czwartek, 25 lipca 2013

Obama o podsłuchach

Goszczący po raz pierwszy w Niemczech jako głowa państwa prezydent USA Barack Obama zapewniał o dobrych relacjach pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a Europą. Ale musiał się też tłumaczyć z inwigilowania Niemców przez amerykańskie służby.

Punktem kulminacyjnym 25-godzinnej wizyty amerykańskiego prezydenta w Niemczech było jednak jego popołudniowe przemówienie przed Bramą Brandenburską, która do 1989 roku stanowiła symbol zimnej wojny, a następnie symbol zjednoczenia Niemiec i Europy.

Za taki gest można w Polsce być skazany przez niezależne sądy…



Obama zaproponował Rosji wzajemną redukcję głowic atomowych o maksymalnie jedną trzecią. Byłoby to rozszerzenie amerykańsko-rosyjskiego układu z 2010 r., który stanowi, że w 2018 roku każde państwo będzie mieć najwyżej 1550 głowic. Teraz Obama proponuje redukcję do 1000 głowic. Prezydent uważa, że uda się to zrobić bez zmniejszania zdolności USA i NATO do strategicznego odstraszania.

Jednocześnie Obama zapewniał słuchaczy, że wspólnie z innymi państwami NATO i Rosją będzie zabiegał o to, żeby zmniejszyć również arsenały taktycznej broni atomowej. Co więcej, wyraził przekonanie, że sprawiedliwy pokój oznacza „świat bez broni atomowej” [a co na to Izrael, mocarstwo nuklearne? - admin]. Ale amerykańska propozycja nie wywołała entuzjazmu w Moskwie. Wicepremier Rosji Dmitrij Rogozin powiedział otwarcie, że plan jest niemożliwy do zrealizowania, dopóki USA zajmują się budową tarczy antyrakietowej [Oczywiście, że tak! - admin].

W Berlinie Obama musiał się też tłumaczyć z działań Narodowej Agencji Bezpieczeństwa (NSA), oskarżanej o inwigilowanie milionów ludzi, także z Niemiec. Obama bronił tych działań, zapewniając, że zbieranie danych z serwerów internetowych przez amerykańskie służby specjalne odbywa się w ramach walki z terroryzmem oraz że nie narusza prawa i odbywa się pod ścisłym nadzorem.

– Ingerencje w sferę prywatną (obywateli) są bardzo ograniczone i odbywają się pod kontrolą sądu – mówił. Jak zaznaczył, dzięki działalności NSA udało się zapobiec co najmniej 50 zamachom. Zapewnił ponadto, że służby nie podsłuchują rozmów telefonicznych, lecz sprawdzają jedynie, czy z uznanego za podejrzany numeru telefonu prowadzone były rozmowy. Kanclerz Angela Merkel doszła do wniosku, że zapewnienia amerykańskiego prezydenta nie rozwiewają wszystkich wątpliwości.

Wizycie Obamy w Niemczech towarzyszyły demonstracje przeciwników inwigilacji społeczeństwa. Zwłaszcza że w centrum zainteresowania amerykańskich służb specjalnych znajdować się miały przede wszystkim Niemcy. Ujawnienie tych informacji spowodowało poruszenie w kraju. Wczoraj demonstrujący na ulicach przynieśli plakaty nawiązujące do tych z kampanii wyborczej Obamy, na których jednak obok jego podobizny pojawiała się zmieniona wersja jego sloganu wyborczego „Yes, we can!” (Tak, możemy!”), w formie „Yes, we scan!” („Tak, przeglądamy!”), nawiązującego do inwigilacji sieci.




http://naszdziennik.pl

Wyjaśnienia prezydenta Obamy w kwestii podsłuchów (których istnienia już nie zaprzecza) całkowicie nas zadowalają i wyjaśniają wszystkie wątpliwości. Jego zapewnieniom wierzymy bez zastrzeżeń.
Nie rozumiemy tylko, dlaczego tak bardzo zaniżył liczbę potencjalnych zamachów, którym zapobiegły podsłuchy. Pięćdziesiąt? Co to za liczba? Nie mógł powiedzieć, że 666? Albo 666 tysięcy? Kto to sprawdzi?
Admin.

Źródło: http://marucha.wordpress.com/2013/06/20/obama-o-podsluchach/

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz