życiu, w prośbie o które nie jest znalezione oszustwo. I dlatego na zatracenie będzie zapisany każdy, kto sam czcząc uwielbi zatraconego człowieka, i kto nosi w swoim sercu napis Szatana, który został wypędzony przez Boga, ponieważ ze względu na siebie samego chciał być „bogiem”. Stąd i został nazwany śmiercią, gdyż uciekł od życia, w którym nie jest znaleziona żadna śmiertelność, lecz które ożywia wszystko. I wszyscy owi, którzy oddadzą się temu zatraconemu synowi, czyniąc jego dzieła, nie zostaną zapisani w księdze życia Baranka, ponieważ Baranek Ten Jest Słowem Bożym, przez Które Słowo: Niech się stanie, wyprowadził Bóg wszelkie stworzenie. Diabeł zaś w Starym i w Nowym Testamencie ciągle miał postępujących za sobą; w Starym zapewne przez Baala; w Nowym zaś przez saduceuszy. Lecz jednak następnie od tamtych (tj. wyznawców Baala i saduceuszy) wywodzą się heretycy, którzy stanowi pierwotnego wzrostu (chrześcijaństwa) będą się sprzeciwiali, i błąd owych będzie gorszy od wcześniejszego, ponieważ zanegują w całości Boga w Jego stworzeniu i w żyjących duszach. Wszyscy zatem oni uwielbią nieszczęsną bestię, to znaczy zatraconego człowieka, i powiedzą, że porzucają wiarę (we) Wszechmocnego Boga, gdyż nic nie stoi im naprzeciw, jeżeli opuszczą pouczenia Boże.

O znakach lub zjawiskach i burzach, które uczyni poprzez sztuki magiczne, i w jaki sposób „umarły” i udający zmartwychwstanie, uczyni jakiś napis wynaleziony oszukaństwem diabła, nakreślony na czołach postępujących za nim, przez który zwiedzeni nie będą mogli być od niego więcej rozdzieleni i oddzieleni.

32. I tak ich niewierność jawi się zstępować do wspomnianej złotej głowy leoparda w rzeczonym łańcuchu i obroży, która oznacza Antychrysta, który nazywając się Bogiem, jakby złotą głową, przez sztuki diabelskie i poprzez pobudzanie elementów uczyni straszne zjawiska największych burz – co tak być uczynionym Bóg dozwoli – aby wszelki rodzaj ludzki poznał jego (tj. Antychrysta) upadek. Dlatego bowiem, jakby dla zbawienia ludu swego przez zabicie się, śmierć i przez powstanie, będzie udawał zmartwychwstanie, i uczyni jakiś napis napisany na czołach postępujących za nim, przez który sprowadzi na nich wszelkie zło, zwodząc człowieka tak jak starożytny wąż, aby także następnie mieć w swojej niewoli, rozpali żądzę (pożądanie), i przez tamten napis tak na nich wpłynie sztuką magiczną przeciw chrztowi i przeciw imieniu chrześcijan, aby od niego nie pragnęli się oddzielić, i aby wszyscy zostali nazwani wedle niego samego, w jaki to i sposób (są) chrześcijanie wedle Chrystusa.  Ten napis miał Lucyfer długo w sobie, i nie ujawnił go żadnemu człowiekowi, z wyjątkiem tego jednego, którego całkowicie opanuje w łonie jego matki. I dlatego spodziewa się również, że przez niego będzie mógł dokonać wszelką swą wolę. Lecz ten sam zatracony człowiek, duszę, i to, że żyje, będzie miał nie od diabła, lecz od Boga, kiedy i sam najnieszczęśliwszy sędzia dawnego zwodzenia (tj. diabeł), który znienawidził wszelkie dobra, żywot swój przyjął od Boga. Bowiem jedynie Bóg jest życiem, i wszystko, co oddycha, i wszystko, co żyje, porusza się dzięki Niemu, ponieważ Sam Jeden Jest Początkiem bez początku. I jak Lucyfer walczył w niebie przeciw Bogu, tak również przez tego zatraconego człowieka próbował będzie walczyć na ziemi przeciw ludzkiej naturze Syna Bożego. I to uczyni przez ten napis, którym będzie negował Boga i Stwórcę wszystkiego, siebie uważając za udzielającego swoim bardziej oświecających darów, niż Chrystus Syn Boży udzielił wierzącym w Niego. Napis zaś ten nie będzie wcześniej widziany lub znaleziony w żadnym języku, gdyż Lucyfer wynajdzie go najpierw w sobie samym, i jemu (tj. Antychrystowi) dlatego wyjawi podstępnie, aby przez to zwiódł ludzi, i aby nie rozpoznali oni swego Stwórcy; i przez to samo oszuka w ten sposób niewiernych, aby żadną miarą nie czcili inaczej, niż według tego, do czego przywykli, i co im się podoba (a co zobaczą u Antychrysta). Powie bowiem ten syn zatracenia, że jak upada ścięte drzewo, dopóki go malarz nie przygotuje i nie ozdobi, aby było podziwiane przez wszystkich, tak i również nie będzie miał czci narodzony człowiek, dopóki nie będzie wielbił owego napisu, ponieważ jest w nim większy ratunek i moc, niż była w stworzeniu człowieka. Lecz Bóg zniszczy wszelki wysiłek tego napisu wraz z jego autorem; Pismo zaś, które dał Duch Święty, nie przeminie. Gdy (zaś) tymi fałszywymi znakami (Antychryst) przedsięweźmie przyciągnąć do siebie ludzi z wszelkiego rodzaju, święci i sprawiedliwi zostaną wstrząśnięci w wielkim strachu.

Obietnica Boża o przywróceniu Enocha i Eliasza, i w jaki sposób postępuje z nimi tymczasem, i zarówno, gdy przywróceni, w przeciwnościach będą się mieli pomiędzy ludźmi, i jak wielkim zajaśnieją głoszeniem i mocą cudów przeciw Antychrystowi, przez którego jednak umęczeni, odejdą wraz z niezliczonymi innymi ze świata, i liczba błogosławionych męczenników zostanie doprowadzona do pełnej należnej doskonałości.

Opracował JR
(ciąg dalszy nastąpi)

wtorek, 22 października 2013

„Antychryst. Największa tajemnica piekła” – św. Hildegarda z Bingen o czasach ostatecznych i o Antychryście

Część pierwsza

„Pismo zaś, które dał Duch Święty, nie przeminie”. O „pociskach nakłaniacza nieprawości posłanych przodem”, czyli słów kilka od Doktor Kościoła św. Hildegardy z Bingen

Po przeczytaniu wpisu poświęconego przesłaniom podejmowanym przez Ojca Świętego Benedykta XVI:
http://wobroniewiaryitradycji.wordpress.com/2013/02/14/pontyfikat-w-swietle-apokaliptycznych-czasow-to-przeslanie-z-fatimy-jest-tlem-decyzji-benedykta-xvi/

postanowiłem dowiedzieć się więcej na temat tego, o czym pisała św. Hildegarda z Bingen.
Na półce odnalazłem książkę pt. „Antychryst. Największa tajemnica piekła” – jest to „pierwsza polska książka rozważająca całościowo postać Antychrysta, wedle rozumienia Pisma Świętego i Tradycji Kościoła Zachodniego. Ten swego rodzaju poradnik duchowego przetrwania w czasach ostatecznych tworzą autorzy: św. Ambroży, św. Hieronim, Kasjodor, św. Grzegorz Wielki, św. Izydor z Sewilli, św. Beda Czcigody [...] Hildegarda z Bingen [...] św. Tomasz z Akwinu, św. Brygida Szwedzka [...]”. Autorem zestawienia jest Jakub Szymański – angeolog oraz demonolog.



http://sanctus.com.pl/szczegoly/5496/antychryst_najwieksza_tajemnica_piekla

Książka zawiera również zbiór modlitw, począwszy od Modlitwy do św. Michała Archanioła, a skończywszy na Modlitwie za prześladowany Kościół. Wiele mówiąca jest dedykacja: „Niewieście, Która zmiażdżyła łeb węża”. Koniecznym wydaje się zaznaczyć, że „cytaty z Pisma Świętego pochodzą z Wulgaty lub innych wersji, jakimi posługiwali się święci autorzy tekstów źródłowych”.

Wszystkich zachęcam do pogłębionej lektury, po sięgnięcie po wspomnianą książkę lub inne źródła. Żaden krótki tekst – nie jest w stanie oddać niesamowitego języka św. Hildegardy, jej powiązań życia ludzkiego z naturą oraz światem duchowym. Nieraz przypominało mi się orędzie z Medjugorie, zachęcające do kontemplacji natury, jako pomocy do… odkrycia Boga.

Nie będę się rozpisywał o życiu wizjonerki znad Renu (1099-1179), gdyż na to można y poświęcić osobny wpis. Wspomnę jedynie krótko, iż Hildegarda usłyszała głos z nieba mówiący do niej: „Opowiadaj zatem o cudach tych i opisz to, w ten sposób pouczona i objaśniona”.

W 1141 roku, w wieku 42 lat i 7 miesięcy „przyszło z otwartego nieba ogniste światło wielkiego blasku, które przelało się całe w jej mózg, a serce i duszę tak roznieciło jak płomień, jednak nie płonący. ale ogrzewający, podobnie do tego, gdy słońce ogrzewa jakąś rzecz, na którą rzuca swe promienie. I natychmiast Hildegarda pojęła intelektem sens Ksiąg Starego i Nowego Testamentu. Było to też powodem rozpoczęcia spisywania przez nią wizji religijnych, znanych następnie pod nazwą księgi Scivis (czyli: Znajomość dróg Pańskich)”.

Jej rozwinięciem, pisanym w końcowej fazie życia, a zaczętym w 1163 roku jest Liber divinorum operum (Księga dzieł Bożych).  Z tego dzieła będę cytował fragmenty.

Hildegarda przepowiedziała dzień swojej śmierci: 17 września 1179 roku. Przy jej grobie działy się cuda, rozchodził się miły zapach, dokonywały się liczne uzdrowienia, które miały również miejsce za jej życia. Z powodu ogromnego tłumu nawiedzających grób – nie dawało się odprawiać nabożeństw oraz sprawować Mszy świętych. Przybył wtedy arcybiskup moguncki i stojąc przy jej grobie rozkazał Hildegardzie, aby cuda natychmiast się skończyły. Hildegarda usłuchała.

Podczas wojny trzydziestoletniej w okolicy pojawili się protestanccy Szwedzi, którzy niszczyli z zapamiętaniem katolickie miejsca kultu. W 1632 roku spalili klasztor zakonnic na górze św. Ruperta, gdzie znajdował się grób Hildegardy. „Nastąpiło wówczas coś, co dało Szwedom do myślenia pod względem ich haniebnego zachowania. Otóż zapomniane miejsce pochówku Hildegardy zostało ujawnione w nocy przez pojawiającą się tam światłość, co tak bardzo przeraziło Szwedów, iż pozwolili oni katolikom zabrać trumnę z doczesnymi szczątkami wizjonerki. Zostały one przeniesione do drugiej założonej przez nią  fundacji w Eibingen.”

Dlaczego Hildegarda została włączona w poczet Doktorów Kościoła w 2012 roku?
Co ma nam do przekazania? Czy heretycy nie wykorzystują jej dla swoich celów?
Poniższe słowa pochodzą z Księgi dzieł Bożych, część 3, wizja 10.

(nie zakładałbym porządku chronologicznego opisanych wydarzeń)

Słowa tegoż Chrystusa Pana, które, gdy prowadzony na śmierć, odpowiedział do lamentujących nad Nim, o zielonym oraz zeschłym drzewie, i w jaki sposób powinny być zrozumiane.

19. I dlatego Sam także powiedział do lamentujących nad Nim: Jeżeli z zielonym drzewem to czynią, cóż ze zeschłym się stanie? (Łk 23, 31). Której to sentencji zrozumienie jest przyjmowane  w ten sposób. Sam był zielonym drzewem, gdyż jest początkiem wszelkiej zieloności cnót, jednakże został wzgardzony od niewiernych; Antychryst zaś będzie zeschłym drzewem, gdyż depczący wszelką zieloność sprawiedliwości, te (cnoty), które są w sprawiedliwej zieloności, uczyni zeschłymi, stąd także doprowadzi się do nicości. W owych dniach były także zielone drzewa (cnót), w których ludzie mieli oparcie w naprawieniu wszelkich smutków, i w których nie bali się żadnego strachu przyszłego sądu czasów ostatecznych. Zaś suche drzewo pojawi się wraz z odstępstwem – o którym mówi Św. Paweł, Moje wybrane naczynie – (tuż) przed synem zatracenia, gdy także wszelki smutek nadejdzie wstrząsnąć niebem i ziemią. Niebo i ziemia zostaną oczywiście poruszone w przyszłym sądzie, w jaki to sposób zostało przedstawione w zielonym drzewie (tj. podczas śmierci Chrystusa), gdy okręg firmamentu, który to miał w sobie liczne znaki, z Jego śmiercią usuną blask światła, jak (to) jest ukazane także we wcześniejszych słowach proroków.

Jak będą przez trochę czasu użytkowane różne radości w Kościele z powodu odzyskania stanu sprawiedliwości oraz zasoby rzeczy doczesnych i obfitość dóbr duchowych w dniach przedostatecznych; wtedy część Żydów i heretyków, którzy będą trwali w złu, rozraduje się z domniemania bliskiego, a zgubnego nadejścia Antychrysta.

20. [...] W dniach bowiem owych (przedostatecznych) będzie prawdziwe lato przez Moc Bożą, gdyż wówczas wszyscy staną w prawdzie, to znaczy kapłani i zakonnice klauzurowe oraz pozostałe zakony będą stały w swoich cnotach, żyjąc sprawiedliwie i dobrze, porzucając wszelką wyniosłość i nadmiar bogactw, ponieważ jak przez pokrzepiające chmury i konieczną użyteczność powietrza zostaną wówczas wydane owoce, tak i zarodek życia duchowego przez łaskę Bożą stanie się wówczas jawnym (zostanie wówczas rozpowszechniony). Proroctwo [...] będzie wówczas jawne, mądrość radosna i mocna, wszyscy wierni rozważać się w niej będą jakby w zwierciadle, i wówczas także prawdziwie zażyle aniołowie przywiążą się do ludzi, widząc u nich nowy i święty sposób życia, gdy obecnie z powodu smrodu ich grzechów często odwracają się od nich. [...] Żydzi zaś i heretycy rozradują się wówczas bardzo, mówiąc: „Chwała nasza jest bliska, owych zdepczemy, którzy nas utrudzili i rozproszyli”. Lecz bardzo liczni poganie przyłączą się wówczas do chrześcijan, widząc mnóstwo ich honorów i bogactw, i ochrzczeni  wraz z nimi będą głosić Chrystusa, w jaki sposób działo się i w czasach Apostołów, a Żydom i heretykom powiedzą: „Co wy nazywacie waszą chwałą, to będzie śmiercią wieczną, a którego wy mianujecie panem waszym, owego koniec zobaczycie wraz z największym przerażeniem i zagrożeniem, i wówczas nawrócicie się ku nam, oglądając ów dzień, jak nam to ukazał potomek Jutrzenki, czyli Gwiazdy Morza, Maryi”. Dni w każdym razie owe będą mocne i chwalebne w pokoju i stabilności [...] będą zwiastować nadchodzącym ostatecznym dniom, że cokolwiek przepowiedziały dobrymi proroctwami lub łaską, to w nich zostanie wypełnione. Także mądrość, pobożność i świętość zostanie w nich potwierdzona, ponieważ jeżeli Syn Boży nie byłby przepowiedziany przez proroctwa i nadszedłby jakby w oka mgnieniu, przekazany byłby szybkiemu zapomnieniu, jak zatracony człowiek (tj. Antychryst), który nadejdzie jakby potajemnie (skrycie) i szybko zostanie zniszczony.

Iż ten spokój, odpoczynek i obfitość owoców ludzie będą przypisywali sobie, a nie Bogu, i względem religii (zaczną) na nowo stawać się odrętwiałymi, i ponownie nastąpią tak wielkie udręczenia, jakie nigdy przedtem nie podnosiły się na świecie.

21. [...] w owych dniach wśród tego wszystkiego, w jaki sposób to przedstawia koń w Księdze Scivias (…), wśród ludzi wielce powstaną: rozwiązłość obyczajów, chełpliwość umysłów, a także mnóstwo zmysłowości i innych próżności bez czci, gdyż oni (tj. ludzie) odpoczywający w spokoju pokoju i opływający w obfitości owoców, nie będą przestraszeni żadnym wtargnięciem wojny, ani ograniczeni brakiem owoców. Ale przypisujący je samym sobie, Bogu od Którego pochodzą wszelkie dobra, nie będą okazywali w nich należnej czci. Z tego powodu po wspomnianym spokoju i obfitości nastąpią takie niebezpieczeństwa, jakie wcześniej nie były widziane. Bowiem gdy ludzie [...] będą wypoczywać w tego rodzaju spokoju, nie obawiający się żadnego niebezpieczeństwa, nadejdą inne dni (pełne) wszelkich nieszczęść, w których wypełnią się żałosne głosy proroków i głos Syna Bożego, (gdy) ludzie ze strachu nieustannych cierpień pragnący śmierci i mówiący: „Po cóż się urodziliśmy?”, będą chcieli, aby upadły na nich góry. Wcześniejsze dni smutków i klęski miały niekiedy bowiem jakieś pocieszenie i naprawienie, te zaś wszelkich smutków i niegodziwości pełne, nie odstąpią od zła, lecz nagromadzi się w nich smutek na smutku, niegodziwość na niegodziwości, za nic będą uważane wszelka pora mordów i niesprawiedliwość, a w jaki sposób zabija się zwierzęta na pożywienie, tak i ludzie w szale będą zabijali innych w owych dniach. Gdy bowiem ludy pogańskie będą widzieć chrześcijan pozostających w pokoju i bogatych w dobra, okrutną ufność mając w moc swoją, powiedzą: „Najedziemy chrześcijan naszymi armiami, ponieważ są bez broni i bez siły i możemy ich złapać i zabić jak owce przeznaczone na rzeź”.

I tak z najodleglejszych regionów wezwą najdziksze i najnieczystsze ludy, z którymi się połączą w nierządzie i nieczystości i we wszelkim złu; a lud chrześcijański najadą wszędzie grabieżami i atakami i zniszczą liczne miasta i regiony. Także kościelną karność zbrukają bardzo licznymi próżnościami i nieczystościami, i wszystkich, których będą mogli, splamią w ten sposób. Stąd i dni owe objawią inne, (jeszcze) gorsze dni przyszłe, i będą zapowiadały także nadejście człowieka zatracenia, ponieważ jak nieczysty, który zawsze się plami w nieczystości, stąd (jest) nienasycony, tak i te dni będą pełne nieczystości, ani ich nie będą mogły nasycić. Co i przewidując Dawid, jasnym głosem powiedział:

Słowa Dawida z Psalmu 22, w Osobie Chrystusa i Kościoła zapowiadające prześladowanie bezbożnych, i w jaki sposób powinny być rozumiane.

22. Podzielili sobie szaty moje i los rzucili o moją suknię (Ps 22,19). Co chociaż z powodu pewności zdarzeń późniejszych dosłownie brzmi o przeszłych – o przyszłych jednak tak jest (następująco) przyjmowane. Niewierni poprzez wielki upadek bezbożności podzielą wedle swych chęci sprawowanie świeckich (światowych) godności i funkcji, którymi jakby szatami w Kościele byłem przyodziany; i na tych, którzy jak suknia Moja w życiu duchowym byli Mi bliżsi, ześlą bardzo liczne próżności przez to, że ich odwrócą od sprawiedliwości na drogi swoje i wszelkie prawa kościelne zniweczą przez niszczenie, aby, gdy ich wydadzą prawom niegodziwości, zdeptać zupełnie jako osamotnionych.

Lecz temu złu także ten sam Dawid odpowiada, mówiąc: Ty zaś o Panie nie zwlekaj z wspomożeniem Twoim, wejrzyj ku mojej obronie (Ps 22, 20). Której to sentencji zrozumienie przyjmowane jest w ten sposób: Ja, Kościół, która powinnam być Oblubienicą Twego Syna, o Ojcze Niebieski, chociaż zostałam osłabiona dopiero co, do Ciebie, Ojcze wszystkiego krzyczę, błagając, abyś nie zwlekał z wspomożeniem dla mnie ponieważ moje członki, które są członkami Twego Syna, idą na zniszczenie i rozproszenie. Dlatego jak najszybciej do obrony i mnie, i nich zwróć oczy Twego Miłosierdzia, abyśmy wzgardzeni od Ciebie, nie zostali zupełnie zmiażdżeni.

Także orędownictwo Syna do Ojca za uwolnieniem ciała Swego, którym jest Kościół.

23. Lecz i Syn tymi samymi słowy przemawia do Ojca: „Bądź pamiętający teraz, że pełnia, która została stworzona na początku świata, nie powinna wyschnąć, gdyż na początku świata oglądałeś koniec świata i nie przekazałeś (go) zapomnieniu, tak jak zapomnisz o tych, którzy idą na zatracenie, a że pełnia pokoleń ludzkich, która na początku czasu została przewidziana i stworzona w pierwszym człowieku, jeszcze nie powinna wyschnąć w bezwładzie, ponieważ nie było w Tobie, aby ludzie przed zarządzonym czasem całkowicie zginęli w swoich pokoleniach. [...] człowiek z powodu żadnego swojego nieposłuszeństwa nie zginie w całości, albo, że świat nie przestanie istnieć, tak długo jak (trwa) ciało Moje w członkach swoich, gdyż wierni są członkami Moimi za zarządzeniem Twoim, i zobaczyłbyś mnóstwo klejnotów, tj. doskonałości w tych wszystkich, którzy poprzez Mnie wierzą w Ciebie i Ciebie czczą, błyszczący niby klejnot w cnotach”.

Gdyż w tamtym czasie ludowi chrześcijańskiemu zwróconemu do pokuty i osłabionemu licznymi cierpieniami z powodu jego grzechów, łaska Boża nadejdzie mu z pomocą poprzez liczne cuda, jak to czyniła i Swemu dawnemu ludowi, a pokonawszy licznych wrogów, przyciągnie do Swojej wiary mnóstwo pogan.

24. Wreszcie, gdy niewierne i straszne ludy [...] przywłaszczające zewsząd majątki i własności kościelne, starając się doprowadzić do zupełnej zagłady, i tak jak sępy i jastrzębie poskramiając to, co mają pod skrzydłami i pod swoimi szponami; i gdy nimi lud chrześcijański na wszystkie sposoby osłabiony w pokucie za swoje grzechy, i ani nie przerażony śmiercią cielesną, spróbuje oprzeć się zbrojnie, (wtedy) nadejdzie najmocniejszy wiatr od północy wraz z olbrzymią chmurą i najgęstszą kurzawą, i powiew swój wypuści Bożym sądem przeciw nim tak, że ich gardła zostaną napełnione chmurą, a ich oczy kurzem w ten sposób, iż porzucający swoją dzikość nawrócą się w olbrzymim zdziwieniu. Święta Opaczność uczyni bowiem wówczas w ludzie chrześcijańskim znaki i cuda, tak jak uczyniła również z Mojżeszem w słupie obłoku, i jak Michał Archanioł walczył w obronie chrześcijan przeciw poganom (pod górą Gargano), tak, że wierni synowie Boży uciekający się pod jego opiekę, uderzyli na swoich wrogów i zwyciężyli ich poprzez Moc Bożą, niektórych zapewne przekazując śmierci, a innych zaś wyrzucając ze swoich granic. I dlatego przyłączy się wówczas w prawdziwej wierze do chrześcijan wielki tłum pogan, samych mówiących: „Bóg chrześcijan jest prawdziwym Bogiem, Który uczynił takie znaków nich”. Lecz i zwycięzcy, których Bóg będzie miał w Swojej opiece, będą chwalić Boga mówiąc: „Chwalmy Pana Boga naszego, prawdziwie bowiem jest czczony u nas, gdyż w Jego imieniu poczytujemy się zwycięzcami. Stąd także i moc nasza jest Jego chwałą, ponieważ przez Niego­­­ zwyciężyliśmy tak wrogów Jego, jak i naszych, gdy wiernie uwierzyliśmy w Niego”. I ponownie powiedzą: „Rozważmy także słowa Pańskie w Ewangelii: Powstanie lud pogan przeciw ludowi chrześcijan (Łk 21, 10), tak jak to się stało u nas.”

 Opracował JR
(ciąg dalszy nastąpi)

****************

Dziś, 16 września przypada rocznica urodzin św. Hildegardy z Bingen, a jutro 17 września wspomnienie kościelne Świętej Hildegardy z Bingen, dziewicy i doktor Kościoła- kliknij


Część druga

Że w owych dniach cesarze rzymscy odstąpią od dawnej siły, i pomału zbłąka się i osłabnie imperium (władza) w ich rękach, a także zostanie podzielona wyspa apostolskich honorów, i jedni postawią się drugim nauczycielami lub arcybiskupami w różnych miejscach.

25. W owych zaś dniach cesarze odstępujący od mocy rzymskiej godności, którą wcześniej gorliwie trzymali rzymskie imperium, staną się słabi w chwale swojej tak, aby Bożym sądem pomału zabłąkała się i osłabła władza w ich rękach, ponieważ sami żyjący w obyczajach swoich nieczyści i letni, i służalczy, i haniebni, we wszystkim będą nieużyteczni, i (choć) zapewne pragnęli będą być poważanymi od ludu, lecz pomyślności ludu nie będą poszukiwali, i dlatego także nie będą mogli być poważanymi i szanowanymi. I dlatego także królowie i książęta licznych ludów, które wcześniej były poddane rzymskiemu imperium, od niego się oddzielą, ani nie ścierpią dłużej jemu być poddanymi. I tak rzymskie imperium zostanie rozproszone w osłabieniu. Bowiem każdy naród i każdy lud ustanowi sobie wówczas króla, któremu będzie posłuszny, mówiąc, że bardziej sam był wcześniej obciążony szerokością imperium rzymskiego, niż honorami. Lecz po tym, (gdy) imperialne berło w ten sposób będzie podzielone, ani nie będzie mogło być naprawione, wówczas także zostanie podzielona infuła apostolskich godności. Gdyż ani książęta, ani pozostali ludzie, tak zakonnych, jak i świeckich porządków, w nazwie apostolskiej nie znajdą wówczas żadnej religijności, i umniejszą wtedy godność tej nazwy. Innych także nauczycieli i arcybiskupów pod inną nazwą będą sobie preferować w różnych regionach tak, aby ten zmniejszony apostolski honor w tamtym czasie odłożenia dawnej godności, otrzymał wówczas (jedynie) pod swoją infułę Rzym i niewielu jemu przylegających miejsc. Te zaś (wydarzenia) zdarzą się w części poprzez wtargnięcie wojen, w części zostaną także dokonane przez powszechne narady, i zgodę duchownych i świeckich ludzi, owych zachęcające, aby każdy świecki książę (władca) państwo i lud swój zabezpieczał i (nim) rządził, i aby każdy arcybiskup lub inny duchowny nauczyciel poddanych swoich pociągał do słuszności nauki, (aby) potem nie dręczyły ich zła, którymi za Bożym rozkazem byli wcześniej doświadczani.

Że ponownie w owych czasach nieprawość napiętnowana, a sprawiedliwość wzmocniona, zakiełkują znowu wychowanie w uczciwości i zgodność ze starymi prawami i będą przestrzegane, i będą liczni prorocy, a przed mądrymi staną otworem tajemnice Pism, niekiedy zakipią liczne herezje w różnych miejscach, które będą zapowiadały bliskość nadejścia Antychrysta.

26. I wówczas ponownie trochę osłabiona nieprawość będzie pogrążona, a niekiedy także będzie próbowała powstawać, lecz sprawiedliwość tymczasem będzie stała w swojej słuszności tak, aby ludzie w owych dniach nawrócili się do pierwotnych zwyczajów i ćwiczeń dawnych ludzi w uczciwości, i je utrzymywali i przestrzegali, jak starożytni zwykli je utrzymywać i zachowywać. Lecz także wówczas poprawiał będzie samego siebie w innym każdy król, i książę, i biskup kościelnej godności, gdy zaobserwuje innego sprawiedliwość i zobaczy uczciwe życie, i każdy lud przyjmie poprawienie od innego, gdy usłyszy o jego dojściu do dobra i o powstaniu do słuszności. Powietrze także wówczas ponownie będzie przyjemne i użyteczne (dla) owoców ziemi, ludzie staną się zdrowi i mocni. I w tych (samych) także dniach będą liczne proroctwa i liczni mądrzy, tak, aby stały się jasne wówczas w pełni tajemnice proroków i mądrości innych Pism, i będą prorokowali synowi i córki ich, jak przed wieloma czasami zostało zapowiedziane, i to stanie w takiej czystości prawdy, aby duchy powietrzne (tj. demony) nie mogły w tym wtedy czynić szydzenia. W tym samym bowiem duchu ludzie będą przepowiadali, w którym niegdyś prorocy oznajmiali tajemnice Boże, i na podobieństwo nauki Apostołów, których nauka była ponad wszelkim ludzkim intelektem. Tymczasem zakipią tak liczne herezje i tak rozliczne nieobyczajności wraz z innymi złami, które także będą ukazywały bliskość nadejścia Antychrysta tak, aby ludzie tamtych dni mówili, że nie bywało wcześniej takich zbrodni i takich nieczystości, jakie pojawią się w ich dniach. Co i przedstawia opis świni w Księdze Scivias, gdyż, gdy panuje niekiedy sprawiedliwość, atakuje ją nieprawość; a gdy krzewi się niekiedy nieprawość, zawstydza ją sprawiedliwość, ponieważ świat nie pozostaje nigdy w jednym stanie.

O jakości sądów Bożej Mocy objawiających się około końca świata, i że wówczas liczna część ludności porzucając uczciwość wiary katolickiej zwróci się do syna zatracenia.

27. Teraz zaś, o człowieku to, co widzisz – że wspomniana ostatnia część wzmiankowanego koła (jest) na koniec jak niespokojna i gwałtowna burza, to znaczy blisko końca jego środka, gdzie pojawiła się wspomniana linia przymocowana do tegoż koła – to przedstawia, że sądy Bożej Mocy będą niespokojne i gwałtowne w owych dniach, gdy nie znajdą około końca jego (tj. świata) mocy (trwania) ani czystości, ani w sercach niewiernych ludzi spokojności wiary katolickiej, w której (ten) świat żył niedawno. To znaczy, skoro Wola Boża tak jest zjednoczona z Jego Mocą, o tyle było w Woli Bożej, kiedy świat, i to, co jest w świecie, będzie zakończone przez Moc Jego , gdyż ludzie w czasach owych uciekną od szczerości i pewności (stabilności) prawdziwej wiary, i odstąpią od Prawdziwego Boga, a zwrócą się do syna zatracenia, który to buntując się (przeciw) wszelkim kościelnym instytucjom, spowoduje (z kolei) jemu się sprzeciwiającym wiernym największej gwałtowności wrogość. Bowiem, gdy po wielu uciskach, które ludzie byli znoszący od najazdów obcych ludów, i w sobie samych, wraz z podziałem imperium, już jakby w spokoju (je) powściągną – (gdy) nagle ponownie zakipią liczne herezje i najliczniejsze sprzeczności kościelnych stanowisk.

Źródło: http://wobroniewiaryitradycji.wordpress.com/2013/09/16/antychryst-najwieksza-tajemnica-piekla-sw-hildegarda-z-bingen-o-czasach-ostatecznych-i-o-antychryscie/

poniedziałek, 21 października 2013

Nauka i technologia - Koniec globalnego ocieplenia i upadek prognozowania za pomocą modeli komputerowych


Przez lata, wszyscy słyszeliśmy, że globalne ocieplenie zagraża naszej planecie. Jednak teraz, naukowcy ostrzegają, że era globalnego ochłodzenia wydaje się być przed nami, po tym jak w ubiegłym roku zarejestrowano niezwykłą ekspansję oceanicznego zlodowacenia.

Nawet ostatni raport Międzyrządowego Panelu ds. Zmian Klimatu ONZ (IPCC) wskazuje na to, że według wielu naukowców era globalnego oziębienia jest obecnie w toku.

Okazuje się, że przewidywanie globalnego ocieplenia było jedynie apokaliptycznym straszeniem opartym na błędnych modelach komputerowych.

Globalny szwindel globalnego ocieplenia. Wykład Lorda Christophera Moncktona.




Na przykład, w 2007 roku BBC poinformowało, że Arktyka nie będzie miała lodu w lecie 2013. Oto jak dokładnie straszono w tej publikacji: "Naukowcy z USA przedstawili jedną z najbardziej dramatycznych prognoz zniknięcia arktycznego lodu. Ich najnowsze badania modelowe wskazują, iż północne wody polarne mogą być wolne od lodu w okresie letnim w ciągu zaledwie 5-6 lat. Profesor Wiesław Masłowski powiedział American Geophysical Union, że poprzednie badania nie brały pod uwagę obecnych procesów utraty lodu."



Obecne lato 2013 roku jest już za nami, i trudno dyskutować z najnowszymi zdjęciami satelitarnymi lodowca. Obrazy te, przedstawione poniżej, ujawniają powstanie ponad miliona kilometrów kwadratowych nowego lodu na przestrzeni ostatniego roku. Jest to wzrost o 60 procent w stosunku do poprzedniego roku, donosi Daily Mail.

Oto zdjęcia satelitarne, pokazujące ekspansję lodu:



Jak widać na obrazku, zasięg lodu w sierpniu 2013 (po prawej) znacznie wzrósł w stosunku do sierpnia 2012 (po lewej stronie).

Teraz muszę stwierdzić rzecz oczywistą, że wyższe temperatury spowodowałyby topnienie lodu, powodując tym samym zmniejszenie się ilości lodu, a nie zwiększenie. Tak więc, obecność szybko rosnących ilości lodu jest dowodem na to, że temperatury w tym regionie spadają a nie wzrastają. Jest to fakt, chyba że wierzysz w magię, w którą wierzy wielu “naukowców”. Jaką magię? A no magię, w której w jakiś sposób wyższe temperatury przyczyniają się do tworzenia lodu. 

Debata w parlamencie europejskim, gdzie Baroso, mimo opublikowania zdjęć idzie w zaparte:

Niemniej jednak, istnieje wielu "naukowców", którzy wierzą tak głęboko w ich argumenty globalnego ocieplenia, że zostali zmuszeni do wymyślenia jakiegoś skomplikowanego, nowego wytłumaczenia by wyjaśnić powstawanie lodu w Arktyce. To wytłumaczenie jest teraz nazywane "pauzą". Mówią, iż szybko rozwijające się lodowce są spowodowane "pauzą" w globalnym ociepleniu!


Link do oryginalnego artykułu: LINK


(przypis prisonplanet.pl
O tym kto stworzył politykę globalnego ocieplenia oraz dlaczego rządzące elity nie wycofają się z tej teorii nawet chodząc po pas w śniegu w środku lata, można przeczytać w artykułach: