czwartek, 30 maja 2013

Gruźlica - ubożenie społeczeństwa. Stary, nowy problem polityczny. #1


Dr Jerzy Jaśkowski 
Polska 
2013-04-23



Jak zdążyliśmy się przez ostatnie 20 lat “Nowej Polski” przyzwyczaić, politycy wszelkiej maści usiłują ludzi straszyć. A to straszą nas dziurą ozonową, a to straszą nas globalnym ociepleniem, a to suszą na Saharze, a to terroryzmem. Wszelkie te "straszne“ tematy mają jeden podtekst: służą tylko i wyłącznie maskowaniu prawdziwych problemów i uzasadnieniu nakładania nowych podatków. 

Na marginesie podatków. W “strasznym” średniowieczu obywatel płacił podatek zwany dziesięciną. Wynikał on wprost z Biblii uznawanej za Słowo Boże. Po zrzuceniu Pana Boga z ołtarzy przez rewolucję zwaną francuską 1791r. podatki poszły w górę. Pod rozbiorami podniesiono podatki do 15% - 20%. Niemcy w czasie okupacji nałożyli na krnobrnych krnąbrnych Polaków aż 33% podatek. Był to najwyższy podatek w okupowanej Europie. No potem to już było zdecydowanie lepiej. Dobrzy inaczej Sowieci, nałożyli ponad 50% podatek, a obecnie przekracza on 70 %. Dla porównania w USA, w pierwszych okresach po rewolucji, za czasów G.Washingtona, podatek wynosił 3%. Innymi słowy w okropnym średniowieczu obywatel zgodnie z prawem boskim, pracował 5 tygodni dla pana i 47 tygodni dla siebie. Obecnie “w dobie rozumu” te proporcje zdecydowanie się odwróciły. Obywatel w Polsce pracuje ok. 40 tygodni dla “swojego” rządu i ok. 12 tygodni dla siebie. I co tu nazywać wyzyskiem?

Wracając do tematu. Usłużni dziennikarze dokonują karkołomnych kombinacji myślowych, aby odwrócić uwagę czytelnika od prawdziwego problemu, a wymusić skupienie się na tym temacie, na którym wg starszych i mądrzejszych powinniśmy się skupić. [St. Michalkiewicz -StM]. Bardzo dobrym tematem do odwracania uwagi zawsze było straszenie chorobami i oczywiście trzymanie w zanadrzu nowego cudownego lekarstwa mającego tylko jeden istotny mankament: jest ono zdecydowanie, rzędu 5-20 razy droższe. Tak np. jest ze straszeniem wirusem grypy, której leczenie konwencjonalne kosztuje średnio ok. 20 złotych, a leczenie nowymi lekami ok. 200 - 300 złotych - [szczepionki i Tamiflu]. Dodatkowo chory uzyskuje pewność, że te nowe leki absolutnie mu nie pomogą, ale odciążą jedynie jego kieszeń o co najmniej 10-20 % miesięcznego wynagrodzenia.


Grypa przeminęła i medialni specjaliści otworzyli temat gruźlicy. Nazwa jest doskonale znana i większość społeczeństwa pamięta czasy powojenne, chociażby z opowiadań rodzinnych. Tak więc posiew strachu spada na podatny grunt. Podatny, ponieważ czym bardziej niewykształcone jest społeczeństwo tym większy można wywołać u niego strach przed nieznanym. A jak wiemy, gensek E.Gierek, dostał pożyczki z zachodu, sprzedając m.in. oświatę w Polsce, tj. obniżając poziom nauczania od 1974 roku, poprzez działania zwane reformami. Reforma czasów E.Gierka obniża poziom edukacji likwidując wiele przedmiotów w szkołach lub w istotny sposób zmniejszając liczbę godzin. Dzisiaj obserwujemy jej efekty. Niestety planować trzeba na pokolenie do przodu. Gruźlica jest powszechnie znaną chorobą spowodowaną prątkiem Kocha, odkrytym w 1882 roku. Jeszcze na początku lat 70-tych ubiegłego wieku nestor polskich ftyzjatrów, profesor Tadeusz Kielanowski zapewniał na wykładach, że gruźlica jest już tylko pozostałością. Wraz z poprawą wyżywienia i dostępem do czystej wody, większych mieszkań, udało się pokonać tego strasznego wroga XIX
wiecznego społeczeństwa.

Obecnie obserwujemy sytuację dziwnego zapatrzenia na zachód. Publikowane prace powołują się zawsze na “uczonych np. amerykańskich” podobnie jak przed 1990 rokiem powoływano się zawsze na uczonych sowieckich. Niestety jest to postępowanie zgodne z zasadą: ”cudze chwalicie swego nie znacie...” Wydaje się więc celowe przypomnienie wkładu Polaków w walkę z gruźlicą. Samo pojęcie suchoty, jak kiedyś nazywano gruźlicę, przyszło do Europy, ok. II wieku n.e. od greckiego phthisis, czyli stanu chorobowego połączonego z postępującym wychudzeniem, i charłactwem. Sam zespół chorobowy był znany już w II wieku przed naszą erą, np. Arystoteles uważał suchoty za chorobę zaraźliwą. Stare wedy opisują suchoty jako chorobę królów, a w wiekach średnich nazywano je białą dżumą. Z kronik dowiadujemy się, że pierwszym polskim lekarzem był biskup Jan Radlica herbu korab z Kalisza w XIV wieku, który leczył równocześnie cesarza Karola IV jak i sułtana Sulejmana oraz był przybocznym lekarzem chorego na gruźlicę króla węgierskiego Ludwika Andegaweńskiego, ojca naszej królowej Jadwigi. Źródła podają, że leczenie było wg ówczesnej opinii bardzo skuteczne. Jan Radlica nacisk kładł głównie na leczenie klimatyczne.

W 1556 roku został wydany, przez lekarza osobistego Zygmunta Augusta, doktora Hieronim Spiczyńskiego [Rayca Krakowski] podręcznik pt.: “O Roślinach zwierzętach i rodzeniu człowieka” w 1554 roku. H.Spiczyńskeigo nazywano pierwszym pisarzem o Botanice w języku polskim. “Herbarz to iest ziół tutecznych postronnych y zamorskich opisanie, co za moc mają, a jako ich używać, tak ku przestrzeżeniu zdrowia ludzkiego iako ku uzdrowieniu rozamitych chorób” . Jest to pierwsza po polsku wydana encyklopedia roślin. W “Zielniku” znajdujemy stosunkowo dokładny opis suchot płuc.

Także w następnych wiekach znajdujemy pisane źródła polskich lekarzy, wydane w języku łacińskim o gruźlicy, np. “De pulmonis ulcere seu phthisis“ [O owrzodzeniu płuc; czyli suchotach”] oraz “Exempla phthisis per vestes et contaginum propagatur” [ “Suchoty szerzą się przez styczność i ubranie”] autorstwa Jonstona Schmidta. W 1755 roku polski lekarz Mizler opisuje swój przypadek wyleczenia suchot. W 1872 roku Teodor Hering powtórzył ,we własnym laboratorium doświadczenie Villemina udowadniając zakaźność gruźlicy. Natomiast dr Henryk Hoyer w tym samym roku 1882 roku, po odkryciu przez Kocha prątków, pokazał je uczestnikom posiedzenia Warszawskiego Towarzystwa Naukowego.

Pionierem leczenia klimatycznego był prof. Teofil Kaczorowski [1830 - 1889], a dr Stanisław Markowski już w 1884 roku zorganizował Towarzystwo Kolonii Wakacyjnych dla dzieci zagrożonych gruźlicą. W Rabce podobne kolonie organizował dr Jakubowski od 1887 roku. Zakopane jako miejscowość uzdrowiskową dla leczenia gruźlicy odkrył w 1860 roku prof. szkoły Głównej dr Tytus Chałubiński. Dopiero jednak w 1902 roku powstało w Zakopanem, staraniem dr Kazimierz Dłuskiego pierwsze sanatorium wysokogórskie.

Pionierami prowadzenia akcji przeciwgruźliczych byli w Polsce bezsprzecznie : dr Alfred Sokołowski - właściwy twórca ftyzjatrii polskiej, twórca pierwszego w Europie klimatycznego sanatorium podgórskiego dla zbiorowego leczenia gruźlicy płuc w Jarze-Sokołowsku [1855r.]. Sokołowski był autorem pierwszego na świecie obszernego i oryginalnego podręcznika ftyzjatrii pt: ”Nauka o suchotach płucnych” wydanego w 1906 roku. Podręcznik był tłumaczony na wiele języków m.in. francuski, niemiecki, rosyjski. Dr Alfred Sokołowski był także twórcą pionierskiego programu uświadamiania społeczeństwa o istocie i profilaktyce gruźlicy. Można z całą odpowiedzialnością stwierdzić, że dr A.Sokołowski był jednym z pionierów medycyny społecznej. Wykazał, że gruźlica jest wynikiem sytuacji ekonomicznej określonych grup ludności.

Drugim pionierem był dr Henryk Dobrzycki twórca pierwszego na świecie podmiejskiego sanatorium ludowego w Meni [Warszawa]. Dr Dobrzycki był także muzykologiem i kompozytorem. Współpracownik dr A.Sokołowskiego dr Bolesław Dębiński wydał pierwszy na świecie podręcznik diagnostyki gruźlicy w 1912 roku pt: “Diagnostyka gruźlicy płuc”. Wymienieni lekarze jako pierwsi rozpoczęli wydawanie czasopisma “Gruźlica płuc” w 1909 roku. Twórcą pojęcia tuberkulina był polski mikrobiolog Odo Bujwid [30.XI.1857 w Wilnie- 25.XII1942 w Krakowie]. Dr Seweryn Sterlinn był natomiast twórcą sieci placówek zwalczania gruźlicy na terenie Łodzi. Do lekarzy mających duży wkład w diagnostykę i leczenie gruźlicy możemy zaliczyć: Dr Leona Karwackiego [ 1872-1942] bakteriologa i epidemiologa, pioniera teorii różnopostaciowości rozwoju zarazka gruźlicy. Dr Ksawerego Lewkowicza [1869 - ] pediatrę. Lekarzem polskiego pochodzenia, piszącym się po francusku, był dr Jan Danysz mikrobiolog członek Instytutu Pasteura. Janusz Zeyland [ 1897 -1944] profesor Uniwersytetu Poznańskiego, autor podręcznika pt: ”Gruźlica płuc u dzieci” wydanego w 1937r. Zginął zamordowany przez Niemców w czasie leczenia chorych, w zorganizowanej przez siebie placówce, oddziale gruźliczym dla młodzieży, Szpitala Wolskiego w czasie Powstania Warszawskiego.[ Rzeź Woli]


PS. Od dawna Starsi i mądrzejsi [StM] wiedzą, że aby rządzić dużą grupą ludzi, plemieniem, narodem wystarczy sobie zapewnić dwa resorty: oświatę i religię. Wcale nie resorty siłowe. Utrzymanie ich dużo kosztuje i zawsze powstaje niebezpieczeństwo przewrotu. Oświata dawnej znajdowała się w rękach indywidualnych. Rodzice mogli do pewnego wieku, wychowywać swoje dzieci. Od czasu rozbiorów okupant przejął rolę wychowawcy. Stąd np. permanentne obniżanie wieku szkolnego, aby jak najmniej dziecko wynosiło z domu. Stąd systematyczne obniżanie poziomu nauki szczególnie przedmiotów ścisłych. Jak ostatnio podano, po tzw próbnych maturach, co drugie dziecko nie zdało. Nie ma obawy w roku bieżącym po prostu obniży się po raz kolejny poziom. Wszystko będzie jak trzeba. Ale to potwierdza powyższą tezę. Stąd także, konieczność ekonomiczna pracy kobiet. Przecież matka nie może się zajmować wychowaniem. Nie ma przygotowania specjalistycznego. O religii doskonale wiadomo. Jest to jedna z grup, które na wszelki wypadek nie poddały się lustracji. A jak wiadomo biskupi rozmawiający przy okrągłym stole byli agentami. Czyli cały okrągły stół to po prostu rozmowy naczelnika - gen.Cz.Kiszczaka ze swoimi podwładnymi. Wiem co piszę . Niestety bylem ekspertem. tzw strony solidarnościowej.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz