piątek, 13 września 2013

Kajetan z Thieny


Święty

Kajetan z Thieny (CRT)
Gaetano di Thiene
zakonnik
Diedci-Solimena-Sangaetano.jpg 
Data urodzeniapaździernik 1480
Vicenza
Data śmierci7 sierpnia 1547
Neapol
Kościół/
wyznanie
rzymskokatolicki
Data beatyfikacji1629
przez papieża Urbana VIII
Data kanonizacji1671
przez papieża Klemensa X
Wspomnienie7 sierpnia
Patronbezrobotnych, poszukujących pracy, bankowców, Zmartwychwstańców
Szczególne miejsca kultuNeapol
Kajetan z Thieny, włos. Gaetano di Thiene (ur. 1480 w Vicenza we Włoszech, zm. 7 sierpnia 1547 r. wNeapolu) – założyciel zakonu teatynów (kleryków regularnych), święty katolicki.

Życiorys

Kajetan urodził się we włoskim mieście Vicenza w 1480 roku. Jego rodzicami byli Kasper i Maria Porto, a ponieważ ojciec Kajetana pochodził z Thieny, świętego często też nazywa się Kajetanem z Thieny. Matka Kajetana, po narodzeniu syna ofiarowała go Najświętszej Maryi Pannie z intencją, abyMatka Boża doprowadziła go do zbawienia.

Kajetan w 1504 roku uzyskał w Padwie doktorat z prawa rzymskiego i kościelnego. W 1506 roku przeniósł się do Rzymu, gdzie na dworze papieskim pełnił funkcję protonotariusza papieskiego. Dwa lata później został mianowany proboszczem w parafiach Malo i Bressanvido. W tym czasie był taki zwyczaj, że proboszczem mógł być mianowany człowiek świecki, żeby mieć źródło utrzymania, ale oczywiście obowiązki duszpasterskie wypełniali kapłani. Kajetan odwiedzał szpitale i przytułki dla ubogich, które starał się w miarę możliwości wspierać. Dopiero w wieku 36 lat Kajetan zdecydował się przyjąć święcenia kapłańskie. W 1520 roku Kajetan powrócił do Vicenzy. Bardzo dużo pracował z ludźmi: głosił kazania, spowiadał, prowadził katechizację dzieci i młodzieży, a także odwiedzał chorych i ubogich w szpitalach i przytułkach. Wokół niego zaczęli się gromadzić uczniowie, którzy wspomagali go w jego pracy.
Wystąpienie Marcina Lutra w 1517 roku, a następnie reformacja były przyczyną ogromnych strat zakonów, szczególnie benedyktynów i augustianów. W wielu krajach Europy życie zakonne ustało (Anglia, Skandynawia, większość państw niemieckich). Niedostosowanie do zmieniającej się rzeczywistości, bogactwo i upadek moralny starych zakonów były szczególnie atakowane przez zwolenników reformacji. W poł. XVI wieku, jako odpowiedź Kościoła, powstał nowy typ zakonów —klerycy regularni, których członkowie kładli nacisk głównie na indywidualną, wewnętrzną religijność kapłanów i wiernych, pracę duszpasterską — kazania, spowiedź, ćwiczenia duchowne, a także edukacyjną. Najważniejszym zakonami kleryckim stali się jezuici, założeni w 1534 roku przez św. Ignacego Loyolę, a także pijarzy, teatyni i kamilianie (kanonicy regularni posługujący chorym). Dążenia do odnowy przejawiały się również wśród mendykantów – zakonów żebrzących (karmelici bosi,franciszkanie obserwanci, franciszkanie reformaci) i zakonów mniszych (cystersów-trapistów).
W 1523 roku Kajetan powrócił do Rzymu, a w rok później papież zatwierdził powstanie nowego zgromadzenia zakonnego, założonego przez św. Kajetana. Zakon nazwano Kanonikami Regularnymi, ale od imienia założyciela nazywano go również kajetanami; używano również nazwy teatyni. Wśród pierwszych braci tego zakonu znalazł się także późniejszy papież Paweł IV. W 1527 roku cesarz Niemiec i król Hiszpanii Karol V Habsburg, chcąc zemścić się na papieżu Klemensie VII, najechał Rzym i splądrował miasto. Św. Kajetan był przez pewien czas więziony. Kajetan szczególne nabożeństwo miał do Dzieciątka Jezus. Do dnia dzisiejszego figurka Dzieciątka Jezus św. Kajetana słynie jako cudowna. W 1547 roku w Neapolu wybuchła wojna domowa. Święty Kajetan miał prosić Pana Boga, by przyjął ofiarę jego życia dla zahamowania rozlewu krwi. Pan Bóg widać przyjął ofiarę, ponieważ 7 sierpnia tego roku Kajetan zmarł.

Kult

Relikwie
Relikwie św. Kajetana złożono w okazałym grobowcu w kościele San Paolo Maggiore w Neapolu, gdzie spoczywają do dzisiaj.
Proces beatyfikacyjny i kanonizacyjny
Beatyfikacji Kajetana dokonał papież Urban VIII w 1629 roku. Kanonizował go w 1671 roku papieżKlemens X.
Dzień obchodów
Wspomnienie liturgiczne w Kościele katolickim obchodzone jest 7 sierpnia.

Zobacz też

Źródło: http://gazetawarszawska.com/2013/08/07/kajetan-z-thieny/

czwartek, 12 września 2013

Braun krytycznie o inteligencji, masonerii, PiS, TV Republice i demokracji

W warszawskim Domu Literatury odbyło się, zorganizowane przez związane z TFP organizacje i media, spotkanie ze znanym reżyserem filmowym Grzegorzem Braunem, i Gabrielem Maciejewskim. Tematem spotkania było zagadnienie wykorzystywaniu historii jako narzędzia polityki.

 Grzegorz Braun nie krył, że współcześnie historia jest instrumentem polityki. Popularną w III RP wersje historii, reżyser uznał za zbiór mitów i legend warunkowanych przesądami inteligencji. Braun do przesądów inteligencji zaliczył wiarę w postęp, postulat uwspółcześniania wiary, etatyzm, pacyfizm – będący racjonalizowaniem własnej słabości, oraz filosemityzm – przejawiający się w nie dostrzeganiu realnej działalności Żydów. Przez te przesądy inteligencja jest upośledzona intelektualnie i jak dzikie plemiona niektóre aspekty rzeczywistości traktuje jako tabu.



Reżyser stwierdził też, że Polaków wytresowano by odczuwali kompleks niższości, podczas gdy przez wieki Polska była centrum konfliktu cywilizacyjnego w Europie. Winą za ogłupianie Polaków prelegent obarczył między modernistów w Kościele katolickim. Zdaniem Brauna historia Polski by służyć Polakom musi w centralnym miejscu umieścić losy katolicyzmu w Polsce.

Reżyser ubolewał nad tym, że polscy historycy przyjęli angielski imperialistyczny pełen pogardy punkt widzenia na Polskę i Polaków reprezentowany przez Normana Davisa.

Braun zwrócił uwagę publiczności na to, że w środowiska aspirujących do korzystania z przewodzenia polskim patriotom szerzą rewolucyjną masońską propagandę. Za przykład podał „Wielką Księgę Patriotów Polskich” wydawnictwa Biały Kruk, która przedstawia masonów szkodzących Polsce jako patriotów.

Zdaniem Brauna do wolnej Polski nie dojdziemy idąc ręka w rękę z masonami. Braun podkreślał destruktywną rolę masonerii w Polsce, której celem jest zniszczenie kościoła katolickiego i katolickiej Polski. Ubolewał, że kwestia destruktywnej roli masonerii jest tabu.

Dla reżysera kolejne rewolucje są przejawem wielowiekowej wojny jaką siły zła wydały Kościołowi katolickiemu. Braun nawoływał do tego by życie narodowe i indywidualne zawsze było przesiąknięte katolicyzmem, bo wiara katolicka jest najbardziej realną perspektywą.

Zdaniem Brauna polskie powstania wywoływały siły rewolucyjne na szkodę Polski. Powstanie listopadowe miało być wywołane przez Anglików bo Polska była konkurencją gospodarczą dla Anglii - polskie zboże było tańsze od angielskiego. Gdy Królestwo Polskie odmówiło Anglikom i nie ograniczyło produkcji zboża, to Anglicy sfinansowali zorganizowanie powstania listopadowego.

Towarzyszący Braunowi Gabriel Maciejewski postulował przyjęcie w historii paradygmatu polskiego, docenienie roli Kościoła katolickiego i procesów gospodarczych w historii, dostrzeżenie tego, że Polska przez wieki była centrum świata europejskiego. Maciejewski podkreślał destruktywną role Anglików w historii nowożytnej Europy, to że pozycja kościoła katolickiego była przeszkodą dla despotyzmu oligarchii, co spowodowało, że kościół jest od wieków niszczony.

Odpowiadając na pytania z sali reżyser przyznał, że PiS odgrywa destruktywną role w Polsce. Obecny stan rzeczy uznał za karykaturalną powtórkę historii, w której współcześni autorzy grają klasyczne role.

Na ten destruktywny spektakl pozwala wielowiekowe ogłupianie narodu – nie da się bowiem współczesnych problemów Polski zredukować do spuścizny tylko po PRL. Kontynuując temat PiS Braun potępił cyniczne wykorzystywanie Kościoła dla doraźnych celów w brudnej polityce przesiąkniętej masońskim duchem. Zdaniem Brauna PiS utylitarnie traktuje katolicyzm, warunkowo dopuszczając głos kościoła o ile jest to wygodne dla polityków PiS. Równie szkodliwą role zdaniem Brauna odgrywa TV Republika, która sączy w umysły patriotów rewolucyjną truciznę.

Swoje wystąpienie Braun zakończył stwierdzeniem, że bezsensowna jest aktywność polityczna w demokracji, bo demokracja to patologiczny system, którego nie da się naprawić.

Jan Bodakowski 15-06-13 prawy

środa, 11 września 2013

Niebezpieczna ustawa we Włoszech. Nie będzie wolno cytować Biblii?

Izba niższa włoskiego parlamentu obraduje nad projektem nowej ustawy antydyskryminacyjnej. Istnieje obawa, że jeśli wejdzie ona w życie, to oznaczać będzie ona poważne ograniczenie dla jakiejkolwiek opozycji przeciwko związkom homoseksualnym, cywilnym i adopcji dzieci przez homoseksualistów.

Włoscy katolicy obawiają się, że ich kraj pójdzie tą samą drogą, co Wielka Brytania i państwo stanowić będzie zagrożenie dla wolności sumienia i wypowiedzi. Projekt ustawy krytykują zarówno eksperci prawni, jak i biskupi. Obawiają się oni, że cytowanie anty-homoseksualnych fragmentów Biblii czy nauki Kościoła na temat aktów homoseksualnych zostanie uznane za przestępstwo.


Jak napisał Gianfranco Amato, szef stowarzyszenia prawników pro-life „Giuristi per la Vita”, „w świetle tego, co dzieje się w innych europejskich krajach, jeśli nowa ustawa wejdzie w życie to coraz więcej czynów będzie uznawanych za nielegalną dyskryminację homoseksualistów. Wśród tych czynów mogą znaleźć się publiczne wspieranie zakazu homoseksualnych i transseksualnych „małżeństw” i adopcji, jak również uznawanie homoseksualizmu za deprawację czy cytowanie krytykujących homoseksualizm fragmentów Biblii”.

Ustanowienie nowego prawa we Włoszech jest popierane przez potężne organizacje międzynarodowe. Np. włoski oddział Amnesty International napisał w ostatnim tygodniu do wszystkich deputowanych prosząc ich, by „upewnili się, że orientacja seksualna i tożsamość genderowa będą uznane za przyczyny możliwej dyskryminacji”. Jeśli izba niższa włoskiego parlamentu przeforsuje ustawę, to trafi ona do senatu.

Projekt ustawy ma zastąpić obowiązujące obecnie prawo anty-dyskryminacyjne, które miało na celu ochronę przed aktami przemocy motywowanymi przesłankami etnicznymi, rasowymi, narodowymi czy nienawiścią na tle religijnym. Artykuł 4 projektu mówi o „reedukacji” osób „homofobicznych i transfobicznych”. Nowa ustawa wyjmie spod prawa każdą „organizację, stowarzyszenie, ruch czy grupę, która by promowała dyskryminację lub przemoc na tle rasowym, etnicznym, narodowym, religijnym lub bazującym na „homofobii” i „transfobii”. Za członkostwo w organizacjach anty-homoseksualnych grozić będzie od 6 miesięcy do 4 lat więzienia, a za założenie lub przewodzenie takim organizacjom - rok do sześciu lat pozbawienia wolności.

Jak powiedział  Giancarlo Cerelli,, wiceprezes Narodowego Związku Włoskich Katolickich Prawników, nowe prawo poważnie podminowuje wolność sumienia i wypowiedzi. Chociaż tekst został poddany poprawkom nie usunięto z niego określeń takich jak „homofobia” i „trans fobia”. - Te terminy, obce naszemu prawu kryminalnemu, będą musiały być interpretowane przez sędziów - powiedział Cerelli. – Trudno przewidzieć, jakie to będzie mieć konsekwencje – dodał.


Źródło: lifesitenews.com

Mjend

wtorek, 10 września 2013

Grzegorz Braun składa donos na… samego siebie



„Według wszelkiego prawdopodobieństwa, w przekonaniu szeregu osób jestem faszystą aktywnie i publicznie artykułującym poglądy faszystowskie, a więc propagującym faszyzm”. Zdaniem Grzegorza Brauna czas by nim samym zajęła się prokuratura.


Grzegorz Braun poinformował organy ścigania o możliwości popełnienia przestępstwa przez... samego siebie.  Rzekomy „faszysta” wezwał prokuraturę do niezwłocznego podjęcia intensywnego śledztwa.

„Niniejszym zawiadamiam o podejrzeniu popełnienia przestępstwa określonego w artykule 256 kodeksu karnego jako propagowanie ustroju faszystowskiego. Podejrzenie sformułowane zostało publicznie i rozpowszechnione za pośrednictwem środków masowego przekazu przez: Janusza Palikota, Daniela Olbrychskiego, Andrzeja Celińskiego, Marcina Kornaka i innych – zaś podejrzanym jest wyżej i niżej podpisany, Grzegorz Braun” – pisze Braun.

Autodenucjujący się reżyser przytacza wypowiedzi wymienionych osób publicznych, w których sugerowali iż głoszone przez niego poglądy można uznać za „faszystowskie”.

„Zatem według wszelkiego prawdopodobieństwa, w przekonaniu szeregu osób, w tym wszystkich wyżej wymienionych z nazwiska, jestem faszystą aktywnie i publicznie artykułującym poglądy faszystowskie, a więc propagującym faszyzm – co nie tylko wyczerpywałoby w sposób oczywisty znamiona przestępstwa opisanego w art. 256 kodeksu karnego, ale jednocześnie godziłoby wprost w Artykuł 13 Konstytucji” – wzywa reżyser.

Grzegorz Braun wezwał do „do niezwłocznego podjęcia intensywnego śledztwa, w ramach którego w pierwszej kolejności przesłuchani zostaną: J. Palikot, A. Celiński, D. Olbrychski, M. Kornak, a także nieznani mi z nazwisk przedstawiciele Forum Młodej Warszawy”. Reżyser uważa za konieczne przesłuchanie także Moniki Olejnik „jako autorki i gospodyni programów telewizyjnych, w których opublikowano ww. rewelacje na jego temat”.

Braun uprzedza jednak, „że ew. zarzut przestępstwa z art. 256 kk odrzuci bez wahania, jako kompletnie absurdalny i wyjaśni, że jako zdeklarowany zwolennik monarchii katolickiej, jak również wolności, ze szczególnym uwzględnieniem wolności gospodarczej, a także jako polski państwowiec – ideowo znajduję się na antypodach wszelkich totalitarnych projektów ustrojowych i koncepcji filozoficznych, jakie mogą być kojarzone z faszyzmem”.

„Gdyby bowiem okazało się, że rzucane przez nich w przestrzeń publiczną oskarżenia o „faszyzm” nie znajdują dowodnego potwierdzenia – będzie to również ustalenie ważkie i potencjalnie brzemienne w rozmaite skutki, nie wyłączając prawnych. Okaże się wówczas, kto informuje, a kto dezinformuje opinię publiczną” – konkluduje reżyser.


Źródło wPolityce.pl
luk

poniedziałek, 9 września 2013

Jeśli Pan Bóg z nami, któż przeciwko nam?

Polacy znajdą własną drogę, która będzie najlepsza dla Waszej ojczyzny. Przeszło tysiącletnia przyjaźń łącząca nasze narody świadczy o tym, że zarówno Polacy jak i Węgrzy są kreatywni i mają bardzo podobny sposób myślenia. Naszych narodów w historii nierzadko dosięgały klęski i wielkie problemy, ale zawsze potrafiliśmy się z nich uwolnić, wyjść i stanąć na nogi - mówi w rozmowie z PCh24.pl prof. Janos Latorcai, wiceprzewodniczący Parlamentu Węgierskiego.


Korona św. Stefana i insygnia królewskie Węgier. Fot. Schopenhauer/Wikimedia Commons CC

Prymas kardynał Mindszenty powiedział w latach 40. XX w.: „jeżeli chociaż 10 procent Węgrów, będzie modlić się na różańcu, sytuacja w kraju zmieni się na lepsze”. W 2006 r. Węgrzy zapoczątkowali ruch modlitwy za Ojczyznę. Krucjata Różańcowa bardzo szybko rozrosła się do 2 mln uczestników. Czy uważa Pan, że to pomogło w rozpoczęciu obserwowanej przez nas odnowy kraju?




- Jako chrześcijanin i osoba wierząca uważam że modlitwa nie jest jedynie kontaktem z Panem Bogiem, ale również bardzo często pomaga w rozwiązaniu różnych spraw. W przypadku gdy wiele osób modli się w tej samej ważnej intencji, zawsze możemy liczyć na wysłuchanie, Jego pomoc i rozwiązanie problemów. Niestety, jeśli chodzi o poziom religijności, to Europa przeżywa głęboki kryzys i daleko jej do pobożności z czasów kard. Mindszenty’ego. Liberalny świat i obecne tendencje powodują pustkę w duszach Europejczyków. Ludzie żyją jedynie dniem dzisiejszym, nie patrząc w przyszłość. Każdy zajmuje się tylko samym sobą. Ostatnimi czasy na Węgrzech, oprócz znanej Krucjaty Różańcowej tworzyły się mniejsze ruchy modlitewne. Dwukrotnie powstawał wielki łańcuch modlitwy za Budapeszt. Modliliśmy się nie tylko w kościołach, ale również na ulicach wielu miast. Modlitwa bardzo pomaga.



Robert Schuman powiedział kiedyś: „jeśli Europa nie będzie chrześcijańska to w ogóle jej nie będzie”. Nowa węgierska Konstytucja wprost odnosi się do korzeni chrześcijańskich, obejmując szczególną opiekę nad rodziną i życiem. Czy zgadza się Pan ze słowami Schumana i co Pan przez nie rozumie?



- Całkowicie zgadzam się z tym twierdzeniem. Ta bardzo ważna wypowiedź Roberta Schumana jest swego rodzaju ostrzeżeniem dla Europy. Niestety, obecne struktury europejskie nie traktują poważnie tego ostrzeżenia i lekceważą je. Świadczy o tym fakt, że odrzucono możliwość wpisania do europejskiej Konstytucji fragmentu odnoszącego się do chrześcijańskich korzeni Europy. Unia Europejska tym aktem zaprzeczyła idei, z której się zrodziła. Europa powstała na ruinach kultury greckiej, na zdolności organizacyjnej Rzymu i na wartościach chrześcijańskich. Jeśli z tych trzech filarów, zabierzemy choćby jeden, wówczas zaprzeczymy całej idei Europy. Dlatego słowa Schumana uważam za wielki znak ostrzegawczy. Należy wreszcie się obudzić i powrócić do tych wartości, które pozwoliły przetrwać ludzkości i zbudować naszą cywilizację.



Właśnie dlatego w nowej ustawie zasadniczej umieściliśmy pierwsze zdanie naszego hymnu narodowego: „Boże, pobłogosław Węgry”. Chcemy pamiętać o naszej tysiącletniej historii i naszych jednoznacznie chrześcijańskich korzeniach. Dlatego też postanowiliśmy trwać przy rodzinie jako filarze chrześcijaństwa, wyróżniając w Konstytucji, że małżeństwo (rodzina) jest związkiem kobiety i mężczyzny, a jego celem jest zrodzenie potomstwa. Natomiast życie ludzkie powinno być chronione od momentu poczęcia. Jesteśmy krajem, którego ludność się zmniejsza. Rocznie nasz naród zmniejsza się o 34 tysiące. Niestety, w całej Europie można zaobserwować podobne zjawisko. Nasza partia nie wierzy, że ten deficyt możemy nadrobić migracją ludności. Zresztą, gdy spojrzymy na inne zachodnie kraje, takie jak Francja czy Wielka Brytania, to zauważymy jak wszechobecny jest w tych krajach islam i jego wyznawcy. Wszystko to właśnie dzięki pozwoleniu na migrację. Europa z domieszką islamu stanie się tyglem, który nie będzie mógł funkcjonować na chrześcijańskich zasadach.



Węgry po dokonaniu wielu reform, w tym również gospodarczych, mają wielką szansę na odrodzenie i zbudowanie bardzo silnego i znaczącego państwa. Niestety, światowe media często nazywają premiera Orbana faszystą, a kierunek rozwoju kraju, który obrał – zamachem na demokrację. Jak Pan uważa, skąd brała się tak duża krytyka względem przemian węgierskich i dlaczego miała miejsce?



- Myślę, że ci, którzy nazywali Orbana faszystą, całkowicie nie rozumieją pojęcia „faszyzm” i nie wiedzą, czym on tak naprawdę jest. Uważam, że wszelkie epitety pod względem naszych władz i przemian są świadomą polityką mającą na celu oczernienie premiera. Ale, oczywiście, jest również pewna przyczyna tych oskarżeń. W 2010 r. podjęliśmy decyzję o prowadzeniu niespotykanej  w dzisiejszej Europie polityki gospodarczej i ekonomicznej. Nie chcieliśmy stosować rozwiązań proponowanych nam przez Unię Europejską i Międzynarodowy Fundusz Walutowy. Przejęliśmy kraj niezwykle zadłużony, zniszczony i posiadał ogromny deficyt. Zdecydowaliśmy, że sami będziemy walczyć z tymi problemami, ponieważ wiedzieliśmy, że rozwiązania proponowane przez zagraniczne instytucje wpędzą Węgry do takiej przepaści, z której moglibyśmy się już nigdy nie wyzwolić. Obciążenie zadłużeniem jedynie węgierskich przedsiębiorców i pracowników spowodowałoby takie załamanie i zniszczenie, że bardzo trudno byłoby budować nam przyszłość. Wtedy podjęliśmy decyzję, że trzeba wspólnie ponieść koszty utrzymania państwa. To dotyczy również banków, instytucji ubezpieczeniowych oraz międzynarodowych firm handlowych.



Oczywiście, nadepnęliśmy w ten sposób na odcisk pewnym grupom interesu i od tego momentu prowadzona jest ciągle pewna wojna przeciwko nam. Myślę, że te ataki są świadome i celowe. Należy pamiętać, jaka wielka burza wybuchła w Parlamencie Europejskim, po przyjęciu przez Węgry nowej Konstytucji. Co ciekawe, ci, którzy najbardziej ją krytykowali, jak się później okazało w ogóle jej nie czytali i nie znali jej w pełni. Krytykowali ją jedynie na podstawie artykułów prasowych. Niedawno czytałem w prasie niemieckojęzycznej, że na Węgrzech panuje tak straszna sytuacja, że mniejszości narodowe boją się wychodzić na ulice, gdyż obawiają się o swoje bezpieczeństwo. Jednakże, każdy kto przyjedzie na Węgry, może zobaczyć na własne oczy, że te opinie nie mają nic wspólnego z rzeczywistością.



Od czego, Pana zdaniem, Polska powinna zacząć, aby móc pójść drogą jaką nakreśliły Węgry?



- Jestem przekonany, że Polacy znajdą własną drogę, która będzie najlepsza dla Waszej ojczyzny. Przeszło tysiącletnia przyjaźń łącząca nasze narody świadczy o tym, że zarówno Polacy jak i Węgrzy są kreatywni i mają bardzo podobny sposób myślenia. Naszych narodów w historii nierzadko dosięgały klęski i wielkie problemy, ale zawsze potrafiliśmy się z nich uwolnić, wyjść i stanąć na nogi. Polska ma również bardzo duży wpływ na losy naszego regionu. Jestem przekonany, że uda nam się nadal podtrzymywać wieloletnią przyjaźń, która nas łączy i na bieżąco będziemy uzgadniać ze sobą wszelkie sprawy. Grupa Wyszehradzka jest do tego bardzo dobrym miejscem. Możemy przynieść odnowienie dla całej Unii Europejskiej. A jeśli Pan Bóg z nami, to któż przeciwko nam?



Rozmawiał Paweł Ozdoba

Źródło: http://www.pch24.pl/jesli-pan-bog-z-nami--ktoz-przeciwko-nam--,16300,i.html#ixzz2aQO8grag