czwartek, 6 czerwca 2013

Seks w przedszkolu już we wrześniu

Chce tego Palikot i Tusk. Zapowiada się kolejna rewolucja w polskim szkolnictwie, a w zasadzie w nauczaniu przedszkolnym. Zanosi się na to, że już od września dzieci w wieku do 6 lat będą zmuszane do edukacji seksualnej. Lada dzień projektem ustawy zajmie się sejmowa Komisja Edukacji.

Projekt ustawy autorstwa Ruchu Palikota w Sejmie jest już od połowy lutego. Autorzy proponują aby raz w tygodniu dzieci w wieku do sześciu lat uczęszczały na przedmiot o nazwie „wiedza o seksualności człowieka”.

Ustawa ma być odpowiedzią na rzekome oczekiwania rodziców, bowiem z badań prowadzonych przez TNS ma wynikać, jakoby ok. 88 proc. pytanych chciało edukacji seksualnej. Poza tym autorzy ustawy powołują się na międzynarodowe zobowiązania Polski, w tym zalecenia WHO.

„Przeniesienie regulacji związanych z edukacją seksualną z ustawy o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży (art. 1 ust. 1 ustawy o edukacji seksualnej) do ustawy o systemie oświaty nie jest li tylko zabiegiem techniczno-legislacyjnym. Przeciwnie. Stanowi wyraźny akcent, by problematykę edukacji seksualnej uwolnić od kwestii polityczno-ideologicznych i oprzeć na rzetelnej, możliwie obiektywnej wiedzy naukowej – tak by wprowadzany przedmiot był postrzegany nie inaczej, jak pozostałe przedmioty szkolne np. matematyka czy biologia” – piszą posłowie w uzasadnieniu.

Pod projektem podpisuje się Wanda Nowicka, która ma być sprawozdawcą.

Warto przypomnieć, że niedawno w siedzibie Polskiej Akademii Nauk w Warszawie pod patronatem MEN oraz resortu zdrowia odbyła się konferencja, podczas której przedstawiono rekomendacje Światowej Organizacji zdrowia dotyczące edukacji seksualnej w Europie.

Na spotkaniu pojawiły się zalecenia, aby dzieciom w wieku 4-6 lat przekazywać treści o – „uczuciach seksualnych jako części ludzkich uczuć” oraz „stosownym języku seksualnym”, a także nakazano, by w ramach tematów obowiązkowych informować dzieci w wieku do 4 lat o „różnych rodzajach związków”, czy „prawie do badania tożsamości płciowych”.

Jednym z gości (występujący na konferencji w roli eksperta) był Lew Starowicz, stały gość porannych programów śniadaniowych w telewizji, seksuolog, znany z wielu kontrowersyjnych wypowiedzi.

Już słychać głosy oburzenia, bowiem program takiej swoistej ideologizacji seksualnej ma zostać na poważnie wprowadzony w polskich szkołach. Na razie nie znamy jeszcze szczegółów na temat tego, jak ministerstwo zamierza procedować ustawę, która – o ile zostanie szybko przyjęta – zacznie obowiązywać już 31 sierpnia tego roku. Wiadomo jednak, że nad założeniami resort Krystyny Szumilas pracuje już od trzech lat.

Pewne jest, że podobny program przyniósł już katastrofalne skutki w wielu państwach Europy. Podobne rozwiązania przyjęto Wielkiej Brytanii czy Szwecji i okazało się, że w ostatnich kilkunastu latach drastycznie wzrosła ilość niechcianych ciąż a co za tym idzie – aborcji wśród nastolatek. Powiększyła się także zapadalność na choroby weneryczne wśród nastolatków.

Jeszcze kilkanaście lat temu bardzo wiele niezadowolonych było z wprowadzenia do szkół edukacji seksualnej. Tyle, że wtedy nie wyznaczono żadnych etycznych norm, które miałby być przekazywane dzieciom ze starszych klas podstawówek i gimnazjów. Odezwali się także niektórzy producenci środków antykoncepcyjnych, którzy mieli sponsorować broszury, a niekiedy nawet całe zajęcia prowadzone z uczniami – z oczywistym przesłaniem.

Na szczęście problem został rozwiązany, i w  wielu szkołach zaczęła obowiązywać – nie edukacja seksualna, a „przygotowanie do życia w rodzinie”.

O komentarz w tej sprawie poprosiliśmy specjalistę z tej dziedziny, ks. dr. Marka Dziewieckiego, autor wielu publikacji na temat wychowania. Jego zdaniem tak zwana edukacja seksualna nie zakłada w sobie żadnych celów wychowawczych, ani kształtowania odpowiedzialnych postaw. Jej celem jest wciąganie dzieci we wczesnym wieku w zainteresowanie się popędem seksualnym oraz wmówienie dzieciom, że w tej sferze nie powinny obowiązywać żadne zasady moralne.

„Edukatorzy” chcą, by młodzi ludzie uwierzyli w to, że seksualność jest po to, aby się nią dobrze bawić, nie ponosząc za to żadnych konsekwencji – przypomina ks. Dziewiecki.

Michał Polak

Źródło: www.rodzinakatolicka.pl

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz