piątek, 5 lipca 2013

Planety Układu Słonecznego – ewolucja czy projekt?

Poniżej zamieszczam tekst “Planety Układu Słonecznego – ewolucja czy projekt?” przysłany przez Andrzeja*:


Teoria ewolucji mówi, że Układ Słoneczny uformował się miliardy lat temu z wirującej chmury gazów i pyłu (tzw. nebuli), która wirując spłaszczyła się w dysk. Centralne wybrzuszenie uformowało się w słońce, a materia wirująca wokół zamieniła się w planety. Pył i gazy łączyły się w większe grudy, grudy w skały, później coraz większe skały, a większe skały w “planetozymale” lub inaczej asteroidy, a te z kolei w planety. Można wykazać jak wyłoniły się małe grudki z gazów i pyłów, może nawet uformowały się w małe skały, ale nie wiadomo jak uformowały się planety z planetozymali.

Przyjmuje się, że dalsze formowanie mogło być wynikiem wzrastającej grawitacji większych obiektów, ale nie ma na to dowodów, gdyż aby te obiekty mogły uzyskać odpowiednią siłę grawitacji, musiałyby posiadać już bardzo dużą masę. Jest więc luka pomiędzy wyjaśnieniem powstania małych skał i olbrzymich ciał dysponujących odpowiednią grawitacją. Ponadto jeśli planety powstały z wirującej materii formującego się układu słonecznego, to dlaczego dwie z nich, Wenus i Uran obracają się w inną stronę niż pozostałe?


TROCHĘ INFORMACJI O NASZEJ GALAKTYCE I  UKŁADZIE SŁONECZNYM

Ostatnie odkrycia pokazują, że Układ Słoneczny znajduje się między dwoma spiralnymi ramionami naszej galaktyki zwanej Drogą Mleczną, w części, którą wielu uczonych nazywa ekostrefą galaktyczną. Jest to obszar rozciągający się w odległości około 28 tys. lat świetlnych od jądra Galaktyki. Występuje w nim odpowiednia ilość pierwiastków chemicznych niezbędnych do podtrzymania życia. Bardziej oddalone strefy mają tych pierwiastków za mało, a obszary bliższe są zbyt niebezpieczne ze względu na potencjalne promieniowanie i możliwość częstych kolizji z innymi ciałami. Takie miejsce umożliwia też najlepszą obserwowalność reszty Wszechświata z Ziemi.




Wyobrażenie Drogi Mlecznej

Ponadto wiele gwiazd krąży wokół środka Galaktyki z prędkością różniącą się od prędkości ramion spiralnych. Umiejscowione pomiędzy spiralnymi ramionami nie pozostają tam długo i w końcu zostają pochłonięte przez któreś z ramion. Słońce natomiast należy do rzadkich gwiazd, które posiadają tzw. “współrotacyjny promień galaktyczny”, dzięki czemu pozostaje na swoim miejscu między dwoma spiralnymi ramionami, krążąc z tą samą prędkością, co one **. Położenie naszej gwiazdy wydaje się więc stabilne i dopasowane precyzyjnie do możliwości życia.

** – N. Mishurov and L.A. Zenina “Yes, the Sun is Located Near the Corotation Circle”, Astronomy & Astrophysics 1999, vol.341, s.81-85

PLANETY UKŁADY SŁONECZNEGO

W Układzie Słonecznym krąży osiem planet. Do niedawna za planetę uważany był także Pluton, odkryty w 1930 r., ale ostatnio, po wielu dyskusjach, usunięto go z listy planet w 2006r na Zgromadzeniu Międzynarodowej Unii Astronomicznej w Pradze.


Słońce i planety Układu Słonecznego (wielkości w skali, odległości nie zachowują skali)

MERKURY

Merkury jest planetą najbliższą Słońcu i najmniejszą z wszystkich planet. Temperatura na powierzchni od strony Słońca wynosi 500oC, z drugiej strony -120oC. Merkury jest skalisty, posiada kratery podobnie jak księżyc i jest ekstremalnie gęsty. Jest zbyt mały żeby mieć tak dużą gęstość i pole grawitacyjne. Przypuszcza się, że 75% planety to żelazo, czyli coś na kształt kuli żelaza owiniętej w płaszcz ze skał.

Problem 1:
Tak duża gęstość nie pasuje do ewolucji, w związku z czym wymyślono teorię “dużego impaktu”. Ewolucjoniści mówią: “skoro wiemy, że ewolucja jest FAKTEM to Merkury MUSIAŁ powstać zgodnie z tą teorią, tzn. w jego historii zderzył się z nim jakiś asteroid. Cały lekki materiał został zmieciony i gdzieś zniknął, zostawiając ten gęsty, który dziś widzimy. Gdyby tak się nie wydarzyło, Merkury zaprzeczałby teorii ewolucji”. Rozumowanie więc jest następujące: “nie wiemy jak to się stało, ale musimy tak mówić, bo nie można dopuścić, aby teoria ewolucji planet okazała się nieprawdziwa”.

Problem 2:
Merkury posiada pole magnetyczne a wg ewolucji nie powinno go tam być, gdyż jedynym sposobem dla planety aby mieć pole magnetyczne jest posiadanie ciekłego i obracającego się jądra metalicznego przewodzącego prąd (obrót generuje to pole). Tymczasem wg ewolucji jądro Merkurego, który jest tak mały, musiało ostygnąć już miliony lat temu. Jądro nie może być więc ciekłe i nie może mieć pola magnetycznego. Tymczasem ono jest. Wymyślono więc, że jądro jest żelazo-siarkowe, gdyż siarka pozwoliłaby na wolniejsze stygnięcie jądra. Niestety wystąpiły trudności, gdyż obecność siarki w jądrze planety tak bliskiej słońcu nie pasuje do modelu formowania się planet (siarka nie mogłaby się skondensować, gdyż jest niestabilna). Pole magnetyczne Merkurego pozostaje więc zagadką.

WENUS


Wenus

Przykrywają ją w całości chmury złożone głównie z kwasu siarkowego i solnego. Atmosfera to dwutlenek węgla. Temperatura na powierzchni wynosi  450oC a ciśnienie 90 Atm. Wielkością podobna jest do Ziemi. Teoria ewolucji mówi, że obie planety uformowały się w tym samym czasie więc powinny być bardzo podobne do siebie. Tymczasem Ziemia zbudowana jest z wielu płyt tektonicznych a Wenus ma tylko jedną. Ziemia posiada pole magnetyczne a Wenus go nie ma. Ponadto powierzchnia Wenus wygląda na bardzo młodą, nie posiada śladów milionów lat erozji.

Następną ciekawą sprawą jest to, że Wenus kręci się w inną stronę niż Ziemia. Zgodnie z ewolucją powinna się kręcić w tę samą. Wymyślono więc teorię wybrzuszenia powierzchni i załamania grawitacji, w wyniku czego obroty się zwolniły i planeta zaczęła się kręcić w drugą stronę. Ale Wenus nie ma takich wybrzuszeń, jest niemal idealnie okrągła.

Aby więc pasowało to do ewolucji, posłużono się znów wielkim asteroidem, który kiedyś uderzył w Wenus tak mocno, że zaczęła się obracać w drugą stronę. To również nie brzmi przekonująco, gdyż Wenus ma tylko 2 stopniowy przechył obrotu od pionu a jej orbita jest najbardziej okrągła w całym Układzie Słonecznym. Jak to wytłumaczyć, gdyby została uderzona z tak wielką siłą?

ZIEMIA

Ziemia okazuje się być planetą unikalnie dopasowaną dla życia. Posiada odpowiedni czas obrotu wokół osi. Dłuższy powodowałby ekstremalne różnice temperatur w dzień i w nocy, przy krótszym – byłyby potworne huragany. W miarę okrągła orbita wokół słońca daje spokojne przejścia w różne pory roku. Atmosfera chroni nas przed milionami meteoroidów o rozmiarach od drobnego pyłku, do potężnych głazów. Zdecydowana ich większość spala się w atmosferze tworząc świetliste ślady zwane meteorami. Warstwa ozonu w stratosferze, chroni nas przed docierającym do Ziemi szkodliwym promieniowaniem UV. Co ciekawe, grubość warstwy ozonu zależna jest od natężenia tego promieniowania. Skład powietrza przy powierzchni jest odpowiednio dostosowany do potrzeb oddychania i podtrzymania życia wszelkich żywych istot i roślin.

Ziemia jest także idealnie oddalona od słońca (ok. 150 mln km). Gdyby była 5% bliżej woda w oceanach wygotowałaby się, a gdyby była 1% dalej, oceany zamarzłyby. Kąt nachylenia ziemi do osi pionowej 23,5 stopnia, umożliwia istnienie cykli pór roku i stref klimatycznych. Podobnie dobrana jest też siła grawitacji i wielkość Ziemi. Gdyby grawitacja była trochę większa, wodór gromadziłby się przy powierzchni, co nie sprzyjałoby życiu. Gdyby z kolei była mniejsza, życiodajny tlen uciekłby w przestrzeń kosmiczną oraz wyparowałaby woda zgromadzona na powierzchni.

Ok. 70% powierzchni naszej planety pokrywa woda, która jest niezbędna do życia. Wg teorii ewolucji nie powinno jej tutaj być, albowiem jesteśmy za blisko Słońca. Wymyślono więc, że nie było jej, ale kiedy się już wszystko uformowało przyleciały różne komety zawierające wodę i uderzyły w naszą planetę.
Ale skąd wzięło się aż tyle wody? Gdyby wyrównać powierzchnię Ziemi, woda pokryłaby ją na wysokość 2,5 km! (Istnieje wiele innych teorii pochodzenia wody na Ziemi, ale każda ma wady i jest nieweryfikowalna.)

Ziemia posiada pole magnetyczne, które tworzy wokół niej tarczę zwaną magnetosferą, chroniącą nas przed promieniowaniem kosmicznym a także wiatrem słonecznym, czyli strumieniem naładowanych elektrycznie cząstek (ilustracja poniżej).


Ziemska magnetosfera

Powyższe obserwacje skłoniły niektórych naukowców do sformułowania tzw. zasady antropicznej, która wskazuje na precyzyjne dostrojenie warunków i stałych fizyko-chemicznych oraz kosmologicznych do powstania i utrzymanie życia na Ziemi. Bardzo niewielkie zmiany tych parametrów mogłyby sprawić, że życie na Ziemi byłoby niemożliwe. Czy nie przemawia to bardziej za istnieniem Potężnego i Mądrego Projektanta niż ślepego przypadku?

Pisarze Biblii nie dysponowali wynikami obserwacji i badań jakie dziś posiadamy, lecz mimo napisali:

Albowiem tak mówi Jahwe, Stworzyciel nieba, On, Bóg, który ukształtował i wykończył ziemię i który ją mocno ugruntował, który nie stworzył jej bezładną, lecz przysposobił na mieszkanie.

(Izajasza 45:18)

Inny pisarz biblijny dodaje:

On rozciąga północ nad pustką, ziemię zawiesza na niczym.

(Hioba 26:7)

(Należy zwrócić uwagę na fakt, że gdy pisane były te słowa, w ówczesnym świecie panowały mity o Ziemi unoszonej na słoniach, dźwiganej przez potężnego Atlasa lub podobne)

Jeszcze inny – Salomon, zwracając się w modlitwie do Boga tak wyraził się o jego potędze:

…Oto niebo, wręcz niebo niebios, nie może cię pomieścić; a cóż dopiero ten dom, który zbudowałem!

(1Królów 8:27)

KSIĘŻYC


Zdj. 1 – Księżyc, strona widoczna

Jego średnica wynosi ¼ średnicy Ziemi. Jest wystarczająco blisko, żeby swoją grawitacją powodować przypływy w oceanach. Zapobiega to stagnacji i warstwieniu wód pozwalając na ich ciągłą cyrkulację. Gdyby był bliżej Ziemi fale przypływowe byłyby zbyt duże, podobne do tsunami. Księżyc stabilizuje też ruch obrotowy Ziemi. Bez niego kołysałaby się i przechylała na boki. Wywołane tym zmiany klimatu byłyby katastrofalne.

Co ciekawe, Księżyc ma średnicę 400 razy mniejszą od Słońca a jego odległość od Ziemi jest też 400 razy mniejsza niż odległość Ziemi do Słońca. W rezultacie patrząc z Ziemi, wielkość Słońca i Księżyca wydaje się być taka sama. Daje to niezwykły efekt podczas oglądania całkowitego zaćmienia słońca, ale także pozwoliło na zaobserwowanie zakrzywienia światła gwiazd przechodzącego obok słońca.

Ponadto Księżyc ma prawie idealnie kolistą orbitę wokół Ziemi. W jaki sposób ustawił się on tak perfekcyjnie w stosunku do Ziemi, dostosowując idealnie swoją prędkość, kierunek i odległość od naszej planety – pozostaje wciąż wielką zagadką. Znany pisarz i naukowiec – Isaac Asimov wyraził to następująco:

Nie istnieje żadne astronomiczne uzasadnienie dla tak idealnego ułożenia się Księżyca względem Ziemi. To jest zadziwiająca zbieżność różnych okoliczności i tylko Ziemia została “pobłogosławiona” w ten sposób.

Żadna inna planeta nie ma tak idealnie ułożonego księżyca jak Ziemia. Na tym jednak nie koniec. Średnia gęstość Księżyca (3,34g/cm3) jest prawie dwa razy mniejsza niż gęstość Ziemi. Przy tak twardej powierzchni jaką ma Księżyc, zawierającej duże ilości tytanu, oznacza to, że może on wewnątrz nie być wypełniony w całości lub posiadać jakiś bardzo lekki materiał (odwrotnie niż w przypadku Ziemi).


Zdj. 2 – Niewidoczna strona Księżyca (Apollo 16, 1976)

Problem 1 – dwie różne strony Księżyca.

Na widocznej dla nas stronie (zdj.1) Księżyc ma ciemne plamy zwane morzami. Przyjęło się, że są to księżycowe wylewy lawy. Gdy coś zderzało się z Księżycem, lawa wypływała na powierzchnię wypełniając dziury i przyjmując inny kolor niż reszta powierzchni. Tych plam jest dość dużo. Spodziewano się, że druga, niewidoczna strona wygląda podobnie, ale kiedy zaczęto latać za księżyc okazało się, że wcale tak nie jest (zdj.2). Niewidoczna strona Księżyca jest nierówna i pokryta kraterami. Nie ma natomiast mórz. Dlaczego? Nie wiadomo.

Problem 2 – pochodzenie Księżyca.

Jedna z teorii mówi, że księżyc jest częścią Ziemi, która się oderwała od naszej planety. Skały powinny więc zawierać podobny skład co na Ziemi. Tymczasem skały, które przywieziono z Księżyca znacznie się różnią od ziemskich. Ponadto, gdyby Księżyc miał się “odszczepić” od Ziemi, ta musiałaby wirować 10 razy szybciej niż teraz!

Inna teoria, tzw. przechwycenia mówi, że Księżyc uformował się gdzieś w kosmosie i przyleciawszy skądś zbyt blisko Ziemi został uwięziony przez naszą planetę. Narusza to jednak zasady fizyki. Księżyc zbliżając się do Ziemi przyśpieszałby wzmocniony siłą jej grawitacji i nie jest możliwe, aby nadleciał i wpasował się w okrągłą orbitę. Musiałby w jakiś niezrozumiały sposób wyhamować. Fizycy twierdzą, że nie jest to możliwe.

Pozostała więc znana już teoria zapasowa, czyli uderzenie w Ziemię wielkiej asteroidy, ale uwaga – wielkości co najmniej Marsa! Według tej teorii materiał rozprysnął się na wszystkie strony, część spadła na Ziemię, reszta wymieszana z Ziemią uformowała się w Księżyc. Jest to kolejna opowieść nie poparta dowodami. Symulacje komputerowe jakie wykonano na jej poparcie są niedokładne i nierzetelne, gdyż dotyczą modeli w skali astronomicznej, z góry przyjętymi, mało prawdopodobnymi założeniami, takimi jak wielkość obiektu, kąt i siła uderzenia itd.

Powstaje przy tym pytanie: dlaczego w takim razie Wenus nie ma księżyca, skoro wokół latały asteroidy? Kolejne pytanie brzmi: dlaczego Księżyc zawsze jest odwrócony w stronę ziemi tą samą półkulą?

MARS



Mars

Mars wydaje się planetą ekstremów. Jest tam największy w Układzie Słonecznym wulkan nazwany Olympus Mons. Jego podstawa ma wymiary stanu Missouri. Zaobserwowano też burze piaskowe, pokrywające całą planetę. Mars posiada największy kanion, o wielkości USA i o głębokości 9,5 km. Wielu uczonych od lat liczy na to, że Mars posiada wodę, gdyż struktury na powierzchni przypominają kanały lub wyschnięte rzeki.

Innym wyjaśnieniem “wodopochodnych” struktur jest zjawisko termokarstu – kiedy lód pod ziemią topnieje, grunt zapada się i tworzy struktury, które wyglądają jakby przebiegła tamtędy masa wody. Problem w tym, że twory te, wyglądające jak utworzone przez wodę, w rzeczywistości nimi nie są, gdyż na kolejnych zdjęciach wykonanych w odstępie 3 letnim zauważono wyraźne ślady erozji, a wiadomo, że nie była to woda.


Woda na Marsie 

Z kolei śladowa obecność węglanów (takich jak wapienie) w pobranych próbkach gleby marsjańskiej mogłaby świadczyć o istnieniu tam kiedyś wody, jednak znalezione w nich minerały takie jak oliwiny przeczą temu, gdyż związki te rozpadają się w obecności wody. Ale dlaczego tak uparcie szuka się wody na Marsie? Dlatego, gdyż istnienie wody poza Ziemią mogłoby wskazywać na ewentualne istnienie tam życia, a to byłoby tak bardzo upragnionym przez wielu dowodem na ewolucję.

Niektórzy spekulują zatem, że Mars posiadał kiedyś grubą atmosferę, ale nadleciał jakiś asteroid, uderzył w Marsa i atmosfera uleciała. Jak się okazuje asteroidy są bardzo pomocne gdy trzeba udowodnić coś, czego nie ma, albo nie wiadomo skąd się wzięło. Reasumując: widoczne dziś struktury na powierzchni nie musiały powstać przy udziale wody, po drugie – woda dzisiaj jest tam niemożliwa, po trzecie – mówienie, że kiedyś tam była jest hipokryzją.

Następnymi planetami po Marsie są tzw. gazowe olbrzymy

JOWISZ



Jowisz

Jowisz jest największą planetą w Układzie. 1300 razy większą od Ziemi. Zasłynęła tzw. Czerwoną Plamą, którą jest gigantyczna burza szalejąca na powierzchni Jowisza od zawsze, a przynajmniej od kiedy ją obserwujemy. Plama jest większa niż średnica Ziemi. Jowisz rzuca wyjątkowe wyzwanie ewolucji – obrót planety trwa bowiem tylko 10 godzin (przy tak olbrzymiej wielkości!). Obroty planet tłumaczy się uderzaniem w nie skalnych bloków, chociaż z drugiej strony, przy tak dużej ilości przypadkowych uderzeń jaką się zakłada w początkowym okresie rozwoju planet, efekty tych uderzeń powinny się nawzajem znosić i planety w ogóle nie powinny się obracać. Jak więc wytłumaczyć tak szybki obrót olbrzymiej planety i do tego gazowej?! Ewolucjoniści nie mają jak dotąd wyjaśnienia. Jeszcze większą zagadką dla nich jest pochodzenie tej planety, gdyż nie pasuje ona do teorii powstawania planet. Oto cytat z magazynu “Nature”:

Wysłaliśmy sondy na Jowisza, które zrobiły pomiary jego atmosfery. Okazało się, że to czego oczekiwaliśmy tam, nie występuje, a to czego tam nie powinno być – jest. Skład Jowisza nie pasuje do teorii Nebuli.

Jowisz posiada też interesujące księżyce. Dotychczas odkryto ich ponad 60. Największe to Io, Europa, Ganimedes i Kalisto. Wysłany tam w latach 80-tych Voyager odkrył dziwne rzeczy. Io pokryty jest ogromnymi, w stosunku do swojej wielkości, czynnymi wulkanami, które wystrzeliwują do 320 km w przestrzeń. Są to serie erupcji i trwają odkąd obserwujemy ten księżyc. Atmosfera nie może więc przetrwać zbyt długo, gdyż szybko się rozpada. Tymczasem wg teorii ewolucji tak mały księżyc, mający ok. 4,5 mld lat, powinien już dawno ostygnąć. Nie powinien być geologicznie aktywny a jednak jest.

Jego sąsiadem jest księżyc nazwany Europa. Jest to najgładsze ciało Układu Słonecznego, w większości pokryte lodem.

Inny, Callisto, ma najbardziej pokraterowaną powierzchnię w Układzie Słonecznym. Jeśli powstał w tych samych procesach co Europa, to księżyce powinny być podobne, ale nie są. I nie można tego zrzucić na różne kompozycje, bo oba księżyce składają się w połowie z lodu. Europa posiada jądro, a Calisto nie. Te dwa księżyce bardzo się od siebie różnią.

Ganimedes z kolei jest większy od Merkurego i pokrywa go dziwna, pokoleinowana skorupa. Żłobienia są na całej powierzchni a okazjonalnie występują formacje, które  jakby ktoś wyrównywał pędzlem. Poza tym Ganimedes ma pole magnetyczne, którego nie powinno tam być.


Cztery największe księżyce Jowisza (tzw. Galileuszowe), na tle planety. Fot. NASA

Inne księżyce także sprawiają problemy. Np. Almatea, malutki księżyc blisko Jowisza jest kulą lodu, czyli odwrotnością tego czym powinien być.

SATURN


Saturn posiada słynne pierścienie. Sonda Cassini dostarczyła pięknych zdjęć struktury tych pierścieni. Wyglądają one jak jeden duży obłok, choć naprawdę są to miliony bryłek skał i lodu. Ewolucjoniści nadal nie znają pochodzenia pierścieni Saturna. Astronomowie sądzili kiedyś, że pierścienie uformowały się 4,5 mld lat temu wyłaniając się z wirującej chmury pyłu i gazów. Ale potem okazało się, że pierścienie nie mogą być tak stare dlatego, że są jasne i błyszczące mimo, iż zbierają pył orbitując wokół Saturna. Ten pył przyciemniłby pierścienie już po kilkuset mln lat. Skoro są wciąż jasne i błyszczące może te miliony lat jeszcze nie upłynęły? Natomiast księżyce Saturna orbitujące poza pierścieniami oraz same pierścienie zmieniają swój pęd kątowy. Raz zwalniają a raz przyśpieszają. W końcu księżyce odleciałyby od planety a pierścienie by się przybliżyły. Nic takiego się jednak nie stało.

Pierścienie mają ponadto inne ciekawe właściwości. Posiadają “szprychy”, niektóre się nawet przeplatają. Nikt tego nie przewidywał. Pamiętajmy, że nie są to zwarte pierścienie tylko kawałki elementów krążące w tym samym czasie wokół planety.



Ostatnio gdy obserwowano pierścienie zauważono coś ciekawego na jednym z księżyców Saturna – Enceladusie. Gdy zrobiono zdjęcie podczas gdy słońce było po jego drugiej stronie, zauważono aktywne gejzery. Księżyc wyglądał jak przebity balon, z którego wystrzeliwuje woda. Po obróbce tych zdjęć można było zobaczyć jak potężne są to gejzery. Problem w tym, że Enceladus jest zbyt stary aby to robić. Nie powinien już być geologicznie aktywny.

I jeszcze jedno – zaraz po sąsiedzku jest Mimas, księżyc tego samego rozmiaru co Enceladus, który jednak niczego takiego nie robi.


Kolejny księżyc Saturna Tytan, posiada własną atmosferę, którą jest głównie metan. Gaz ten niszczeje pod wpływem światła słonecznego, nie mógł więc przetrwać tak długo. Powstała więc teoria, że księżyc ten posiada morza metanu, które zasilają atmosferę. Gdy sonda Cassini zbliżyła się do niego naukowcy cieszyli się, że wreszcie jakaś teoria okaże się prawdziwa. Nic z tego, gdy udało się zaglądnąć przez chmury niczego takiego tam nie było. Zatem atmosfera nie powinna być z metanu, ale jest.

I jeszcze jedna ciekawostka – dwa księżyce Saturna tańczą. Jeden jest większy od drugiego i od czasu do czasu zmieniają się miejscami, ten z orbity wewnętrznej zamienia się z tym z zewnętrznej. Jakiś czas tak trwają, po czym znów się zamieniają.

URAN


Uran

Uran to planeta gazowa koloru turkusowego 60 razy większa od Ziemi. Sonda odkryła, że posiada pierścienie kręcące się w górę i w dół. Podczas gdy inne planety kręcą się jak bąk wokół słońca, Uran obraca się jak piłka tocząca się wokół niego. Nie pasuje to do pierwotnej wirującej chmury gazów i pyłu, z której miałby się utworzyć Układ Słoneczny. I tu znowu posłużono się starym asteroidem, który uderzył w planetę i ją przewrócił. Problem jest w tym, że Uran nie wykazuje żadnych śladów kolizji.

Orbita Urana jest jedną z najbardziej okrągłych w Układzie Słonecznym, co pokazuje, że nie uderzyła w niego taka siła, która mogła go przewrócić. Pozostaje też problem z księżycami Urana. Księżyce te także orbitują pionowo. Podobno kiedyś MUSIAŁY poziomo. Lecz kiedy równik się przesunął i planeta został “przewrócona”, orbita księżyców także się przesunęła. Nasuwa się pytanie: czy powstały one po, czy przed kolizją? Jeśli przed, to jak zostały przesunięte z orbit poziomych na pionowe? A jeśli powstały później, to jakim sposobem wszystkie orbitują pionowo, niemal idealnie ekliptycznie, a nie chaotycznie, z chaotycznych ruchów z jakich by powstały?

Inny problem związany z tą planetą to brak promieniowania. Inne gazowe olbrzymy – Jowisz, Saturn, czy jeszcze bardziej oddalony Neptun, oddają w przestrzeń więcej energii niż pobierają od Słońca. Uran nie. Jeśli powstał w tym samym czasie, z tych samych materiałów i w tych samych procesach, to dlaczego nie zachowuje się tak samo? Co gorsza … (cytat ewolucjonisty): “Ku kompletnemu zaskoczeniu naukowców oś magnetyczna Urana jest przesunięta o 60o od osi jego obrotu a dodatkowo oś ta jest odsunięta od osi planety”.

Do niedawna uważano, że wszystkie planety klasyfikowane jako gazowe olbrzymy zbudowane są podobnie, jednak badania za pomocą sond kosmicznych dowiodły, że budowa i skład chemiczny Urana w dużej mierze odróżniają go od Jowisza i Saturna. Uran zawiera bowiem stosunkowo mało wodoru i tylko niewielką domieszkę helu, które to gazy są głównymi składnikami większych planet. Ponadto Uran znacznie różni się w budowie od Jowisza i Saturna gdyż składa się ze skalistego jądra, które oblewa zjonizowany ocean lodu.


Miranda


Najwyższy znany klif w Układzie Słonecznym

Księżycem Urana jest min. Miranda. Ma tylko 480 km średnicy i bardzo ciekawie ukształtowaną powierzchnię, w postaci żlebów, klifów (9,5 km wysokości – największe w Układzie Słonecznym), trapezoidów o ostrych krawędziach, znaczników itp. Wygląda na kosmiczne dzieło sztuki. Nieznane są nigdzie w naturze takie kształty. Ewolucjonizm nie jest w stanie tego wytłumaczyć.

NEPTUN

Neptun

Neptun jest najdalszą od Słońca wielką planetą, położoną 30 razy dalej niż Ziemia. Znajduje się więc w bardzo zimnym miejscu. Lecz nie jest zimna. Emituje dwa razy więcej energii niż pobiera od słońca. Neptun nie jest też martwy. Plama widoczna na jej powierzchni zniknęła od czasu, gdy po raz pierwszy ją sfotografowano. Atmosfera Neptuna jest dynamiczna, zachowuje się jak bardzo młoda, a nie jak coś, co ochłodziło się miliony lat temu. W rzeczywistości Neptun to najgwałtowniejsze miejsce w Układzie Słonecznym. Prędkość wiatru dochodzi tam do 2000 km na godz.! Wg komputerowych symulacji ewolucjonistów, Uran i Neptun nie mogły powstać. Cytat ewolucjonisty: “Proces formowania się ciał o tak dużej masie, orbitujących tak wolno w zewnętrznej części proplanetarnego dysku, zająłby więcej czasu niż wynosi wiek Układu Słonecznego”.

Czy ktokolwiek słyszał o tym na Discovery? Nie, bo ewolucja jest przecież “FAKTEM” i nie ma z nią problemów. 

Cytat: “Jak dotąd jest to bardzo trudne dla kogokolwiek, aby wymyślić scenariusz”. Ewolucjoniści wierzą więc, że sam akt wymyślenia historii dowodzi, że tak się to właśnie stało. To jest logika, którą się posługują. Wolą uczepić się historii, która zaprzecza istnieniu tych samych obiektów, które ma za zadanie udowodnić. Dlaczego tak się dzieje?

Wojna kreacji i ewolucji, to tak naprawdę wojna duchowa. Człowiek jest z natury grzeszny, chce strząsnąć z siebie pamięć o Stwórcy. Bo jeśli przestanie go rozpoznawać, przestanie też rozpoznawać grzech, odpowiedzialność, sąd i wszystko inne co mu nie pasuje. Zamiast uporać się z tym, woli uczepić się teorii, która mówi, że tego wszystkiego nie ma!

PLUTON


Pluton i Charon

Niestety, jak na razie nie wykonano dobrych zdjęć tego obiektu. W przeszłości był uważany za zbiegły księżyc Neptuna. Problem polega na tym, że są tam dwa obiekty – Pluton i jego księżyc Charon, który jest bardzo duży w porównaniu do Plutona. Niedawno odkryto jeszcze dwa inne księżyce, co zaskoczyło astronomów i zrodziło pytanie: czy zbiegły księżyc może mieć kilka własnych księżyców? Nie wiadomo więc, czy jest to zbiegły księżyc, podwójna planeta, czy coś innego? Ostatecznie, 24.VIII.2006 na Zgromadzeniu Ogólnym Międzynarodowej Unii Astronomicznej w Pradze zdecydowano, że Pluton nie będzie od tej pory zaliczany do planet.

PODSUMOWANIE



Kopernik wierzył, że Układ Słoneczny został zaprojektowany i stworzony. Współczesna nauka to potwierdza.

Nauka w dużym stopniu przyczyniła się do poznania naszego Układu Słonecznego, jednak nie ma żadnych dowodów na to, że układ planetarny powstał za pomocą czysto mechanicznych środków.

Jak wykazano powyżej, tak dużego zróżnicowania obiektów i zjawisk w naszym Układzie Słonecznym, nie da się wyjaśnić teorią ewolucji, a nowe obserwacje i badania coraz bardziej jej zaprzeczają. Podobne problemy dla ewolucjonistów występują w paleontologii, geologii, zoologii, i innych dziedzinach.

Tymczasem dla kogoś, kto czytał Biblię, nie jest zaskoczeniem, że Ziemia została tak dobrze przygotowana na istnienie życia. Jeden z pisarzy tej księgi napisał bowiem takie słowa:

Stworzyciel nieba, On Bóg, który ukształtował i wykończył ziemię, który ją mocno osadził, który nie stworzył jej bezładną, lecz przysposobił na mieszkanie.

(BT, Izajasza 45:18)

Majestat Układu Słonecznego zapiera wprost dech w piersiach a dostrzegana celowość w warunkach istniejących na Ziemi, jak i w jej otoczeniu, budzi podziw dla potężnego i mądrego Stwórcy.

Nie można lepiej tego wyrazić niż słowami Biblii:

Niebiosa oznajmiają chwałę Boga, a o dziele jego rąk opowiada przestworze.

(NW, Psalm 19:1)

————-

* autor: Andrzej

Artykuł napisany na podstawie wykładu pt. “Dlaczego nie wierzę w teorię ewolucji” przedstawionego na konferencji w Seattle w 2006r przez Spike Psarris”a, byłego ateistę, ewolucjonistę i pracownika inżynieryjnego w wojskowym programie kosmicznym, oraz książki pt.: “Czy istnieje Stwórca, który się o ciebie troszczy”. Materiał uzupełniono zdjęciami ze stron o tematyce astronomicznej. http://stwarzanie.wordpress.com/2011/03/05/planety-ukladu-slonecznego-ewolucja-czy-projekt/


Z http://nwonews.pl/dyskusja,1847,0


Wielu mówi, że wiarę w Boga trzeba opierać tylko i wyłącznie na wierze. Albo się wierzy albo nie. Myślę jednak, że Stwórca pomyślał, że będziemy potrzebować dowodów. Takie “wypracowania” jak te tylko mnie w tym utwierdzają, iż Bóg pozostawił nam dowody Swojego istnienia. Ale oczywiście naukowcy i tak to będą negowali…

PS Przypominam o pomyśle z eGazetą!!!

DM

czwartek, 4 lipca 2013

Oświetlenie LED i uszkodzenia wzroku


Według najnowszego badania ekologiczne oświetlenie LED może uszkodzić twój wzrok.

Badanie odkryło, że narażenie na światło emitowane z LED-owych żarówek może uszkodzić siatkówkę ludzkiego oka.

Oświetlenie LED było promowane jako super-oszczędna alternatywa do tradycyjnych żarówek ponieważ zużywają o ponad 85% mniej energii a każda żarówka ma żywotność ponad 10 lat.



[...] Oświetlenie LED jest powszechnie stosowane w telefonach komórkowych, telewizorach, monitorach komputerowych, jak również może być stosowane jako zamiennik dla tradycyjnego oświetlenia w domach.

Dr Celia Sánchez-Ramos z Uniwersytetu Complutense z Madrytu, która prowadziła badanie wyjaśnia, że światło emitowane z LEDów pochodzi z fali krótkich o wysokiej energii niebieskiego i fioletowego końca spektrum światła widzialnego.

Dodała, że długa, ciągła ekspozycja na tego typu światło może spowodować uszkodzenie siatkówki.


Link do oryginalnego artykułu: LINK

Źródło: http://www.prisonplanet.pl/nauka_i_technologia/oswietlenie_led_i,p1408256272

środa, 3 lipca 2013

Rosja ostrzega Obamę: Wojna Światowa z powodu “apokalipsy pszczół” nadchodzi.



Russia Warns Obama: Global War Over “Bee Apocalypse” Coming Soon
http://www.whatdoesitmean.com/index1679.htm
Sorcha Faal, 10.05.2013, streszczenie gajowy Marucha.

Szczegóły spotkania prezydenta Putina z amerykańskim sekretarzem stanu, Johnem Kerry, ujawniają skrajne oburzenie prezydenta Rosji faktem, iż Obama bierze pod ochronę gigantów od manipulacji genetycznych, firmy biotechnologiczne Syngent i Monsanto, w obliczu zagrażającej Ziemi zagłady pszczół, która – jak ostrzega Kreml – z dużą pewnością doprowadzi do wojny światowej.

Według protokołu wydanego na Kremlu przez Ministerstwo Zasobów Naturalnych i Ochrony Środowiska Federacji Rosyjskiej (MNRE), Putin był tak wściekły na odmowę reżimu Obamy, aby omówić tę poważną sprawę, że nawet nie chciał przez trzy godziny spotkać się z Kerrym, który udał się do Moskwy z misją dyplomatycznej. W końcu ustąpił, aby nie spowodować jeszcze większego rozdźwięku między tymi dwoma pa,ństwami.



W centrum tego sporu leży raport MNRE stwierdzający istnienie bezspornych dowodów, że klasa neuro-aktywnych insektycydów, o skladzie chemicznym zbliżonym do nikotyny, znanych jako neonikotynoidy, niszczy populację pszczół na naszej planecie. Zlekceważenie tego faktu może doprowadzić do zniszczenia zdolności odtwarzania zasobów żywności, koniecznych do przeżycia  mieszkańców naszego świata.

Raport MNRE stwierdza, iż wyginęło już 90% populacji dzikich pszczół i 80% populacji pszczół domowych w USA.

Warto zapamiętać, że Syngenta, wraz z gigantami biotechnologii Monsanto, Bayer, Dow i DuPont, kontroluje obecnie prawie 100% globalnego rynku pestycydów oraz genetycznie zmodyfikowanych roślin i nasion.

Warto też przypomnieć, że w roku 2012 Syngenta została oskarżona przed sądem w Niemczech za ukrywanie faktu, że jej genetycznie zmodyfikowana kukurydza spowodowała śmierć bydła – a także jest przedmiotem pozwu grupowego w USA (o sumę 105 mln USD), ponieważ okazało się, że zatruła swymi chemikaliami (herbicydem Atrazyne) wodę pitną dla ok. 52 milionów Amerykanów w 2000 rejonów wodnych.

Po zwycięstwie w wyborach w 2008 roku, Obama wypełnił  kluczowe stanowiska ludźmi Monsanto, w agencjach federalnych, które są potężną siłą w zakresie polityki żywnościowej, USDA i FDA.  W USDA dyrektorem Narodowego Instytutu Żywności i Rolnictwa został Roger Beachy, były dyrektor Monsanto Danforth Center. Jako zastępca komisarza FDA wybrany został osławiony Michael Taylor, “specjalista” od nowej żywności, były wiceprezes  ds polityki publicznej w Monsanto.

Rosja wstrzymała import zmodyfikowanej genetycznie kukurydzy Monsanto, która najprawdopodobniej powoduje raka piersi i uszkodzenia narządów wewnętrznych.

Tymczasem administracja Obamy w niemal arogancki sposób ignoruje coraz liczniejsze ostrzeżenia naukowców i lekarzy, zgadzając się na faktyczne przejmowanie władzy nad naszą żywnością przez Monsanto i jej podobne firmy.

Aby do zranienia dodać obelgę, w dniu 26 marca Obama po cichu podpisał “Monsanto Protection Act”, który praktycznie uwalnia firmę od wszelkiej odpowiedzialności za skutki stosowania ichnich chemikaliów i spożywania ich produktów. Jest to rzecz niesłychana i nie mająca precedensu w cywilizowanym świecie.

This entry was posted on 2013-05-28 (wtorek) @ 11:40:14 and is filed under Gospodarka, Polityka. You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 feed. możesz napisz odpowiedź, lub trackback from your own site.

Źródło: http://marucha.wordpress.com/2013/05/28/rosja-ostrzega-obame-wojna-swiatowa-z-powodu-apokalipsy-pszczol-nadchodzi/

wtorek, 2 lipca 2013

Dzieci państwowe


To, co przed laty mogło wydawać się ponurą, ale fantastyczną wizją rzeczywistości rodem z zapadającego w pamięć thrillera, dzisiaj jest już powszechnie stosowaną praktyką. Państwa zabierają dzieci rodzicom. Często dzieje się tak z powodów ideologicznych.

[Nie, to nie "państwa zabierają dzieci rodzicom". Nie czyniły tego przez setki i tysiące lat. Dzieci są odbierane rodzicom przez rządzące szumowiny, posłusznie wybrane do władzy przez lud - admin].

Jeśli zastanawiasz się jeszcze, czy warto bronić rodziny i głośno manifestować swoje przywiązanie do niej, to ten tekst jest dedykowany właśnie Tobie. Jeśli masz już swoją rodzinę i wierzysz, że Twój dom jest bezpieczną szalupą na wzburzonych wodach otaczającego świata, musisz przeczytać ten tekst.

Na naszym portalu regularnie monitorujemy walkę z rodziną, którą prowadzą liczne środowiska, ale także państwo. Można by na ten temat napisać kilka książek. Jednym z głównych instrumentów represji państwa wobec rodziny jest zabieranie rodzicom dzieci. Nie w drastycznych wypadkach, ale tak po prostu. Gdy rodzina zmaga się z jakimś problemem, lub – zdaniem państwa – rodzice źle wychowują dzieci, urzędnicy obierają sobie jeden cel: zabrać dziecko. Oto spis dramatów rodziców i dzieci, dramatów, które przebiły się do mediów przez cały rok. Ile podobnych spraw dzieje się w zaciszu domowych ścian i państwowych urzędów?

Zabrali matce dziecko, bo… przyniosła mu kołderkę

Sprawa Kornelii Zdańskiej z Moskrzyna (woj. Dolnośląskie) budzi przerażenie, jak wiele może w Polsce wymiar sprawiedliwości wobec rodziców i ich dzieci. Zdańska jest samotną matką dwóch córek – trzyletniej Anety i pięciomiesięcznej Małgosi. Rodzina utrzymuje się z zasiłków, matka jest bez pracy. Dziewczynki zapadły na chorobę objawami przypominającą grypę żołądkową. Gdy Zdańska zjawiła się z córkami w szpitalu w Lubinie, nie wiedziała jeszcze, że będzie to początek rodzinnej tragedii.

Matka spędzała u łóżek dziewczynek bardzo dużo czasu. Mimo, że była pięć miesięcy po porodzie, w szpitalu nie otrzymała żadnego łóżka. Spędziła na krześle kilka bezsennych nocy. Pewnego dnia najmłodszej dziewczynce przyniosła z domu kołderkę. To stało się przyczyną sporu ze szpitalnym personelem.

Po kilku dniach małą Małgosię wypisano ze szpitala, ale objawy nie ustąpiły. Zduńską odesłano więc do szpitala we Wrocławiu. Tamtejsi lekarze zostali uprzedzeni o tym, że jest ona „dziwną i trudną matką”. Po pewnym czasie pracownicy wrocławskiej lecznicy poinformowali Zdańską, że może wrócić do domu, ale bez córki.

Lekarze zawiadomili sąd we Wrocławiu, a ten Sąd Rejonowy w Lubinie, że matka zachowuje się „niepokojąco”. 18 stycznia 2013 r. Sąd Rejonowy w Lubinie wydał postanowienie o zabezpieczeniu dobra pięciomiesięcznej Małgorzaty Zdańskiej. Dziecko prosto ze szpitala trafiło do pieczy zastępczej w Domu Małych Dzieci w Jaworze, 60 kilometrów od miejsca zamieszkania matki.

Przez kolejne tygodnie Zdańska walczyła o swoje dziecko, sąd jednak traktował ją jak intruza. Na przykład złożone przez nią zażalenie uznał za… wniosek. I uniemożliwił w ten sposób instancyjną kontrolę nad decyzją. Sąd, zakładając, że dobro dziecka jest zagrożone, oparł się na przepisach kodeksu rodzinnego i opiekuńczego (art. 109 § 1 i 2 pkt 5), które pozwalają wydać postanowienie w sytuacji zagrożenia dziecka w sposób natychmiastowy, bez przeprowadzenia rozprawy. Jako okoliczności uzasadniające wskazano na „niepokój lekarza prowadzącego dziewczynkę na temat stanu zdrowia psychicznego matki”. W swojej opinii sędzia oparł się na relacji lekarzy.

Zdańska jednak nie odpuściła. 25 marca złożyła wniosek do Sądu Rejonowego w Lubinie, by zwrócił jej dziecko na czas postępowania. Wniosek został jednak oddalony. Dziecko nadal przebywa w Domu Małych Dzieci, 60 km od miejsca zamieszkania Zdańskiej.

W końcu Sąd Okręgowy w Legnicy dopatrzył się nieprawidłowości w postępowaniu sądu pierwszej instancji. Zdańska nadal walczy o dziecko.

W domu dziecka jest dobrze

Troje dzieci państwa Bajkowskich, którzy z własnej woli zgłosili się do Krakowskiego Instytutu Psychologii, wylądowało w domu dziecka. Zostały zabrane prosto ze szkoły, choć nie ma dowodów potwierdzających, że doszło do nieprawidłowości.

To efekt sądowego orzeczenia z 30 stycznia bieżącego roku. Rodzicom zarzuca się, że „wadliwie funkcjonują w rolach rodzicielskich”. Równocześnie dzieci są zadbane, uczą się bardzo dobrze, wychowawcy prezentują o nich i o ich rodzicach pozytywną opinię. Nie ma też żadnych dowodów świadczących o tym, by zdrowie, bezpieczeństwo czy edukacja dzieci były zagrożone.

Małżeństwo Bajkowskich odbywało terapię w Krakowskim Instytucie Psychologii. Łącznie przeprowadzono siedem spotkań rodzinnych i osiem małżeńskich. Psychologów zaniepokoiło stawianie dzieci w sytuacji nadmiernej samodzielności i odpowiedzialności a także pozycja ojca w rodzinie. Terapeuci powiadomili sąd o stosowaniu przemocy, ponieważ rodzice nieopatrznie przyznali w trakcie sesji, że stosują klapsy. Uszkodzeń ciała oczywiście nie stwierdzono.

Dramat Bajkowskich trwa do dziś, bo Sąd Okręgowy w Krakowie podtrzymał orzeczenie sądu pierwszej instancji i dzieci po dziś dzień zostają w domu dziecka. Jak zresztą stwierdził rzecznik Sądu Okręgowego „dzieci zaadaptowały się w ośrodku, mają dobry kontakt z rówieśnikami”. Wydawać się może, że zdaniem państwowych urzędników, nigdzie nie może być dzieciakom lepiej jak w domu dziecka.

Ojciec bez prawa do dziecka za… religijność

9 – letni Rafałek to syn małżeństwa, w którym kobieta była wyznania ewangelickiego, a ojciec katolikiem. Między małżonkami miało dojść do sporu na tle religijnym. Oboje rodzice złożyli w sądzie w Wysokiem Mazowieckiem wnioski przeciwko sobie o pozbawienie władzy rodzicielskiej.

Sąd podjął decyzję absurdalną. Opierając się na decyzji biegłych stwierdził, że ojciec jest… zbyt religijny oraz, że jego rodzina to osoby zacofane kulturowo i w związku z tym odebrał mężczyźnie prawa rodzicielskie. Absurd sięgnął więc zenitu.

Bo mieli za mało pieniędzy…

14 września 2012 roku, w Lubaczowie, policja wkroczyła do mieszkania Agnieszki i Tomasza. Małżeństwu odebrano czwórkę dzieci. Powód? Zła kondycja finansowa rodziny. Kto wydał decyzję? Kurator. Dopiero po południu potwierdził ją sąd.

Rodzice nie otrzymali żadnego dokumentu potwierdzającego interwencję. Sama rodzina zaś jest daleka od jakichkolwiek patologii: żadne z rodziców nie ma problemów z alkoholem, czy zatargów z prawem. Dzieci odebrano na podstawie absurdalnych przepisów o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie.

Chcieli uczyć dzieci w domu. Mogą je stracić

Niemieckiej rodzinie, która uciekła do Stanów Zjednoczonych, aby móc uczyć dzieci w domu, grozi deportacja. Nasi zachodni sąsiedzi nie tolerują bowiem nauczania domowego. Mimo, że rodzice powoływali się przy tym na praktykę innych krajów oraz Powszechną Deklarację Praw Człowieka, która gwarantuje decydującą rolę rodziców w wychowaniu swych dzieci. Na małżonków Romeike nałożono wysokie kary pieniężne i zagrożono im odebraniem praw rodzicielskich.

Rodzinie przyszli z pomocą Amerykanie ze Stowarzyszenia na rzecz Prawnej Ochrony Nauczania Domowego. W 2010 roku rodzina otrzymała azyl polityczny, sędzia federalny ds. imigracyjnych uznał, że stosunek niemieckich władz do nauczania domowego jest zaprzeczeniem amerykańskich wartości.

Orzeczenie to nie zyskało uznania w oczach Białego Domu, który je zakwestionował. Mimo, że sąd apelacyjny nie podjął jeszcze decyzji w tej sprawie, jednak przedstawiciele wymiaru sprawiedliwości ostrzegli, że 9-osobowa dziś rodzina Romeike może zostać pozbawiona prawa do azylu. Petycję w ich obronie podpisało już ponad 100 tys. Amerykanów.

Nie ma szczepienia, nie ma dziecka

Szwedzki sąd apelacyjny pozbawił Annie i Christera Johanssonów praw rodzicielskich w stosunku do ich syna Dominika. Pretekstem był brak wszystkich obowiązkowych szczepień ochronnych chłopca i „ubytki w zębach”. Obserwatorzy sprawy zauważają, że tak naprawdę zasadniczym powodem decyzji sądu o pozbawieniu praw rodziców, było domowe nauczanie.

Sprawa Dominika Johanssona ciągnęła się od 25 czerwca 2009 r. Wtedy to policja wraz z pracownikami socjalnymi wtargnęła na pokład samolotu, który miał lecieć do Indii – rodzinnego kraju Annie Johansson – i zabrała chłopca oraz rodziców bez nakazu i jakiegokolwiek aktu oskarżenia. Lokalni urzędnicy twierdzili, że interwencja była konieczna, aby zapewnić Dominikowi „prawo do edukacji”.

Ojciec chłopca próbował rozmawiać z urzędnikami, ale ci go ignorowali. Stwierdzili jedynie, że „edukacja publiczna jest prawem każdego dziecka”. Chłopiec został umieszczony w rodzinie zastępczej. Johanssonowie mogli go widywać pod ścisłym nadzorem, jedynie przez godzinę co 3 lub 5 tygodni.

Latem 2010 r. szwedzki parlament przyjął nową ustawę oświatową, która praktycznie zakazuje tzw. domowego nauczania, a ponadto zmusza prywatne szkoły do realizowania tego samego programu, zgodnie z którym dzieci w szkołach publicznych są nauczane.

W Szwecji działa wręcz cały system „odbierania dzieci rodzicom”. Zapoczątkowali go socjaliści, którzy w 1979 roku zaczęli zaglądać rodzinom do domów. Zakazano wówczas wymierzania klapsa. Dziś prawo tak się rozwinęło, że dziecko można stracić z byle powodu. Rocznie odbiera się rodzicom 20 tys. dzieci.

Jesteś przeciw multi-kulti? Dawaj dziecko!

Władze lokalne miasta Rotherham w South Yorkshire zdecydowały o odebraniu trojga dzieci rodzicom zastępczym, należących do eurosceptycznej i krytycznej wobec polityki multikulturowości Partii Niepodległości Zjednoczonego Królestwa (UKIP).

Dzieci, które zostały odebrane rodzicom z Rotherham nie urodziły się w Wielkiej Brytanii, a w jednym z europejskich krajów. Na tej podstawie uznano, że potrzeby kulturowe dzieci związane z ich pochodzeniem nie będą zaspokajane.

Oburzenie decyzją władz wyraził przywódca UKIP Nigel Farage, jeden z najbardziej wyrazistych polityków zasiadających w Parlamencie Europejskim. Zażądał on, by osoby odpowiedzialne podały się do dymisji.

Władze lokalne Rotherham są zdominowane przez przedstawicieli Partii Pracy. W odpowiedzi na ostrą krytykę decyzji o odebraniu dzieci zwrócili się oni do urzędników o przeprowadzenie dochodzenia w tej sprawie.

Jugendamty odebrały rodzicom niemal 40 tys. dzieci

Federalny Urząd Statystyczny poinformował, że w roku 2011 niemieckie Urzędy do spraw Młodzieży, tzw. Jugendamty odebrały rodzinom rekordową liczbę – 38 500 nieletnich. To statystyki tylko z JEDNEGO ROKU.

Wiele osób – w tym prawnicy – zwraca uwagę, że praca Jugendamtów nie jest w wystarczającym stopniu kontrolowana przez instytucje państwowe, co jest ewenementem w skali wszystkich państw europejskich. Pokrzywdzeni przez urzędników rodzice, niezależnie od narodowości, nie mają w starciu z nimi żadnych szans. W każdej chwili do drzwi może zapukać urzędnik Jugendamtu i oznajmić, że za chwilę zabierze dziecko. Często wystarczy jakiś błahy powód, podejrzenie o złe wychowywanie lub… niesprawdzony donos.

Oprac. ged

Portal PCh24.pl pragnie ostrzec wszystkie polskie rodziny przed biegłymi z Rodzinnych Ośrodków Konsultacyjno-Diangostycznych. Bez ich zaangażowania w odbieranie dzieci rodzicom, ten tekst byłby krótszy o tysiące znaków.

http://www.pch24.pl/

poniedziałek, 1 lipca 2013

Chemiczny Holokaust Polski

Admin z dużą rezerwą odnosi się do niektórych informacji z poniższego artykułu.

Adidas, Nike, Converse, Puma, Lacoste… PEKIN – ślady toksycznych substancji chemicznych szkodliwych dla środowiska i ludzkiego zdrowia zostały wykryte w produktach wytwarzanych przez czternastu czołowych producentów odzieży, powiedział we wtorek Greenpeace. Próbki odzieży ekskluzywnych marek takich jak Adidas, Uniqlo, Calvin Klein, H & M, Abercrombie & Fitch, Lacoste, Converse i Ralph Lauren okazały się skażone chemikaliami, znanymi jako nonylofenol etoksylany, [...]

Adidas, Nike, Converse, Puma, Lacoste…



PEKIN – ślady toksycznych substancji chemicznych szkodliwych dla środowiska i ludzkiego zdrowia zostały wykryte w produktach wytwarzanych przez czternastu czołowych producentów odzieży, powiedział we wtorek Greenpeace. Próbki odzieży ekskluzywnych marek takich jak Adidas, Uniqlo, Calvin Klein, H & M, Abercrombie & Fitch, Lacoste, Converse i Ralph Lauren okazały się skażone chemikaliami, znanymi jako nonylofenol etoksylany, powiedziano podczas inauguracji raportu “Dirty Laundry 2″.Działacz Li Yifang stwierdził, że nonylofenol etoksylany (NPEs), powszechnie stosowany jako detergent w przemyśle, włączając w to produkcję tkanin naturalnych i syntetycznych, wykryto w dwóch trzecich badanych próbek.

“NPEs rozkłada się, tworząc nonylofenol, który ma toksyczne, trwałe i zaburzające hormony właściwości,” powiedział Li dziennikarzom w Pekinie. ”Naśladuje on żeńskie hormony, zmienia rozwój płciowy i ma wpływ na narządy rozrodcze.” Komponenty NPE były odpowiedzialne za“feminizację” samców ryb w niektórych częściach Europy, a także za zakłócania procesów hormonalnych u niektórych ssaków, zgodnie z WWF.


Greenpeace nabyło 78 próbek markowej odzieży – głównie w Chinach, Wietnamie, Malezji i na Filipinach – w sumie z 18 krajów na całym świecie i poddało je analizie naukowej.

“Nawet na niskim poziomie, to stanowi duże zagrożenie dla środowiska i zdrowia ludzi”, powiedział Li. “To nie jest tylko problem dla krajów rozwijających się, gdzie wykonywane są tekstylia. NPE są uwalniane, gdy ubrania są prane, w efekcie pojawiają się w krajach, w których ich stosowanie jest zakazane”. W Europie stosowanie tych substancji chemicznych jest ograniczone.

Po opublikowaniu raportu, działacze zaatakowali flagowy sklep Adidasa w Hong Kongu, domagając się, aby sklep wyeliminował niebezpieczne substancje chemiczne ze swoich produktów, zachęcając jednocześnie potencjalnych klientów do “zastanowienia się”.

Adidas również znalazł się pod ostrzałem w oddzielnym raporcie Greenpeace, “Dirty Laundry”, wydanym w ubiegłym miesiącu, w którym oskarżono producentów znanych marek włókienniczych o zanieczyszczenie głównych rzek w Chinach odpadami chemicznymi.

Kilkunastu aktywistów Greenpeace przebranych za sędziów wywołało poruszenie, gdy weszli do jednego z najbardziej ruchliwych sklepów Adidasa w południowej części miasta. Rozdawali ulotki dla klientów wręczając ostrzegawcze żółte kartki pracownikom, przestrzegając aby grali “czysto”.

Pobrano również osiem próbek ścieków z dwóch fabryk w deltach rzek Jangcy i Pearl, zidentyfikowanych jako dostawcy “koktajlu niebezpiecznych substancji chemicznych” dla producentów tekstyliów.

Firmy Nike i Puma od tego czasu zobowiązały się że do 2020 r wyeliminują stosowanie niebezpiecznych substancji chemicznych ze swoich produktów, ale zdaniem rzeczniczka Greenpeace Vivien Yau Adidas nie przedłożył takiego zobowiązania.

Hongkongski Adidas nie zareagował natychmiast na prośby o komentarz. Firma już wcześniej powiedziała, że współpracuje z firmą Youngor Group – jednym z oskarżonych dostawców – jedynie przy cięciu odzieży i szyciu, nie zaś przy produkcji materiałów. Firma jednocześnie wysłała zapytanie do Youngor w celu zbadania oskarżeń Greenpeacu. Firma dodała, że posiada kompleksową politykę mającą na celu unikanie substancji niebezpiecznych.

Jednak Yau powiedział: “Jako drugi największy gracz w branży sportowej, Adidas ma obowiązek detoksykacji globalnego łańcucha dostaw. Do tej pory marka nie zrobiła nic, mimo wielokrotnych próśb z naszej strony. To jest naprawdę nie do przyjęcia.”

Pełna lista firm w których produktach znaleziono NPE:
Adidas, Abercrombie & Fitch, Converse, G-Star Raw, H&M, Kappa, Lacoste, Li-Ning, Nike, Puma, Ralph Lauren, Uniqlo, Youngor.

E951 Aspartam i Fluor – obozy koncentracyjne ciągle żywe

„Dieta, zastrzyki i nakazy stworzą kombinacje, która od bardzo wczesnego wieku będzie wpływała na stworzenie takiego rodzaju charakteru, jaki władze uznają za pożądany”.
Bertrand Russell – „Wpływ nauki na społeczeństwo” – 1953 r.

Od prawie stu lat manipuluje się ludźmi w celu osłabienia i sterylizacji populacji naszego globu. Informacje te nie pochodzą od grupki oszołomów tworzących teorie spiskowe, lecz od samego doradcy naukowego Białego Domu Johna P.Holdrena który ujawnia ten zadziwiający plan w swojej książce „Ecoscience”.

Holdren przedstawia w swojej książce wizje Państwa Globalnego opartego na silnej władzy policyjnej, która kontroluje przyrost ludności za pomocą sterylizacji. Proces ten będzie odbywał się za pomocą substancji dodawanych do wody i jedzenia. Czy ta powstała dekadę temu książka jest to tylko wizją literacką?! Chyba jednak nie, bowiem autor jest z niej dumny i coraz częściej fragmenty tej książki można znaleźć w prasie, interencie i telewizji…

Dlaczego doradca naukowy prezydenta Obamy wzywa w swoich wypowiedziach do „Planetarnego Reżimu” w celu wymuszenia totalitarnej kontroli populacji!?

ASPARTAM – zagrożenie dla nienarodzonych

W dzisiejszych czasach nie możecie być już spokojni o swoje życie, rozwój i płodność, nie możecie już spokojnie kupić zwykłej gumy do żucia, aby wraz z jej wspaniałym smakiem nie wchłonąć substancji o nazwie Aspartam… Substancje ta próbowano już zatwierdzić w latach 70-tych (XX w) za sprawą firmy, Searle która trzykrotnie próbowała wepchnąć ją do rejestru substancji dozwolonych…Większość szczurów, na których testowano ten wspaniały preparat umarła na raka…

„Wczesne testy firmy Seatle nad aspartamem wykazały, że wytwarza on mikroskopijne dziury i guzy w mózgach myszy i szczurów, ataki epilepsji u małp i był konwertowany u zwierząt w niebezpieczne substancje…”

Aspartam jest obecny nie tylko w gumach do żucia, ale również w tak popularnej wodzie sodowej czy Coca Coli Zero. Aspartam coraz częściej jest obwiniany za przedwczesne porody i poronienia.

Czymże, więc jest ów tajemniczy Aspartam: hmmm to niestety fekalia bakterii E.Coli! Dzięki modyfikacji genetycznej tych bakterii można je karmić toksycznymi odpadami, a one wydalają Aspartam…

Od 1985 roku nastąpił znaczący wzrost przypadków nowotworów złośliwych mózgu… Ten fakt można połączyć z wydaniem w 1983 roku licencji na dodawanie aspartamu do wszystkich napojów!

Agencja ds. Żywności i Leków (FDA): Aspartam spowodował spustoszenie w mózgu wielu milionów ludzi, którzy niekiedy nie są świadomi przyczyn tego stanu!!! Aspertam  jest również dostępny w formie słodzików dodawanych do soków owocowych i wód gazowanych …

Inne efekty uboczne:

Oko – ślepota jednego lub obu oczu, zmniejszenie pola widzenia, obniżenie pola widzenia, ból oczu, zmniejszenie łzawienia, problemy z soczewkami kontaktowymi, wyłupiaste oczy…
Szum w uszach, dzwonienie lub brzęczenie, silna nietolerancja na hałas, wyraźne osłabienie słuchu.
Klatka piersiowa: palpitacje serca, częstoskurcz, krótki oddech, wysokie ciśnienie
Częste oddawanie moczu, nadmierne pragnienie, wstrzymywanie płynów, obrzęk nóg, zwiększona podatność na infekcje…
Jak widzicie do propagacji Aspartamu wybrano bardzo popularne produkty, z którymi stykamy się, na co dzień, uważając je jako zdrowe i potrzebne naszemu organizmowi do prawidłowego funkcjonowania!

McDonalds, McNuggets, czyli plastyk (silikon) w jedzeniu – dimethylpolysiloxane. Już w latach 90 – tych (XX w) stosowano konserwanty, które nie różniły się niczym od opakowań, w których były pakowane owe produkty. Tak kochani jedząc produkty znanych fastfoodów zjadamy również konserwanty oparte na silikonie…A wszystko to, dzięki FDA (Agencja ds. Żywności i leków),  która zatwierdza tysiące leków i środków żywieniowych powodujących zawały serca, raka i bezpłodność…

Fluor

Przed Trybunałem Norymberskim wyszło na jaw, iż naziści dodawali fluorek do zapasów wody pitnej w obozach pracy i obozach śmierci. Była to pierwsza próba kontroli, która wymuszała posłuszeństwo wobec nowych panów i nowego ładu świata… kontrola ta trwa do dziś i nasila się w sposób lawinowy!

Jednak ten sposób kontroli został wymyślony nie przez nazistów, lecz na uniwersytetach amerykańskich, które testowały go na żywym organizmie pogrążonej w wojnie Europy.

Jedna cząstka fluorku sodu na milion bardziej niż podwaja szansę raka kości u chłopców i mężczyzn!

Kiedy opinia publiczna zaczęła się edukować po II wojnie światowej, przemysł państwowy odpowiedział umieszczeniem fluorku w wodzie pitnej, a co najgorsze w specjalnej wodzie dla niemowlaków i tysiącach innych produktów spożywanych przez nasze dzieci i nas samych!

Czy wiecie, że jajka w proszku zawierają 900 cząsteczek fluorku sodu na milion… Cel: obniżenie ilorazu inteligencji i bezpłodność…

Zmniejszone koncentracje testosteronu u pacjentów z fluorozą szkieletową i u mężczyzn pijących taką sama wodę, co pacjenci… Przegląd toksyczności fluoru wykazał zmniejszenie płodności u większości badanych gatunków…



Aspartam to główny składnik słodzików, gum do żucia, napojów kolorowych, produktów typu „light”a także farmaceutyków (tabletek musujących i do ssania również dla dzieci). Dlaczego mimo wielu kontrowersji ten środek jest wciąż w powszechnym użyciu?

Aspartam składa się z trzech związków:

metanolu, który powoduje ślepotę
kwasu asparaginowego, który wywołuje raka mózgu
fenyloalaniny, która wywołuje zaburzenia emocjonalne.
Osoby przyjmujące pierwszy raz aspartam często dostają wysypki, miewają bóle głowy, mają problemy z widzeniem, a te które od dawna go zażywają – nie reagują.

Aspartam jest to neurotoksyna, zaburzająca syntezę białek, przewodzenie impulsów w synapsach i strukturę DNA. Wywołuje różne, pozornie nie powiązane ze sobą objawy. Po wypiciu metanolu skutki widać od razu, natomiast aspartam działa inaczej. Gromadzi się w organizmie powoli, zaburzając system hormonalny i pracę mózgu.

Światowa kariera aspartamu, jakoby zdrowszego substytutu cukru, rozpoczęła się w roku 1980, kiedy to FDA uznała aspartam za substancję bezpieczną dla zdrowia, pomimo licznych ostrzeżeń naukowców i publikowanych badań, świadczących o jego szkodliwości. Swój czynny udział w “przepchnięciu” wniosku miał Donald Rumsfeld – szef firmy G. D. Searle. W 1983 roku aspartam został dopuszczony na rynek.

W roku 1985 firma G.D. Searle została przejęta przez koncern Monsanto, zmieniając nazwę na NutraSweet Company.  W 1992, firma NutraSweet podpisał umowę z koncernami CocaCola i PepsiCo, czyniąca z NutraSweet Company ich preferowanego dostawcę aspartamu. Patent na aspartam wygasł 14 grudnia 1992 roku, co pozwoliło firmom chemicznym na całym świecie rozpocząć produkcję aspartamu pod innymi nazwami handlowymi. Mimo iż są dowody na szkodliwość aspartamu, koncerny wprowadzają szkodliwe produkty na rynek – wszystko dla ogromnych profitów, kosztem zdrowia konsumentów – oczywiście.

Od tego czasu coraz więcej jest dowodów świadczących o szkodliwym działaniu tej substancji. Mamy rok 2011, oznacza to, iż już 28 lat ludzie, w szczególności mieszkańcy krajów rozwiniętych są systematycznie truci i to za zgodą agencji odpowiedzialnych za bezpieczeństwo żywności i leków, promocję zdrowego stylu życia i kontrolę nad substancjami używanymi w produkcji farmaceutycznej i przemyśle spożywczym. Czy nie jest wystarczający fakt iż:

W roku 1984 Amerykanie spożyli ponad 3.5 tony aspartamu. Rok później ilość podwoiła się i systematycznie wrastała. Liczba nowotworów mózgu wzrosła o 10%, o 30% cukrzyce, chłoniak o 60%.

Także w latach 70′tych, neurolog John W. Olney odkrył, że podawanie aspartamu doustnie myszom, powoduje poważne uszkodzenia mózgu. W 1971 Ann Reynolds – pracownik laboratorium G.D Searle potwierdziła neurotoksyczność aspartamu podawanego myszom. Badania te zostały zignorowane.

W 1974 (przed wypuszczeniem aspartamu na rynek) Dr. John Olney, James Turner i Label, Inc. (Legal Action for Buyers’ Education and Labeling) złożyli oficjalny protest twierdząc, że w ich przekonaniu aspartam może powodować uszkodzenia mózgu, szczególnie u dzieci.

Naukowcy z Fundacji Ramazziniego przeprowadzili badanie na szczurach. Obserwowali gryzonie przez 159 tygodni. W tym czasie podawali im pożywienie zawierające aspartam w dawkach imitujących dzienne spożycie tego związku przez ludzi. Szczury podzielono na kilka grup w zależności od przyjmowanej dawki. Związek ten wywołał u szczurów chłoniaki, białaczkę oraz nowotwory (szczególnie nerek u samic i nerwów obwodowych u samców), nawet, jeśli spożywały mniejsze dawki niż dozwolone w przemyśle spożywczym dla ludzi.

Niestety wszystko wskazuje na to, że środek ten nie zostanie wycofany z rynku, Dlaczego? Aspartam występuje w wielu produktach kojarzonych z międzynarodowymi markami jak np. Coca-Cola, czy Orbit. Koncerny nie usuną ze składu aspartamu, ze względu na jego szkodliwość. Firmy zgodziłyby się tym samym z toksycznym wpływem tej substancji na ludzki organizm, co grozi ogromnymi stratami finansowymi.

Obrona aspartamu, jako środka bezpiecznego jest w tym przypadku prostsza i tańsza. Szczególnie, że badania wykonane przez inne instytucje nie są tak jednoznaczne i nie wykazały niebezpiecznych konsekwencji spożywania aspartamu. Warto zauważyć, że słodzik przeszedł kompleksowe testy Naukowego Komitetu do spraw Żywności (Scientific Committee for Foods- SCF), który uznał go za bezpieczny i pozwolił wprowadzić na rynek spożywczy, nadając mu kod E-951.

METANOL (ALKOHOL DRZEWNY / TRUCIZNA)
Ten temat to niespodzianka. W Polsce było tyle historii z metanolem, że wiadomość o jego obecności w Coke czy Pepsi to takie curiosum, że chyba nikt w to nie uwierzy!!! A jednak…Metanol / spirytus drzewny jest śmiertelną trucizną. Niektórzy ludzie mogą pamiętać metanol jako truciznę, która oślepiła lub zabiła ubogich alkoholików (w Polsce kojarzy się to raczej z piciem “spirytusu” skradzionego w fabryce w czasach komunizmu, o których donosiła w tamtych czasach prasa, zawsze były to przypadki tragiczne: ślepota lub śmierć – przyp. tłum.).

Pod wpływem enzymu chymotrypsyny napotykanego w jelicie cienkim metanol jest stopniowo uwalniany z grupy metylowej aspartamu. Absorpcja metanolu przez organizm jest znacznie szybsza, gdy spożyciu ulega metanol w stanie wolnym. Wolny metanol uwalnia się z aspartamu, kiedy zostaje on podgrzany powyżej 30°C(86° Fahrenheit). Może to mieć miejsce gdy produkty zawierające aspartam są niewłaściwie przechowywane lub gdy są one podgrzewane (np. jako część produktu spożywczego takiego jak Jello). Nie wiem, co to jest Jello, ale wiem jak wyglądają napoje dietetyczne na tylnej półce samochodu zaparkowanego w pełnym słońcu. W organizmie metanol rozkłada się do kwasu mrówkowego i formaldehydu. Formaldehyd jest śmiertelną neurotoksyną. Według oceny EPA metanol “jest uważany za truciznę kumulacyjną z powodu niskiej szybkości wydalania po absorpcji  W organizmie metanol jest utleniany do formaldehydu i kwasu mrówkowego; oba metabolity są toksyczne”.

Zalecany prze EPA dzienny limit spożycia wynosi 7,8 mg/dzień. Jeden litr napoju słodzonego aspartamem zawiera około 56 mg metanolu.

Konsumenci spożywający duże ilości produktów zawierających aspartam przyjmują ok. 250 mg metanolu dziennie albo 32 krotny limit EPA.(9) D o symptomów zatrucia metanolem zaliczają się bóle głowy, brzęczenie w uchu, zawroty głowy, nudności, niepokój żołądkowo-jelitowy, osłabienie, dreszcze , zaniki pamięci, drętwienie i klujące bóle w kończynach, zaburzenia behawioralne i zapalenie nerwu. Najlepiej poznane symptomy zatrucia metanolem to problemy z widzeniem włącznie z zamgleniem obrazu, postępowe zawężanie pól widzenia, zaciemnienie widzenia, uszkodzenia siatkówki i ślepota.

Formaldehyd jest znanym czynnikiem rakotwórczym, powoduje uszkodzenia siatkówki, zakłóca replikację DNA, powoduje wady wrodzone.(10)

Uff, tego pewnie nikt do tej pory nie wiedział! Z powodu braku paru niezbędnych enzymów, ludzie są wielokrotnie bardziej wrażliwi na toksyczne działanie metanolu, niż zwierzęta. Dlatego testy aspartamu czy metanolu na zwierzętach nie odzwierciedlają dokładnie niebezpieczeństwa dla ludzi. Jak podkreśla Dr Woodrow C . Monte, Dyrektor Food Science and Nutrition Laboratory at Arizona State University (Laboratorium Żywienia i Nauki o Żywności przy Stanowym Uniwersytecie Arizony- przyp. tłum.), “nie istnieją badania pozwalające ocenić możliwe mutagenne (powodujące mutację – przyp. tłum.), teratogenne (powodujące zmiany rozwojowe – przyp. tłum.), albo rakotwórcze skutki chronicznego przyjmowania alkoholu metylowego.”(11)

Był on tak zaniepokojony nie rozstrzygniętym problemem bezpieczeństwa, że pozwał on FDA przed sądem domagając się wysłuchania jego odczytu na temat tych problemów. Poprosił FDA o “zwolnienie z tematami napojów bezalkoholowych do czasu gdy będzie można odpowiedzieć na niektóre ważne pytania. To jest nie fair, że kładziecie cały ciężar dowodów na tych kilku z nas, którzy są zaniepokojeni a posiadają tak ograniczone możliwości. Musicie pamiętać, że jesteście ostatnią obroną społeczeństwa Amerykańskiego. Jeżeli wy pozwolicie na używanie (aspartamu) to ani ja ani moich koledzy nie mogą zrobić dosłownie nic by odwrócić tą sytuację. Aspartam dołączy wtedy do sacharyny, dwutlenku siarki i Bóg jeden wie ilu niepewnych substancji mogących uszkadzać ludzki organizm za rządowym przyzwoleniem.” Żeby u nas była możliwość pozwania przed sąd urzędu państwowego w celu zmuszenia go do wysłuchania niechętnej mu opinii. Ale nie będzie!

Zresztą czy warto?

Nikt przecież nie zwolnił z jakimikolwiek napojami i tu się zaczyna zapowiadany kryminał: wkrótce potem Komisarz FDA , Arthur Hull Hayes Jr., zatwierdził stosowanie aspartamu w napojach gazowanych, po czym opuścił FDA i przyjął posadę w firmie prowadzącej Public Relations dla firmy G.D. Searle.(11) (Musiał chyba awansować!)

Podkreślano (jako argument za aspartamem – przyp. tłum.), że niektóre soki owocowe i napoje alkoholowe zawierają niewielkie ilości metanolu. Jednakże ważnym jest by pamiętać, że tamten metanol nigdy nie występuje sam. W każdym przypadku obecny jest etanol, zazwyczaj w większych ilościach. Etanol jest antidotum dla toksyczności metanolu u człowieka.(9) (Tego to nas w szkole nie uczyli, a powinni.) Oddziały Operacji Pustynna Burza były “pojone” wielkimi ilościami napojów słodzonych aspartamem, które ogrzewały się w słońcu Arabii Saudyjskiej do temperatur przekraczających 30°C. Wielu z nich wróciło do domu z licznymi zaburzeniami podobnymi do tych, które występują u ludzi zatrutych chemicznie formaldehydem. Uwalniający się w napojach metanol mógł przyczynić się do powstania tych chorób. Czynnikiem, który mógł również przyczynić się do ich powstania mogą być inne produkty (metabolizmu – przyp. tłum.) aspartamu takie jak (omówiona poniżej) DKP. Czy w sympatykach Strefy 11 i we wszystkich innych ludziach nie budzi się w tej chwili żyłka badaczy spraw niewyjaśnionych?

Pomyślcie, najtęższe umysły łamią sobie głowy nad przyczyną syndromu “Pustynnej Burzy”, nakręcono nawet sensacyjne filmy, a wyjaśnienie jest takie proste. I tylko wystarczyłoby, żeby producent aspartamu o tym wszystkim powiedział, ale on nie powie. Wygląda, że dzięki Dr Mercola’i rozwikłaliśmy tę intrygującą zagadkę. W akcie z 1993, który może być określony tylko jako czyn “bez sumienia”, FDA zatwierdziła aspartam jako składnik licznych produktów spożywczych zawsze ogrzewanych powyżej 30°C. A to już rzeczywiście jest draństwo. Nawet tłumaczenie, że rozkład aspartamu trwa dłużej niż proces cieplny, któremu jest poddawany nie jest akceptowalne. Aspartam działa bowiem jaki bomba z opóźnionym zapłonem. Mówiłem, że będzie ciekawie!

Sztuczne słodziki zwłaszcza Aspartam posiadają złą reputację głównie przez badania pokazujące, że powodują raka. Prawdopodobnie z tego powodu korporacja Ajinomoto, największy na świecie producent Aspartamu ponad rok temu zmieniła jego nazwę na lepiej brzmiącą AminoSweet.

Pomimo zbieranych latami dowodów wskazujących na to, że Aspartam jest niebezpieczną toksyną pozostaje on w użyciu w wielu produktach na całym świecie. Zyskuje nawet nowe zastosowania mimo przypadków pokazujących neurologiczne uszkodzenia mózgu, guzy rakowe, zaburzenia endokrynologiczne i inne przypadłości.

Większość konsumentów jest zupełnie nieświadomych tego, że Aspartam został wynaleziony, jako medykament, ale ze względu na swoją słodkość został przetransformowany w dodatek do jedzenia. Teraz ten surowiec jest przemianowany na lepiej brzmiącą nazwę AminoSweet. Czasami w pożywieniu określany bywa również kodem E951.

BPA – nigdy nie pij z plastykowych opakowań!

Samce myszy, którzy jako szczenięta byli narażeni na działanie BPA, składnika chemicznego znajdującego się opakowaniach żywności, puszkach i plastikowych pojemnikach, zachowują się  bardziej jak samice i są postrzegani jako mniej pożądani partnerzy, wykazały badania przeprowadzone w USA.

Odkrycie to pokazuje wpływ BPA lub Bisfenolu A, jaki może on mieć na rozwój człowieka i jego zachowanie, napisano w opublikowanym badaniu w Proceedings of the National Academy of Sciences.
“W naszym badaniu narażone na kontakt z BPA myszy wyglądają normalnie, nie dzieje się z nimi oczywiście nic złego. Jednak są one wyraźnie różne “, powiedział główny autor Cheryl Rosenfeld z Uniwersytetu Missouri.”Samice nie chcą kojarzyć się z samcami narażonymi na kontakt z BPA. Podobnie samce narażone na BPA radzą sobie gorzej w zadaniach przestrzennej nawigacji, które oceniają ich zdolność do znalezienia partnerki na wolności.”

Unikaj picia z plastiku.

Według najnowszych badań przeprowadzonych przez Harvard School of Public Health, picie z butelek plastikowych podnosi w naszym organizmie poziom składnika chemicznego o nazwie bisfenol A (BPA). Ten związek chemiczny jest uznany za toksyczny w wielu krajach. Ten powszechnie spotykany w plastikowych opakowaniach żywności, opakowaniach do napojów i butelkach dla dzieci, składnik podnosi poziom hormonu żeńskiego – estrogenu. Stwierdzono, że ci którzy piją z butelek z poliwęglanu, mają 69 procent więcej bisfenolu A w organizmie.

Jaki związek ma estrogen z otyłością?

Estrogen jest bardzo potężnym hormonem. Przekształca ssaka w samicę. Odpowiada też za  redystrybucję tłuszczu do żeńskich partii ciała u ssaków. Zmniejsza również agresję.

Samica ssaka jest mniej agresywna niż samce, ponieważ samica musi się rozmnażać i opiekować potomstwem. Nie może być zbyt agresywna, inaczej gatunek by nie przetrwał. Ponadto, ponieważ samica musi nosić potomstwo i ostatecznie karmić noworodka, musi znacznie więcej jeść, magazynując tłuszcz.



Bisfenol A (BPA)

Powszechnie stosowany w produktach związek chemiczny, znajdujący się od butelek począwszy do opakowań na CD może być przyczyną nadpobudliwości i agresji wśród dziewczynek w wieku od trzech lat. Badanie przeprowadzone przez wybitnych naukowców amerykańskich wykazało, że osoby narażone na wysokie stężenia bisfenolu A (BPA) w łonie matki są bardziej narażone na problemy behawioralne. BPA, który jest używany do utwardzania tworzyw sztucznych, znajduje się w ściankach puszek, butelek, i na końcach noży i widelców.

BPA jest znany jako związek chemiczny zaburzający płeć i jak poprzednie badania wykazały, może wpływać na sposób przetwarzania hormonów.

Niektórzy naukowcy uważają, że nawet stosunkowo niskie dawki mogą wpływać na nasze zachowanie, funkcje organizmu i płodność. Podczas gdy niektóre badania sugerują, że BPA jest całkowicie bezpieczne inne eksperymenty wiążą wpływ tej substancji z rakiem piersi, uszkodzeniami wątroby, otyłości i cukrzycy.

Działacze wezwali do wprowadzenia zakazu stosowania BPA w całej Europie, i mówią, że najnowsze wyniki badań są “kolejnym gwoździem do trumny” dla BPA.

Nowe badania przeprowadzone przez zespół Harvard University School of Public Health porównały poziomy tej substancji chemicznej wśród 244 kobiet w ciąży. Każda z nich oddała trzy próbki moczu w czasie ciąży, i kolejną w momencie narodzin. Próbki te były zbadane pod kontem zawartości BPA.

Gdy dzieci osiągnęły wiek 1 roku naukowcy zmierzyli ich poziom BPA, powtarzając badania w ciągu kolejnych dwóch lat.

Gdy dzieci osiągnęły wiek trzech lat, ich matki wypełniły ankiety na temat zachowania ich dzieci. Naukowcy odkryli, że dziewczęta były bardziej hiper-aktywne, agresywne, niespokojne, przygnębione i niezdolne by kontrolować siebie, jeśli u ich matek zanotowano wyższy poziom BPA w czasie ciąży.

Badanie, opublikowane w czasopiśmie Pediatrics, nie odkryło takiej korelacji wśród chłopców. Naukowcy uważają, że hormony dziewcząt mogą powodować, że są bardziej wrażliwe na BPA.

Naukowcy stwierdzili, że lekarze powinni poinformować kobiety aby zmniejszały swoją ekspozycję na związek chemiczny w czasie ciąży przez nieużywanie żywności konserwowej i pakowanej.

Joe Braun, pracownik naukowy uniwersytetu, powiedział: “Żadne z dzieci nie miały klinicznych zaburzeń zachowania, ale niektóre miały więcej problemów wychowawczych niż inne. W ten sposób zbadaliśmy związek między matkami i dziećmi a stężeniem BPA i zachowaniem.”  Dodał on również, że “w czasie ciąży, a nie podczas dzieciństwa, ekspozycja na BPA może mieć wpływ na neurobehawioralne funkcje, a dziewczęta wydają się być bardziej wrażliwe na BPA, niż chłopcy.”

Elizabeth Salter Green, dyrektor CHEM Trust, organizacji charytatywnej, która ma na celu ochronę ludzi przed szkodliwymi chemikaliami, powiedziała: ”To jest to, co powinno być kolejnym gwoździem do trumny dla BPA. Nasza ekspozycja na BPA za pośrednictwem produktów konsumenckich jest wszechobecna, a tam gdzie związki te powodują kolejne problemy zdrowotne musimy podjąć kroki w celu zmniejszenia, styczności z BPA. UE powinna podjąć działania w celu ochrony przyszłych pokoleń przed zagrożeniami dla zdrowia. Dla kobiet w ciąży i osób w wieku rozrodczym musi to być największym priorytetem. Stale rosnąca masa dowodów mówi o tym, że BPA musi odejść.”

W ubiegłym roku Dania była pierwszym krajem w UE, który wprowadził zakaz stosowania BPA w pojemnikach dla dzieci poniżej trzech lat, a UE zakazała producentom używania go w butelkach dla dzieci od czerwca. Kanada i kilka stanów w USA wprowadziło podobne zakazy.

Syrop Fruktozowo Glukozowy – cukrzyca, otyłość, rak

Rozmowa z prof. dr hab. Grażyną Cichosz – z Katedry Mleczarstwa i Zarządzania Jakością Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie, na temat: “Mleko w profilaktyce otyłości, cukrzycy i nadciśnienia”.

- Pani Profesor, w poprzedniej naszej rozmowie stwierdziła Pani, że zwiększone spożycie mleka i produktów mleczarskich może być szansą na zapobieganie otyłości i cukrzycy. Ile w tym prawdy?

Prof. dr hab. Grażyną Cichosz: - Prawidłowo skomponowana dieta powinna zawierać minimum 2-3 porcje produktów mleczarskich, najlepiej niesłodzonych. Wysokie spożycie biodostępnego wapnia – a nie ma lepszego źródła niż produkty mleczarskie- koreluje z szybszym metabolizmem kwasów tłuszczowych, co jest równoznaczne ze zmniejszeniem masy ciała. Hamująco na powstawanie tkanki tłuszczowej działają także inne składniki mleka m.in. białka serwatkowe oraz skoniugowany kwas linolowy (CLA).
Obecny w produktach mleczarskich wapń wpływa na sekrecję insuliny i jednocześnie reguluje oporność tkankową na insulinę. Również biologicznie aktywne peptydy powstające z białek mleka podczas trawienia w przewodzie pokarmowym, magnez a pośrednio także witamina D3, mają wpływ na wydzielanie insuliny. Biologicznie aktywne składniki mleka regulują metabolizm lipidów, i węglowodanów w organizmie człowieka, dzięki czemu zapobiegają otyłości, cukrzycy typu 2 a także nadciśnieniu.

- Jaka jest skala problemu oraz przyczyny otyłości?

Epidemia otyłości dotyczy nie tylko bogatych społeczeństw zachodu. Odsetek otyłych w ubogiej Afryce jest podobny jak w Europie, na Bliskim Wschodzie podobny jak w Kanadzie. W Meksyku w roku 1989 mniej niż 10% mieszkańców miało nadwagę. Natomiast w 2006 roku aż u 71% kobiet i 66% mężczyzn stwierdzono nadwagę lub otyłość (podobnie jak w USA) ponadto, co szósty dorosły choruje na cukrzycę typu 2
Problem otyłości dotyczy również dzieci i młodzieży. W roku 2007 z 75 mln najmłodszych mieszkańców Unii Europejskiej ok. 22 mln cierpiało na nadwagę a 5 mln na otyłość. W Polsce problem jest mniej nabrzmiały: w 2007 roku nadwagę miało prawie 9%, a otyłość 4,5% dzieci w wieku 13-15 lat – co w dużym stopniu determinowane jest złą sytuacją ekonomiczną większości polskich rodzin.
Przyczyn tego, nasilającego się, problemu jest wiele. Powszechnie sądzi się, że nadmiar energii w diecie oraz niska aktywność fizyczna to główne przyczyny otyłości. Jednak rzeczywistą przyczyną jest radykalna zmiana diety: zastąpienie tradycyjnych domowych posiłków fast foodami oraz żywnością tzw. wygodną. Obecne w żywności o wysokim stopniu przetworzenia sztuczne izomery trans kwasów tłuszczowych oraz cukry proste modyfikują metabolizm człowieka i to stanowi największe zagrożenie, nie tylko otyłością.
W kilku międzynarodowych projektach badawczych udowodniono, że sztuczne izomery trans kwasów tłuszczowych powstające podczas produkcji margaryn stanowią zagrożenie otyłością, cukrzycą typu 2, nadciśnieniem, miażdżycą i nowotworami. W produkcji fast foodów i słodyczy a nawet wyrobów garmażeryjnych wykorzystywane są najtańsze uwodornione tłuszcze roślinne o wysokiej zawartości izomerów trans, które wbudowują się w strukturę błon komórkowych powodując różnorodne dysfunkcje komórek , tkanek i narządów, prowadzące do zaburzeń metabolizmu.
Porównywalne zagrożenie otyłością a także cukrzycą stanowi tzw. syrop glukozowy (de facto zawiera więcej fruktozy niż glukozy). Fruktoza w całości przetwarzana jest w organizmie człowieka na trójglicerydy, hamuje syntezę ATP (głównego nośnika energii) i sprzyja tyciu bardziej niż jakikolwiek inny składnik diety. Epidemia otyłości i cukrzycy w USA koreluje ze spożyciem cukrów, zwłaszcza syropu tzw. glukozowego i paradoksalnie spowodowana jest stosowaniem diety fit.

- Czy dobrze rozumiem, dieta fit jest przyczyną otyłości?

Niestety, dieta fit to tylko mit! Fruktoza reklamowana jest jako niskokaloryczny i niskoglikemiczny słodzik. Ponieważ jest 2-krotnie słodsza, stosowana jest w mniejszych ilościach a słodzone syropem produkty są mniej kaloryczne. Ze względu na wysoką zdolność wiązania wody fruktoza stosowana jest powszechnie w przemyśle spożywczym do wyrobu: pieczywa, soków i napojów, lodów, słodyczy, mieszanin budyniowych, przetworów owocowych a także produktów przeznaczonych dla małych dzieci
Rosnące od lat 60-tych spożycie cukrów w USA koreluje ze wzrostem zachorowalności na otyłość i cukrzycę. Dzienne spożycie wysokoprzetworzonego cukru nie powinno przekraczać 10 łyżeczek od herbaty (40 g). Taka ilość cukru może znajdować się w jednej puszce napoju typu “soft drink” lub w 2 porcjach słodzonego syropem jogurtu.

- Czy w Polsce również stosowany jest syrop fruktozowo-glukozowy?

Niestety tak, w dodatku powszechnie. Większość produktów spożywczych przeznaczonych dla najmłodszych – reklamowanych w mediach jako prozdrowotne – słodzona jest syropem tzw. glukozowym. Tak naprawdę, wyroby te stanowią zagrożenie otyłością i cukrzycą, a ich prozdrowotne działanie jest – co najmniej – wątpliwe. Spożycie wyrobów słodzonych syropem tzw. glukozowym należy ograniczać a najlepiej eliminować je z diety. Niewielkie ilości syropu fruktozowo-glukozowego pochodzącego z wsadów owocowych mogą być obecne w jogurtach słodzonych cukrem, informacje zawsze podawane są na etykiecie.
Produkty słodzone syropem fruktozowo-glukozowym spożywane sporadycznie nie stanowią zagrożenia dla zdrowia. Jednakże regularna ich konsumpcja prowadzi do zwiększenia apetytu, insulinooporności i cukrzycy typu 2. Jedna porcja produktu słodzonego syropem zaspokaja całodobowe zapotrzebowanie na cukry. A przecież w diecie obecne są także inne węglowodany: z pieczywa, ziemniaków, kasz, ryżu, owoców, warzyw, ale także z żywności tzw. wygodnej. Jeżeli, ponad zapotrzebowanie kaloryczne organizmu, zjadać będziemy codziennie tylko jedną porcję produktu słodzonego syropem osiągniemy w ciągu roku kilka kilogramów nadwagi przy 2- krotnie zwiększonym prawdopodobieństwie cukrzycy. Konsumpcja kilku porcji takich wyrobów (napoje, soki, serki, jogurty, lody, desery) nie jest żadnym problemem, zwłaszcza że są one bardzo smaczne. Prawdopodobieństwo otyłości i cukrzycy wzrasta wówczas kilkukrotnie.

- Dlaczego?

Konsumpcja wysokoprzetworzonych cukrów prostych prowadzi do tzw. reaktywnej hipoglikemii tj. gwałtownych zmian poziomu insuliny oraz glukozy we krwi. Zapobiegać temu miała fruktoza o niskim indeksie glikemicznym. Niestety, spożywana w nadmiarze fruktoza stanowi jeszcze większe zdrowotne zagrożenie. Jest bowiem metabolizowana bardzo szybko, poza kontrolą organizmu, ponieważ omija pewne szlaki metaboliczne. W całości przetwarzana jest na trójglicerydy z których następnie powstaje tkanka tłuszczowa. Poza tym, fruktoza hamuje wytwarzanie energii (ATP) w organizmie, jest głównym winowajcą w schorzeniach tzw. jelita nadwrażliwego, kumulując się w siatkówce oka powoduje zaćmę cukrzycową. Żaden inny składnik diety nie sprzyja tyciu tak bardzo jak fruktoza.
Nadmiar cukrów w diecie (zjadamy ich 10-krotnie więcej niż 100 lat temu) stanowi metaboliczną pułapkę. Przy normalnym metabolizmie, u osób zdrowych, insulina ogranicza apetyt, sygnalizuje nasycenie. U otyłych natomiast, przy nieznacznie podwyższonym poziomie glukozy, poziom insuliny wzrasta prawie 4-krotnie. Skutkiem nadmiaru insuliny jest spadek poziomu glukozy we krwi, tzw. hipoglikemia, co prowadzi do insulinooporności i dodatkowo zwiększa apetyt. Wysoki poziom insuliny we krwi intensyfikuje odkładanie glikogenu i syntezę kwasów tłuszczowych. Kolejnym zagrożeniem jest wzrost poziomu czynników zapalnych m.in.. białka C-reaktywnego. W komórkach tłuszczowych tzw. adipocytach w ilości proporcjonalnej do zawartości tłuszczu wytwarzany jest hormon leptyna, który powoduje uszkodzenia śródbłonka naczyń krwionośnych.
Anomalie metaboliczne: obniżona tolerancja glukozy, insulinooporność, nadciśnienie tętnicze i podwyższony poziom czynników zapalnych definiowane są jako tzw. zespół metaboliczny, który w krótkim czasie prowadzi do cukrzycy typu 2. Prawdopodobieństwo zespołu metabolicznego jest wprost proporcjonalne do masy ciała.

- Jak zapobiegać tym zagrożeniom?

Leczenie zespołu metabolicznego jest mało skuteczne – być może w ogóle niemożliwe – z powodu konieczności jednoczesnego stosowania wielu leków działających na różne szlaki metaboliczne. Najbardziej efektywne jest stosowanie diety odchudzającej. Nawet niewielka redukcja wagi daje wymierne korzyści zdrowotne – skutkuje obniżeniem poziomu trójglicerydów, poprawą profilu lipidowego i obniżeniem ciśnienia tętniczego krwi. Połowę efektów metabolicznych – dzięki zmniejszeniu insulinooporności – osiąga się już w pierwszych tygodniach racjonalnej diety. Przy obniżeniu wagi o 5% insulinooporność maleje o 58%, co znacząco zmniejsza prawdopodobieństwo cukrzycy typu 2.
Punktem wyjścia powinna być rezygnacja z fast-foodów, które zawierają dużo sztucznych izomerów trans oraz wysokoglikemicznej skrobi przez co zwiększają apetyt. Dobrze zbilansowana dieta powinna zawierać błonnik, bowiem impuls o sytości przekazywany z żołądka do mózgu jest konsekwencją objętości treści pokarmowej a nie kaloryczności. Z jelit do mózgu przekazywane jest 3-krotnie więcej sygnałów niż z mózgu do jelit. Jednak te ostatnie przekazywane są natychmiast, podczas gdy impulsy z jelit docierają do mózgu dopiero po 20-30 minutach. Z tego powodu posiłki powinny być konsumowane powoli i dosyć regularnie (co 3-4 godziny) aby nie dopuścić do gwałtownych zmian poziomu insuliny. Z diety należy eliminować produkty wysokoglikemiczne (biała mąka, ziemniaki, bogate w cukry proste owoce).
Najskuteczniejszy sposób na odchudzanie to całkowita eliminacja cukrów z diety. Dochodzi wówczas do spowolnienia pracy trzustki a przy niskim poziomie insuliny uaktywnia się lipaza trójglicerydowa, enzym hydrolizujący tkankę tłuszczową. Przy braku gwałtownych zmian poziomu glukozy we krwi dieta bezcukrowa nie powoduje napadów głodu. W walce z otyłością konieczna jest weryfikacja poglądów odnośnie roli tłuszczów w diecie. Tłuszcze trawione są powoli, głównie w jelicie, z wytworzeniem wolnych kwasów tłuszczowych (WKT). Z WKT w wątrobie wytwarzane są ciała ketonowe, które wydzielane są do krwi a ich stężenie odczytywane jest przez ośrodkowy układ nerwowy powodując zahamowanie uczucia głodu. W odróżnieniu od cukrów tłuszcze zmniejszają apetyt. Czy jednak przemysł spożywczy ma interes w tym żebyśmy jedli mało, czy wręcz przeciwnie?

- Jakie jest znaczenie produktów mleczarskich w zapobieganiu otyłości i cukrzycy?

Regularna konsumpcja 2-3 porcji produktów mleczarskich dziennie jest bardzo istotna nie tylko w profilaktyce ale także w leczeniu otyłości i cukrzycy. Liczne składniki mleka (wapń, skoniugowany kwas linolowy CLA, białka serwatkowe, witaminy) regulują metabolizm lipidów w organizmie człowieka. W badaniach epidemiologicznych realizowanych w kilku krajach dowiedziono, że niskie spożycie wapnia skutkuje wyższym wskaźnikiem masy ciała (BMI) u dzieci nie pijących mleka w porównaniu z rówieśnikami, którzy konsumowali mleko regularnie. Również u otyłych dorosłych dieta zawierająca min. 3 posiłki na bazie nabiału powoduje zahamowanie przyrostów masy ciała przy braku restrykcji kalorycznych. Natomiast jednoczesne ograniczenie wartości kalorycznej diety przyczynia się do znacznej redukcji masy ciała. Produkty mleczarskie są bardziej skuteczne niż suplementy wapnia ze względu na wysoką biodostępność biopierwiastków związanych z białkami mleka.
Do leczenia nadwagi i otyłości niezbędne jest włączenie do diety 2-3 porcji niskokalorycznych produktów mleczarskich. Prawidłowa dieta odchudzająca musi zawierać odpowiednią ilość wapnia. Istnieje kilka mechanizmów regulacji metabolizmu przez wapń. Powstawanie kompleksów z nasyconymi kwasami tłuszczowymi jest równoznaczne ze zmniejszonym wykorzystaniem wysokoenergetycznego składnika diety czyli tłuszczu. Zapobieganie kumulacji tłuszczu w organizmie możliwe jest dzięki aktywacji lipolizy, uwalnianiu z komórek tłuszczowych nadmiaru trójglicerydów a także ograniczaniu syntezy kwasów tłuszczowych
Optymalne spożycie wapnia-ze względu na regulację metabolizmu-zapobiega otyłości, zarówno u dorosłych jak też u dzieci i młodzieży.
Synergicznie z wapniem oddziaływują bioaktywne składniki serwatki. Dopływ energii z tkanki tłuszczowej do mięśniowej regulują aminokwasy obecne w białkach serwatkowych. Przyczyniają się do zwiększenia masy mięśniowej podczas odchudzania – działają anabolicznie. Kolejnym składnikiem mleka, istotnym w zapobieganiu otyłości jest CLA (skoniugowany kwas linolowy). Dzięki unikalnej strukturze CLA ogranicza aktywność enzymów odpowiedzialnych za kumulację lipidów a ponadto intensyfikuje proces spalania tłuszczu.
Dieta pokrywająca zapotrzebowanie organizmu na wapń zapewnia również inne korzyści zdrowotne m.in. zmniejsza ryzyko insulinooporności. W trwającym 10 lat programie Cardia, który dotyczył ponad 3 tysięcy młodych ludzi z nadwagą i otyłością dowiedziono, że insulinooporność u otyłych spożywających produkty mleczarskie występuje o 72% rzadziej w porównaniu z grupą otyłych o niskim spożyciu mleka i jego przetworów. U mężczyzn spożywających jedną lub więcej porcji nabiału zespół metaboliczny występował o 40% rzadziej niż u mężczyzn spożywających nabiał sporadycznie. Zespół metaboliczny to główny czynnik ryzyka cukrzycy typu 2. Wapń zmniejsza sekrecję insuliny i jednocześnie reguluje oporność tkankową na insulinę. Na wydzielanie insuliny mają wpływ również: magnez, biologicznie aktywne peptydy powstające z białek mleka, kwas linolenowy n-3, pośrednio także witamina D3, która reguluje przemiany wapnia.
Z badań epidemiologicznych wynika, że ryzyko cukrzycy typu 2 wzrasta przy niedoborach magnezu.. Niski poziom magnezu we krwi skutkuje zwiększoną sekrecją insuliny oraz insulinoopornością a także zwiększoną podatnością na stres. Magnez uaktywnia szereg enzymów istotnych w metabolizmie węglowodanów. Mleko i produkty mleczarskie są dosyć dobrym źródłem magnezu a jego wchłanialność zwiększają: witamina D3, galaktoza, sód a przede wszystkim białka.

- Pani Profesor, wspomniała Pani, że biologicznie aktywne składniki mleka zapobiegają także nadciśnieniu….

Aktualnie nadciśnienie to problem prawie 9 mln Polaków. Koszty leczenia nadciśnienia a zwłaszcza powikłań tego schorzenia w skali kraju są gigantyczne. Tymczasem, badania epidemiologiczne dowodzą, że regularna konsumpcja mleka w ilości powyżej 570 ml dziennie redukuje ryzyko choroby niedokrwiennej serca, zarówno wśród mężczyzn jak i kobiet. W regulacji ciśnienia tętniczego istotne są biologicznie aktywne peptydy stymulujące przepływ krwi w naczyniach krwionośnych oraz wspomagające wchłanialność wapnia, magnezu i potasu. Niektóre składniki tłuszczu mlekowego zapobiegają powstawaniu zakrzepów wewnątrznaczyniowych. Równie istotna jest odpowiednia podaż wapnia, który powoduje uelastycznienie naczyń krwionośnych i spadek ciśnienia tętniczego krwi poprzez zwiększone wydzielanie moczanu sodu oraz blokowanie neuroprzekaźników, np. noradrenaliny wpływających na obkurczanie naczyń krwionośnych.
Zapobiegająca nadciśnieniu dieta DASH (Dietary Approaches to Stop Hypertension): zawiera niskotłuszczowe produkty mleczarskie w ilości 2-3 porcje dziennie, owoce i warzywa w ilości 4-5 porcji dziennie, produkty zbożowe z pełnego przemiału, chude mięso oraz ograniczoną do 3 g/dzień ilość sodu. Dietę testowano na otyłych mieszkańcach Ameryki, dlatego stosowano niskotłuszczowe produkty mleczarskie i chude mięso. Już po 2 tygodniach stwierdzono wyraźne efekty terapeutyczne diety: większy spadek ciśnienia u osób z nadciśnieniem (11,4mmHg – ciśnienie skurczowe i 5,5 mmHg – ciśnienie rozkurczowe) w porównaniu do osób z ciśnieniem w granicach normy. Dodatkowy efekt diety DASH to obniżony poziom homocysteiny, co jest równoznaczne z mniejszym ryzykiem miażdżycy a także redukcja masy ciała- średnio o prawie 5kg. Należy podkreślić, że efekt terapeutyczny, stosowanej przez zaledwie 2 tygodnie, diety DASH w zakresie redukcji nadciśnienia tętniczego był porównywalny ze skutkami farmakoterapii. W ogólnym bilansie korzyści wynikających ze stosowania tej diety trzeba uwzględnić także pozostałe efekty zdrowotne osiągane bez farmakoterapii.

- Z wypowiedzi Pani Profesor wynika, że nie tylko tłuszcz mlekowy jest nutraceutykiem, czyli żywnością, która leczy….

Ależ oczywiście, tylko jak przekonać do tego konsumentów, a zwłaszcza dzieci i młodzież? W mojej opinii edukacją prozdrowotnych zachowań społeczeństwa powinna zająć się telewizja publiczna. Nie rozumiem dlaczego nie jest to wpisane w jej misyjną działalność? Zwłaszcza, że poprzez reklamy -bardzo często dezinformujące konsumentów- telewizja stała się głównym dietetykiem kraju. Ekonomiczne konsekwencje zaniedbań w zakresie zdrowego stylu życia ponosi całe społeczeństwo. Przecież leczenie cukrzycy, nadciśnienia, miażdżycy a zwłaszcza nowotworów pochłania gigantyczne środki, których brakuje na edukację naukę, pomoc społeczną. Jest sprawą oczywistą, że najskuteczniejszym, najtańszym i najbezpieczniejszym sposobem leczenia jest profilaktyka. Tylko, czy ktokolwiek – nie tylko w naszym kraju- ma w tym interes?
Ale, wracając do mleka. Chyba nikt nie ma wątpliwości co do tego, że mleko jest produktem naturalnym. Jego żywieniowy fenomen polega na tym, że podczas milionów lat ewolucji systemy enzymatyczne przewodu pokarmowego, a co ważniejsze także układ odpornościowy człowieka “dostosowały się” do składników mleka. Dzięki temu, wszystkie przeciwciała, hormony, enzymy, antyoksydanty -mimo, iż wytwarzane w organizmie zwierzęcia- aktywne są także w organizmie człowieka. Z tego powodu, mleko i przetwory mleczarskie powinny być traktowane jako nutraceutyki, czyli żywność, która leczy.



Trucizna w żywności i przedmiotach gospodarstwa domowego

Jak można przeczytać w najnowszym raporcie Światowej Organizacji Zdrowia(WHO), substancje chemiczne zawarte w stosowanych w codziennym życiu przedmiotach, oraz chemia obecna w żywności, może prowadzić do ciężkich chorób takich jak rak piersi, astma, niepłodność a także może wywoływać wady wrodzone płodów.

WHO w swoim raporcie wskazuje, że w celu ochrony zdrowia przyszłych pokoleń konieczne może być wyłączenie ze stosowania chemikaliów. Według danych przedstawionych w raporcie, takie substancje jak ftalany, mogą być niebezpieczne dla układu rozrodczego kobiety, a także wiązać się ze zwiększoną częstością występowania chorób u dzieci, szczególnie białaczki, donosi publikacja.

Podejrzany jest też bisfenol A zawarty w wielu plastikowych przedmiotach codziennego użytku. Gdy sztucznie syntetyzowane składniki znajdują się w naszych organizmach zakłócają układ hormonalny. W przypadku raka prostaty, istnieją “mocne dowody “, które potwierdzają obecność choroby dzięki pestycydom stosowanych w rolnictwie. Również znane problemy w postaci otyłości u niemowląt i dzieci czy rak piersi u kobiet następują w wyniku narażenia na działanie tych substancji w czasie ciąży.

WHO stara się nie twierdzić, że te chemikalia są przyczyną najczęściej dzisiaj występujących chorób, ale zwraca uwagę, że dane w wielu przypadkach to pokazują. Wpływ tych substancji na organizm może prowadzić do otyłości, bezpłodności, trudności z pamięcią podczas uczenia. Oprócz tego prowadzą one do cukrzycy lub chorób układu krążenia, jak również wielu innych zespołów chorobowych, stwierdzono w raporcie WHO.

To zaiste zastanawiające, że z naszych podatków opłacane są instytucje państwowe rzekomo powołane po to, aby chronić nas od bycia zatrutym przez niebezpieczne produkty a jednocześnie rynek żywnościowy i związany z opakowaniami żywności, pełen jest trucizn prowadzących prosto do trumny. Pojawia się pytanie, po co jest SANEPID skoro dopuszcza do obiegu tak wiele trucizn? A może tak właśnie ma być a trucie żywności rozmaitymi chemikaliami to obliczona na dłuższy horyzont czasowy celowa eksterminacja części populacji na Ziemi.

Soja : Sterylizacja poprzez GMO

W 1995 roku angielscy badacze obliczyli, że dziecko karmione soją spożywa – odnosząc to do jego wagi –  3 do 5 razy większe dawki niż te, które mogą zakłócić cykl menstruacyjny kobiety! Badania przeprowadzone na zwierzętach wskazują, że zawarte w soi fitoestrogeny zmieniają gospodarkę hormonalną noworodków i zmniejszają ich późniejszą płodność. Dlatego też należy na nie bardzo uważać”.

Jest to najpoważniejszy jak dotąd atak na soję. Pochodzi on ze strony Doctissimo, czyli największej francuskiej strony poświęconej szeroko rozumianemu zdrowiu1.

Podobne podejście możesz znaleźć w kampanii dwóch amerykańskich naukowców, Sally Fallon i Mary Enig z Weston A. Price Foundation, które twierdzą, że preparaty na bazie soi sa odpowiednikiem „pigułki antykoncepcyjnej dla niemowląt”2. Strona Doctissimo opublikowała również artykuł zatytułowany „Wszystko z soją w porządku”3, ale wśród czytelników zapanowało niezrozumienie i zamieszanie.

Wojna z soją

Moda na soję propagowana przez hippisów i późniejszych ekologów, spowodowała, że soja cieszyła się niesamowitą popularnością od lat dziewięćdziesiątych. Wszyscy dietetycy, jak jeden mąż, polecali ten nowy rodzaj fasoli przybyłej ze Wschodu, zachwalając jej właściwości przydatne w celu obniżenia poziomu cholesterolu, zmniejszenia ryzyka chorób serca, zwiększenia szans na długie życie lub zastąpienia mięsa.

W dzisiejszych czasach korzyści te są poddawane w wątpliwość. Społeczeństwo jest przekonane, że soja zawiera alarmujące ilości „fitoestrogenów”, czyli związków roślinnych o działaniu podobnym do hormonów żeńskich. Estrogeny, jak wiemy, są bardzo potrzebne, aby przekształcić organizm dziewczynki w kobietę. Niestety, są też w stanie przyczynić sie do wzrostu komórek rakowych, w przypadku nowotworów piersi hormonozależnych (rak piersi jest hormonowrażliwy w 75% przypadków). Zbyt dużo złych substancji znajduje się już w naszych rzekach, morzu i wodzie z kranu. Można pomyśleć, że nasze dzieci nie potrzebują jeszcze dodatkowej „sojowej” dawki.

Władze francuskie reagują!

Francuskie władze sanitarne, które zawsze zachowują ostrożność co do zakazywania naturalnych produktów, w tym przypadku nie wahały się podjąć kroków w wojnie przeciw soi. Anses (dawniej AFSSA – Francuska Agencja ds. Bezpieczeństwa Żywności) odradza podawanie pokarmów sojowych dzieciom przed ukończeniem przez nie 3 lat, jak również spożywanie ich przez kobiety, które przeszły raka piersi. Od listopada 2001 roku Francuskie Towarzystwo Pediatryczne również zaczęło odradzać podawanie niemowlętom mleka sojowego.

Rezultat tego działania: wszystkie francuskie fora internetowe zaczęły przestrzegać, aby spożywać soję „z rozwagą i umiarem”.

Ale czy znasz, Szanowny Czytelniku, jakikolwiek produkt, który zaleca się spożywać „lekkomyślnie i bez ograniczeń” (z wyjątkiem czekoladowego ciasta, oczywiście  )?

„Badania na zwierzętach” …

Faktem jest, że rzekomo destrukcyjne efekty soi nigdy nie były zaobserwowane u ludzi. Istnieje teoretyczne ryzyko wyliczone przez naukowców, jednak nie zaobserwowano jej rzeczywistego wpływu na populacje spożywające duże ilości soi.

Wręcz przeciwnie, soja zmniejsza ryzyko chorób sercowo-naczyniowych. Także Azjatki znacznie rzadziej chorują na raka piersi niż kobiety w krajach Zachodu. Japończycy z wyspy Okinawa, którzy żyją najdłużej na świecie, spożywają zgodnie z tradycją od 1 do 2 porcji soi dziennie.

W najważniejszym badaniu poświęconym tej tematyce, opublikowanym w sierpniu 2001 roku w jednym z wiodących czasopism medycznych, JAMA („Journal of American Medical Association”) stwierdzono, że niemowlęta karmione soją są tak samo zdrowe, jak te, które piły mleko krowie lub bazujące na nim mleko modyfikowane (które jest o wiele gorsze od naturalnego pokarmu, do czego jeszcze wrócimy).

Gdyby fitoestrogeny sojowe spowodowały późniejsze problemy z płodnością dzieci karmionych soją, powinny one pojawić się w wieku dorosłym. Zbadano 811 mężczyzn i kobiet w wieku od 20 do 34 lat, którzy w dzieciństwie brali udział w badaniach dotyczących spożycia mleka krowiego lub sojowego. Nie zaobserwowano różnic w ich stanie zdrowia w ponad trzydziestu badanych aspektach. Jedynym wyjątkiem było to, że cykle menstruacyjne kobiet karmionych w dzieciństwie soją były nieco dłuższe (o osiem godzin) niż tych karmionych mlekiem krowim.

W 2009 roku grupa 14 niezależnych ekspertów wyznaczonych przez Centrum Oceny Ryzyka Niepłodności z amerykańskiego Departamentu Zdrowia zbadała wszystkie dane naukowe związane z ryzykiem, które może nieść spożycie soi przez niemowlęta. Stwierdzili oni, że ryzyko, jeśli w ogóle istnieje, to jest minimalne4.

Dlaczego tyle nienawiści w stosunku do soi?

Skąd więc takie zamieszanie wokół soi? Wszystkie ostrzeżenia przed soją (w tym te z Doctissimo) oparte są na wynikach zaobserwowanych u zwierząt.

Pierwsze niekorzystne doniesienia na temat soi pojawiły się w 1985 roku, kiedy to duże badania naukowe wykazały, że soja zwiększa ryzyko raka trzustki… u szczurów.

Wybór szczura jako osobnika, na podstawie którego wyciąga się wnioski na temat organizmu człowieka, nie jest zbyt inteligentne, gdyż wiadomo, że trzustka szczurów bardzo różni się od naszej. Soja zawiera inhibitory proteazy – substancje hamujące trawienie białek. Te inhibitory proteazy powodują u niektórych gatunków zwierząt (jak szczury i kurczaki) raka.

Szczury i kurczęta mogą być szczególnie narażone na raka trzustki, gdyż są wyjątkowo wrażliwe na inhibitory proteazy znajdujące się w soi. Wrażliwości tej nie zaobserwowano u innych gatunków takich jak myszy, chomiki, psy, świnie, małpy, a także u ludzi. I nie jest to zaskakujące: gatunki, nawet jeśli wydają się być spokrewnione, to inaczej reagują na pożywienie.

Ludzie to nie szczury ani małpy

To, co jest dobre dla jednego gatunku, często jest toksyczne dla innego. Soja nie jest wyjątkiem.

Nasze dzieci od najmłodszych lat wiedzą, że niekoniecznie muszą jeść to, co zwierzęta!

Po kilku próbach przestają jeść ziemię, która jest tak dobra dla dżdżownic. Następnie przestają jeść trawę, tak dobrze przyswajaną przez słonie i inne zwierzęta. Szybko odwrócą się też na widok liści, kory i kwiatów – tak docenianych przez naszych „kuzynów” – szympansy i goryle …

Naszym dzieciom całe lata zajmuje nauka odróżniania żywności, którą mogą zjeść, od tej, której najlepiej unikać, niezależnie od tego, co jedzą inne zwierzęta (ale zależnie od opinii rodziców: „A co to jest? Trucizna?” – około dwóch tysięcy razy zapytał nas podczas spaceru nasz mały 3-letni Tomasz na widok czerwonych i czarnych kuleczek  ).

Strona Doctissimo utrzymuje zamieszanie wokół soi

„Wiele doświadczeń prowadzonych na różnych gatunkach zwierząt wskazuje, że fitoestrogeny działają w sposób rozwojowy oraz wpływają na układ hormonalny, immunologiczny” – wyjaśnia na forum P. Nathan, „lekarz sportowy, dietetyk, endokrynolog, diabetolog, lekarz z Wyższej Szkoły Muzyki i Tańca w Paryżu” w artykule „Ostrzeżenia przed soją” opublikowanym 22 stycznia 2011 r.5. Ale kilka linijek dalej przyznaje: „U niemowląt karmionych długotrwale produktami zawierającymi fitoestrogeny nie zaobserwowano dotychczas specyficznych zaburzeń rozwoju i rozwoju hormonalnego”.

Dobre dla zwierząt, złe dla ludzi

Pamiętacie talidomid – lek, który powodował deformacje noworodków, gdy ich matki zażywały go w czasie ciąży? Talidomid został starannie przetestowany na zwierzętach, gdzie nie wykazał żadnych negatywnych skutków tego typu. Podobnie, gdy Opren (benoxaprofen), lek przeciw chorobie zwyrodnieniowej stawów, był testowany na małpach, nie zauważono żadnych problemów, ale zabił on 61 osób, zanim został wycofany z rynku. Cylert (na polskim rynku występował pod nazwą Pemolina) był dobry dla zwierząt, ale kiedy lekarze dali go nadpobudliwym dzieciom, spowodował poważne problemy z wątrobą.

Mleko toksyczne dla szczurów

Podobnie jak mleko sojowe, również mleko ludzkie szkodzi szczurom, bo uniemożliwia im wzrost. Czy powinniśmy się dziwić? Ludzkie mleko zawiera 5% białka, a mleko szczurze 45%. Potrzeby fizjologiczne małych szczurów nie są takie same jak potrzeby dzieci.

Nasze dzieci nie muszą w pierwszych tygodniach życia uczyć się rozwijać ekstremalnej prędkości w rurach. Mają za to potężny mózg, który wymaga stałego dopływu glukozy (paliwo mózgu) i DHA (omega-3, które są pożywką dla neuronów). Gdyby ich mózg rozwijał się słabo, ich szanse życiowe byłyby poważnie zagrożone, niezależnie od szybkości ich reakcji i wytrzymałości mięśni.

Zalecenia dotyczące soi

Soja ma zatem na nas inny wpływ. Ogólnie rzecz biorąc, dla ludzi to bardzo zdrowa żywność, do momentu, gdy nie jest modyfikowana genetycznie (GMO to 65% produkcji soi w USA) lub chemicznie (w związku z tym należy ograniczać jej spryskiwanie). Soja może zmniejszać ryzyko raka trzustki, prostaty, okrężnicy i piersi6.

Dane te są zgodne z dużymi badaniami epidemiologicznymi dotyczącymi populacji spożywających znaczną ilość soi.

Kobiety, w tym również te, które chorowały na raka piersi, mogą jeść od trzech do czterech porcji soi tygodniowo (ale na wszelki wypadek powinny unikać skoncentrowanych wyciągów). Zdrowi mężczyźni i kobiety mogą bez żadnego problemu jeść soję dwa lub trzy razy dziennie.

Zaletą soi jest to, że można ją przygotować na wiele różnych, pomysłowych sposobów. Co więcej, jest ona niedroga. Dla mnie najbardziej interesujące formy spożywania soi to:

1. Tofu: pasta z soi namoczona i ugotowana. Moczenie jest tradycyjnie stosowane w celu zmniejszenia zawartości inhibitorów proteazy. Bogate w białko tofu ma neutralny smak, więc można je dodać do każdego dania. Potrawy sojowe wybieraj – jak wszystko – w miarę możliwości, ekologiczne.

2. Tempeh: ciasto z fermentowanych ziaren soi, o orzechowo-grzybowym smaku. Niezwykle bogate w białko i błonnik, produkowane w sposób, który znacznie zmniejsza zawartość inhibitorów proteazy – tempeh to doskonały sposób spożywania soi z żywieniowego punktu widzenia.

3. Miso: pasta z fermentowanych ziaren soi z ryżem lub innymi zbożami. Powszechnie stosowane jako dodatek lub jako podstawa zupy, miso jest potężnym źródłem probiotyków, zawiera wiele korzystnych bakterii. Proces fermentacji miso wyłącza inhibitory proteazy.

4. Tamari (lub Shoyu): sfermentowany sos – bardzo smaczny, ale i słony.

5. Mleko sojowe: wykonane z namoczonej soi, jest coraz częściej wykorzystywane zamiast mleka krowiego. Często nazywane „napojem sojowym”, bo przemysł mleczarski protestuje przeciw nazywaniu go „mlekiem”. Ma niską zawartość inhibitorów trypsyny i fitynianów. Preferuję mleko płynne zamiast sojowego mleka w proszku (istnieje też mleko ryżowe, migdałowe i owsiane, które ma podobne zalety do mleka krowiego).

6. Edamame: soja jest zbierana w stanie niedojrzałym, zielona i miękka. Gotowana około 15 minut w lekko osolonej wrzącej wodzie i wymieszana z warzywami jest smaczną przekąską, można także dodać ją do sałatki lub zupy.

Pytania na temat zalet i wad soi są uzasadnione, dlatego badania w tej dziedzinie będą kontynuowane. Tofu i inne produkty, które zawierają soję, nie są synonimem dobrego zdrowia, ale też nie należy soi „potępiać”. Krucjata przeciwko niej jest niepotrzebna. Miłośnicy zdrowej żywności ją cenią i jeśli będziemy szanować nasze organizmy i naturę, to i nam może przynieść wiele korzyści.

Twoje zdrowie!

Jean-Marc Dupuis

Źródła:

Artykuł datowany na rok 2003 [online], [dostęp: z dnia 31 stycznia 2012] są zachęcające. Jest to coś, co każdy nas może zrobić z łatwością”. http://www.doctissimo.fr/html/nutrition/mag_2003/mag1003/dossier/nu_6860_soja_lait_nourrissons_02.htm
S.F. Morel, Soy Infant Formula: Birth Control Pills for Babies,
http://www.westonaprice.org/soy-alert/soy-formula-birth-control-pills-for-babies, [dostęp: z dnia 31 stycznia 2012].
http://www.doctissimo.fr/html/nutrition/mag_2003/mag1003/dossier/nu_6858_soja_definition.htm
http://www.niehs.nih.gov/news/assets/docs_a_e/expert_panel_evaluation_of_soy_infant_formula_meeting_summary_expert_panel_conclusions.pdf
 http://blog.doctissimo.fr/shureido/vache-lait-soja-14083246.html
W 2000 r. Riva Bitrum, kierownik badań w Amerykańskim Instytucie Badań nad Nowotworami, oświadczył w tej kwestii, że „Badania pokazujące, że spożywanie codziennie jednej porcji soi ma wpływ na zmniejszenie ryzyka zachorowania na nowotwory, są zachęcające. Jest to coś, co każdy nas może zrobić z łatwością”.
Sojowa formuła dla niemowląt – bezpłodność !

Oto kolejne badanie które pokazuje, że zmodyfikowana genetycznie żywność powoduje bezpłodność – tym razem wśród ludzi, a nie tylko u zwierząt.”Eksperci ds zdrowia i medycyny w Nowej Zelandii wezwali by zakazać sprzedaży formuły dla niemowląt opartej na soi po niedawnym badaniu na myszach wskazującym na to, że soja uszkadza drogi rodne i układ odpornościowy.

Co to jest żywność genetycznie modyfikowana. Film – Żywność GMO. Wykład Jeffreya M. Smitha:

“Amerykańskie badania, opublikowane w The Society for the Study of Reproduction wskazują, że ekspozycja na niskie poziomy fitoestrogenów podczas wrażliwych faz rozwoju płodu żeńskiego aż do okresu dojrzewania może [negatywnie] wpływać na płodność w późniejszych latach.”
Przeczytaj cały artykuł na Food Navigator.

SLS – rakotwórcza chemia w szamponach

Większość z nas zdecydowanie lubi mocno pieniące się szampony. Zazwyczaj pięknie pachną i dają poczucie komfortu, ponieważ naiwnie sądzimy, że im więcej piany, tym lepszy efekt mycia. W rzeczywistości jednak, takie szampony tworzą jedynie złudzenie skuteczności. Przyczyną obfitej piany na naszej głowie jest kolejny, bardzo popularny i tani, związek chemiczny zwany w skrócie SLS (laurylosiarczan sodu). Jako bardzo tania substancja, jest również masowo wykorzystywany w detergentach do mycia podłóg, odtłuszczania silników oraz płynach dla myjni samochodowych. Na skórę natomiast działa drażniąco, wywołując uczucie swędzenia, pieczenia a niekiedy prowadzi nawet do wypadania włosów. Myjąc głowę nie jesteś nawet świadomy, że w rzeczywistości uszkadza on twoje włosy.

Niestety, to nie efekt kosmetyczny jest tutaj największym problemem. Powagi sytuacji nadaje fakt, że SLS osadza się na skórze i w mieszkach włosowych. Nasz organizm nie jest w stanie sam pozbyć się tej chemicznej toksyny więc, pozostaje ona w tkankach skóry. Z biegiem czasu natomiast, substancja ta zaczyna przenikać do serca, wątroby, płuc i mózgu. Jak prawdziwa trucizna, stopniowo wyniszcza nasz organizm. Co gorsze, niektóre z szamponów siarczanowych (SLS), zawierają również substancje rakotwórcze. Nie trudno zgadnąć, że nawet ich śladowe ilości, odkładając się w organizmie przez wiele lat, mogą doprowadzić do tragedii.

Najlepszym sposobem, aby uniknąć takiego zagrożenia, jest korzystanie wyłącznie z naturalnych, organicznych produktów i kosmetyków. Być może nie wszystkie będą tak mocno się pieniły i pachniały, jak te syntetyczne, ale używając ich na pewno nie będziemy musieli obawiać się o własne zdrowie.

Aluminium w Twojej kosmetyczce

Większość dezodorantów i antyperspirantów zawiera niewiarygodnie toksyczne substancje, które prowadzą do uszkodzeń systemu nerwowego. Wielu naukowców i lekarzy zgodnie twierdzi, że nieuniknione jest przy ich regularnym stosowaniu zwiększone ryzyko zachorowania na raka oraz problemy neurologiczne (które prowadzić mogą m. in do choroby Alzheimer’a).

Aluminium – najpowszechniejsza szkodliwa substancja, jaką możemy spotkać w dezodorantach i antyperspirantach; aluminum chlorohydrate – bo w takiej dokładnie formie występuje na opakowaniu – zatyka pory w skórze, dzięki czemu hamuje naturalne zjawisko pocenia się; po pewnym czasie jednak bardzo dobrze przenika przez skórę i zaczyna się gromadzić; naukowcy coraz częściej łączą jego występowanie w kosmetykach z rozwojem Alzheimer’a, ponieważ aluminium odkłada się w mózgu – jego złogi odkryto przy okazji wielu sekcji zwłok osób, które zmarły na tę chorobę; aluminium podrażnia również nasz układ immunologiczny oraz może uszkadzać układ rozrodczy

Parabeny – kolejne chemikalia, używane w kosmetykach jako konserwanty; przyczyniają się do zaburzania pracy hormonów, wynikiem czego może być rak piersi

Ftalany – tworzywa sztuczne, które pomagają jak najdłużej zatrzymać na skórze substancje zapachowe; mogą prowadzić do uszkodzenia płodu

Glikol propylenowy (propylene glycol) – rodzaj rozpuszczalnika, bazy dla innych związków i substancji; nie stwierdza się, że sam w sobie glikol jest chorobotwórczy, jednak zdecydowanie ułatwia on penetrację naszego układu nerwowego innym, toksycznym substancjom; powszechnie spotykany również w pastach do zębów, płynach do płukania ust oraz innych produktach higieny osobistej; naukowcy zdecydowanie zalecają unikanie tego związku chemicznego

Syntetyczne substancje zapachowe – łatwe i tanie w produkcji związki chemiczne, które zastępują te pochodzenia roślinnego i zwierzęcego; są dziś powszechnie stosowane we wszystkich typach produktów kosmetycznych; niestety, jedna kompozycja zapachowa może zawierać nawet dwieście substancji wywołujących alergie; są bardzo łatwo przyswajalne przez skórę i akumulowane w organizmie – w konsekwencji mogą być przekazywane nawet z pokolenia na pokolenie (duże ich stężenia odnotowywane są w mleku karmiących matek)

Warto więc może zastanowić się nad kosmetykami naturalnymi, gdzie substancje walczące z bakteriami to między innymi naturalne wyciągi z drzewa herbacianego, rumianku, arniki lub nagietka. Dzięki nim żadne toksyny nie będą odkładały się w mózgu, ani też nie będą blokowały naturalnych procesów naszego organizmu.

Źródła:

Toxic Overload: A Doctor’s Plan for Combating the Illnesses Caused by Chemicals in Our Foods, Our Homes, and Our Medicine Cabinets by Dr. Paula Baillie-Hamilton
 Toxic Beauty: How Cosmetics and Personal Care Products Endanger Your Health . . . And What You Can Do about It by Samuel S. Epstein, Randall Fitzgerald
You: Staying Young: The Owner’s Manual for Extending Your Warranty by Mehmet C. Oz., M.D. and Michael F. Roizen, M.D.
Natural Health Secrets From Around the World by Glenn W. Geelhoed, M.D. and Jean Barilla, M.S.
Niebezpieczny triklosan w mydłach antybakteryjnych

Triklosan – jest związkiem chemicznym stanowiącym potencjalne zagrożenie dla zdrowia, ponieważ może wywoływać nowotwory. Pomimo tego, jest powszechnie obecny w wielu produktach codziennego użytku takich jak mydła przeciwbakteryjne, dezodoranty, żele pod prysznic, kremy, balsamy, środki czystości, detergenty, płyny do mycia naczyń oraz pasty do zębów i płyny do płukania ust.

To, co jest najbardziej przerażające w takiej paście do zębów to fakt, że w momencie gdy chlorowana woda z kranu spotyka się z pastą, zachodzi reakcja, w wyniku której powstaje chloroform. To wszystko ma miejsce w czasie, gdy szczotkujemy zęby.

Co gorsze, wyniki badań Narodowej Koalicji przeciw nadużywaniu pestycydów wykazują, że nie pozbywamy się tej substancji nawet po wypłukaniu ust. Pozostaje ona w jamie ustnej nawet do 12 godzin po myciu zębów, będąc cały czas wchłaniana przez organizm poprzez język i wydzieliny jamy ustnej.

Jeszcze bardziej narażone na działanie tej substancji są małe dzieci, które podczas mycia zębów często połykają pastę.

Jak stwierdził ekspert w dziedzinie toksykologii, Giles Watson: „Produkty te wytwarzają co prawda niewielkie ilości chloroformu, ale kumulujące się z czasem. Wytworzona ilość gazu jest bardzo niska, ale sądzę, że kluczowym jest fakt, iż nie znamy efektów jego działania. Producenci wymieniają triklosan na liście składników swoich produktów więc, jeśli konsumenci są tym zaniepokojeni, najlepszą radą jest, aby unikać produktów zawierających tę substancję”.

Producenci past do zębów twierdzą, że triklosan jest pożyteczny, ponieważ pomaga chociażby zmniejszyć osadzanie się płytki nazębnej i zabija bakterie. Co więcej, pozwala firmom na stosowanie stwierdzenia na etykietach, że ich produkt „zabija 99,9% bakterii”. W rzeczywistości uszkadza dziąsła oraz może przyczynić się do owrzodzenia jamy ustnej, jak twierdzą niektórzy eksperci.

Obecnie FDA (Agencja ds. Żywności i Leków w USA) oraz Unia Europejska regulują stosowanie triklosanu, a Agencja Ochrony Środowiska sklasyfikowała tę substancję jako prawdopodobnie rakotwórczą dla człowieka.

Źródła:

http://www.naturalnews.com/022178_triclosan_toothpaste_products.html
Perfumy czyli ropa i chlorek metylenu…

Im piękniej pachną twoje perfumy, tym większa szansa na to, że składają się z chemicznych i toksycznych zarazem trucizn.

Skład większości perfum i wód kolońskich, nie poprzestaje niestety na naturalnych przyprawach i olejkach eterycznych, jak sugerują niekiedy reklamy.

Na liście składników bardzo często można znaleźć takie substancje, jak:

formaldehyd
toluen
chlorek metylenu
benzaldehyd
ropa
ftalany
Substancje te są powiązane z występowaniem takich zjawisk, jak problemy układu oddechowego, schorzenia układu nerwowego, problemy z niepłodnością oraz różnego rodzaju nowotwory. Dodatkowo ftalany są bardzo często odpowiedzialne za zaburzenia endokrynologiczne. Te szkodliwe substancje największy wpływ mają na dzieci oraz rozwijający się płód.

Dlatego też zaleca się, aby kobiety w ciąży całkowicie unikały stosowania syntetycznych perfum.

Niestety zazwyczaj zakres produktów, w jakich występują perfumy (wszelkiego rodzaju zapachy i aromaty, na które składać się mogą wymienione wyżej składniki), obejmuje również odświeżacze powietrza, produkty czyszczące, kosmetyki, szampony, balsamy i co najsmutniejsze, bardzo często również kosmetyki dla dzieci.

Dzięki zapisom o tajemnicy handlowej producenci często nie są zobowiązani do ujawniania dokładnych danych na temat substancji, które składają się na puste, nic nie mówiące słowo „zapach” (na etykietach najczęściej jako: Parfum; Fragrance; Aroma).

Jak więc zabezpieczyć siebie i swoich najbliższych przed niekorzystnym wpływem tych szkodliwych substancji?

Jedynym sposobem jest dokładne czytanie etykiet wymieniających składniki. Należy zapoznać się ze szkodliwymi substancjami i nie kupować produktów, które je zawierają. Zdecydowanie zmienia się podejście nawet do ulubionych perfum, czy balsamu, jeśli zaczynamy być świadomi tego, jak ich skład wpływa na nasze zdrowie.

Jeśli czytając skład perfum lub kosmetyków spotkamy się z ogólnym określeniem „zapach”, powinniśmy odnieść się do takiego produktu z należytą ostrożnością.

Źródła:

http://www.scotsman.com/news/health/women-warned-not-to-wear-perfume-during-pregnancy-1-1436889
http://www.preventcancer.com/consumers/cosmetics/fragrances.htm
Toksyny i konserwanty – Twoje kosmetyki

Czy wiesz, że obecność groźnych dla twojego zdrowia związków chemicznych w kosmetykach została doskonale już udokumentowana, a nadal toksyny te są używane do ich produkcji?

Bądźmy świadomi tego, z jakimi substancjami mamy do czynienia każdego dnia we własnej łazience; jakie toksyny aplikujemy sobie na całe ciało biorąc prysznic, myjąc głowę, czy używając kremów i balsamów. Ftalany, ołów, parabeny – to tylko niektóre z długiej listy chemikaliów. Warto jednak przyjrzeć się im bliżej i zacząć zwracać uwagę na ich obecność w kosmetykach możliwie najszybciej.

FTALANY

Są obecne w wielu produktach – od lakierów do paznokci po perfumy, mleczka i toniki kosmetyczne oraz szampony. Zdecydowanie trudno jest ich dziś uniknąć. Pomimo, że oficjalnie uznano je za toksyny, firmy produkujące kosmetyki nadal używają ich do produkcji swoich produktów. Ftalany bezpośrednio przyczyniają się do zachorowań na nowotwory, bezpłodności i wad wrodzonych u dzieci.

OŁÓW

Toksyna, o której większość z nas słyszała – i jest świadoma zagrożenia z jej strony – może występować w szminkach. Kobiety, które używają tego kosmetyku, mają dość duży problem, aby jej całkowicie uniknąć. Co prawda, ołów nie jest w ścisłym znaczeniu składnikiem szminek, może jednak występować w nich jako zanieczyszczenie. Niestety, bardzo powszechne zanieczyszczenie. Co więcej, ołów pojawia się również w innych kosmetykach codziennego użytku. Zastanawiającym zjawiskiem jest to, że przepisy wskazujące na toksyczność ołowiu w farbach, czy innych produktach, wykształciły w ludziach powszechną świadomość zagrożenia tą toksyną, a jednocześnie w tak małym stopniu kobiety przejmują się tym faktem, nakładając każdego dnia makijaż. Ołów – podobnie jak ftalany – może prowadzić do rozwoju raka oraz wad wrodzonych u dzieci.

PARABENY

Parabeny używane są w kosmetykach jako konserwanty, które wydłużają termin ważności produktu. Niestety, kosztem naszego zdrowia. Są naprawdę niebezpieczne, ponieważ imitują hormony, zakłócając w ten sposób naturalną gospodarkę hormonalną naszych organizmów. Efektem ich działania jest rak piersi i problemy z płodnością.

Skóra jest największym narządem naszego ciała, który ma nas chronić przed bakteriami i innymi zanieczyszczeniami.

Pamiętajmy jednak, że przez skórę do organizmu dostarczane są również różne substancje. Tak więc, jeśli na twarz nakładamy krem lub w całe ciało wcieramy balsam, powinniśmy mieć świadomość tego, że tzw. składniki odżywcze tych kosmetyków, przenikają do naszego organizmu wraz ze wszystkimi toksynami.

Na szczęście na rynku jest już coraz więcej produktów, które są wolne od tego rodzaju zanieczyszczeń, chemikaliów, toksyn i konserwantów. Dzięki czemu świadomi konsumenci mogą dokonywać bezpiecznych wyborów.

Źródła:

http://www.nytimes.com/2005/07/07/fashion/thursdaystyles/07skin.html
http://hazmap.nlm.nih.gov/cgi-bin/hazmap_generic?tbl=TblAgents&id=704
http://www.pgbeautygroomingscience.com/phthalates-safety-in-cosmetics…
http://www.organicconsumers.org/bodycare/fda060104.cfm
http://www.msnbc.msn.com/id/22979800/ns/health-kids_and_parenting
http://www.safecosmetics.org/article.php?id=283
http://www.epa.gov/lead/
http://www.livestrong.com/article/150690-what-are-the-dangers-of-para..
Nitrozoaminy rakotwórczy dodatek w farbach do włosów

Liczne substancje chemiczne zawarte w popularnych farbach do włosów, używanych przez miliony kobiet i mężczyzn na całym świecie, wywołują nowotwory – donoszą brytyjscy naukowcy.

Jak wskazują wyniki badań, zarówno farby przeznaczone do samodzielnego farbowania włosów w domu, jak i te dla profesjonalnych, droższych salonów fryzjerskich zawierają substancje, które niosą ze sobą potencjalnie rosnące ryzyko zachorowania.

Substancje zawarte w produktach przeznaczonych do trwałego farbowania mogą wchodzić w reakcje z dymem tytoniowym, spalinami oraz innymi zanieczyszczeniami w powietrzu, wywołując jedne z najsilniejszych substancji rakotwórczych znanych człowiekowi jakimi są N-nitrozoaminy, jak podaje Daily Mail.

Przemysł kosmetyczny kwestionuje najnowsze doniesienia naukowców.

Naukowcy zidentyfikowali jednak substancje chemiczne, które znajdują się we wszystkich trwałych farbach do włosów – są to aminy drugorzędowe, które przedostają się przez skórę głowy oraz od momentu zaaplikowania potrafią pozostać we włosach przez kilka tygodni, miesięcy, a nawet lat.

N-nitrozoaminy znane z tego, że wywołują nowotwory, zostały zakazane jako składniki kosmetyków. Naukowcy twierdzą jednak, że mogą one powstawać w wyniku prostych reakcji chemicznych pomiędzy substancjami zawartymi w farbach i zanieczyszczeniami w powietrzu.

Już w przeszłości farby do włosów były znane z tego, że mogą prowadzić do powstawania nowotworów. W szczególności guzów piersi, pęcherza, jajników, mózgu oraz rozwoju białaczki.

Niestety odpowiednie regulacje dla przemysłu kosmetycznego wydają się być bardzo trudne do wprowadzenia, lub w ogóle niemożliwe.

Profesor David Lewis – jeden z autorów przytaczanych badań, ekspert w dziedzinie różnorodnych barwników kosmetycznych – twierdzi, że potrzebujemy zdecydowanie jeszcze większej ilości badań, aby prawidłowo oszacować wielkość ryzyka i zagrożenia ze strony wspomnianych substancji chemicznych.

W rok po tym, jak w 2009 ogłoszono, że kobiety farbujące włosy dziewięć razy w ciągu roku mają podwyższone ryzyko zachorowania na raka krwi o 60%, Komisja Europejska zakazała sprzedaży 22 farb do włosów, które przy długoterminowym użyciu narażały konsumentów na nowotwór.

Źródła:

http://www.dailymail.co.uk/health/article-2281413/Hair-dye-used-millions-women-linked-chemicals-cause-cancer.html
http://www.thefactsabout.co.uk/news.asp?newsid=226&view=yes&pageid=99&menu=sub&menuname=News&menuid=36&submenu
Leki przeciwdepresyjne…

Przez dwa i pół tysiąca lat, od czasu powstania Górnego Egiptu i Mezopotamii aż po rewolucję przemysłową, lekarze nagminnie stosowali puszczanie krwi (flebotomię). Puszczanie krwi było aspiryną dawnych czasów i uniwersalnym lekarstwem na wszelkie choroby, od zapalenia płuc po depresję.

Dlaczego jednak puszczano krew pacjentom cierpiącym na depresję? Depresję przypisywano krążącym we krwi złym „humorom”, czyli płynom wytwarzanym przez organizm. Puszczanie krwi miało na celu usunięcie zatruwających krew humorów.

Lekarze nie mieli powodów, aby uznać flebotomię za nieskuteczną. Kiedy pacjenci umierali, uważano, że działo się tak z powodu choroby, a nie ze względu na zastosowane leczenie.

W XIX wieku naukowcy zaczęli kwestionować puszczanie krwi. Po obiektywnym zbadaniu efektów puszczania krwi uznali, że ta metoda leczenia była w większości przypadków pozbawiona efektu terapeutycznego. Ponadto zaczęto zastanawiać się nad rzeczywistymi przyczynami zgonu pacjentów. Naukowcy zrozumieli, że puszczanie krwi to zabieg obarczony ogromnym ryzykiem.

Warto podkreślić, że dzisiaj znamy jeden z powodów – jedyny bez wątpienia słuszny – dla którego puszczanie krwi może mieć dobroczynne działanie. U kobiet w okresie menopauzy i mężczyzn, u których zawartość żelaza we krwi jest wysoka, puszczanie krwi pomaga ją obniżyć i prowadzi do poprawy stanu zdrowia.

Ponadto obecnie stosujemy inną formę puszczania krwi – honorowe krwiodawstwo. Badania wykazały, że ryzyko zawału u osób oddających regularnie krew jest niewielkie; związane jest to prawdopodobnie z wyeliminowaniem czynnika ryzyka, jakim jest nadmiar żelaza w organizmie – żelazo jest bardzo ważnym pierwiastkiem, który jednak w nadmiarze jest wysoce reaktywny.

Jednakże wiedza, którą dysponują współcześni lekarze, przynajmniej pod jednym względem nie różni się od tej, którą posiadali medycy epoki faraonów: nadal nieznana jest prawdziwa przyczyna depresji.

Opium, morfina, heroina i nasiadówki…

Puszczanie krwi wyszło z mody i zostało zastąpione innymi, równie dziwacznymi metodami leczenia.

W latach pięćdziesiątych XIX wieku pacjentom cierpiącym na depresję zalecano zażywanie opium. Osobom chorym psychicznie podawano natomiast uspokajające zastrzyki z morfiny. Na przełomie XIX i XX wieku nastała powszechna moda na heroinę.

Z kolei doktor Zygmunt Freud był przekonany o dobroczynnym działaniu kokainy. W roku 1884 laboratoria Merck powierzyły mu prowadzenie badań eksperymentalnych nad tą substancją. Freud był zachwycony wpływem kokainy na samopoczucie swoich pacjentów i przepisywał ją aż do roku 1895, kiedy to zwrócił się ku psychoanalizie. Wygląda na to, że w pewnym momencie zdał sobie sprawę z tego, że długoterminowe działanie kokainy na organizm pacjentów (i jego własny) nie było pozbawione wad.

A co dzisiaj jest na topie?

Prawda jest taka, że psychiatrzy nadal nie wiedzą, co jest przyczyną depresji. Przyjęli oni jednak pewną hipotezę… i na bazie tej hipotezy powstała ogromna gałąź przemysłu farmaceutycznego. Psychiatrzy uznali, że prawdopodobną przyczyną depresji jest brak równowagi chemicznej w mózgu. Uważa się, że u osób cierpiących na depresję występuje niedobór serotoniny, która jest neuroprzekaźnikiem, czyli hormonem wspomagającym wzajemne komunikowanie się neuronów ze sobą.

Lekarze przepisują więc leki, które zapobiegają wychwytywaniu przez neurony serotoniny znajdującej się w komórkach nerwowych. Leki takie nazywane są  inhibitorami wychwytu zwrotnego serotoniny lub SRI (z ang.serotonin reuptake inhibitors).

Świat oszalał na punkcie SRI. Pierwsze miejsce w Europie pod względem ich stosowania zajmują Francuzi. Co roku przepisuje się im 69 milionów opakowań SRI; w ciągu dekady liczba ta wzrosła o 150%. Trend ten jest wysoce niepokojący, ponieważ SRI wpływają negatywnie na koncentrację (za kierownicą), pamięć (w pracy) oraz powodują wzrost ryzyka popełnienia samobójstwa przez zażywające je osoby.

W związku z tym trudno uznać za przypadek, że Francja znajduje się w czołówce krajów o największej liczbie samobójstw i prób samobójczych: do francuskich szpitali trafia co roku od 130 000 do 180 000 osób, które próbowały popełnić samobójstwo, a liczba osób, które giną w wyniku udanych prób samobójczych, niemal trzykrotnie przewyższa liczbę zabitych w wypadkach drogowych.

Niektóre z przeprowadzonych badań wykazały wzrost ryzyka związanego z popełnieniem samobójstwa u młodych osób stosujących leki przeciwdepresyjne. A to nie wszystko. Dr Sauveur Boukris, autor książki Ces médicaments qui nous rendent malades (Leki, przez które chorujemy - książki, w której opisał zagrożenia związane ze stosowaniem leku Mediator już dwa lata przed tym, zanim media uznały, że należy poinformować o nich opinię publiczną), mówi: Od 2000 roku wiadomo, że leki z grupy SRI przyczyniają się do wzrostu zachowań samobójczych u młodzieży i młodych dorosłych; w roku 2006 brytyjscy badacze zebrali dane dotyczące agresji i przemocy związanych z zażywaniem leków przeciwdepresyjnych (…). Już w 2004 r. władze kanadyjskie ujawniły powiązanie autoagresji ze stosowaniem SRI. W Stanach Zjednoczonych w kartach charakterystyki ty ch produktów leczniczych podaje się takie działania niepożądane jak niepokój, nerwowość, ataki paniki, bezsenność, wrogość czy agresja.

Leki przeciwdepresyjne mogą więc wzmagać myśli samobójcze oraz te objawy, które mają zwalczać (takie jak niepokój, bezsenność i ataki paniki), a także stanowić zagrożenie dla innych osób poprzez zwiększanie poziomu agresji i wrogości u zażywających je pacjentów.

Ale czy to naprawdę coś, czego nie wiedzieliśmy? Każdy, kto miał kiedykolwiek do czynienia z osobami zażywającymi leki przeciwdepresyjne wie, że tacy pacjenci na zmianę przeżywają wybuchy złości i niepokoju oraz stany euforii.

Problem polega na tym, że nigdy nie udowodniono, że osoby cierpiące na depresję mają obniżony poziom serotoniny. Przeprowadzone w 1983 r. w Narodowym Instytucie Zdrowia Psychicznego w Stanach Zjednoczonych badanie wykazało, że nie można udowodnić powiązania zaburzeń układu serotoninergicznego z depresją.

Dlaczego psychiatrzy tak chętnie przepisują pacjentom leki przeciwdepresyjne?

Jednym z powodów może być fakt, że psychiatrzy przez długi czas nie byli uważani za „prawdziwych” lekarzy. Nie byli w stanie zrobić zbyt wiele, aby pomóc swoim pacjentom, a tym bardziej ich wyleczyć. Psychiatrzy zrozumieli, że mogą podnieść prestiż swojej gałęzi medycyny jedynie poprzez uczynienie jej bardziej „naukową”, co doprowadziło do farmakologicznego leczenia psychiatrycznego coraz większej liczby zachowań.

Z czasem nieśmiałość, lenistwo, niemożność usiedzenia w miejscu, melancholia czy żałoba stały się chorobami, które trzeba leczyć za pomocą różnych pigułek.

Dzieci źle wychowane, a także dzieci, które ucierpiały z powodu problemów małżeńskich swoich rodziców, otrzymują łatkę dzieci cierpiących na deficyt uwagi występujący z nadpobudliwością ruchową (czyli ADHD) lub bez, a także na zespół nadpobudliwości ruchowej.

Stany Zjednoczone wyprzedzają nas pod tym względem o kilka lat; Amerykanie „chorują” na zakupoholizm lub niemożność wstania rano z łóżka. Golfista Tiger Woods nie zawahał się oświadczyć, że jego wymagający leczenia „seksoholizm” był przyczyną przyłapania go w niedwuznacznej sytuacji z prostytutką w jego własnym samochodzie.

Czy to znaczy, że depresja to wymysł?

Nie. Nadal nie znamy przyczyny depresji, nie możemy więc wyleczyć jej – jak innych chorób – za pomocą antybiotyków (lub raczej – pozwolić naszemu ciału samemu się wyleczyć).

Jednakże depresji często towarzyszą objawy fizjologiczne, które można zlikwidować. I w tej kwestii naprawdę można coś zdziałać. Wdrożone działania mogą w znaczący sposób pomóc osobie z depresją na nowo cieszyć się życiem.

4 skuteczne sposoby zapobiegania depresji

1. Stosowanie kwasów omega-3

U kobiet w podeszłym wieku stwierdzono powiązanie występowania depresji z niedoborem kwasów omega-3 (wielonienasyconych kwasów tłuszczowych, znajdujących się między innymi w rybim tłuszczu). Niedobór ten (czasem nawet znaczny) nie jest czymś wyjątkowym – dotyka on niestety już większość zachodniej populacji…

Dlatego nie zdziwi fakt, że zastosowanie kwasów omega-3 w leczeniu depresji przyniosło wymierne korzyści, które ostatnio udowodnionio naukowo. Otóż podczas dwumiesięcznych badań prowadzonych przez włoski uniwersytet w Pawii u osób zażywających kwasy omega-3 zaobserwowano zmniejszenie objawów depresji oraz poprawę jakości życia1.

Badania przeprowadzono na grupie 46 cierpiących na depresję kobiet w wieku od 66 do 95 lat. Przez 2 miesiące 22 uczestniczki zażywały codziennie 2,5 g kwasów omega-3, natomiast 24 uczestniczki otrzymywały placebo. Objawy depresji oraz jakość życia były oceniane przed i po badaniu. Wyniki: po dwóch miesiącach te kobiety, które otrzymywały kwasy omega-3, zgłosiły poprawę jakości życia oraz zmniejszenie nasilenia objawów depresji w stosunku do okresu sprzed badania.

2. Aktywność fizyczna na świeżym powietrzu

W walce z depresją niezbędna jest także aktywność fizyczna, a szczególnie przebywanie na świeżym powietrzu i korzystanie ze słońca. Osoby cierpiące na depresję zazwyczaj siedzą w domu, w związku z czym mają niedobór witaminy D, nazywanej „witaminą słońca”. Zwykły spacer może wiele zmienić. Przeprowadzono wiele badań naukowych badających tę zależność. Jednym z powodów, dla których wysiłek fizyczny pomaga w leczeniu depresji, jest wydzielanie hormonów szczęścia, czyli endorfin.

3. Relaks

Należy także rozważyć stosowanie technik relaksacyjnych takich jak kontrola rytmu pracy serca, joga, medytacja czy po prostu modlitwa. Dzięki złagodzeniu stresu można odnaleźć wewnętrzną równowagę i spokój, które pomogą w pokonaniu depresji. Należy w tym celu skontaktować się z lekarzem lub specjalistą, który zaleci nam najodpowiedniejszy rodzaj aktywności.

4. Zbilansowana dieta

Nie wolno również pomijać dobroczynnego wpływu odpowiednio zbilansowanej diety. Osoby cierpiące na depresję często niewłaściwie się odżywiają, co wpływa negatywnie na proces zdrowienia. Zdrowa dieta wspomagająca leczenie depresji polega przede wszystkim na zmniejszeniu ilości spożywanych cukrów oraz produktów zbożowych. Dzięki temu unormuje się poziom leptyny i insuliny, co może z kolei zadziałać przeciwdepresyjnie.

Dzięki szczepieniom choroby odporne na farmaceutyki…

Na świecie rozprzestrzeniają się śmiertelne i odporne na leki szczepy gruźlicy. 118 krajów pilnie potrzebuje 1,6 mld dolarów rocznie, aby z nimi walczyć – podały agendy ONZ.
24 marca przypada Światowy Dzień Walki z Gruźlicą. Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) i Globalny Fundusz do Walki z HIV/AIDS, Gruźlicą i Malarią wezwały we wspólnym oświadczeniu do zwiększenia funduszy na badania nad wyszukiwaniem i identyfikacją wszystkich przypadków zachorowań na gruźlicę i leczenia farmakologicznego najpoważniejszych z nich.

Gruźlica jest często postrzegana jako tzw. choroba przeszłości, lecz pojawienie się szczepów, których nie da się leczyć, stało się jednym z najbardziej naglących problemów w ciągu minionej dekady. Spośród chorób zakaźnych jedynie wirus HIV zabija więcej ludzi na świecie.

W 2011 r. 8,7 mln ludzi zapadło na gruźlicę, a 1,4 mln zmarło z jej powodu. WHO twierdzi, że do 2015 r. około 2 mln ludzi może być nosicielami odpornych na leki szczepów gruźlicy.

Leczenie zwykłej gruźlicy jest długim procesem. Pacjenci muszą przez pół roku zażywać mieszanki antybiotyków, wielu chorych nie kończy leczenia. Nadużywanie lub złe stosowanie antybiotyków spowodowało coraz większą odporność organizmu na leki.

Według WHO przypadki zachorowań na poważną odmianę gruźlicy odpornej nawet na najbardziej efektywne leki zanotowano w 2011 r. w co najmniej 77 krajach. W Indiach lekarze zdiagnozowali takie szczepy gruźlicy, na które nie działają żadne leki.

Gdyby luka w funduszach na walkę z gruźlicą (1,6 mld USD) została uzupełniona, to 17 milionów pacjentów chorych na gruźlicę i jej odporne na wiele leków odmiany mogłoby zostać całkowicie wyleczonych. Ocaliłoby to życie około 6 milionów ludzi w latach 2014-2016.

- Koniecznie musimy zwiększyć finansowanie, żeby móc kontrolować tę chorobę – uważa dyrektor wykonawczy Globalnego Funduszu do Walki z HIV/AIDS, Gruźlicą i Malarią, Mark Dybul. – Jeśli teraz nie zadziałamy, koszty mogą drastycznie podskoczyć – ostrzegł.

Oprócz 1,6 mld USD na walkę z gruźlicą potrzeba jeszcze ok. 1,3 mld USD na badania nad tą chorobą oraz rozwojem nowych leków, testów diagnostycznych i szczepionek – podaje WHO.

Wzrastają nakłady na eugenikę

Według czołowego biologa ewolucyjnego, Chińczycy angażują się w ogromną operację hodowlaną mającą na celu stworzenie rasy ludzi o rozszerzonych zdolnościach poznawczych. Co więcej, chińska eugeniczna fabryka kupiła niedawno duży amerykański instytut zajmujący się badaniami nad genami, dając dostęp chińczykom do DNA Amerykanów.

W niedawnym wywiadzie dla magazynu Vice, psycholog ewolucyjny Geoffrey Miller przyznał, że oddał swoje DNA na rzecz przedsięwzięcia prowadzonego przez największy na świecie instytut badań genetycznych z siedzibą w prowincji Shenzhen w Chinach. Miller, jak sam przyznaje jest jednym z „2000″ geniuszy wybranych przez BGI Shenzhen do ich transhumanistycznego projektu.

Zapytany, w jaki sposób firma pozyskuje potencjalnych dawców DNA, Miller odpowiedział: „Wydaje się, że są głównie zainteresowani ludźmi chińskiego i europejskiego pochodzenia. W zasadzie rekrutują poprzez konferencje naukowe, pocztą pantoflową. Musisz wykazać, że jesteś tak mądry jak twierdzisz. Musisz wysłać swój pełny życiorys, publikacje jakich byłeś autorem, standardowe wyniki testów, gdzie chodziłeś do szkoły wyższej … tego typu rzeczy.”

Po opisanym procesie rekrutacji, kandydaci są najwyraźniej informowani przez e-mail. Miller stwierdził: „Właśnie dostałem kilka dni temu e-mail mówiący o tym, że oni prawie skończyli robić sekwencjonowanie DNA dla BGI Cognitive Genetics Project, dla którego podarowałem geny, i że wyniki będą dostępne już wkrótce.”

Według Millera próbki DNA zostały zebrane głównie od „geniuszy” pochodzenia chińskiego i europejskiego. Stwierdził też wprost, że celem całej operacji jest wykorzystanie zebranego DNA w celu stworzenia nowej rasy inteligentnych, poznawczo ulepszonych ludzi dla państwa chińskiego. Miller dodaje, że z chińskiego punktu widzenia tego rodzaju państwowe interwencje/działania są pożądane.

W odpowiedzi na pytanie, w jaki sposób Chińczycy zamierzają użyć DNA od zebranych „geniuszy” w praktycznym sposób Miller wyjaśnia: „Każda dana para może potencjalnie mieć w laboratorium kilka zapłodnionych plemnikami ojca jaj. Następnie można testować wiele embrionów i analizować, który z nich będzie najmądrzejszy. To dziecko będzie, jak gdyby naturalnie przynależało do tej pary, ale będąc najmądrzejszym dzieckiem ze 100 jakie ta para mogła by mieć. To nie jest inżynieria genetyczna lub dodawanie nowych genów, to są geny pozyskane z pary ludzi.”

Miller podkreśla, że taki program hodowlany jest obliczony pod względem skuteczności w długim okresie czasu. Także przyznaje, że Chińczycy mogą być ekonomicznie motywowani by hodować „inteligentniejszych ludzi”. „Nawet jeśli to tylko zwiększy średnią IQ dziecka o pięć punktów, to jest to ogromna różnica w zakresie produktywności gospodarczej, konkurencyjności kraju, ilości stworzonych patentów i innowacyjności ich gospodarki”.

Miller daje upust swoim przekonaniom mówiąc za Chińczyków, w odniesieniu do rządowego, transhumanistycznego programu twierdząc, że Chińczycy w pełni popierają takie interwencje. Odnosząc się do różnic w amerykańskich i chińskich postawach w odniesieniu do takich eugenicznych interwencji Miller twierdzi: „Mamy ideologiczne uprzedzenia, które mówią:” Cóż, to może być kłopotliwe, nie należy mieszać się do spraw natury, nie powinniśmy się wtrącać do spraw Boga. „Właśnie wziąłem udział w debacie w Nowym Jorku, kilka tygodni temu, na temat tego czy nie powinniśmy zakazać inżynierii genetycznej u niemowląt i publiczności była dość podzielona. W Chinach, 95 procent publiczności powie: „Oczywiście należy mieć dzieci genetycznie zdrowsze, szczęśliwsze, i inteligętniejsze”. To jest duża różnica kulturowa”.

Te słowa pochodzą z ust człowieka który został uznany przez chińskich eugeników za geniusza. Jeśli ten człowiek jest prekursorem przepowiadanego przez faszystów „Ubermensch”, to niech Bóg ma nas w swojej opiece. Jeśli uważasz, że taki program hodowlany jest nieetyczny, ale odbywa się daleko stąd, to zastanów się raz jeszcze. Chiński genetyczny program hodowlany został obecnie rozszerzony na Stany Zjednoczone. Zaledwie dwa dni temu, BGI Shenzhen poinformował o zakończeniu przejęcia amerykańskiego instytutu badającego geny „Complete Genomics”. Według informacji prasowej, przejęcie to było „pierwszym, skutecznym nabyciem amerykańskiej firmy przez Chiny”.

Chińscy, sponsorowani przez rząd inżynierowie genetyczni obecnie rozszerzają swoje operacje na USA. Na swojej stronie internetowej „Complete Genomics” podaje: „Nasza technologia sekwencjonowania ludzkiego genomu, która jest oparta na naszych własnych nano-macierzach DNA i powiązanych z nimi technologiami odczytu, jest lepsza od istniejących, dostępnych na rynku rozwiązań sekwencjonowania całego ludzkiego genomu pod względem jakości, kosztów i skali.”

Wspaniałe, nieprawdaż? Ta ekskluzywna, technologia jest teraz w rękach chińskiej instytucji eugenicznej zdeterminowanej by stworzyć „ulepszonych” ludzi. Tworzenie, na drodze genetycznej ingerencji, tak zwanych ulepszonych (fizycznie) osób pokazuje szaleństwo w umysłach chińskich genetyków. To samo jednak mają na uwadze światowe elity. W artykule zatytułowanym Ekonomista Banku Światowego: hodujmy mniejszych ludzi w celu podniesienia „wydajności metabolicznej”. napisanym w październiku 2012 roku przez Hermana Daly, byłego wyskokiego pracownika Banku Światowego i obecnego profesora na Uniwersytecie w Maryland, autor sugeruje, że zmiany klimatu powinny skłonić społeczność naukową do genetycznego projektowania mniejszych ludzi. Hodowla mniejszych ludzi, twierdził Daly „może być najprostszym sposobem na zwiększenie efektywności metabolicznej (mierzonej jako liczba osób utrzymanych przez dane zasoby).”

Daly pisał: „(…) ludzkie organizmy mogą być genetycznie zmodyfikowane tak, aby wymagały mniejszej ilości żywności, powietrza i wody. W rzeczy samej mniejsi ludzie mogą być najprostszym sposobem na zwiększenie efektywności metabolicznej (mierzonej jako liczba osób utrzymanych przez dane zasoby). Według mojej wiedzy nikt jeszcze nie zaproponował hodowli mniejszych ludzi jako sposobu na uniknięcie ograniczania urodzeń, ale to zapewne odzwierciedla moją niewiedzę. Jednocześnie zajęci jesteśmy obecnie hodowlą i inżynierią genetyczną większych i szybciej rosnących roślin i zwierząt gospodarczych. Do tej pory te marnotrawne struktury były komplementarnymi w odniesieniu do populacji ludzi, ale w świecie skończonym i pełnym, relacja wkrótce stanie się konkurencyjną.”

Wcześniej w tym roku profesor filozofii i bioetyki na Uniwersytecie Nowojorskim S. Matthew Liao napisał artykuł, w którym proponował mnóstwo możliwości technicznych by „pomóc ludziom zużywać mniej”. Jedna z propozycji Liao zakłada, że rodzice mogą skorzystać z inżynierii genetycznej lub terapii hormonalnej w celu urodzenia mniejszych, „zużywających mniej zasobów dzieci”.

Chińczycy może rozpoczynają swój program eugeniczny ze względów ekonomicznych, jednak historia uczy nas, że takie programy hodowlane zawsze współistnieją promowaniem masowych inicjatyw redukcji populacji.

LISTA SZKODLIWYCH DODATKÓW DO ARTYKUŁÓW SPOŻYWCZYCH

E 102 – niebezpieczny
E 103 – zabroniony
E 104 – podejrzany
E 106 – zabroniony
E 110 – niebezpieczny
E 111 – zabroniony
E 120 – niebezpieczny
E 121 – zabroniony
E 122 – podejrzany
E 123 – b. niebezpieczny
E 124 – niebezpieczny
E 125 – zabroniony
E 126 – zabroniony
E 127 – niebezpieczny
E 130 – zabroniony
E 131 – rakotwórczy
E 141 – podejrzany
E 142 – rakotwórczy
E 150 – podejrzany
E 151 – podejrzany
E 152 – zabroniony
E 171 – podejrzany
E 173 – podejrzany
E 180 – podejrzany
E 181 – zabroniony E 210 – rakotwórczy
E 211 – rakotwórczy
E 212 – rakotwórczy
E 213 – rakotwórczy
E 214 – rakotwórczy
E 215 – rakotwórczy
E 217– rakotwórczy
E 220 – niszczy witaminę B12
E 221 – zakłóca czynności jelit
E 222 – zakłóca czynności jelit
E 223 – zakłóca czynności jelit
E 224 – zakłóca czynności jelit
E 226 – zakłóca czynności jelit
E 230 – zakłóca czynności skóry
E 231 – zakłóca czynności skóry
E 232 – zakłóca czynności skóry
E 233 – zakłóca czynności skóry
E 239 – rakotwórczy
E 240 – podejrzany
E 241 – podejrzany
E 250 – szkodzi przy ciśnieniu
E 251 – szkodzi przy ciśnieniu
E 252 – szkodzi przy ciśnieniu
E 310 – bóle żołądka
E 311 – powoduje wysypkę
E 312 – powoduje wysypkę
E 320 – dużo cholesterolu
E 321 – dużo cholesterolu E 330 – rakotwórczy
E 338 – zakłóca trawienie
E 339 – zakłóca trawienie
E 340 – zakłóca trawienie
E 341 – zakłóca trawienie
E 407 – zakłóca trawienie
E 450 – zakłóca trawienie
E 461 – zakłóca trawienie
E 462 – zakłóca trawienie
E 463 – zakłóca trawienie
E 465 – zakłóca trawienie
E 468 – zakłóca trawienie
E 477 – zakłóca trawienie

E 101 – E 199 –barwniki, np. E 102 – Tartrazyna, E122 – Azorubina, E 132 ~ Indygotyna. Dodawane są by zwiększyć atrakcyjność produktu

E 200 – E 252 – substancje konserwujące, np. E 202 – Sorbinian potasu, E 226 – Siarczyn wapnia, E 235 – Natamycyna… E210 – Najbardziej popularny jest kwas benzoesowy stosowany głownie do zupek w proszku

E 306 – E 321 – przeciwutleniacze, np. E 307 – Alfatokoferol, E 311 – Galusan ortylu, E 316 – Izoaskorbinian sodu… Zapewniają dłuższą świeżość tłuszczu.

E 335 – E 341 – regulatory kwasowości, substancje spulchniające, np. E 337 – Winian sodowo-potasowy, E338 – Kwas Fosforowy, E 341 – Fosforany wapnia…
Regulatory, np. witamina C, służą do poprawy smaku. Spulchniacze dodawane są, p. do pieczywa, aby zachować jego świeżość, wśród nich popularny fosforan sodu – E 339

E 400 – E 415 _ zagestniki, substancje żelujące, np. E406 – Agar, E 413 – Tragakanta, E 415 – Guma ksantanowa. dodawane do jogurtów, galaretek, soków, dżemów.

E 620 – E 635 — wzmacniają smak i zapach, np. E 623 – Diglutaminian wapnia, E 628 – Guanylan dipotasowy, E633 -lozynian wapnia. Stosowane do zupek w proszku, konserw, wędlin typu salami, E 621 – Glutaminian sodu jest „oskarżany” o wywoływanie migreny

E 951 – Aspartam (amino sweet)

Uwagi : Często w telewizji reklamowane są tabletki na regulowanie trawienia usuwanie bólu, które często występują po zjedzeniu konserwantów. To nie są lekarstwa, ale dalsza chemia, która nie leczy pacjenta, ale go dobija, przyczyna jest w konserwowanej (zatrutej) żywności dzięki której mogły powstać super markety, w których żywność leży na półkach kilka miesięcy. Np. majonez ma ważność trzy miesiące nie musi leżeć w lodówce i nie psuje się! Tańsze jest przechowywanie. (laboratoria pracują pełną parą nad konserwowaniem żywności.

Na tym tracimy my wszyscy, jako klienci chorując na raka i choroby układu pokarmowego. Następne pokolenia będą słabsze nie mając sił  witalnych jakie są w zdrowej żywności. Wszystko to zorganizowane jest przez ponad narodowe koncerny posiadające wielkie sklepy na całym świecie, aby opanować rynki wszystkich krajów świata. To są elementy globalizmu świata. Wg. Planów masonerii światowej Polska ma być krajem 15 milionowym opartym na turystyce. Jest to coraz bardziej widoczne
po posunięciach Unii Europejskiej względem Polski gdzie przemysł ciężki jest likwidowany, (przykład stoczni polskich) a zakładane są tylko montownie podzespołów firm zachodnich.

Brak żywności : manipulacje korporacji

Inflacja odzwierciedlona w cenach żywności, jest widoczna gołym okiem i przez lata nic tego nie zmieni. Widzimy ją wyraźniej, za każdym razem kupując artykuły spożywcze. Podstawowe towary takie jak pszenica, kukurydza, soja, ryż poszły od lipca 2010 błyskawicznie w górę. Ten trwały wzrost cen, będzie trwał w dalszym ciągu, a to ze względu na spadek produkcji żywności.Latem tego roku Rosja zakazała eksportu pszenicy, w celu zapewnienia sobie dostaw tego produktu na własny rynek. Społeczność rolnicza w USA zaczyna już mówić o reglamentacji kukurydzy, w kontekście dostaw etanolu. Proces protekcjonizmu w produkcji żywności właśnie się rozpoczął.

Niedobory żywności na świecie zmusiły ONZ do zwołania posiedzenia nadzwyczajnego ds. Wyżywienia i Rolnictwa, gdzie stwierdzono potrzebę “natychmiastowego działania”. Wskazuje się ekstremalne warunki pogodowe, jako główny czynnik przyczyniający się do wzrostu braków żywności. Jednak spekulacje na giełdach towarów zostały również wskazane jako jeden z powodów wzrostu cen.

Wydaje się, również że obecny kryzys będzie doskonałą okazją, a także uzasadnieniem dla dużych firm produkujących rośliny GMO, by sprzedać swoje produkty na rynkach do tej pory sceptycznych tj. w Europie i Japonii. Jedno jest pewne: niedobory żywności będą prawdopodobnie w dalszym ciągu się zwiększać, przekształcając się w globalny kryzys żywnościowy.

Oto siedem powodów, dla których niedobory żywności będą się zwiększać w skali światowej:

1. Ekstremalne warunki pogodowe: Ekstremalne warunki pogodowe stały się poważnym problemem dla produkcji żywności na świecie; susze i fale upałów, które zniszczyły uprawy pszenicy w Rosji czy powodzie w Australii i Pakistanie. Ale to nie wszystko. Ekstremalne niskie temperatury i opady uderzyły w całą Europę i Stany Zjednoczone. Rośliny ozime w tych regionach padają/przemrażają się, dając przyczynek do kruchych zbiorów w 2011. Patrząc na ostatnie lata, ekstremalne warunki pogodowe mogą się powtarzać, a być może pogorszyć.

2. Upadek kolonii pszczół: Guardian donosił w tym tygodniu o badaniach USDA na temat zmniejszania się kolonii pszczół w Stanach Zjednoczonych: “Ilość czterech wspólnych gatunków trzmieli w USA spadła o 96% w ciągu zaledwie kilku ostatnich dekad”.
Wiadomym faktem jest, że pszczoły zapylają około 90% światowych upraw komercyjnych. Oczywiście, jeśli liczby podane przez USDA są dokładne, to nasze naturalne dostawy żywności są w poważnych tarapatach. Na szczęście dla nas, giganci produkcji nasion GMO, dostarczą nam nasiona, które nie wymagają zapylania by wytworzyć owoce.

3. Upadek dolara: Olbrzymie spekulacje na rynkach towarów spowodowały ogromny wzrost cen żywności, które już tworzą sytuację kryzysową w biednych regionach świata. Ceny żywności wzrosły głównie dlatego, że dolar wciąż słabnie. Handlowcy będą wskazywać na okoliczności opisane w tym artykule, aby uzasadnić swoje zakłady, że żywność stanowi inwestycję w aktywa materialne w erze bezwartościowego papieru. Ze względu na problemy z długiem narodowym w Stanach Zjednoczonych, a także pozbywanie się dolarów w obrocie handlowym przez Chiny i Rosję, dolar nadal będzie słabnąć, co doprowadzi do dalszego wzrostu wszystkich cen surowców.

4. Regulacje prawne: Jeszcze zanim FDA (Agencja regulacji żywności) otrzymała nowe szerokie kompetencje do regulowania żywności poprzez ustawę Bezpieczeństwa i Modernizacji Żywności, wiele małych farm/gospodarstw rolnych było wyregulowanych z rynku. Teraz nowa ustawa żywności przenosi odpowiedzialność za bezpieczeństwo żywności, pod kierownictwo Departamentu Bezpieczeństwa Wewnętrznego, gdzie kartele żywnościowe (Monsanto, ADM, Dupont, PTI, Cargill, Conagra), zmuszą rząd do dalszej konsolidacji kontroli nad przemysłem. Policyjne akcje będą wymierzane przeciwko małym gospodarstwom nie potrafiącym sprostać regulacjom.

5. Wzrost cen ropy: W 2008 roku ceny ropy osiągnęły poziom 147$ za baryłkę powodując drastyczny wzrost cen żywności. Cena ryżu wzrosła wtedy trzykrotnie, nie licząc innych produktów. Cena ropy ma wpływ na ceny żywności na wielu poziomach; od orania pól, nawożenia i pestycydów, cen zbiorów i transportu. W 2011 wielu przewiduje ceny ropy na poziomie 150-200$ za baryłkę. Podobnie osłabiający się dolar będzie wpływał na wzrost cen ropy.

6. Wzrost zanieczyszczenia gleby: Geo-inżynieria odbywa się na wielką skalę w Stanach Zjednoczonych od dziesiątków lat. Wcześniej proces był znany w kręgach teorii konspiracyjnych jako “chemtrailing”. Ostatnio rząd przyznał się do tych eksperymentów twierdząc, że jest to plan “B” do walki z globalnym ociepleniem. Patenty opisane w technologiach stosowanych do geo-inżynierii, zakładają rozpylanie dużych ilości aluminium. Te masowe zanieczyszczenie aluminium powoduje, zabijanie roślin i drzew, a gleba staje się niezdolna do użytku dla większości roślin. Zadziwiającym zbiegiem okoliczności, firmy GMO opatentowały odporne na aluminium nasiona, aby uratować świat.

7. Producenci GMO: Ze względu na rosnącą świadomość dotyczącą żywności GMO, wiele krajów nałożyło restrykcje na ich hodowlę. Tak więc wzrasta potrzeba stworzenia kryzysu aby producenci GMO, byli postrzegani jako wybawcy. Przejęte przez Wikileaks dokumenty potwierdzają, że jest to część rzeczywistej strategii gigantów GMO. W dokumencie możemy przeczytać że “ wzrost cen surowców może pobudzić większą liberalizację importu produktów biotechnologicznych”. Skoro giganci i tak kontrolują większość dostaw żywności, łatwo im będzie wykorzystać kryzys w celu uzyskania globalnej kontroli. (Link do wykładów Jeffreya M. Smitha na temat żywności GMO)

Równanie jest całkiem proste: pod względem popytu, żywność jest stosunkowo mało elastycznym towarem. Innymi słowy, ludzie muszą jeść bez względu na stan gospodarki. W ten sposób, popyt może być zasadniczo mierzony wg wielkość populacji.
Dlatego też popyt pozostaje stały, natomiast 7 wyżej wymienionych punktów wywierają presję na rynek i ceny produktów. Tym samym, ceny mogą iść tylko w jednym kierunku…w górę.

Monsanto, GMO i naukowcy , którzy się sprzedali



Główny badacz stojący za monumentalnym badaniem, które wykazało związek pomiędzy produktami GMO firmy Monsanto, najlepiej sprzedającym się harbicydem Roundup a rozwojem rakowych guzów oraz przedwczesną śmiercią rzucił światło na prace wielu korporacyjnych naukowców, którzy nie tylko blisko współpracują z Monsanto przy zyskownych plonach upraw GMO ale wielu z nich posiada własne patenty na GMO. Patenty te, oczywiście, umożliwią im aby się niesamowicie wzbogacili. Inni korporacyjni naukowcy są po prostu na liście płac Monsanto, wliczając w to byłego dyrektora Monsanto który jest zastępcą komisarza ds. Żywności w FDA (Agencja ds. Żywności i Leków w USA) Michaela R. Taylora.Film Świat według Monsanto:

OGLĄDAJ DALEJ>>>

Dr Gilles-Eric Séralini, francuski naukowiec, który został zaatakowany przez Monsanto i naukowców będących za stosowaniem GMO, jest odpowiedzialny za być może największe przebudzenie względem zagrożeń żywności GMO firmy Monsanto, jakie kiedykolwiek widziałem. Dzięki jego badaniom nie tylko publiczność zaczyna uznawać istnienie zagrożeń GMO, ale wiele krajów, takich jak Rosja i inne uchwaliły zawieszenie importu genetycznie zmodyfikowanej kukurydzy z powodu problemów zdrowia publicznego.

Film podsumowujący badanie dr Séraliniego:

OGLĄDAJ DALEJ>>>

To oczywiście martwi finansowanych przez Monsanto korporacyjnych naukowców, którzy przysłowiowo“spuścili psy” na dr Séraliniego. Nawet Monsanto wydało oświadczenie, stwierdzające, że nawet badanie obejmujące całe życie szczurów nie jest wystarczające, aby uzasadnić jakiekolwiek realne problemy zdrowotne. Sama firma, o dziwo, przeprowadziła jedynie 90-dniowe badanie okresu próbnego, przed uwolnieniem GMO do masowej produkcji.

Poprzednie, zweryfikowane dowody świadczące o niebezpieczeństwie GMO zignorowane przez ”naukowców”.
Ważne jest, aby pamiętać, że praca dr Séraliniego może być najbardziej popularną w mediach, ale nie jest to jedyne badanie łączące GMO i Roundup z poważnymi skutkami zdrowotnymi. Monsanto i koledzy bandziory nie wspominają o tym, że Monsanto Roundup jest związany z ponad 29 negatywnymi skutkami zdrowotnymi zgodnie z dogłębnymi analizami dostępnymi w publikacjach medycznych PubMed. Te negatywne skutki nie są jedynie drobnymi objawami.

Skutki zdrowotne związane z Roundup obejmują:
• Raka
• Parkinsona
• uszkodzenia DNA
• Niski poziom testosteronu
• uszkodzenia wątroby
• Niepłodność
• choroby endokrynologiczne

Są to poważne choroby, które wynikają z samego działania Roundupu, który jest używany na całym świecie przez rolników zanim uprawy trafią na twój stół. W rzeczywistości zwiększona ilość zużycia Roundupu jest teraz potrzebna ze względu na nieskuteczne uprawy GMO, które są obecnie spożywane przez zmutowane super-robactwo, które rozwinęło oporność na wbudowane pestycydyGMO Monsanto. Tym samym Roundup pokrywa rośliny, które ostatecznie lądują na stołach całego świata.

Plagi robaków:

Niewielu naukowców na całym świecie rzeczywiście śmie mówić o tych zagrożeniach ze względu na przytłaczający wpływ polityczny jaki ma Monsanto i inne firmy biotechnologiczne na narody na całym świecie. Dzięki przeciekom z WikiLeaks z 2007 roku wiemy, że nie tylko większość, jeśli nie wszyscy ambasadorzy USA są na liście płac Monsanto, ale że wybitni amerykańscy politycy grożą narodom, które sprzeciwiają się Monsanto “wojnami handlowymi”. Są to groźby, które zasiały strach w wielu narodach, które nie ryzykują ogromnego odwetu ze strony Stanów Zjednoczonych.

Teraz jednak, świadomość konsumentów wzrosła bardziej niż kiedykolwiek, a konsumenci na całym świecie zaczynają przyjmować twarde stanowisko. Stanowisko którego kraje na całym świecie nie mogą już dłużej ignorować, ani też korporacyjni naukowcy nie mogą rozproszyć poprzez fałszywe, kupione i opłacone śmieciowe badania.

Genetyczne ludobójstwo : Eugenika i GMO (Transkrypt)

Wstęp.

“Witamy w nowym świecie hodowli farmaceutyków, poprzez bio-hodowlę, łączącą naukowców pracujących nad nowatorskimi badaniami… Ipl Therapeutical pracuje nad rozwiązaniem problemu;planują klonować świnie, których organy mogą być transplantowane ludziom… Klony krów i genetycznie zmodyfikowane krowy, potrafią wyprodukować mleko zawierające te same właściwości co ludzkie… Te świecące w ciemnościach koty, pozwolą na znalezienie leków na choroby zwierzęce i ludzkie…Tak dobrze słyszałeś, połączono geny pająka i kozła… Ta transgeniczna ryba ma właściwie to co wydaje się być sześcioma mięśniami brzucha, jakie widać u ludzi.”

Moi przyjaciele, jestem tutaj by was przestrzec, by was ostrzec przed największym zagrożeniem przed jakim stoi nasz gatunek i nasza cywilizacja. Ludzkość tylko przez ostatnie 100 lat zwiększyła swoją technologiczną i naukową wiedzę tysiące razy wobec czasów wcześniejszych. Mimo tego jesteśmy nadal tym samym gatunkiem jakim byliśmy, zdolnym do najwyższych wzlotów jak też i najniższych upadków. Chciałbym dziś powiedzieć o największym zagrożeniu dla ludzkiej cywilizacji i społeczeństwa. Obecnie ma miejsce nieodwracalne zmienianie genetycznego kodu biosfer na naszej planecie poprzez inżynierię genetyczną. Osobiście uwielbiam naukę i technologię, wiem że jest to neutralna rzecz i człowiek może ich użyć do czynienia dobra lub zła. Kontrolerzy i inżynierowie naszego społeczeństwa przez ponad 100 lat wierzyli, że jeśli odkryją sekret życia- DNA, to zdobędą klucze do nieśmiertelności.

Link do artykułu BBC o hodowli organów: LINK

Obecnie widzimy wiele artykułów w których elity przechwalają się faktem, pisząc że nie potrzebujemy już obecnej wielkiej populacji aby podtrzymać funkcjonowanie naszego technologicznego systemu.Wchodzimy w erę robotyki, gdzie flota powietrzna armii będzie bezzałogowa, gdzie roboty będą walczyć, produkcja będzie obsługiwana i uruchamiana przez nie biologiczne systemy. Mamy do czynienia z wyścigiem zbrojeń oraz technologicznym wyścigiem zbrojeń związanym z inżynierią genetyczną. Niedawno FDA wprowadziło w życie nową politykę, która pozwala firmom zajmującym się genetyką, głównie dużym firmom rolniczym na wprowadzenie na rynek wszelkich organizmów GMO bez konsultacji ze społeczeństwem. Jeśli przyjrzymy się temu to widzimy, że nie jest to tylko trawa GMO, która pochłania mniej wody, czy pomidory GMO które leżą dłużej na pułkach sklepowych. Każdy inżynier zajmujący się genetyką z jakim rozmawiałem, który pracował w tych dużych firmach stwierdzał, że w różnych badaniach np. ziemniaków GMO, ryżu itd że pojawia się efekt uboczny w postaci sterylizacji wśród szczurów, myszy, świń na których testowano żywność.

Część wywiadu z G. F. Smithem:

“Te które spożywały genetycznie zmodyfikowaną soję nie wykazały problemów w pierwszym pokoleniu, drugie pokolenie powoli dorastało do dojrzałości. Ale w trzecim pokoleniu okazywało się, że prawie wszystkie straciły możliwość posiadania potomstwa.”
Link do badania: LINK

Później w badaniach nad naczelnymi, z małpami wydarzyło się dokładnie to samo. Wraz z publicznie znanymi właściwościami, dla których te organizmy zostały stworzone istnieją inne właściwości po cichu wprowadzone, jak trojański koń, który jest przyczyną zmian biologicznych w organizmach.

[... ?] sterylizację i produkcję komórek rakowych. Te efekty idą znacznie dalej niż to o czym publika kiedykolwiek została poinformowana. Informacje są dostępne, ale nigdy nie zyskują zbyt dużego medialnego nagłośnienia. Nawet wtedy gdy mam artykuły i mówię o nich w czasie programów, dostaję emaile i telefony mówiące że jestem kłamcą.

Nigdy nie zapomnę jak lata temu mówiłem o pająko-kozłach. Będących po części kozłami i pająkami, stworzonymi aby wytwarzać zbroje w swoim ciele, które potem można by wykorzystywać jako przemysłowy produkt, specjalny komponent. To jest siła życiowa planety, główne elementy życia na ziemi, które są ze sobą mieszane. Ludzie dzwonili do mnie i nie mogli uwierzyć. Nawet dziś widzę artykuły o pająko-kozłach czy łososiu połączonym z DNA insektów i innych ryb, który wg uniwersyteckich badań w 40 pokoleń wyprze naturalnego łososia w oceanach. Wydaje się, że ludzie o to nie dbają.

Link do artykułu BBC o hodowli pająko-kozłów: LINK

Jesteśmy tym karmieni. Uprawy GMO infekują inne uprawy, jak również inne rośliny, które rosną naturalnie i nie powstały w wyniku hybrydyzacji. Kiedy mamy do czynienia z nuklearną katastrofą i widzimy wzrost przypadków występowania raka i innych chorób, te zazwyczaj zanikają z czasem. Z genetycznie wytworzonymi i zmodyfikowanymi organizmami jest inaczej, objawy ich oddziaływania nie zanikają. Te organizmy łączą się z innymi gatunkami, i o tym chciałbym dziś mówić.

Jakie jest największe zagrożenie dla naszego gatunku? To jest niesprawdzona, poza wszelką kontrolą genetyczna inżynieria prowadzona przez tysiące firm w dziesiątkach tysięcy laboratoriów na całym świecie.

Pamiętam jak 7 czy 8 lat temu, czytałem w Washington Post tylko przypis w artykule w rubryce naukowej gdzie przyznano, że w Kostaryce stworzono ludzko-małpie klony. Tak moi drodzy słyszeliście dobrze. Właściwie jeśli wrócicie do artykułów BBC sprzed więcej niż dekady, tam przyznano że nie tylko klonuje się ludzi ale łączy się ich w jednym z przypadków z genami krowy. Łączą je po to aby krowa nie odrzuciła ludzkiego płodu we własnej macicy. Ale dlaczego to robią? Oni hodują płody podobno aż do terminu porodu aby ich organy mogły być pobrane. Tworzą klony ludzi z genami krowy aby te mogły wzrastać wewnątrz krowy dla transplantacji np nerki albo transfuzji krwi. Cokolwiek jest potrzebne, w zależności od sytuacji. Następnie klon jest pobierany z łona krowy albo sztucznego łona nad jakimi pracowano. Pobiera się od niego jakikolwiek organ aby przedłużyć komuś życie.

Link do artykułu: LINK

Kwestia jest taka, że powinniśmy mieć debatę na ten temat. Ludzie patrzą na to jak na science fiction ze względu na filmy z lat 50, 60 i 70 albo “Wyspę doktora Moreau”. Tak więc ludzie zostali uwarunkowani do traktowania tego jako fikcję i że to nie istnieje. To jest bardzo realne i pomyślałem, że podniosę tą kwestię ponieważ w weekend widziałem w wiadomościach australijskich artykuł”Stworzono ludzko-zwierzęce hybrydy, pomimo ostrzeżeń”.

“Naukowcom w brytyjskich laboratoriach udało się stworzyć ponad 150 ludzko-zwierzęcych hybrydowych zarodków w kontrowersyjnych tajnych eksperymentach na przestrzeni ostatnich trzech lat.”

Tu mamy kolejny raport z Daily Mail, który także napisał na ten temat. Wiele rzeczy mnie martwi i mam nadzieję, że ciebie też z tymi wszystkimi informacjami. Ale jedna kwestia jest kluczowa. Za każdym razem gdy o tym się pisze przez ostatnie 15 lat, jest to zawsze “pierwszy raz” i dzieje się to jedynie od 3 do 5 lat.  No cóż, po raz pierwszy przeczytałem o tym, że potwierdzono stworzenie ludzkich klonów ale zabito je zanim się narodziły, w BBC w latach 1995-96. Możecie to sprawdzić. Widziałem potwierdzenia tych faktów w 1997-98-99, widziałem je w naukowych publikacjach.

W Chinach w pełni przyjęto ten system. Nie tylko hoduje się tam ludzko-zwierzęce klony, które przypominają ludzi, ale również stworzono krowy będące częściowo ludźmi, produkujące ludzkie mleko.

Przez ostatnie 100 lat rządy rozpoczęły prace nad broniami biologicznymi. Imperialna Japonia, Niemcy, Anglia, USA, Francja i wiele innych rządów. Wszyscy skupiają się na opracowaniu broni biologicznych działających na wybrane rasy ludzi, które usuną specyficzne grupy. Bez względu na to czy są to czarni, arabowie czy żydzi, rządy pracowały nad nimi wszystkimi. Problemem tych badań jest to, że odkryto iż człowiek jest tak dalece połączony z biosferą i współdzieli geny z otaczającym go światem, że jest to niewykonalne, aż do teraz. Niebezpieczeństwo, które z tego wynika jest takie, że rządy kiedy zaczęły pracować nad bronią biologiczną wpierw starały się użyć broni pochodzenia zwierzęcego takich jak ebola, która atakowała małpy i przenieść ją na gatunek ludzki. I istnieją dowody wskazujące na to, że dokładnie to się stało z ebolą. Teraz rządy w imię obronności pracują nad ebolą przenoszoną drogą powietrzną, która zabije 99% ludzi z którymi wejdzie w kontakt.

Potem odkryjesz, że rządzące elity mają obsesję na punkcie rządu światowego jako mechanizmu dla zorganizowanej eksterminacji ludzkości. Opisaliśmy to w moim filmie pt. ”EndGame. Plan światowego zniewolenia”, do zobaczenia za darmo na You Tube… Przynajmniej teraz choć jesteśmy cenzurowani coraz bardziej. Proszę obejrzeć ten film i wysłać go do wszystkich których znacie.

Tak więc mamy geny insektów, zwierząt, gadów. Geny gadów zostały przeniesione do ryb, które później wypuszczono na otwarte wody. Mamy klony międzygatunkowe, ludzkie klony hodowane we wnętrzu krów, aby pobierać organy. Panie i Panowie – oni mówią o prawach zwierząt, ale co z prawami ludzi? Oni mieszają rośliny i zwierzęta z ludźmi. To pozwoli na rozprzestrzenienie się międzygatunkowych chorób między ludźmi. Wpłynie to na powstanie zmutowanych wirusów i innych zmutowanych mikroorganizmów, które mogą wywołać plagi jakich świat do tej pory nie widział.

Tysiące różnych laboratoriów, na całym świecie pracują nad tymi systemami. Widzimy już tego jasne przykłady, w których genetycznie zmodyfikowane rośliny powodują wzrost reakcji alergicznych. To jest to co niszczy nasz system immunologiczny. Rządy coraz bardziej starają się o to aby ludzie nie wiedzieli kiedy spożywają GMO. Na rynek wchodzi klonowana wołowina, kurczaki, ryby ale nie tylko klonowana ale również hybrydowa. Jeśli przeczytacie publikacje firm biotechnologicznych, w których firmy chwalą się stworzeniem ludzko zwierzęcych istot przeczytacie, że było rzeczą niezbędną aby klony nie miały praw. Kiedy mieszają szympansa z ludzkim embrionem odgrywając rolę Boga, stwierdzają że te biedne stworzenia, które stworzyli nie mają żadnych praw.

Proszę mnie teraz dobrze posłuchać. Jeśli to się dzieje od przynajmniej 15 lat i dopiero teraz zostało pokazane opinii publicznej, to czy możecie sobie wyobrazić co się dzieje w tajemnicy w rządowych laboratoriach i prywatnych korporacyjnych laboratoriach na świecie? Właśnie dlatego globalni inżynierowie są tak aroganccy. Grali rolę Boga od długiego czasu chowając efekty swoich prac pod rozporządzenia bezpieczeństwa narodowego, pozostawiając je dla siebie.

Jeśli ludzkość przetrwa i historia obecnych czasów będzie spisana kolejne pokolenia będą się dziwić nad tym jak mogliśmy przetrwać. Będą się dziwić kompletnej brawurze rządzących klas i tego co zrobili.

Odsetki zachorowań na raka, cukrzycy podwoiły się w ostatniej dekadzie. Ktoś na nas eksperymentuje, w tym koszmarze prowadzonym przez psychopatycznych technokratów. Te same rządy i instytucje korporacyjne, które przyłapano na całym świecie na dawaniu dzieciom zastrzyki z polio i syfilisem. Ci sami ludzie zostali przyłapani na fundowaniu polityki przymusowej aborcji w Chinach. Oni angażują się w te szalone testy, w wyścigu ku znalezieniu źródeł wiecznej młodości, narażając cały rodzaj ludzki i ziemię.

To jest główne zagrożenie, a nie spreparowany terroryzm, nie masowe strzelaniny, ani wszystkie tematy zastępcze odwracające uwagę, którymi nas karmią aby rząd mógł przejąć kontrolę nad naszym życiem. Zagrożeniem jest obecny globalistyczny kartel bankowy, kontrolujący działania naukowe, fundujący niemal wszystkie badania naukowe na świecie, odgrywając rolę Boga. Przy tym nuklearne bomby wyglądają jak dziecięca zabawa. Psychopatyczna klasa rządząca sprzedaje nam to wszystko jako pewnik. Będziecie zasymilowani. Transhumanizm stworzony przez eugenicystę Aldousa Huxleya jest drogą którą musimy pójść i oni to zrobią. Karzą nam na to patrzeć, a my nawet nie mamy debaty czy dyskusji na ten temat. Jesteśmy otruwani i manipulowani poprzez jedzenie i wodę. To jest potwierdzone, że jesteśmy atakowani. Obecnie ma miejsce rewolucja zwrócona przeciwko wolnej ludzkości poprzez filozofię eugeniki globalistów.

Nazywam się Alex Jones i przekazuję wam informację z frontu wojny informacyjnej. Zostałeś ostrzeżony, proszę ostrzeż innych.

Konferencja ‪GMO-konferencja, Wrocław 17.04.2011‬:
‪Jedzenie – ostateczny sekret ujawniony. GMO‬

E621 – Glutaminian Sodu

W przemyśle stosuje się różne glutaminiany ( glutaminian sodu, glutaminian potasu, glutaminian wapnia i kwas glutaminowy) a ich działanie jest prawie że identyczne. Pozostańmy więc przy ogólnej nazwie glutaminian.

Patrząc neurologicznie, glutaminian jest narkotykiem. Jest to związek aminokwasowy wywołujący uzależnienie, który przechodząc poprzez komórki śluzowe do krwi a dzięki temu bezpośrednio do mózgu, szkodzi i zakłóca prace mózgu. Dzieje się tak, ponieważ molekuły glutaminianu ze względu na swoją wielkość bez oporu przekraczają barierę krew-mózg (blood-brain barrier)Glutaminian jako narkotyk

W odróżnieniu od innych narkotyków nie powoduje on żadnych halucynacji czy stanów „high”, tylko wywołuje „tylko” sztuczny apetyt, zakłócając funkcjonowanie rdzenia mózgowego, który (układ limbiczny) reguluje podstawowe funkcje naszego ciała a także odczucia a zatem i poczucie głodu. Poprzez wpływanie na układ limbiczny glutaminian powoduje nadmierne pocenie się, reakcje stresowe jak bóle żołądka, podwyższone ciśnienie krwi, kołatanie serca oraz migreny. Percepcja zmysłowa oraz zdolność uczenia się i koncentracji po konsumpcji glutaminianu jest wyraźnie ograniczona przez kilka godzin. U alergików glutaminian może wywołać atak epileptyczny a nawet paraliż układu oddechowego.

Doświadczenia ze zwierzętami pokazują trwałe uszkodzenia mózgu.

Polepszacz smaku glutaminian podano w ramach doświadczeń szczurom serwując im zupy w proszku czy chipsy ziemniaczane. Trwałe uszkodzenia mózgu ujawniły się u wszystkich zwierząt a u ciężarnych szczurów embriony nie były w stanie wytworzyć sprawnie funkcjonującego systemu nerwowego. Takie noworodki nie byłyby w stanie przeżyć w przyrodzie na wolności. Przy poważnych uszkodzeniach mózgu np.: udarze mózgu do uszkodzenia dochodzi nie tylko poprzez brak tlenu ale przede wszystkim poprzez wydzielający się ze zniszczonych komórek glutaminian.

Glutaminian szkodliwy także dla oczu.

Jeśli ktoś przez dłuższy czas stosuje pożywienie zawierające polepszać smaku glutaminian sodu ryzykuje swój wzrok. Ten fakt potwierdzili naukowcy z Uniwersytetu Hirosaki w Japonii (Prof. Dr. Hiroshi Ohguro) według gazety New Scientist. W doświadczeniach na szczurach udowodniono, że żywność o wysokiej zawartości glutaminianu trwale uszkadza siatkówkę i może doprowadzić do utraty wzroku.

Polepszacze smaku mogą się kumulować.

Prof. Dr. Hiroshi Ohguro potwierdził że w ramach jego badań stosował duże ilości glutaminianu. Nie chciał jednak określać minimalnej granicy, ponieważ glutaminian potrafi latami się odkładać a jego szkodliwość objawia się z opóźnieniem. Według Prof. Dr. Hiroshi Ohguro może to być wyjaśnieniem fenomenu dlaczego tak wiele pacjentów we wschodniej Azji choruje na specjalną formę jaskry (Glaukomia) bez typowego podwyższonego ciśnienia w oku.

Badania Dr. Russella Blaylock’a dowiodły, że komórki nowotworowe, do których dostarczane jest MSG (także aspartam), wykazują wzmożoną aktywność do rozprzestrzeniania się w organizmie i tworzenia przerzutów.

Włoscy naukowcy przeprowadzili szereg badań na (biednych) szczurach. Przez całe życie, podawano szczurom MSG, aż do ich „naturalnej” śmierci. Stwierdzono liczne zachorowania na białaczkę i nowotwory węzłów chłonnych.

Dr Blaylock odkrył występowanie receptorów glutaminowych poza mózgiem, we wszystkich organach i tkankach. Odpowiadają one za wychwytywanie naturalnego kwasu glutaminowego, potrzebnego w organizmie. Kiedy jednak zjesz posiłek, zawierający glutaminian sodu, jego stężenie we krwi wzrasta 20-krotnie w porównaniu do stężenia kwasu glutaminowego po naturalnym posiłku. Nawet jednokrotne spożycie bogatego w MSG posiłku może spowodować biegunkę (czy na pewno nigdy nie miałeś/aś rozwolnienia po wizycie w McDonalds? ). Długotrwałe spożywanie pożywienia zawierającego MSG może wywołać Zespół Jelita Drazliwego (Irritable Bowel Syndrome, IBS), paskudną przypadłość.

Braki magnezu w organizmie powodują hiperaktywność receptorów glutaminowych. Dr Blaylock powiązuje również znaczne zwiększenie liczby zgonów spowodowanych nagłą śmiercią sercową (sudden cardiac death ), ze zwiększonym spożyciem glutaminianu sodu. Jeśli masz problemy z sercem – szczególnie przed wysiłkiem fizycznym – nie pij „dietetycznych” i „energetycznych” napojów i zwracaj uwagę na przyjmowane wcześniej pożywienie!

Udowodniono również kluczowy wpływ MSG na „epidemię” otyłości wśród dzieci i młodzieży w USA (obecnie także w Europie). Smażone przekąski, takie jak Chipsy ziemniaczane czy Chrupki Kukurydziane, zawierają wielonasycone kwasy tłuszczowe oraz tzw. tłuszcze Trans – których wpływ na występowanie otyłości został udowodniony już kilkadziesiąt lat temu. Jeśli zawierają także dodatki przyprawowe (a przecież wszystkie chipsy mają jakiś „smak”), receptę na opasły brzuszek mamy gotową – zamkniętą w kolorowym, szeleszczącym opakowaniu.

MSG, tak jak aspartam i kilka innych substancji, jest ekscytotoksną – wg wikipedii ekscytotoksycznośc jest to „patologiczny proces, w którym neurony są uszkadzane i zabijane przez glutaminian i podobne związki chemiczne.”. Swego czasu w USA wybuchł skandal, którego powodem było dodawanie przez producentów żywności MSG, do produktów dla NOWORODKÓW i małych dzieci! Ekscytotoksyny to silnie toksyczne substancje, które są w stanie „otworzyć” barierę oddzielająca mózg od krwi (bbb), co w znacznym stopniu zwiększa ryzyko zachorowania na poważne schorzenia neurologiczne (skleroza, choroba Alzheimera) i wiele innych chorób.

Czytajcie etykiety na produktach!

http://zanim-kupisz.blogspot.com
http://szczepionkowy-geszeft.blogspot.com




Wiecej: http://www.eioba.pl/a/49gm/holokaust-woda-jedzenie-kosmetyki-i-zastrzyki#ixzz2TLoHfzPE

Napisane przez: ligaswiata
Kontakt: ligaswiata@gmail.com

Prawda jest Prawem http://facebook.com/liga.swiata.polska Nowy Wymiar Bez hierarchicznej Polityki http://zakazana.wwx.pl/ ligaswiata@gmail.com
Nr Konta:BZ WBK 77 1090 0075 5339 0810 7013 1849

http://3obieg.pl/chemiczny-holokaust-polski/