piątek, 26 lipca 2013

Jak się bronić przed NWO – metody pokojowe i nie tylko…

(Nadesłane e-mailem*)

Największym problemem świata jest sam system finansowy, który oparty jest na niewłaściwych zasadach (lichwie – są alternatywy, ale o nich się nie mówi, bo dobrze się żyje niektórym w tym układzie). Moim zdaniem, to jest główna przyczyna problemów gospodarczych na świecie. Są alternatywy do tego systemu. System jest zły i trzeba go wyrzucić na śmietnik historii. Historia zatacza koło i kryzysy także. Jeśli system jest zły to trzeba go obalić, bo to system ma być dla ludzi, a nie ludzie jego niewolnikami. Trzeba o tym wiedzieć, mówić i może stworzyć coś takiego w Polsce.


Występuje coraz większa automatyzacja i robotyzacja produkcji. Trzeba mieć tego świadomość. W związku z tym miejsc pracy dla ludzi będzie zapewne ubywać. Wielu ekonomistów mówi wprost, że pracą będzie się trzeba dzielić np. poprzez skracanie dnia pracy do 4-6 godzin. Wiadomo, że w miejsce starych zawodów powstaną nowe, ale ilość nowych miejsc pracy będzie zapewne dużo mniejsza.



W jednym z wywiadów prezes Maspeksu powiedział tak: „Praca umiera. Polecam powieść s.f. Janusza Zajdla „Limes inferior”. Tam mamy obraz społeczeństwa, które konsumuje, ale gdzie praca jest niepotrzebna, gdzie jest ona przywilejem. I myślę, że takich czasów dożyjemy. Kiedyś praca była obowiązkiem, teraz jest prawem, a w przyszłości będzie przywilejem. I oczekuję od polityków, że zajmą się właśnie tym, a nie jakimś politycznym boksem i faulowaniem w narożniku.” (źródło: >link)

Zatem trzeba mieć świadomość, że w przyszłości mogą nastąpić zmiany w systemie ekonomiczno-społecznym. Być może drukarki 3d, o których zrobiło się ostatnio bardzo głośno, będą w stanie wyprodukować w każdym domu niemal wszystko co człowiekowi do życia będzie potrzebne. 20 lat temu mało kto spodziewał się, że komputery tak zrewolucjonizują świat. Zobaczymy co przyniesie przyszłość.

Oto alternatywa dla obecnego złodziejskiego systemu finansowego:

http://biznes.interia.pl/finanse-osobiste/news/bankowosc-islamu,1925526,4141
http://www.mpolska24.pl/blogi/post/384/tajemnica-pieniadza-emisja-kreacja-kradziez
http://www.michaeljournal.org/lekja4.htm
http://zb.eco.pl/bzb/39/pdf/
http://www.positivemoney.org/our-proposals/video-reforming-the-monetary-system/
http://demokracja-finansowa.org.pl/Demokracja_Finansowa_2003.html
A w Polsce szykują się do wprowadzenia pierwszej lokalnej waluty:

https://www.facebook.com/PolskaWalutaLokalna
Warto się tą tematyką zająć.

Dzisiejszy świat oparty na długu upada. Banki kreują pieniądz z powietrza i pożyczają potem kilkadziesiąt razy tyle ile mają (system rezerwy cząstkowej) na lichwiarski procent i czerpią z tego ogromne zyski. Jakby wszyscy chcieli wybrać pieniądze zgromadzone na kontach to by system bankowy upadł. Pieniądze nie mają pokrycia w zasobach. Ilość pieniądza ustalają banki centralne, mogą drukować ile im się podoba, ale gdy jest więcej pieniądza w obiegu to powstaje inflacja, czyli spadek wartości pieniądza (mniej kupimy za te same pieniądze – okradanie ludzi w białych rękawiczkach). Długi państw są niespłacalne, bo nie ma tyle pieniędzy w obiegu by je spłacić. Aby spłacić odsetki od długu trzeba zaciągać kolejny pożyczki.

Największym problemem dzisiejszego świata jest chory system bankowy/finansowy, który jest przyczyną kryzysów finansowych na świecie. Kryzys ekonomiczny, z którym mamy teraz do czynienia jest bliźniaczo podobny do tych, które były w XX wieku, czyli jego przyczyną było ogromne zadłużenie i nadpodaż pieniądza, które skutkowało masowym bezrobociem i upadkiem państw. Długów nie ma z czego spłacać, więc gospodarki/firmy upadają. W chwili obecnej niemal wszystkie kraje świata są tak bardzo zadłużone, że nie ma w obiegu wystarczającej ilości pieniądza, aby spłacić te zobowiązania. Trzeba kreować nowy dług (rolować), aby spłacić wcześniejsze odsetki. Jeśli jest kryzys, to banki ograniczą w kryzysie akcje kredytowe (udzielanie kredytów – brak nowego pieniądza w obiegu), to jeszcze pogłębia sytuację. Wszystko zmierza do tego, aby sektor bankowy przejął wszystko za grosze. Gdy jest kryzys, to wartość majątku jest zazwyczaj są niższa niż zazwyczaj, więc Ci, którym jesteśmy dłużni mogą przejąć większy majątek niż w normalnych warunkach. Niewielka liczba osób wzbogaca się kosztem miliardów ludzi.

Bez zmian tego systemu sytuacja będzie się powtarzać. Co można zrobić ? Trzeba zrobić z długiem i bankierami tak jak na Islandii -> http://www.youtube.com/watch?v=Ov6UtOaLPNY

W konstytucji można zrobić zapis, że państwo nie może się zadłużać. W naszej konstytucji zapisane jest, że rząd nie może pożyczyć pieniędzy od Narodowego Banku Polskiego (NBP). Taki zapis jest niekorzystny, bo państwo nie może pożyczać pieniądza od swojego banku centralnego na dogodnych warunkach. Czyli jeśli rządowi brakuje pieniędzy to pieniądze musi pożyczać na rynku np. od innych banków i w ten sposób dług państwa się powiększa. Banki mogą z kolei pożyczyć od NBP pieniądz np. na 4 % i potem pożyczyć rządowi na 6 % i 2 % są do przodu.

Żeby było śmieszniej, to amerykański bank centralny (system rezerwy federalnej, zwany FED-em) jest bankiem prywatnym! Jak to możliwe, że w rękach prywatnego podmiotu, a nie państwa spoczywa rola emitenta pieniądza dla USA ? Jest to chyba największy przekręt w dziejach ludzkości… Przed 1913 rokiem USA samo emitowało sobie pieniądz. Jaki mieliby interes, aby robiła to za USA prywatna instytucja, której muszą płacić pieniądze wraz z odsetkami, jeśli chcą pożyczyć od nich środki (gdyby emitentem pieniądza był państwowy organ, to przy pożyczaniu pieniędzy USA nie musiałoby płacić odsetek)? Może być w związku z tym coś na rzeczy z Nowym Porządkiem Świata (NWO) -> http://pl.wikipedia.org/wiki/Nowy_porz%C4%85dek_%C5%9Bwiata   A jeśli nawet nie, to ktoś na tym nieźle zarabia (grupa interesu). Wszystkie banki prywatne na świecie powiązane są ze sobą i w rzeczywistości poprzez pieniądz odsetkowy (długi) one rządzą światem. Banki poprzez udziały w funduszach skupujących ropę/jedzenie itp.

Mogą sztucznie podnosić ceny (spekulacje) i za to płaci zwykły człowiek. Wraz z coraz to większą robotyzacją/automatyzacją produkcji 90 % pracy ludzkiej będzie zbędne. Tylko pojawi się problem skąd ludzie będą mieli kasę by coś kupić. Będzie ciekawie… Jeszcze za naszego życia. Taki system, który obecnie obowiązuje sprzyja walce o pieniądz i alienacji, a nie współdziałaniu. Niewiele osób wie, że są alternatywne pieniądze w wielu krajach na świecie. W Szwajcarii jest waluta Wir Euro, w którym uczestniczy 80 tys. podmiotów. Jest to pieniądz regionalny (zapis na kontach), można go wydać na danym terenie, jest dobrowolność w płaceniu, istnieje on obok standardowej waluty danego kraju, jest nieoprocentowany, Szwajcarzy mogą za pomocą jego zaciągnąć kredyt bez oprocentowania, a walutę narodową lokują na rachunkach na czarną godzinę. Także taka waluta może wspomóc rozwój gospodarczy w środowiskach lokalnych. Poprzez takie inicjatywy ludzie zacieśniają więzy. W Belgii istnieje waluta Regio Geld. W UK powstała waluta Bristol Pound, którą można płacić w Bristolu (nawet podatki lokalne można nim opłacić). W dobie globalizacji takie waluty są dobrą alternatywą, ułatwiają rozwój połączeń biznesowych i zapobiegają spekulacji, bo są powiązane z walutą narodowa w stosunku 1 do 1.

Państwo daje na nowo narodzone dziecko tysiąc złotych becikowego, a w rzeczywistości dziecko dostaje do spłacenia dług w wysokości ponad 20 tysięcy złotych, a razem z ukrytym długiem emerytalnym jest, to ponad 80 tysięcy złotych (źródło: http://wyborcza.biz/biznes/10,102288,13756768,Ukryty_dlug_publiczny___To_juz_80_tysiecy_zlotych.html#BoxBizTxt )
Im więcej dzieci, tym więcej niewolników, którzy będą ten system zasilać przez całe życie… Mechanizm jest dobrze pokazany na krótkim filmie: Cześć, jestem z rządu… http://www.youtube.com/watch?v=ep3ULIyfpjw

Można powiedzieć, że państwo działa w podobny sposób jak mafia, która przychodzi do nas co miesiąc po haracz, z tym, że robi to „w nowoczesny sposób”, tak, żeby ludzie nie byli tego świadomi, czyli poprzez podatki. Rodząc się mamy dług do spłacenia, który dostajemy w „prezencie” od państwa, następnie wmawia się nam, żebyśmy brali kredyt hipoteczny na mieszkanie np. w wysokości 150 tysięcy złotych, co będzie oznaczało, że po okresie kredytowania spłacimy bankowi drugie tyle, a w końcowej fazie życia i tak to mieszkanie oddamy bankowi poprzez odwróconą hipotekę, w zamian za jałmużnę kilkuset złotową na przeżycie. Jak widać system działa fantastycznie, ale nie dla nas, tylko dla banków, które zarabiają na nas krocie.

Wszystko to zmierza do NWO (nowego porządku świata), w którym 1 % będzie megabogata, będzie trochę służb policyjnych i reszta, która będzie niewolnikami dla sytemu. Do tego ludzie będą chipowani, pieniądz będzie tylko w formie wirtualniej, jeśli ktoś się sprzeciwi będzie miał zablokowany dostęp do konta. Totalitaryzm pełną gębą, tak jak w książce rok 1984 Orwella, czy też Matrixie. Trzeba się temu przeciwstawić.

Największe przekręty finansowe jakie wstrząsnęły światem cz. II – Amerykańska Rezerwa Federalna (FED) http://www.finansowy-doradca.pl/?p=546

*Tytuł oryginalny: „Polska gospodarka – jaka jest, a jaka powinna być”. Tekst pochodzi z http://www.students.pl/spolecznosc/user/blog/Vash_Hunter/69241/Polska-gospodarka-jaka-jest-a-jaka-powinna-byc . Wytłuszczenia Monitor-polski.

Komentarz Monitor-polski: System kreacji pieniadza opartego na długu oraz niemożliwe do spłącenia pożyczki są częścią planu zubożenia wszystkich krajów świata. Jednak globalnym lichwiarzom nie do końca to wychodzi – sąkraje, któe spłaciły dług i są w opozycji do NWO. Wojna z nimi może potrwać bardzo długo i wcale nie jest pewne kto wygra, tym bardziej, że w krajach opanowanych przez mafię globalną budzi się mocna opozycja. Ludzie bowiem zaczynają zdawać sobie sprawę o co idzie. Jeśli Protokoły Mędrców Syjonu ich nie obudziły, to obserwacja tego co się dzieje i osobiste doświadczenia nie pozostawiają złudzeń.

Celem NWO jest eliminacja 98% (lub nawet więcej) ludności świata. Czipowanie jest konieczne by mieć totalną kontrolę nad społeczeństwem, by uniemożliwić działalność opozycji. Do tego, jak pisze autor artykułu, dojdzie system waluty witualnej, zapisanej w indywidualnych czipach. Osoba niewygodna będzie eliminowania przez odmowę dostępu do konta. Dlatego tak ważne jest kreowanie lokalnych walut już teraz, gdy nie jesteśmy jeszcze wszyscy zaczipowani.
Czipowanie odbywa się już teraz, bez naszej wiedzy – w Anglii i USA np. czipuje się już dużą część noworodków (np. http://www.wnd.com/2008/01/45542/). Czipuje się także żołnierzy – bez ich wiedzy (http://12160.info/profiles/blogs/usa-military-being-chipped). Czipy pozwalają nie tylko na identyfikację, ale i na zdalne starowanie osobnikami. I nie jest to żadna science – fiction, lecz technologia stosowana przez służby na porządku dziennym. Przypomnę chociażby przypadek zdalnie sterowanego mordercy – kierowcy Tira posłuchaj Janusza Zagórskiego od 13 min 45 sek >link.

Nie będę się tu rozwodził nad koniecznością planowania obrony fizycznej, dodam tylko, że drukarki 3D, o których pisze autor, pozwalają nawet na produkcję broni palnej, co rodzi już restrykcje rządowe (zob. http://news.cnet.com/8301-11386_3-57589294-76/3d-printed-guns-may-face-regulations-bans-in-new-york/). Można podejrzewać, że publikacje na ten temat zostaną niedługo zakazane, na razie nie ma jednak żadnych restrykcji – postaram się niedługo coś więcej na ten temat napisać. Zakaz sprzedaży takich drukarek nie wchodzi raczej w grę, tak więc już niedługo każdy z nas będzie mógł mieć niebezpieczną broń, co na pewno nie jest na rękę globalnym zbrodniarzom. Dlatego też się spieszą i wykorzystają każdą technologię by jak najszybciej przepchnąć swoje plany depopulacji. Pętla jednak się już zaczęła zaciskać na ich szyjach…

Źródło: http://www.monitor-polski.pl/jak-sie-bronic-przed-nwo-metody-pokojowe-i-nie-tylko/

czwartek, 25 lipca 2013

Obama o podsłuchach

Goszczący po raz pierwszy w Niemczech jako głowa państwa prezydent USA Barack Obama zapewniał o dobrych relacjach pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a Europą. Ale musiał się też tłumaczyć z inwigilowania Niemców przez amerykańskie służby.

Punktem kulminacyjnym 25-godzinnej wizyty amerykańskiego prezydenta w Niemczech było jednak jego popołudniowe przemówienie przed Bramą Brandenburską, która do 1989 roku stanowiła symbol zimnej wojny, a następnie symbol zjednoczenia Niemiec i Europy.

Za taki gest można w Polsce być skazany przez niezależne sądy…



Obama zaproponował Rosji wzajemną redukcję głowic atomowych o maksymalnie jedną trzecią. Byłoby to rozszerzenie amerykańsko-rosyjskiego układu z 2010 r., który stanowi, że w 2018 roku każde państwo będzie mieć najwyżej 1550 głowic. Teraz Obama proponuje redukcję do 1000 głowic. Prezydent uważa, że uda się to zrobić bez zmniejszania zdolności USA i NATO do strategicznego odstraszania.

Jednocześnie Obama zapewniał słuchaczy, że wspólnie z innymi państwami NATO i Rosją będzie zabiegał o to, żeby zmniejszyć również arsenały taktycznej broni atomowej. Co więcej, wyraził przekonanie, że sprawiedliwy pokój oznacza „świat bez broni atomowej” [a co na to Izrael, mocarstwo nuklearne? - admin]. Ale amerykańska propozycja nie wywołała entuzjazmu w Moskwie. Wicepremier Rosji Dmitrij Rogozin powiedział otwarcie, że plan jest niemożliwy do zrealizowania, dopóki USA zajmują się budową tarczy antyrakietowej [Oczywiście, że tak! - admin].

W Berlinie Obama musiał się też tłumaczyć z działań Narodowej Agencji Bezpieczeństwa (NSA), oskarżanej o inwigilowanie milionów ludzi, także z Niemiec. Obama bronił tych działań, zapewniając, że zbieranie danych z serwerów internetowych przez amerykańskie służby specjalne odbywa się w ramach walki z terroryzmem oraz że nie narusza prawa i odbywa się pod ścisłym nadzorem.

– Ingerencje w sferę prywatną (obywateli) są bardzo ograniczone i odbywają się pod kontrolą sądu – mówił. Jak zaznaczył, dzięki działalności NSA udało się zapobiec co najmniej 50 zamachom. Zapewnił ponadto, że służby nie podsłuchują rozmów telefonicznych, lecz sprawdzają jedynie, czy z uznanego za podejrzany numeru telefonu prowadzone były rozmowy. Kanclerz Angela Merkel doszła do wniosku, że zapewnienia amerykańskiego prezydenta nie rozwiewają wszystkich wątpliwości.

Wizycie Obamy w Niemczech towarzyszyły demonstracje przeciwników inwigilacji społeczeństwa. Zwłaszcza że w centrum zainteresowania amerykańskich służb specjalnych znajdować się miały przede wszystkim Niemcy. Ujawnienie tych informacji spowodowało poruszenie w kraju. Wczoraj demonstrujący na ulicach przynieśli plakaty nawiązujące do tych z kampanii wyborczej Obamy, na których jednak obok jego podobizny pojawiała się zmieniona wersja jego sloganu wyborczego „Yes, we can!” (Tak, możemy!”), w formie „Yes, we scan!” („Tak, przeglądamy!”), nawiązującego do inwigilacji sieci.




http://naszdziennik.pl

Wyjaśnienia prezydenta Obamy w kwestii podsłuchów (których istnienia już nie zaprzecza) całkowicie nas zadowalają i wyjaśniają wszystkie wątpliwości. Jego zapewnieniom wierzymy bez zastrzeżeń.
Nie rozumiemy tylko, dlaczego tak bardzo zaniżył liczbę potencjalnych zamachów, którym zapobiegły podsłuchy. Pięćdziesiąt? Co to za liczba? Nie mógł powiedzieć, że 666? Albo 666 tysięcy? Kto to sprawdzi?
Admin.

Źródło: http://marucha.wordpress.com/2013/06/20/obama-o-podsluchach/

środa, 24 lipca 2013

Islandczycy zrywają negocjacje z UE na temat członkostwa

Rząd Islandii ogłosił ostateczną decyzję: Przerywamy rozmowy z Unią Europejską i nie zamierzamy wprowadzać do niej naszego kraju.



Losy Islandii w Unii Europejskiej wisiały na włosku już od kilku miesięcy. Wcześniej zawieszono negocjacje.

Ostateczna decyzja rządu Islandii podyktowana jest troską o interes gospodarczy kraju. Jednym z najważniejszych źródeł dochodów tego państwa jest rybołówstwo. Tymczasem unijna biurokracja wymaga wprowadzenia limitów na połowy. Dla Islandii mogłoby to oznaczać poważne problemy gospodarcze i wpędzenie się w kolejny kryzys. Islandczycy do dziś liżą rany po wstrząsie gospodarczym z 2008 roku.


O rezygnacji z członkostwa w UE poinformował w Brukseli minister spraw zagranicznych Islandii, Gunnar Bragi Sveinsson. Dodał, że jego decyzja jest odzwierciedleniem woli większości jego narodu.
Natomiast unijny komisarz ds. rozszerzenia i polityki sąsiedztwa, Stefan Fuele stwierdził, że taka decyzja Islandii to dla niego cios i że trudno się z tym pogodzić. Jednocześnie zachęcił islandzkiego ministra do kontynuowania negocjacji z Unią Europejską.


Oczywiście, że Unii Europejskiej trudno jest się pogodzić z  decyzja Islandii, choć nie wiemy dlaczego, ale niespecjalnie nas to obchodzi. Ciekawe tylko, jakie kroki poweźmie Unia, aby sprowadzić Islandię do parteru. Zbombardowanie i wprowadzenie demokracji?
Admin.

wtorek, 23 lipca 2013

Rostowski i Klub Bilderberg.


Minister finansów Jacek Rostowski wziął niedawno udział w corocznym spotkaniu Klubu Bilderberg, międzynarodowej grupy, której członkami są najbardziej wpływowi ludzie świata. Według osób monitorujących działalność tego klubu, celem jego członków jest stworzenie ponadnarodowego światowego rządu i ustanowienie Nowego Porządku Świata (New World Order).

Tegoroczne spotkanie Klubu Bilderberg odbyło się w dniach 6 – 9 czerwca w Grove Hotel w Watford nieopodal Londynu. W spotkaniu klubu, jak co roku wzięli udział politycy, bankowcy, miliarderzy, głowy państw, ministrowie, członkowie rodzin królewskich i arystokratycznych oraz szefowie globalnych koncernów. Jednym słowem światowa elita, nazywana również przez jej przeciwników światową oligarchią. W tym roku w spotkaniu klubu wzięło udział 138 osób, w tym szefowie i reprezentanci wielkich korporacji, takich jak Google, Amazon, Deutsche Bank, Barclays, Heineken, BP, Goldman Sachs & Co., Siemens itp. W spotkaniu uczestniczyli również przewodniczący Komisji Europejskiej José Manuel Barroso, szefowa Międzynarodowego Funduszu Walutowego Christine Lagarde, były sekretarz stanu USA Henry Kissinger, brytyjski premier David Cameron oraz drugi raz z rzędu Jacek Rostowski.


Udział ministra polskiego rządu w spotkaniu tego gremium budzi liczne kontrowersje. Pojawiły się oskarżenia m.in. o to, że prawdopodobnym celem uczestnictwa Jacka Rostowskiego w owym spotkaniu było otrzymanie instrukcji co do jego dalszych działań na stanowisku ministra finansów. Członkowie klubu są zobowiązani do zachowania w tajemnicy poruszanych na spotkaniu tematów. Jeżeli w tym roku, tak jak w 2012, wyjazd ministra Rostowskiego był podróżą służbową, może się on spodziewać od polskich posłów żądania wyjaśnień dotyczących charakteru jego udziału w Klubie Bilderberg.

Gdy dochodzi do spotkań w Davos, grup G8 czy G20, media z całego świata relacjonują te wydarzenia niemal na żywo. Mimo że spotkania Klubu Bilderberg odbywają się co roku od 1954 r., pierwsze wzmianki w mediach pojawiły się dopiero w latach 90.  - Jest to spotkanie najważniejszych, najpotężniejszych i najbardziej wpływowych ludzi ze świata polityki, finansów i biznesu. Wielką tajemnicą dotyczącą tych ludzi jest to, że nadawcy i media głównego nurtu począwszy od 1954 r. postanowiły nie informować o tych spotkaniach – powiedział  20 maja 2013 r. w Parlamencie Europejskim w Strasburgu brytyjski europoseł Gerard Batten.
Brak informacji w mediach o spotkaniach Klubu Bilderberg, które ochraniane są przez agencje wywiadowcze z całego świata, komandosów czy –  jak  przypadku spotkania w Atenach w 2009 r.  – przez myśliwce F-16, jest co najmniej dziwne. - To jedynie potwierdza przekonanie wielu osób, że ukrytym programem i celem Grupy Bilderberg jest wprowadzenie niedemokratycznego rządu światowego. To hańba, że Komisja Europejska uczestniczy w tej zmowie – mówił innym razem Batten. Jednak w spotkaniach Bilderberg biorą także udział specjalnie wyselekcjonowani reprezentanci mediów. W tym roku świat dziennikarski reprezentowali ludzie z Financial Times i The Economist.

Osoby związane z Klubem Bilderberg to m.in. Bill Clinton i Hillary Cilnton, Tony Blair, były prezes Banku Światowego James Wolfensohn, przewodniczący Systemu Rezerwy Federalnej Stanów Zjednoczonych Ben Bernanke,  czy żona Billa Gatesa – Melinda Gates. Na spotkaniach Klubu gościli również brytyjski książę Karol oraz król Hiszpanii Juan Carlos.  Z grona Polaków w spotkaniach klubu uczestniczyli m.in. założyciel Platformy Obywatelskiej Andrzej Olechowski, Hanna Suchocka, oraz Aleksander Kwaśniewski. O wyborze gości ma decydować komitet sterujący, obradujący w Holandii.

Klub Bilderberg powstał w maju 1954 r. w Hotelu de Bilderberg w Holandii w Oosterbeek, od którego organizacja wzięła swoją nazwę. Jednym z jego założycieli był polski [?? MD] dyplomata i wolnomularz Józef Retinger, który aż do swojej śmierci w 1960 r., był również sekretarzem klubu. Retinger podczas II wojny światowej był doradcą gen. Władysława Sikorskiego. Towarzyszył mu we wszystkich zagranicznych podróżach, z wyjątkiem ostatniej, na Gibraltar, podczas której gen. Sikorski zginął.

Z Klubem Bilderberga związana jest Komisja Trójstronna założona w 1973 r. przez Zbigniewa Brzezińskiego oraz Davida Rockefellera. Komisja uważana jest za organ wykonawczy klubu, który wciela w życie jego idee. Osobą, która miała być organizatorem środków finansowych na działalność Komisji Trójstronnej miał być George Soros. W skład komisji wchodzi ok. 350 osób głównie z Europy, Ameryki Północnej i Japonii. Polacy związani z działalnością komisji to m.in. Marek Belka oraz Janusz Palikot.

Dostęp do informacji o działalności państwa i jego organów jest jednym z podstawowych składników demokracji. Polacy mają prawo wiedzieć, po co minister polskiego rządu pojechał na spotkanie Klubu Bilderberg oraz o czym tam rozmawiał. Minister Rostowski nie reprezentował tam bowiem siebie, ale państwo polskie. Wydaje się jednak, że Jacek Rostowski nie zważa wcale na to, co myślą o jego działaniach Polacy. Świadczy o tym, chociażby skala inwigilacji społeczeństwa polskiego przez służby skarbowe. Służby te, mają bowiem dostęp do bilingów oraz danych, dotyczących logowania się telefonów komórkowych. Dzięki temu, z łatwością mogą ustalić gdzie, o której godzinie i z kim się spotkaliśmy. W ciągu ostatnich 2,5 roku wywiad skarbowy inwigilował ponad 10 tys. Polaków. Obecnie minister Rostowski dąży do stałego monitoring naszych kont bankowych. Jak widać „obywatelskość” widniejąca w nazwie jego partii, stała się obecnie jedynie pustym frazesem.

Panie Rostowski, SHAME ON YOU.
 

poniedziałek, 22 lipca 2013

Wielka nadzieja dla świata. On ma nam dać nieśmiertelność! (???-admin)

'Ten projekt już od dawna wzbudza wiele emocji i przyciąga zainteresowanie mediów. Trudno się dziwić. Stoi za nim człowiek, który z dużą dozą pewności siebie przekonuje ludzi, że już niedługo zapewni im nieśmiertelność. Można by go z pewnością potraktować jako kolejnego niegroźnego wariata z wybujałą wyobraźnią, gdyby nie fakt, że Dmitrij Itskow - bo o nim mowa - jest w wielu kręgach osobą znaną i podziwianą. O końcowym sukcesie zainicjowanego przez siebie przedsięwzięcia jest zaś przekonany do tego stopnia, że nie boi się inwestować w nie kolejnych dużych środków. Itskow przedstawił właśnie kolejne szczegóły słynnego Projektu 2045, który ma dać nam życie wieczne.





O Projekcie 2045, który niedawno zaczął ewoluować w kierunku czegoś więcej niż tylko rewolucyjna inicjatywa naukowa, głośno już było kilka lat temu. Dziś coraz częściej pojawiają się głosy, że koncepcja, która wcześniej występowała też pod nazwą Rosja 2045, a ostatnio Ewolucja 2045 zaczyna przypominać coś na kształt partii politycznej, którą sam Itskow oraz jego stronnicy nazwali zresztą niedawno ugrupowaniem intelektualnego, technologicznego i duchowego przełomu.

W sobotę, 15 czerwca odbyła się w Nowym Jorku zapowiadana już wcześniej konferencja naukowa, poświęcona zagadnieniu oraz inicjatywie, której pierwsze efekty już dziś można podziwiać. Po ubiegłorocznym spotkaniu w Moskwie było to już kolejne sympozjum, podczas którego można było się zapoznać ze szczegółami projektu, jego skalą oraz dowiedzieć się, na jakim etapie znajdują się prace oraz jakie działania będą realizowane w najbliższym czasie.

Tym razem 32-letni Istskow oficjalnie zaprezentował harmonogram, który został podzielony na cztery etapy. Rosjanin zdradził, że podczas opracowywania planu zespół postawił sobie cztery cele. Osiągnięcie każdego z nich będzie oznaczało koniec kolejnego etapu. I tak, już w 2020 r. ma zostać zakończona pierwsza faza misji, jaką postawili przed sobą naukowcy. Już wtedy możliwa ma się stać zdalna kontrola ludzkiego mózgu. W 2025 r., kiedy sfinalizowany zostanie następny etap, zaistnieć ma możliwość przeniesienia centralnego narządu naszego układu nerwowego do maszyny, w której będzie podtrzymywanie życie. Jest wielce prawdopodobne, że jej funkcję będzie pełnił robot. Dekadę później naukowcy chcą zakończyć etap, w którym nie będzie już konieczne korzystanie z robota, a ludzki umysł będzie można przenieść po prostu do komputera. W 2045 r. nasza świadomość ma zyskać zaś możliwość funkcjonowania także poza obszarem układów scalonych komputera. Ludzie po śmierci będą mogli się wówczas stać hologramami.

(fot. 2045.com)

O tym, że te wszystkie zapowiedzi nie są gołosłowne, uczestnicy konferencji mogli się dowiedzieć już w auli Lincoln Center na nowojorskim Manhattanie. Realizacja niektórych ze wspomnianych etapów już się rozpoczęła. Jeden z badaczy zaangażowanych w projekt zaprezentował zaś android, który stanowi przedsmak tego, z czym będziemy mieli do czynienia już w niedalekiej przyszłości. Hiroshi Ishiguro pokazał ludzkich rozmiarów robota, który reprezentował go na konferencji. Wyglądał on dokładnie tak samo jak jego twórca. Uczestnicy spotkania przyznali, że już z niewielkiej odległości trudno było rozpoznać, że jest to sztuczny twór, a nie Ishiguro - maszyna w naturalny sposób gestykulowała, poruszała wargami i powiekami. Japoński inżynier nazwał robota mianem Geminoidu. Powiedział też, że może łączyć się z nim przez internet i obserwować swoich studentów na sali wykładowej.

Dmitrij Itskow i Hiroshi Ishiguro (fot. facebook.com/2045Initiative)

"Problem polega tylko na tym, że kiedy używam androidu, instytut badawczy nie chce mi zapłacić" - powiedział Ishiguro, rozbawiając tym samym publiczność.

Itskow nie ma wątpliwości, że aby osiągnąć sukces, trzeba zrobić jeszcze bardzo wiele. Mimo że koncept wydaje się już dopracowany, on zamierza za pośrednictwem swojego ruchu zaangażować w projekt jeszcze wiele organizacji, a nawet rządy poszczególnych krajów oraz Organizację Narodów Zjednoczonych. Nie ma on wątpliwości, że tylko unifikacja wszystkich sił może pomóc w odniesieniu sukcesu - poinformowała agencja Associated Press.

Strona 2 z 2 Co ciekawe, na konferencji, poza biznesmenami, naukowcami i wynalazcami nie zabrakło też przedstawicieli świata religii - buddystów czy przedstawicieli Kościołów wschodnich.

"Znajdujemy się na etapie, gdy technologia może wpłynąć na naszą ewolucję. Chciałbym kształtować przyszłość, poddać ją publicznej dyskusji i uniknąć jakiegokolwiek scenariusza, który mógłby doprowadzić do wyniszczenia ludzkości" - mówił Dmitrij Itskow.

Wizjonerskie założenia Itskowa, który pokazał, że nie zamierza się ograniczać jedynie do czczego gadania, na wielu zrobiły wrażenie. Do tego stopnia, że projekt swoim patronatem objął prezydent Władimir Putin. W ubiegłym roku głośno było zaś o aktorze Stevenie Seagalu, dla którego pokusa zyskania nieśmiertelności okazała się na tyle silna, że postanowił włączyć się w działania promujące ruch. W finansowanie projektu włączyło się też wielu rosyjskich miliarderów.

Pomysł Rosjanina staje się też coraz bardziej intrygujący dla wielkich światowych kapitałów i globalnych koncernów. Wyraźne jest już też zaangażowanie przedstawicieli największych na świecie prestiżowych ośrodków naukowych, w tym uczelni: Harvardu, Uniwersytetu Kalifornijskiego w Berkeley czy Instytutu Technologicznego w Massachusetts.

(rc/ac/niewiarygodne.pl)

Źródło: http://niewiarygodne.pl/kat,1031979,title,Wielka-nadzieja-dla-swiata-On-ma-nam-dac-niesmiertelnosc,wid,15740152,wiadomosc.html?smgajticaid=610cb8