poniedziałek, 23 grudnia 2013

NA POCZĄTKU BYŁO SŁOWO, ALE CO Z TEGO?



Jestem niedzisiejszy. Stary mentalnie. Staroświecki. Żywcem wyjęty z “tamtej” epoki. Ale jedno mi się marzy. Opowiem Wam o tym.


Marzy mi się świat, w którym ludzie są słowni. Świat, w którym dane słowo jest świętością, czymś, za co mężczyźni byliby skłonni oddać życie a kobiety swoją rękę.

Marzy mi się świat, w którym bardziej niż podpis pod dokumentem liczyłoby się słowo honoru. Nie potrzeba byłoby sądów, prawników, radców. Dane słowo byłoby ważniejsze niż urzędowa pieczęć.

Marzy mi się świat, w którym słowo ma wartość. Świat, w którym słowa nie rzuca się na wiatr i zawsze się go dotrzymuje.

Marzy mi się świat, w którym każde słowo jest wyważone i przemyślane. Świat, w którym każda sylaba jest do bólu przemyślana.

Marzy mi się świat, w którym każdy bierze odpowiedzialność za słowo. Świat, w którym ludzie wiedzą, że słowo może wszystko i traktują to jako przywilej – nie przewagę.

Marzy mi się świat, w którym pamięta się, że Słowo było na początku i to zobowiązuje do traktowania go zupełnie serio.

Byłoby super, nie?



Nie przejmujecie się, nie zawsze będzie tak lirycznie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz