poniedziałek, 20 maja 2013

"Przecena złota wymiotła 560 mld dolarów z banków centralnych" - piszą. To ile ONI na tym zarobią?? md]


Co naprawdę stało się ze złotem?



[Czy „naprawdę” – nie wiem. Ale stało się...A ten tekst to reklama firmy handlującej złotem.



https://fabrykazlota.pl/informacje/co-sie-stalo.html   środa, 17 kwiecień 2013



To był krwawy piątek na rynku złota. Tym bardziej przerażający, że zupełnie nieoczekiwany. Cena złota błyskawicznie spadła o blisko 150 dolarów. Media donoszą, że inwestorzy przestraszyli się, że banki centralne (począwszy od Cypru) chcą walczyć z kryzysem wyprzedając złoto i zalewając nim rynek. Tymczasem, nawet przeciwnicy złota wątpią, że doniesienia z Cypru stanowiły rzeczywisty katalizator ostatnich wydarzeń. Prawda wygląda nieco inaczej…




Wirtualna wyprzedaż

Raporty mówią wyraźnie. Jeden z dużych banków inwestycyjnych w piątek rano zlecił sprzedaż kontraktów terminowych na złoto o wartości 6 miliardów dolarów - odpowiednika 124,4 t kruszcu. Choć transakcja była anonimowa, wyśledzono że przeszła przez brokerów Merill Lynch. Zlecenia na kolejne 300 ton przyszły w ciągu 35 minut.

Sprzedane od piątku złote kontrakty terminowe odpowiadają ponad 15% rocznej, globalnej produkcji. Sprzedaż tej wielkości nie ma żadnego ekonomicznego uzasadnienia. Kto zleciłby tak dużą, jednorazową sprzedaż, wiedząc, że to dosłownie zmiażdży cenę? I kto chciałby kupić aktywa, o których wie, że ich cena spadnie?

Tak się robi interes stulecia

Można mieć poważne wątpliwości, czy ci, którzy sprzedali ponad 400 ton wirtualnego złota rzeczywiście mogliby je dostarczyć, kiedy kontrakty wygasną. To jasne więc, że ich celem mogło być obniżenie ceny. Tu jednak rodzi się kolejne pytanie: kto jeszcze skorzystał na tym, że nagle, za te same pieniądze mógł zgromadzić znacznie większe zapasy fizycznego kruszcu?

To jednak nie koniec wątpliwości. Najlepsze przed nami. W związku z anonimowością transakcji i brakiem odpowiednich regulacji, nie ma przeciwwskazań, by sprzedający i kupujący reprezentowali tę samą spółkę. W takim przypadku jedynym kosztem jest opłata dla operatora. Żaden fizyczny metal ani pieniądze nie muszą być wymienione. Co więcej, możliwe jest nawet odwołanie transakcji, co oznacza, że świat myśli, że materiał został sprzedany, kiedy w istocie nigdy do tego nie doszło.

Spirala paniki

Histeryczne relacje mediów podsycają płomienie szybkiej wyprzedaży. Wcześniej nie udało im się przewidzieć bańki internetowej, ani bańki na rynku nieruchomości. Nie udało im się w porę podchwycić 12-letniego trendu wzrostowego złota. Teraz mają szansę zabłysnąć. Ale jakim kosztem?

Płytkie relacje, w których brak choćby próby znalezienia prawdy o wydarzeniach ostatnich dni powodują, że do wyprzedaży papierowego złota przyłączyła się również część drobniejszych inwestorów. Ogromny, piątkowy spadek wywołał lawinę automatycznych zleceń sprzedaży zapobiegających ewentualnym stratom. Efekt okaże się najpewniej odwrotny.

Tymczasem w Azji…

Na giełdzie w Dubaju i w całych Indiach nagły spadek cen wywołał jedyną, zdrową reakcję. Rynki azjatyckie nie ufają mediom. Słyną także z tego, że natychmiast korzystają z cenowych okazji. Stąd MMTC (Giełda Metali i Minerałów w New Delhi) zanotowała rekordowy, 200% wzrost sprzedaży fizycznego kruszcu. Z kolei bank Południowej Korei ze spokojem oznajmił, że taki spadek cen nie ma znaczenia. Złoto to inwestycja długoterminowa.

Okazuje się jednak, że głosy utwierdzające wschodnie rynki w słuszności ich reakcji pojawiają się także na Zachodzie. Specjaliści z Commerzbanku przyznają, że wyprzedaż była znacznie przesadzona. Podobnie uważają eksperci Societe Generale SA. Nawet Marc Faber, który ostatnio jakby zwątpił w siłę kruszcu stwierdził: „Jestem zachwycony, że złoto wreszcie się załamało! To tworzy doskonałą okazję do zakupów”.

Złote fundamenty

Wbrew mainstreamowym komentarzom od piątku nic się nie zmieniło. Żaden ze światowych problemów gospodarczych nie został rozwiązany. Fundamenty rynku złota nie zostały zachwiane. Tylko złoto zachowuje wartość w czasie. Tylko złoto stanowi zabezpieczenie przed inflacją, a ona nieuchronnie się zbliża, bo polityka monetarna na świecie prowadzi do dewaluacji walut.

Stąd, mimo licznych doniesień, obserwujemy wzmożone zakupy fizycznego kruszcu. Inwestorzy, którzy nie słuchają mainstreamowych, niedoinformowanych lub manipulowanych mediów, dostrzegli okazję do zakupów. Nie kierują się psychologią tłumu, a słowami legendarnego finansisty Sir Johna Templetona. „Czas maksymalnego optymizmu to najlepszy czas na sprzedaż. Czas maksymalnego pesymizmu to najlepszy czas na zakupy.”

Marianna Wodzińska

Źródło:http://dakowski.pl//index.php?option=com_content&task=view&id=9165&Itemid=55


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz