środa, 20 marca 2013

Domowe sposoby na grypę


 Wciąż trwa znienawidzony przez wszystkich okres ochronny dla wszelkiej paskudy, która wywołuje przeziębienie i grypę. Warto znać co najmniej kilka sposobów na to, jak szybciej pozbawić siebie lub swoje dziecko uporczywego kaszlu czy męczącego kataru.



Jest kilka sposobów, które od kilkudziesięciu lat stosuję w swoim domu, a których nauczyła mnie mamusia. Sama leczyłam w ten sposób swojego męża i dzieci, a teraz leczę wnuki.

Zacznijmy od kaszlu, którego zazwyczaj próbujemy pozbyć się najprędzej. Każdemu polecam (choć nie każdy lubi) słynny w moich rodzinnych stronach syrop z cebuli. Aby go przyrządzić, wystarczy posiekać cebulę i zasypać cukrem (ilość dowolna, wedle potrzeb). Potem słoiczek powinien czekać w ciemnym miejscu aż cebula puści sok. Łyżeczkę tak przygotowywanej substancji zwykłam podawać trzy razy dziennie. Naprawdę pomaga! Bardzo podobnie przygotować można syrop z buraków ćwikłowych – ale trzeba mieć buraka. Dajmy tutaj trochę więcej cukru niż do cebuli, np. cztery łyżeczki i po jednym dniu odstawienia na bok, taki syrop można pić.



Są również specjalne miksturki na kaszel, na mleku. Skuteczniejszą jest mleko z czosnkiem i masłem (po łyżeczce na szklankę, podawać na gorąco), ale dzieci bardziej wolą mleko z miodem. Można również przygotować specyfik z dwiema główkami czosnku, sokiem z dwóch cytryn, czterema łyżkami miodu i dodać to do dwóch szklanek przegotowanej wody. Po dwóch dobach można to podawać, ale za tym nie przepadają nawet dorośli!

Drugą, okropnie irytującą sprawą jest katar, który nie pozwala nam spokojnie spać, jeść, mówić, a nawet patrzeć w telewizor. Tu sposoby wydają się mniej skuteczne, bo przynoszą ulgę po dłuższym czasie, niż w przypadku kaszlu, ale i tak są najszybsze! Jeden z tych sposobów – wyjątkowo brzydko pachnący – znam jeszcze z lat pięćdziesiątych. Otóż okazuje się, że na nos działają… stopy! Proponuję wieczorem moczyć nogi w ciepłej wodzie z dodatkiem soli i musztardy! Działa! Jeśli mamy w domu zioła, dobrym sposobem są proste inhalacje – polecam bardzo łatwo dziś dostępne miętę, rumianek i majeranek. Jeśli do tego wszystkiego dodamy do swoich posiłków duże ilości tartego chrzanu, ulgę powinniśmy poczuć naprawdę szybko.

W czasie grypy warto też zadbać o odpowiednie odżywianie – dobry rosół na zdrowej, dorodnej kurze jest tutaj podstawowym daniem. Nie zaszkodzi posiłków uzupełniać np. naparem z lipy (2 łyżeczki suszonych kwiatów lipy zalewa się wrzątkiem i parzy przez około 10 minut, bardzo smaczne!). Można go stosować zamiennie z przygotowywanym tak samo naparem z mięty lub tymianku.

Nie muszę pewnie mówić – choć mężczyznom należy to przypominać – że przez parę dni po prostu TRZEBA leżeć pod pierzyną. Dziś istnieją specjalne nawilżacze powietrza, ale starszą, najprostszą i najtańszą metodą jest tradycyjne wieszanie mokrego ręcznika na kaloryferze. I dużo pić! Czasem można do napoju dodać jakiegoś alkoholu.

Na koniec ciekawostka – moja babcia stosowała podczas przeziębień jeszcze jedną metodę – brała liście kapusty zanurzone wcześniej w gorącej wodzie. Kładła je nam na szyi i owijała szalikiem. Po kilku minutach takiego okładu zmieniała liście na następne i tak ze trzy kolejki. Ja dziś wiem, że to podobno zawarte w liściach związki siarki oraz sól potasowa powstrzymują rozwój stanu zapalnego, ale skąd mogła to wiedzieć ponad sześćdziesiąt lat temu moja babcia?

Regina Jackowska
http://www.pch24.pl/

1 komentarz: