piątek, 30 sierpnia 2013

Geoinżynieria- wojna o panowanie nad światem. #1


Od początków istnienia historii pisanej ludzkość toczy wojny. Wojny są lokalne lub na większą skalę - globalne. Chrześcijaństwo jako jedyna religia starało się ucywilizować działania wojenne sprowadzając je do serii indywidualnych pojedynków. Niestety żądza pieniądza tworząca wojny religijne i powstanie rozmaitego rodzaju sekt takich jak luteranizm [jeszcze w XX wieku Niemców w Rosji nazywano Lutrami], kalwinizm czy anglikanizm doprowadziła do wojen masowych i rzezi ludności. W początkach ery nowożytnej widoczne było to szczególnie w czasie tzw. wojen religijnych w Niemczech [tak naprawdę walki Hohenzolernów z Habsburgami]. Te azjatyckie zwyczaje doprowadziły po rewolucji masońskiej w 1789 roku, zwanej francuską, a przeprowadzonej przez Anglików, do mordów na szeroką skalę ludności cywilnej, zakończonych rzeziami w II Wojnie Światowej.



Usłużni historycy zawsze starali się znaleźć odpowiednie uzasadnienie dla strony zwycięskiej i oczywiście potępienie dla strony przegranej. Zdziwienie budzi fakt bezmyślnego przyswajania sobie tego rodzaju opowieści przez społeczeństwa. Ludzie zapominają, że wszelkiego rodzaju prace “naukowe” tak obecnie, jak i w dawnych czasach miały charakter propagandowy. Żadnego prawdziwego historyka, czy pisarza nie było stać na wydanie publikacji przedstawiającej prawdę o swoich czasach. Wiemy z historii, że już np. polscy hetmani od XV wieku wozili ze sobą drukarnie masowo wydające odpowiednie pisma propagandowe, które dzisiaj (o ile się zachowały oryginały) masowo cytują zawodowi historycy bez żadnej analizy w rodzaju  "czy to było możliwe”? Przykład pierwszy z brzegu: w kraju nad Wisłą bezmyślnie podaje się, że Krzyżacy w okresie ok. 100 lat wybudowali ok. 120 zamków [a niektórzy doliczają się ok. 200]. Nikt nie pomyśli jakie to są koszta, jakich trzeba mieć specjalistów etc. Nie wspominając o tym, że Krzyżacy sami piszą, iż wykupywali zamki od miejscowych. No ale propaganda mówi, że tutaj były kurne chaty, a technikę przywieźli dopiero Krzyżacy.

W każdej obecnie bibliotece widoczne są dziesiątki tomów opowiadań genseka Jaruzelskiego - Margulca? alias Sultyckiego? alias Wolskiego [ a p.prof.Wieczorkiewicz twierdził wprost, że to matrioszka]. Za 20 - 50 lat każdy student (jeżeli jeszcze tacy będą w Polsce) będzie miał do dyspozycji tylko i wyłącznie te opowiadania na temat stanu wojennego i lat 1980-1990. Jaki jest stopień prawdziwości tych książek każdy może sam sprawdzić. Nie wydaje się natomiast książek autentycznych świadków tych zdarzeń. Oczywiście jest to zupełny przypadek, a nie żadna celowa robota władzy.

Podobne opowiadania i dezinformacje autorstwa innych twórców zniewolenia społeczeństwa typu J. Urbana, czy gen. Cz. Kiszczaka zapełniają półki księgarń i bibliotek. Tak wychowuje się następne pokolenia. To jest permanentna walka o przyszłość. Dlatego słynna instrukcja 003 z 1947 roku wydana w Moskwie dla krajów tzw. Bloku Wschodniego zabraniała publikacji wszelkich oryginalnych tekstów, a pozwalała tylko i wyłącznie na druk omówień czy “opracowań” tych tekstów [Ściśle tajne Moskwa, 2.VI.1947r. K.AA/OC 113 INSTRUKCJA NK/003/47]. Stąd np. w podręcznikach szkolnych pojawił się kupiec arabski Ibrachim ibin Jakub, a zniknął żydowski handlarz niewolników Inbrachim ibin Jakub. Stąd miasto Praga w Czechach podawane jest za główne centrum handlu, ale zniknął przymiotnik -  handlu niewolnikami aż do XIV wieku  (dopiero Bulle papieskie zlikwidowały ten niecny proceder, który pojawił się znowu po kilkuset latach w państwach protestanckich).

Znam ludzi, którzy w latach 1953 musieli palić księgi przywożone z bibliotek Wilna do Gdańska- studenci Politechniki Gdańskiej w czasie nocnych prac porządkowych palili je w piecach na polecenie dyrekcji. Dlatego UB, NKWD i inne służby tak polowały na dokumenty i rodzinne kroniki w latach powojennych - celem było wymazanie pamięci historycznej. Tubylcze narody mają tylko potrafić pisać i czytać, ewentualnie liczyć do 1000 [Rosjanie do 100].

Jednocześnie propaganda starała się wytworzyć wzorce do naśladowania, gloryfikując kolaborantów w okresu rozbiorów. Tworzono bohaterów w rodzaju Pawki Morozowa, Janka Krasickiego i innych. Ludziom wymazano z głów informację, że okres od 1861 do praktycznie 1918 roku, a i potem za Piłsudzkiego- Ginata (agenta niemieckiego i 3 innych wywiadów) był okresem stanu wojennego. Żadna drukarnia nie mogła wydawać książek bez pieczątki cenzury. Żadna księgarnia nie mogła sprzedawać książek bez pieczątki cenzury. Żyją jeszcze ludzie pamiętający czasy stanu wojennego 1981 roku. Wiedzą doskonale, że za posiadanie głupiej, prawie nieczytelnej ulotki można było stracić samochód jako środek przewozu wrogich dla państwa materiałów. Ale zupełnie bezmyślnie przyjmują, że Carska Ochrana - tajna policja- patrzyła przez różowe okulary na działalność wywrotową lokalnych patriotów. Jest to niesamowity wynik prania mózgów kilku zdawałoby się wychowanych w wolności pokoleń. To jednoznacznie świadczy, że system edukacji wprowadzony w 1773 roku przez masona Du Pointa, a nazwany w Polsce enigmatycznie Komisją Edukacji Narodowej działa nadal i przynosi określone korzyści jego twórcom. Vide zakup floty w latach 1936-1939, która w obronie Polski nie oddała żadnego strzału, a ginęła broniąc Anglików. Jest to jedyny w dziejach świata przypadek, że najemnicy - jakimi byli Polacy- nie tylko ginęli za obcy kraj, ale jeszcze musieli za to zapłacić. Wiadomo, że Anglicy odliczyli sobie (dzięki pomocy ”komunistów”) koszt utrzymania armii polskiej w latach 1939-1946. Dzięki cwanej propagandzie ci dzielni ludzie ginęli w dalekich krajach myśląc, że walczą za Ojczyznę.

Jak można się przekonać z publikowanych prac nadal mamy użytecznych idiotów [Lenin alias Goldman], którzy starają się znaleźć wytłumaczenie dla tego rodzaju wydatków. Koszt był dla Polski ogromny. Brak tzw. sprzętu lądowego i samolotów doprowadził do tego, że Polacy w obronie stracili 10 razy więcej żołnierzy aniżeli Niemcy w ataku. Wszelkie podręczniki wojskowe mówią, że to atakujący powinien stracić co najmniej 3 razy więcej sił aniżeli broniący się. Ale to już inna historia. Polacy stracili ok. 200 000 żołnierzy bezpośrednio w działaniach wojennych, a Niemcy 17 000. Komentarz jest zbędny. Natomiast liczby te powinny być ostrzeżeniem dla Czytelników wszelkich publikacji gloryfikujących tamte historyczne wydarzenia.

Przechodząc do tematu geoinżynierii. Ten przydługawy wstęp jest konieczny w celu właściwego zrozumienia tzw. oficjalnych dezinformacji. Jest oczywistym, że żaden wojskowy, ani jakikolwiek inny dokument nie podaje wszystkiego. Po to stworzono pojęcia tzw. tajemnicy służbowej, państwowej i Bóg wie jeszcze jakich, aby móc ukryć wszelkie niecne cele działalności cywilizacji azjatyckich. Czyli państwo przede wszystkim, a ludzie są tylko narzędziem. Kto w Polsce wie np. że jeszcze w 1392 roku przeprowadzono na Wilno olbrzymią krucjatę 292 okrętów angielskich pod wodzą Henryka Lancastera, późniejszego króla Anglii. Dla porównania nasza głośna bitwa pod Oliwą w 1627 roku odbyła się przy 6 -słownie sześciu- okrętach. Przecież Litwa wtedy, już od 6 lat była złączona dynastycznie z katolicką Polską. Kto wie o Kompanii Moskiewskiej wikłającej nas w liczne wojny na Wschodzie? Wypada przypomnieć list otwarty jednego z wysokich urzędników wywiadu niemieckiego, który twierdził, że do 2099 roku cała edukacja i prasa w Niemczech musi podlegać kontroli USA.

OGLĄDAJ >>>

Cele geoinżynierii są w skrócie dwa; bezpośrednie i odległe. W latach 1945 - 1960 były brane pod uwagę głownie cele bezpośrednie np. wywołanie fali tsunami u wybrzeży Nowej Zelandii w 1945 roku poprzez wybuchy podwodne. Chodziło o zniszczenie obrony przeciwnika na plażach wysp japońskich. Użycie bomb atomowych okazało się skuteczniejsze. Ale to inny temat. Innym celem był tzw.radar horyzontalny.

W miarę rozwoju geoinżynierii cele się rozwijały. I tak już w 1974 roku były widoczne nagłe zmiany pogody: np. w Kalifornii w maju spadał grad i śnieg niszcząc plantacje cytrusów. Oczywiście były to anomalie pogodowe tzw. naturalne. W owych czasach nikomu się nie śniło, że można “tworzyć” pogodę, a wojsko nie miało interesu do przyznawania się do manipulacji pogodą. Jeszcze farmerzy mogliby zażądać odszkodowań...

W tym samym okresie powstała czwarta część armii. Po marynarce wojennej, wojskach lądowych i lotnictwie Amerykanie utworzyli Air Space Forces tj. Wojska Kosmiczne mające w swoim posiadaniu między innymi właśnie geoinżynierię.



Przyjmując budżet Pentagonu za 100%, tj. obecnie około 6 bilionów dolarów [ta kwota jest 15 razy większa aniżeli budżet Rosji, czy 6 razy większa od budżetów całego świata razem wziętego)] wojska Air Space “zagospodarowują” 25% tej kwoty. Czyli zupełnie nieistniejące w innych krajach oddziały dysponują w USA taką samą kwotą jaką posiada do dyspozycji całą marynarka wojenna ze swoimi lotniskowcami, korwetami, atomowymi łodziami podwodnymi i lotnictwem, lub ponad milionowa armia lądowa z marines, czołgami, barkami desantowymi i całym tym badziewiem do niszczenia. Powinno to szanownemu Czytelnikowi otworzyć oczy na możliwości tej grupy wojsk.


c.d.n.

Źródło: http://www.prisonplanet.pl/nauka_i_technologia/geoinzynieria_wojna_o,p1300584723

czwartek, 29 sierpnia 2013

Świadectwa historyków na temat głównego wydarzenia naszej ery


Przywykliśmy uważać wszystkich uczonych czasów radzieckich za ateistów. Ale to wcale tak nie było. Oto referat – sprawozdanie znanego filologa radzieckiego, akademika Akademii Nauk ZSRR Aleksandra Iwanowicza BIELECKIEGO (+1961 r.), który on zatytułował – “Niektóre uwagi o literaturze ateistycznej ostatnich lat”.  Zadziwia odwaga, jaką wykazał akademik, kierujący wówczas Instytutem Literatury w Kijowie, prezentując te “uwagi”.

Poniżej pełna wersja tego referatu-sprawozdania, wykonanego na polecenie KC KP Ukrainy.

“Z polecenia Komitetu Centralnego Komunistycznej Partii Ukrainy przejrzałem książki, broszury i artykuły na temat propagandy antyreligijnej, w sumie 18 książek, 41 broszur i 62 artykuły prasowe. W KC KPU zaproponowano mi swoje opinie o naszej literaturze antyreligijnej wypowiedzieć z całą jasnością i zdecydowaniem. Muszę powiedzieć, że uważne zapoznanie się z całkiem obszerną literaturą antyreligijną doprowadziło mnie do następujących wniosków:



1. Literatura ta poraża przede wszystkim swym niesamowitym zacofaniem. Można w niej znaleźć wiele tez, wypowiedzianych w nauce 100-150 lat temu i które już dawno zostały zdecydowanie odrzucone.

2. W wielu przypadkach, sprawa ma się jeszcze o wiele gorzej: znajdujemy tu masę rażących fałszerstw faktów i zupełnie oczywistych zmyśleń.

3. Autorzy wielu prac antyreligijnych ujawniają wstrząsającą ignorancję, często w najbardziej elementarnych zagadnieniach. To ostatnie zresztą tłumaczy się między innymi tym, że wśród niezliczonego mnóstwa ludzi, którzy piszą na tematy antyreligijne, nie ma ani jednego, nie tylko wybitnego, ale nawet zwykłego, szeregowego naukowca.

Rozpatrzonych zostało ponad 120 książek i artykułów propagandy antyreligijnej. Mimo takiej obfitości literatury, uwagi do niej można sprowadzić do kilku punktów, ponieważ przeważająca większość tych broszur i artykułów sumiennie powtarza siebie nawzajem. Czasem ta sumienność jest porażająca.

Na przykład, Gurjew dosłownie powtarza Jarosławskiego i Rożycyna, który nie pozostaje mu dłużny i również dosłownie reprodukuje Jarosławskiego. Podobnych zapożyczeń w różnych artykułach i książkach ujawniono mnóstwo, chociaż moim celem nie było ustalanie stopnia oryginalności przejrzanej literatury.

Swoje główne uwagi pozwolę sobie pogrupować w następujący sposób.

Czy doszło do Zmartwychwstania Chrystusa?

To jest podstawowe pytanie całej religii, całej filozofii, wszystkich nauk, dotyczących poglądów ludzi, bo zmartwychwstać mógł tylko Bóg. W związku z tym pytanie o zmartwychwstaniu – to jest pytanie, czy Bóg istnieje. Nic dziwnego, że niemal wszystkie dzieła literatury antyreligijnej zatrzymują się na pytaniu o zmartwychwstaniu, i wszystkie one, jak to każdy wie, odpowiadają na to pytanie negatywnie. Oni prawdopodobnie nie zdają sobie sprawy, że po niektórych wielkich odkryciach (mowa o nich będzie później) fakt Zmartwychwstania Chrystusa przed końcem swego życia uznał nie kto inny, jak sam Fryderyk Engels. A mianowicie: w przedmowie do ponownego wydania swych prac pisze on tak:

“Najnowsze odkrycia w Kapadocji wymagają zmiany naszego poglądu na niektóre nieliczne, ale najważniejsze wydarzenia w historii świata, i to, co wcześniej wydawało się godnym uwagi tylko mitologów, powinno odtąd przyciągać również uwagę i historyków. Nowe dokumenty, pokonujące sceptyków swą siłą dowodową, przemawiają na korzyść największego cudu w historii, o powrocie do życia Tego, Który był go pozbawiony na Kalwarii“.

Co prawda, te słowa Engelsa pozostały nieznane u nas również dlatego, że nigdy nie były one tłumaczone na język rosyjski w wydaniach dzieł Marksa i Engelsa.

Po odkryciach w Kapadocji, które przekonały nawet Engelsa, nastąpił jeszcze szereg dalszych odkryć, przy czym nie mniej, a bardziej ważnych. O tym będzie później. Teraz wróćmy do sowieckiej literatury ateistycznej.

Podstawą dla tych antyreligijnych autorów, w szczególności dla negujących zmartwychwstanie, jak oni twierdzą, jest brak świadectw o zmartwychwstaniu. Jak w rzeczywistości przedstawia się sprawa? Czy rzeczywiście brakuje takich świadectw? Jeden z takich najczęściej występujących autorów niejaki Duluman, powiedział: “W tamtym czasie, gdy zgodnie z nauczaniem kleru, musiał istnieć na ziemi Chrystus, żyło wielu uczonych i pisarzy: Józef Flawiusz, Austin Tyberiadzki (ros. Остин Тивериадский), Pleksycjusz, (ros. Плексит), Seneka i in. – jednak wszyscy oni nie powiedzieli ani słowa o Chrystusie”. Przytoczyłem cytat z dzieła Dulumana nie dlatego, że uważam go za najbardziej wiarygodnego badacza danego tematu, ale dlatego, ponieważ on dosłownie zacytował tu niejakiego Kandidowa, który przepisał te wiersze od Rakowicza, a ten z kolei, wziął je od Szachnowicza, który dosłownie powtarza Jarosławskiego, a więc, jest to wspólna opinia naszych ateistów. Co prawda, niekiedy spotyka się niewielkie wariacje: na przykład, niejaki Sokołowski do wymienionych przez Dulumana pisarzy dodał Liberiusza Zulię (ros. Либерия Сулия), a Rożycyn i Tarnogradski (ros. Рожицин и Тарноградский) – Tacyta i Balandiusza (ros. Баландия). W ten sposób wyczerpano wykaz starożytnych autorów, którzy według twierdzenia naszych ateistów żyli w tamtym okresie i nic nie napisali o Chrystusie. Czy jest to prawda?

Zacznijmy po kolei. O Chrystusie rzeczywiście nie pisali ani Austin Tyberiadzki, ani Liberiusz Zulia, ani Balandiusz, ale z tej przyczyny, że tych “starożytnych pisarzy” nigdy na ziemi nie było. Żadnego Liberiusza Zulii nie było ani w starożytności, ani w czasach późniejszych. Istniał Laurencjusz Surij (ros. Лаврентий Сурий), ale i on nie żył w czasach Chrystusa, ale dziesięć stuleci później. Jeszcze większe zażenowanie wyszło ze „starożytnym pisarzem” Balandiuszem. Jego również nigdy nie było na ziemi, a był mnich Bollan (ros. Боллан), ale żył on tysiąc pięćset lat po Chrystusie, dlatego wcale nie jest dziwne to, że opisując współczesne mu wydarzenia, nie zajął się on właśnie zmartwychwstaniem Chrystusa. Podobnie został wymyślony i Austin Tyberiadzki. W literaturze znany   jest Osjusz Twierdnik (ros. Оссия Твердник), żyjący w czasach wydarzeń palestyńskich, ale nie był on wcale pisarzem, tylko bohaterem starożytnej bizantyjskiej powieści, postacią literacką.

A więc, ci „starożytni pisarze” raczej nie mogą być brani pod uwagę. Ale oprócz nich, ateiści wymieniają jeszcze Józefa Flawiusza, Pliniusza Starszego, Tacyta. Jak twierdzą ateiści, również oni nie zostawili żadnych świadectw o zmartwychwstaniu Jezusa Chrystusa. Czy to jest prawda?

Zacznijmy od Józefa Flawiusza. Jak wiemy, był on jednym z najbardziej wiarygodnych świadków historycznych. Karol Marks mówił: “Wiarygodna historia może być pisana tylko na podstawie takich  dokumentów, jak dzieła Józefa Flawiusza lub innych o takiej samej jak one wartości”. Ponadto Flawiusz ​​w czasie swego życia mógł być również dobrze zorientowany w wydarzeniach, opisanych w Ewangeliach. Wreszcie, Flawiusz nie był wyznawcą Chrystusa, i dlatego nie ma podstaw, aby  oczekiwać od niego jakichś przesadnych opisów, korzystnych dla chrześcijan. Czy rzeczywiście Flawiusz nic nie mówił o zmartwychwstaniu Chrystusa, jak twierdzą ateiści?

Ci, którzy tak mówią, powinni chociaż jeden raz w życiu, chociaż tylko na chwilę, zajrzeć do fragmentów jego utworów, opublikowanych zaledwie trzy lata temu w radzieckim wydaniu Akademii Nauk ZSRR. A tam czarno na białym jest napisane: “W owym czasie wystąpił Jezus, człowiek wielkiej mądrości, jeśli tylko można nazwać Go człowiekiem, dokonujący cudów; kiedy na skutek donosu naszych najważniejszych ludzi Piłat ukrzyżował Go na krzyżu, zawahali się ci, którzy jako pierwsi Go pokochali. Na trzeci dzień On znów zjawił się do nich żywy”. Jak to powiązać z wypowiedziami i zapewnieniami, że Józef Flawiusz ani słowem nie mówi o Chrystusie

Dokonam teraz małego wyjaśnienia. Sto lat temu powyższemu świadectwu Flawiusza zarzucono nieprawdziwość. Sprawa wyglądała następująco: na początku były znane dwa warianty rękopisu. W jednym z nich były słowa „na trzeci dzień On zjawił się do nich żywy”, w drugim tych słów nie było. Na tej podstawie B. Bauer (ros. Б. Бауэр) (1809 – 1882), a następnie jego następcy postanowili, że te słowa zostały wpisane przez chrześcijan później. Tak powstała legenda o interpolacji u Józefa Flawiusza. Jednak później zostały znalezione jeszcze trzy warianty rękopisu i te znaleziska doprowadziły do innego wniosku: różnice między pierwszym a drugim wariantem tłumaczy się nie wpisem do pierwszego wariantu, a utratą stron w drugim wariancie, w którym brakowały jeszcze dwa rozdziały, co zostało wyjaśnione na podstawie znalezionych później tych trzech wariantów, w których brakujące wiersze o zmartwychwstaniu Chrystusa były umieszczone. Oprócz tego, ważna jest jeszcze jedna okoliczność. Światowej sławy uczony J.Wellhausen (ros. Ю.Вельхаузен) wraz z innym wybitnym filologiem De Sessoni (ros. Де Сессони) przytoczyli niepodważalny dowód na to, że wiersze Flawiusza zostały napisane przez niego samego. Rzecz w tym, że Józef Flawiusz pisał bardzo specyficznym językiem, z zachowaniem cech szczególnych, tak że podrobienie jego było niemożliwe. Ale, oczywiście, ostateczny cios wątpliwościom o oryginale rękopisu zadało znalezienie trzech wariantów jego prac. Pierwszy wariant rękopisu był najstarszym ze wszystkich.

W chwili obecnej żaden z uczonych nie powtarza domysłów o wpisach u Flawiusza. A więc ten, kto nadal to robi pokazuje, że jest opóźniony o dziewięćdziesiąt – sto lat.

A oto dalsze świadectwa.

…Labiritios (Labirinios) [ros. Лабиритиос (Лабириниос)] w chwili zmartwychwstania Chrystusa wraz ze swymi urzędnikami znalazł się niedaleko od tego miejsca (miejsca pogrzebania Jezusa). Wyraźnie widząc upadek kamienia, zamykającego grób i unoszącą się nad tym miejscem niezwykle jasno świecącą się figurę, Labiritios wraz z swymi towarzyszami i strażnikami rzucili się, aby zgłosić to władzom.

… Grek Germidiusz (Germizy) [ros. Грек Гермидий (Гермизий)], który był oficjalnym biografem rządcy Judei, napisał również biografię Piłata. Jego świadectwa zasługują na szczególną uwagę z dwóch powodów. Po pierwsze, zawierają one wiele szczególnie pewnych danych na temat historii Judei. Po drugie, Germidiusz wyraźnie wyróżnia się sposobem przedstawienia swych wypowiedzi. Ten człowiek nie jest zdolny poddawać się jakimś wrażeniom, dziwić się, pasjonować. Wg określenia Akademika S.A.Żebielewa, “on z bezstronną dokładnością aparatu fotograficznego mówi o wszystkim.” Wypowiedzi Germidiusza są cenne jeszcze i dlatego, ponieważ również w czasie Zmartwychwstania Chrystusa był on w pobliżu tego miejsca, towarzysząc jednemu z pomocników Piłata. Ważnym jest dodanie jeszcze jednej okoliczności. Germidiusz początkowo był nastawiony przeciwko Chrystusowi i, jak sam powiedział, namawiał żonę Piłata, aby ta nie starała się, aby mąż zmienił wyrok śmierci na Chrystusa. Aż do samej chwili ukrzyżowania uważał Chrystusa za oszusta. Dlatego z własnej inicjatywy wyruszył w nocy przed Zmartwychwstaniem do Grobu, chcąc upewnić się, że Chrystus nie zmartwychwstanie i Ciało Jego na zawsze pozostanie w ziemi. Ale wyszło inaczej.

“Zbliżywszy się do Grobu i znajdując się w odległości stu pięćdziesięciu kroków od niego – napisał Germidiusz – widzieliśmy w półmroku wczesnego świtu straż przy grobie: dwie osoby siedziały, pozostałe leżały na ziemi, było bardzo cicho. Szliśmy bardzo powoli, i wyprzedziła nas straż, idąca do Grobu, aby zmienić tę, która tam znajdowała się od wieczoru. Później stało się nagle bardzo jasno. Nie mogliśmy pojąć, skąd to światło. Ale wkrótce zobaczyliśmy, że wychodzi ono z przesuwającego się w górze świecącego obłoku. Obłok opuścił się nad Grób i nad ziemią tam ukazał się człowiek, który jakby się cały świecił. Następnie rozległo się uderzenie grzmotu, ale nie w niebie, lecz na ziemi. Od tego grzmotu straże z przerażenia podskoczyły, a następnie upadły. W tym czasie do Grobu z prawej strony od nas ścieżką szła kobieta, która nagle zawołała: “Otworzyło się! Otworzyło się!” I w tym momencie zobaczyliśmy, że rzeczywiście bardzo wielki kamień, zakrywający wejście do pieczary, jakby sam się podniósł i otworzył Grób (otworzył wejście do pieczary Grobu). Bardzo się wystraszyliśmy. Potem, jakiś czas później, światło nad Grobem znikło, nastała cisza, jak zwykle. Gdy przybliżyliśmy się do Grobu, to okazało się, że nie ma tam już ciała pogrzebanego człowieka.”

Świadectwo Germidiusza interesujące jest jeszcze z innego punktu widzenia. Pisze on, że na krótko przed egzekucją Chrystusa w Judei bito monety z dużym wizerunkiem Cezara (Tyberiusza), z jednej strony, i z małym wizerunkiem Piłata na drugiej stronie. W dniu rozprawy nad Chrystusem, kiedy żona Piłata wysłała do niego ludzi, przez których przekonywała męża, aby on nie wydawał wyroku śmierci na Chrystusa (ponieważ przez całą noc w czasie snu cierpiała z Jego powodu), pytała go: “Czym odkupisz swą winę, jeżeli skazany przez ciebie rzeczywiście okaże się Synem Bożym, a nie  przestępcą?”. – Piłat odparł: “Jeżeli On jest Synem Bożym, to On zmartwychwstanie i wtedy pierwszą rzeczą, którą zrobię – zakażę bicia mego wizerunku na monetach, dopóki żyję”. Należy wyjaśnić, że przedstawienie kogoś na monetach uważane było w Rzymie za bardzo wielki zaszczyt. Piłat spełnił swoją obietnicę. Kiedy ustalono, że Chrystus zmartwychwstał, Piłat rzeczywiście zabronił przedstawiania siebie na monetach. Ta informacja Germidiusza w pełni potwierdzona została przez dowody materialne. Z rzymskiej numizmatyki wiadomo, że w Jerozolimie w tym czasie zostały wykonane monety z wizerunkiem Cezara z jednej strony i bez wizerunku Piłata z drugiej.

…Syryjczyk Ejszu, (Eishu) [ros. Ейшу, (Эйшу)], znany lekarz, bliski Piłatowi i leczący go … jest jednym z najbardziej znanych ludzi swego czasu. Wybitny lekarz i przyrodnik, który cieszył się niezwykle wielkim uznaniem na Wschodzie, a potem i w Rzymie, pozostawił prace, które utworzyły całą epokę w nauce.

Z polecenia Piłata wieczorem przed zmartwychwstania znajdował się on w pobliżu grobu wraz z pięcioma pomocnikami, którzy zawsze mu towarzyszyli. Był on także świadkiem pogrzebu Chrystusa. W sobotę dwukrotnie oglądał on grób, a wieczorem na polecenie Piłata udał się wraz z pomocnikami, aby spędzić tu noc. Wiedząc o proroctwach dotyczących zmartwychwstania Chrystusa, Ejszu i jego pomocnicy – lekarze, byli zainteresowani tym również z punktu widzenia naukowców – przyrodników. Dlatego wszystko, związane z Chrystusem i Jego śmiercią było przez nich dokładnie badane. W nocy z soboty na niedzielę czuwali oni po kolei. Wieczorem jego pomocnicy pokładli się spać, ale na długo przed zmartwychwstaniem obudzili się i wznowili obserwację rzeczywistości wokół nich. “My wszyscy – lekarze, strażnicy – pisze Ejszu – byliśmy zdrowi, pełni energii, czuliśmy się tak, jak zawsze. Nie mieliśmy żadnych przeczuć. Absolutnie nie wierzyliśmy, że zmarły może zmartwychwstać. Ale On rzeczywiście zmartwychwstał, i wszyscyśmy to widzieli na własne oczy”. Dalej następuje opis zmartwychwstania … W ogóle Ejszu był sceptykiem. W swych pracach niezmiennie powtarzał zdanie, które następnie dzięki niemu stało się przysłowiem na Wschodzie: “Czego sam nie widziałem, uważam to za bajkę”.

Jak widać z powyższego, wbrew opinii przeciwników religii świadectw o zmartwychwstaniu Jezusa Chrystusa jest wystarczająco dużo.

Jeden z największych na świecie znawców starożytności akademik W.P.Buzeskul (ros. В.П.Бузескул) [1858-1931r.] mówił: “Zmartwychwstanie Chrystusa jest potwierdzone znaleziskami historycznymi i archeologicznymi z taką pewnością, jak istnienie Iwana Groźnego i Piotra Wielkiego … Jeśli zaprzecza się zmartwychwstaniu Chrystusa, to trzeba negować (przy czym z o wiele większego powodu) istnienie Piłata, Juliusza Cezara, Nerona, Augusta, Trojana, Marka Aureliusza, rosyjskich książąt Włodzimierza i Olgi, Aleksandra Newskiego, Iwana Kality, Daniela Galickiego, Jurija Dołgorukiego i wielu innych”.

Jest to tylko niewielka część źródeł, w których mówi się, że Chrystus rzeczywiście zmartwychwstał. Dla zwięzłości ograniczmy się tylko do wykazu innych źródeł: Epifaniusz Afrykański, Euzebiusz Egipski, Sardoniusz Panidor, Hipolit Macedoński, Ammon Aleksandryjski, Sabellin Grek, Izaak Jerozolimski, Konstantyn (Konstancjusz) z Tyru i inni. To są tylko ci, którzy żyli w czasach Chrystusa, przy czym znajdowali się oni w Jerozolimie lub w jej bezpośrednim sąsiedztwie i byli świadkami samego zmartwychwstania lub niepodważalnych faktów, potwierdzających je…

Niezwykle istotnym jest to, że szereg świadectw o zmartwychwstaniu znajdujemy i u żydowskich autorów tamtych czasów, choć oczywistym jest, że Żydzi (nie przyjąwszy chrześcijaństwa) byli skłonni za wszelką cenę przemilczeć fakt zmartwychwstania. Wśród żydowskich pisarzy tamtych czasów, otwarcie mówiących o zmartwychwstaniu, znajdujemy takich wiarygodnych autorów jak Urista Galilejczyk, Ganon Mezopotamski, Szerbrum-ojciec, Fernan (Ferman) z Sarepty, Mananiusz lekarz, Nawin Antioch, Maferkant.

Maferkant był jednym z członków Sanhedrynu, skarbnikiem. To własnie z jego rąk Judasz otrzymał za zdradę trzydzieści srebrników. Ale kiedy po zmartwychwstaniu Chrystusa wśród Żydów powstał alarm, Maferkant był pierwszym członkiem Sanhedrynu, który przybył na miejsce do zbadania sprawy. Przekonał się, że zmartwychwstanie dokonało się. Był przy Grobie Pańskim na chwile przed zmartwychwstaniem: przybył tu z opłatą dla strażników, którzy stali przy grobie (wynajmowani strażnicy otrzymywali zapłatę, można powiedzieć, na akord, po odbyciu każdej warty). Widział on, że Grób Chrystusa jest dobrze pilnowany. Po wypłaceniu pieniędzy odszedł, a strażnicy pozostali do końca zmiany … Ale nie zdążył Maferkant odejść daleko, jak rozległ się grzmot i ogromny kamień został odrzucony przez nieznaną siłę. Wracając z powrotem do grobu, Maferkant zobaczył z daleka zanikający blask nad grobem. Wszystko to opisał w utworze „O władcach Palestyny”, który jest jednym z najbardziej cennych i prawdziwych źródeł na temat historii Palestyny.

Z trudnych do wyjaśnienia przyczyn Maferkant nagle pojawia się u Jemieliana Jarosławskiego (ros. Емельяна  Ярославского) , kierującego Związkiem Bezbożników (jego prawdziwe nazwisko – Gubelman Minej Izraeljewicz [ros. Губельман Миней Израилевич] w następującej wypowiedzi: „O zmartwychwstaniu Chrystusa milczy nawet taki chciwy sensacji partacz jak Majferkant, zwany Marutą”. Potrzebna zaiste najwyższa pomysłowość, aby w jednej niewielkiej wzmiance popełnić tyle śmiesznych przeinaczeń.

Zaraz to wyjaśnimy. Po pierwsze, Majferkant, zamiast Maferkanta, wspomniany przez Jarosławskiego, to wcale nie pisarz, a miasto w Syrii. Po drugie, żadnego „Majferkanta, zwanego Marutą” nigdy nie było, a był Maruta Mefoski (ros. Марута Мефосский), od nazwy miasta, w którym mieszkał, a propos, o ponad pięćset lat później wydarzeń ewangelicznych. Po trzecie, Maruta nie był partaczem, jak zakwalifikował go Jarosławski, a jednym z najbardziej utalentowanych pisarzy tamtego czasu, którego wysoko cenili Goethe, Byron, Hugo i inni. Jego utwór „Syryjskie monisto” (ros.”Сирийское  монисто”) został przetłumaczony na mnóstwo języków europejskich, jak również na rosyjski (z angielskiego) i który został wydany w Gospolitizdacie (ros.Госполитиздат – skrót od Państwowego Wydawnictwa Politycznego – od. A.L.). Na szczęście, pracownicy tego wydawnictwa widocznie nie czytali Jarosławskiego. I tak oto, żyjący w pierwszym wieku naszej ery Żyd Maferkant został zamieniony na Syryjczyka, który żył pół tysiąca lat później i przy tym niewinnie został ogłoszony partaczem.

W sumie, według szacunków największego rzymskiego znawcy literatury historycznej akademika I.W.Nietuszila (ros. И.В.Нетушила) [1850-1928 r.] liczba w pełni wiarygodnych świadectw o zmartwychwstaniu Chrystusa przekracza dwieście dziesięć; według naszych obliczeń, liczba ta jest jeszcze większa – dwieście trzydzieści, ponieważ do danych Nietuszila należy dodać jeszcze te zabytki historyczne, które zostały odkryte po wydaniu jego pracy.

Znaczący jest ten fakt, że przeciwnicy religijni nieustannie unikają dyskusji z poważnymi uczonymi na temat Zmartwychwstania Jezusa Chrystusa. W Leningradzie „Związek Bezbożników” nie odważył się na dyskusję z akademikiem Tarle (ros.Тарле), akademikiem Rostowcewym (ros. Ростовцевым), akademikiem Karejewym (ros. Кареевым), akademikiem Uspieńskim i członkami-korespondentami Akademii Nauk – Jegorowem i Gautier, a w Odesie – z profesorem Parchomienko.

Oczywiście, Zmartwychwstanie Chrystusa – to podstawowe, najważniejsze wydarzenie, po którym wszystko pozostałe w religii ma jakby drugorzędne znaczenie. W rzeczy samej, jeżeli Chrystus zmartwychwstał, to znaczy, że jest On Bogiem. W chwili obecnej dla każdego, co nieco obeznanego historyka, fakt zmartwychwstania jest niezaprzeczalny. Nie tylko wybitni, ale po prostu uczciwi historycy nie wypowiadają już żadnej wątpliwości na ten temat.

Wątpliwości dotyczące zmartwychwstania rozproszyły się, głównie po najważniejszych znaleziskach, których było wiele. Pierwsze odnoszą się jeszcze do XIX wieku, a ostatnie – do naszych dni. Ogromne znaczenie ostatnich znalezisk (rękopisy z Qumran) jest tak wielkie, że informowano o nich nawet w naszej prasie, co prawda, tylko o niektórych częściach składowych. Są to najstarsze teksty żydowskie. One dosłownie wstrząsnęły całym światem.

W najwyższym stopniu znamiennym jest, że wśród naszych przeciwników religii nigdy nie było ani jednego nie tylko wybitnego badacza, ale nawet szeregowego, przeciętnego uczonego. Kim właściwie są nasi przodujący „pisarze”?. Oto oni:

Gubelman (ros. Губельман – pod pseudonimem Jarosławskiego);

Schneider (ros. Шнейдер – pod pseudonimem Rumiancewa);

Friedman (ros. Фридман – pod pseudonimem Kandidowa);

Edelstein (ros. Эдельштейн – pod pseudonimem Zacharowa);

Epstein (ros. Эпштейн – pod pseudonimem Jakowlewa, zajmował stanowisko kierownika oddziału literatury antyreligijnej w Centralnej Radzie Związku Wojujących Bolszewików);

Rakowicz, Szachnowicz, Skworcow-Stiepanow i inni aktywni kierownicy tego Związku: D.Michniewicz, M.Iskiński, J.Kogan, G.Ejlderman, F.Sajfi, A.Ranowicz, J.Ganf, M.Scheinman, M.Altschuler, W.Dorfman, J.Wermel, K.Berkowski, M.Persic, S.Wolfson, D.Sielberberg, I.Greenberg, A.Schlieter. Co można powiedzieć o nich?

Na pierwszym miejscu zwykle stawia się Jemieliana Jarosławskiego. Na przykład, biorę pierwszy tom drugiego wydania jego prac, poświęcony propagandzie antyreligijnej, opuszczam pierwsze trzy strony o jego biografii i które nie mają nic wspólnego z nauką. Na czwartej stronie mówi się, że Chrystus nie mógł się narodzić, ponieważ według Ewangelii On urodził się przy Herodzie, a ten Herod umarł 50 lat wcześniej. Tutaj Jarosławski pomieszał różnych Herodów. Było ich trzech.

Na piątej stronie mówi się, że Biblia – to jest mieszanina różnych wymysłów, zebranych u różnych narodów tamtych czasów. Na dowód powołuje się on na popularną kiedyś, ale odrzuconą przez uczonych, opinię o „dwóch Bibliach” , ponieważ w pierwszych rozdziałach Biblii napisane jest imię Elohim, a w następnych – Jahwe. Ten, kto po raz pierwszy konstatował ten fakt, miał do czynienia nie z tekstem starożydowskim (hebrajskim), a z tłumaczeniami z tego języka. Ale w innych tłumaczeniach, wykonanych bezpośrednio z oryginału, różnicy tej nie ma. W tekście hebrajskim imiona Elohim i Jahwe – to są synonimy, podobnie jak i w języku rosyjskim: Bóg, Pan. I jeżeli w Ewangelii w jednym miejscu mówi się Bóg, a w innym Pan, to wcale nie znaczy, że książkę pisali dwaj autorzy. Tak samo we wszystkich czterech Ewangeliach.

Przechodząc do następnej strony Jarosławskiego czytamy: „Wszystko płynie, wszystko się zmienia” – mówili Rzymianie”. To mówili Grecy: „Panta rhei” (Heraklit).

Na następnej stronie napisano: „Siostra Mojżesza Regina położyła go …” i tak dalej. Do jego wiadomości, Regina – to nie siostra Mojżesza, a … koszyk po hebrajsku.

Na innej stronie: „W księdze żydowskiej „Kabała” jest powiedziane, że człowiek nadał imiona zwierzętom”. W „Kabale” o tym nie ma ani jednego słowa. Powiedziane jest to w tej samej Biblii, za znawcę której uważa się Jarosławski.

Dalej: „Awestyński kapłan Rossonak…” Tutaj w trzech słowach już są trzy błędy. Po pierwsze, awestyńskich kapłanów nie mogło być, ponieważ Awesta – to irańska księga. Po drugie, Rossonak nigdy nie istniał, a był Rossiona. I po trzecie, on nie był kapłanem, ale braminem i przy tym miał związek z Iranem, a nie z Indiami.

Na następnej stronie: „Kompan (towarzysz) boga Ormazda – Achriman”. Achrimana nie można nazwać kompanem Ormazda, ponieważ występują oni jako nieprzejednani antypodzi, przeciwnicy. Jednym słowem, z wykazu błędów Jarosławskiego można by utworzyć tom nawet grubszy, niż tom jego prac, dlatego ograniczamy się do podanych tu przykładów. W jego książce, która narobiła wiele hałasu pt. „Biblia dla wierzących i niewierzących” wykryto 197 błędów, a przecież on, jak się mówi, był specjalistą w zakresie ateizmu.

No, ale może jego następcy bardziej udani? Absolutnie nie.

O Rożycynie. Kiedy przedstawiał on swoją dysertację (rozprawę na stopień naukowy), to nawet tak miękki i życzliwy uczony, jak akademik Buzeskul, poradził, aby zdjąć ją z rozprawy, aby uniknąć całkowitej klapy. Rożycyn przeniósł obronę swojej pracy di Leningradu, ale wybitni badacze-historycy Tarle, Kariejew i Grews również poradzili mu, aby ją usunął.

Nie będę już zatrzymywał się szczegółowo na przeładowanych humorystycznymi miejscami książkach najbardziej współczesnych przeciwników religii Lencmana i Szenkmana (ros. Ленцмана и Шенкмана).

W ogóle, podczas zapoznawania się z naszą literaturą antyreligijną, coraz natarczywiej nasuwa się pytanie: jaka opinię o swych czytelnikach mają ci autorzy?. Widocznie są oni przekonani, że ich czytelnicy są pozbawieni możliwości czytania jeszcze czegokolwiek oprócz ich książek.

Na przykład, artykuł Griszina w piśmie „Nauka i życie”. Pisze on, a redakcja puszcza to do druku, że Biblia błędnie opowiada o przebywaniu Żydów w Egipcie, jest to, zdaniem Griszina, jawny absurd. Do wiadomości Griszina, a także ogólnorosyjskiego pisma , który widocznie pretenduje na miano autorytetu, mogę powiedzieć, że przebywanie Żydów jest w pełni wiarygodne. O tym fakcie historycznym można dowiedzieć się ze wszystkich poważnych badań zarówno historii Egiptu, jak i Judei. Mówią o tym także zabytki Starożytnego Egiptu. Na przykład, (Suchapet): „W niewoli u nas jest tylu Izraelitów, ile ziaren piasku na brzegu Nilu”. I jeszcze: „Odeszli z niewoli Izraelici”. A w epitafium Egipcjaninowi Sefowi jest powiedziane: „Pędziłeś za narodem żydowskim, wychodzącym pod przywództwem Mojżesza z naszej niewoli”. Jest to tylko mała część podobnych świadectw.

Na podstawie wszystkiego, co zostało powyżej powiedziane, dochodzimy do wniosku, że rosyjska propaganda antyreligijna jest absolutnie niekompetentna w omawianym przez nią zagadnieniu”.

Wykorzystana literatura:

Akademik A.I.Bielecki

Akademik I.W.Nietuszil

Akademik W.Buzeskul

Zbiór prac E.Jarosławskiego (1 tom, 2-gie wydanie)

„Biblia dla wierzących i niewierzących” E. Jarosławskiego

Gazety, czasopisma, notatki, broszury, odnoszące się do rozpatrywanego tematu.

Źródło:

Атеистическая литература последних лет

http://www.mirreferatov.com.ua/referat/ru/religiya/ateisticheskaya-literatura-poslednih-let.html

lub:

Атеистическая литература последних лет

http://bigrefs.ru/20/ref.php?id=1231172401



Słowo od tłumacza

Zamieszczone przez Gazetę Warszawską w dniu 8.7.2013 r.http://gazetawarszawska.com/2013/07/08/swiadectwo-swiadka-zmartwychwstania-chrystusa/

przetłumaczone (1 strona) świadectwo jednego ze świadków Zmartwychwstania Chrystusa (Greka Germidiusza) wywołało dość duże zainteresowanie. Gazeta zamieściła też artykuł z tym świadectwem w języku rosyjskim i jego komputerowe tłumaczenie. Otrzymałem szereg listów z podziękowaniem. Jeden z adresatów wytknął mi, że nie podano żadnych źródeł lub dowodów na prawdziwość tego świadectwa. Ponad tydzień szukałem w rosyjskim Internecie tych źródeł, przejrzałem i przeczytałem dziesiątki artykułów, ale ich nie znalazłem. Znalazłem natomiast pełen tekst referatu – sprawozdania, który prof. Bielecki napisał na polecenie KC Komunistycznej Partii Ukrainy i postanowiłem ze względu na Osobę – Pana Jezusa Zmartwychwstałego przetłumaczyć zarówno pełną jak i skróconą wersję tego sprawozdania.

Gazeta Warszawska zamieściła skrócony tekst (5 stron) w języku rosyjskim, zawierający najciekawsze informacje, dotyczące świadectw świadków Zmartwychwstania Pana Jezusa. Pełen tekst ma 7 stron i zawiera poza treścią, zamieszczoną w wersji skróconej, miażdżącą krytykę ateistycznych „naukowców”, wykazując ich kompletne nieuctwo i ignorancję. Z imiennego wykazu tych antyreligijnych „pisarzy” wynika, że ogromna większość z nich była pochodzenia żydowskiego. Wiemy i dzisiaj, jakie jest nastawienie Żydów do Jezusa Chrystusa i Jego Zmartwychwstania.

Spodziewałem się, że prof. Bielecki na końcu referatu poda wykaz literatury, z której korzystał.  Niestety, podał w nim, co jest kuriozalne, tylko nazwiska trzech godziwych uczonych – akademików (w tym siebie) i nazwisko największego ignoranta i nieuka, „uczonego” Jarosławskiego (2 jego prace).

A więc, zamiast tytułów prac naukowych, czyli źródeł, podał nazwiska trzech osób, wybitnych uczonych. Trzy osoby z całą ich wiedzą, zamiast pisanych dokumentów. Na pewno najlepsze źródła, z wiedzą zawartą w mózgu. Pamiętajmy, że działo się to w latach 60-ch ub. wieku, kiedy szczególnie Chruszczow, a potem Breżniew prowadzili bezpardonową walkę z religią, usiłując zniszczyć Cerkiew Prawosławną. Skoro do dziś nie ma tych interesujących nas materiałów źródłowych w Internecie, to możemy być pewni, że prof. Bielecki korzystał z materiałów oryginalnych w języku hebrajskim i greckim. I być może te starożytne pisma jeszcze do dziś nie zostały przetłumaczone na język rosyjski. Być może profesor dlatego nie podał ich tytułów, bo się obawiał, że natychmiast zostaną one zarekwirowane przez organa komunistyczne. Przepraszam za te moje myśli, nie mające dowodów.

Trzeba podziwiać odwagę tego zacnego profesora. Napisał prawdę, bardzo niewygodną dla komunistów. Podziw bierze, gdy czyta się jego podsumowanie sprawozdania:

„Na podstawie wszystkiego, co zostało powyżej powiedziane, dochodzimy do wniosku, że rosyjska propaganda antyreligijna jest absolutnie niekompetentna w omawianym przez nią zagadnieniu”.

Wydaje mi się, że referat profesora Bieleckiego znacznie poszerzył naszą wiedzę o Zmartwychwstaniu Pana Jezusa. O fakcie Zmartwychwstania milczą Ewangelie, ponieważ Apostołowie po pojmaniu Mistrza ze strachu pouciekali i w ukryciu drżeli z obawy o swoje życie. Śmieszne jest twierdzenie Żydów, że to Apostołowie wykradli Ciało Jezusa. Żaden z nich nie byłby w stanie nawet zbliżyć się do Grobu. I żaden z nich nie był świadkiem momentu Zmartwychwstania. Piotr z Janem pobiegli rano do Grobu po dwukrotnym ponagleniu niewiast (bo nie wierzyli), kiedy było już po wszystkim. Nie było nawet straży, która odeszła, bo nie było sensu pilnować pustego Grobu. Natomiast w Ewangeliach jest wiele dowodów na to, że Jezus Zmartwychpowstał. Są relacje niewiast, Piotra i Jana, opisy wizyt Pana Jezusa w wieczerniku, relacja uczniów, idących do Emaus, opis połowu ryb, wniebowstąpienie Chrystusa na oczach 500 osób. Dokumentują one fakt Zmartwychwstania, ale nie chwilę tego niezwykłego Cudu. Zadziwiająca jest ta ilość faktów z chwili Zmartwychwstania w relacji Profesora Bieleckiego. Od 2000 lat Prawda stopniowo wychodzi na światło dzienne, mimo że zło usiłuje ją ukryć. Poznajemy coraz to nowe szczegóły, poszerza się nasza wiedza. I to Bóg decyduje o tym, aby wiedza o Zmartwychwstaniu była pełna. Decyduje o tym nasz Zmartwychwstały Zbawiciel, który jest Prawdą. I w odkrywaniu tej Prawdy zło i ateiści nie mają żadnych szans. Chwała Panu!


Tłumaczył: Andrzej Leszczyński

19.7.2013 r.

środa, 28 sierpnia 2013

Chiny: urzędnicy skatowali kobietę, zabili jej nienarodzone dziecko

Na początku miesiąca urzędnicy Biura Planowania Rodziny w mieście Bijie (Chiny) zabrali Li Fengfei, kobietę w czwartym miesiącu ciąży, do miejscowej „stacji instruktażowej planowania rodziny”. Matka nienarodzonego dziecka nie chciała się zgodzić na jego uśmiercenie, więc została przez nich ciężko pobita.

Po przybyciu na miejsce urzędnicy skatowali Li Fengfei. Zmaltretowana kobieta w końcu podpisała zgodę na aborcję. Wówczas wstrzyknięto jej Rivanol i inne substancje mające wywołać sztuczne poronienie: Mifepristone i Oksytocynę.



Li Fengfei dostała gorączki, ale poród się nie zaczął. Badanie USG wykazało po kilku dniach, że dziecko nie żyje. Kolejne liczne zastrzyki poronne nie wywołały porodu. W czwartek kobieta trafiła do szpitala w stanie krytycznym, a zabite dziecko wciąż pozostawało w jej łonie.

Chińskie władze prowadzą wciąż tzw. „politykę jednego dziecka”. Każda Chinka w ciąży jest pod ścisłą kontrolą urzędników państwowych. Jeśli ma więcej, niż jedno dziecko, często pada ofiarą przymusowej aborcji, sterylizacji, kar finansowych i innych represji. W latach 1980-2009 odnotowano w tym kraju 275 milionów aborcji. Setki milionów kobiet zmuszono do zabiegów sterylizacji i antykoncepcyjnych.

Źródło: polskieradio.pl
pam

Źródło: http://www.pch24.pl/chiny--urzednicy-skatowali-kobiete--zabili-jej-nienarodzone-dziecko,16483,i.html

wtorek, 27 sierpnia 2013

Przełom w leczeniu zespołu Downa

Amerykańscy naukowcy znaleźli sposób na wyeliminowanie dodatkowego chromosomu 21, odpowiedzialnego za powstawanie zespołu Downa.

(fot. 123RF)

Eksperci z Uniwersytetu Massachusetts wierzą, że to przełom w leczeniu choroby.



Do tej pory była możliwa jedynie korekta pojedynczego wadliwego genu. Dr Jeanne Lawrence i jej zespołowi udało się po raz pierwszy „wyciszyć” działanie całego chromosomu, dzięki zastosowaniu genu zwanego XIST. W naturalnych warunkach jest on odpowiedzialny za „wyłączenie” jednej z dwóch kopii chromosomu X, występujących w zarodkach żeńskich.

porady ekspertów:

Zakażenie HPV a ciąża
Stres i niechęć do jedzenia
Naukowcy wpadli na pomysł, aby umieścić gen XIST w komórkach macierzystych pobranych od osoby z zespołem Downa. Następnie uaktywniono go za pomocą tetracykliny. Okazało się, że podobnie jak w przypadku chromosomu X, wyłącza on trzecią, dodatkową kopię chromosomu 21, co pozwala na dalszy rozwój komórek w prawidłowy sposób.

Dr Lawrence zapowiedziała, że nowa technika zostanie zastosowana na mysich zarodkach z trisomią 21. To pozwoli ocenić, czy podobną metodę będzie można wprowadzić u ludzi z zespołem Downa. Zanim jednak uda się opracować skuteczny sposób walki z nadmiarowymi chromosomami, może minąć wiele lat.

kgm/dzieci.pl
Źródło: Daily Mail

Źródło: http://dzieci.pl/kat,1033939,title,Przelom-w-leczeniu-zespolu-Downa,wid,15824668,wiadomosc.html?smgputicaid=610f8a

poniedziałek, 26 sierpnia 2013

Viktor Orban – Człowiek Europy nie może się sprzeniewierzyć swojej chrześcijańskiej tożsamości

Człowiek Europy nie może się sprzeniewierzyć swojej chrześcijańskiej tożsamości, to powinno być zrozumiane również w Brukseli

– powiedział Viktor Orbán 15 kwietnia br. w swym wykładzie zatytułowanym “Chrześcijańska odpowiedź na wyzwania Europy”, wygłoszonym w Pałacu Kongresów i Muzyki Euskalduna w Bilbao na konferencji pn. Katolicy w życiu publicznym.

Zdaniem premiera Węgier, dziś Europa jest na świecie jedynym kontynentem, gdzie duża część elity politycznej wierzy, iż zdoła urządzić swój świat bez Boga i Jego praw.

Dziś w europejskiej polityce panuje wizja agresywnego sekularyzmu, nazywanego rozwojem, a w Brukseli jej wyznawcy są w większości i pragną, by ten ich pogląd stał się przyszłością

– stwierdził zaznaczając, że chcąc, nie chcąc pracują oni nad tworzeniem społeczeństwa bez Boga, społeczeństwa, w którym religia jest tylko dodatkiem do prywatnego stylu życia jednostek.

Chrześcijańskie moralne podstawy



Według Orbána człowiek ukształtowany przez cywilizację europejską nie jest jednak w stanie do końca wyrzucić ze swej głowy chrześcijaństwa i dlatego za bezsensowne uznał wymuszanie nowej wspólnej tożsamości europejskiej, która nie akceptuje podstawowego faktu, iż moralne ramy życia europejczyków wyznacza właśnie przesłanie Biblii.

Jeśli poprzez bankowe manipulacje możemy wzajemnie się okradać, to dlaczego trzeba prześladować kieszonkowców?

- zadał przykładowe pytanie, obrazujące zależność między deprecjacją chrześcijańskiego przesłania a cywilizacyjnymi zagrożeniami.

W opinii szefa węgierskiego rządu dzisiejsza europejska polityka opiera się na dwóch fałszywych przesłankach, co leży u rzeczywistych podstaw obecnego kryzysu. Pierwszy błąd określił następująco: w historii Europy chrześcijaństwo nie odgrywało roli decydującej. Pogląd ten znalazł swój wyraz z fundamentalnym dokumencie Unii, gdzie zabrakło odniesienia do Boga i do chrześcijaństwa. Drugi błąd polega na poglądzie mówiącym, że instytucje i w ogóle hierarchię wartości świata zachodniego można tworzyć i podtrzymywać bez fundamentów chrześcijańskiego porządku wartości, który jest źródłem mocy do konkretnych działań.

Wschód – zdaniem Orbána – dlatego jest bardziej konkurencyjny niż Zachód, gdyż bardziej szanuje dwa źródła swej cywilizacyjnej mocy: pracę oraz tradycje własnej kultury.

Potrzeba chrześcijańskiej odnowy Europy

Podsumowaniem czterdziestopięciominutowego wykładu przywódcy Fideszu było podkreślenie potrzeby duchowej, chrześcijańskiej odnowy narodów starego kontynentu. W praktycznych konsekwencjach bez tej przemiany, bez powrotu do źródeł Europa nie odzyska dawnej zdolności do konkurowania, również na płaszczyźnie gospodarczej.

Po wykładzie premier Węgier odpowiadał na pytania z sali. Jedno z nich dotyczyło wspólnej waluty i europejskiej integracji gospodarczej. Odpowiadając Orbán przywołał kwestię nieprzystąpienia Węgier do unii walutowej, zaznaczając: „jeszcze możemy podjąć decyzję o przystąpieniu później, ale też możemy zdecydować, że w ogóle do tej strefy nie wejdziemy”. Jego zdaniem, ci, którzy są w strefie euro, muszą się do siebie nawzajem dostosowywać a procesy tam zachodzące wskazują kierunek silniejszej integracji europejskiej. Te zaś kraje, które do strefy euro nie należą, mogą decydować, czy chcą w tych procesach uczestniczyć czy raczej pozostać na ich uboczu.

W związku z pytaniem o nową węgierską Konstytucję Orbán oświadczył, że Węgry są takim krajem, w przypadku którego nie odważyłby się twierdzić, iż jego większość pod względem ideologicznym z góry pragnęła była konstytucji chrześcijańskiej, mimo to w powstałym demokratycznie środowisku możliwe stało się pozyskanie większości dla ustanowienia konstytucji, która opiera się na chrześcijańskich wartościach. Środkiem do tego były społeczne konsultacje, w których respondenci opowiedzieli się za wartościami, „które uznajemy za wartości chrześcijańskie i z nich zbudowaliśmy nową Konstytucję” – wyjaśnił premier.

Nie zapomnijcie wrócić do domu!

Końcowy temat dotyczył emigracji młodych. Orbán wyznał:

W tej sprawie mogę tylko powiedzieć, że nie to jest problemem, iż wyjeżdżacie, bylebyście nie zapomnieli wrócić do domu.

źródło: MTI, fidesz.hu

http://wpolityce.pl/

Źródło: http://prawdaxlxpl.wordpress.com/2013/04/18/viktor-orban-czlowiek-europy-nie-moze-sie-sprzeniewierzyc-swojej-chrzescijanskiej-tozsamosci/