czwartek, 18 kwietnia 2013

Liczniki inwigilacji w naszych domach

Liczniki inwigilacji w naszych domach


(fot. Thinkstockphotos)
Inteligentne liczniki energii to nowoczesne rozwiązanie, które przede wszystkim pozwoli zapomnieć o płaceniu za prąd na podstawie prognoz zużycia. Niestety jest to również narzędzie, które można wykorzystać do poznania wielu szczegółów naszego życia. Projekt wprowadzenia takich liczników jest właśnie procedowany w Sejmie w mało przejrzystym trybie.

Plusy i minusy inteligentnych liczników



Liczniki zdalnego odczytu, lub bardziej obrazowo "inteligentne liczniki", mogą w dużej mierze uprościć nasze życie, a przede wszystkim zapewnić nam oszczędności. Już na wstępie trzeba mocno podkreślić, że nie jest to rozwiązanie złe z natury. Takie liczniki energii mogą przesyłać i odbierać dane z centrali. W praktyce oznacza to, że operatorzy mogliby dostawać dane o rzeczywistym zużyciu energii w naszym domu. Dzięki temu zapłacimy tylko za rzeczywiście zużyty prąd - koniec z ryczałtem i prognozowaniem zużycia energii. Z takim licznikiem dostawca energii będzie również automatycznie informowany o awarii w dostawie prądu do naszego domu oraz o szczytach wykorzystania energii. Pozwoli to lepiej zarządzać siecią przesyłową i w efekcie obniżyć koszty oraz zaproponować indywidualne, dopasowane do konkretnego klienta rozwiązanie.

Z inteligentnymi licznikami wiąże się jednak bardzo poważny problem. Urządzenia te mogą wysyłać dane z niemal dowolną częstotliwością - choćby kilka razy na godzinę. Naukowcy już jakiś czas temu wykazali, że zebrane w ten sposób dane o zużyciu energii pozwalają ustalić godziny, w których przebywamy w domu, liczbę domowników, rodzaj posiadanych urządzeń, a czasami nawet tytuł oglądanego codziennie serialu. To rodzi bardzo poważne zastrzeżenia dotyczące ingerencji w naszą prywatność. Jeśli mielibyśmy instalować nowe liczniki, to tylko przy bardzo dokładnych obostrzeniach dotyczących zbieranych danych i tego komu oraz do jakich celów te dane będą udostępniane.

Czytaj też: Energa zainstaluje inteligentne liczniki

W tym miejscu dochodzimy do procedowanych właśnie w naszym Sejmie zmian prawa. Jeszcze w zeszłym roku Ministerstwo Gospodarki przedstawiło projekt nowego Prawa energetycznego, który obejmował wdrożenie inteligentnych liczników. Do tego pomysłu zastrzeżenia miał m.in. Generalny Inspektor Ochrony Danych Osobowych, który powiedział, że "to pozwala na zbudowanie profilu użytkownika w zakresie ilości zużywanej energii i tym samym uzyskanie szczegółowych informacji o jego działaniach i zachowaniach". Ostatecznie projekt utknął w Ministerstwie i przez długi czas nic o nowych licznikach nie słyszeliśmy.

To pozwala na zbudowanie profilu użytkownika w zakresie ilości zużywanej energii i tym samym uzyskanie szczegółowych informacji o jego działaniach i zachowaniachWojciech Wiewiórowski, GIODO

Nowelizacja między wierszami
Problem powrócił wraz z projektem nowelizacji Prawa energetycznego złożonym przez grupę posłów koalicji. Co ciekawe, początkowo w projekcie tym nie wspomina się o instalacji inteligentnych liczników. Zapisy w tym temacie wprowadziła dopiero procedująca nad nowelizacją podkomisja. Co więcej, jak zaznacza zajmująca się problemem społeczeństwa nadzorowanego Fundacja Panoptykon, prace tej podkomisji były bardzo mało transparentne - nie są z nich sporządzane stenogramy, więc odnieść się można było właściwie dopiero do sprawozdania z obrad. Fundacja zaadresowała specjalne wystąpienie (PDF) do Komisji Gospodarki, która ma teraz przyjąć sprawozdanie podkomisji.

Skomplikowana procedura i brak zabezpieczeń

Posłowie zasiadający w podkomisji, która wprowadziła zapisy o inteligentnych licznikach, określili sposób przepływu i przechowywania informacji z liczników. Dane te będą zbierane przez operatorów systemów dystrybucyjnych i operatorów systemów przesyłowych, a następnie przekazywane do centralnej bazy, którą z kolei ma zarządzać Operator Informacji Pomiarowych. Dalej, informacje zebrane w tej centralnej bazie będą udostępniane - odpłatnie - sprzedawcy energii, aby ten mógł nam wystawić rachunek. Cały system, jak zauważa Fundacja Panoptykon, jest dość skomplikowany, ale nie to jest najgorsze w proponowanym rozwiązaniu. Posłowie nie określili w żaden sposób jak chronione mają być nasze dane oraz, na co zwracaliśmy uwagę powyżej, z jaką częstotliwością mają być one zbierane.

Liczniki muszą być zmienione

Nowelizacja ustawy nie została jeszcze przyjęta i są spore szanse na wprowadzenie odpowiednich zmian. Nie ma jednak raczej co liczyć, na kompletną rezygnację ze stosowania inteligentnych liczników energii. Po pierwsze ich wprowadzenie prędzej czy później wymuszą na nas przepisy unijne, w obecnych założeniach do 2020 roku takie liczniki mają znaleźć się u 80 proc. odbiorców energii. Nie ma jednak co protestować przeciwko ich wprowadzeniu - to wygodne i nowoczesne rozwiązanie. Musimy natomiast patrzeć na ręce politykom i pilnować, aby ta technologia była wykorzystywana w granicach rozsądku i z odpowiednią dbałością o przekazywane dane, nasze dane.

Czytaj też: Energa zainstaluje inteligentne liczniki

GB, tech.wp.pl

Źródła: Fundacja Panoptykon, PAP, Ministerstwo Gospodarki, sejm.gov.pl, Dziennik Internaturów, WP.PL

GB/SW/GB

Budżet domowy, czyli co musisz wiedzieć o oszczędzaniu!

Źródło:
http://tech.wp.pl/kat,130038,title,Liczniki-inwigilacji-w-naszych-domach,wid,15437213,wiadomosc.html

środa, 17 kwietnia 2013

Unia Europejska , jej historia, Traktat Lizboński i jego konsekwencje, Stanisław K. Wiąckowski

Przez większość stulecia wmawiano nam, że II wojna światowa (1939-1945) została wywołana przez Adolfa Hitlera i jego nazistów. Jednakże fakty dowodzą, że była ona wywołana przez potężny kartel chemiczno naftowy i farmaceutyczny dla objęcia kontrolą miliardowych rynków dla towarów, które można było opatentować. Także I wojna światowa (1914-1918) była próbą podbicia świata przez korporacyjne interesy. Wspierały ją trzy koncerny niemieckie: Bayer, BASF i Hoechst. Te firmy kontrolowały ponad tysiąc patentów na świecie. W 1925 roku utworzyły one razem kartel IG Farben.
Polacy nie mogą nie pamiętać działalności IG Farben bo miała ona także miejsce na terenie Polski. Ten potężny kartel za miliard marek wybudował w Oświęcimiu na 24 km2 największy w tym czasie przemysłowy kompleks chemiczny na świecie. Miał on produkować syntetyczny kauczuk , benzynę i inne związki chemiczne potrzebne do podboju Rosji (http://www.relay-of –life.org/pl/introduction/index.html).



W pobliżu wybudowano obóz koncentracyjny. Stał się on największym na świecie obozem niewolniczej pracy i równocześnie obozem zagłady. Prowadzono tam śmiertelne eksperymenty medyczne z wykorzystaniem patentowanych leków firmy Bayer i Hoechst oraz innych należących do IG Farben. Te nie rzadko śmiertelne doświadczenia przeprowadzali nie tylko lekarze SS, ale i lekarze wymienionych wyżej koncernów. Prowadzono je na tysiącach więźniów, z których większość została zabita. Gaz produkowany przez firmą Degesch, podległą IG Farben, cyklon B zamordował w Auschwitz miliony ludzi. (www.profit-over-life.org)

Mało kto wie, że chemioterapia stosowana do walki z rakiem początki swojej kariery rozpoczęła jako broń masowej zagłady (Rath, Niedzwiecki, 2011b).. Pod koniec II wojny światowej do medycznych badań jako środek przeciw rakowi trafił iperyt (gaz musztardowy). Po badaniach na zwierzętach, badano go także na ludziach. Także zsyntetyzowany w 1962 roku tamoxifen stosowany dzisiaj do leczenia raka piersi zwiększa od 2 do 3 krotnie ryzyko wystąpienia raka śluzówki macicy (Pukkala i inni, 2002).
Ciekłe pochodne tego związku są do dzisiaj stosowane w leczeniu pacjentów chorych na raka (mechloroetamina, cyklofosfamid, chlorambucyl). Chemioterapia powoduje bardzo poważne skutki uboczne jak: uszkodzenia systemu immunologicznego, anemia, uszkodzenia ważnych organów jak serce, płuca, wątroba, nerki, mózg, a nawet przyczynia się do rozwoju nowych nowotworów i śmierci (Rath, Niedzwiecki 2011a).
Chemioterapia nie jest w stanie nawet przedłużyć życia pacjentów cierpiących na raka skóry, prostaty, pęcherza, nerek, trzustki i innych. Pacjenci chorzy na te odmiany raka poddając się chemioterapii mają tak samo ograniczoną szansę przeżycia, jak ci którzy z niej zrezygnowali.

Ta wielka toksyczność chemioterapii powoduje zapotrzebowanie na kolejne środki: przeciwbólowe, sterydy, leki przeciwzapalne, antybiotyki, transfuzje krwi, antydepresanty i wiele innych. Epidemia raka stanowi od wielu lat jeden z najbardziej lukratywnych rynków dla sektora farmaceutycznego. Koniec tej epidemii oznaczałby dla niego prawdziwą katastrofę.

Przemysł, którego działalność wpływa na ludzkie życie musi spełniać określone standardy etyczne, musi zdobyć zaufanie milionów pacjentów. Niestety model biznesu z chorób tego nie spełnia. Aby to zrozumieć trzeba sięgnąć do korzeni przemysłu farmaceutycznego. Już około 150 lat temu naukowcy zaczęli wyjaśniać strukturę elementów tworzących świat jak np. strukturę atomową. Wkrótce potem pojawiły się firmy opierające swoją działalność na sprzedaży związków chemicznych uzyskanych na drodze syntezy. Przewodziły temu trzy niemieckie firmy: BAYER, BASF i HOECHST Postanowili oni podbić świat i nim zawładnąć. Nakłonili oni cesarza niemieckiego Wilhelma II do wywołania I wojny światowej. Następnie firmy te utworzyły kartel IG Farben. Stały się one największym sponsorem nazistów w objęciu przez nich władzy. Próba ta też się nie powiodła. Kosztowała 60 milionów istnień ludzkich. Dwudziestu czterech dyrektorów IG Farben skazano za zbrodnie przeciwko ludzkości (zmuszanie do niewolniczej pracy, grabieże, tortury, morderstwa). Obie wojny światowe kosztowały blisko 100 milionów istnień ludzkich.

Niemcy założyli obóz Auschwitz w 1940 roku, aby więzić w nim Polaków. Auschwitz II-Birkenau powstał dwa lata później. Stał się miejscem zagłady Żydów. W kompleksie obozowym funkcjonowała także sieć podobozów. W Auschwitz Niemcy zgładzili co najmniej 1,1 mln ludzi, głównie Polaków, Żydów, a także Romów, jeńców sowieckich i osób innej narodowości.
Niemiecki obóz Auschwitz wyzwolili 27 stycznia 1945 roku żołnierze 100 Lwowskiej Dywizji Piechoty 60 Armii I Frontu Ukraińskiego. Wolności doczekało w Auschwitz I, Auschwitz II-Birkenau i podobozie Monowitz około 7 tysięcy więźniów, którzy byli śiadkami popełnianych tam zbrodni. W walkach wyzwalających obóz zginęło 231 żołnierzy sowieckich.

Podczas I wojny światowej BAYER wyprodukował gaz musztardowy, który armia niemiecka wykorzystała podczas bitwy pod Ypres w Belgii ze strasznymi skutkami. Gaz ten do dziś nazywany jest Iperytem..
PO II wojnie światowej wiele patentów Firmy BAYER/IG Farben znalazły się pod kontrolą rynku farmaceutycznego takich firm jak Rockefeller (USA), Rotschild (W. Brytania, Francja).
Zmieniając atom siarki cząsteczki gazu musztardowego na atom azotu stworzono pierwszą strukturę do chemioterapii raka. Modyfikacje tej struktury chronione prawem napędzały wielomilionowy przemysł tak wspaniale prosperujący dzięki epidemii raka. Zbrodniarze wojenni z firm BAYER, BASF, HOECHST zostali wkrótce wypuszczeni na wolność.

Fritz Ter Meer członek NSDAP, zbrodniarz wojenny odpowiedzialny za IG Auschwitz, skazany w Norymberdze na 7 lat, został w 1956 roku ponownie prezesem firmy BAYER,  Carl Wurster członek rządu nazistowskich Niemiec, nadzorca Cyklonu B został wybrany w 1952 roku ponownie prezesem firmy BASF.
Friedrich Jahne członek nazistowskiej partii skazany za zbrodnie wojenne został w 1955 roku ponownie prezesem firmy HOECHST ( obecnie Sanofi).
Dokumenty Kongresu USA i Norymberskich Trybunałów jednoznacznie dowodzą, że II wojna światowa była wspierana przez niemiecki kartel naftowo farmaceutyczny IG Farben. Dokumenty te dowodzą, że bez IG Farben II wojna światowa nie miałaby miejsca. W czasie tych wojen zabito ponad milion wojskowych i cywilów nie licząc zabitych w komorach gazowych.

Dlaczego jednak tak wielu ludzi nie zdaje sobie z tego sprawy. Stało się to dlatego , że po 1945 roku kartel zainwestował setki miliardów dolarów w zatuszowanie swojej kryminalnej przeszłości i napisanie historii od nowa:
*Wydawał setki miliardów dolarów za to utajnianie.
*Zbudował całe medialne imperia dla manipulowania opinią publiczną
*Doprowadził do wypaczania informacji w książkach czy dokumentach historycznych.
*Umieszczał swoich ludzi w bardzo wielu środowiskach: w medycynie, historii, naukach politycznych i wielu innych.

Czy jednak udało się całkowicie ukryć prawdę? Są przecież wielotomowe opracowania z procesu w Norymberdze, Są dokumenty w materiałach Kongresu USA . Wiele z nich udostępniono w Internecie. Żyją jeszcze świadkowie tych zbrodni. Są też ludzie odważni , którzy występowali w rozmaity sposób przeciwno tym przestępstwom (www.rath-eduserv.com).

Po wojnie bardzo trudno było wyobrazić sobie, że znajdą się tacy, którzy będą próbować wybielić nazistów i ich współpracowników i ich zbrodnie przeciwko ludzkości. Niestety, nieraz widzimy takie przykłady i nie możemy przechodzić obok nich nie zwróciwszy na to uwagi.

Co roku odbywa się uroczysta rocznica wyzwolenia Hitlerowskiego Obozu Śmierci w Oświęcimiu. Niedawno była to już 68 rocznica. Coroczna obecność 27 stycznia w Auschwitz ma służyć przede wszystkim uczczeniu pamięci ponad miliona osób pomordowanych w obozie. Przy każdej takiej rocznicy przyjeżdża tu tłum ludzi, a w tym przedstawiciele narodów, które nigdy tego dramatu nie zapomną. W obchodach uczestniczą b. więźniowie, politycy z , ministrami kultury Rosji , Polski i Izraela, a także duchowni. Na 68 rocznicy przewodniczący rosyjskiej Dumy Siergiej Naryszkin powiedział, że Obóz Koncentracyjny Auschwitz-Birkenau jest najpotworniejszym ostrzeżeniem dla wszystkich przyszłych pokoleń. Rosjanie maja nawet swoją wystawę narodową „Tragedia. Męstwo. Wyzwolenie” upamiętniającą ofiary Auschwitz. Byli tam przecież sowieccy jeńcy wojenni. Szacuje się, że do obozu trafiło ich co najmniej 15 tys., a przeżyło niespełna stu. Liczną grupą byli także mieszkańcy rejonu Mińska i Witebska. Do obozu, po akcjach pacyfikacyjnych skierowanych przeciw partyzantce, trafiło ich około 6 tys. Rzadziej odwiedzają obóz Niemcy bo przecież Oświęcim nie jest dla nich powodem do dumy, ale nawet niemieckiej narodowości papież odwiedził Oświęcim. Z kolei Żydzi gdzie wielu z nich zginęło odwiedzają Oświęcim często uważając, że jest to najstraszliwsze miejsce w historii ludzkości.

Aktualnie podjęto kolejną próbę podboju Europy przez stworzenie Brukselskiej Unii Europejskiej. Było to możliwe dzięki nieznajomości faktów i jej historii. 500 milionom europejczyków nie dano przecież możliwości głosowania nad czymś tak ważnym dla ich przyszłych losów. Badanie opinii publicznej przeprowadzone w całej Europie wykazały jednak, ze zdecydowana większość społeczeństw krajów UE odrzuciłoby traktat lizboński. Jedynym krajem w którym społeczeństwu pozwolono głosować była Irlandia stanowiąca 1% ludności Europy, która w głosowaniu sprzeciwiła się podpisaniu tego dokumentu. Niestety rząd Irlandii sprowokowano do powtórnego głosowania i wymuszono zgodę.

Głównym architektem Unii Europejskiej był Walter Hallstein. Był on profesorem prawa i ekonomii we Frankfurcie głównej siedzibie IG Farben i nazistowskich finansistów. Był jednym z 12 sygnatariuszy traktatów, dzięki którym powstała Unia Europejska. Objął też stanowisko pierwszego prezydenta Komisji U. E. i rządził Europą przez 10 lat za pomocą kilku tysięcy wybranych w interesie kartelu biurokratów.
Dzisiejsza U. E. powstała z wielu wcześniejszych organizacji, które stopniowo przekształciły się w obecną organizację. Początkowo były to Europejska Wspólnota Węgla i Stali, Europejska Wspólnota Obronna, Europejska Wspólnota Gospodarcza i Europejska Wspólnota Energii Atomowej.

Unia Europejska prezentuje się światu jako wyjątkowy przykład demokracji i potępiający wszelkie próby jej łamania jak na Białorusi czy w Rosji. W rzeczywistości nie ma to z demokracją nic wspólnego, ale coraz bardziej przypomina dyktaturę. W prawdziwej demokracji cała władza spoczywa w rękach społeczeństwa. Szczebel wykonawczy jak Rząd czy prezydent jest kontrolowany przez szczebel ustawodawczy czyli parlament, a oba te szczeble są wybierane przez głosowanie.
Decyzje wykonawcze i i tworzenie wszystkich ustaw leżą w gestii Komisji UE i jej personelu składającego się z ponad 54 000 ludzi. Jest to prawdziwa armia bardzo wysoko opłacanych biurokratów, którzy decydują o interesach korporacyjnych. Natomiast 754 osobowy Parlament składa się z polityków z 27 państw, którzy nie tworzą prawa i nie mają żadnej władzy kontrolnej nad tą armią biurokratów.

Cały system władzy w Unii Europejskiej odrzuca wszelkie demokratyczne osiągnięcia cywilizacji europejskiej z okresu ponad tysiąca lat i przesuwa cały kontynent do czasów średniowiecza. Oznacza to, że:

1. Społeczeństwo Europy wykluczono z podejmowania jakichkolwiek decyzji
2. Nowi „panujący” zostali wybrani przez elitę reprezentującą interesy korporacyjne
3. Ceremonia odbyła się 12 listopada 2009 r. w pałacu Valley of the Duchese
4. Rolę Prezydenta UE przekazano Hermanowi van Rompuy”owi
5. Rolę ministra spraw zagranicznych UE baronessie Catherine Ashton
6. Mistrzem ceremonii był prezydent Francji Sarkozy

Na parę dni przed objęciem urzędu obecny prezydent UE Rompuy został zaproszony przez grupę Bilderberg – elitarny krąg amerykańsko europejskich interesów korporacyjnych pod kontrolą Dawida Rockefellera.
Catherine Ashton została komisarzem handlu w UE w 2008 roku. Jej główną troską była ochrona międzynarodowego handlu i narzucanie patentów leków jako metody globalnej kontroli gospodarczej i politycznej co zapewniało utrzymanie zależności krajów trzeciego świata od opatentowanych leków pochodzących od europejskich eksporterów. Odgrywała ona centralną rolę w przejmowaniu w europejskich portach, leków wysyłanych z Indii do Afryki i Ameryki Łacińskiej Powodem takich przejęć był fakt, że były to leki niezastrzeżone i nieopatentowane, a tylko na takie mogą sobie pozwoli biedne rozwijające się kraje. Zagrażało to jednak zyskom opatentowanych leków, produkowanych przez europejskie firmy farmaceutyczne. Nic więc dziwnego, że wybierając pierwszego ministra spraw zagranicznych Unii Europejskiej, kartel musiał wybrać kogoś doświadczonego na tym polu. Jej nowe stanowisko jako ministra spraw zagranicznych UE i wiceprezydenta Komisji, z pewnością umożliwi jej wypełnianie tej roli z jeszcze większym pożytkiem dla korporacji.

Do ważniejszych udziałowców w kartelach naftowych i farmaceutycznych należą:
Z państw Unii Europejskiej przede wszystkim Niemcy i Francja. Niemieckie kartele są głównymi eksporterami chemikaliów i leków na świecie. Francja jest także wielkim eksporterów leków i jednym z ważniejszych krajów handlujących ropą naftową. Kolejną ważną grupą udziałowców, której nie da się pominąć jest grupa amerykańska zwana często grupą Rockefellera. Wyrosła ona z korporacji Standard Oil. Kontroluje wielką liczbę wielonarodowych firm, które także zostały uwzględnione w planach opanowania nowych rynków dla Unii Europejskiej.

Bogaci ludzie nie poprzestają na działaniach w Ameryce Północnej i Europie, ale próbują naśladować podobne struktury jak U. E. i je i budować w innych krajach i częściach świata.. Do takich tworów należy Unia Afrykańska wzorowana na Europejskiej. Stałą siedzibą Komisji U. A. jest Addis Abeba w Etiopii.
Przywódcy krajów wschodnio azjatyckich już w 2009 roku zaczęli także tworzyć coś w stylu U. E. na terenie obejmującym blisko połowę ludności świata (ASEAN).

Kluczowym narzędziem kontroli nad światem są patenty. Są one wykorzystywane jako strategiczne narzędzia do kontroli całych państw. Wielkie firmy nie muszą się jednoczyć w celu kontrolowania danego rynku na całym świecie. Wystarczy jak przedstawią swoje terytorialne roszczenia patentowe. W wielu gałęziach przemysłu patenty pozwalają kontrolować całe grupy społeczeństw bez takich ograniczeń jak granice państw. W wielu gałęziach przemysłu zyski sięgające biliardów dolarów są kierowane do wielonarodowych firm bez konieczności ujawniania korporacyjnych beneficjentów. Są one ponad jakąkolwiek narodową czy międzynarodową kontrolą prawną. Wpływ patentów jest szczególnie niszczycielski dla ludzkiego zdrowia ponieważ ludzkość przez całe dziesięciolecia zostaje odcięta od dostępu do nieopatentowanych leków, które są skuteczniejsze, bezpieczniejsze i tańsze w walce przeciw najpospolitszym schorzeniom. Największa liczba patentów pochodzi z Niemiec, a następnie z Francji, Włoch i Holandii. Liczba patentów tych czterech państw przekracza 70% wszystkich zgłoszeń patentowych w UE. Sześciu członków założycieli razem z Wielką Brytanią innym wielkim eksporterem leków ma większość głosów w radzie Europy jak i w Parlamencie Europejskim.
Ponieważ patenty są ważne w całej Europie to wyjaśnia, które kraje kontrolują rynki zaawansowanej technologii i w ostateczności życie w Europie.

Z perspektywy czasu, możemy bez cienia wątpliwości stwierdzić, że polskie przemiany ustrojowe były realizowane według przygotowanego wcześniej planu, którego celem, było wrogie przejęcie wybranych obiektów polskiej gospodarki. „Reformatorzy” celowo oddali wszystkie polskie media obcemu kapitałowi by można było w interesie obcego kapitału, sterować polskimi mediami i naiwnym polskim społeczeństwem. Wmawiano nam, że wszelkie transakcje i operacje finansowe w przekształceniach własnościowych muszą być tajne i że nie ma innej drogi na polepszenie naszego bytu jak prywatyzacja bo majątek sprywatyzowany funkcjonuje lepiej. Nie mówiono tylko lepiej dla kogo?.Sprzedawano majątek będący naszą własnością nie informując nas kto go kupuje i za ile (przykład stocznie). Może to wreszcie pozwoli zrozumieć dlaczego w Polsce upadł przemysł stoczniowy, metalowy, lotniczy, hutniczy, wydobywczy i przetwórczy. Zniszczono zakłady przemysłu motoryzacyjnego, farmaceutycznego, elektronicznego, tekstylnego, chemicznego, zbrojeniowego i maszyn budowlanych.

Na skraj bankructwa doprowadzono transport kolejowy przy jednoczesnym braku rozwoju infrastruktury drogowej. Ostatnie tchnienie wydaje polska nauka, a wraz z nią wynalazczość. To samo spotkało marynarkę, rybołówstwo, PGRy, większość przemysłu rolno spożywczego Wielkim zagrożeniem jest zamiar prywatyzacji tak strategicznej dziedziny jak Energetyka. Tego wszystkiego dokonano polskimi rękami.
Z polskiej ziemi użyźnionej prochami przodków i krwią patriotów ucieka coraz więcej ludzi. Do krajów Unii Europejskiej wyjechało kilka milionów wykształconych w Polsce lekarzy, pielęgniarek, inżynierów, murarzy, hydraulików i przedstawicieli wielu innych zawodów, żeby za tanie pieniądze oddać swoją wiedzę i zdolności obcym.

Ratowanie rolnictwa przed GMO jest polską racją stanu. Polscy rolnicy zawsze byli tymi co żywią i bronią. Dawali wiele dowodów patriotyzmu jako uczestnicy powstań czy obrony Westerplatte. Ich gospodarstwa to jedyna wartość, która pozostaje jeszcze w polskich rękach. Najlepszy rolnik wśród premierów Wincenty Witos w swoim przemówieniu w sejmie powiedział „Ziemia jest największym dobrem, jakie posiadają narody, bez niej nie może być ani własnego państwa, ani wyżywienia. Nie jest obojętne w czyim ręku taki skarb się znajduje” Czy w rękach rolników, od wieków gospodarzących na swojej Ziemi czy w rękach obcych koncernów zainteresowanych ograniczaniem liczby ludzi na świecie i zyskiem za cenę niszczenia ludzkiego zdrowia i środowiska.

Wiele tych zmian przeprowadzono przed podpisaniem Traktatu Lizbońskiego. . Trudno więc uwierzyć, że 27 przywódców państw , którzy podpisali traktat Lizboński nie rozumiała, że ich podpisy były pełnomocnictwem dla kartelu i jego udziałowców do przejęcia kontroli nad Europą. Nie można więc mieć wątpliwości , że rząd i jego ministrowie byli świadomi komu władzę w swoim kraju przekazują. Trudno jest zaakceptować , że to polski rząd praktycznie zlikwidował wojsko, tysiące szkół, popełnił matactwa historyczne, zorganizował nam prowadzącą do eksterminacji społeczeństwa „służbę zdrowia”, prowadzi jawną walkę z katolickim społeczeństwem itd. itd.

Ludzkość stoi więc przed koniecznością rozwiązania bardzo ważnego problemu. Musi sobie zadać pytanie Czy chcemy pozwolić opisanym wyżej lub podobnym do nich kartelom na absolutną dominację nad naszym życiem?. Czy chcemy wyzwolić się z pod tego jarzma korzystając z niezależnych technologii jak odnawiane źródła energii, podejście do zdrowia oparte na naturalnej żywności i skutecznych i tanich naturalnych lekach czy np. oprzeć produkcje żywności wysiewając ziarno dostosowane do naszego klimatu i na rolnictwie ekologicznym. Wyzwolenie się jednego kraju z tego jarzma może być trudne, ale wszystkie zdominowane kraje razem, a jest ich około 20 mogą nie mieć z tym takich trudności. Wiemy jednak, że już dzisiaj Wielka Brytania jest zainteresowaną renegocjacją swojej pozycji w strukturach unijnych, a Holandia i Czechy, to stanowisko poparły. Podobnie myślą Węgrzy.Polska niestety nie.

Stanisław K. Wiąckowski
(e-mailem nadesłał P.S.)

Piśmiennictwo
1. Pukkala E., i wsp., 2002, Leczenie raka piersi przy użyciu tamoksifenu i toremifenu, a ryzyko późniejszego raka śluzówki macicy. Int. J. Cancer100(3): 337341
2. Rath M., Niedzwiecki A., 2011a, Zwycięstwo nad rakiem. Część I. Niewyobrażalne stało się możliwe. Dr Rath Education Services B.V. Postbus 656 Nl-6400 Heerlen s: 200
3. Rath M., Niedzwiecki A., 2011b, Zwycięstwo nad rakiem Część II Poznawanie historii. Budowanie przyszłości. Dr Rath Education Services B.V. Postbus 656 Nl-6400 Heerlen s: 70
4. Wiąckowski S., 2009, Toksykologia środowiska człowieka, Część I, Oficyna Wydawnicza Branta s: 221
5. Wiąckowski S. K., 2011, Rola żywności w leczeniu i profilaktyce. S Wiąckowski Ed. Kielce s: 270
6. Wiąckowski S. K., 2012, Choroby nowotworowe, a nasz toksyczny świat, Nexus 6(86) s: 40- 43

Źródło: http://www.monitor-polski.pl/unia-europejska-jej-historia-traktat-lizbonski-i-jego-konsekwencje-stanislaw-k-wiackowski/#more-6020

wtorek, 16 kwietnia 2013

Ks. Dziewiecki: państwo nie może zobowiązywać do miłości


Większość społeczeństwa, która wyżej ceni ślub kościelny niż kontakt cywilny, ma świadomość, że tylko przysięga małżeńska, jaką proponuje Kościół katolicki, respektuje wielką miłość narzeczonych – mówi psycholog i duszpasterz ks. Marek Dziewiecki, który odniósł się do badań CBOS dotyczących tego, że Polacy nadal chętnie zawierają śluby kościelne.


Ks. Dziewiecki powiedział, że najnowsze badania potwierdzają, że także w kulturze, która lekceważy małżeństwo i rodzinę, kpi z miłości, czystości, wierności i trwałych więzi, większość Polaków potrafi patrzeć na relację mężczyzna – kobieta w sposób realistyczny. To właśnie dlatego w sumie 55 proc. ankietowanych stawia na pierwszym miejscu ślub religijny, a tylko 9 proc. uważa, że ślub wyznaniowy nie ma większego znaczenia.



Ta druga grupa – jak mówi ks. Dziewiecki – to ludzie, dla których trwałe więzi – oparte na miłości i odpowiedzialności – nie mają większego znaczenia. Stwierdził, że człowiek, który potrafi realistycznie myśleć, wie, że prawo państwowe nie może nikogo zobowiązać do dobra, a tym bardziej do dobra największego, jakim dla człowieka jest miłość. Podkreślił przy tym, że prawo świeckie może jedynie zakazywać czynienia zła i karać za niektóre formy tegoż zła, jak na przykład za przemoc czy kradzież. Dodał, że prawo świeckie nie ukarze natomiast nikogo za zdradę małżeńską czy za wycofanie miłości.

- Ta większość społeczeństwa, która wyżej ceni ślub kościelny niż kontrakt cywilny czy więź opartą na prywatnym słowie, ma świadomość, że tylko przysięga małżeńska, jaką proponuje Kościół katolicki, respektuje wielką miłość narzeczonych, jeśli rzeczywiście chcą oni przysięgać sobie miłość wierną, nieodwołalną, wyłączną, w dobrej i złej doli, aż do śmierci. Żadna inna religia takiej wiernej i nieodwołalnej miłości nie proponuje. A „ślub” cywilny nawet nie wspomina o miłości – powiedział ks. Dziewiecki.

Ks. Dziewieckiego śmieszą wypowiedzi komentatorów, iż ślub religijny mniej interesuje „ludzi niezaangażowanych religijnie, mieszkańców dużych aglomeracji, młodych, dobrze wykształconych i sytuowanych”.

- To tak, jakby twierdzić, że badania „dowodzą”, iż na choroby serce rzadziej zapadają ci, którzy się rzadko golą. Jedne z badań kilka lat temu przyniosły takie właśnie rezultaty. Jednak dopiero uważni interpretatorzy odkryli, że nie ma związku między częstotliwością golenia się a chorobami serca. Jest natomiast związek między częstotliwością golenia się a rodzajem wykonywanej pracy zawodowej i trybem życia danej osoby. I właśnie to rodzaj pracy oraz tryb życia mają związek ze stanem zdrowia danej osoby.

Podobnie w badaniach na temat przekonań co do rodzaju ślubu, najbardziej obojętni są ci, którzy najmniejszą wagę przywiązują do relacji mężczyzna-kobieta i którzy nie są zdolni do miłości nieodwołalnej. To, że takich ludzi więcej jest w dużych miastach, w młodszym wieku czy wśród tych, którzy mają dobrą sytuację materialną, nie świadczy o tym, że miłości małżeńskiej nie da się pogodzić z mieszkaniem w dużym mieście, ze zdobyciem wyższego wykształcenie lub dobrą sytuacją materialną. Fakt ten świadczy natomiast o tym, że obecnie duże aglomeracje nie sprzyjają pogłębionym relacjom mężczyzna-kobieta, podobnie jak dorastaniu do miłości nie sprzyja wyższe wykształcenie, jeśli jest ono połączone z niższym wychowaniem czy z postawieniem na pierwszym miejscu dobrobytu materialnego – powiedział psycholog.

KAI
luk

http://www.pch24.pl

Źródło: http://marucha.wordpress.com/2013/03/17/ks-dziewiecki-panstwo-nie-moze-zobowiazywac-do-milosci/

poniedziałek, 15 kwietnia 2013

Okultyzm zagraża naszym dzieciom

Z początkiem lutego ks. dr Marek Wasąg, katecheta Zespołu Szkół w Myczkowie, na prośbę dyrektora placówki wygłosił dla rodziców wykład o zagrożeniach duchowych, z którymi mogą spotkać się ich dzieci. Ponad miesiąc później na łamach „Gazecie Wyborczej, a później w innych mediach pojawiły się artykuły wyśmiewające wykład. GW ponoć została o nim powiadomiona przez „oburzonego mieszkańca powiatu leskiego, ojca dwójki dzieci”.
Okultyzm zagraża naszym dzieciom
Jak doszło do wygłoszenia przez Księdza wykładu dla rodziców w Zespole Szkół w Myczkowie?
Pani Dyrektor wyszła z inicjatywą, żebym opowiedział rodzicom o zagrożeniach duchowych. Chętnie ten temat podjąłem, bo mam świadomość, że istotnie temat, który został zaproponowany, jest bardzo aktualny i potrzebny zwłaszcza rodzicom. Chodzi o ich świadomość, z jakimi zagrożeniami spotykają się ich dzieci.



Czy z perspektywy czasu zmieniłby Ksiądz cokolwiek w treści wykładu?

Oczywiście, niczego bym nie zmienił.

Czy wygłoszone przez Księdza tezy odnośnie zabawek, filmów animowanych czy książek były własnymi przemyśleniami, czy też odnosiły się do oficjalnego stanowiska Kościoła?

Kościół nie wypowiada się w takich szczegółach. Nie ma jakiegoś oficjalnego nauczania Kościoła na temat podejrzanych zabawek, natomiast Katechizm Kościoła Katolickiego mówi o różnych zagrożeniach, jakimi są horoskopy, wizyty u wróżki czy magia (KKK 2115-2117). Biorąc pod uwagę to nauczanie, należy przypuszczać, że wszystko, co ma jakikolwiek związek z okultyzmem może być niebezpieczne, a na pewno praktyki takie są sprzeczne z nauczaniem Kościoła. Św. Paweł przypomina: „unikajcie wszystkiego, co ma chociażby pozór zła” (1 Tes 5,22).

Jeżeli w świecie bajek widzimy obecność symboliki okultystycznej czy magicznej, to możemy mieć wiele wątpliwości co do dobrych owoców oglądania takich bajek w przyszłości. Trzeba dodać, że niekoniecznie każde zetknięcie się z wróżką prowadzi do tego, że trzeba udać się do egzorcysty, by prosić o modlitwę o uwolnienie. Moim zadaniem jest przestrzegać, że jest takie niebezpieczeństwo, że jest takie zagrożenie. Jeśli dotykamy brudu, to się możemy pobrudzić.

Warto również zaznaczyć, że był to wykład nieobowiązkowy.
To było w ramach wywiadówki, ale oczywiście nikt nikogo nie zmuszał do uczestnictwa. Każdy jest człowiekiem, a więc istotą wolną, i może wybierać. Później poprosiłem jeszcze o ewentualne pytania w kwestii wyjaśnienia wątpliwości, jeśliby ktoś takowe miał. Nie było zastrzeżeń do przedstawionej przeze mnie treści wykładu.

Z jakim odbiorem się on spotkał?
U tych, którzy byli, wydaje mi się, że w zdecydowanej większości pozytywnym, natomiast jak się później okazało, znalazł się kontestator, choć niejawny. Dodać trzeba, że wykład był wygłoszony miesiąc temu, a cała nagonka rozpoczęła się znacznie później.

Czy ów „ojciec dwojga dzieci z powiatu leskiego”, który zbulwersowany po obejrzeniu na szkolnej stronie internetowe filmu z wykładu doniósł o tym „Gazecie Wyborczej”, próbował się z Księdzem skontaktować?

Nie, nie próbował.

Co by Ksiądz temu ojcu oraz „grupie rodziców, którzy są również zbulwersowani” – według Gazety Wyborczej – chciał przekazać?

Przede wszystkim to, że się za nich modlę. To, co miałem do przekazania, przekazałem w swoim wykładzie. W tym wypadku odgrywa rolę dobra wola człowieka, to czy te treści chce przyjąć, czy odrzucić. Na tym polega nasza wolność, że możemy Boga odrzucić, a co dopiero nauczanie księdza. Pan Jezus nakazał nam się modlić, więc ja się modlę za naszych wrogów i prześladowców, tych, którzy nam źle życzą.

Czy teraz, z perspektywy czasu, gdy zrobiono wokół sprawy niesłychaną nagonkę medialną, gdy pod artykułami zamieszczane są setki komentarzy, z których prawie wszystkie wyrażają wrogość czy to wobec Kościoła, czy personalnie wobec Księdza, wygłosiłby Ksiądz ten wykład?

Oczywiście tak! Nagonka jest bardzo zintensyfikowana. Odnoszę wrażenie, że celem mediów głównego nurtu jest próba przestraszenia katolików, żeby już nikt więcej nie odważył się podnieść głosu w takich zasadniczych sprawach dla życia ludzkiego, dla zbawienia. Chcą zamknąć usta szczególnie księżom, katechetom, wychowawcom, nauczycielom.
Nie dajmy się zastraszyć. Był już system, który ludzi zastraszał. Obecny system jest podobny. Cały kierunek działania liberalno-lewicowych mediów idzie w stronę zastraszenia i ośmieszenia. To są te mechanizmy. Jeśli ktoś staje się niewygodny, to należy go zastraszyć, jak się nie boi, to ośmieszyć. „Szydzą ze mnie wszyscy, którzy na mnie patrzą” – mówi psalm mesjański (Ps 22), ale Pan Jezus nie dał się sprowokować, ani zastraszyć. I dzisiaj udziela mocy tym, których powołuje do głoszenia prawdy. Przy okazji dziękuję ludziom, którzy się za mnie modlili w tym czasie i za świadectwo wsparcia i solidarności. Chyba nigdy wcześniej w życiu nie doświadczyłem tak wielkiej mocy modlitwy, jak właśnie w tych dniach. I to jest pierwszy Boży owoc tej nagonki medialnej.

Co jest w dzisiejszym czasie największym zagrożeniem dla dzieci w Polsce w kwestii duchowej?

Myślę, że kryzys rodziny. Rodzina w wielu wypadkach przestała być szkołą formacji, miejscem doświadczania miłości i poczucia bezpieczeństwa. Rodzina się zsekularyzowała i jest niewydolna duchowo. Za to pojawili się postmodernistyczni formatorzy – Przystanek Woodstock chociażby. Znana jest wypowiedź Mansona, satanistycznego muzyka, po incydencie mającym miejsce w Rzymie, kiedy młodociani po jego koncercie zabili siostrę zakonną. Powiedział wtedy: Jeśli rodzice nie mają czasu wychowywać swoich dzieci, ja je wychowam. Rodzice często nie mają czasu dla dzieci, dlatego przejmują je inni „wychowawcy”.
Zdaję sobie sprawę, że mamy w naszym społeczeństwie osoby wierzące i niewierzące, więc abstrahuję od wartości ewangelicznych, ale są przecież pewne uniwersalne normy, które obowiązują każdego człowieka. Słowo Boże mówi: „Biada tym, którzy zło nazywają dobrem, a dobro złem, którzy zamieniają ciemności na światło, a światło na ciemności, którzy przemieniają gorycz na słodycz, a słodycz na gorycz!” (Iz, 4,20).
Niestety, manipulacja edukacyjna w zakamuflowany sposób rozkłada świat wartości. Widzimy to na przykładzie jednego z podręczników do szkoły podstawowej, w którym znajdziemy kilka z rzędu tematów dotyczących wróżbiarstwa. Zdarza się, że w niektórych szkołach można alternatywnie do WF-u wybrać zajęcia z jogi. A propos jogi, to poświęcony jej jest najnowszy numer miesięcznika „Egzorcysta”, którego lekturę polecam!

O wielu zagrożeniach, które czyhają na dzieci, wspomniał Ksiądz podczas wspomnianego wykładu. Na co szczególnie chciałby Ksiądz uczulić Czytelników?

Na słuchanie słowa Bożego. To jest klucz do pogłębienia wiary. Społeczeństwo daje się manipulować dlatego, że słucha bluźnierstw, słów pogardy, cynizmu, kłamstwa. Dlatego jeżeli nadstawiamy uszu na kłamstwo, to będziemy żyli w zakłamaniu. W myśl zasady: „powiedz kogo słuchasz, co czytasz, a ja ci powiem, kim jesteś”. Jeśli słuchamy słowa Bożego, to słowo to nas wyzwala i prowadzi do prawdziwej wolności. Słowo też rodzi wiarę w człowieku. Jeśli nie będziemy słuchać słowa Bożego, nie będziemy mieli wiary w sobie. Natomiast będziemy mieć wiarę we wszystko, bo jak nie wierzy się w Boga, wtedy wierzy się we wszystko. Natura ludzka nie znosi pustki. Dla mnie to jest najbardziej przykre, że ludzie wierzą w coraz większe głupoty, natomiast nie wierzą słowu Boga. Już nie mówię, by wierzyli w to, co mówi katecheta na wykładzie. To jest sprawa przyjęcia, bądź nie przyjęcia przez daną osobę tych informacji. Natomiast kwestia słuchania słowa Bożego to sprawa zbawienia lub potępienia! Słowo Boże czyni nas wolnymi i mocnymi, bo ono nas też oczyszcza, stawia nas w prawdzie.

W Roku Wiary chciałbym zaznaczyć, że wiara rodzi się ze słuchania, a tym co się słucha, powinno być słowo Chrystusa (por. Rz 10,17). Przykre jest, że wielu ludzi, którzy chodzą do kościoła, są katolikami, jest jednocześnie zupełnie bezkrytycznych w korzystaniu mainstreamowych mediów. Nie ma zaś w nich głodu słuchania głosu Kościoła czy kościelnych pism, których na rynku nie brakuje. Tu także chodzi o kwestię naszego wolnego wyboru. To pokazuje, że absolutnie nie wolno się zniechęcać, trzeba głosić Ewangelię, pokazywać ludziom nadzieję, wskazywać na miłosierdzie Boże. Jeżeli żyjemy w łasce uświęcającej, jeżeli ufamy w Boże miłosierdzie, to żadne zło wewnętrznie nas nie dotyka. Jesteśmy przez Boga chronieni. „Jeżeli Bóg z nami, któż przeciwko nam?” (Rz 8,31). Ostatecznie dobro zawsze zwycięża zło, a prawda jest skazana na sukces.
Bóg zapłać za rozmowę!
Rozmawiał Kajetan Rajski
Z treścią wykładu można zapoznać się tutaj:
 http://www.pch24.pl/