piątek, 25 stycznia 2013

Lucyferianizm w kulturze masowej


John Todd urodził się w 1950r. w Ohio (miejsce urodzenia do tej pory budzi wątpliwości). Były mason najwyższego stopnia, później pracował jako spiker, oraz wygłaszał przemówienia w licznych placówkach kulturalnych, znaczących  szkołach i kościołach. Jest to osoba o bardzo barwnym życiorysie, od przynależności do tajnych stowarzyszeń jako czarnoksiężnik, poprzez służbę w marynarce, nawrócenie, działalność duszpasterską, aż po zaginięcie i tajemniczą śmierć.



Todd w 1968r. został pastorem Kościoła Zielonoświątkowego, zaś w wieku 20 lat poślubił kobietę o imieniu Linda. Tego samego roku został aresztowany za wandalizm.

Przed zaginięciem, wyjawił on James’owi Outlaw’owi, pastorowi Kościoła Jezusa (Jesus Name Church), sekret, że podczas służby w marynarce wojennej, intensywnie uprawiał magię, zaś w młodości próbował dostać się do przemysłu pornograficznego, oraz, że chce ponownie zostać czarnoksiężnikiem. W 1973r. został inicjowany do zboru satanistycznego Kalifornii (w ponad 50 stanach działa około 8 000 zborów), jednak znowu wstąpił do ewangelickiego kościoła charyzmatycznego. Był wtedy żonaty z kobietą o imieniu Sharon Garver. Systematycznie uczęszczał na anty-okultystyczne wykłady w Cali w zachodniej Kaliforni.

Wykorzystał on ten fakt, aby po raz pierwszy się ujawnić. Todd wyznał, że jego prawdziwe nazwisko brzmi Lance Collins, a on urodził się w potężnej rodzinie czcicieli diabła i kultu czarownic, powiązanej z sektami Iluminatów. Jego matka, przez swoją działalność, od wielu lat targana była wyrzutami sumienia, co tłumaczyło by umieszczenie jej w zakładzie psychiatrycznym. Jego przybrana matka była kapłanką wszystkich czarownic w Kalifornii, a jego siostra została wybrana na kapłankę Ohio w wieku 13 lat. Collinsowie, oraz inne rodziny, byli potomkami szkockich druidów, którzy byli odpowiedzialni za przeniesienie magii do USA, współpracując z Iluminatami bawarskimi. Przypuszcza się, że John był pierwszym, który wystąpił z tych rodzin. Jego dziedziczny satanizm miał duże podobieństwo do czarnej magii Doreen Irvine, nawróconej na Chrześcijaństwo czarownicy (autorki książki “Byłam czarownicą“). (info o artykule przesłał Greenseeker – dziękuję)



CZYTAJ CAŁY ARTYKUŁ

Źródło: http://radtrap.wordpress.com/2012/04/11/lucyferianizm-w-kulturze-masowej/

czwartek, 24 stycznia 2013

Ks. Boniecki znów przeciw krzyżowi


W Sejmie nie powinien wisieć krzyż – powiedział na spotkaniu z cyklu „Kościół otwarty” ks. Adam Boniecki. Mimo zakazu prowincjała zakonu Marianów, duchowny na spotkaniu chętnie udzielał wywiadów.


– Jeśli komuś przeszkadza krzyż w takim miejscu, to nie powinien on tam wisieć. Nie można nikogo zmuszać, żeby na ten krzyż patrzył – powiedział „Gazecie Polskiej Codziennie” były naczelny „Tygodnika Powszechnego” [Sami nie wiemy, czy ks. Boniecki to bardziej ksiądz, czy rabin - admin]

Słowa te padły w kontekście akcji Janusza Palikota przeciwko obecności krzyża w Sejmie. Ks. Boniecki stwierdził, że nie chce, by w ten sposób obrzydzano krzyż.

Ksiądz wypowiedział te trudne do zrozumienia słowa po debacie na temat Kościoła otwartego i jego wrogów, w której oprócz ks. Bonieckiego uczestniczył dominikanin o. Maciej Zięba [O. Zięba to swego czasu członek polskiej gałęzi Komisji Trójstronnej. Co to jest ta Komisja, nie ma sensu przypominać. - admin]

– Spotykamy się ostatnio z silnymi atakami na Kościół otwarty – mówiła dziennikarka Ewa Kiedor, prowadząca spotkanie. Wskazywała postawę abp. Józefa Michalika i bp. Antoniego Dydycza. – Biskup Dydycz powiedział, że „Kościół otwarty jest martwy. Coś może umierać, a jednocześnie zatruwać innych” – cytowała.

Ks. Boniecki nie zawahał się skrytykować hierarchów. – Reprezentują ludzi wystraszonych i ich przekonania – powiedział. – Kościół zamknięty jest zalękniony, niepewny wiary – mówił ks. Boniecki.

– Zalękniony, że każde naruszenie tożsamości spowoduje rozsypanie się jej i zagubienie – dodał o. Zięba.

Zakaz wypowiedzi dla mediów został wydany księdzu Bonieckiemu przez zakon marianów w ubiegłym roku po wypowiedziach dotyczących obecności krzyża w Sejmie i w związku z obroną satanistycznych gestów Adama „Nergala” Darskiego. Podczas spotkania prócz dziennikarzy “Gazety Polskiej Codziennie” rozmowę z księdzem Bonieckim przeprowadziła również dziennikarka TVN24 Brygida Grysiak.

Źródło: niezalezna.pl
http://www.pch24.pl/

Zdaniem postępowych katolikówniarzy,  jacy zaglądają do gajówki, pozbycie się krzyża z przestrzeni publicznej to zapewne kolejny “genialny pomysł”, umacniający pozycję Kościoła oraz zyskujący mu rzesze nowych wiernych. 
Admin 



środa, 23 stycznia 2013

RPA: Sierociniec “zbyt biały” na dotacje


Działający w Pretorii sierociniec Jakaranda oznajmił, że nie może dłużej liczyć na dotację od dużych firm ponieważ większość (ok. 70 procent) ich podopiecznych stanowią białe dzieci.


“Dla nas każde dziecko jest dzieckiem. Nie dyskryminujemy nikogo” – powiedziała rzeczniczka sierocińca, Elzane van de Merwe, gazecie Beeld.

W domu dziecka Jakaranda przebywa 250 dzieci w wieku od 18 miesięcy do 18 lat. Jak mówi rzeczniczka, wszystkie one wymagają opieki niezależnie od rasy i płci i wszystkim jest ona w miarę możliwości zapewniana. Dodała, że nawet gdy Departament Handlu i i Przemysłu wycofał nowe kryteria BEE (ang. black economic empowerment) , ucierpiały na tym organizacje charytatywne i społeczne.

Punkty programowe BEE były przyznawane firmom, które spełniały kryteria dotując np. czarne sierocińce, czy inwestując w czarną społeczność. Sprawiło to, że firmy odcięły się od dotowania takich ośrodków jak Jakaranda. Van de Merwe powiedziała, że wpływy na sierociniec drastycznie się obniżyły, podczas gdy wzrosła liczba wymagających opieki dzieci.

Polityka BEE wprowadzona w 2007 roku ma na celu przyspieszenie wzrostu gospodarczego poprzez kształcenie i szkolenie czarnych obywateli. Według tej polityki, firmom przyznawane są punkty np. za zatrudnianie czarnych pracowników.

Przyjrzenie się zmianom w polityce BEE zapowiedziały południowoafrykańskie organizacje non-profit. W październiku w kodeksach BEE dokonano zmian. Firmy otrzymywały komplet punktów jedynie za darowizny dla w stu procentach czarnych organizacji charytatywnych i innych beneficjentów. Według oświadczenia Departamentu Handlu i Przemysłu, po medialnym nagłośnieniu sprawy, nowe przepisy zostały wycofane pod koniec listopada.

Działania te, podobnie jak wiele innych wymierzonych w nieczarną społeczność RPA, tłumaczone są “potrzebą odzwierciedlenia demografii kraju”. Polityka tzw. pozytywnej dyskryminacji w RPA widoczna jest m.in. w przyjmowaniu kandydatów do pracy czy na uczelnie.

http://www.autonom.pl

Za: http://marucha.wordpress.com/2012/12/10/rpa-sierociniec-zbyt-bialy-na-dotacje/

wtorek, 22 stycznia 2013


“Prezydent Rosji, w chwili objęcia urzędu otrzymuje specjalną walizkę z kodami do uruchomienia broni jądrowej oraz specjalną teczkę opatrzoną klauzulą Ściśle tajne. Ta teczka w całości jest poświęcona przybyszom z obcych planet, którzy odwiedzili naszą Ziemię. Jednocześnie istnieje raport specjalnej jednostki, ściśle tajnej, która zajmuje się kontrolą przybyszy, znajdujących się na terytorium naszego kraju”.


W piątek 7 grudnia 2012 premier Rosji Dmitrij Miedwiediew był gościem programu, w trakcie którego odpowiadał na pytania dziennikarzy z pięciu głównych kanałów telewizji rosyjskiej.
Po zakończeniu oficjalnej części spotkania, które było poświęcone wydarzeniom gospodarczym i politycznym kończącego się roku, doszło do bardzo interesującego zdarzenia. Premier Rosji dwukrotnie nawiązał do tematu UFO i obecności „Obcych” na Ziemi. Po raz pierwszy, tuż po zakończeniu rozmowy „na żywo” z dziennikarzami na antenie. Został do tego sprowokowany pytaniem, czy wierzy w nadchodzący koniec świata. Co ciekawe, był chyba przygotowany na takie pytanie, bo najwyraźniej mówiąc o obecności „Obcych” posiłkował się notatkami.

Już po pożegnaniu z dziennikarzami, jedna z uczestniczek spotkania poprosiła premiera Miedwiediewa o udzielenie szerszej wypowiedzi. Na pytanie, czy rzeczywiście naszą planetę odwiedzają „Obcy” Miedwiediew odpowiedział:

- Mówię to pani pierwszy i ostatni raz – Prezydent Rosji, w chwili objęcia urzędu otrzymuje specjalną walizkę z kodami do uruchomienia broni jądrowej oraz specjalną teczkę opatrzoną klauzulą „Ściśle tajne”. Ta teczka w całości jest poświęcona przybyszom z obcych planet, którzy odwiedzili naszą Ziemię. Jednocześnie istnieje raport specjalnej jednostki, ściśle tajnej, która zajmuje się kontrolą przybyszy, znajdujących się na terytorium naszego kraju. Tak więc te dwie teczki są przekazywane razem z walizką z kodami. Po zakończeniu urzędowania teczki są przekazywane nowemu prezydentowi. Bardziej dokładne informacje otrzyma Pani z filmu dokumentalnego pt. „Faceci w czerni” . Więcej nie powiem, bo to może spowodować panikę.


Premier Miedwiediew zakpił sobie z tumaństwa. Co więcej, aby podkreślić kpinę, powołał się na serial filmowy o agentach specjalnej jednostki rządowej, której zadaniem jest zajmowanie się kontaktami z Obcymi i utrzymywaniem społeczeństwa w nieświadomości.
A w świat pójdzie informacja o tajnych kodach dla kosmitów…
Admin

poniedziałek, 21 stycznia 2013

Koniec prywatności! Dekodery będą nas podglądać i podsłuchiwać

(fot. Thinkstockphotos)
Najnowszy patent firmy Verizon zakłada prezentowanie reklam na podstawie tego, co i z kim robimy albo mówimy przed telewizorem. Jak to możliwe? Urządzenia będą nas podsłuchiwać i podglądać!


Pierwsze sygnały o tym, że wizja podglądania każdego ruchu społeczeństwa roztaczana już lata temu przez Georga Orwella docierają do nas od dawna. Najpierw Microsoft zgłosił patent na wykorzystanie dowolnej kamery do sprawdzania ile osób stoi przed telewizorem i zablokowania uruchomienia gry lub filmu, jeśli jest ich więcej niż przewiduje licencja na dany tytuł. Zaraz za Microsoftem podobny pomysł zgłosiło również Google, a teraz okazuje się, że również Verizon - jeden z największych amerykańskich operatorów telekomunikacyjnych chce opatentować "system inwigilacji totalnej".

Rozwiązanie Verizon zakłada wyposażenie dekoderów STB (ang. Set-Top-Box) w zestaw czujników: od kamer, przez mikrofony, po czujniki ruchu. Tak „uzbrojone” urządzenie będzie w stanie rozpoznać ile osób siedzi przed telewizorem, co robią, o czym mówią, a nawet jakiego są koloru skóry i jakimi przedmiotami lub zwierzętami są otoczeni. Na podstawie tych danych prezentowane będę odpowiednie reklamy. Przykładowo, jeśli system wykryje, że rozmawiamy przez telefon o tym, że płacimy za duży abonament, na ekranie telewizora ujrzymy dobraną specjalnie dla nas ofertę operatora. Zastosowanie zbieranych informacji jest niemal nieograniczone – aż strach pomyśleć, jakie reklamy zobaczymy oddając się intymnym chwilom ze drugą połową na kanapie.
Ciekawostką jest, ze o patencie w ogóle byśmy się nie dowiedzieli, gdyby nie fakt, że amerykańskie prawo patentowe wymaga ujawnienia każdego zgłoszonego patentu najpóźniej po 18 miesiącach od jego zgłoszenia. Oznacza to, że pomysł Verizon powstał ponad 1,5 roku temu. Czyżby w przyszłości role miały się odwrócić i zamiast my wyszukiwać informacje w Google, to Google zacznie wyszukiwać informacje w naszym domu?