piątek, 18 stycznia 2013

Intronizacja – na Litwie dokonana za wiedzą i zgodą Watykanu. Weźmy przykład z Litwy! – Błogosławiony naród, którego Królem jest Bóg!

Litwa dokonała najpierw poświęcenia Najświętszemu Sercu Jezusowemu, a  potem  w obecności nuncjusza papieskiego  – a więc za wiedzą i zgodą Watykanu – Intronizacji Chrystusa Króla, czyli

Intronizacja na Litwie dokonana za wiedzą i zgodą Watykanu

 “13 czerwca 2009 roku, w obecności nuncjusza papieskiego arcybiskupa Luigi Bonazzi i wikariusza generalnego biskupa Juozasa Tunaitisa mer rejonu Maria Rekść odczytała Akt Intronizacji Chrystusa Króla podczas uroczystości jubileuszowych w mejszagolskim kościele p.w. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Fundatorami tego kościoła byli król Władysław Jagiełło i św. królowa Jadwiga.
Wydarzenie to zostało wpisane w obchody milenijne pierwszej pisemnej wzmianki o Litwie, związanej z chrześcijaństwem. Dotyczy podróży misyjnej św. Brunona Bonifacego, misjonarza Węgrów, Pieczyngów, Słowian i Bałtów.
W roku bieżącym Litwa obchodzi swoje tysiąclecie. Wkroczenie Litwy do pisemnej historii świata jest powiązane z chrześcijaństwem. Od ponad 600 lat, od przyjęcia w 1387 roku chrztu, jest krajem katolickim. Wiara na tej ziemi przetrwała ponad 6 stuleci mimo różnych zagrożeń.
Wraz z odzyskaniem niepodległości Litwa była ofiarowana Najświętszemu Sercu Jezusowemu na Placu Katedralnym, przy udziale przedstawicieli Rządu oraz hierarchów Kościoła. Akt ten udzielił wszelkich łask dla wszystkich mieszkańców Litwy.
MaRo/Kurierwilenski.lt/Tygodnik.lt -  fronda.pl
                                        W 1938 r. Rozalia Celakówna usłyszała: 
“Za grzechy i zbrodnie popełniane przez ludność na całym świecie ześle Pan Bóg straszne kary. (…)
“Ostoją się tylko te państwa, w których będzie Chrystus królował. Jeżeli chcecie ratować świat, trzeba przeprowadzić Intronizację we wszystkich państwach i narodach na całym świecie. (…) Polska nie zginie, o ile przyjmie Chrystusa za Króla w całym tego słowa znaczeniu”.

Rozalia nazwała to bardzo precyzyjnie: 
Aktu Intronizacji ma dokonać Prymas z rządem!!!
Intronizacja
 Fragmenty objawień Maryi, Jezusa i Anioła Ave – Stróża Narodu Polskiego do Adama Człowieka

“Błogosławiony naród, którego Królem jest Bóg!”
(3.6.2011 Anioł Ave)

Chrystus KrólMATKA BOŻA: Jestem Królową Korony Polskiej i waszego narodu i ten Tytuł zobowiązuje Mnie także, abym w sposób szczególny prowadziła was do Mojego Boskiego Syna. Skoro akt zaślubin we Lwowie wywarł skutek prawny, to także i Ja wymagam od was, abyście dokonali aktu intronizacji Mojego Boskiego Syna, który będzie miał to samo znaczenie, jak Mój akt intronizacji z 1656 roku. Czyż to nie wy, Moje drogie polskie dzieci, przyrzekaliście Bogu i Mnie, że przyrzekacie kroczyć za Słońcem Sprawiedliwości, Chrystusem, Bogiem naszym, podczas Ślubów Jasnogórskich? Gdzie jest teraz wasza odwaga? Gdzie jest zdecydowana wola? (3.5.2008). ANIOŁ AVE: Intronizacja Serca jest tylko drogą do intronizacji Chrystusa Króla, którego władzy i tak podlegają narody, lecz wasze przyzwolenie na jego królewskie panowanie, pozwala na urzeczywistnienie Jego panowania i przywrócenia Jego Prawa oraz pokoju (12.12.2009). PAN JEZUS: Spójrz, człowiecze na Moje Rany! Spójrz na Moją zranioną Głowę, na której nałożono ciernistą koronę! Tak oto ludzie postąpili z ich prawdziwym Królem i nadal tak czynią! Narody nie chcą przyjąć Mnie za swojego Króla, odrzucają jak dawniej! (2.4.2010). Czy chcecie aż tak bardzo zranić Moją Matkę i nie przyjąć Mnie za Swego Króla, którego Ona dla was zrodziła? (…) Gdy poddacie się pod panowanie Mojego Królestwa i oddacie Mi prawdziwą cześć w Eucharystii, to spełnię dla was Moja obietnicę: „Pokój zostawię wam i pokój Mój dam wam” (3.6.2011). Powtarzam wam jeszcze raz słowa, abyście je rozważyli i przyjęli, że „tu na Jasnej Górze przyjdzie zbawienie dla Polski przez Intronizację, a gdy to się stanie Polska stanie się silna i potężna.”(3.6.2011). MATKA BOŻA: O, Moje kochane dzieci, gdybyście wiedzieli, jak wielkie znaczenie ma uznanie królewskiego Panowania Mojego Boskiego Syna przez ten naród! Bóg chce, aby Polska uznała Chrystusa jako Króla dla otworzenia drogi innym narodom (…) To właśnie tutaj Mój Syn chce rozniecić iskrę swojego Królowania, aby ten naród stał się przykładem dla innych narodów (…) Gdy przyjmiecie Mojego Syna jako swojego Króla, to On sprawi swoją łaską, że będziecie mogli pokonać wrogów Kościoła oraz tych, którzy niszczą ducha narodu (4.12.2011). Módlcie się za waszą ojczyznę a Ja zbieram wszystkie wasze odmówione paciorki różańca i w Moim matczynym Sercu składam Mojemu Synowi jako dar waszej ofiarności i miłości (3.10.2011).

[8] 23 październik 2005
MATKA BOŻA: (…) Tak naprawdę świat nie zazna spokoju dopóki nie powróci do Boga i nie przyjmie królewskiego Panowania Mojego Boskiego Syna. Ta walka tak długo będzie trwała, aż w końcu ludzkość nie upadnie na kolana. Oczywiście przeciwnik także jest bardzo aktywny wszędzie i wmawia ludzkości, że jest samowystarczalna i nie potrzebuje Boga i Jego Praw.(…)

[34] 23 listopad 2007
MATKA BOŻA: (…) Drogie dzieci, Królestwo Mojego Boskiego Syna jest pośród was, chociaż nie widzicie i nie doświadczacie w pełni jego istnienia. Królestwo Boże jest inicjatywą Boga – pełną miłosierdzia względem ludzi i dlatego, abyście mogli dostrzec jego działanie, musicie otworzyć całe wasze wnętrze, wasze serca, i dać się prowadzić porywem Miłości Ducha Świętego, Który wszystko odnawia, umacnia i przemienia. Zanim Królestwo Boże objawi się światu, wpierw musi ukazać się w was, gdyż tylko w ten sposób będziecie mogli dać prawdziwe świadectwo.

Czytaj całość: http://www.duchprawdy.com/intronizacja_adam_czlowiek.htm

czwartek, 17 stycznia 2013

Artykuł, po którym łzom nie będzie końca – Holenderka dziękuje za życie w Polsce, bo tu … jeszcze nie zabijają. “EUTANAZJA, śmieciowy Finał Orkiestry ŻYCIA !!!”

Sanny wyrwała się z miasteczka śmierci
30 km na południe od Amsterdamu, w 3 tysięcznym mieścinie Wielingen, dziennikarka stołecznego gazety odkryła, że w tym sennym miasteczku żyją tylko młodzi ludzie. Nie ma w nim nikogo, kto żyje z emerytury! Raczkujące dzieciuchy, szkolne małolaty, agresywne zawodowe szczury, młodzi dziadkowie… A gdzie staruszkowie? Nie ma

[... ] jestem w Poznaniu, bo Sanny wyszła za mąż za wdowca z twojego miasta. Wczoraj w ratuszu był ich ślub. On jest emerytowanym nauczycielem poznańskiego liceum -  Jedynki Marcinka. No wiesz tu opodal na Grunwaldzkiej. Poznała go przez takie internetowe biuro. Ona jest najszczęśliwszą osobą na świecie. Wiesz, przy szampanie nachyliła się mi do ucha i powiedziała, że w Polsce i w Poznaniu lekarze nie usypiają, pomagają na prawdę!!! Z jego i swojej emerytury 4000 euro będą szczęśliwym małżeństwem do końca świata.
Czy na pewno?



EUTANAZJA, śmieciowy Finał Orkiestry ŻYCIA !!!

Czy macie państwo świadomość, że ponad 30% Holendrów przeniosło się do Niemieckich Kas Chorych, by uniknąć EUTANAZJI?  Ciekawskich niedowiarków zapraszam do Holandii, sami sprawdźcie jak ta maszynka do zabijania działa. Zobaczcie jak działa EUTANAZYJNE POGOTOWIE – typu mać – ratunkowego!

A wszystko pod szczytnym hasłem “skrócić cierpienie staruszkom”. Kto jest staruszkiem i jak bardzo cierpi wiedzą tylko ci co “proponują-wyjaśniają-pomagają  “MORDERCY!!!

Temat coraz częściej gości w “naszych” mediach tak nieśmiało: prawo do decydowania o własnym życiu, nieuleczalnie chory, skrócić męki i temu podobne pierdoły.
                                               Ale finał ma być jeden!
Po okresie produkcyjnym – na umowach śmieciowych – ŚMIETNIK!!!
Od tego zacząłem rok temu:

EUTANAZJA… Tak, stosunkowo niewiele mówi się na jej temat…

Dni temu kilka, córka koleżanki (mąż Holender) jechała do Holandii na… uroczystą eutanazję teściowej.

- Panie doktorze, mamy prośbę o przyśpieszenie “zabiegu” o dwa dni. Chcemy wyjechać w piątek po południu. Po drodze chcemy zajechać do Samanty, wczoraj miała urodziny. Jesteśmy zabukowani w sobotę rano na lot do Nicei. Mama przecież już podjęła decyzję. Bardzo prosimy. – Adrian położył na biurku doktora Markusa bilety lotnicze jako dowód, że o 9.30 w sobotę mają wylot na oczekiwane od roku wakacje.
Doktor Markus, lekarz dzielnicowy, od dwóch miesięcy na zlecenie Adriana i Emmy diagnozował mamę Adriana, 72 letnią Hertę, która od wielu lat chorowała na nieżyt jelit i niewydolność nerek. Jednak przekonywującym argumentem za eutanazją jest jej wiek – 72 lata, wystarczy, nażyła się!

Herta podczas wizyty dr. Markusa sama, bez jakiegokolwiek przymusu, stwierdziła, że prosi go o pomoc.
- Niech mi pan pomoże doktorze Markus – powiedziała to przy wszystkich obecnych przy jego wizycie. Czyli, niedwuznacznie wyraziła swoją wolę.
- Panie doktorze prosimy!

30 km na południe od Amsterdamu, w 3 tysięcznym mieścinie Wielingen, dziennikarka stołecznego gazety odkryła, że w tym sennym miasteczku żyją tylko młodzi ludzie. Nie ma w nim nikogo, kto żyje z emerytury! Raczkujące dzieciuchy, szkolne małolaty, agresywne zawodowe szczury, młodzi dziadkowie… A gdzie staruszkowie? Nie ma. Ani jednego w kawiarni, kościółku, na ulicy. Indagowani przypadkowi rozmówcy na rynku miasta, w urzędzie merostwa i w okolicznych pubach unikali odpowiedzi na pytania, gdzie są starsi jego mieszkańcy? Intuicją tchnięta dziennikarka zatrzymała swój samochód na parkingu spożywczego dyskonta i po niespełna godzinie zauważyła przemykającą postać kobiety, która – na jej oko – mogła mieć ponad sześćdziesiąt pięć lat.
- Poczekam jak wyjdzie – pomyślała. – Stanę w okolicach rozsuwalnych drzwi. Musi po zakupach wyjść. Jakoś ją zagadnę. Muszę pierwszym pytaniem zdobyć jej zaufanie, tylko czy będzie chciała ze mną rozmawiać?

Po niespełna 20 minutach starsza pani w kapelusiku nasuniętym głęboko na czoło szybkim krokiem opuszczała sklep. Jaga podbiegła do niej
- Dzień dobry, ja nie jestem tutejsza, ja z Amsterdamu, jestem dziennikarką. Chcę pani pomóc. Jestem godną zaufania osobą. Niech pani ze mną porozmawia, mogłabym być pani córką.
- Córką? – nieomal odkrzyknęła dama w kapelusiku – Córką! Pani nic nie rozumie, tu synowie i córki zabijają. Mordują ojców i matki. Chce pani coś wiedzieć, a chyba nie podejrzewa, że jest pani w mieście zbrodni.

Osłupiała Jaga patrzyła w oczy starszej pani wyczuwając, że ta waha się czy jej zaufać.
- Nie zawiedzie mnie Pani?
- Przysięgam! Pomogę ze wszystkich swoich sił. Nie jestem Holenderką. Pochodzę z Saksonii. Mój ojciec jest emigrantem z Polski. Jestem przyzwoitym człowiekiem, dziadek walczył w Powstaniu Warszawskim, jeśli pani to cokolwiek mówi.
- Młoda osóbko Mówi mi to wiele. Ukończyłam historię i prawo na Uniwersytecie van Amsterdam. Jeśli mogę cię prosić chodźmy do mojego mieszkanka. Zapraszam na herbatę. Jeśli masz dostatecznie dużo czasu, dostaniesz materiał na wiele lat twojego życia.

Po drugiej filiżance herbaty Sanne wyjęła z sekretarzyka dyplomy uniwersyteckie. Czekała na zauważenie przez Jagę ocen obydwu dyplomów. Oba były oznaczone oceną bardzo dobrą. Jaga nie omieszkała pogratulować wysokich ocen. Tak po woli Sanne wchodziła w temat, o którym, widać było, sama chciała opowiedzieć.

37 lat była referendarzem sądowym tutejszego małego sądu. Typowe problemy małej, sennej holenderskiej mieściny. Ponad połowę mieszkańców stanowili ludzie starsi. Młodzi po szkołach migrowali do stolicy i okolicznych bardziej uprzemysłowionych miast. Merostwo znakomitą część budżetu przeznaczało na pomoc ludziom w wieku zaawansowanym. Czas odmierzały korki noworocznego szampana. Gdy na mera miasta wybrano, młodego, przystojnego, dobrze zapowiadającego się programowo mężczyznę, nikt nie podejrzewał, że wybór ten dla wielu będzie ostatnim wyborem jego życia.

- Niestety, ja też przyłożyłam do tego swoje uniwersyteckie dyplomy. Tak, niezauważalnie, stanął problem na radzie miasta – eutanazja. No, jeśli nieuleczalnie chorujesz, jesteś bez jakichkolwiek szans, jak sam prosisz i błagasz, to czemu nie? Mój szef zlecił mi opracowanie pisemnej formuły zainteresowanego o dokonanie przez lekarza – nie jakiejś prywatnej kliniki – merostwa, zabiegu eutanazji! Oczywiście tylko w wyjątkowych wypadkach! Chciałam dobrze. Tylko dla beznadziejnych wypadków, tylko gdy pacjent cierpiał i nie rokował, tylko dla przypadków ostatecznych. Oczywiście w formule druku podania było „proszę o pomoc”, „proszę o skrócenie cierpienia”, „proszę o doraźną interwencję z powodu braku środków finansowych na długotrwałe leczenie”, „proszę o zabieg w przypadku drastycznie złych wyników analiz diagnostycznych”… Wierzyłam, że za tymi prawnymi, sądowymi określeniami etyka i nauka medyczna podłoży swój naukowy, moralny podtekst. Nie mogłam przypuszczać, że nowy mer otrzymawszy z sądu takie dokumenty uczyni je narzędziem unicestwienia tak wielu istnień ludzkich. Mer w krótkim czasie wymienił cały skład lekarzy zatrudnionych przez miasto. Zredukował 80% lekarskich etatów, podwyższając o 300% uposażenie pozostałym nowozatrudnionym. Nieomal w oczach liczba pogrzebów wzrosła do kilkudziesięciu w ciągu dnia. Mer miasta zmienił formułę zasiłków pogrzebowych. Jeśli zmarły sam “dobrowolnie” poprosił o pomoc, to pogrzeb całkowicie finansowany był przez merostwo, a całe odszkodowanie z ubezpieczenia trafiało do rąk rodziny. Odszkodowanie pogrzebowe to 12 średnich pensji, starczyło na nowy dobry samochód, lub połowę mieszkania, na otarcie łez. Jago, zaczęło się. Nagminnie dzieci odwiedzały lekarza merostwa z ojcem lub matką, żeby nie mówić z dziadkami, gdzie “zainteresowany” SAM prosił o “pomoc”, podpisując druk opracowany przez sąd, czyli przeze mnie.

„Proszę o pomoc bo źle się czuję”
Lekarz, a jakże, badał, robił w laboratorium wyniki i podejmował decyzję – zastrzyk. Zastrzyk śmierci! Nieomal na oczach dzieci, które tylko czekały na stosowne zaświadczenie, że babcia, mama, tato, sami poprosili o pomoc.

Wiesz, latem byłam w naszej klinice. Młodzi rodzice przywieźli córeczkę, ok. 8 lat, która chorowała na niewydolność nerkową. Szanowny doktor uprzytomnił im, że ich polisa nie obejmuje dializ, będą musieli płacić z własnej kieszeni, no chyba, że podpiszą prośbę o pomoc! Podpisali, lekarz nakazał przewiezienie córki do pokoju obok, gdzie zaaplikował jej zastrzyk usypiający. Pogrzeb odbył się na koszt miasta, odszkodowanie przypadło rodzicom. Jago, to było ICH dziecko!

Sama byłam w szpitalu jak z wypadku drogowego przywieźli kierowcę dużej ciężarówki, który miał złamane dwie nogi. W izbie przyjęć lekarz poinformował chłopaka, że może dojść do amputacji kończyn. “Niech mi pan pomoże” krzyczał kierowca, proszę! Pomógł…zastrzykiem… Nie cierpiał młody człowiek.

Wiesz, mój sąsiad mieszkał obok mnie, pod 6 – tką, miał gościec stawowy, trudno mu się było poruszać z samego rana. Wpadałam do niego po śniadaniu, częstował mnie kawą niejednokroć prosząc o drobne zakupy. Jak mu je przynosiłam to już czuł się lepiej. Rozchodziłeś się, żartowałam. Tak, potrzebował kilku godzin by wejść w rytm dnia codziennego, by jego stawy zapracowały. Bywało, że wieczorem zapraszał mnie na kawę do kafejki obok naszego domu. Pewnego ranka zaszłam do niego, w mieszkaniu była synowa z miejskim lekarzem. Krzyczała, darła się na niego, dlaczego nie pozwala sobie pomóc! Ona przyprowadza mu lekarza, a on tego nie docenia. Powiedz mu Sanne – zwróciła się do mnie – że lekarz jest po to by mu pomóc. Oczywiście potwierdziłam, daj się zbadać, badanie nie boli. Na życzenie lekarza i synowej opuściłam jego mieszkanie. Krótki czas potem zauważyłam przez okno, że na ulicy stoi pogrzebowy bus, do którego na noszach wnoszą opatulone w folię ciało zmarłego. Za nim idzie synowa sąsiada i lekarz. Dech mi zaparło i nogi mi się ugięły. Badanie i śmierć!

Jago !.. Tak wyludniło się nasze miasto ze starszych i schorowanych ludzi. To praktyka eliminowania już niepotrzebnych i cierpiących nawet maluszków. To wynik przebiegłości zarządców gmin i miast. Wszystko dla uratowania budżetu. Ofiary nie mają znaczenia. Państwo nie akceptuje starych i ułomnych. Orkiestra gra dla zdrowych, mających siłę się bawić i uprawiać seks. Jago zauważ to!!!!

 Dopijaliśmy z Jagą kawę w kawiarni w Poznaniu. Nie miałem koncepcji na dalsze indagowanie jej o losy mieszkańców miasteczka Sanny. Zastanawiałem się, czy opowiadana przez nią historia może się jak AIDS przenieść na np. nasz kraj?

Zapytałem zdawkowo, co robi Sanny dzisiaj? Czy nadal przemyka się do sklepu?

- Nie, nie, ja jestem w Poznaniu, bo Sanny wyszła za mąż za wdowca z twojego miasta. Wczoraj w ratuszu był ich ślub. On jest emerytowanym nauczycielem poznańskiego liceum -  Jedynki Marcinka. No wiesz tu opodal na Grunwaldzkiej. Poznała go przez takie internetowe biuro. Ona jest najszczęśliwszą osobą na świecie. Wiesz, przy szampanie nachyliła się mi do ucha i powiedziała, że w Polsce i w Poznaniu lekarze nie usypiają, pomagają na prawdę!!! Z jego i swojej emerytury 4000 euro będą szczęśliwym małżeństwem do końca świata.

Jestem o tym przekonany Jago. Jestem o tym przekonany odparłem, choć w duszy zacząłem szukać wątpliwości dla tego stwierdzenia.

Za: kliknij

Źródło: http://wobroniewiaryitradycji.wordpress.com/2013/01/12/artykul-po-ktorym-lzom-nie-bedzie-konca-holenderka-dziekuje-za-zycie-w-polsce-bo-tu-jeszcze-nie-zabijaja-eutanazja-smieciowy-final-orkiestry-zycia/

środa, 16 stycznia 2013

Halloween: Celebracja seksu i śmierci (Artykuł na bis)



Richard Evans  (henrymakow.com), tłumaczenie radtrap
Swoje pierwsze Halloween świętowałem w roku 1959. Miałem wtedy 4 lata. Moja babcia pozwoliła mi wybrać kostium w sklepie Five and Dime. Od razu wybrałem lateksową czerwoną maskę diabła zajmującą mi całą głowę,do zestawu dodawali lśniącą pelerynę.
Gdy nałożyłem strój czułem się jakbym zamienił się w coś znacznie silniejszego niż mały 4-latek. Po nocy Halloween, moja babcia musiała wyrzucić kostium bo uparłem się by nosić go ciągle w domu i ogródku.

Sąsiedzi zaczęli plotkować. Lata pózniej, na zajęciach z antropologii dowiedziałem się że maski, inwokacje i taniec były od zawsze używane do wywoływania duchów. “Osoba nosząca maskę czuję się całkowicie przemieniona i przejmuje czasowo cechy przypisywane bogowi lub demonowi reprezentowanemu przez maskę” (Biedermann, Hans. Dictionary of Symbolism, strona 218)

Dzisiaj rzygam już tym wszystkim. Stałem się bardzo wyczulony na to na to jak Amerykanie wystawiani są bez ustanku na orgię rzezi nazywaną “wiadomościami”. Prawdziwa krew i trupy przeplatana z wyreżyserowaną przemocą i komediami prezentowanymi na ekranach HDTV.
Teraz boję się tego dnia gdy gumowe maski pojawiają się na trawniku sąsiadów a supermarkety wyglądają jakby wynajęto je do kręcenia sceny horroru. Jeśli nie podniecają cię czaszki i gnijące zombiaki, nie bój nic! W Halloween modne jest teraz bycie sexy! Co powiesz na rozdawanie cukierków małym dziewczynkom ubranym jak Lady Gaga czy chłopcom w lajkrach?
Biblia Satanistyczna określa Halloween jako jedno z dwóch najważniejszych festiwali w satanistycznym kalendarzu. Ten drugi to noc przed 1 maja (May Day). Niższe poziomy magii celtyckiej uznają ten sam satanistyczny kalendarz i festiwale.
UKRYTA HISTORIA HALLOWEEN
Moja babcia wyjaśniała mi że Halloween jest częścią dziedzictwa mojej rodziny. Był to starożytny festiwal zbiorów zwany Samhain (wymowa z angielska “sah-win” czyli po polsku najprawdopodobniej “sah-łin”). Mówiła że wywodzi się ze Starej Wiary druidów i pokazywała mi wtedy zdjęcia Stonehenge w encyklopedii.
Juliusz Cezar opisywał Samhain druidów w “Wojnach Galijskich”. Opisywał on druidów jako teokrację która zniewalała wieśniaków dzięki terrorowi. Ich świętowanie dnia zbiorów połączone było ze składaniem ofiar z ludzi. Tysiące mężczyzn, kobiet i dzieci spłonęło żywcem w gigantycznych “Wicker Menach”.

Cezar pisał: “Druidzi koordynowali składaniem ofiar. Ogromne kukły z przeplatanych gałęzi miały kończyny wypełnione żyjącymi ludzmi, pod którymi podkładano ogień(…)”.

Rzymski historyk z I wieku n.e. Strabon odnotowywał w swojej “Geografii”:
“Rzymianie położyli kres zarówno tym obyczajom jak i ludziom związanym ze składaniem ofiar i wróżbiarstwem, gdyż były one sprzeczne z naszymi drogami.”
Tak więc to Rzymianie, a nie Chrześcijanie, rozwiązali teokrację druidów. Kilka wieków po zmierzchu druidów, upadło też Imperium Rzymskie i zastąpione zostało Kościołem Rzymsko-katolickim, który postanowił zamienić większość festiwalów tego typu w święta chrześcijańskie. Wierzenia z Samhain o duchach zmarłych i demonach wędrujących podczas nocy Święta Plonów odnalazły swoją kontynuację w Dniu Wszystkich Świętych.
Zamaskowani i ubrani w płaszcze druidzi zostali zastąpieni przez pospólstwo paradujące w maskach i kostiumach. Tradycja wydawania członka rodziny w zamian za magiczną protekcję przed duchami, w wersji chrześcijańskiej zamieniła się w prośbę o jedzenie w zamian za zmówienie modlitwy za zmarłych rodziny. Nazywamy je świętem chrześcijańskim ale Dzień Wszystkich Świętych nie ma absolutnie nic wspólnego z Biblią.
Przez prawie 2 tysiące lat barbarzyńskie rytuały druidów były zakazane. Może zaskoczyć cię fakt że zwyczaj masowych mordów druidów galickich o których pisał Cezar, został wskrzeszony przez Illuminati pod przykrywką Rewolucji Francuskiej. Ulicami Paryża spłynęły wtedy rzeki chrześcijańskiej krwi. Sam Robespierre  przewodniczył “Festiwalowi Najwyższej Istoty” 8 czerwca 1794, w środku 10-miesięcznej, nieprzerwanej rzezi istot ludzkich.
Nie wiesz co Illuminati mają wspólnego z Rewolucją Francuską? ZOBACZ SAM
16 sióstr Karmelitanek z Compiègne zostało zgilotynowanych 17 lipca 1794 roku za “zbrodnię” odmowy zdjęcia habitów i wyrzeczenia się ślubów. Od tego czasu starożytne festiwale były bez ustanku odtwarzane pod różnymi przykrywkami.





(na lewo, przebieraniec z Halloween, Katy Perry bez makijażu. Podziękowania za zdjęcie dla jej męża Russela Branda)
DZIEŃ OBECNY
Od czasu gdy ceremonie “Powstania Lucyfera” zostały sfilmowane przez homoseksualnego ucznia Crowleya, Kennetha Angera w 1966, druidzkie święta z Wicker Menem w tle były odwzorowywane w Bohemian Grove (spotkania w Bohemian Grove odbywają się znacznie dłużej, nie wiadomo od kiedy pali się tam kukły -przyp. tłum) i w czasie święta Zozobro w Santa Fe, Nowy Meksyk.
To wszystko indoktrynujące przystawki dla pogańskich widzów, mające przygotować ich na prawdziwie wielkie ofiary.
Po zbiorach rośliny usychają. Na farmie, człowiek zabija świnie i zwierzęta które karmił i wywiesza ich mięso w wędzarni na zimę. W Starej Religii Samhain zaspokaja się bóstwa Śmierci i Płodności. Nie potrzeba geniuszu by podejrzewać że ten miks seksu i śmierci jest najgorszym i najbardziej psychotycznym z połączeń.
Pomyśl o Edzie Gein, Johnie Wayne Gayce i Jeffreyu Daumerze. To są te rzeczy które przekazują młodym i dojrzewającym umysłom marionetki Illuminati pokroju Lady Gagi czy Marylina Mansona. Dla nich każdy dzień jest Halloween. Zmieniają swoje alter-ego tak jak my ubrania. Powtórze to jeszcze raz: Osoba nosząca maskę czuję się całkowicie przemieniona i przejmuje czasowo cechy przypisywane bogowi lub demonowi reprezentowanemu przez maskę.
“To jest szansa na zachowywanie się w sposób o którym śnimy i marzymy… Halloween jest niezaprzeczalnie nocą gdy wszystko jest do góry nogami.” (Rogers, Nicholas. Halloween: Od Pogańskich Rytuałów do Nocnej Imprezy, strona 137)
“Nasza tożsamość może zostać bezkarnie odrzucona. Mężczyzni ubierają się jak kobiety i na odwrót. Autorytety mogą być wyśmiane i pomijane.” (Skal, David J. Death Makes a Holiday: The Cultural History of Halloween strona 17)
Od czasu Halloween z 1974 widziałem już kilka razy fenomen dr Jekylla i pana Hyde’a na imprezach Halloweenowych.
Pro-pogańska “Pogańska Księga Halloween” autorstwa Wiccan Gerina Dunwich, przyznaje: “Niektórzy mówią że Halloween wyzwala ciemną stronę ludzkiej natury u niektórych osób. Liczba aktów wandalizmu dokonywanych każdego roku w Halloween wydaję się potwierdzać tą tezę.” (strona 23)
Dodajmy też gwałtowny wzrost liczy gwałtów dokonywanych w Halloween, a powiązanych z imprezami kostiumowymi i narkotykami.

Diabelska Noc jest falą przestępstw, przemocy i wandalizmu powiązaną z Halloween. Najsłynniejszą i najbardziej destruktywną była “Piekielna Noc” w Detroit, stanu Michigan. Od lat 70-tych do 90-tych, kolejne noce przekraczały granicę zwykłego wybijania szyb do powszechnych podpaleń, strzelanin i morderstw.

Kultowy “Kruk” z 1994 oparty jest na komiksie gdzie główny bohater zostaje zamordowany razem ze swoją narzeczoną podczas nocy Halloween, i powraca z martwych by wyśledzić swoich morderców i wysłać ich do piekła. Główną rolę zagrał Brandon Lee, syn legendy sztuk walki Bruce’a Lee. Była to jego pierwsza i ostatnia rola. Lee został zabity podczas kręcenia sceny postrzału. Ujęcie jego śmierci od kuli zostało wykorzystane w filmie. Film był prawdziwym przebojem, kosztując zaledwie 15 milionów dolarów zarobił 10 razy tyle- i mówimy tu tylko o oficjalnych danych finansowych z kin.
Na wypadek gdyby niektórzy czytelnicy się nad tym zastanawiali: nigdy nie było żadnych koneksji Halloween z Żydami. Żydowskie szkoły religijne przestrzegają rodziców przed uczestniczeniem w i obserwacją Halloween gdyż “święcenie Halloween jest zwyczajem pogańskim i przez to destruktywnym dla żydowskiego procesu edukacyjnego”.[1.]
Rzecz jasna Halloween jest destruktywne również dla chrześcijańskiego procesu edukacyjnego, mimo to każdego roku widzę coraz więcej kościołów i szkół kościelnych celebrujących Halloween. Święto satanistów przeszło z przymilania się kościołom do bezpośredniego kpienia sobie z chrześcijaństwa.




(na lewo: SIOSTRY WIECZYSTEJ POBŁAŻLIWOŚCI – Geje kpiący sobie z katolickich zakonnic)
Jeśli widziałeś jedną drag queen w habicie zakonnicy, to tak jakbyś widział je wszystkie. To jak oklepany żart powtarzany przez ostatnie 50 lat. Słyszeliśmy. Dotarło. Nie śmieszne.

“Siostry Wieczystej Pobłażliwości czy też Zakon Wieczystej Pobłażliwości jest australijską grupą dobroczynną i happeningową, używającą stylistyki zakonnej i drag queen w celu zwrócenia uwagi na seksualną nietolerancję i kpiącą z tematu płci i moralności.”
Są zwolnioną z płacenia podatków fundacją ze statutem “dobroczynnej”.
“Siostry rozwinęły swoją działalność w USA, obecnie zorganizowane są w formie międzynarodowej siatki zakonów, które w większości są dobroczynnymi organizacjami non-profit, zbierającymi pieniądze na AIDS i mainstreamowe organizacje posługi publicznej, jednocześnie promując edukację seksualną.”

Ze strony Sióstr. W czasie nauczania dzieci [2.]
Dziecięce Halloween jest darmowym festiwalem organizowanym co roku przez Siostry. Maluchy uczestniczą w różnych zabawach, malowaniu twarzy, słuchaniu strasznych opowieści i występów gości specjalnych. O 14.30 zaczyna się konkurs kostiumów, następnie organizowana jest parada przez sąsiedztwo.”

Ta szopka wywodzi się z ulicznej orgii Halloween Dystryktu Castro w San Francisco. Przez wiele lat było to największe publiczne gejowskie party na świecie, a zaczęło się w 1948 jako… konkurs kostiumów Halloween dla dzieci sponsorowany przez Cliff’s Variety Store i Hardware.  Do roku 1970 dystrykt Castro był już jedną z największych enklaw gejowskich w Północnej Ameryce. Homoseksualiści przejęli festiwal i zamienili go w imprezę seksualną. Do roku 2002 Halloween w Castro district przyciągało pół miliona osób.
Właściciel kawiarni dla gejów powiedział dla SF Chronicle “To była dochodowa noc, ale po prostu zbyt szalona”. Miejscy radni, policjanci i przedsiębiorcy nie mieli wtedy możliwości kontrolować tłumu 5 tysięcy napalonych homoseksualistów. W czasie imprezy w roku 2006 wywiązała się strzelanina pomiędzy “gangami”, rannych zostało 25 osób. Nikt nie podał rysopisów strzelających, więc pewnie byli to imprezujący geje. Gdyby byli to ludzie nienawidzący gejów, media z całą pewnością rozdmuchałyby to jako “gejowski 11 września”, ale tego nie zrobiły. W rezultacie miasto San Francisco zakazało tej imprezy ponieważ nie było możliwości jej kontrolowania.
Lubieżność jest ślepa. Poszukiwanie seksualnego pobudzenia nie jest miłością, jest lubieżnością.
Pobudzenie seksualne zmienia nasze zachowanie wobec nieznajomej osoby. Eksperymenty uniwersytetu Duke potwierdziły to co ludzie wiedzieli od zawsze. Badanym osobom przedstawiono listę różnych aktów seksualnych i zapytano ich na które by się zgodzili, a które uważają za niemoralne. Większość tych aktów było tematem taboo, wiele z nich było poważnym występkiem (gwałt, pedofilia). Badane osoby były przepytywane “na chłodno”, nie bawiono się z ich emocjami przed testem.
Ich odpowiedzi wykazały jasną granicę między aktami które są dopuszczalne, a tymi które są szkodliwe i przestępcze. Tydzień pózniej badani powrócili by powtórzyć testy, lecz tym razem puszczano im przez 15 minut hardcorową pornografię tuż przed badaniami.  Rezultat: te same osoby które wcześniej wskazywały na to co jest niedopuszczalne, tym razem dopuszczały możliwość użycia przemocy w celu osiągnięcia satysfakcji seksualnej. Tak działa lubieżność, tak działają żądze. Homoseksualizm oparty jest na żądzach, nie miłości. Jest to “wieczyste pobłażanie”.
KONKLUZJA
Halloween zostało pomyślane jako podbudowa samo-inicjacji dla lucyferiańskiego sposobu myślenia. Zauważmy że od czasu gdy Halloween jakie znamy ruszyło z kopyta w roku 1966, wzrastać zaczęła również obsesja na punkcie “wyzwolenia” perwersyjnego seksu, okultyzmu i wyrazów podziwu dla psychopatów i seryjnych morderców.
Jeśli żydowskie szkoły religijne przestrzegają rodziców przed obchodzeniem pogańskiego Halloween, będącego destruktywnym dla żydowskiego procesu edukacyjnego, to samo powinno dotyczyć się chrześcijańskich i muzułmańskich rodziców. Halloween jest religijną indoktrynacją w kierunku druidyckiego pogaństwa, magii i satanizmu.
Przypisek: Ileż to młodych ludzi twierdzących że są ateistami, nie uznających wierzeń największych religii, jednocześnie przejawia zainteresowanie magią, wróżbami i parapsychologią. Krok po kroku, nie śpiesząc się nigdzie, dzięki mediom, idolom, okultystom rozwija się dwumyślenie i obłudne okłamywanie samych siebie.
———przypisy——————–
[1.] Purim isn’t a Jewish Halloween http://www.myjewishlearning.com/holidays/Jewish_Holidays/Purim/Themes_and_Theology/Jews_in_Exile/Assimilation/Purim_and_Halloween.shtml
[2.] San Francisco Archbishop gave Holy Communion to Gay “Nuns “



Źródło: http://radtrap.wordpress.com/2011/10/31/halloween-celebracja-seksu-i-smierci/

wtorek, 15 stycznia 2013

Różokrzyżowcy




„Ruch różokrzyżowców inspirujący się Kabałą i Gnozą, wyznawał ideę jedności świata, kładąc nacisk na analogie istniejące między mikrokosmosem a makrokosmosem. Za swój cel poczytywał on postęp nauki i wprowadzenie „świętej” monarchii uniwersalnej”[1].
Wbrew temu co sądzi opinia publiczna oraz pewne środowiska naukowe, różokrzyżowcy mieli spory wkład w ideologię, cele oraz symbolikę wolnomularską, a fakty te są często dosyć powierzchownie analizowane, przez co samo stowarzyszenie często jest ukazywane jako alchemiczna grupa prowadząca rozmaite doświadczenia chemiczne, zgłębiając się przy tym praktyki magiczne czy kabałę. To zbyt mało jak na strukturę, która przecież była składową podczas tworzenia się masonerii spekulacyjnej w 1717 r. Różokrzyżowcy są jednocześnie źródłem wielu następnych pochodnych stowarzyszeń, które zawsze w pewien sposób czerpały z niej samą esencję jaką jest niewątpliwie gnoza. Zapoznajmy się zatem w podstawowymi tekstami różokrzyżowymi, które ukazały się już na początku XVII w. tworząc ogromną aurę tajemniczości wśród ówczesnej ludności europejskiej.


Różokrzyżowcy głosząc swoje idee publicznie (np. poprzez rozwieszanie plakatów) często dawali do zrozumienia, że są w posiadaniu tajemnej, magicznej wiedzy, która zmieni świat i uwolni ludzi od doczesnego uścisku jakim jest monarchia i papiestwo – dążyli do synarchii, a mówiąc nieco inaczej, do stworzenia „świata uniwersalnego”, za swojego guru biorąc najczęściej jakże wyidealizowaną myśl Komeniuszowską – Komeniusz uważany jest za prekursora współczesnego globalizmu, nowołującego do wywrócenia dotychczasowego porządku, człowieka zawierającego w swych programach myśl tworzenia tzw. „Super-Kościołów”, które miałyby być źródłem światła, łącząc w sobie wszystkie religie – tak aby wszystkie stały się jednakowo równe. Dodatkowo wysuwa myśl koordynacji politycznej, która byłaby zarządzana przez międzynarodowe instytucje. Jest to jednak zaledwie malutki przedsmak myśli komeniuszowskich dlatego też polecam zapoznać się z jego dziełami jakimi są Partonosja oraz Lux In Tenebris.
Przenosimy się do roku 1614, kiedy to w niemieckim mieście Kassel pojawia się pewien manifest o 147 stronach, zawierający w sobie trzy teksty: Uniwersalna i powszechna reforma całego świata, Fama Fraternitatis honorowego bractwa Różo-Krzyża oraz Krótka odpowiedź sławnemu Bractwu Różo-Krzyża – ostatni tekst jest prawdopodobnie autorstwa Adama Haselmeyera. Przesłanki historyczne dają do zrozumienia, że autorem Famy, Confessio (łacińskie i niemieckie wydanie przypada na rok 1615) jak i wydanych w roku 1616 Alchemicznych godów (czy też zaślubin) Chrystiana Rosenkruetza w roku 1459 jest ten sam autor tzn. Johannes Valentin Andreae (17 sierpnia 1586 – 1654, na swojego duchowego spadkobiercę wyznacza Jana Amosa Komenskiego – „Komeniusza”), luteranin uważany za prekursora idei różokrzyżowej. Johann już od samego dzieciństwa był miłośnikiem książek, choć nie mógł pozwolić sobie na zakup wielu z nich. Nie poddawał się jednak zbyt łatwo, dlatego też uczęszczał do biblioteki, kiedy tylko mógł, co zaowocowało celującym ukończeniem studiów w Tybindze.
Pierwsza część manifestu to posłanie do cesarza Justyniana od siedmiu mitycznych mędrców Grecji oraz od Seneki i Katona. Tekst przedstawia niejako „rozwiązania” na problemy, z którymi boryka się ludzkość:
„(…) plan redystrybucji dóbr, [a ponadto] znieść złoto i pieniądz oraz wydać walkę hipokryzji. Pragnie się zbudować społeczeństwo na zasłudze, cnocie i wierności. Ale wielkość zadania przerasta i zniechęca. Przeto Katon proponuje, by po prostu upraszać Boga o jeszcze jeden potop albo inną, podobną plagę, która wytraci za jednym zamachem niegodziwców”[2]
Na podstawie drugiego, nieco bajecznego manifestu jakim jest Fama Fraternitatis przedstawionego i zanalizowanego min. w książce Rolanda Edighoffer’a, Różokrzyżowcy, dowiadujemy się, iż cała historia związana z Różo-Krzyżem zaczyna się od człowieka, którego imię brzmiało Christian Rosenkreutz. Przyjrzyjmy się zatem krótkiej legendzie, budzącej przez setki lat niezliczone ilości domniemań i domysłów. Urodzony ponoć w 1378 r. (zmarł natomiast podobno w roku 1484), w niemieckiej zubożałej rodzinie szlacheckiej Christian, wychowywał się następnie przez wiele lat w klasztorze. W wieku 16 lat udaje się w swoją pierwszą pielgrzymkę do Ziemi Świętej, podczas to której umiera jego opiekun (prawdopodobnie to zdarzenie miało miejsce na Cyprze). Rusza jednak w dalszą podróż samotnie, po czym dociera do Damaszku, w którym to zyskuje informacje na temat sławnych mędrców. Z tego powodu zmienia swój dotychczasowy kierunek jakim była Jerozolima, na Damkar (dzisiejszy Jemen). Po dotarciu na miejsce poznaje uczonych, którzy wprowadzają go w nauki fizyki i matematyki. Po trzech latach doskonalenia swoich umiejętności oraz poznania języka arabskiego, wyrusza do Egiptu w celu badania flory i fauny. Następnie rusza do Fezu, ważnego ośrodka życia umysłowego skupiającego adeptów magia naturalis[3]. Po dwóch kolejnych latach powrócił do Europy, po czym bezskutecznie próbował przekazać uczonym swoje nauki oraz badania. Po powrocie do Niemiec oddaje się studiom z dziedziny filozofii, matematyki oraz fizyki, a po pięciu latach wezwał trzech braci, znanych mu jeszcze z czasów przebywania w klasztorze, po czym stworzył z nimi ezoteryczne koło – „Społeczność i Braterstwo”[4]. Zaledwie cztery osoby stworzyły w krótkim czasie swój własny, zaszyfrowany język, wybudowali swoją siedzibę i do swego grona przyjęli jeszcze czterech kolejnych braci – jak czytamy dalej w książce Edighoffer’a, uzdrawiali oni chorych i zajmowali się spisywaniem ksiąg przedstawiających ich jawną i tajną filozofię. Po spisaniu swoich doktryn i wiedzy, rozeszli się po świecie, jednak dwóch braci pozostało wraz z Rosenkreutzem w klasztorze Świętego Ducha. Dalej Edighoffer podaje sześć reguł zakonu, które nakazywało jego członkom stosowanie się do obyczajów kraju, w którym przebywają, mieli nie wyróżniać się wśród tłumu szczególną odzieżą, za pieczęć przyjęli posługiwanie się literami R.C. Ich kolejnym obowiązkiem była bezinteresowna pomoc chorym, zbieranie się przynajmniej raz do roku w siedzibie bractwa (Ducha Świętego) oraz utrzymywanie tajemnicy istnienia bractwa przez sto lat. Oprócz tego, każdy z członków miał obowiązek wybrać swojego następcę.
Christian umiera w 1484 r. w wieku 106 lat. Przed śmiercią wydaje polecenie wybudowania specjalnej krypty, mieszczącej w przyszłości m.in. jego szczątki. Po śmierci miejsce jego spoczynku pozostało nieznane trzeciemu pokoleniu braci, aż do czasu odkrycia grobu przez jednego z nich, w trakcie przebudowy domu Ducha Świętego (co nastąpiło po 120 latach od śmierci Christiana, w 1604 r). W późniejszym czasie, miejsce uznano za święte. Według podania Edighoffera Fama opisuje sklepioną kryptę ozdobioną alegorycznymi postaciami, zawierającą księgi na temat Paracelsusa[5] i Bractwa. Znajdujemy również opis samych zwłok (podobno idealnie zachowanych) założyciela, który trzymał w ręce księgę zapisaną złotymi literami[6] oraz testament (testamentum). Oprócz tego krypta mieściła teksty mantr, niezwykłe lustra, lampy oraz przedmioty uznane za „magiczne”. Powierzchnia stołu znajdującego się w grobowcu była pokryta inicjałami członków – z pewnością założycieli, a ściany dookoła pokryte były najróżniejszymi symbolami[7]. Bracia, którzy zobaczyli dzieło zobowiązali się do utrzymania szczególnej tajemnicy, którą powierzano jedynie wtajemniczonym, którzy schodzili do grobowca.
„Zakończenie księgi ma formę łacińskiej mowy pochwalnej na cześć zmarłego; przypomina wybitne zasługi tego męża przyrównanego do ziarna zasianego w sercu Jezusa: poznał on tajemnice i sekrety Nieba i ludzkości, stał się strażnikiem królewskiego skarbu zgromadzonego w Arabii i Afryce, a przed śmiercią zbudował w miniaturze wierny model kosmosu i ukończył kompendium wszelkich przeszłych, teraźniejszych i przyszłych wydarzeń”[8].
Fama jest po części źródłem doktryny różokrzyżowej, która to zawiera ostrą krytykę przeciwko papieżowi i Mahometowi, „(…) w dziedzinie filozofii przeciw Arystotelesowi i sofistom, w dziedzinie medycyny przeciwko uczniom Galena, a ogólnie przeciw pyszałkowatym i wpatrzonym w swe przebrzmiałe teorie uczonym mężom”[9]. W innych fragmentach Famy spotykamy się z kolei z pochwałą kabały, co nie powinno dziwić, biorąc pod uwagę rzekome praktyki i naukę Christiana na Bliskim Wschodzie. Charakterystyczną cechą zakończenia Famy jest wezwanie do przystąpienia w szeregi braci; wszyscy „godni” ludzie mieli taką możliwość[10].
Trzecia część manifestu to pewnego rodzaju odpowiedź ze strony Adama Haselmayera, sekretarza arcyksięcia Maksymiliana, do Braci Różo-Krzyża, w której to pisze o ucisku biedaków, ich nędzy i cierpieniu. Wzywa jednocześnie Różokrzyżowców do wystąpienia aby dokonał się „Wielki Sąd”. Tekst jest jednocześnie zapowiedzią wielkich przemian jakie mają się na świecie wydarzyć: „Owe czasy, które nastąpią po nadejściu Boga, będą czasami wielkich przemian: Bóg przyspieszy upadek papieża – nieprzyjaciela Chrystusa oraz jego „konnicy babilońskiej”, tj. księży i jezuitów. Potępi bezbożnych, a wywyższy małe stadko sprawiedliwych. Poprzedzi go Lew Północy – Jezus tryumfujący, aby „znowu uczynić żywym to, co jest martwe”[11].
W 1615r. zostaje wydane Confessio Fraternitatis, które jawi się jako „wyznanie” Bractwa, pokazując, że okresy dziejów na świecie są uwarunkowane przez rozmieszczenie poszczególnych planet odnosząc się przy tym do wiedzy astrologicznej. Autor dzieła stwierdza, że epoka różokrzyżowców wkroczyła w znak Merkurego, symbolizującego „władcę Słowa”, co oznacza, że nadszedł odpowiedni czas aby poprzez znalezienie i używanie „boskiego” języka objawić tajemnice, które do tej pory znane były jedynie różokrzyżowcom. Confessio podaje zatem pewne informacje dotyczącego tego „boskiego” języka jak i również tzw. pisma wtajemniczonych. Język ten miał pochodzić od języka Adamowego, pierwotnej mowy, czystej i nieskażonej, która była zrozumiana dla każdej żyjącej istoty. Zatem porozumiewały się nią zwierzęta w rajskim ogrodzie oraz umożliwiała komunikację z „aniołami”. Jako że Różokrzyżowcy podobno znają przedstawiany powyżej język, są w stanie dostrzec „mowę Boga” i wyjść poza egzoteryczne znaczenie biblijne aby przystąpić do duchowego, czyli prawdziwego odczytania Pisma Świętego, które dla znaczącej większości ludzi jest niedostępne z powodu „niewiedzy”. Jednak zaznaczają, że prawdy stojące otworem przed każdym człowiekiem mogą pojąć tylko nieliczni[12]. Analizując Różokrzyżowców Rolanda Edighoffera znajdujemy również informacje dotyczące sprzeczności Confessio z wcześniej wydanym tekstem jakim jest Fama. Sprzeczność dotyczy filozofii owych dzieł, bowiem w Famie filozofia miała wymiar bardziej optymistyczny, natomiast w drugim dziele ukazuje się ona nieco ułomna. Pierwszy manifest przedstawiał ponad to bardzo dobrze zorganizowany i ułożony świat – w Confessio świat jawi się w nieco bardziej eschatologiczny sposób, ukazując jego niestabilność. Już w pierwszym rozdziale Confessio odnajdujemy stwierdzenie potwierdzające powyżej analizowaną wymowę całego dzieła: „Nadeszła już dzisiaj prawie pora spoczynku dla świata, który spiesznie zmierza do nowego poranka”[13]. Manifest wyróżnia się widocznie i znacząco od Famy jeśli weźmiemy za punkt porównawczy znaczenie Biblii – stanowi ona bowiem w Confessio kompendium i kwintesencję całego świata. Edighoffer trafnie stwierdza, że tajemnica różokrzyżowców prezentowana jest w Confessio jako posiadanie tajemnej wiedzy, czyli gnozy zwanej również w dziele Corpus hermeticum „wiedzą ostateczną”[14].
Gody alchemiczne Christiana Rosenkruetza wydane w rok po Confessio są trzecim z podstawowych tekstów różo krzyżowych, jednak znacząco różni się on od dwóch pozostałych (Fama, Confessio). Odróżnia się przede wszystkim gatunkiem literackim – Edighoffer określa tekst mianem powieści autobiograficznej, która jest literaturą fantastyczną i tajemniczą, pełną symboli i alchemicznych opisów. W przeciwieństwie do Famy główny bohater przedstawia się jako skromny pustelnik mieszkający w grocie. Nie posiada on również tajemniczej wiedzy („tajemnice Nieba i ludzkości”), która mogłaby uzdrowić całe masy ludzi, którzy wielbili by go za jego cudowne czyny. Widzimy prostego, słabego człowieka (jakim jest wspomniany już wcześniej Christian Rosenkruetz), nie pojmującego najbardziej namacalnych przejawów życia przyrody, przez co nie jest on w stanie zgłębiać jej tajników. Posiada on za to pewną wiedzę astrologiczną oraz dar jasnowidzenia. Jest świadomy swoich postępów i czynów oraz wie, że wszelkie dobra powinien zawdzięczać łasce Boga, nie zaś sobie[15]. Gody alchemiczne możemy w skrócie uznać za dzieło niewątpliwie ezoteryczne i wieloznaczne, głownie dzięki rozbudowanej i alegorycznej symbolice. Jest to droga Christiana, jako mitycznego „maga”, który odbywa drogę ku oświeceniu. Oświecenie wiąże się z niczym innym jak z poznaniem natury – gnostycki panteizm, a całość tekstu możemy potraktować jako wznoszenie się duszy po kolejnych stopniach wtajemniczenia. Tak więc mamy do czynienia z tekstem wręcz magicznym, który do magii się odwołuje, jednocześnie zaznaczając, że wszystko co jest nam potrzebne znajduje się w samej naturze, potrzebne jest jednak odpowiednie i właściwe zidentyfikowanie symbolów i wskazówek natury, która wyraża się w sposób bardzo wyrafinowany i jak najbardziej symboliczny. Zatem myśl różokrzyżowców trwa – „tylko godni będą mogli doświadczyć objawienia wielkiej tajemnicy”.
”W Godach alchemicznych mamy do czynienia z odwrotną sytuacją. Tym razem to nie chrześcijański system pojęć użyty jest do wzbogacenia symboliki opus, lecz alchemia w sposób metaforyczny ukazuje hierogamię Chrystusa i jego Kościoła – grzesznicy, pokutnicy, zbawionej przez Boga, który zawsze udziela jej niezasłużonego rozgrzeszenia i daje obietnicę Królestwa”[16].


Powyżej przedstawione teksty miały za zadanie wywołać reakcję społeczeństwa na ideę różo-krzyżową wywołaną głosem Andrei i jemu podobnych, i nie trzeba było długo czekać, aby po Europie zaczęły krążyć owe manifesty głoszące idee wręcz rewolucyjno-hermetyczne. Dotyczyły one oczywiście ludzi których celem była religijna i społeczna reformę świata oparta na wiedzy gnostyckiej. Mamy więc do czynienia z przenikaniem nowych, świeżych idei ukrytych alegorycznie za kurtyną gnozy i kabały, dzięki czemu bractwo rozrasta się w wielu miejscach Europy, ciągle jednak pozostawiając swoje działania w cieniu. Dodajmy jeszcze, że manifesty są pierwszymi dziełami, w których pierwszy raz pojawia się nazwa Bractwa.
Różokrzyżowcy, którzy nazywani byli również „bractwem uczonych” jako towarzystwo alchemiczne byli dla masonerii dawcami wiedzy tajemnej przekazywanej min. za pomocą kabalistycznej gnozy. Byli istotną częścią składową przy tworzeniu oficjalnej masonerii w roku 1717, dzięki czemu uzyskali bezpiecznego protektora. Co więcej, pod płaszczem masonerii mogli oni swobodnie wyznawać dotychczasowe idee gnostyckie. Sama symbolika różo-krzyża jest widoczna np. w instrukcji 18 Stopnia Rytu Szkockiego („Książę Róży i krzyża”), jak i w „gabinecie refleksji” wszystkich lóż[17]. Charakterystyczny znak różokrzyżowców miał formę czerwonej róży, w której środek wpisany był w krzyż, bądź też krzyż opleciony przez różę. „Róża połączona z Krzyżem ożywia martwe drzewo tradycyjnych wierzeń, niepoddanych kontroli, przywracając im życie płynące z rozumnego rozeznania. Różokrzyżowiec nie ulega zaślepieniu wiary poddanej dogmatom; jest on niezależnym badaczem, obeznanym – dzięki swym dociekaniom – z tajemnicami religii. Interpretuje on po swojemu święte symbole, proponując różne formuły oparte na inicjałach I.N.R.I, np.: Igne Natura Renovatur Integra – integralna (nieskażona) natura odnawia się poprzez ogień”[18]. Jak podaje Epiphanius, bazując na wiedzy masońskiego historyka Serge Hutina, „(…) już w 1663 r. idee różokrzyżowców przeniknęły do Anglii i rozprzestrzeniały się w błyskawicznym tempie, a to głównie za sprawą medyka kabalisty Roberta Fludda (1574-1637)”[19]. Oprócz Roberta Fludd’a, ważną postacią, która również miała swój wkład we wszczepianie idei różo krzyżowych na terenie Anglii był Michael Maier.
Robert Fludd (wynalazca barometru) studiował w Oxfordzie min. literaturę, filozofię, teologię i medycynę – z medycyny otrzymuje stopień doktora. Oprócz tego, że był wielkim zwolennikiem kabały interesował się też naukami ścisłymi i we wszystkich przejawach tych dziedzin wykazywał swój nieprzeciętny dar obserwacji. Jego filozofia religijna jest po prostu filozofią różo krzyżową: „Bóg jest początkiem, końcem i sumą wszystkiego, co istnieje. Wszechświat cały od niego pochodzi, jest utworzony z jego substancji i do niego powróci. Bóg przenikając wieczyście świat prototypów, w których się objawia samemu sobie przez makrokosmos (przyrodę) i mikrokosmos (człowieka), przedstawia, według wyobrażenia Trismegisty, obraz „kuli, której środek jest wszędzie, a nigdzie nie ma powierzchni”[20]. Wyznaje, że różokrzyżowcy „(…) nazywają się braćmi, ponieważ wszyscy są synami Bożymi, że Róża oznacza krew Chrystusową i że bez krzyża wewnętrznego i mistycznego nie ma ani wyrzeczenia, ani oświecenia boskiego”[21]. Fludd pozostawił po sobie kilka dzieł przychylnych zakonowi różo krzyżowemu, a są to: Tractatus Apologeticus Integritatem Societatis de Rosea Cruce defendens (1617 r.), Summum Bonum (1628).
Michael Maier (1568-1622) był alchemikiem oraz osobistym lekarzem cesarza Rudolfa II, dzięki któremu miał zaszczyt uzyskać tytuł palatyna i cesarskiego radcy. W jego dziele zatytułowanym Silentium (1617 r.) wyraża uznanie w kierunku różokrzyżowców za to, że zachowywali się nadzwyczaj godnie (poprzez milczenie) w momencie ukazywania się różnych pism przeciwko nim, jak i z pochwałą dla nich. Natomiast przeciwników bractwa nazywa po prostu krzykaczami, którzy z czystej złości złorzeczyli braciom ponieważ nie zostali przyjęci do ich grona. Maier podkreśla, że w każdym narodzie istnieją instytuty zajmujące się medycyną i tajemnicami przyrody, przekazywane z pokolenia na pokolenie, a założone aby nauczać o tych tajemnicach, nie zaś po to, by szerzyć idee ezoteryczne. Według niego prawdziwi różokrzyżowcy istnieją poza przestrzenią i czasem, przenikają w głąb ludzkiego serca i zachowują słuszne milczenie, które broni ich przed atakami profanów. Jak podaje, zaledwie jedna na 6 tys. kandydowanych osób dostaje się do Bractwa[22]. Poniżej jego własne słowa odnośnie poprzedniego zdania:
„Wielu powołanych, ale mały wybranych. Mistrzowie różokrzyżowi ukazują różę, ale ofiarują krzyż. Najlepszych nawet kandydatów wystawiają na próbę milczenia przez pięć lat, by zyskali władzę nad swymi żądzami i swym słowem”[23].
Maier głosił, iż nauka różokrzyżowców jest skierowana w stronę prawdy, która zawiera się w samym człowieku, z jego niezwykłymi możliwościami obcowania ze światem materialnym jak i duchowym. Starał się pokazać, że alchemia ma symbolizować przemianę człowieka, jego wnętrza oraz sposobu postrzegania świata.
Paul Sedir pisze, że Maier w swoich pismach twierdził, iż wszystkie zakony rycerskie „walczące w imię Boga” mają w swej pieczęci litery R. C., jednak różokrzyżowiec posiada ową pieczęć wykonaną ze złota. Pisze również o wartości liczbowej tych dwóch liter, która ma stanowić klucz do ich znaczenia. W jego dziele Themis aurea pisze, że litery R. C. są błędnie tłumaczone jakoby miały pochodzić od słów Rosen-Creutz, ponieważ jak sami bracia mówią, litery te nie przedstawiają skrótowo pisanego imienia założyciela gdyż mają one wymiar jedynie symboliczny. Sedir przytacza następnie słowa Ireneusa Agnostusa: „Nasz Zakon istniał o wiele wcześniej, przed Christianem Rosenkruetzem, on go zreorganizował. Opanował całą współczesną wiedzę filozoficzną, ale brakowało mu jej w sprawach wiary. Jest więc tak samo jak Salomon, założyciel tego Stowarzyszenia, ponieważ doktryny istnieją zanim objawi się ich ludzki przedstawiciel”[24].
Maier w swoim dziele Themis aurea (Złota temida) wymienia również 6 zasad, którym muszą podporządkować się adepci (liczba 6 podobnie jak 9 przyjęta jako liczba doskonała):
 Aby nikt z nich w podróży nie pełnił innego zawodu poza bezinteresownym pielęgnowaniem chorych.
 Aby nikt z nich nie był zmuszony z powodu swej przynależności do Bractwa nosić jakąś specjalną odzież, lecz aby dostosowywał się do zwyczajów kraju, w którym się znajduje.
 Że każdy brat jest zobowiązany co roku w dniu C* udawać się do Świątyni Ducha Świętego lub zawiadomić listownie o przyczynie swej nieobecności.
 Że każdy brat powinien troskliwie wybrać osobę zdolną i przydatną, by zastąpiła go po jego śmierci.
 Aby to słowo R. C. służyło braciom jako pieczęć, hasło, podpis.
 Aby to Bractwo trwało w ukryciu przez okres stu lat.
Zarówno Fludd jak i Maier mimo pochlebiających opinii nie przyznali się do członkostwa różokrzyża, jednak kontrowersyjny wydaje się fakt ich należności do „Związków Chrześcijańskich”, opierających się na tezach Famy i Godów Alchemicznych Christiana Rosenkruetza w roku 1459, ruchu założonego min. przez samego J. V. Andreę.
Florentinus de Valentia, którego prawdziwe imię brzmiało Teophil Schweighardt[25] w swojej pracy zatytułowanej Rose fleurissante (Kwitnąca róża) wymienił pewne interesujące informacje na temat idei braci uważając, że sami bracia nie są czarnymi magami czy wcielonymi diabłami a jedynie pomagają światu – anonimowo:
„Oni posiadają w mechanice zwierciadła Archimedesa”. „W architekturze – siedem cudów, automaty Archytasa, Bacona, Alberta, zwierciadła, ogień wieczny, wieczny ruch”. „W arytmetyce, rytmomachii, zastosowanie i układ koła Pitagorasa, jego metodę, by nadać liczbę każdej rzeczy, nawet Bogu”. „W muzyce – muzykę przyrody i harmonię rzeczy”. „W geometrii – kwadraturę koła”. „Różokrzyżowcy szukają Królestwa Bożego, odrodzenia w Jezusie Chrystusie, czytając jedyną Księgę Żywota”. Następnie autor wypowiada się już w pierwszej osobie: „Słuchamy Słowa w duchu, w świątecznej ciszy”. „Księga zawierająca w sobie wszystkie inne jest w tobie i w każdym człowieku”. „To ona prowadzi ku mądrości, wskazuje drogę mędrcom, ona dała mi poznanie wszystkiego, poznanie stworzenia, czasów, gwiazd , zwierząt, myśli, ludzi, roślin”. „Królestwo Boże w was jest (Łukasz XVII, 21)”. „Słowo jest mądrością Boga, jego obrazem, jego duchem, jego prawem, Chrystusem w człowieku”. „Podobnie jak mały palec przyłożony do oka przeszkadza widzieć całe miasto, tak też mała wada przeszkadza wiedzieć (widzieć – przypisek autora) skarb odrodzenia”. „Adam upadł tylko przez własną wolę”. „Chcę być niczym, a wszystko słyszeć, zdać się na wolę Boga, jak dziecko przystosować mą wolę do jego woli, szukać go nade wszystko, pozwolić działać jego Królestwu we mnie”[26].
Zauważmy, że w powszechnej opinii Bractwo było i być może nadal jest utożsamiane silnie z alchemią (materialną), poszukiwaniem czy też wytwarzaniem kamienia filozoficznego, lecznictwem na ciężkie nieuleczalne choroby czy też z posiadaniem wiedzy na temat eliksirów długowieczności. Jednak to wszystko można zaliczyć ich do drugorzędnej działalności, o ile w ogóle czymś takim się zajmowali, bowiem na pierwszym miejscu zajmowano się rzeczami natury duchowej. Różokrzyżowcy znacznie bardziej cenili cnotę niż „złoto”. Jak podaje Paul Sedir, teksty różokrzyżowe głoszą, że aby uzyskać jakiekolwiek efekty w sztuce alchemii należy oddać się wpierw Bogu niosąc ze sobą ciężar krzyża – pamiętajmy, że różo-krzyż to przede wszystkim gnoza, a więc wiedza, która prowadzi rzekomo do prawdziwego poznania (Boga – światła) oraz doświadczenia otaczającej nas rzeczywistości, jakoby składała się z iluzorycznych przedmiotów materialnych. Wielu autorów, również ludzi pospolitych kładło nacisk na fakt, że obraz przedstawiany przez Bractwo jest zbyt wyidealizowany na pierwszy rzut oka, i że nie wszystko jest tak łatwe jak mogłoby się to wydawać. Ludziom chcącym wejść w tajemniczy krąg obiecywano różę, jednak otrzymywali do niesienia krzyż, jako próbę – sprawdzenia siebie, swojej woli i opanowania umysłu, gdzie róża była celem odległym i doskonałym.
Bracia stali się inspiracją do stworzenia wielu odłamów samego różo-krzyża, które w większy lub mniejszy sposób były przychylne dawnym ideom, i które, tak jak w przypadków para-masońskich odłamów masonerii, nie zawsze zachowywały pierwotnie daną formę. Bywało i tak, że niekiedy pewne ugrupowania na siłę chciały dowieść swe pochodzenie od pierwotnego, często zbyt zmitologizowanego bractwa.
„Ludzie różnego pochodzenia – pisze Max Heindel – wstępują do naukowych instytutów takich jak Harvard czy Yale, by studiować mitologię, psychologię lub historię porównawczą religii, bez względu na swą przynależność religijną. Na takiej samej zasadzie Stowarzyszenie Różokrzyżowe przyjmuje uczniów wstępnych. Zapisać się może każdy, kto zobowiązuje się przestrzegać regulaminu i kto nie jest hipnotyzerem lub zawodowym medium, hejromantą lub wróżem”[27].
Wzbudzić może zainteresowanie fakt – choć budzi on duże wątpliwości -, że w stowarzyszeniu różokrzyżowców członkostwo miało charakter zdecydowanie luźniejszy i posiadający większą swobodę niż w wolnomularstwie, min. poprzez brak ściśle wiążących statutów czy regularnych lub obowiązkowych składek. Od członków spodziewano się jedynie wyrazu dobrej woli i zdrowego rozsądku. Innymi słowy, tyle ile członkowie dali, tyle zakon posiadał dóbr[28].`
Samo sedno myśli różokrzyżowców możemy zawrzeć w zdaniu: „Człowiek jest Bogiem, synem Boga i nie ma innego Boga poza człowiekiem”[29] – humanizm pełną parą.
autor: karolc@ireland.com
[1] Epiphanius, Ukryta strona dziejów (…), Masoneria i tajne sekty, Wydawnictwo ANTYK – Marcin Dybowski 2008, s. 55.
[2] Epiphanius, dz. cyt., s. 47. Jak podaje Epiphanius, cytat na podstawie dzieła masona Paula Arnolda, La Rose-Croix et ses rapports avec la Franc-maçonniere, wydawn. G.P. Maisonneuve et Larose, 1970, s. 75.
[3] Uczeni próbujący znaleźć klucz do zrozumienia Liber M, czyli wielkiej Księgi Świata.
[4] Epiphanius, dz. cyt., s. 47.
[5] Jego prawdziwe imię brzmiało Theophrastus von Hohenheim (1493-1541). Urodzony w Szwajcarii, w Einsiedeln, studiował następnie na wielu uniwersytetach niemieckich i austriackich. Wiele podróżował min. do Francji, Anglii, Holandii, Szwecji, Turcji, Egiptu, Algierii i Hiszpanii. W 1528 r. zostaje profesorem na uniwersytecie Bazylejskim. Docierają do niego ataki ze strony innych uczonych min. za krytykę Galena i za to, że podkreślał znaczenie chemii w lecznictwie. Był pionierem jeśli chodzi o posługiwanie się związkami arszeniku w leczeniu syfilisu, zajmował się psychoterapią. Jego liczne pisma świadczą o jego zainteresowaniach w kierunku filozofii, kosmozofii i teologii. Roland Edighoffer, Różokrzyżowcy, s. 119-120.
[6] Roland Edighoffer, Różokrzyżowcy, Warszawa 1998, s. 21-23.
[7] Jacek Golędzinowski, Jawne historie tajemnych stowarzyszeń, „Poprzeczna Oficyna” 1990, s. 15.
[8] Roland Edighoffer, Różokrzyżowcy, Warszawa 1998, s. 23-24.
[9] Roland Edighoffer, Różokrzyżowcy, Warszawa 1998, s. 24-25.
[10] Jacek Golędzinowski, dz. cyt, s. 15.
[11] Paul Arnold, dz. cyt., s. 86, cyt. za: Epiphanius, dz. cyt., s. 47
[12] Roland Edighoffer, Różokrzyżowcy, Warszawa 1998, s. 33-34.
[13] Roland Edighoffer, Różokrzyżowcy, Warszawa 1998, s. 35.
[14] Roland Edighoffer, Różokrzyżowcy, Warszawa 1998, s. 37-38.
[15] Roland Edighoffer, Różokrzyżowcy, Warszawa 1998, s. 41-42.
[16] Roland Edighoffer, Różokrzyżowcy, Warszawa 1998, s. 74.
[17] Epiphanius, Ukryta strona dziejów (…), Masoneria i tajne sekty, Wydawnictwo ANTYK – Marcin Dybowski 2008, s. 67.
[18] Epiphanius, Ukryta strona dziejów (…), Masoneria i tajne sekty, Wydawnictwo ANTYK – Marcin Dybowski 2008, s. 48.
[19] Epiphanius, Ukryta strona dziejów (…), Masoneria i tajne sekty, Wydawnictwo ANTYK – Marcin Dybowski 2008, s. 50.
[20] Paul Sedir, Różokrzyżowcy – historia i nauka, Wydawnictwo PEGAZ 1994, s. 61.
[21] Paul Sedir, Różokrzyżowcy – historia i nauka, Wydawnictwo PEGAZ 1994, s. 41.
[22] Paul Sedir, Różokrzyżowcy – historia i nauka, Wydawnictwo PEGAZ 1994, s. 59-60.
[23] Paul Sedir, dz. cyt., s. 60.
[24] Paul Sedir, dz. cyt., s. 41.
[25] Pochodził z Konstancji, jest uważanay za jednego z „apostołów” różokrzyża, autor Miroir de la Sagesse rosicrucienne (Zwierciadło mądrości różokrzyżowej) – dzieło, w którym autor przedstawia „prawdziwe” zamierzenia różokrzyżowców.
[26] Paul Sedir, dz. cyt., s. 64.
[27] M. Heindel, Chrześcijaństwo Różokrzyżowe, Warszawa 1949, Nakł. Koło Studiów Chrześcijaństwa Różokrzyżowego, z. 1, Zagadka życia i śmierci, s. 4., cyt. za: Leon Chajn, Polskie Wolnomularstwo 1920-1938, Warszawa 1984, s. 482.
[28] Leon Chajn, Polskie Wolnomularstwo 1920-1938, Warszawa 1984, s. 482.
[29] Albert Pike, „Morals, Dogma and Clausen’s Commentaires”, tom IV, rozdz. Różo-Krzyż, wydawn. Bastogi, Foggia 1984, s. 172, cyt. za: Epiphanius, Ukryta strona dziejów (…), Masoneria i tajne sekty, Wydawnictwo ANTYK – Marcin Dybowski 2008, s. 48.


Źródło: http://radtrap.wordpress.com/2012/11/17/rozokrzyzowcy/

poniedziałek, 14 stycznia 2013

Ks. Adam Skwarczyński: Krótkie egzorcyzmy przy nagłych spięciach z bliską osobą w małżeństwie lub rodzinie


KRÓTKIE EGZORCYZMY PRZY NAGŁYCH SPIĘCIACH
Z BLISKĄ OSOBĄ W MAŁŻEŃSTWIE LUB RODZINIE.

       (Trzykropek […] zastępuje imię lub określenie tej osoby).

Matko Najczystsza, okryj […] (lub mnie) welonem czystości z Golgoty (wyobrazić sobie to okrycie, podobne do tego, którym owinął się na Golgocie Pan Jezus, otrzymawszy welon od swojej Matki).

Duchu zły, który nastawiasz […] przeciwko mnie, mocą Naj­świętszej Krwi Jezusa, w której oboje jesteśmy zanurzeni (wyobra­zić to sobie), uciekaj spomiędzy nas pod stopy Ukrzyżowanego.

Duchu nieczysty, bądź pokonany i odrzucony mocą Najświętszej Krwi Jezusa, wylanej podczas Biczowania (wyobrazić sobie Biczowanie Jezusa, chociaż jedno uderzenie ostrego bicza z rzemieni).

Duchu zły, uciekaj spomiędzy nas w Imię Ojca i Syna i Ducha Świętego (przy tych słowach wyobrazić sobie duży krzyż, uczyniony w geście błogosławieństwa nad osobą nam niechętną).



Mocą tej wody egzorcyzmowanej uciekaj, zły duchu, z przestrzeni między mną a […] (wyobrazić sobie tę osobę i odległość między sobą a nią, skrapiając ją wodą święconą). Aniołowie Boży, zajmijcie tę przestrzeń i złączcie nas w Bogu.

Moje cierpienie, które przychodzi ze strony […], ofiaruję Ci Boże jako mój krzyż za jego uświęcenie. Zły duchu, dręcząc mnie przez […], mocą mojej ofiary tracisz wpływ na jego duszę.

(Gdy wyczerpałem swoje możliwości w czynieniu dobra, a mimo to ktoś jest ze mnie niezadowolony, przez co cierpię): Duchu fałszywych i nadmiernych wyrzutów sumienia, mocą Najświętszej Krwi Jezusa za mnie przelanej idź precz ode mnie. Amen.  Aniele Pokoju, okryj mnie płaszczem pokoju. Amen. (Wyobrazić sobie to okrycie).

 Gdy to napięcie lub niechęć trwają dłużej, trzeba tę osobę obejmować w wyobraźni “ramionami serca”, wyobrażając sobie serdeczne objęcie jej, przytulenie, uścisk, co ma wpływ na obie strony: na tego, kto to czyni oraz na tamtą osobę jemu niechętną.

Źródło: http://wobroniewiaryitradycji.wordpress.com/2013/01/12/ks-adam-skwarczynski-krotkie-egzorcyzmy-przy-naglych-spieciach-z-bliska-osoba-w-malzenstwie-lub-rodzinie/

UFO - czy istnieją cywilizacje pozaziemskie?

Większość z nas jest niezwykle podekscytowana na wieści o istnieniu UFO. Jedni patrzą na to z przymrużeniem oka, innych fascynuje ten temat. Jest to oczywiście najbardziej atrakcyjna i powodująca niezły dreszczyk emocji konspiracja.
Czy jest w owych niezliczonych opowieściach ziarenko prawdy?
Czy rzeczywiście istnieje życie w Kosmosie?
Jeżeli tak, to co na to Słowo Boże? Czy istnienie życia we wszechświecie jest w konflikcie ze Biblią?
Niezwykle ważne pytania i wielki wachlarz często sprzecznych ze sobą odpowiedzi i opinii.
Jeżeli zajrzałeś tutaj, ewidentnie temat cię interesuje i chciałbyś otrzymać odpowiedzi na owe pytania - odpowiedzi nie tylko logiczne oraz wsparte jakimiś dowodami. Zapewniam cię, że nie zawiedziesz się. Być może odpowiedzi cię nie zachwycą. Nie ukażą ci tego, co chciałbyś poznać i wiedzieć, ponieważ istnieje twoje drugie ja - twoje sumienie. Odpowiedzi na powyższe pytania dotkną twego sumienia. Najczęściej dotyk sumienia nie jest przyjemny. Ponieważ to nasze sumienie karci nas za wszystkie nasze czyny, o których nie chcielibyśmy nigdy publicznie mówić. Problemem jest nasza postawa do naszego sumienia.
Czy chcemy postępować według jego wskazówek, czy popełniać wielkie błędy i cierpieć wyrzuty sumienia POTEM.
Pozornie poza tematem!
Jak wynika z wielu stron owej witryny, jesteśmy nieustannie oszukiwani przez wadze i media. Świat jest napędzany najpowszechniejszym paliwem, znanym jako... kłamstwo.
W przypadku UFO nie ma wyjątku.
Jesteśmy ofiarami masowego kłamstwa!
Świat przygotował nam histerię medialną o zasięgu światowym.
Od wielu lat stosuję prostą zasadę w życiu, wspartą nie tylko doświadczeniem osobistym, ale także korzystam z obserwacji oraz doświadczeń innych - tych, którzy zastanawiają się nad wszystkim, co widzą i słyszą.
Często obserwujemy histerie medialne o zasięgu światowym.
Jedna, szczególnie szaleńcza, rozprzestrzeniała się w latach 1998-99. Media zachłystywały się nad możliwościami końca świata, z powodu tzw. robaka roku 2000! Innymi histeriami jest obecna walka z światowym terroryzmem - inna - światowe rzekome ocieplenie. Kiedy media kontrolowane przez jedynie 6 ludzi, (a praktycznie przez Reuters, który jest także właścicielem Associated Press) możemy być pewni, że coś wisi w powietrzu.
Innymi słowy...
Medialna histeria jest zawsze sygnałem światowego oszustwa!
Kilka przykładów medialnych kłamstw i oszustw.
  • Rok 2000 miał przynieść katastrofalne konsekwencje ataku wirusa - robaka komputerowego.
  • Obecnie mamy globalne ocieplenie.
  • Toczy się wojna ze światowym terroryzmem.
  • Podróż NASA na Księżyc.
  • Pogrzeb Papieża
  • Inauguracja Obamy.
  • Histeria mediów stalinowskich, hitlerowskich i komunistyczna propaganda.
  • Świńska grypa

Jest tego znacznie, znacznie więcej.
Odpowiadając na początkowe pytania - UFO istnieje!
Ale posiadamy zupełnie zniekształcony obraz UFO, obraz rozpowszechniany przez media. Zanosi się na coś jeszcze bardziej drastycznego. Media i rządy ewidentnie przygotowują nam ukazanie, tym razem prawdy na ten temat! Czyli do tej pory nas okłamywano?
Jaką mamy gwarancję, że tym razem Elita rządząca światem powie na prawdę?
(Link temat prawdomówności rządów - Rząd twoim wrogiem)
Zacznijmy najpierw od definicji UFO.
UFO (ang. unidentified flying object, pol. NOL – niezidentyfikowany obiekt latający) — wywodzące się z terminologii wojskowej sił powietrznych USA określenie obiektu latającego nie dającego się zidentyfikować z żadnym znanym z warunków ziemskich obiektem lub zjawiskiem atmosferycznym. W okresie Zimnej Wojny utrwaliło się potoczne znaczenie UFO jako pojazdu cywilizacji pozaziemskiej (latającego spodka). - http://pl.wikipedia.org/wiki/UFO
Nam chodzi nie tylko o pojazdy. Potocznie terminem UFO określamy cywilizacje pozaziemskie. Zjawiska UFO nie należy utożsamiać z pozaziemską inteligencją aczkolwiek połączenie wydaje się być oczywistym.
Bardziej adekwatnym terminem w naszej sytuacji jest termin - Kosmita obcy – hipotetyczny przedstawiciel inteligentnej formy życia pozaziemskiego, zamieszkujący gdzieś w Kosmosie.
Ostatnio na YouTube i w mediach ukazują się filmy z Edgarem Mitchellem, kosmonautą NASA, który twierdzi, że do tej pory rządy ukrywały przed nami prawdę o Kosmitach i że jest w przygotowaniu akcja ujawniająca do tej pory utajnione dokumenty na te tematy. Mitchell twierdzi, że Kosmici mają w stosunku do nas jak najbardziej przyjazne zamiary.








W powyższym wywiadzie radiowym znany badacz UFO, Richard C. Hoghland podał kilka ciekawych wiadomości na temat podróży na Księżyc. Hoghland mówi o tym, że Mitchell ma zupełne braki pamięci z podróży na Księżyc i owe braki potwierdza Mitchell w swojej książce autobiograficznej. Takie braki pamięci mogą być rezultatem kontroli umysłu, typu Monarch lub M-KULTRA!
Hoghland także przypuszcza, że Mitchell jest manipulowany przez rząd USA aby owe wiadomości rozprzestrzeniać. Celem tych rewelacji jest przygotowanie społeczeństwa na wizytę Kosmitów - tzw. Annuaki oraz akceptację kłamstwa, że Annuaki są naszymi twórcami i posiadamy wobec nich pewne zobowiązania.

Edgar Mitchell ujawnił w owych wywiadach, że rząd USA oraz NASA okłamywały nas do tej pory w sprawach Kosmitów, i Roswell incydent jest ukrywanym faktem rozbicia się UFO pojazdu na Ziemi. Data wystąpienia Mitchella - 25 Lipca 2008. (filmy po angielsku). Gwoli ciekawości, Mitchell urodził się i wychował w okolicach Roswell.
Świat kontrolowany przez Lucyfera po raz kolejny serwuje nam wielowarstwowe kłamstwa, przez które przeciętnemu człowiekowi trudno jest się przebić i dotrzeć do Prawdy. Ale dobry Bóg przewidział taki rozwój wypadków oraz podał nam wyraźnie wskazówki, jak rozpoznać owe kłamstwa oraz fałszywe cuda.
Rozważmy najpierw kilka detali działalności Kosmitów
Istnieje wiele tysięcy a być może milionów witryn zajmujących się zagadnieniem UFO. Istnieją miliony zdjęć i sprawozdań. Cechą wspólną jest jeden prosty fakt. Nie posiadamy ani jednego wyraźnego zdjęcia czy filmu, na którym ukazany jest taki latający obiekt czy spodek.
Ze zdjęciami Kosmitów jest jeszcze gorzej.


Czyżby nikt nigdy nie posiadał w milionowych przypadkach obserwacji UFO wystarczającej jakości aparatu fotograficznego, aby zrobić zdjęcie przynajmniej takiej jakości, jak zdjęcie poniżej?


Boeing 747
Tymczasem najlepszej jakości zdjęcie UFO możemy podziwiać poniżej...



W tym linku mamy kilka filmów UFO Billy Meyera. http://www.steelmarkonline.com/video_and_8mm.htm
Oglądając te filmy nie można oprzeć się wrażeniu, że owe pojazdy kosmiczne ważą nie więcej niż 15 kg. Jeżeli ktoś widział na filmie jedno tonowy samochód zawieszony na linie dźwigu, z pewnością zachowuje się on zupełnie inaczej. Masa statku kosmicznego, jaki widzimy na powyższym zdjęciu z pewnością jest znacznie większa i rozmiar jest większy niż rozmiar przeciętnego samochodu. Czy samochód zawieszony na linie wykonywałby takie gwałtowne ruchy, jak UFO pojazdy na filmach Meyera? Brak grawitacji nie powoduje utraty masy.
W tym filmiku mamy to nieco wyraźniej.
W przedstawionych powyżej zdjęciach mamy najlepszej jakości tak zdjęcia jak i filmy. Ani zdjęcia ani filmy nie wyglądają przekonująco na rzeczywistych gości z Kosmosu. Wygląda to na jakąś sztuczkę.
Jeszcze dziwniejsza jest historia owych gości z Kosmosu.
Eduard Billy Meyer jest Szwajcarem i od roku 1942 (miał wtedy 5 lat) ukazywał mu się Kosmita o imieniu Sfath. Po 11 latach przerwy ukazywała mu się kobieta - Asket a potem pojawiła się inna kobieta - Semjase.
To owi goście z kosmosu pozwolili mu na fotografowanie ich pojazdów ale nie pozwolili mu na fotografowanie ich samych. Owi goście z kosmosu to Plejaranie. Ciekawe jest także znalezisko tzw. Talmudu Jmmanuela. Żaden biblijny ekspert nie uznaje tego dokumentu, jako dokument warty poważnego zbadania.
Celem owych gości z kosmosu jest ostrzeganie nas przed następstwami naszych nierozumnych działań i pożądań. Następstwem tych działań ma być III Wojna Światowa. Meyer zapowiadał te wojnę na Listopad 2006, 2008, 2010, lub 2011 roku.
Link do oficjalnej witryny Meyera - http://www.steelmarkonline.com/
Z tego podsumowania widać zupełny brak logiki i sensu.
Rozważmy kilka punktów. Bill jest Szwajcarem i mówi po niemiecku. Język angielski jest językiem najpopularniejszym na Ziemi i wybranie Billa, rolnika na proroka nie wygląda na poważna próbę komunikacji z całym światem w celu ostrzeżenia całego globu przed konsekwencjami niewłaściwego postępowania.
Gdyby tacy goście z Kosmosu pojawili się w gabinecie Putina czy Obamy, lub w Watykanie, miałoby to znacznie większy sens.
Owe ostrzeżenia nie przyniosły praktycznie żadnych pozytywnych rezultatów i większość nie wierzy w ten rzekomy kontakt ani w jego ostrzeżenie. Większość mieszkańców naszego globu nigdy o tym nie słyszała. A świat podąża nadal niebezpieczną drogą w kierunki III WŚ. Ostrzeżenie Kosmitów zupełnie spaliło na panewce.
Ciekawe jest połączenie tego wszystkiego z Talmudem Jmmanuela. Talmud jest znanym żydowskim ekwiwalentem Biblii ale ma się on tak do Biblii jak astrologia do astronomii. Plejaranie (rzekomi goście Meyera) rzekomo potrafią podróżować w czasie i dlatego ostrzegają nas przed wojną... a daty owych ostrzeżeń wyraźnie wskazują, że informacje, jakie owi Kosmici posiadają są nie lepsze od przeciętnej wróżki, szukającej przyszłości w kartach.
Podkreślę jeszcze raz, że jest to najbardziej znany przykład kontaktów z UFO, najlepiej sfilmowany oraz najlepiej sfotografowany.
Największą zagadką Kosmitów to fakt ich ukrywania się.
Nie ma żadnego poważnego dowodu na ich istnienie. Istnieją wręcz miliony poszlak, nieostrych zdjęć czy wysoce podejrzanych filmów, jak słynny film rzekomej autopsji Kosmity znalezionego w szczątkach UFO, który się rozbił w Roswell. Ale nie posiadamy ani jednego niezbitego dowodu na ich istnienie. Jeżeli istniał film z autopsji, jeżeli ją przeprowadzono, oznaczałoby to, że istnieje owo ciało.
Tymczasem nie posiadamy nigdzie ani jednego szczątka ciała kosmity. Wiele mówi się o ewentualne panice ludzkości, która dowiedziawszy się o tym, że istnieje życie w kosmosie, zaczęłaby tworzyć rzekomą panikę.
A to niby dlaczego? Trup kosmity miałby powodować panikę?
Wielu z nas podejrzewa, że istnieje inteligentne życie w kosmosie i potwierdzenie tego nie wywołałoby żadnej paniki.
Inna myśl... przecież Biblia nie wspomina o życiu w kosmosie i teoretycznie jest możliwe, że życie poza Ziemią istnieje. Istnienie kosmity nie oznacza, że Boga nie ma. Przynajmniej dla ludzi wierzących w Słowo Boże. Owszem podaje się przykład paniki w USA podczas słuchowiska radiowego o inwazji kosmitów. Inwazja a przyjacielska wizyta to dwie różne sprawy. Różnica jest identyczna jak podczas spotkania z przyjacielem lub spotkania z bandytą.
Z jednym się witamy, od drugiego uciekamy. Nie widać żadnego powodu, aby podejrzewać, że fakt posiadania martwego ciała Kosmity mógłby wywołać światową panikę. Zwłaszcza, gdyby media podałyby ową informację bez typowego dla nich sensacjonalizmu i histerii. Panikę może wywołać jedynie... histeria mediów i owo słynne słuchowisko jest tego wymownym dowodem!
Realna groźba inwazji mogłaby spowodować panikę, ale martwe ciało kosmity na pewno nie.
Jak dotychczas nie posiadamy ani jednego dowodu na istnienie życia w kosmosie, ani jednego przekazu informacji, ani jednej próby komunikacji z nami.
Kilka ciekawych elementów tej konspiracji.
William R. Lyne jest emerytowanym pracownikiem Air Force Intelligence, który posiadał dostęp do najtajniejszych archiwów wywiadu USA. W roku 1975 odrzucił propozycję Georga Busha (ojca G.W. Busha) lukratywnej pracy w CIA na wysokim stanowisku oraz bardzo wysokim wynagrodzeniu, nie zgadzając się z masą rozpowszechnianych kłamstw poprzez tę agencję.
Po tej rezygnacji kontynuował on poszukiwania w sprawie UFO i jako doświadczony ekspert wywiadu potrafił dotrzeć tam, gdzie wielu nie miało szansy. Napisał on kilka książek. Okładka jednej z nich poniżej.

Według Lyne'a niemal wszystkie informacje na temat UFO są rozpowszechniane przez CIA, NSA, FBI oraz inne agencje rządu USA a także innych rządów, współpracujących w tej dziedzinie. Celem jest wprowadzanie nas w błąd! Według Lyne'a owe UFO to nic innego jak zrobione ludzką ręką pojazdy latające, których istnienie starannie się przed nami ukrywa.
Odnośnie wypadku w Roswell, był to pierwszy wypadek doświadczalnego pojazdu, który rozbił się z powodu mało stabilnego pola magnetycznego Ziemi. Niestabilne pole magnetyczne Ziemi początkowo było wielkim problemem dla latających spodków, których ruch jest spowodowany siłami antygrawitacyjnymi. Brak stabilnego pola ziemskiego spowodował wiele wypadków i pierwszym z nich to był właśnie wypadek w Roswell.
Nie jest pewne, czy pokonano te trudności i łatające spodki juz nie spadają, czy też zaniechano dalszych eksperymentów.

Według autora, wszelkie informacje na temat ET (Obcych) są rozpowszechnianie przez najrozmaitsze agencje rządowe, jak CIA, FBI, NSA. NASA, MUFON czy wiele innych.
Widać na podstawie tych informacji, że istnieje realna możliwość, że wiele przypadków fotografowania UFO, czy spotkań ukazujących latające spodki, to nic innego, jak ukrywana przed nami technologia, której cel jest raczej podejrzany.
Niemniej są inne przypadki, także doskonale udokumentowane, obserwowane przez nie tylko przez nie związanych z tym ludzi ale przez tysiące świadków. Co jest ciekawe, wygląda to. że istnieje duchowy aspekt owych spotkań.
Duchowy aspekt UFO
Wielu ludzi nauki zajmuje się kolekcjonowaniem danych na temat UFO i zdaniem wielu z nich pewne detale ukazujących się pojazdów zaprzeczają prawom fizyki. Niezwykłe szybkości, nagłe przyspieszenia, niezwykle ciasne zakręty, wszystko to odbywa się z takimi szybkościami, ze nawet gdyby pojazd taki był solidnym dyskiem stalowym, dysk taki rozsypałby się na kawałki pod wpływem sił grawitacyjnych.
Jest warte wzmianki, że nigdy nie zaobserwowano UFO odlatujące w przestrzeń kosmiczną czy też przybywające z tej przestrzeni.
Wiele takich spotkań z UFO sprawia wrażenie, że są to hologramy wyświetlane w atmosferze, ponieważ obserwowalne szybkości są zupełnie nierealne i jedynie szybkość przemieszczania się hologramów wyjaśnia logicznie aspekt szybkości oraz owych niezwykłych manewrów.
Istnieje także spora grupa... kultów UFO. Wiele z nich było raportowanych przez największe sieci telewizyjne.
Właśnie duchowy aspekt UFO daje nam najwięcej materiału do przemyślenia.
Co jest szczególnie ciekawe, ludzie, którzy byli pod obdukcją UFO często w przerażeniu wzywali imienia Jezusa czy też Chrystusa. Ku ich wielkiemu zdziwieniu Kosmici natychmiast znikali!
Już sam aspekt znikania jest poważnym krokiem do rozwikłania tej zagadki. Znikanie wyraźnie sugeruje, że Kosmici są z innego wymiaru, że nie są istotami materialnymi, ale istotami duchowymi.
Większość już się doskonale orientuje dokąd zmierzam! :-)
Obcy, Kosmici to demony!
Sceptyków muszę nieco zmartwić ponieważ wielu poważnych naukowców także wspiera taką wersję.
Doskonale znany w kręgach UFO-logów astronom J. Alan Hynek, także nieżyjący już francuski fizyk Jaques Vallee to znani agnostycy. Nie tylko doskonali naukowcy znający doskonale temat ale ludzie pozbawieni jakichkolwiek religijnych wierzeń. Nikt nie moze ich podejrzewać o chrześcijaństwo oraz naginanie faktów pod tym kątem.
Jednakże obaj naukowcy wyraźnie i publicznie stwierdzili:
Hynek - "Ufo powoduje fizyczne efekty w identyczny sposób, w jaki duch może produkować bardzo realne fizyczne efekty." (http://www.ntskeptics.org/news/news2004-02-03.htm)
Vallee - "Fenomen UFO reprezentuje dowody innych wymiarów poza czasem i przestrzenią... Jest to duchowy system który działa na ludzi oraz ich używa."
Hynek - UFO zjawisko, studiowane przez moich kolegów oraz mnie, świadczy o działaniu jakiejś formy inteligencji... ale skąd ta inteligencja pochodzi, czy to jest naprawdę extra-terrestrial, albo przedstawia wyższą rzeczywistość jeszcze nie rozpoznaną przez naukę, albo nawet jeżeli to jest w jakiś sposób manifestowana inna dziwna paranormalna oznaka naszej własnej inteligencji, oto, o co właściwie pytamy. (http://www.ufologie.net/htm/hynekun.htm [EN])
Jest także chrześcijański astronom/fizyk - Hugh Ross , który badając przez wiele lat oraz będąc znanym autorytetem w tej dziedzinie stwierdził publicznie, że...
UFO jest nie materialne, ponieważ nie stosuje się do praw fizyki. Mogą oni być przykładowo widzialni na radarze, ale okiem niewidoczni czy widoczni okiem ale niewidzialni dla radaru. Oni nagle skręcają w niemożliwy sposób oraz zatrzymują się w natychmiastowy sposób, pojawiają się nagle i nagle znikają. Topią asfalt i palą trawę bez ognia czy płomienia.  Wygląda to na oczywiste, że UFO, jeżeli coś takiego istnieje, musi być związane a aktywnością demonów. (Lights in the Sky and Little Green Men -Światła na niebie i małe zielone ludziki - http://www.8bm.com/diatribes/volume02/016/316.htm [EN])
Istnieje wiele podobnych opinii pośród profesjonalnych badaczy tego tematu. Istnieje wiele sprawozdań potwierdzających... egzorcyzmy z UFO. Wystarczy nieco pogooglować aby znaleźć natychmiast powiązania pomiędzy egzorcyzmami podczas obdukcji UFO. Podczas poszukiwań natychmiast oba tematy występują jednocześnie.
Dlaczego 'Kosmici' uciekają przez Jezusem? Bóg powierzył Chrystusowi władzę nad wszystkim za wyjątkiem siebie. Jezus ma najwyższą władzę we wszechświecie i władza ta nie tylko obejmuje ludzkość oraz siły anielskie. Władza ta obejmuje także demony i samego Lucyfera, który jest ich władcą. To jest przyczyna i logika egzorcyzmów tak demonów jak i Kosmitów, ponieważ są to te same istoty, istoty duchowe nie posiadające fizycznych ciał. Dlatego ich fotografie, jeżeli już są, są nieostre albo nie ma ich wcale.
Oszustwa
Innym wyjątkowo interesującym aspektem UFO jest olbrzymia porcja oszustw.
W tym linku mamy opis słynnej autopsji kosmity z Roswell. http://en.wikipedia.org/wiki/Alien_autopsy po polsku Wikipedia nic na ten temat nie posiada. W latach 90-tych Ray Santilii rozpowszechniał słynny na cały świat film o autopsji jednego ciała rzekomego kosmity - film dostępny do zassania w tym linku. http://www.alienvideo.net/0702/alien-autopsy-video.php
W końcu okazało się, ze jest to zwykłe oszustwo, aczkolwiek Santilli twierdził, że w filmie użył kilka sekund oryginalnej autopsji. Nie był jednak w stanie wskazać, która część jego filmu jest autentyczna.
Oprócz tego fachowcy od sekcji zwłok twierdzą, ze film ten pokazuje, w jaki sposób nie powinno się robić autopsji, ponieważ metody ukazane na tym filmie są nie do przyjęcia jako profesjonalna autopsja.
Oprócz owej autopsji jest tego znacznie więcej. Jedno z największych oszustw to słynny Dr Jonathan Reed hoax. http://www.ufowatchdog.com/exposed10.html

 

Słynne zdjęcie jest znanym powszechnie w świecie anglojęzycznym oszustwem. W tym linku mamy sporą listę owych oszustw.




Niestety wszystkie linki są po angielsku. Z powodu braku dowodów podsuwa się nam wiele oszustw, co prowadzi do jednej konkluzji.

Cały temat UFO to forma religii, nie posiadająca żadnego konkretnego dowodu na istnienie fizycznych kosmitów.
W przypadku braku dowodów podaje się nam... oszustwa. Kolejny dowód na co najmniej podejrzane podejście do religii UFO.

Manifestacje UFO, Kosmitów to nic innego jak manifestacje demonów
Istnieje wiele cech charakterystycznych owych istot. Najbardziej rzucającą się w oczy jest... ich kłamliwość. Jak doskonale wiemy, kłamstwo jest synonimem szatana i osoby posługujące się stale kłamstwem muszą mieć szatańskie cechy. Jak już czytelnik się domyśla, cała ta witryna obnaża kłamstwa świata nauki, świata religii, świata polityki jako świata pełnego kłamstw a więc witryna ta ukazuje prawdę o wpływie Lucyfera, ojca kłamstwa na naszą planetę.
W tym świetle, UFO czy postrzegania pozazmysłowe, informacje uzyskiwane od istot zmarłych, to wszystko jest jednym wielkim stekiem kłamstw!
Kiedyś robiłem dogłębne poszukiwania w świecie duchów osób zmarłych. Istnieje niezwykle ciekawa witryna australijska poważnego badacza - Victora Zammita. http://www.victorzammit.com/, byłego sędziego Sądu Najwyższego w Australii.
Na jego witrynie jest mnóstwo doskonale udokumentowanych przypadków kontaktów z osobami zmarłymi oraz wielu zjawisk spirytystycznych. Victor niestety nie widzi tego jako manifestacji demonów ale uważa, że rzeczywiście kontaktujemy się ze zmarłymi osobami.
Czytałem znane wielu ludziom dzieła Silver Birch (Srebrna Brzoza) oraz White Eagle (Biały Orzeł)  rzekome duchy Indian amerykańskich, które podyktowały nam rady, w jaki sposób powinniśmy żyć i postępować. Jest tego masa! Istnieje wiele dzieł podyktowanych przez osoby nie z tego świata. Jedną z najbardziej znanych jest Księga Urantii oraz... Powrót Arthura Conan Doyle
Wikipedia oczywiście darzy większym szacunkiem Księgę Urantii niż Biblię. Dlaczego mnie to nie dziwi? Ale ciekawa jest sprawa z książką Arthura Conana Doyle'a. Książka ta była wydana w roku 1994! Doyle zmarł w roku 1930! Book of The Beyond
Książki te powstały podczas seansów spirytystycznych podyktowane przez 'gości' z tamtej strony.
Problem z takimi informacjami polega na tym, że są one tak wiarygodne, jak materiały prezentowany w polskich gazetach czy innych mediach. Stek kłamstw. W tym kontekście wydaje się jasne, kto nam się przedstawia jako UFO czy duchy zmarłych. Demony.
Jaka jest przyczyna rozpowszechniania informacji na temat UFO?
Świat kontrolowany przez demony i Lucyfera chce nam udowodnić, że jesteśmy ich, czyli UFO tworem i powinniśmy ich wielbić. Wszystkie owe działania mediów, rozpowszechnianie informacji i filmów o UFO ma to właśnie na celu. Wojna z Bogiem, Jego Słowem czyli Biblią a w zamian za Boga daje się nam UFO, czy też Annuaki, oraz przebudzenie duchowe zwane New Age! Jest to oczywiście stare jak świat oszustwo, którego celem jest... wielbienie Lucyfera.
Na szczęście mamy dobrego Boga, który swą inteligencją, wiedzą oraz mocą przerasta wszystko we wszechświecie i ów dobry Bóg przewidział dawno temu tego typu manipulacje człowiekiem.
2 Tesaloniczan 2:(3) Niechaj was nikt w żaden sposób nie zwodzi; bo nie nastanie pierwej, zanim nie przyjdzie odstępstwo i nie objawi się człowiek niegodziwości, syn zatracenia, (4) przeciwnik, który wynosi się ponad wszystko, co się zwie Bogiem lub jest przedmiotem boskiej czci, a nawet zasiądzie w świątyni Bożej, podając się za Boga.
Werset ten wyraźnie mówi nam o planach szatańskich ustanowienia istoty, która będzie podawała się za Boga. Cała owa akcja ma polegać na... oszustwie. Dzięki oszustwie nastąpi także odstępstwo od Prawdy.
Inny werset:
2 Tymoteusza 3:(13) Ludzie zaś źli i oszuści coraz bardziej brnąć będą w zło, błądząc sami i drugich w błąd wprowadzając.
2 Tesaloniczan 2:(6) A wiecie, co go teraz powstrzymuje, tak iż się objawi dopiero we właściwym czasie. (7) Albowiem tajemna moc nieprawości już działa, tajemna dopóty, dopóki ten, który teraz powstrzymuje, nie zejdzie z pola. (8) A wtedy objawi się ów niegodziwiec, którego Pan Jezus zabije tchnieniem ust swoich i zniweczy blaskiem przyjścia swego. (9) A ów niegodziwiec przyjdzie za sprawą szatana z wszelką mocą, wśród znaków i rzekomych cudów, (10) i wśród wszelkich podstępnych oszustw wobec tych, którzy mają zginąć, ponieważ nie przyjęli miłości prawdy, która mogła ich zbawić. (11) I dlatego zsyła Bóg na nich ostry obłęd, tak iż wierzą kłamstwu, (12) aby zostali osądzeni wszyscy, którzy nie uwierzyli prawdzie, lecz znaleźli upodobanie w nieprawości. (13)
Objawienie tak określa nam działalność owych istot duchowych, czyli duchów.
Objawienie 16:(13) I widziałem trzy duchy nieczyste jakby żaby wychodzące z paszczy smoka i z paszczy zwierzęcia, i z ust fałszywego proroka; (14) a są to czyniące cuda duchy demonów, które idą do królów całego świata, aby ich zgromadzić na wojnę w ów wielki dzień Boga Wszechmogącego.
Oto prawda o naszym świecie. Duchy demonów zgromadzają królów całej ziemi przeciwko Bogu! Oto największa tajemnica świata, ukrywana dotychczas przed nami.
Objawienie 12:(9) I zrzucony został ogromny smok, wąż starodawny, zwany diabłem i szatanem, który zwodzi cały świat; zrzucony został na ziemię, zrzuceni też zostali z nim jego aniołowie.
Na wielu stronach tej witryny mamy masę dowodów, że  c a ł y  świat jest zwodzony w niemal każdym aspekcie, z oszustwem UFO włącznie.
I kolejny element Prawdy, także z Objawienia, który wyjawia nam ową tajemnicę.
Objawienie 12:(17) I zawrzał smok gniewem na niewiastę, i odszedł, aby podjąć walkę z resztą jej potomstwa, które strzeże przykazań Bożych i trwa przy świadectwie o Jezusie.

Poniżej przykład, jak działa dezinformacja szatańska. Mamy film z UFO, złapanym przez Rosjan. Widać dwa dyski wiezione na ciężarówkach.

Film jest oczywistą dezinformacją. Radykalizm takiej ogłupiającej propagandy jest wręcz nieprawdopodobny a poszukiwacze prawdy zachłystują się ze zdumienia, że odkryli życie kosmosie i dowód na to jest na tych ciężarówkach!
Rosjanie złapali UFO, wieźli je ciężarówkami w taki sposób, aby każdy mógł widzieć a nawet sfilmować. Zrobiono celowy pokaz, ustawiono kamerzystę aby sfilmował ten cyrk i celowo odkryto rzekome dyski, aby je było dokładnie widać w świetle lamp ulicznych! Dodano pojazdy na syrenach z migotającymi światłami, aby jeszcze bardziej przykuć ludzką uwagę.
Dodano do filmu kilka niewyraźnych fragmentów sfilmowanego UFO oraz bezimiennego faceta, który coś tam 'tłumaczy' z poważną miną.
Najwyższa inteligencja we wszechświecie aresztowana przez Rosjan i eskortowana przez jeden wóz policyjny i dwie karetki pogotowia.
Taka ścisła tajemnica, że każdy może przesłać ten link i cenzura YouTube jakoś dziwnym trafem nie zgodziła się na ocenzurowanie tego filmu. Stwórcy człowieka ujęci przez KGB wiezieni ciężarówkami przez miasto.
W ten sposób, jak mówi nam werset, ludzie źli i oszuści brną w zło, sami błądzą i wprowadzają drugich w błąd.
Ludzi takich jest znacznie więcej i warto jest ich wymienić z nazwisk, ponieważ zło oraz oszustwo posiada zasięg światowy.
Edgara Mitchella juz wcześniej wymieniliśmy. Ale jest kilku innych.
Jednym z bardzo aktywnych działaczy w propagowaniu UFO jest były minister obrony Kanady, Paul Hellyer, który kontaktował się z UFO! [EN] W linku film po angielsku.
Mamy także kilka ciekawych nazwisk ludzi, którzy są szczególnie aktywni w rozpowszechnianiu lucyferiańskich rewelacji i szczególną cechą wszystkiego, co ci ludzie robią to kłamstwo oraz opowiadanie bajek zupełnie wyssanych z palca. Cel jest identyczny - przekonanie nas, że UFO nas stworzyło i powinniśmy je wielbić, czyli... wielbienie Lucyfera.
Ludzie ci to... Jordan Maxwell, Michael Tsarion, Zecharia Sitchin oraz David Icke.
Jest ich oczywiście więcej, podaję nazwiska najbardziej znanych.
David Icke nie tyle posługuje się kłamstwem ale rozpowszechnia on kłamstwa otrzymywane przez takiego 'gościa' z innego wymiaru, czyli UFO, Kosmity czy też... demona, jakkolwiek to nazwiemy.
W szczególności ludzie ci dopuszczają się oczywistych kłamstw odnośnie Biblii, kłamiąc że Chrystus urodził się 25 Grudnia czy też masa wielu innych kłamstw czy sugestii, które nie mają żadnego pokrycia w Słowie Bożym. Tsarion cytuje Biblie w taki oszukańczy sposób, że wystarczy otworzyć ją aby natychmiast przekonać się, że cytowane przez Tsariona słowa Boga w Edenie są skierowane do węża a nie do kobiety. Oto zasięg manipulacji tych współpracowników Lucyfera.
Mało tego, Zecharia Sitchin znany jest z tego, że... "tłumaczy" starożytne teksty z tabliczek sumeryjskich, porównuje je z Biblią i... nie zna języka, z którego teksty te tłumaczy! Są na to pewne dowody i tłumacze tekstów biblijnych wręcz wyśmiewają interpretacje Sitchina dowodząc, że interpretacje człowieka, który wykazuje się żenującym brakiem znajomości języka mogą być całkowicie ignorowane.
Jordan Maxwell - stary dobry kolega Icke ma imię wprost od szeroko znanej już nie żyjącej Madame Blavatski - (po polsku!) To ona była główną inspiratorką duchową... Hitlera!  Maxwell pobrał sobie imię z książki owej Madame!
Wyżej wymienieni panowie to znani z okultyzmu, satanizmu i magii oszuści, propagatorzy religii New Age (Nowy Wiek) którzy posługują się podobnymi kłamstwami jakimi posługuje się znany ruch Zeitegeist - rzekomych poszukiwaczy prawdy. W tym linku mamy serię filmów obnażających kłamstwa tego ruchu. http://www.youtube.com/watch?v=v6-k6Jg5i18 [EN] Po polsku chyba nie dostępny.
Wszyscy ci ludzie, pozornie obnażający działania Elity działają finansowani przez Elitę psychopatów, którzy posiadając nieograniczone ilości pieniędzy, (które są nam przez nich odbierane) aby rozprzestrzeniać kłamstwa podważające Biblię i przygotowywać nas do NWO! Co jest interesujące, ludzie ci, rzekomo mówiący prawdę nie są cenzurowani przez YouTube, ale ci, którzy ukazują ich kłamstwa są pod ostrą cenzurą i są zmuszani do umieszczania swoich dowodów na innych, często nieznanych serwerach.
Cechą wspólną tych ludzi jest wzbudzanie zaufania do UFO, rzekomych stworzycieli ludzkości.
Temat tych 'rycerzy kłamstw' Lucyfera wymaga odrębnego artykułu, który niebawem powstanie.
Religią NWO będzie wielbienie Lucyfera!
Ludzie z Elity finansują wszystkie te działania, kontrolują media z Internetem włącznie, zwłaszcza YouTube doczekało się cenzury, która usuwa najbardziej dotkliwe w swej zawartości filmy godzące w ich ciemne cele.
Temat jest tematem olbrzymim. Wszystko to sprowadza się do owej tajemnicy - ultymatywnego celu dążeń Lucyfera, Aby być wielbionym zamiast Stwórcy.
Oto cele światowej maskarady kłamstw i oszustw w sferze UFO, oraz w niemal każdym aspekcie naszego życia
Zachęcam czytelników do własnych poszukiwań w tej dziedzinie. Takiej zachęty w mediach praktycznie się nie widzi!
Media mówią - ufaj nam.
Ja mówię - nie ufaj nikomu - wszystko sprawdzaj!

Ufaj jedynie Bogu i Biblii!

Źródło: http://www.zbawienie.com/ufo.htm