piątek, 31 maja 2013

Gruźlica - ubożenie społeczeństwa. Stary, nowy problem polityczny. #2


Dr Jerzy Jaśkowski 
Polska 
2013-04-24



Wracając do przyczyn gruźlicy. Przypomnę parę fragmentów ze starych podręczników. Nie, nie, wcale nie specjalistycznych tylko ogólnomedycznych. I tak: “Zarys chorób wewnętrznych”- podręcznik dla pielęgniarek PZWL 1977- "źródłem zakażenia jest zwykle prątkujący chory, który wydziela kilka miliardów prątków w ciągu doby”. Mój ulubiony “Oksfordzki podręcznik medycyny klinicznej” PWN 1993. cyt: “Gruźlica płuc możliwa w rodzinach ubogich i w przypadku kontaktów. z chorymi”.

Innymi słowy nie mamy się czego wstydzić. Już przed 100 laty potrafiono powiązać gruźlicę z sytuacją ekonomiczną społeczeństwa. Największa ilość zachorowań była notowana w miastach przemysłowych po przesiedlaniu Żydów ukazem carskim, po Powstaniu Styczniowym 1863-65. W związku z faktem finansowania powstania przez bankierów żydowskich Rotschilda poprzez Epstaina z banku Lambert w Brukseli, potem Blocha pracującego u Kronenberga, i wydania “Ukazu” carskiego o przymusie przesiedlenia żydów z Rosji, nie można wykluczyć związku pomiędzy napływem taniej siły roboczej a rozwojem Łodzi czy Żyrardowa i przemysłu włókienniczego na potrzeby Prus. Ale to inna historia. Czyli wszyscy lekarze wiedzieli, że w dużej mierze za zachorowania na gruźlicę odpowiada brak białka i słońca. No tak ale jest pewien problem. Ta wiedza podręcznikowa nie jest dostępna w Internecie. W Internecie natomiast znajdujemy zupełnie inne kwiatuszki.


Niestety znaczące okrajanie czasu studiów medycznych w ostatnim półwieczu [o prawie 1000 godzin, do 5 lat! p. min. E.Kopacz, bez sprzeciwu uczelni!] spowodowało, że z programów nauczania wykreślono wszelkie przyczyny powstawania chorób kładąc zdecydowany nacisk na sprzedaż usług. Szczególnie dezinformują w tym względzie czasopisma reklamowe przemysłu farmaceutycznego zwane medycznymi. Obecnie na naukę przeznacza się ok. 0.35% PKB, a jeszcze w “stanie wojennym“ było to 2.4% PKB.
Podobnie na leczenie wydawano w stanie wojennym ok. 10.5% PKB, a obecnie nieco ponad 4%. Konkretnie na leki refundowane NFZ wydaje ok. 8 miliardów złotych, a społeczeństwo na zakupy “prywatne” leków ponad 17 miliardów złotych. Widać więc wyraźnie na kim spoczywa ciężar leczenia, pomimo faktu przymusu ubezpieczeń ludności.

I tak od pewnego czasu spotykamy, w różnych czasopismach i miesięcznikach tytuły: “Gruźlica w Polsce. Mamy poważny problem z diagnostyką”. - rynekzdrowia.pl 29.03.2-13 11.48 “Prątki są wszędzie” - Polityka 19.03.2013. “Polskie dane gruźlica, ...” rynekzdrowia.pl 21.03.2013 -16.24 “Gruźlica nie pozwoli o sobie zapomnieć” rynekzdrowia 25.03.2013 18.48 “Powrót epidemii gruźlicy”  Wprost, “Gruźlica przeprowadziła się do miast” Medycyna Praktyczna. Wszystkie te informacje straszą gruźlicą i wskazują jednoznaczny kierunek; dajcie pieniądze na nowe leki, diagnostykę etc. to będzie lepiej. W pracy drukowanej w Pol.Merk. Lek 2006,123,243, znajdujemy potwierdzenie podręcznikowej wiedzy: “W dużych aglomeracjach miejskich zapadalność jest wyższa aniżeli w małych miastach i na wsi”. “Blisko połowa przypadków gruźlicy we Francji przypada na niewielki region paryski, w którym zapadalność jest 5 razy wyższa od średniej krajowej. Znacznie większa zapadalność jest we Francji wśród bezdomnych i wynosi aż 240/100 000 [ 24 razy więcej]." W Polsce od wielu lat zapadalność na gruźlicę systematycznie się zmniejszała”. Autorzy tej pracy twierdzą, że należy się spodziewać, iż wkrótce Polska znajdzie się w grupie państw o najmniejszej zapadalności. Tak było do 2005 roku. W ostatnich latach natomiast obserwuje się zwiększenie zapadalności na TBC wraz z wiekiem. Mężczyźni chorują dwa razy częściej aniżeli kobiety. Nie ma różnic w zapadalności na gruźlicę w Polsce pomiędzy mieszkańcami wsi i miast!

Co się więc takiego stało, że w okresie ostatnich 7 lat sytuacja uległa zasadniczej zmianie wg p. prof. Z.Zwolińskiej. W Polsce praktycznie wszyscy są szczepieni przymusowo przeciwko TBC. Mamy zaszczepialność rzędu 98% populacji. W tej sytuacji “teoria stada” lansowana przez prof. Zielińskiego, dr Mrukowicza nie jest funta kłaków warta. Pomimo szczepienia zachorowalność wzrasta.

Cyt: "W 2011 roku częściej na gruźlicę zapadali mężczyźni. Zachorowalność na gruźlicę w miastach [w 2011] była wyższa aniżeli na wsi, co jest w Polsce nowym zjawiskiem”.

Pani prof. Zofia Zwolska podaje, "mamy obecnie poważny problem z diagnostyką gruźlicy, jedyną możliwością przerwania łańcucha transmisji jest wczesne wykrycie choroby”. “ Takie mamy prawo, że nieubezpieczony musi stracić przytomność na progu przychodni albo szpitala aby przyjął go lekarz,” dr Zielonka [Polityka].

I pomimo jednoznacznego stwierdzenia, że szczepienia przeciwko gruźlicy nie mają żadnego znaczenia, nadal stosuje się sankcje dla ludzi nie szczepiących się. Wystarczy jednak porównać dane statystyczne zachorowań na gruźlicę Anglii i USA. W Anglii szczepienia na gruźlicę są obowiązkowe, w USA nie, a spadek zachorowań jest taki sam!

Pomimo faktu, że statystyki zarówno w Anglii jak i w USA są wiarygodne i obejmują okres ponad 100 lat, niczego to naszych ekspertów od epidemiologii i chorób zakaźnych nie nauczyło. Nadal idą w zaparte twierdząc, że jedynym sposobem zapobiegania dalszemu wzrostowi zachorowań na gruźlicę są szczepienia. Wygląda na to, że w zapomnienie poszły udowodnione sposoby zapobiegania zachorowaniom na gruźlicę.

Tymczasem wzrost zachorowalności daje się doskonale wyjaśnić systematycznym ubożeniem społeczeństwa w okresie 20 lat, i mądrymi inaczej, poradami rozmaitego rodzaju dietetyków. Od wielu, wielu lat, specjalne programy dla kobiet, rozmaitego rodzaju poranki, wbijają im do głów, że należy jeść przede wszystkim zielsko w postaci warzyw i owoców, a zupełnie zapominają o konieczności zapewnienia dowozu odpowiedniej ilości białka i tłuszczu. Białko jest niezbędne do budowy przeciwciał, a tłuszcze to witamina D, mająca ogromny udział w zwalczaniu gruźlicy. WIEDZIELI O TYM JUŻ XIX wieczni lekarze wysyłając chorych do górskich kurortów. Nie wiedzieli tylko, że to nie powietrze, a duże nasłonecznienie przyspiesza leczenie.

Jeżeli weźmiemy pod uwagę fakt, podany w rocznikach statystycznych, że 80% kobiet kończy naukę na szkole podstawowej to staje się jasnym takie dezinformowanie. To przecież przyszłe matki kształtują nawyki żywieniowe u dzieci. Poza tym większość urzędników to ludzie z licencjatami czyli po dawniejszych kursach pomaturalnych. Trudno więc od nich wymagać rozeznania tematu tym bardziej, że jak widać specjaliści rządowi także mają problemy z przerzucaniem odpowiedzialności.

Np. Główny Inspektor Sanitarny nie zainteresował się nigdy brakiem wentylacji w budynkach zwanych blokami. Pomiary np. dwutlenku węgla wykonane w mieszkaniach z wielkiej płyty wykazały stężenie dwutlenku węgla przekraczające normy Unii Europejskiej 3-5 krotnie. Unia Europejska cofa dotacje rolnikom u których w oborach stężenie dwutlenku węgla przekracza 3000 ppm. A my stwierdzaliśmy w mieszkaniach ponad 5000 ppm, a w sypialniach już po godzinie ponad 10 000ppm. W szkołach po 45 minutowej lekcji stężenie CO2 przekraczało 5000ppm. W żadnym budynku typu wieżowiec nie ma wentylacji, chociaż o wymianie powietrza rzędu 25-40 m3 na godzinę wiadomo od ponad 150 lat. Takie są skutki tzw. Mordów Katyńskich i likwidacji polskiej inteligencji. O typowym przykładzie głupoty ludzi mądrych inaczej, świadczy wydanie milionów złotych na docieplanie bloków z wielkiej płyty z powodu zagrzybiania, a nie zastosowanie wentylacji. Docieplanie nie usunęło ani pary wodnej ani dwutlenku węgla.

Problem potęguje dostęp do wiedzy, ponieważ polskich czasopism medycznych nie ma, a podręczniki są drukowane przy pomocy sponsorów. Trudno od nich wymagać, aby drukowali informacje podważające ich działania i zyski. A w Internecie istnieją głownie informacje Big Farmu i sprzedawców usług. Rozmaitymi sztuczkami zapewniają sobie miejsca w pierwszych “szeregach” pojawiających się ikon. Stać ich także na ‘windowanie’ reklama na czoło otwieranych ikon. 

Dlaczego statystyki podają, że choruje więcej mężczyzn aniżeli kobiet? Łatwo to wyjaśnić: wśród bezrobotnych i bezdomnych jest dużo więcej mężczyzn aniżeli kobiet. To głównie mężczyźni zapełniają wszelkiego rodzaju squoty, kanalizacje, pustostany. Śpią ściśnięci po kilku, w jednym pomieszczeniu, aby było cieplej. Ułatwia to “transmisję” jak się wyraża p. prof. Zofia Zwolska.

W żadnym mieście w Polsce nie ma łaźni publicznej dla bezdomnych. Jedyna jaka była w Gdańsku została zamknięta przez dyr. GZNK p. Łapińskiego, pod pretekstem awarii wodociągu i już trzeci rok, ten biedny inaczej, człowiek nie może naprawić rury. W Gdańsku oficjalnie podano, że jest ponad 5000 bezdomnych. I proszę zauważyć, że ŻADNEMU radnemu i posłowi to nie przeszkadza.


c.d.n.

czwartek, 30 maja 2013

Gruźlica - ubożenie społeczeństwa. Stary, nowy problem polityczny. #1


Dr Jerzy Jaśkowski 
Polska 
2013-04-23



Jak zdążyliśmy się przez ostatnie 20 lat “Nowej Polski” przyzwyczaić, politycy wszelkiej maści usiłują ludzi straszyć. A to straszą nas dziurą ozonową, a to straszą nas globalnym ociepleniem, a to suszą na Saharze, a to terroryzmem. Wszelkie te "straszne“ tematy mają jeden podtekst: służą tylko i wyłącznie maskowaniu prawdziwych problemów i uzasadnieniu nakładania nowych podatków. 

Na marginesie podatków. W “strasznym” średniowieczu obywatel płacił podatek zwany dziesięciną. Wynikał on wprost z Biblii uznawanej za Słowo Boże. Po zrzuceniu Pana Boga z ołtarzy przez rewolucję zwaną francuską 1791r. podatki poszły w górę. Pod rozbiorami podniesiono podatki do 15% - 20%. Niemcy w czasie okupacji nałożyli na krnobrnych krnąbrnych Polaków aż 33% podatek. Był to najwyższy podatek w okupowanej Europie. No potem to już było zdecydowanie lepiej. Dobrzy inaczej Sowieci, nałożyli ponad 50% podatek, a obecnie przekracza on 70 %. Dla porównania w USA, w pierwszych okresach po rewolucji, za czasów G.Washingtona, podatek wynosił 3%. Innymi słowy w okropnym średniowieczu obywatel zgodnie z prawem boskim, pracował 5 tygodni dla pana i 47 tygodni dla siebie. Obecnie “w dobie rozumu” te proporcje zdecydowanie się odwróciły. Obywatel w Polsce pracuje ok. 40 tygodni dla “swojego” rządu i ok. 12 tygodni dla siebie. I co tu nazywać wyzyskiem?

Wracając do tematu. Usłużni dziennikarze dokonują karkołomnych kombinacji myślowych, aby odwrócić uwagę czytelnika od prawdziwego problemu, a wymusić skupienie się na tym temacie, na którym wg starszych i mądrzejszych powinniśmy się skupić. [St. Michalkiewicz -StM]. Bardzo dobrym tematem do odwracania uwagi zawsze było straszenie chorobami i oczywiście trzymanie w zanadrzu nowego cudownego lekarstwa mającego tylko jeden istotny mankament: jest ono zdecydowanie, rzędu 5-20 razy droższe. Tak np. jest ze straszeniem wirusem grypy, której leczenie konwencjonalne kosztuje średnio ok. 20 złotych, a leczenie nowymi lekami ok. 200 - 300 złotych - [szczepionki i Tamiflu]. Dodatkowo chory uzyskuje pewność, że te nowe leki absolutnie mu nie pomogą, ale odciążą jedynie jego kieszeń o co najmniej 10-20 % miesięcznego wynagrodzenia.


Grypa przeminęła i medialni specjaliści otworzyli temat gruźlicy. Nazwa jest doskonale znana i większość społeczeństwa pamięta czasy powojenne, chociażby z opowiadań rodzinnych. Tak więc posiew strachu spada na podatny grunt. Podatny, ponieważ czym bardziej niewykształcone jest społeczeństwo tym większy można wywołać u niego strach przed nieznanym. A jak wiemy, gensek E.Gierek, dostał pożyczki z zachodu, sprzedając m.in. oświatę w Polsce, tj. obniżając poziom nauczania od 1974 roku, poprzez działania zwane reformami. Reforma czasów E.Gierka obniża poziom edukacji likwidując wiele przedmiotów w szkołach lub w istotny sposób zmniejszając liczbę godzin. Dzisiaj obserwujemy jej efekty. Niestety planować trzeba na pokolenie do przodu. Gruźlica jest powszechnie znaną chorobą spowodowaną prątkiem Kocha, odkrytym w 1882 roku. Jeszcze na początku lat 70-tych ubiegłego wieku nestor polskich ftyzjatrów, profesor Tadeusz Kielanowski zapewniał na wykładach, że gruźlica jest już tylko pozostałością. Wraz z poprawą wyżywienia i dostępem do czystej wody, większych mieszkań, udało się pokonać tego strasznego wroga XIX
wiecznego społeczeństwa.

Obecnie obserwujemy sytuację dziwnego zapatrzenia na zachód. Publikowane prace powołują się zawsze na “uczonych np. amerykańskich” podobnie jak przed 1990 rokiem powoływano się zawsze na uczonych sowieckich. Niestety jest to postępowanie zgodne z zasadą: ”cudze chwalicie swego nie znacie...” Wydaje się więc celowe przypomnienie wkładu Polaków w walkę z gruźlicą. Samo pojęcie suchoty, jak kiedyś nazywano gruźlicę, przyszło do Europy, ok. II wieku n.e. od greckiego phthisis, czyli stanu chorobowego połączonego z postępującym wychudzeniem, i charłactwem. Sam zespół chorobowy był znany już w II wieku przed naszą erą, np. Arystoteles uważał suchoty za chorobę zaraźliwą. Stare wedy opisują suchoty jako chorobę królów, a w wiekach średnich nazywano je białą dżumą. Z kronik dowiadujemy się, że pierwszym polskim lekarzem był biskup Jan Radlica herbu korab z Kalisza w XIV wieku, który leczył równocześnie cesarza Karola IV jak i sułtana Sulejmana oraz był przybocznym lekarzem chorego na gruźlicę króla węgierskiego Ludwika Andegaweńskiego, ojca naszej królowej Jadwigi. Źródła podają, że leczenie było wg ówczesnej opinii bardzo skuteczne. Jan Radlica nacisk kładł głównie na leczenie klimatyczne.

W 1556 roku został wydany, przez lekarza osobistego Zygmunta Augusta, doktora Hieronim Spiczyńskiego [Rayca Krakowski] podręcznik pt.: “O Roślinach zwierzętach i rodzeniu człowieka” w 1554 roku. H.Spiczyńskeigo nazywano pierwszym pisarzem o Botanice w języku polskim. “Herbarz to iest ziół tutecznych postronnych y zamorskich opisanie, co za moc mają, a jako ich używać, tak ku przestrzeżeniu zdrowia ludzkiego iako ku uzdrowieniu rozamitych chorób” . Jest to pierwsza po polsku wydana encyklopedia roślin. W “Zielniku” znajdujemy stosunkowo dokładny opis suchot płuc.

Także w następnych wiekach znajdujemy pisane źródła polskich lekarzy, wydane w języku łacińskim o gruźlicy, np. “De pulmonis ulcere seu phthisis“ [O owrzodzeniu płuc; czyli suchotach”] oraz “Exempla phthisis per vestes et contaginum propagatur” [ “Suchoty szerzą się przez styczność i ubranie”] autorstwa Jonstona Schmidta. W 1755 roku polski lekarz Mizler opisuje swój przypadek wyleczenia suchot. W 1872 roku Teodor Hering powtórzył ,we własnym laboratorium doświadczenie Villemina udowadniając zakaźność gruźlicy. Natomiast dr Henryk Hoyer w tym samym roku 1882 roku, po odkryciu przez Kocha prątków, pokazał je uczestnikom posiedzenia Warszawskiego Towarzystwa Naukowego.

Pionierem leczenia klimatycznego był prof. Teofil Kaczorowski [1830 - 1889], a dr Stanisław Markowski już w 1884 roku zorganizował Towarzystwo Kolonii Wakacyjnych dla dzieci zagrożonych gruźlicą. W Rabce podobne kolonie organizował dr Jakubowski od 1887 roku. Zakopane jako miejscowość uzdrowiskową dla leczenia gruźlicy odkrył w 1860 roku prof. szkoły Głównej dr Tytus Chałubiński. Dopiero jednak w 1902 roku powstało w Zakopanem, staraniem dr Kazimierz Dłuskiego pierwsze sanatorium wysokogórskie.

Pionierami prowadzenia akcji przeciwgruźliczych byli w Polsce bezsprzecznie : dr Alfred Sokołowski - właściwy twórca ftyzjatrii polskiej, twórca pierwszego w Europie klimatycznego sanatorium podgórskiego dla zbiorowego leczenia gruźlicy płuc w Jarze-Sokołowsku [1855r.]. Sokołowski był autorem pierwszego na świecie obszernego i oryginalnego podręcznika ftyzjatrii pt: ”Nauka o suchotach płucnych” wydanego w 1906 roku. Podręcznik był tłumaczony na wiele języków m.in. francuski, niemiecki, rosyjski. Dr Alfred Sokołowski był także twórcą pionierskiego programu uświadamiania społeczeństwa o istocie i profilaktyce gruźlicy. Można z całą odpowiedzialnością stwierdzić, że dr A.Sokołowski był jednym z pionierów medycyny społecznej. Wykazał, że gruźlica jest wynikiem sytuacji ekonomicznej określonych grup ludności.

Drugim pionierem był dr Henryk Dobrzycki twórca pierwszego na świecie podmiejskiego sanatorium ludowego w Meni [Warszawa]. Dr Dobrzycki był także muzykologiem i kompozytorem. Współpracownik dr A.Sokołowskiego dr Bolesław Dębiński wydał pierwszy na świecie podręcznik diagnostyki gruźlicy w 1912 roku pt: “Diagnostyka gruźlicy płuc”. Wymienieni lekarze jako pierwsi rozpoczęli wydawanie czasopisma “Gruźlica płuc” w 1909 roku. Twórcą pojęcia tuberkulina był polski mikrobiolog Odo Bujwid [30.XI.1857 w Wilnie- 25.XII1942 w Krakowie]. Dr Seweryn Sterlinn był natomiast twórcą sieci placówek zwalczania gruźlicy na terenie Łodzi. Do lekarzy mających duży wkład w diagnostykę i leczenie gruźlicy możemy zaliczyć: Dr Leona Karwackiego [ 1872-1942] bakteriologa i epidemiologa, pioniera teorii różnopostaciowości rozwoju zarazka gruźlicy. Dr Ksawerego Lewkowicza [1869 - ] pediatrę. Lekarzem polskiego pochodzenia, piszącym się po francusku, był dr Jan Danysz mikrobiolog członek Instytutu Pasteura. Janusz Zeyland [ 1897 -1944] profesor Uniwersytetu Poznańskiego, autor podręcznika pt: ”Gruźlica płuc u dzieci” wydanego w 1937r. Zginął zamordowany przez Niemców w czasie leczenia chorych, w zorganizowanej przez siebie placówce, oddziale gruźliczym dla młodzieży, Szpitala Wolskiego w czasie Powstania Warszawskiego.[ Rzeź Woli]


PS. Od dawna Starsi i mądrzejsi [StM] wiedzą, że aby rządzić dużą grupą ludzi, plemieniem, narodem wystarczy sobie zapewnić dwa resorty: oświatę i religię. Wcale nie resorty siłowe. Utrzymanie ich dużo kosztuje i zawsze powstaje niebezpieczeństwo przewrotu. Oświata dawnej znajdowała się w rękach indywidualnych. Rodzice mogli do pewnego wieku, wychowywać swoje dzieci. Od czasu rozbiorów okupant przejął rolę wychowawcy. Stąd np. permanentne obniżanie wieku szkolnego, aby jak najmniej dziecko wynosiło z domu. Stąd systematyczne obniżanie poziomu nauki szczególnie przedmiotów ścisłych. Jak ostatnio podano, po tzw próbnych maturach, co drugie dziecko nie zdało. Nie ma obawy w roku bieżącym po prostu obniży się po raz kolejny poziom. Wszystko będzie jak trzeba. Ale to potwierdza powyższą tezę. Stąd także, konieczność ekonomiczna pracy kobiet. Przecież matka nie może się zajmować wychowaniem. Nie ma przygotowania specjalistycznego. O religii doskonale wiadomo. Jest to jedna z grup, które na wszelki wypadek nie poddały się lustracji. A jak wiadomo biskupi rozmawiający przy okrągłym stole byli agentami. Czyli cały okrągły stół to po prostu rozmowy naczelnika - gen.Cz.Kiszczaka ze swoimi podwładnymi. Wiem co piszę . Niestety bylem ekspertem. tzw strony solidarnościowej.



środa, 29 maja 2013

BRICS tworzą nowy światowy bank, nawołując do wprowadzenia nowej waluty światowej.

Alex Newman, The New American 
USA
2013-04-05

Rządy i dyktatury tzw krajów BRIC - Brazylii, Rosji, Indii, Chin i Republiki Południowej Afryki - zgodziły się na utworzenie nowego banku światowego, który jak mówią analitycy może dalej zmarginalizować coraz bardziej niestabilnego dolara, i może pomóc w detronizacji go jako światowej waluty rezerwowej. Podczas piątego szczytu w Durbanie, RPA, socjalistyczne i komunistyczne reżimy BRICS zapowiedziały swoje poparcie dla utworzenia nowej waluty światowej i pełnoprawnego globalnego zarządzania.

Inne główne priorytety określone w ostatecznej umowie, nazwanej "Deklaracją eThekwini," to promowanie globalnego tzw "zrównoważonego rozwoju", który według ONZ pociąga za sobą radykalną restrukturyzację ludzkiej cywilizacji. Także kluczowymi na liście żądań BRICS są: dalsza centralizacja władzy w rękach ONZ, większa ingerencja rządów w gospodarkę, wzmożenie ataków na suwerenność państw, wzmocnienie dyktatorów Trzeciego Świata na globalnej scenie, i wiele więcej.

W lutym sojusz socjalistycznych partii politycznych, znanych jako Międzynarodówka Socjalistyczna MS, zebrał się w Portugalii na "posiedzeniu Rady." Po kongresie w Republice Południowej Afryki i pośród raportów, że rządzący tam komunistyczny reżim uczestniczy w ludobójstwie, szczyt MS przyjął deklarację wzywającą do "nowego internacjonalizmu, proponując stworzenie nowego zestawu globalnych umów, restrukturyzacji WTO, tak by dokonywał recyklingu zysków handlowych przy poważnych różnicach płacowych, zabezpieczając autentyczne bezpieczeństwo globalnego dochodu obywateli (równanie pensji), oraz nowego IMF (Międzynarodowy Funfusz Walutowy) i globalnego systemu walutowego zbudowanego w oparciu o wielostronny system "Bancor", system stworzony przez Keynesa."




Gazeta New American podaje od lat, że naciski na wdrożenie globalnej waluty urealniają się wraz z tym jak prywatna Rezerwa Federalna niszczy dolara. Nic więc dziwnego, że reżimy BRICS wraz z Międzynarodówką Socjalistyczną i innymi potężnymi siłami dążą do budowy nowego globalnego banku centralnego z nową światową walutą. W końcowym oświadczeniu ze spotkania BRICS w Durban, podpisanym przez pięć głów państw sojusz otwarcie wezwał do rozszerzenia roli proto-waluty Międzynarodowego Funduszu Walutowego znanej jako Specjalne Prawa Ciągnienia SDR.

"Popieramy reformę i poprawę międzynarodowego systemu walutowego, z szerokim systemem międzynarodowej waluty rezerwowej zapewniającej stabilność i pewność," zadeklarowało w oświadczeniu 5 krajów, wzywając do tego by dyktatorzy Trzeciego Świata, mieli więcej do powiedzenia w systemie IMF i wschodzącym globalnym systemie walutowym. "Zapraszamy do dyskusji na temat roli SDR [w MFW] w istniejącym międzynarodowym systemie walutowym, w tym nt składu walut w koszyku SDR."



Wraz z tym jak amerykański bank centralny nadal wyczarowuje biliony dolarów długu by ratować swoich kumpli i różne zagraniczne banki, waluta stała się coraz bardziej niestabilna. Bez powoływania się na konkretne instytucje lub rządy, przedstawiciele BRICS stawiają w wątpliwość tzw gospodarczy "powrót do koniunktury" i ostrzegają przed polityką niektórych "rozwiniętych gospodarek"- innymi słowy gospodarek Zachodu - które zalewają świat walutą, o której przywódcy BRICS twierdzą, że negatywnie wpływa na biedniejsze kraje.

[...] Ten ruch, zdaniem ekspertów, będzie również torował drogę do dalszej marginalizacji dolara w handlu międzynarodowym; z potencjalnie destrukcyjnymi konsekwencjami dla gospodarki amerykańskiej (kiedy waluta Rezerwy Federalnej straci cenną pozycję światowej waluty rezerwowej). Na marginesie szczytu, niektóre z reżimów BRICS - zwłaszcza Brazylia i Chiny, pomiędzy którymi handel wyceniany jest na 30 miliardów dolarów rocznie - zgodziły się również na rozpoczęcie handlu dziesiątkami miliardów w swoich walutach, marginalizując dolara.

Niektórzy analitycy próbowali bagatelizować ten ruch. Pomimo, że kraje BRICS posiadają około połowy ludności świata na swym terytorium to ich łączne PKB wynosi około 14 bilionów dolarów - co jest porównywalne do PKB amerykańskiej gospodarki. Jednakże, jeżeli dolar amerykański imploduje i straci swoje miejsce jako waluta rezerwowa świata, to sytuacja może się szybko zmienić. Wiele banków centralnych BRICS i rządy kupują w bezprecedensowym tempie złoto, co również napędza spekulacje, że planowane są bezprecedensowe zmiany.




[...] Nowy porządek ekonomiczny przewidziany przez pięciu władców, regulowany przez ONZ i różne instytucje międzynarodowe, także przejdzie drastyczne zmiany, jeśli reżimom BRICS i ich sojusznikom uda się wprowadzić go w życie. "Uznajemy rolę, jaką przedsiębiorstwa państwowe (SOC) odgrywają w gospodarce i będziemy zachęcali by nasze SOC badały możliwości współpracy, wymiany informacji i najlepszych praktyk", stwierdzono w deklaracji. "Wraz z tym jak globalna gospodarka jest modyfikowana, jesteśmy zobowiązani do opracowywania nowych modeli i podejść do bardziej sprawiedliwego rozwoju sprzyjającemu jednolitemu globalnemu wzrostowi."

Jak na ironię, reżimy BRICS - jedne z najbardziej brutalnych na ziemi- deklarują frazesy nt praw człowieka, nawet gdy ich rządy depczą niezbywalne prawa swoich obywateli. W deklaracji, władcy BRICS "z zadowoleniem" odnieśli się do "Światowej Konferencji Praw Człowieka""zgodzili się zadbać o współpracę w dziedzinie praw człowieka." W Radzie Praw Człowieka ONZ, w skład której wchodzi wiele najbardziej bezwzględnych reżimów dokonujących masowych ludobójstw na ziemi, reżimy BRICS mogą się czuć swobodnie. W rzeczywistości jednak, reżimy te są jednymi z najbardziej barbarzyńskich rządów na świecie.


W Republice Południowej Afryki, najbardziej znany ekspert ds. ludobójstwa, dr Gregory Stanton z organizacji Genocide Watch, ostrzegł, że rządzący Afrykański Kongres Narodowy (ANC), reżim Partii Komunistycznej Afryki Południowej (SACP) może być związany z trwającymi masakrami Afrykanerów. Ostatecznym celem, według Genocide Watch i innych wiarygodnych źródeł, jest ustanowienie marksistowskiej dyktatury, eliminującej wszystkich afrykanerów europejskiego pochodzenia w RPA i innych przedstawicieli potencjalnych sił opozycyjnych.

Tymczasem brazylijscy żołnierze noszący insygnia ONZ, niedawno brutalnie eksmitowali pod bronią całe miasta, jako część ogromnego programu przejmowania terenów przez rząd federalny. Podczas gdy system próbuje rozpaczliwie utrzymać publiczny wizerunek jako prawowitego rządu, to krytycy rządzącej Partii Robotniczej mówią, iż działa ona by stworzyć całkowitą tyranię w Brazylii i szerszym regionie. Więcej niż kilku analityków twierdzi, że Brazylia jest faktycznie główną kwaterą fali tyranii ogarniającej Amerykę Łacińską.

Oczywiście, rosyjskie władze mają zasłużoną reputację bezlitosnych gangsterów, którzy bezkarnie mordują i rabują. Socjalistyczni władcy Indii, tymczasem zostali oskarżeni o udział w programach wspierających Zachodnie programy eugeniczne, nie wspominając o utrzymaniu kraju w wiecznej nędzy przez politykę rządową. 

Rzeczywista lista naruszeń praw człowieka popełnianych przez wszystkie reżimy BRICS ciągnie się praktycznie bez końca, w których to krajach barbarzyństwo jest codziennością.

Pomimo w dużej mierze przyjaznych stosunków z zachodnimi rządami, analitycy odnoszą się do polityki BRICS jako "nowego bloku komunistycznego." Według krytyków, jeśli wizja ładu światowego BRICS w ramach ONZ i tzw "prawami człowieka" stały by się rzeczywistością, to świat i jego mieszkańcy ucierpią na tym niezmiernie. Bez silnej opozycji ze strony Zachodu, autokratyczni władcy BRICS i ich sojusznicy nadal będą zyskiwali na znaczeniu, a ich koszmarne plany dla ludzkości mogą być zrealizowane.


Link do oryginalnego artykułu: LINK

wtorek, 28 maja 2013

Miną rok...

Czas na podsumowanie tego co się działo na blogu. Czekam na Wasze komentarze. Jak oceniacie moją pracę przez ten czas. Mi;e widziane wszelkie sugestie, co zrobić aby blog był jeszcze bardziej atrakcyjny.

poniedziałek, 27 maja 2013

Wydawnictwo ZNAK potrzebuje egzorcysty. DOWÓD


DOWÓD



Matylda Kubik  17 Kwiecień 2013 ksd.media.pl/aktualnosci



Od redakcji: W numerze 14 „Naszej Polski” pisaliśmy o wydanej przez wydawnictwo Znak książce neurochirurga Ebena Alexandra „Dowód”, zawierającej treści ocierające się o satanizm. Do tematu wracamy, ponieważ książka jest reklamowana w największych mediach. Matylda Kubik postanowiła sprawdzić, kim jest Eben Alexander III. Publikujemy wyniki dziennikarskiego śledztwa, które pozwala przypuszczać, iż badania prowadzone przez instytucje, z jakimi związany jest wspomniany neurochirurg, stanowią kontynuację eksperymentów na ludzkim mózgu, zapoczątkowanych przez niemieckich nazistów.




Władcy umysłów

„Celem organizacji Eternea jest pomoc w stworzeniu idealnej przyszłości dla Ziemi i wszystkich jej mieszkańców poprzez posunięcie naprzód wiedzy z pogranicza nauki, że świadomość przeżywa śmierć ciała i niektóre przyrodzone aspekty wszystkich form życia istnieją wiecznie” czytamy na stronie internetowej tej z pozoru niewinnej, w rzeczywistości zaś bardzo niebezpiecznej organizacji, której założycielem jest Eben Alexander III, autor książki „Dowód”.

Owa idealna przyszłość brzmi bardzo znajomo... Wygląda na to, iż sama książka miała spełnić określone zadanie w tworzeniu przez masonerię Nowego Porządku Świata – rozsadzić chrześcijaństwo poprzez zidentyfikowanie największej wartości, jaką jest miłość z praktykami okultystycznymi oraz eksperymentami na ludzkim mózgu. Brzmi zbyt sensacyjnie, żeby to była prawda? A jednak – Eben Alexander III nie tylko, że działa w dwóch organizacjach zajmujących się zdobywaniem władzy nad ludzkimi umysłami (Eternea i Instytut Monroe'a), lecz również ma rodzinne powiązania z przedmurzem masonerii, jakim jest Klub Rotariański. Wszystko owiane mgłą tajemnicy.

Tajemnica przede wszystkim

Nie sposób dotrzeć do informacji, kiedy Eben Alexander III został mianowany dyrektorem badań w Instytucie Monroe'a. W jego oficjalnym CV zamieszczonym na stronie www.eternea.org nie ma ani słowa o jego współpracy ze wspomnianym instytutem, podobnie w jego oficjalnej biografii. Również na stronach Instytutu Monroe'a jego nazwiska próżno szukać. Informacja ta wypływa zupełnie przypadkiem przy jednym z filmów reklamujących okultystyczne praktyki Alexandra i samego instytutu. Co ciekawe władze instytutu unikają rozmów na temat Ebena Alexandra III i jego pozycji w instytucie. Nie chcą nawet zdradzić, czym dokładnie się zajmuje, co należy do jego obowiązków.

Zauważmy przy tym, że w mediach na temat Alexandra ujawnia się dokładnie tyle, ile potrzeba do wypromowania jego książki „Dowód”, a raczej tworzy mu się „legendę”. Dowiadujemy się zatem, że ma żonę i syna, jest przykładnym ojcem i mężem oraz znanym neurochirurgiem zupełnie – tak wynika z medialnego przekazu - pozbawionym wad. Dowiadujemy się, że przeżył śpiączkę i miał wizje, którym towarzyszyło poczucie wszechogarniającej miłości. Dzięki temu sielankowemu opisaniu jego osoby co poniektórzy dziennikarze ochrzcili go mianem „Mistyka XXI wieku”. Tymczasem opowiadanie o miłości miało uśpić czujność, stworzyć atmosferę bezpieczeństwa i ufności wtapiającą się chrześcijańskie przesłanie miłości, aby bez większego trudu dotrzeć do odbiorcy z rzeczywistym przesłaniem – skłonieniem go do poddania się pseudo-medycznym eksperymentom, których efektem byłoby zniewolenie, nie tylko demoniczne.

Stowarzyszenie Błękitny Motyl

Motyl jest symbolem zwolenników „New Age”. Ma oznaczać wyjście ze starej epoki w nową, z chrześcijaństwa w Nowy Wiek, a więc okres Nowego Porządku Świata. Wprawdzie założone przez Ebena Alexandra III towarzystwo wchodzące w skład organizacji Eternea wzięło – przynajmniej oficjalnie – swoją nazwę od motyla, na którego skrzydłach miał podróżować Alexander będąc „w niebie”, symbolika ta wydaje się niezwykle wymowna, szczególnie jeżeli zestawimy ją z promowaną przez Alexandra ideologią, w której znajduje się miejsce dla reinkarnacji, jasnowidzenia, telekinezy, telepatii oraz stymulacji mózgu zwanej hemi-sync. Ta ostatnia jest reklamowana na stronie internetowej obok hipnozy oraz tańca w rytmie narzucanym przez bębny. Ścisłe powiązania organizacji Eternea z Instytutem Monroe'a, również promującym tego typu praktyki, są zatem aż nadto widoczne, nie tylko przez osobę Ebena Alexandra III.

Biorąc pod uwagę, iż zadaniem obydwu tych organizacji jest praca nad ludzkim mózgiem i wywoływanie w nim konkretnych efektów, natomiast w nazwie towarzystwa znajdującego się w strukturach organizacji Eternea, którego zadaniem jest m.in. gromadzenie funduszy na dalsze eksperymenty i zachęcanie ludzi do skorzystania z ich „pomocy”, znalazł się motyl, nie sposób nie skojarzyć tego z programem o nazwie Monarcha, która pochodzi właśnie od motyla.

Monarcha to zapoczątkowany przez zafascynowanych okultyzmem i praktykujących satanizm nazistów sposób „programowania” ludzi poprzez łamanie ich psychiki z pomocą traumy i wytworzenie wielu osobowości, znajdujących się pod pełną kontrolą ich „przewodników”. Brzmi niewiarygodnie, lecz program ten był prowadzony (i jest zapewne do tej pory kontynuowany) przez CIA, która po zakończeniu II wojny światowej przechwyciła osiągnięcia niemieckich naukowców w tej dziedzinie i wykorzystywała je do tworzenia agentów doskonałych, nie tylko dysponujących nadludzkimi zdolnościami, lecz w sytuacji dekonspiracji popełniającymi samobójstwo, a więc niezdolnymi do zdemaskowania tych nieludzkich praktyk (wiemy o nich od nielicznych ofiar, którym udało się wyrwać z psychomanipulacji). To program tworzący ludzi bezwolnych, całkowicie sterowalnych, prawdziwych niewolników bez świadomości swojej niewoli. Są powody, aby przypuszczać, że promowany przez Ebena Alxandra III program ma za zadanie osiągnąć dokładnie ten sam cel, tylko niekoniecznie dokładnie tymi samymi metodami. Zamiast stanów traumatycznych mamy bowiem relaksację oraz uaktywnianie konkretnych sfer mózgu w celu np. zwiększenia koncentracji, czy zmniejszenia odczuwania bólu (było to również jednym z celów projektu Monarcha).

Przybudówka masonerii?

Instytut Monroe'a posiada „trenerów umysłów” na całym świecie, jak podkreśla na swojej stronie interenetowej, bardzo oddanych sprawie. „Mają szerokie kompetencje w pracy nad rozwojem osobowości, świadomości oraz głębokie doświadczenie własne, aby pełnić funkcję przewodnika. Wszyscy przez wiele lat współpracowali z Instytutem Monroe'a zarówno na poziomie osobistym, jak i zawodowym, i są dobrze przygotowani, aby pomagać każdemu z uczestników programu w zidentyfikowaniu swoich własnych procesów ewolucyjnych oraz podążaniu za nimi” czytamy na stronach instytutu. Owi „trenerzy” mają zapewne swoje siedziby ukryte pod z pozoru niewinnymi szyldami różnego rodzaju działalności na rzecz człowieka, na próżno ich jednak szukać na stronach Instytutu Monroe'a.

Równie globalny charakter ma Eternea. Podobne ma też zadania i równie mało transparentną strukturę. Okazuje się bowiem, że i w tym przypadku lista współpracowników nie jest ujawniona, zapewne również dla osób, które zdecydują się na skorzystanie z jej metod. Z informacji zawartych na stronach internetowych obydwu organizacji wnioskować można, iż każda poddawana „terapii” osoba ma własnego „terapeutę-przewodnika”, nie jest jednak wtajemniczana w struktury organizacji. Bardzo przypomina to sposób działania masonerii. Skojarzenie z tą ostatnią nie jest jedynie na płaszczyźnie sposobu tworzenia struktur, lecz również funkcjonowania. I tak Eternea informuje na swojej stronie internetowej, iż skupia osobistości świata polityki i rozrywki. Jednocześnie sponsoruje organizowanie różnego rodzaju spotkań, seminariów, w tym także przeznaczonych jedynie dla naukowców. Stara się zatem pozyskiwać dla swoich celów ludzi nauki, czyli robi dokładnie to, co masoneria.

Warto w tym momencie podkreślić, że gazety w l. 30 XX wieku rozpisywały się o znanym lekarzu, członku Klubu Rotariańskiego stanowiącego przybudówkę masonerii, o nazwisku Eben Alexander. Sam Eben Alexander III przyznał się, iż zawód przejął po ojcu, zapewne również dziadku. Otwartym pozostaje pytanie, czy również masońskie powiązania? Czy tu przypadkiem nie leży przyczyna, dla której książka Ebena Alexandra III „Dowód” jest tak chętnie promowana na masońskich portalach internetowych, w tym również na portalu illuminatów?

New Age

Forsowany przez masonerię Nowy Porządek Świata (New World Order) wymaga zdaniem masonów zmiany dotychczasowego myślenia, sposobu pojmowania i postrzegania świata, zastąpienia tradycyjnego myślenia „wyższym poziomem rozumowania”. Dokładnie to znajduje się w celach zarówno organizacji Eternea, jak i Intytutu Monroe'a, które zastanawiają się, „w jaki sposób fundamentalnie zmienić dominujący w świecie sposób postrzegania i zastąpić go wyższym poziomem myślenia?”. Przy czym zmiana ma nastąpić nie tylko w samym myśleniu, lecz również zachowaniu i wyznawanych wartościach, wśród których nie ma miejsca dla Pana Boga. Wszystko to ma się dokonać z pomocą nauki. Jako że – jak twierdzi na swojej stronie internetowej organizacja Eternea – nie udało się to z pomocą dotychczas stosowanych metod, stworzono „nowy paradygmat”, który „kładzie duży nacisk na świadomość i jej rolę w kreowaniu fizycznej rzeczywistości i wychodzący z założenia, że jest holistyczną, połączoną matrycą oraz, że informacja, raz zdobyta, nigdy nie zostaje utracona oraz że te pojęcia są prawdziwe w swojej głębi i fundamentalnym poziomie istnienia”.

W tym miejscu wracamy do motyla monarchy, od którego nazwę wziął opisywany przeze mnie nazistowski projekt, notabene posiadającego zdolność genetycznego przekazywania nabytych informacji. W filmie o doświadczeniach Ebena Alexandra III zamieszczonym na stronach Eternea znalazł się – i to należy z całą mocą podkreślić – nie „błękitny motyl” z nazwy stowarzyszenia, ale właśnie motyl monarcha. Ten sam motyl pojawia się w dalszej części filmu, obrazującej przeżycia Alexandra jakich miał doznać w trakcie śpiączki. Nie wydaje się przy tym, by był to przypadek, jako że w swoich wizjach „nieba” Eben Alexander III widział – jak sam twierdzi - różnokolorowe motyle, natomiast w filmie znalazły się motyle tylko z gatunku monarcha.

Masoni lubują się w symbolach, tajemnicach oraz budowaniu tajnych struktur. Prowadzą przy tym zaciętą walkę z chrześcijaństwem, która z ich punktu widzenia jest dziejową koniecznością. Dopóki bowiem nie zostanie rozbity Kościół katolicki, próby zniewolenia ludzi są skazane na niepowodzenie. Przy czym walka odbywa się na poziomie wyższym niż materialny i jest walką na śmierć i życie nie tylko o umysły, lecz również, a może nawet przede wszystkim o ludzkie dusze.

Matylda Kubik

Artykuł ukazał się w nr 16 tygodnika „Nasza Polska”

Źródło: http://dakowski.pl//index.php?option=com_content&task=view&id=9167&Itemid=46