czwartek, 1 sierpnia 2013

Zbrodniarze z Wołynia nie doczekają się oskarżeń

Ukraińscy zbrodniarze, którzy mordowali tylko za to, że jest się Polakiem,  nie mogą zostać skazani, chociaż świadkowie wskazują sprawców.

Śledztwa w sprawie mordów na Wołyniu i w Małopolsce wschodniej ciągną się już kilkanaście lat, wciąż jednak nikt nie został nawet oskarżony. Prokuratorzy z IPN twierdzą, że przywódcy nie żyją, a pozostałych trudno zidentyfikować, brak jest też umów z  Ukrainą , które zezwoliły by na ściganie sprawców zbrodni.

Niektóre śledztwa zostały już umorzone inne są jeszcze badane, przesłuchiwani są świadkowie, a śledczy przeszukują archiwa.

Jednak IPN wciąż podkreśla, że zbrodnie popełnione na Polakach nie ulegają przedawnieniu.

Ludobójstwo ludności polskiej na Wołyniu dokonane zostało przez UON-UPA przy częstym wsparciu ukraińskich mieszkańców głównie latem 1943 i w pierwszej połowie 1944 w Małopolsce wschodniej. Według różnych szacunków zginęło nawet do 100 tys. Polaków  wielu zostało okaleczonych i ranionych, nie oszczędzane były dzieci i kobiety. Ludność polska ginęła od kul, siekier, noży, wideł i innych narzędzi, często zdarzało się, że Ukraińcy nabijali małe dzieci na sztachety, mężczyzn krzyżowano, a kobietom zaszywano w brzuchach żywe koty, wśród zbrodniarzy prowadzone były konkursy, kto w bardziej wymyślny sposób zabije lub będzie torturował Polaków.

Jednym z przywódców ukraińskich był Petro Olijnyk ps. Enej, dziś pod tą samą nazwą występuje ukraiński zespół, który twierdzi, że nazwa  wzięła się całkiem od czego innego, czy to przypadek czy umyślne działanie które ma wyśmiać Polaków, oceńcie już sami.

Krzysztof Sylwanowicz

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz