piątek, 9 sierpnia 2013

Snowden znajdzie azyl w Ameryce Południowej


Jeszcze nie tak dawno temu Edward Snowden, były zewnętrzny analityk NSA, nie mógł liczyć na schronienie w żadnym kraju. Teraz do wyboru ma już dwa – Wenezuelę i Nikaraguę. I może za to podziękować Ameryce i jej sojusznikom.

Prezydenci Wenezueli i Nikaragui, Nicolas Maduro oraz Daneil Ortega, zaoferowali Snowdenowi azyl polityczny w swoich krajach. Obie deklaracje padły po wczorajszym szczycie przywódców Ameryki Południowej, który został zwołany w odpowiedzi na odmowę przelotu prezydenta Boliwii nad terytorium Francji, Hiszpanii i Portugalii z powodu plotek, że na pokładzie znajduje się Snowden. W rezultacie Evo Morales musiał wylądować we Wiedniu, gdzie spędził pół dnia czekając na nowe zezwolenia, i odpędzając się od ambasadora Hiszpanii w Austrii, który próbował przeszukać jego samolot.

Incydent ten wywołał wściekłość przywódców i mieszkańców Ameryki Południowej. Na zwołanym pośpiesznie szczycie państw południowoamerykańskich nastroje nie były zbyt przychylne tak zwanemu Zachodowi:



„Nie jesteśmy już koloniami,” stwierdził prezydent Urugwaju José Mujica. „Żądamy szacunku, a kiedy jeden z naszych rządów zostaje obrażony, czujemy to jako policzek dla całej Ameryki Łacińskiej.”

Nie jest więc zaskoczeniem, że znalazły się kraje, które zaoferowały, że chętnie ugoszczą u siebie Snowdena, nie zważając na noty wysyłane z Waszyngtonu:

„Jako głowa Boliwariańskiej Republiki Wenezueli zdecydowałem się na udzielenie humanitarnego azylu Snowdenowi (…) by ochronić tego młodego człowieka od prześladowania przez imperium,” stwierdził prezydent Nicolas Maduro. „Powiedział prawdę (…) o tym,że USA szpiegują cały świat. Kto tu jest winny? Młody człowiek, (…) który ujawnia plany wojny, czy rząd USA, który zrzuca bomby i zbroi syryjskich terrorystów, którzy walczą z ludnością i prawowitym prezydentem Baszszarem al-Asadem?”

Prezydent Nikaragui nie był już tak wojowniczy w stosunku do USA, ale i tak zaproponował Snowdenowi azyl:

„Jesteśmy otwartym krajem, który szanuje prawo azylu. Jeśli okoliczności na to pozwolą, z radością przywitamy Snowdena i udzielimy mu azylu w Nikaragui.”

Wygląda więc na to, że Snowden musi teraz „jedynie” dostać się do Ameryki Południowej.

Zdjęcie: Flickr/chavezcandanga

Źródło: http://giznet.pl/snowden-znajdzie-azyl-w-ameryce-poludniowej/

czwartek, 8 sierpnia 2013

Fiskus skontroluje Ci mieszkanie

Ministerstwo Finansów chce, by kontrolerzy mogli odwiedzać domy podatników. Kto nie wpuści skarbówki, może zapłacić karę – alarmuje “Puls Biznesu”.     Ministerstwo Finansów chce zapewnić kontroli skarbowej prawo do sprawdzania posesji, domów, mieszkań i garaży. “Proponuje się umożliwienie organom podatkowym, za zgodą podatnika, przeprowadzanie oględzin w ramach czynności sprawdzających dotyczących przedmiotu opodatkowania” – twierdzi [...]

Ministerstwo Finansów chce, by kontrolerzy mogli odwiedzać domy podatników. Kto nie wpuści skarbówki, może zapłacić karę – alarmuje “Puls Biznesu”.


Ministerstwo Finansów chce zapewnić kontroli skarbowej prawo do sprawdzania posesji, domów, mieszkań i garaży.

“Proponuje się umożliwienie organom podatkowym, za zgodą podatnika, przeprowadzanie oględzin w ramach czynności sprawdzających dotyczących przedmiotu opodatkowania” – twierdzi Maciej Grabowski, wiceminister finansów.

W projekcie zmian w ordynacji podatkowej zapisano, że za odmowę oględzin grozić będzie kara finansowa. Obecnie skarbówka może wejść do mieszkania podatnika tylko w jednym przypadku: gdy zechce sprawdzić prawidłowość rozliczenia ulg podatkowych związanych z wydatkami na cele mieszkaniowe.

Plan resortu finansów spotkał się z ostrą krytyką ekspertów oraz rządowych prawników.


Tomasz Ludwiński, były szef NSZZ “Solidarność” Pracowników Skarbowości, nie widzi konieczności dozbrajania fiskusa.

“Oględziny mieszkań w celu weryfikacji ulg na cele mieszkaniowe mają uzasadnienie. Jednak nowe propozycje za bardzo ingerują w życie domowe. Uzyskiwanie zgody jest słusznym rozwiązaniem, lecz umożliwianie karania za jej brak jest przesadą i absurdem”

To kolejne przywileje dla policji fiskalnej. Trzeci Obieg przypomina, że od 7 stycznia 2011 roku inspektorzy kontroli skarbowej w mogą używać dodatkowych środków przymusu bezpośredniego.

W skład ich nowego wyposażenia wchodzą m.in. gumowe kule, granaty hukowe i paralizatory. 
Mogą także forsować zabezpieczenia (np. wyważyć drzwi do mieszkania). Może się więc zdarzyć, że pomimo odmowy nie tylko zapłacimy karę, ale na dodatek narazimy się na atak zubrojonych ludzi. 

Do tej pory istniały poważne ograniczenia formalne w możliwości stosowania przymusu bezpośredniego w miejscu zamieszkania podatników, znowelizowana ustawa na to pozwoli.


środa, 7 sierpnia 2013

Alkohol, okultyzm, depresja. Spowiedź, modlitwa i szczęście. Z Aleksandrem Kłakiem, srebrnym medalistą z Barcelony, o powrocie do Boga.

Stefan Sękowski: Otwieram skrzynkę mejlową i widzę wiadomość ze  świadectwem podpisanym „Aleksander Kłak”. Przypomniały mi się emocje, kiedy wraz z polską reprezentacją piłkarską zdobył Pan srebrny medal na olimpiadzie w Barcelonie…

Aleksander Kłak: To było 21 lat temu. Dostałem od Boga piękną karierę. Grałem w kadrach juniorskich, jeździłem po całym świecie. Byłem bardzo szczęśliwy. Srebro w Barcelonie to był wspaniały moment, okupiony wyrzeczeniami, ciężką pracą.

Dlaczego chciał się Pan z nami podzielić swoimi doświadczeniami?

Ja tego naprawdę nie chciałem! Bóg pokazał mi swoją moc nie dlatego, żebym milczał. Myślę nawet, że milczenie w moim przypadku byłoby grzechem. Niedawno przeczytałem w „Gościu Niedzielnym” prośbę o przysyłanie świadectw. I w uroczystość Zesłania Ducha Świętego przyszła mi myśl, że muszę to zrobić właśnie teraz. Ale nie było to łatwe.

Nie pisze Pan nic o swojej karierze, a to z nią się Pana najbardziej kojarzy.

Dziś niewiele o niej myślę. Skończyłem już karierę, jestem kierowcą autobusu w Antwerpii. Jeszcze rok temu trenowałem bramkarzy w klubie Royal Antwerp, ale przestałem, bo nie było na nic więcej czasu. Miałem piękną karierę, zwłaszcza srebro w Barcelonie. Niestety, wcześniej pojawiło się pomówienie o coś, czego nie zrobiłem, o stosowanie dopingu. Czułem się wówczas bardzo źle. No i po sukcesie w Barcelonie uderzyła mi woda sodowa do głowy i poszedłem w innym kierunku.

To znaczy?

Większe pieniądze, zaszczyty, wywiady, pierwsza, druga, trzecia impreza, grzeszne życie… W świecie profesjonalnego sportu trudno znaleźć Boga. Modlę się o to, żeby było inaczej, ale to jest trudne. Człowiek siedzi w grupie, z której ciężko się wyrwać. Wielu sportowców pije, a gdy ktoś próbuje żyć inaczej, inni go wyśmiewają i wciągają w to. Sport jest ciężki, tam trzeba być egoistą, dążyć do zaspokojenia własnych potrzeb. Czułem się niezniszczalny, to na pewno nie pochodziło od Boga. Nie leczyłem kontuzji – bardzo dużo ryzykowałem, nie szanowałem zdrowia. Szedłem na trening, mecz, mimo że nie było ze mną dobrze.

Kontuzje później odbiły się na Pana karierze.

One ją zrujnowały. Transfery nie dochodziły do skutku, traciłem formę, bo przecież gdy doznawałem kontuzji, wypadałem z rytmu. Bandażowałem kolana, stosowałem środki przeciwbólowe, byle tylko grać i nie wypaść ze składu, bo to oznacza koniec. Gdy w drugiej połowie lat 90. w Belgii podczas meczu złamałem nadgarstek, lekarze wysyłali mnie już na emeryturę. Doktor powiedział, że nie ma już żadnych szans, trzeba wyciąć pół nadgarstka, co oznacza koniec kariery. Po operacji musiałem czekać kilka miesięcy na efekty i wtedy zaproponowano mi „pomoc” w postaci rozwiązań niekonwencjonalnych: hipnozy, bioenergoterapii, przykładania rąk. Nauczyłem się autohipnozy…

Pomogło?

Najdziwniejsze jest to, że to bardzo pomaga! Ale tylko na chwilę. Wróciłem do  grania. Nie zdawałem sobie wtedy sprawy z tego, jakie to może mieć długofalowe skutki, że to wchodzenie w okultyzm. Ludzie się śmieją z księży, którzy przed tym ostrzegają, ale to było otwieranie się na szatana, nawet jeśli nieświadome. To nie musi działać od razu. Następstwem były depresja, hipochondria, nerwica lękowa i hiperwentylacja.

Moje dolegliwości objawiły się mocno podczas wakacji w 2012 roku. Miałem światłowstręt i męty w lewym oku. Myślałem, że to od słońca, bo byliśmy przecież w Hiszpanii. Ale pojawiło się mnóstwo innych niewytłumaczalnych objawów i brak chęci do życia. Myślałem, że umieram na raka albo jakąś inną ciężką chorobę. Kiedy po kolejnych badaniach lekarz stwierdził, że jestem zdrowy, nie wierzyłem. Dzwoniłem do nowych i umawiałem się na kolejne badania. Wydałem mnóstwo pieniędzy na wizyty u lekarzy i różnych terapeutów. Jedyne, co  słyszałem z ich ust, to: „musisz się uspokoić”.

To pewnie nie było łatwe…

Gdy nadchodziło Boże Narodzenie 2012 roku, czułem się jak wrak. Nie pojechałem na święta do rodziny w Polsce, żeby nie psuć atmosfery. 25 grudnia w  Boże Narodzenie wypiłem półtora litra wódki sam. Już wcześniej miałem problem z alkoholem. Nauczyłem się pić jeszcze jako młody chłopak, kariera sportowa tylko to pogłębiła. Podczas wakacji, o których mówiłem, pijany i wściekły jak pies rozpętałem awanturę z pijanymi Anglikami, co o mały włos nie  zakończyło się bójką. Byłem na dnie, ale nie potrafiłem tak dłużej.

 

Pomyślałem o  Bogu. Wcześniej chodziłem do kościoła, ale traktowałem to jako obowiązek – dla świętego spokoju. Był też czas, kiedy chodziłem rzadziej. Tłumaczyłem się tym, że godziny mi nie pasują albo że miałem wyjazdy na mecze. W drugi dzień świąt poszedłem do polskiego kościoła, w którym Mszę odprawiają polscy bracia kapucyni. Postanowiłem, że pójdę do spowiedzi, pierwszy raz od 10 lat. W Belgii, Holandii, Niemczech, gdzie mieszkam od kilkunastu lat, spowiedzi indywidualnej właściwie się nie praktykuje, tylko powszechną. Przez brak spowiedzi straciłem rozeznanie grzechu. Nie jestem teologiem, nie wytłumaczę, dlaczego tak jest, ale wiem, że jej brak jest bardzo niebezpieczny.

wtorek, 6 sierpnia 2013

Putin podpisał dwie kontrowersyjne ustawy

Prezydent Rosji Władimir Putin podpisał dwie ustawy krytykowane przez obrońców praw człowieka: ustawę zakazującą propagowania homoseksualizmu wśród nieletnich oraz wprowadzającą kary za obrazę uczuć religijnych i bezczeszczenie świątyń.

Oba te akty prawne, które – zdaniem obrońców praw człowieka – grożą dyskryminacją, zostały opublikowane na oficjalnym portalu prawnym Federacji Rosyjskiej.

Ustawa zakazująca “propagowania nietradycyjnych relacji seksualnych wśród nieletnich” przewiduje kary finansowe, które w przypadku osób fizycznych wynoszą maksymalnie 100 tys. rubli (ponad 10 tys. zł), a w przypadku osób prawnych – 1 mln rubli (ok. 101 tys. zł).

Taka maksymalna kara jest przewidziana w przypadku, gdy informacja była rozpowszechniana przez media tradycyjne lub przez internet.



Ustawa przewiduje też kary dla cudzoziemców, którym “udowodniono narzucanie dzieciom rosyjskim nietradycyjnych wartości rodzinnych”. Cudzoziemcom także grozi kara grzywny maksymalnie do 100 tys. rubli, a także areszt administracyjny na 15 dni.

Ustawa wprowadzająca odpowiedzialność karną za obrazę uczuć religijnych przewiduje karę więzienia nawet do trzech lat, jeśli do takich działań doszło w miejscach kultu. Inne możliwe kary to grzywna do 500 tys. rubli (ok. 50,7 tys. zł) lub prace przymusowe w wymiarze do trzech lat.

W byłym ZSRR za homoseksualizm karano więzieniem. Oficjalnie karę tę zniesiono w 1993 roku, jednak w Rosji utrzymują się silne nastroje antygejowskie. Z opublikowanego niedawno sondażu niezależnego Centrum Lewady wynika, że tolerancję wobec osób o nietradycyjnej orientacji seksualnej i zrozumienie dla ich problemów deklaruje 23 proc. Rosjan, 16 proc. proponuje izolowanie homoseksualistów, 22 proc. chce ich przymusowego leczenia, a 5 proc. wręcz ich likwidacji.

Ustawę o obrazie uczuć religijnych uchwalono z inicjatywy prokremlowskiej partii Jedna Rosja jako odpowiedź na akcję członkiń punkrockowej grupy Pussy Riot, które w lutym 2012 roku w moskiewskim soborze Chrystusa Zbawiciela, najważniejszej świątyni prawosławnej Rosji, wykonały utwór “Bogurodzico, przegoń Putina”.

Wkrótce po tej kontrowersyjnej akcji trzy spośród pięciu artystek zostały aresztowane, a następnie skazane za dwa lata pozbawienia wolności w kolonii karnej; jednej z nich zawieszono wykonanie kary.

Przez ostatnie miesiące organizacje pozarządowe i obrońcy praw człowieka krytykują przyjęcie ustaw, które uważają za dyskryminujące, natomiast władze prowadzą kampanię w obronie “wartości tradycyjnych”.

Eksperci cytowani przez AFP uważają, że celem tej kampanii jest skupienie wokół Putina tych Rosjan, którzy są niechętnie nastawieni do wartości zachodnich. Reuters zauważa, że od powrotu na Kreml w maju 2012 roku prezydent Rosji prezentuje się jako obrońca tradycyjnych wartości w społeczeństwie.

(żg;TR)
http://wiadomosci.onet.pl

Gdy zachodnie qrwy dziennikarskie zaczynają pieprzyć o demokracji, dyskryminacji, pogwałceniu praw człowieka, “wartościach  itd. – to wiemy doskonale, o co chodzi. O “kontrowersyjne” ustawy skierowane przeciwko szerzycielom pornografii, pedofilii i innego plugastwa włącznie z profanowaniem świątyń, przeciwko agenturze zagranicznej itd.

Wielkie brawa dla Rosjan i Putina. Pozazdrościć.
A rusofoby niech teraz zaczną na złość Putinowi bronić pedalstwa, pedofilii, prawa do profanacji kościołów… To by przecież leżało w ich linii ideolo.
Admin.

Źródło: http://marucha.wordpress.com/2013/07/01/putin-podpisal-dwie-kontrowersyjne-ustawy/

poniedziałek, 5 sierpnia 2013

Demonowi wystarczy tylko jeden raz – ks. Włodzimierz Cyran, egzorcysta ostrzega!

Ks. Włodzimierz Cyran, egzorcysta, nawiązując do Ewangelii o faryzeuszach, mówi o niebezpieczeństwach poszukiwania własnej drogi do zbawienia.
Charakterystyczną cechą nabożeństw które odprawia ten kapłan, są manifestacje demoniczne. Podczas jego modlitwy i modlitwy osób z prowadzonej przez niego wspólnoty „Mamre”, demony strasznie wydzierają się i czynią także różne inne znaki swojej obecności w ludziach. Na taką mszę przychodzi nieraz kilka tysięcy osób i zawsze ktoś do egzorcyzmowania się znajdzie. Czemu tak się dzieje, skąd się biorą ci opętani?

„Ludzie biorą wszystko co demon im daje”. Egzorcysta mówi o sobie, że dostał wyraźną propozycję, podczas rytuału, że demon oferował mu konkretnie dwa miliony złotych, w zamian za przystaniem na jego warunki. Egzorcysta jednak nie przystał na taką propozycję, ponieważ wiedział, że to oznaczało by umowę z demonem, umowę na nieuczciwych, demonicznych zasadach, w której z pewnością by przegrał. Wielu jednak godzi się na różnego rodzaju pakty i umowy, naiwnie sądząc, że w nich wygrają. Za co sprzedają duszę diabłu? Za spędzanie czasu na demonicznych grach, oglądanie pornografii, za inne grzeszne czynności. To wszystko związuje nas z demonem.



„demonowi wystarczy raz” Do zniewolenia niekiedy wystarczy „raz”, jedna wizyta u czyniącego fałszywe „cuda” Harrisa babci, powoduje demoniczne kłopoty u wnuczka, jedna wizyta u wróżki matki powoduje zniewolenie u dziecka, jedno stawianie tarota i już sami pakujemy się w kłopoty. To są wszystko poważne czyny grzechów przeciwko pierwszemu przykazaniu, dla tego wystarczy „raz” i następuje konsekwencja na kilka pokoleń.

Nie przeklinajmy, lecz błogosławmy Również ważne są przekleństwa. Demon niekiedy relacjonuje przyczynę opętania, wskazując na moment poczęcia. Na pytanie „kiedy wszedłeś”, odpowiada „w momencie poczęcia.” Rodzice nie chcieli tego dziecka, więc ja sobie je wziąłem.” Również niekiedy wystarczy raz, kiedy matka przeklnie dziecko, na przykład popularnymi słowami „idź do diabła.”

Czemu demon nieraz wytrzymuje pobyt opętanego w kościele?
Ks. Włodzimierz Cyran opowiada, opierając się na konkretnej relacji egzorcyzmowanego, że demon nieraz wytrzymuje na nabożeństwach, pozwala w nich uczestniczyć opętanemu, np. na nabożeństwach Bożego Ciała, ponieważ ludzie w nich uczestniczący zbierają się tam nieraz bez wiary. Udają, że się modlą, lecz w ich sercach wygląda to zupełnie inaczej. Zatem możliwe, że często spotykamy opętanych, lecz nie wiemy o tym. Jeżeli już następuje manifestacja, należy się cieszyć i wychwalać Pana Boga za to, że demon nie ma już siły się ukrywać i nastąpiła jego przegrana.

MP/Wspólnota Mamre
Ks. dr Włodzimierz Cyran to kapłan archidiecezji Częstochowskiej, biblista, egzorcysta i Moderator Wspólnoty Przymierza Rodzin “Mamre” Informacje o Wspólnocie Mamre: www.mamre.pl.

Film: Kerygmat ks. dr Włodzimierza Cyrana, biblisty, z spotkania ewangelizacyjno-modlitewnego w parafii św. Piotra i Pawła w Częstochowie z 15 czerwca 2013 roku:

za: Fronda

Źródło: http://wobroniewiaryitradycji.wordpress.com/2013/07/02/demonowi-wystarczy-tylko-jeden-raz-ks-wlodzimierz-cyran-egzorcysta-ostrzega/

Pedofilskie oblicze niemieckich lewaków



21 lipca niemieckie media zaprezentowały zeznania ofiar molestowania seksualnego dokonanego przez byłych działaczy partii Zielonych. „Problem Zielonych z powodu pedofilii jest coraz większy” – powiedział „Die Welt” Michael Grosse-Brömer, polityk CDU. Gazeta „Welt am Sonntag” ujawniła poważniejsze, niż dotychczas przypuszczano, uwikłania Zielonych w wykorzystywanie seksualne dzieci. We wspólnocie mieszkaniowej w Kamp-Lintfort w Nadrenii Północnej-Westfalii w latach 80-tych dochodziło regularnie do pedofilii.




W reportażu opublikowanym w niedzielnym wydaniu gazety „Welt am Sonntag” do głosu doszło dwóch świadków, będących jednocześnie ofiarami molestowania seksualnego przez byłych działaczy Zielonych. W tym Hermanna Meera, nieżyjącego już członka zarządu landtagu NRW partii Zielonych od 1980 roku. Meer był również przewodniczącym wspólnoty mieszkaniowej w Nadrenii Północnej-Westfalii, w której w latach 80-tych dochodziło do wykorzystywania dzieci na tle seksualnym.



Matthias Griese, dziś 46-letni mężczyzna, jako 12-letni chłopiec wprowadził się w 1979 roku razem z matką i rodzeństwem do wspólnoty mieszkaniowej Kamp-Lintfort, położonej na uboczu, w środku lasu, z dala od „cywilizacji”. - Wychowywałem się w miejscu, gdzie wykorzystywanie dzieci na tle seksualnym było na porządku dziennym – wspominał Matthias Griese. „W komunie mieszkało około 25 osób, w tym dziesięcioro dzieci”– relacjonował Griese. Mieszkańcy wspólnoty kierowali się zasadą, że bez swobody seksualnej nie może istnieć wolne społeczeństwo.



Byli produktem rewolucji seksualnej z lat 60-tych, której celem było wyzwolenie społeczeństwa z zasad w dziedzinie seksualności człowieka, które – zdaniem Zielonych – zostały narzucone przez tradycję i religię. Mieszkańcy wspólnoty nie kryli się ze swoimi skłonnościami pedofilskimi w myśl poglądu, że kontakty seksualne pomiędzy dorosłymi a dziećmi mają służyć „rozwojowi” małoletnich. Główny sprawca pedofilskich czynów wręcz obnosił się ze swoimi skłonnościami, nie czyniąc z tego żadnej tajemnicy. Jego ofiarą padł również Matthias Griese.



- Do molestowania seksualnego dochodziło regularnie, często zabierano nas do lasu, czasem na przejażdżkę, przekupywano słodyczami – wracał pamięcią Griese. - Dziś nazwano by to prostytucją, bo za czynności seksualne otrzymywaliśmy kieszonkowe, a nawet gazety pornograficzne oraz papierosy (…) I wmawiano nam, że od 12 roku życia możemy decydować o wszystkim, co jednak wprowadzało chaos i wywoływało w nas poczucie bezradności – dodał.



Wspólnotę odwiedzali „prominentni” przedstawiciele Zielonych. Nie zabrakło członków grup ezoterycznych, „grup samopoznania” (Selbsterfahrungsgruppen) oraz zwolenników „terapii pierwotnego krzyku” (Urschrei-Therapie). Wspólnota organizowała także konferencje, podczas których debatowano m. in. na temat liberalizacji seksu z dziećmi. – Zdarzało się, że byliśmy wykorzystywani przez samych gości konferencji – ujawnił Griese.



Matthias Griese nie jest jednak jedyną ofiarą molestowania, która odważyła się złożyć zeznania.

Anselm Rörig przez pięć lat mieszkał z matką i rodzeństwem w tej samej komunie co Griese. Miał szczęście, bowiem w chwili wprowadzenia się do wspólnoty miał już 14 lat. – Byłem wówczas już za „stary” dla głównego pedofila Meera – podkreślił Rörig.



W tym samym roku – pisze „Die Welt” – Zieloni weszli do Bundestagu, a z nimi Werner, który wygłosił przemówienie w imieniu partii już jako członek Zarządu landestagu NRW. Jednakże niedługo po tym, jak wyszło na jaw, że był on członkiem oddziału szturmowego „Narodowosocjalistycznej Niemieckiej Partii Robotniczej” („Die Sturmabteilungen der NSDAP” – narzędzie terroru niemieckiej partii nazistowskiej zwalczającej m.in. inne ugrupowania polityczne) Werner wprawdzie wystąpił z partii, ale przez kolejne lata nadal angażował się na rzecz Zielonych.



Tematem przewodnim kongresu zorganizowanego przez Wernera był kwestia możliwości współżycia z dziećmi. Miała ona na celu także ustalenie granic wiekowych, od którego dziecko może rozpocząć pożycie seksualne. Wielu uczestników głosowało za granicą 12 lat, byli jednak też tacy, dla których pożycie seksualne z sześciolatkami nie stanowiłoby problemu – twierdził Rörig. Z relacji drugiej ofiary wynika, że partii Zielonych udało się doprowadzić do przyjęcia 9 marca 1985 roku uchwały o zniesieniu paragrafu 176 kodeksu karnego, który nakłada karę za kontakty seksualne między dorosłymi i dziećmi.



Szef partii Zielonych, Cem Özdemir, twierdzi, że jest wstrząśnięty zeznaniami ofiar molestowania. – Te zeznania są przerażające – powiedział. – Informacje o molestowaniu dzieci, w które zamieszani byli działacze Zielonych, potraktujemy bardzo poważnie – dodał Özdemir. Wyjaśnień domagają się także chadecy. – Problem Zielonych z pedofilią jest coraz większy – twierdził Michael Grosse-Brömer (CDU) w wywiadzie dla „Die Welt”.



Już w maju br. „Der Spiegel” dotarł do dokumentów z archiwum partii, na podstawie których stwierdzono, że w latach 80-tych politycy Zielonych opowiadali się za „liberalnym” podejściem do pedofilii. Praca „Grupy Roboczej ds. homoseksualistów, pedofilów, transseksualistów” (Bundesarbeitsgemeinschaft Schwule, Päderasten und Transsexuelle - BAG SchwuP) była finansowana przez federalną organizację partii i jej klub parlamentarny.





Źródło: Welt am Sonntag, Die Welt

Klaud

Źródło: http://www.pch24.pl/pedofilskie-oblicze-niemieckich-lewakow,16586,i.html