czwartek, 14 lutego 2013

Zabijanie staruszków jednym z praw człowieka – według Nowickiej. Według Owsiaka – pomoc starszym w cierpieniach


- Eutanazja jest jednym z, ja bym powiedziała powinna być jednym z praw ludzi, ludzie powinni mieć możliwość zadecydowania o końcu swojego życia i nie ma powodu żeby zmuszać ludzi do tego żeby dogorywali cierpiąc potwornie tylko dla jakiś powodów ideologicznych – oznajmiła, oczywiście z nieideologicznych powodów Wanda Nowicka w rozmowie z Moniką Olejnik.
A opinia ta oznacza, gdy przetłumaczyć ją z lewackiej nowomowy na nasze, że likwidowanie staruszków i chorych, często bez ich zgody (tak jest na przykład w Holandii), i pod milczącą, a niekiedy wcale nie milczącą, presją rodziny i lekarzy, powinno się stać prawem człowieka. Nie jest tylko jasne, dlaczego akurat wygoda lekarzy i rodziny ma być istotniejsza niż życie starców, ale lewica od dawna ma spore doświadczenie w wyjaśnianiu, dlaczego – w imię wyższych racji – można mordować słabszych.



Swoje przekonania Nowicka rozwija dalej i przekonuje, że „tak naprawdę liczy się jakość życia, tym się powinniśmy kierować”. – I ludzie dorośli powinni mieć tę możliwość i powinno u nas, wreszcie powinna zacząć być normalna dyskusja tak jak w innych krajach, przecież eutanazja już w wielu krajach jest dopuszczalna, bądź różne jej formy – dodaje, jakby nie zauważając, że pierwszym krajem, w którym wprowadzono eutanazję były hitlerowskie Niemcy. Jeśli Wanda Nowicka chce z nich brać przykład, to serdecznie gratuluję wzorców.
całość:  Fronda.pl

Owsiak: Płacę regularne podatki, rzadko korzystam z lekarzy, nie nadwyrężam budżetu państwa. Z publicznej służby zdrowia korzystam tylko w przypadku operacji – mówi w dziennik.pl Jerzy Owsiak.

Ale to na palcach jednej ręki można policzyć, bo mam dodatkowe ubezpieczenie – zastrzega. – Nie jestem drogim klientem dla tego państwa. A moja emerytura to są pieniądze poniżej godności – uważa.

Założyciel fundacji WOŚP zdradza, że “boi się zniedołężnienia”. – A najbardziej dysfunkcji, o których człowiek nie wie, jak demencja, alzheimer. Te choroby dotykają nie tylko seniora, ale wszystkie osoby, które żyją w jego otoczeniu, często wręcz degradują całe rodziny – zaznacza.

Twierdzi, że “w takich momentach pojawia się ostrożnie podejmowany u nas temat eutanazji”. – Ja bym się nie bał rozpocząć dyskusji na ten temat. Osobiście dopuszczam taki sposób pomocy, bo ja to tak rozumiem – eutanazja to dla mnie pomoc starszym w cierpieniach – kończy Owsiak.

mp, dziennik.pl

za: http://gloria.tv/?media=380165

środa, 13 lutego 2013

Pokemony i Witch, czyli przedszkole okultyzmu




Artykuł poświęcamy wszystkim  rodzicom jak i jednemu panu. u którego osobiście gościł ks. Adam w domu a który na słowa księdza, że jeśli chce może mu poświecić wodę – uniknął tego jak “diabeł święconej wody”, bo jej nie potrzebował ….



“Z jaką tematyką zostały zaznajomione dziewczynki w wieku 7-12 lat? „Horoskop, grafologia, szklana kula, magia świec, spirytyzm, wróżenie z fusów, energia, joga, Halloween, szamani voodoo, sabat czarownic, Nostradamus, sennik, przesądy, magiczne słowo: OM, OMEN, druidzi – celtyccy magowie, żywioły, wróżenie z run, prana, zaklęcia, numerologia, chiromancja, amulet, talizman, alchemia, feng shui, jing-jang, grimoire – księga zaklęć (zawiera skrótową wiedzę astrologiczną, listy aniołów i demonów, zbiory zaklęć, wskazówki do wyrabiania talizmanów i przywoływania bytów duchowywch i eterycznych), różdżka, szósty zmysł, pasjans, tarot, mandala, kryształy, telepatia, kadzidełka, oko Horusa, hektogram, runy wikingów, wyrocznia, kościana wyrocznia, tatuaż, kropla astralna, biała i czarna magia, totem, magiczne kamienie, astrologia, wahadełko, zaklinanie, medium, czakram” – wylicza Więczkowska, a mnie włos jeży się na głowie. Z pewnością nie chciałabym, aby moja 9-letnia siostrzyczka, a kiedyś pewnie kilkuletnia córeczka zaśmiecała sobie głowę takimi rzeczami”

Czy małe, niewinne dzieci mogą zostać opętane przez złego ducha? Wiele hollywodzkich produkcji, tak przerażająco strasznych, że aż żenujących, miało za głównego bohatera dziecko zawładnięte przez czarne moce (wystarczy wymienić choćby takie tytuły, jak „Dziecko szatana”, „Dziecko Rosemary” czy „Omen”). Jednak opętania wśród dzieci to nie tylko kinowa fikcja, ale niezwykle niebezpieczna rzeczywistość, o czym przekonujemy się podczas lektury ostatniego magazynu miesięcznika „Egzorcysta”.

„Zanim zostałem egzorcystą, zastanawiałem się, czy to możliwe, by małe, niewinne dzieci mogły być opętane przez złego ducha. Nie mieściło mi się to jednak w głowie i zepchnąłem to moje pytanie w niepamięć. Problem wrócił gdy już jako egzorcysta spotkałem osobiście małe dziecko, przez które mówił do mnie szatan” – pisze ks. Michał Olszewski SCJ.

Egzorcysta podaje kilka takich przypadków, z jakimi zetknął się w czasie swojej posługi. „Kiedyś przyszła do mnie kobieta ze swoim dzieckiem, które od pierwszego roku życia mówiło biegle po angielsku i włosku. W dodatku umiało modlić się na różańcu. Rzecz zupełnie niewytłumaczalna. Wpadało też w późniejszych latach w wielką agresję. Okazało się, że jest zniewolone. Usłyszałem od zrozpaczonej kobiety: Proszę księdza, to konsekwencja moich grzechów”.

Ks. Olszewski spotkał się także z chłopcem poczętym podczas rytualnego gwałtu w sekcie satanistycznej, który od momentu poczęcia został oddany złemu duchowi przez członków sekty. „Chłopczyk ten do dzisiaj jest w bardzo ciężkim stanie” – pisze kapłan. Jeszcze innym razem duchowny zetknął się z chłopcem dręczonym napadami agresji oraz wizjami postaci wychodzących z obrazów wiszących na ścianie. Wielu psychiatrów, którzy go badali, nie dopatrzyło się oznak choroby psychicznej. Kiedy jednak pojawiła się awersja do rzeczy świętych, ks. Olszewski wiedział już, że ma do czynienia z problemem demonicznym.

Jak to możliwe, że małe, nieświadome i niczemu niewinne dziecko, zostaje opętane przez złego ducha? Przyczyn może być wiele, przede wszystkim jednak, nie należy bagatelizować tych, na pozór niewinnych, o których wielu przekonuje, że to tylko „zabawa”. Niestety, jak przekonują autorzy magazynu „Egzorcysta”, powołujący się autentyczne przypadki, szatan nie wie, co to niewinna zabawa. I z pewnością nie omieszka jej nie wykorzystać.

Przyznam szczerze, że kiedy pojawia się wątek pism czy bajek dla dzieci, zawierających treści magiczne czy okultystyczne, a przez to niebezpieczne, włącza mi się czerwona lampka i pewien dystans. Przecież bajkowi bohaterowie nie mogą wyrządzić dziecku krzywdy. Okazuje się jednak, że mogą je nauczyć wielu bardzo złych rzeczy.

„Witch”, czyli lekcja okultyzmu dla 7-letnich czarodziejek

Małgorzata Więczkowska bierze na tapetę popularny wśród małych dziewczynek (7-12 lat) magazyn „Witch”. Co, prócz niewinnych komiksów i historyjek znajdą tam kilkuletnie czarodziejki? Gadżety, które są rekwizytami niezbędnymi do… zabaw w czary. „I tak znajdziemy np. wahadełko, szklaną kulę, chińskie monety szczęścia, runy, karty tarota i inne przedmioty służące do wróżenia czy też mające zabezpieczyć przed różnymi złymi wpływami, jak amulety i talizmany” – wylicza Więczkowska. Co więcej, do jednego z numerów „Witch” zostało dołączone tzw. oko Horusa, które redakcja pisma zaprezentowała jako „amulet, chroniący przed zawiścią i niechcęcią innych”, a który ułatwia dostrzeganie dziejących się wokół rzeczy. Tymczasem, jak przypomina Więczkowska, oko Horusa to bardzo niebezpieczny symbol używany współcześnie przez satanistów, który odnosi się bezpośrednio do Lucyfera. „Samo oko jest na wpół zamknięte, co wskazuje na to, że choć czasami wydaje nam się, iż Szatan nie obserwuje, to w rzeczywistości jest inaczej. Poniżej oka zauważymy łzę, ponieważ Szatan płacze nad tymi, którzy są poza jego wpływem” – czytamy w magazynie „Egzorcysta”.

„Witch” jest wydawane od 2002 roku. W tym czasie ukazało się 200. numerów pisma dla małych czarodziejek. Z jaką tematyką zostały zaznajomione dziewczynki w wieku 7-12 lat? „Horoskop, grafologia, szklana kula, magia świec, spirytyzm, wróżenie z fusów, energia, joga, Halloween, szamani voodoo, sabat czarownic, Nostradamus, sennik, przesądy, magiczne słowo: OM, OMEN, druidzi – celtyccy magowie, żywioły, wróżenie z run, prana, zaklęcia, numerologia, chiromancja, amulet, talizman, alchemia, feng shui, jing-jang, grimoire – księga zaklęć (zawiera skrótową wiedzę astrologiczną, listy aniołów i demonów, zbiory zaklęć, wskazówki do wyrabiania talizmanów i przywoływania bytów duchowywch i eterycznych), różdżka, szósty zmysł, pasjans, tarot, mandala, kryształy, telepatia, kadzidełka, oko Horusa, hektogram, runy wikingów, wyrocznia, kościana wyrocznia, tatuaż, kropla astralna, biała i czarna magia, totem, magiczne kamienie, astrologia, wahadełko, zaklinanie, medium, czakram” – wylicza Więczkowska, a mnie włos jeży się na głowie. Z pewnością nie chciałabym, aby moja 9-letnia siostrzyczka, a kiedyś pewnie kilkuletnia córeczka zaśmiecała sobie głowę takimi rzeczami.

„Babyligth”, czyli okultyzm dla dzieci

Najgorsze w tym wszystkim jest to, że autorzy pism typu „Witch”, którzy zbijają kasę na nieświadomych zagrożenia dzieciakach (i często ich rodzicach) działają z premedytacją i podstępnym planem. To nie jest tylko serwowanie dzieciakom niewinnej rozrywki. Świat magii i okultyzmu ma swoją wersję dla najmłodszych, przystępną i atrakcyjną, która systematycznie wprowadza je w niebiezpieczną duchowo przestrzeń. „Do oswajania dzieci i młodzieży z treściami okultystycznymi, a także powolnego „wsączania” symboli i treści magicznych w ich świadomość, wykorzystywane są sprawdzone metody manipulacji” – pisze ks. dr Andrzej Wołpiuk i wylicza m.in. metodę autorytetu, taktykę małych kroków („metodę salami”), przeniesienie uczuć czy blokowanie mechanizmów obronnych.

 Jego zdaniem, młodzi ludzie, często jeszcze dzieci, każdego dnia są wręcz bombardowane treściami, zawierającymi wątki okultysyczne i demoniczne. Ks. dr Wołpiuk wymienia tutaj gry kompterowe, planszowe i karciane (tzw. RPG), „Pokemony”, wspomniane wyżej „Witch”, sagę „Zmierzch”, seriale „Czysta Krew”, „Pamiętniki Wampirów”, „Buffy”, „Czarodziejki”, „Sabrina, nastoletnia czarownica” czy (nie)sławną sagę o Harry’m Potterze. O tym, że lektura przygód czarodzieja w sympatycznych okularach to nie przelewki przekonuje ks. dr Wiesław Jankowski, egzorcysta w Archidiecezji Szczecińko-Kamieńskiej (pomocniczo także w Archidiecezji Warszawskiej). „Pamiętam osobę, która pewnie sama była zdziwiona, dlaczego kropla wody święconej, jaka spadła na nią z kropidła – gdy rozpoczął się obrzęd egzorcyzmu – okazała się tak ciężka, że niemal wgniotła ją do wnętrza dużego, solidnego fotela, na którym akurat siedziała. Oprócz z pewnością niesatysfakcjonujących relacji w jej rodzinie, nie potrafię do dziś wskazać innej przyczyny jej przykrych dręczeń niż lektura wszystkich tomów „Harry’ego Pottera” – stwierdził ks. Jankowski w rozmowie z miesięcznikiem „Ezgorcysta”.

O podobnych problemach pisał w swojej przedostatniej książce „Zmanipuluję cię, kochanie” Robert Tekieli. Dziennikarz i publicysta, redaktor strony newage.info.pl wyliczał nie tylko przypadki dosłownie opętanych potteromanią, ale także opisywał przedszkola i szkoły, w których stosuje się pedagogikę steinerowską czy waldorfską. „Moje dziecko, jeśli lekko uderzy się w stół ołówkiem, natychmiast wstaje, kołysze się, podnosi ręce do góry i opowiada, że teraz jest księżycem lub gwiazdą. Dzieci oddalają się od nas i zamykają się w sobie. Ukochany dotychczas braciszek stał się znienawidzony. Pojawiły się nawet groźby, że zostanie zabity. I to mówi kilkuletnie dziecko poddane wychowaniu steinerowskiemu” – mówiła matka dziecka uczęszczającego do przedszkola numer 1 w Luboniu, w którym – jak przypomina Tekieli – zatwierdzono program wychowawczy oparty na elementach pedagogiki steinerowskiej.

 Przedszkole okultyzmu

Inna matka chłopca, uczęszczającego do tego samego przedszkola, wspominała: „Mój syn przez trzy dni udaje czasem psa lub kota. Szczeka i miauczy, i chodzi na smyczy”. Dzieci słuchały opowieści o potworach, które zionęły trucizną zabijającą całą ludzkość. „Bajkom” towarzyszyło palenie świec i kadzidełek. Co więcej, dzieci uczyły się, jak podkreślał Tekieli, że w grudniu zamiast świąt Bożego Narodzenia będzie Okres Światłości, a także bawiły lalkami… bez oczu.

Ks. Olszewski, który w swojej posłudze spotkał się z opętanymi dziećmi podkreśla, że uwalnianie ich z mocy złego ducha jest niezwykle trudne. „Nie mają one bowiem świadomości problemu i nie mogą podjąć decyzji o walce duchowej. Do momentu choć minimalnej świadomości grzechu nie uczestniczą one bezpośrednio w normalnych duchowych zmaganiach dnia codziennego. Jak więc im pomóc?” – zastanawia się kapłan i przypomina biblijną historię opętania młodzieńca (Mk 9,14-29).

Zdaniem ks. Olszewskiego, który jest przekonany, że często zniewolenie dziecka jest konsekwencją grzechów rodziców, trzeba takie dziecko przyprowadzić do Jezusa, oddać Bogu w akcie zawierzenia, a następnie udać się po pomoc do egzorcysty. „Potrzeba też wielkiej wiary, cierpliwości i wytrwałości na drodze uwalniania dziecka, gdyż jak mówi nam Jezus, ten rodzaj duchów można wyrzucić tylko modlitwą i postem” – podkreśla ks. Olszewski. Z kolei, ks. dr Wiesław Jankowski jest przekonany, że jednym z najskuteczniejszych sposobów ochrony dziecka przed działaniam Złego jest wzrastanie w kochającej się rodzinie, w „środowisku nasyconym Tajemnicą Rodzicielstwa Bożego”. „Potrzeba tylko, aby małżonkowie jako rodzice odnosili się do siebie i do dzieci językiem miłosierdzia, bo wtedy Boża tajemnica zyskuje wymiar sakramentalny, widzialny, dostrzegalny dla dziecka” – konstatuje ks. Jankowski.

Pamiętam, jak w jednym z poprzednich numerów magazynu „Egozrcysta” Grzegorz Górny pisał o prostym, choć trochę zapomnianym, geście czynienia dzieciom znaku krzyża na czołach, a który jest niezwykle skuteczną „barierą ochronną”. Rodzicom szczerze polecam przypomnienie sobie o tym geście. A najpierw przejrzenie tornistrów i półek z książkami swoich pociech…

http://www.fronda.pl/a/pokemony-i-witch-czyli-przedszkole-okultyzmu,25032.html

wtorek, 12 lutego 2013

Najpierw drony, potem inwazja Obcych

Program wprowadzania do powszechnego użytku broni masowego rażenia w postaci tzw. „dronów”, czyli zdalnie sterowanych samolotów bezzałogowych, jest realizowany w sposób dyskretny, ale systematyczny. Jest to jedno z najpowazniejszych zagrożeń jakie stoi przed ludzkością – niewielka grupa psychopatów jest w stanie terroryzować całe kraje ze swoich baz, siedząc wygodnie na fotelach, strzelając do ludzi jak do kaczek.
Pomijając, że zabójstwa z dronów są powszechne w takich krajach jak Pakistan, Afganistan czy Irak, także prowodawstwo w USA już legalizuje użycie tych broni. Pod koniec grudnia 2012 r. Collen MacMahon, sędzia federalny z sądu na Manhattanie uznała, że Departament Stanu nie musi się tłumaczyć z zabójstwa obywatela amerykańskiego za pomocą właśnie takiej broni.
Chodziło o zabójstwo z premedytacją rzekomego terrorysty Anwara-Al-Awlaki. Sprawa została założona przez dwóch dziennikarzy New York Times’a, którzy na bazie prawa do wolnego dostępu do informacji, tzw FOIA, żądali od rządu amerykańskiego przedstawienia memorandum legalizujące tego typu zabójstwo. Zarówno prawnicy New York Timesa, jak i organizacja ACLU (American Civil Liberties Union) będą składać apelację oraz zakładać kolejne pozwy w jeszcze szerszym zakresie.
Na podst: Secrecy of Memo on Drone Killing Is Upheld



Jak się okazuje, światowe elity nie chcą zakończyć na samolotach bezzałogowych. Pełna kontrola ma dotyczyć także przestrzeni kosmicznej. Przypomnę artykuł na ten temat, któy kiedyś zamieściłem na poprzednim moim blogu monitorpolski.worpress.com

Werner von Braun ostrzegał

9 maja 2001 r. w National Press Club w Waszyngtonie – prestiżowym klubie amerykańskich dziennikarzy, odbyła się konferencja prasowa z osobami uczestniczącymi w tzw. Disclosure Project (Projekt Ujawnienie. Jest to nie dochodowa organizacja skupiająca ponad 500 osób wywodzących się z środowisk rządowych, wojskowych i wywiadu amerykańskiego.

Celem jej działalności było i nadal jest ujawnienie prawdy o UFO, przedstawicielami obcych cywilizacji, którzy odwiedzili Ziemię i ich technologiach. Uważają oni, że rządy z premedytacją nie ujawniają prawdy, po to by wykorzystać dla siebie przechwycone technologie. Długie nagranie zostało przetłumaczone na język polski (poniżej linki do 12 części). Osobom, które go nie znają polecam obejrzenie w całości, tu chciałbym tylko zwrócić uwagę na wystąpienie Carol Rosin, która w 1974 roku miała okazję przeprowadzić serię rozmów z projektantem V2, a następnie współtwórcą amerykańskiego programu kosmicznego, Wernerem Von Braunem.

Według niej, były nazista uważał że należy za wszelką cenę powstrzymać proces uzbrajania przestrzeni kosmicznej. Już wtedy Von Braun wiedział, że opinia publiczna będzie manipulowana w taki sposób, aby znalazły się olbrzymie środki na realizację tego projektu. Tworzone miały być fałszywe zagrożenia, takie jak ze strony ZSRR, następnie terroryzm, w dalszej kolejności wrogie kraje trzeciego świata. Potem zagrożeniem mają się stać asteroidy. Ostatnią “kartą” ma jednak być inwazja Obcych. Mogło by to uchodzić za czyjąś nieszkodliwą paranoję, gdyby nie by to sam Werner Von Braun.

Pamiętajmy, że 4 miesiące po tej konferencji doszło do zamachu na WTC, widzimy już, że kolejne sztuczne zagrożenie, o którym mówił Von Braun realizuje się w chwili obecnej. Rosin poświęciła się sprawie, jeździła do takich krajów jak Chiny czy ZSRR, gdzie miała okazję rozmawiać z przedstawicielami władz państwowych – okazało się, że nic nikomu nie grozi.

Można sądzić, że Von Braun pod koniec życia zauważył ku czemu zmierza program “podboju Kosmosu”, że faktycznym celem będzie stworzenie sieci satelitów uzbrojonych w lasery, masery i wszystko co można sobie wymarzyć, po to by móc likwidować w zarodku wszelkie źródła opozycji wobec rządu światowego. Tyrani, zanim nas wymordują, muszą mieć pewność, że sami są bezkarni. Carol Rosin występuje w części 9 i 10.




Disclosure Project – strona internetowa: http://www.disclosureproject.org/

Źródło: http://www.monitor-polski.pl/najpierw-drony-potem-inwazja-obcych/

poniedziałek, 11 lutego 2013

Kim są członkowie 13 rodów Illuminati?

Stanowią ukrytą elitę sprawującą kontrolę nad Stanami Zjednoczonymi. USA są ich narzędziem, za pośrednictwem którego dbają o to aby krok po kroku cały świat legł u ich stóp. Kim są tajemniczy Iluminaci?

Nawet zwykły jednodolarowy banknot kryje w sobie więcej tajemnic niż byśmy mogli przypuszczać. Na tym niewielkim skrawku papieru umieszczono ogromną liczbę okultystycznych symboli mających rzekomo ostatecznie wyjawić cel jaki stoi przez rządzącymi Stanami Zjednoczonymi elitami. Szczególnie jeden symbol pełni ogromnie ważną funkcję. Jest nim rzecz jasna piramida znajdująca się na rewersie banknotu. Jej czubek jest oddzielony od podstawy, u szczytu promienieje wszechwidzące oko. Dolna część piramidy składa się z 13 poziomów. Dlaczego 13? Między innymi dlatego, że dokładnie tyle głównych rodów wchodzi w skład tajemniczego zakonu Illuminatów. W ich skład wchodzić mają między innymi takie rodziny jak Rockefellerowie, Rotschildowie, DuPontowie, Kennedy czy Onasiss. Ich liczba nie jest przypadkowa, ma ona nawiązywać do wybranych przez Boga 12 plemion Izraela, lecz w szatański sposób wypaczać to przymierze poprzez powołanie do istnienia tych trzynastu wielkich rodów:


1. Astor

2. Bundy

3. Collins

4. DuPont

5. Freeman

6. Kennedy

7. Li

8. Onasiss

9. Reynolds

10. Rockefeller

11. Rotschild

12. Russell

13. Van Duyn

Na prośbę jednego z czytelników bloga „Kod Władzy” zajmiemy się omówieniem rodziny Russellów. Ród ten w porównaniu z takimi klanami jak Kennedy, Rotschild czy Rockefeller może być nieco mniej znany, lecz jego rola jest ogromna.

Russellowie to dwunasty z wielkich rodów Illuminati, wielu noszących to nazwisko było wpływowymi członkami lóż masońskich i innych organizacji o charakterze ezoterycznym. Szczególnie ciekawa wydaje się jednak jednego z Russellów, którego historia wiąże się bezpośrednio z Towarzystwem Strażnica i Świadkami Jehowy. Ich założycielem był bowiem pastor szkocko-irlandzkiego pochodzenia Charles Taze Russell.

Przyszedł on na świat 16 lutego 1852 roku w Pittsburgu w stanie Pensylwania jako drugie dziecko w kupieckiej rodzinie prezbiterian. Wcześnie zaczął pracować w sklepie ojca znacznie przyczyniając się do rozwoju rodzinnego interesu. Bardziej jednak niż handel absorbowały go treści religijne. Dochodząc do wniosku, że chrześcijaństwo w takiej formie jaka istnieje nie spełnia jego oczekiwań zaczął on wspólnie z grupą znajomych wnikliwie badać Pismo Święte. W przeciągu lat odrzucił on wiele z dogmatów chrześcijaństwa, zaczął też głosić rychły powrót Chrystusa i zniszczenie pogańskich królestw.

Ważnym momentem stało się założenie przez niego w 1879 roku czasopisma „Strażnica Syjońska i Zwiastun Obecności Chrystusa” („Zion’s Watch Tower and Herald of the Christ’s Presence”), wkrótce też powołano stowarzyszenie o tej samej nazwie. Jego działalność zaowocowała stworzeniem ruchu, który pozyskał ogromne ilości wiernych na całym świecie a sam Russell dążył do przetłumaczenia swoich publikacji na jak największą liczbę języków europejskich. Swoją działalność rozwijał przez całe życie doprowadzając do powołania wielkiego ruchu religijnego mającego swoje przedstawicielstwa na całym świecie.

Na czym miałby polegać związek Russella z Illuminatami?

Osoby zajmujące się tym zagadnieniem zwracają uwagę na symbolikę założonego przez Russella Towarzystwa Strażnica do złudzenia wręcz przypominającą tą stosowaną przez Iluminatów. Kilka lat po śmierci swojego założyciela członkowie Towarzystwa postawili obok jego nagrobka ponad dwumetrowy pomnik w kształcie piramidy. Motyw ten, kojarzony przede wszystkim ze wzorem zaczerpniętym z jednodolarowych banknotów, bardzo często pojawia się w symbolice masońskiej. Piramidę można znaleźć choćby na omawianej już na tym blogu drodze krzyżowej w pobliżu Żywca („Golgota Beskidu i masońskie symbole”). W przypadku upamiętnienia miejsca pochówku Russella nie mogło być przypadku, był on osobą wykształconą i zorientowaną w okultystycznej symbolice, musiał więc również wiedzieć co oznacza symbol piramidy. Jak wynika z materiałów podesłanych przez czytelnika tego bloga, nawet dziś publikacje Towarzystwa Strażnica zawierają ukrytą symbolikę i przesłanie mogące mieć związek z Iluminatami.

Jeśli chodzi o samego Russella to istnieje szereg poszlak mogących wskazywać, że obok religijnego reformatora mógł on posiadać także drugą, dokładnie skrywaną tożsamość. Przede wszystkim istnieją poszlaki wskazujące na fakt, że był on aktywnym, być może wysoko postawionym członkiem masonerii, zakonu różokrzyżowców, a nawet interesował się okultyzmem. Co więcej jego działalność i głoszone proroctwa, w których utrzymywał, że do upadku „pogańskich królestw” dojdzie w 1914 roku wieszczyły powstanie nowego porządku, który do złudzenia przypomina postulaty głoszone przez zwolenników NWO.

Należy przy tym zaznaczyć, że związki te mogą nie dotyczyć jedynie Charlesa Russella. Okazuje się bowiem, że jeśli mamy do czynienia z o wiele większą linią potężnych rodów kontrolujących światową politykę to obok niego muszą się znaleźć również inne, wpływowe osoby noszące to nazwisko. Autor strony TheWatcherfiles.com twierdzi, że poza C.T. Russellem można w historii znaleźć takie postacie jak choćby William Huntington Russell współzałożyciel zakonu Skull&Bones skupiającego najważniejsze i najbardziej wpływowe osobistości Ameryki, William H. Russell – współzałożyciel słynnego przedsiębiorstwa Pony Express czy George William Russel – twórca loży teozoficznej w Dublinie. Wszystkie te osoby łączy z pewnością zainteresowanie okultyzmem i podejrzenia o związki z masonerią. Czy można je jednak łączyć z powodu wspólnego nazwiska? Szkocko-irlandzkie nazwisko „Russell” jest jednak dość powszechne i teza jakoby praktycznie każda znana i wpływowa osoba je nosząca miała być związana z okultyzmem i być członkiem wielkiego satanistycznego rodu.

Trzynaście głównych rodzin Iluminatów stanowić ma ścisłą elitę wielkiego światowego spisku. Uważa się ich za satanistów, okultystów a nawet Reptillian. Ich ogromna władza i wpływy nie są bynajmniej przypadkowe – pochodzić mają one z wielkich machinacji i umiejętnego wykorzystania mechanizmów władzy. Bez względu na to czy wiedza ta ma okultystyczne pochodzenie czy też jest jedynie owocem umiejętnej politycznej gry i nieprzeciętnej inteligencji należy przyznać, że stanowią oni dziś główny obiekt badań i dociekań najprzeróżniejszych badaczy „teorii spiskowej” a wszystkie informacje i doniesienia na ich temat są wnikliwie analizowane. Najczęściej rzecz jasna słyszy się o dwóch, wydawać by się mogło, że najpotężniejszych rodach – Rotschildach i Rockefellerach, ale czy możemy mieć pewność, że pozostałe z wymienionych nie są przypadkiem potężniejsze? W przyszłości postaram się omówić również pozostałe rody z tej listy.

Autor: Victor Orwellsky
Źródło: Kod Władzy

BIBLIOGRAFIA

1. http://pastorrussell.blogspot.com/2008/08/great-pyramid-of-giza-product-of-true_30.html

2. http://pl.wikipedia.org/wiki/Charles_Taze_Russell

3. http://www.thewatcherfiles.com/bloodlines/

4. http://www.theforbiddenknowledge.com/greatseal/index.htm

Źródło: http://wolnemedia.net/polityka/kim-sa-czlonkowie-13-rodow-illuminati/